Category Archives: Info

Garażówka na Różycu

Szykuje się dobre wydarzenie. W niedzielę 25 września zapraszamy na Wyprzedaż Garażową na Bazarze Różyckiego. W tym wyjątkowym warszawskim miejscu, w godz. 11-17 będzie można kupić wiele rzeczy retro, bibeloty i skarby sprzed lat. I ja ze swoimi skarbami też tam będę!

Będę miał na sprzedaż sporo gadżetów z PRL-u i nie tylko. Zabawki, kasety, gry, talerze, oryginalne siatki itp itd. Wsparcie działalności bloga zawsze się przyda! Wpadajcie, może być śmiesznie. Tym bardziej, że będę sprzedawał w starym stylu, czyli z łóżek polowych!

Tak, tak, pewnie wszyscy pamiętamy taką uliczną sprzedaż. Książki, kasety ciuchy, w zasadzie wszystko sprzedawano z podobnych łóżek. Ja mam w zbiorach dwa oryginalne łóżka sprzed lat w piękne kwieciste wzory.

To właśnie na nich wyłożę skarby. Ale uwaga! Nie tylko będzie można kupić wiele skarbów, ale też wziąć udział w loterii! Każdy los wygrywa gadżet sprzed lat 🙂

Wpadajcie jutro (niedziela) na Różyca!

Otagowane , ,

Rozdaję skarby 2!

I czas na cotygodniowy przekazanie dwóch (albo i więcej skarbów z mojej kolekcji) w dalszą drogę. Chętnie oddam kolejne wyjątkowe przedmioty, za darmo oczywiście. Wystarczy, że w komentarzu napiszecie na czym Wam zależy, a ja przekażę osobiście albo wyślę Wam w prezencie. Niech żyją dalej, niech cieszą innych!

Dziś dwa mini pakiety. Najpierw dwie oryginalne kasety video. „Pretty man”, a właściwie „Nigdy więcej czekoladek” (jak dziś nazywa się ten film) albo „I don’t by kisses anymore” (to w oryginale), czyli komedia z 1992 roku. Do tego klasyka animacji, boski „Królik Bugs”!

Jeżeli niespecjalnie interesują Was kasety video, to może drugi zestaw:

Oryginalna etykieta po oranżadzie wyborowej z lat 80. oraz oryginalny grzebień z PRL. Nieśmigany, nówka. Idealny do tylnej kieszeni spodni 🙂

Napiszcie w komentarzu, jeżeli chcecie coś przejąć, a ja Wam wyślę i będzie elegancko!

Rozdaję skarby!

Ludzie, ludzie, zwariowałem!….. no może nie do końca, ale chcę się z Wami trochę podzielić swoją kolekcją. Mam przedmioty, którym chętnie nadam nowe życie, przekażę w ręce pasjonatów. Tak sobie wymyśliłem, że co poniedziałek będę tutaj przekazywał Wam perełki z mojej kolekcji sprzed lat. Co poniedziałek różne gadżety, a raz w miesiącu coś poważniejszego 🙂

Wystarczy, że w komentarzu napiszecie, który z proponowanych przedmiotów chcecie. Ja ze zgłoszeń wylosuję osobę i przekażę jej (jak w Warszawie to osobiście, a jak nie, to wyślę InPostem) dany przedmiot. Fajnie? Na początek skarb z PRL oraz z lat 90. Oto siatka z Domów Towarowych Centrum oraz kaseta KLF! Wszystko w super stanie.

Czyli w komentarzu napiszcie co Was interesuje i tyle! Powiedzmy, że w środę wylosuje osoby i będzie rozdawanko! I tak co tydzień 🙂 Co Państwo na to?

Oj się działo, ale się działo!

Cóż to był za wieczór, cóż za noc! A działo się to podczas fantastycznego festiwalu Media i Sztuka w Darłowie w lipcu 2022.

Spotkania z autorkami i autorami książek, dziennikarzami, aktorkami i aktorami, koncerty, wystawy, no i zabawa. A konkretnie dancing. Zakończył on drugi dzień festiwalu.

Wraz z przyjacielem z dzieciństwa, jako kolektyw Mirafiori zaprezentowaliśmy dancingowe przeboje od lat 60. po 80. Od big-beatu, przez polski funk, po klasyki rocka lat 80.

