Matches for: “komputer” …

Czas wolny w PRL cz.2: na trzepaku, przed tv, wideo i Atari

Czas wolny w PRL… spędzało się chyba przede wszystkim na podwórku. Przynajmniej jeśli chodzi o młodych ludzi. Trzepak, boisko, ślizgawka, huśtawka z opon samochodowych, piaskownica, klatka schodowa. To był nasz cały arsenał. Oczywiście oprócz tego, co nam przyszło do głowy. A przychodziły rzeczy dziwne.

To na trzepaku wolny czas spędzała Jagoda, córka inżyniera Karwowskiego z „Czterdziestolatka” i bohaterowie młodzieżowych seriali sprzed lat, m.in. „Dziewczyna i chłopak” oraz „Tajemnica starego ogrodu”. Dziś większość trzepaków rdzewieje na pustych podwórkach. Do lamusa odeszło również wiele zabaw, które wtedy rządziły na podwórkach, pikuty, gra w kapsle, strzelanie z procy, ze spluwki.
Oczywiście haratało się też w gałę. Chyba nie było podwórka (albo ulicy), na którym nie grano w piłkę nożną.

Najlepsze drużyny podwórkowe, szkolne brały udział w turniejach „Świata Młodych” albo o Złotą Piłkę. Od połowy lat 60. rozgrywano go na błoniach Stadionu Dziesięciolecia. Brało w nim udział nawet ponad 100 podwórkowych drużyn. Jego pomysłodawcą był sportowiec i działacz Aleksander Zaranek. Rozgrywki piłkarskie – nielegalne – organizował już podczas II wojny światowej. Był też inicjatorem pierwszego powojennego meczu w Warszawie. 25 marca 1945 roku na boisku w Parku Skaryszewskim Polonia zremisowała z Okęciem 3:3.

Do rozgrywek o Złotą Piłkę przystąpili też Perełka, Mandżaro i inni kumple Paragona z książki i serialu „Do przerwy 0:1”. Adam Bahdaj w swojej książce wydanej w 1957 roku i Stanisław Jędryka (był fanem piłki, sam grał w drugoligowej drużynie Stal Sosnowiec) w serialu oraz jego kinowej wersji z końca lat 60. opowiadają o grupie chłopców z warszawskiego podwórka, która bierze udział właśnie w takim turnieju. Do tego mógł przydać się taki podręcznik, o którym pisałem już TUTAJ.

Ale wcale niepotrzebna była piłka, tak naprawdę wystarczył zdezelowany samochód, jakieś patyki. No i oczywiście rower.

Ale czas wolny w PRL to nie tylko podwórko. Jak wychodziło się poza dom, to na przykład do kina. Pamiętam jak moi rodzice chodzili na słynne Konfrontacje Filmowe, czyli przeglądy najciekawszych europejskich filmów. Przy okazji dorzucano też radzieckie produkcje. Wiele kin, a dokładnie ich wystrój i jakość były, mówiąc delikatnie z innej epoki.

O Konfrontacjach pisałem TUTAJ.

 

Zdezelowane krzesła, niedziałające ogrzewanie lub wentylacja, do tego słaba jakość kopii i nagłośnienia. Zdarzało się, że widzowie zamiast na krzesełkach siedzieli na ławkach. „Express Wieczorny” z 1949 roku relacjonował, że w kinoteatrze Stylowy ludzie podczas seansu co jakiś czas podnosili nogi, bo po kinie biegały szczury. I nie był to odosobniony przypadek.

Zawsze można było posiedzieć w domu i obejrzeć telewizję. Sporo o niej piszę w książce, o najciekawszych programach, jej początkach.

Był 25 października 1952 roku, godz. 19.00. W programie wystąpił mim Jan Mroziński, który przedstawił kreacje warszawskiego pijaka i bikiniarza. Jerzy Michotek zaśpiewał Balladę o kułaku, a Maria Nowosad Latarnie gazowe. Zatańczył Witold Gruca. Wszystko w małym studiu, przez zapalone lampy nagrzanym do kilkudziesięciu stopni Celsjusza.

