Brelok z centrum

Od końca lat 60. były wyjątkowym miejscem na handlowej mapie Polski. Tam chodziło się po ciuchy od Barbary Hoff, do restauracji Szampańskiej na „Podwieczorki przy mikrofonie” (występowali tam m.in. Irena Santor i Jerzy Połomski) oraz do baru Zodiak i kawiarni coctail-bar Hortex, w której podawano pyszne lody w pucharkach zwane Ambrozja. Tu od lat 70. można było pojeździć schodami ruchomymi, podziwiano też klimatyzację! Zimne powietrze docierało ze studni głębinowych dzierżawionych od Pałacu Kultury. Na sklepowych półkach za złotówki było tu to, co w Peweksach i Baltonie za dolary albo bony.

Chodzi oczywiście o Domy Towarowe Centrum, o których pisałem już m.in. tutaj: https://bufetprl.com/2013/08/20/silacze-z-domow-towarowych-centrum/

Ostatnio dzięki przyjaciółce mojej i bloga do takiego skarbu z DTC, czyli siatek papierowych…

… dołączył piękny brelok. Są na nim nazwy tej towarowej świętej trójcy, czyli Wars, Sawa i Junior.

A z tyłu charakterystyczne logo.

To mi przypomniało, że mam już jeden znaczek z Domów Towarowych Centrum, ale nieco inny.

A Wy, bywaliście w DTC, co tam kupiliście?

Otagowane , , , ,

Sto lat chłopaki!

50-te urodziny obchodzą dziś superbohaterowie Kajko i Kokosz. Z tej okazji przypominam wpis dotyczący tych wyjątkowych postaci:

„Opowieść niniejsza dotyczy w prostej linii prapraprapradziadka Kajtka i takiegoż praprzodka Koka” – tak informuje czytelników Janusz Christa przedstawiając bohaterów nowej serii. Jej głównymi bohaterami będą Kajko i Kokosz. Przyznam, że Christa to jeden z moich ukochanych rysowników, a ta seria komiksowa od zawsze jest dla mnie niezwykle istotna. Zresztą o pracach Christy wspominałem już parę razy: https://bufetprl.com/?s=kajko+i+kokosz

Teraz czas na powrót do „Kajko i Kokosza”. Powód jest wyjątkowy. Oto pierwszy tom jubileuszowej kolekcji z okazji 50-lecia serii.

To kilkadziesiąt stron nie tylko samego komiksu, ale też jego historii, historii samego autora. Wstęp napisała tu wnuczka rysownika Paulina Christa. Wiele tu wyjątkowych, intymnych wspomnień o twórcy Kajko i Kokosza. Jest też doskonały materiał Krzysztofa Janisza z bloga https://na-plasterki.blogspot.com/ Ileż tu informacji, wyjątkowych zdjęć. Dowiecie się m.in. jak narodziła się seria, jak się zmieniała, jak zmieniały się nawet poszczególne kadry.

Jak wyglądała kariera Christy (wiedzieliście, że rysował do magazynu „Jazz”?), co czytał w młodości (oczywiście, że był to m.in. francuski tygodnik komiksowy „Vaillant”), jakie książki ilustrował, jakie reklamy (Kajtek reklamował wyroby jubilerskie!).

Są fantastyczne skany z wczesnych, młodzieńczych prac Christy, opowieść o jego innych komiksowych seriach, zmieniającym się stylu. Jest też duża opowieść o samym „Złotym pucharze”, różnych wydaniach itp. No i wreszcie sam komiks.

Za renowację kolorystyczną plansz komiksowych i okładek oryginalnych odpowiada Arkadiusz Salamoński. Tutaj komiks zajmuje aż ponad 120 stron. No i jest doskonały! Ciekawe też, że dołączono do niego paski wyjaśniające powstanie serii, które nie znalazły się w wydaniach tego komiksu w wydaniu KAW w latach 80. (tym na żółtym papierze). Tu jest wszystko.

W grudniu tego roku Egmont wyda kolejny tom serii, „Szranki i konkury”, a w przyszłym roku jeszcze 4 tomy. Dla każdego fana serii, ale też w ogóle komiksu, to bez wątpienia seria wyjątkowa. Czytam po raz kolejny…

Otagowane , ,

Zwierzak w szkole

Wakacje to wspaniały czas… żeby napisać coś o szkole. Ja chodziłem do klasycznej tysiąclatki w Słupsku. Do SP 14 (teraz ma inny numer). Co było na moim wyposażeniu? Bardzo lubiłem fartuszek. Każda klasa miała kołnierzyk z innym wzorem, moja klasa taką białą obszywkę. Na fartuszek zakładało się tornister. Zazwyczaj zawalony książkami, zeszytami, piórnikiem. Na przykład taki:

Takie cudo dostałem ostatnio do kolekcji od przyjaciółki. To jej prawdziwy tornister ze szkoły. Był tak charakterystycznym elementem szkolnego życia jak fartuszki, picie mleka czy wspólne mycie zębów. Różne były typy, zapinany na jedną klamrę, z rysunkami. Ten jest bardzo klasyczny.