Scena była wypełniona gadżetami sprzed lat. Były gramofon Bambino, oryginalny kolorofon, płyty winylowe, gazety, proporczyki itp.

Fakt, byliśmy trochę zestresowani. Jednak gdy tylko poleciał pierwszy numer, chyba była to Zdzisława Sośnicka, to parkiet wypełnił się tłumem i tak było do końca!

Tańce były przerywane konkursami, w których można było wygrać oryginalne przedmioty sprzed lat…

Ale najważniejsza była zabawa.

Wspaniale tańcowali wszyscy. Ci, którzy pamiętają przeboje Zbigniewa Wodeckiego puszczane w „Lecie z radiem”, fani Republiki, jak i Andrzeja Zauchy.

No nie powiem, trochę ciepło było mi w specjalnym stroju wodzireja, ale się udało! Niestety nie ma zdjęcia DJ-a Roślinność na stanowisku, ale tak zapodawał hity, a ja tańcowałem, że nie było jak zrobić 🙂

Jednak w tej zabawie nie chodziło o nas, a o fantastycznych ludzi, którzy przyszli na dancing i szczelnie wypełnili festiwalowy namiot.

Muszę i chcę też wspomnieć o najlepszych organizatorach i zapleczu festiwalu, no i o miejscu. Byliśmy dosłownie kilka metrów od morza. Wymarzona lokalizacja.

W ogóle Darłowo jest fantastyczne. Położone nad samą wodą Darłówko mniej urocze, stricte turystyczne, ale na pewno wrócimy tu za rok!

Oj działo się! I za rok będzie działo ponownie. Już zapraszamy na festiwal i na naszą imprezę w Darłowie. Rezerwujcie daty 6-9 lipca 2023!

Jeszcze jedna ciekawostka. W drodze z Warszawy do Darłowa minęliśmy taki relikt z przeszłości. Opuszczona stacja benzynowa. Obstawiam, że nieczynna od kilkunastu lat.

Fotografie W. Przylipiak oraz M. Stolnicki

Otagowane , , ,

Daj mi tę noc!

Zapowiada się, że będzie szałowo. Już 8 lipca (piątek) zapraszam na wyjątkowy dancing! W ramach Festiwalu Media & Sztuka wraz z przyjacielem, DJ-em Roślinność poprowadzę imprezę w klimacie retro. No po prostu trzeba tam być!

Szczegóły poniżej albo tu: https://mediaisztuka.pl/wiadomosci/47428/daj-mi-te-noc-dancing-jakiego-nie-przezyl-nikt

Zapewniam jednak, cekiny do marynarki przyszywałem przez dwa dni!

Otagowane

Zawsze w modzie

Zauważyliście zapewne, że czasami polecam tu różne wystawy związane z czasem przeszłym, PRL-em, okresem minionym. Dzisiaj polecę taką, która odwołując się do przeszłości, doprowadza nas do teraźniejszości.

Grażyna Hase, modelka, projektantka. Jedna z najważniejszych postaci w polskiego modzie. To właśnie jej poświęcona jest wystawa „Grażyna Hase. Zawsze w modzie” w Muzeum Warszawy w samym centrum miasta, przy rynku. Bardzo ciekawa, nie tylko dla miłośników mody.

Na wystawie pokazano ponad 200 obiektów, wśród nich ubrania, dodatki, publikacje, szkice, fotografie. Na nich także Grażyna Hase jako modelka. Jej zdjęcia są wspaniałe, bo autorstwa świetnych fotografów, na przykład Wojciecha Plewińskiego.

Fotografie są też wstrząsające, bo pokazują jak Warszawa była zniszczona jeszcze w latach 50.

Bywa też zabawnie. Zwróćcie uwagę na napis na framudze poniżej: „Maryśka ma zajoba”.

Są tu super projekty i zdjęcia z sesji mody autorstwa Hase.

Obiekty i fotografie przechodzą przez wszystkie dekady PRL, potem lata 90. i docieramy do współczesności.

Bardzo ciekawą wystawę można oglądać do 11 września. Bilet kosztuje zaledwie 12 zł. Naprawdę warto! Więcej info tutaj: https://muzeumwarszawy.pl/wystawa/grazyna-hase-zawsze-w-modzie/

Otagowane , , ,

Wszystkiego!