Narodziny polskiej telewizji mogło obejrzeć kilkaset osób na 24 odbiornikach Leningrad umieszczonych w warszawskich świetlicach i klubach. Rok później program nadawano już regularnie. Trwał tylko pół godziny i emitowano go raz w tygodniu. Od 1955 roku już trzy razy w tygodniu. Przez pierwsze lata zasięg telewizyjnych nadajników ograniczał się do okolic Warszawy, dlatego powstawały świetlice z odbiornikami dostępne dla większej grupy widzów. Sytuacja z dostępnością poprawiła się w 1956 roku po rozpoczęciu produkcji telewizorów marki Belweder i Wisła przez Warszawskie Zakłady Telewizyjne.

W styczniu 1957 roku zarejestrowano w kraju ponad 5 tysięcy telewizorów, w tym ponad dwa tysiące odbiorników Wisła. Dekadę później, 21 listopada 1966 roku wyemitowano specjalny program na cześć dwumilionowego widza, został nim Mieczysław Słowik z Krakowa. Spikerką w tym programie była niezwykle urodziwa Alicja Bobrowska, Miss Polonia 1957. Dwa lata później zarejestrowano już trzymilionowego abonenta tv. W październiku 1970 roku uruchomiono drugi program telewizji, który w zamierzeniach miał być kulturalno-oświatowy

Pod koniec lat 80. w polskiej telewizji nie brakowało fragmentów z zachodnich programów satelitarnych, m.in. za sprawą programu „Bliżej świata”, który pojawił się w 1988 roku. Można było w nim zobaczyć m.in. pokazy mody i przygody Benny’ego Hilla. W połowie lat 80. fragmenty produkcji realizowanych za murem berlińskim pokazywano też w programie „Jarmark” Wojciecha Pijanowskiego, Krzysztofa Szewczyka i Włodzimierza Zientarskiego. Puszczano tam na przykład zagraniczne teledyski.

W latach 80. w naszej rzeczywistości pojawił się też świat wideo. Również sporo o nim piszę w książce. Wiedzieliście na przykład, że pod koniec lat 80. w Polsce były tylko 32 wypożyczalnie państwowe i 100 prywatnych. W 1985 roku Przedsiębiorstwo Dystrybucji Filmów dysponowało zaledwie 10 zagranicznymi tytułami na kasetach. Dlatego też kwitł czarny rynek. W 1988 roku w Polsce było około 800 tysięcy magnetowidów, których głównymi dostawcami były Baltona i Pewex. Na 12 milionach kaset można było obejrzeć blisko 3 tysiące tytułów

Fenomen wideo w latach 80. trafnie oddaje piosenka Kapitana Nemo z 1986 roku „Wideonarkomania”: Oto nowy szał, nowy hasz dla mas dziś wiedzie prym. Biały ekran drga, jeden tylko ruch i mieszkasz w nim. Wideo, Wideo, Wideo – Wideonarkomania. To nowy chwyt. Na dzień dobry – clips, po południu garść kowbojskich scen, A po Brusie Lee trochę seksu, nim zapadniesz w se

No i komputery! To był szał. Atari, Commodore i te wszystkie gry. Pisałem o nich sporo już na blogu, m.in. TUTAJ.

 

A pamiętacie programy drukowane w „Bajtku”, albo to, że można je było pozyskać  z radia. W 1986 roku w Rozgłośni Harcerskiej pojawiła się audycja Radiokomputer, w której puszczano program komputerowy w postaci sygnału dźwiękowego, pisków, i można było go zarejestrować na kasecie na swoim kasprzaku.

No, ale wtedy komputery nie dawały jeszcze możliwości kontaktu między znajomymi, rodziną. Forum wymiany informacji i komentarzy była prasa, chociażby „Świat Młodych”, ale też na przykład „Na przełaj”. Fani różnych popkulturowych dziedzin mogli na jej łamach dzielić się swoimi doświadczeniami, informować o nowościach. W zasadzie każde młodzieżowe czasopismo miało kącik dla hobbystów. Proponowano w nim wymianę przedmiotów z kolekcji, poszukiwano skarbów, miłośników określonego gatunku muzycznego, filmów, umawiano się na spotkania. Kilka przykładów z czasopisma „Na przełaj” z 1989 roku:

Poznam miłego i przystojnego mena z Wielunia – miła i przystojna.
Kochani! Pomóżcie mi zakupić maszynę do pisania. Brakuje mi tylko 20 tysięcy złotych. Proponuję składkę po 1 zł wzwyż.
Chcę poznać ludzi rasta – nauczcie mnie siebie.
Zbieram fajne odzywki w rodzaju: schowaj się, bo na małpy polują. Za jedną prześlę pięć. Warunek – znaczek i koperta. Poza tym poznam fajną dziewczynę z Rzeszowa.

 

Dorośli mięli często inny pomysł na spędzenia wolnego czasu. Chodzi na przykład o „tradycyjne Lizanie Śledzia”, czas w salonach z automatami do gier, albo relaks przy budce z piwem.

Było to miejsce wymiany poglądów, rozwiązywania konfliktów, namiętnych romansów, a nawet edukacji. Jeden z takich słynnych kiosków znajdował się w stolicy przy Krakowskim Przedmieściu. O interdyscyplinarnej misji piwnego przybytku pisał Olgierd Budrewicz:

Liczy sobie kilka zaledwie metrów kwadratowych, ale jej zasięg kulturalny i obyczajowy przekracza daleko krąg najwspanialszego fragmentu starej Warszawy. […] Dzięki niemu to zostało uświadomionych seksualnie kilka tysięcy dzieci, przechodzących tędy do szkoły […] lub po prostu zakupujących cukierki w piwiarni. Referaty wygłaszane przez klientów lokalu odznaczają się błyskotliwością i niezrównaną plastyką opisu.

Fenomenalnie rzeczywistość pod budką z piwem uwiecznił Jerzy Gruza w filmie „Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy” z 1973 roku (premierę miał dopiero w 1980 roku), według scenariusza Jana Himilsbacha. Bohater, genialnie zagrany przez Zdzisława Maklakiewicza, pod budką z piwem odpoczywał i nabierał sił. Musiał tylko uważać, by się nie upić, bo jak mówiła jego mama, był za ciężki do rozbierania.

A wy, jak spędzaliście czas wolny?

Kolejna opowieść o czasie wolnym w PRL na blogu za tydzień. Czekam również na Wasze opowieści.

Więcej o książce przeczytacie TUTAJ.

A przedsprzedaż TUTAJ.

Otagowane , , , , , , , , ,

Groźna kuchnia i helikopter

Ci, którzy śledzą nasz blog wiedzą, że mamy kilka komputerów. Commodore C64, konsolę Atari 2600 oraz Atari 65 XE.

 

Mamy do nich sporo gier na kasetach czy kartridżach. Też o nich pisaliśmy.

 

Dzisiaj czas na kolejne kasety z grami. Oto dwie „oryginałki” do naszego Atari 65 XE. Oryginalne, znaczy kupowane w sklepie na początku lat 90., a czy one były naprawdę oryginalne? Hmmm.

Mam dwie kasety z własnego archiwum. Na okładkach tej serii – widać po numerach, że sporo tego było – klimat a la „Gwiezdne Wojny” i „Funky Koval”.

A gry? Na pierwszej z nich „Hawkquest”. Gra z 1989 roku wyprodukowana przed Red Rat Software. To trudny lot helikopterem i ostrzał różnych celów.

Więcej o grze przeczytacie TUTAJ.

A na drugiej kasecie są inne gry z drugiej połowy lat 80.: „Leaper”, „Chicken Chase” i „Spelunker”. Pamiętacie którąś z nich?

Najlepiej wspominam „Spelunker”.