Niezmiennie najlepsze zdjęcie na Dzień Dziecka. Trzymajcie się tam! A dramatyczną historię mojego startu na zawodach rowerowych z okazji Dnia Dziecka w Słupsku pod koniec lat 80. przeczytacie na Facebooka bloga: https://www.facebook.com/Bufet-niejednoznaczny-%C5%9Bwiat-poprzedniej-epoki-188411117872146

W skrócie było ekscytująco-strasznie-super-dramatycznie.

Otagowane ,

Czas na pogadanki

Hej Żnin! Wspominam o tym mieście w swojej pierwszej książce „Czas wolny w PRL” i wreszcie mam okazję je odwiedzić. Już 11 maja w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek pogadamy o tym, jak to kiedyś było. Zapraszam i do zobaczenia!

Otagowane ,

Najważniejsza jest różnorodność

Takie stwierdzenie zapamiętałem z jednej z rozmów z mistrzem, taki był też tytuł wywiadu z nim. Smutne są okoliczności przypomnienia tej wyjątkowej postaci. Odszedł od nas Andrzej Korzyński, fenomenalny kompozytor muzyki filmowej oraz elektronicznej, przebojów popowych, a do tego fantastyczny facet.

Rozmawiałem z nim w kawiarni, przez telefon, ale najbardziej zapamiętam wizytę w jego warszawskim domu. Gadaliśmy o pierdołach, poczęstował mnie kawą, wreszcie opowiadał o muzyce. Zawsze z pasją, anegdotami, szacunkiem dla innych. Na koniec dał mi taką płytę.

„A takie tam moje kompozycje, posłucha sobie pan” – powiedział. Takie kompozycje?! „Akademia Pana Kleksa”, „Na Srebrnym Globie”, „Panna Nikt”, „Wierność”, „Człowiek z marmuru”, „Bestia” – przecież to kawał historii polskiej muzyki i kina.

Pisał muzykę do filmów Wajdy, Żuławskiego, doskonałych seriali (m.in. „Tulipan”), stworzył Franka Kimono, pisał przeboje dla Rodowicz, Niemena. Był pionierem elektroniki na naszym rynku, kiedy współtworzył projekt Arp-Life.

Do tego fantastyczna muzyka z filmowych przygód Pana Kleksa. Masa wspaniałych dźwięków.

Może jednak to sam Pan Korzyński najlepiej opowie o swojej muzyce, mi pozostaje smutek…

Poniżej fragment zapisu mojej rozmowy, całość tutaj: https://muzyka.dziennik.pl/news/artykuly/539071,andrzej-korzynski-pan-kleks-muzyka-do-filmu-wywiad.html

Podobno niewiele brakowało, a muzyka ilustracyjna z filmów o przygodach Pana Kleksa nigdy nie ukazałaby się na płycie, bo miała wylądować… w piecu?

Oryginalne partytury już dawno poszły na makulaturę, a taśmy z nagraniami tematów do filmów Krzysztofa Gradowskiego miały faktycznie trafić do pieca lub na guziki. Kiedy kilkanaście lat temu likwidowano łódzką wytwórnię filmową, a dokładniej jej archiwum dźwiękowe, niektóre taśmy przygotowano do likwidacji. Uratował je tak naprawdę pewien dźwiękowiec z wytwórni. Zadzwonił do mnie i zapytał, czy mnie te taśmy interesują. Oczywiście, że tak! Pojechałem po nie do Łodzi i dołączyły do mojego osobistego archiwum. W moim garażu zrobił się już spory magazyn. W podobny sposób udało mi się uratować też na przykład taśmy z muzyką do „Na srebrnym globie” Andrzeja Żuławskiego. One z kolei przez lata leżały na korytarzu wrocławskiej wytwórni, przez który przewijały się setki ludzi, i w zasadzie każdy mógł je zabrać. Z tym filmem wiąże się ciekawa anegdota. Żuławskiemu przez kilka lat na przełomie lat 70. i 80. w Polsce ten film wstrzymywano. Ale jakimś cudem udało mu się i tak wywieźć go na festiwal do Cannes. Film był niedokończony, bez dźwięku, ale muzykę już miał. I Żuławski puścił go. Sam wziął mikrofon i mówił, co jest na ekranie, żeby publiczność rozumiała, o co chodzi, nie słysząc dialogów. Ludzie myśleli, że to jest fantastyczna nowa forma projekcji filmowej. Momentalnie zwrócił uwagę na siebie i moją muzykę. Po tej prezentacji dostałem ofertę napisania muzyki do zachodnioniemieckiego filmu SF „Stworzony do latania”.