Choć nie, jednak to w „Henry’s House” grałem najdłużej.

Gra pochodzi z połowy lat 80. W każdej z plansz Henry musi przejść przez pokój. Czekają na niego śmiercionośne przedmioty z łazienki (gąbka, pasta), kuchni (toster) i innych pomieszczeń.

A jak się wgrywało? Jest do tego instrukcja. Na okładce i na wkładce. Tutaj różnią się niektóre guziki, czy raczej ich nazwy.

W jednej trzeba wcisnąć klawisze START i OPTION, a w drugiej RETURN i OPTION.

I jeszcze ważna informacja: „nie kładź kasety przy źródłach pola magnetycznego, wyłącz magnetofon po uruchomieniu programu”.

A wy, pamiętacie taką serię i te gry?

Otagowane , , , , ,

Game Over

Nadchodzi wyjątkowa impreza! Wyjątkowa, bo będzie można zagrać w klasyki sprzed lat.

13 października w godz. 12-18 w Centrum Społecznym Paca 40 w Warszawie odbędzie się impreza „Strefa starych gier – pokój retro”. I my tam będziemy! Staniemy ze skarbami sprzed lat.

Staniemy m.in. z konsolą Atari 2600 z lat 80., o której pisaliśmy TUTAJ. Będzie można zagrać w kultowe gry Pole Position, River Raid, Pac-Man i kilka gier na dwie osoby.

Ale to nie wszystko. Ustawimy także nasze Commodore C64, o którym pisaliśmy TUTAJ.

Tym razem nowość. Nie będziemy odpalać magnetofonu i wgrywać gier, ale załadujemy je prosto z kartridża! Mamy na nim 4 gierki, w tym kultowy International Soccer.

Gra pochodzi z 1983 roku i była wtedy hitem! Media pisały o niej, że „mini masterpiece” i „is a pure action game, but, oh, what action!”.

 

Można grać w dwie osoby, nie ma spalonych i fauli, są za to mega akcje, ucieczki, dryblingi i bramki!

A kto wygra w sobotę? Zapraszamy wszystkich na imprezę. Wstęp Wolny! Będzie można pograć także w inne kultowe komputery i konsole sprzed lat. Więcej szczegółów TUTAJ.

Do zobaczenia!

Otagowane , , , ,

Oj się działo!

Tak, tak, za nami drugi „Salon Gier PRL”.

Graliśmy w piłkarzyki, czechosłowackiego hokeja, statki, grę roku „Świata Młodych” Fokus, koszykówkę oraz ping ponga stołowego i wiele innych analogowych cudów. Ale oczywiście nie zabrakło również komputerów, w tym klasyków Commodore C64 oraz konsoli Atari 2600. Oj się działo!

W Hockach Klockach nad Wisłą rodzice pokazywali dzieciom przy czym spędzali długie zimowe wieczory w latach 70 i 80…

Wystawiliśmy również komiksy i gazety sprzed lat, które można było przejrzeć. Stanął nawet mały sklepik z gadżetami sprzed lat…

Udało nam się połączyć pokolenia i to chyba było najbardziej wzruszające…

Ci, którzy odwiedzili nasz salon mogli również przenieść się w świat winyli i ciuchów vintage…

Baaaardzo dziękujemy wszystkim, którzy nas odwiedzili i tym, którzy pomogli nam w przygotowaniach. Zobaczymy się wkrótce!

Autorem super zdjęć jest Stanisław Loba.

Otagowane

Będą pojedynki

12 sierpnia w Warszawie organizujemy drugą edycję imprezy Salon Gier PRL. Jej podtytuł to: pojedynek. Będziemy m.in. walczyć w takim klasyku na oryginalnym komputerze Commodore 64.

Zapraszamy!

Otagowane , ,

Oj się działo…

Tak jak obiecaliśmy wracamy na moment do wyjątkowej imprezy, którą zorganizowaliśmy w warszawskim klubie Hocki Klocki nad Wisłą. 7 lipca stanął tam Salon Gier PRL.