Sporo ma pan jeszcze niewydanej muzyki w swoim magazynie?

Napisałem muzykę do 120 filmów, trochę więc jej jeszcze zostało. GAD Records, które wydało „Akademię Pana Kleksa”, przymierza się do „Wielkiego Szu”. Z kolei brytyjskie wydawnictwo Finders Keepers Records, które wydało już moją muzykę do „Trzeciej części nocy” czy „Opętania” Żuławskiego, pyta o soundtrack do jego ostatniego filmu „Kosmos”. Jest nad czym pracować.

Uratował pan własne nagrania, ale też zajmował się archiwizacją oraz popularyzacją naszego bigbitu.

Od początku powstania Młodzieżowego Studia Rytm w Polskim Radiu w połowie lat 60. mieliśmy problemy. Byliśmy młodzi i proponowaliśmy inną muzykę. W naszym studiu nagrywali najważniejsi artyści w tamtym czasie, cały kwiat naszego bigbitu. Ale były osoby, które nienawidziły całej tej kultury, więc problemów nie brakowało. Nauczyłem się robić kopie piosenek, które na wszelki wypadek umieszczałem w fonotece Radia dla Zagranicy i w PR 3 .Tam przeleżały wiele lat, bo chętnie puszczali nagrania Studia Rytm. A warto pamiętać, że w latach 60. i 70. polska muzyka młodzieżowa to był absolutny top europejski. Kiedy posłuchamy na przykład francuskiego rock’n’rolla z tamtych czasów, to przekonamy się, jaką był imitacją. A polskie zespoły Polanie, Niebiesko-Czarni czy Niemen zarażali autentyzmem. Potem, podczas transformacji ustrojowej na początku lat 90., muzykę nagraną w Studio Rytm przypomnieliśmy naszej publiczności. Wraz z kolegą biznesmenem wykupiliśmy licencję na te nagrania, znalezione w Trójce, w Radiu dla Zagranicy i w innych miejscach PR, i wydaliśmy je na CD. Masteringi i nagrania realizowaliśmy w Holandii, bo u nas nie było jeszcze tłoczni płyt CD. Rozesłaliśmy je do kiełkujących wtedy prywatnych stacji radiowych. Przyjmowali je z otwartymi rękoma, bo pracowali na CD, a te nagrania były do tej pory wyłącznie na winylach. Potem te taśmy oddaliśmy do archiwum radiowego. Dzisiaj są już właściwie przechowywane.

W Polskim Radiu nagrywał pan muzykę do „Pana Kleksa”?

Tak, w studiu S1. Muzycy byli brani m.in. z orkiestry radiowej, ale też z „miasta”. Wśród nich byli doskonali muzycy sesyjni, jak gitarzysta Winicjusz Chróst, basista Arkadiusz Żak, bębniarz Wojciech Kowalewski, Paweł Perliński (el. Piano) czy Marek Stefankiewicz, który grał na syntezatorach. Z tymi muzykami i z orkiestrą symfoniczną udało się zarejestrować muzykę, która z założenia miała być trochę inna niż to, co można było u nas usłyszeć,  może bardziej hollywoodzka, w disneyowskim stylu. A używaliśmy wyjątkowych, jak na tamte czasy, sprzętów. Chociażby legendarnej yamahy DX7,  rolanda TB 303 czy samplera Akai, którego kupiłem w Niemczech. To na nich zagrane są m.in. dźwięki z ilustracji do filmowych scen z Filipem Golarzem. Mam je zresztą do dziś.

P.S. Dwa lata temu udało mi się zaprosić Pana Korzyńskiego do mojej audycji „Historia Polskiej Popkultury” o polskiej muzyce filmowej. Tutaj zapis: https://www.youtube.com/watch?v=SvSy6t1Tn3o&t=710s

Otagowane ,