Oj się działo! Przynieśliśmy kilkadziesiąt gier z naszych zbiorów. Były warcaby, piłkarzyki, gra Fokus, Mastermind, statki, wyścigi konne…

Wystawiliśmy również komiksy, puzzle i inne dodatkowe atrakcje

Pojawiło się sporo fanów starych gier, rodzice pokazywali dzieciom w co bawiliśmy się, jak byli w ich wieku, panowie rywalizowali w piłkarzyki, pary przeprowadzały bitwy w statki i inne gry…

Oj było widać emocje. Ale największe dostarczyły gry na dwóch komputerowych klasykach sprzed lat. Oryginalnej konsoli Atari 2600 oraz Commodore 64

Na Commodore można było pograć w grę „Rick Dangerous„, której fabuła przypomina cykl filmów z Indiana Jonesem w roli głównej. Z kolei na Atari 2600 można było przypomnieć sobie kultowe gry „Pole Position”, „Pac-Man” oraz „River Raid”.

Głównym daniem dnia były Mistrzostwa w „River Raid”. Co tam się działo! Kilkunastu uczestników, w różnym wieku, dzieci, panowie, no i panie. Walka była zacięta. Gracze mieli zebrać jak najwięcej punktów w ciągu dwóch minut gry. Oto trójka zwycięzców oraz jeden honorowy, najmłodszy uczestnik. Zwycięzca zebrał ponad 8 tysięcy punktów!

Mistrzowie otrzymali nagrody rzeczowe oraz pamiątkowe dyplomy i oryginalne proporczyki sprzed lat. Potem wszyscy powrócili do regularnych, relaksujących rozgrywek…

Były też wywiady, które przeprowadzała reporterka radiowej czwórki.

Wspominaliście z nami wasze ulubione gry sprzed lat, a my zachwycaliśmy się waszymi strojami…

Pozostaje nam baaaaardzo podziękować za to, że byliście z nami. Dziękujemy Hockom Klockom za gościnę, nieocenionemu miłośnikowi skarbów sprzed lat ze strony nostalgia.pl, radiowej Czwórce, wszystkim, którzy nas wsparli! A za zdjęcia dziękujemy Stanisławowi Loba.

I uwaga, uwaga, niespodzianka! Rezerwujcie datę 12 sierpnia!

Do zobaczenia!

Otagowane , , ,

Karateckie czy wyścigówki?

The Last Ninja, Commando, Bruce Lee, Boulder Dash, River Raid, Tetris, Rick Dangerous, Montezuma, Robbo, Giana Sisters, rozbierany poker z podobizną Samanthy Fox. To kultowe tytuły dla tych, którzy pamiętają „wyścig zbrojeń” między Atari, a Commodore w latach 80. Na naszej imprezie 24 czerwca (o niej przeczytacie TUTAJ) będą okazy zarówno jednego, jak i drugiego giganta.

Commodore C64 amerykańska firma wprowadziła na rynek w 1982 roku. Po latach Commodore okazał się najlepiej sprzedającym się modelem komputera, według niektórych danych sprzedano 25 milionów sztuk. Ilość gier na Commodore szacowano wtedy na zawrotną liczbę ponad 20 tysięcy! W Polsce Commodore można było kupić w sieci sklepów Baltona i kosztowały ponad 150 tysięcy złotych. W kolejnych latach wprowadzano kolejne modele, 128, C64C, ale pierwszy był najbardziej popularny. Ostatni został wyprodukowany w 1994 roku.

Gry można było uruchamiać na kilka sposobów. Najpopularniejsze były kasety. Dało się je przegrywać na normalnych magnetofonach. Można było dokupić do nich kartridża turbo, który pozwalał przyśpieszyć czas wgrywania. Były też po prostu kartridże z grami, no i dyskietki. Oczywiście ważne były joysticki, najlepiej takie z guzikiem Auto Fire.


Nasz egzemplarz jest w oryginalnym opakowaniu, podobnie jak magnetofon. Mamy do tego dwa joysticki i kilka kaset z grami oraz specjalną osłonę na klawiaturę. Wszystko sprawne.
Jaką uruchomimy grę? Może będzie to Fist Fighter firmy LK Avalon, a może…
P.S. A pamiętacie jak się regulowało głowicę w magnetofonie?

Zapraszamy na nasz Salon Gier PRL już w najbliższą niedzielę!

Otagowane , ,

Quasimodo na C64

Tak jak na poprzednich naszych imprezach, tak też w najbliższą sobotę (22.04) w Klubokawiarni KiciaKocia, podczas V urodzin BufetPRL wystawimy nasz komputer Commodore C64.

Graliśmy już na nim m.in. w „Rick Dangerous”. Tym razem przygotujemy inną grę. Klasyka z 1983 roku, „Hunchback”, odpowiedzialnej m.in. za „Donkey Kong” czy „Platoon” firmy Ocean.

„Hunchback” przenosi nas do zamczyska. Bohater, Quasimodo, musi przejść szereg przeszkód w zamku by uwolnić piękną Esmeraldę.

 

Trzeba przeskakiwać przez głębokie lochy, uciekać przed rycerzami, chwytać się lin, uchylać się przed strzałami – słowem nie jest łatwo.

Każdy będzie mógł się o tym przekonać już za kilka dni 🙂

A o samym C64 pisaliśmy już TUTAJ

Otagowane ,

Footlball dla każdego

V Urodziny BufetPRL zbliżają się baaardzo szybko. Już 22 kwietnia w warszawskiej klubokawiarni KiciaKocia wystawimy naszej najlepsze gry. Komputerowe, planszowe, flippery, hokej, ale też piłkarzyki. Będzie można zagrać m.in. w takie okazy z naszej kolekcji:

 

Pierwsze z nich wyprodukowała firma o ciekawej nazwie: Przetwórstwo Tworzyw Sztucznych i Zabawkarstwo Ewa i Stanisław Dróżdż z Częstochowy. Pisaliśmy o nich więcej TUTAJ

Drugi okaz wyprodukowały Krakowskie Zakłady Przemysłu Maszynowego Leśnictwa Krakpol. Do gry używaliśmy m.in. kulek z łożysk rowerowych. Pisaliśmy o nich TUTAJ

Wkrótce kolejne atrakcje, które będą czekały na Was 22 kwietnia!

Więcej informacji o wydarzeniu znajdziecie TUTAJ

Otagowane , ,

V Urodziny BufetPRL

Już za chwileczkę, już za momencik… a dokładnie 22 kwietnia zapraszamy na V urodziny naszego bloga! Specjalną urodzinową imprezę organizujemy w warszawskiej Klubokawiarni KiciaKocia.

Na blogu będziemy informować Was o atrakcjach, które przygotowaliśmy na 22 kwietnia.
Tego dnia otworzymy nasz Salon Gier!

Na początek wydarzenie, które mocno rzuca się w oczy z plakatu. To zawody w kultową grę River Raid! Każdy będzie mógł się zgłosić (bez ograniczeń wiekowych) i powalczyć o atrakcyjne prlowskie nagrody. Nasz pierwszy turniej River Raid cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Mamy nadzieję, że tak będzie też tym razem.
Start zawodów o godz. 15, zapisy od 13. Wpisowe 5zł.

W kultowe River Raid będziemy grać na nie mniej kultowej oryginalnej konsoli Atari 2600 z lat 80. Pisaliśmy o niej TUTAJ.

A TUTAJ pisaliśmy o River Raid. Wiedzieliście, że na przykład w Niemczech aż do 2002 roku gra była zakazana dla dzieci poniżej 18 roku życia! Według władz gra miała powodować skurcze mięśni i bóle głowy. Ciekawe ile osób po naszym turnieju będzie miało skurcze mięśni 🙂

Więcej info wkrótce!

Otagowane , , ,