Zapinany na dwie klamry z odblaskowymi światłami, z identyfikatorem z przodu (tu zerwanym) i zakładany na plecy. Na jedno ramię pasek był już zapięty, a drugie zapinało się na taki sprytny wihajster.

Solidnie wykonany, ze skóry, no i miejscami na różne zawieszki. Na przykład na taką:

Światełko odblaskowe, a na nim naklejka ze Zwierzakiem z „Mapeciątek”.

A propos Muppetów i Mapeciątek. To przecież w kolekcji mam takie skarby.

Pisałem o nich tutaj: https://bufetprl.com/2013/09/13/zwierzak-gonzo-rowlf-muppety-rzadza/

A Wy, jaki mieliście plecak/tornister w szkole?

Otagowane , , , ,

Miki po polsku

Bardzo różne gadżety z bohaterami bajek Disneya można było znaleźć w PRL. Nie sądzę, żeby cokolwiek z tego było sprzedawane z legalnie kupionymi prawami. No ale kto się tym wtedy przejmował. Mam już kilka gadżetów, o których tu pisałem. Chociażby radziecką gierkę Elektroniką z Myszką Miki albo elegancki piórnik z naklejką.

Ostatnio, dzięki przyjaciółce bloga, do kolekcji wpadł mi taki piękny disneyowski gadżet.

Oto ozdobne drewienko Minnie. Zdaje się, że wykonane ręcznie. Można było powiesić w toalecie, kuchni, korytarzu. No gdzie, kto chciał.

Pieczątka na rewersie pokazuje wytwórnie, czyli zakład w Konstancinie-Jeziornej, opisany po prostu jako „Wytwarzanie Galanterii Pamiątkarskiej”. Prawda, że ładnie?

Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale na tabliczce znajduje się naklejka z inna postacią z bajek Disneya:

Chyba sobie powieszę w pokoju, a co!

A Wy, mieliście takie tabliczki z postaciami z bajek?

Otagowane , ,

Bitwa na żetony

W części Węgier, będącej pod panowaniem Austrii, od dłuższego już czasu istniały silne tendencje niepodległościowe. W ich wyniku w roku 1682 wybuchło powstanie… – tak się zaczyna komentarz historyczny do jednej z najtrudniejszych gier jakie pamiętam. Chodzi o „Wiedeń 1683”.

Tak, tak, prawda, nie jest to PRL, gra pochodzi z początku lat 90. Ale jest reliktem przeszłości i jak znalazłem ją u rodziców w piwnicy, to postanowiłem opowiedzieć o niej tutaj.

W tamtej dekadzie firma Dragon, producent tej gry, wypuścił 20 wojennych planszówek. Ardeny, Grunwald, Kircholm, Kreta, Waterloo, Wojny Napoleońskie i właśnie Wiedeń. Miałem te dwie ostatnie. Niestety po Wojnach Napoleońskich pozostała mi już tylko plansza. Ale Wiedeń 1683 mam kompletny.

Wojny Napoleońskie były wspaniałe, za to Wiedeń skomplikowany. Zaczynało się od rozstawienia początkowego, czyli kilkadziesiąt żetonów trzeba było rozstawić na określonych polach na planszy. Zajmowało to około 2 godzin, dlatego czasami rozstawiałem to dzień przed właściwą grą.

A w ogóle to przed pierwszą grą, trzeba było je powycinać z prasek i posklejać awersy z rewersami.

No a potem sama gra, czyli bitwy, szarże itp. Ilość różnych żetonów, wielkość planszy i tabelki pokazują, że to nie była prosta rozgrywka.

Naprawdę trzeba było się nagłowić przed każdym ruchem, a gra – wraz z ustawianiem – mogła trwać kilka godzin. Ale co to był za wspaniale spełniony czas!

Więcej o grze przeczytacie tutaj: http://portal.strategie.net.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=278:wiede-1683-dragon&catid=20:recenzje-gier-planszowych&Itemid=119

Otagowane , , ,

Książki w ważnej sprawie

25 konwojów, setki ton pomocy dla żołnierzy, cywilów i zwierząt. Ewakuowani ludzie, psiaki i koty. Grupa ludzi z mistrzem świata w psich zaprzęgach, a przy okazji moim przyjacielem z dzieciństwa, czyli Igorem Traczem na czele, od miesięcy jeździ z konwojami w głąb Ukrainy i z obecnymi na miejscu koordynuje pomoc. Wciąż potrzebują pomocy i pieniędzy na paliwo i wiele innych rzeczy. Wymyśliłem więc sobie, że jak chcecie pomóc i przekażecie im dowolną wpłatę, to ja w podziękowaniu przekażę jedną z moich książek: „Czas wolny w PRL”, „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.”, „Kontroler ruchu lotniczego” (jestem współautorem).

Napiszcie w komentarzu, którą byście chcieli, ja wybiorę osobę, przekażę albo wyślę książkę, dołożę oryginalny gadżet z epoki związany z książką. A ta osoba dokona dowolnej wpłaty na zrzutce na wsparcie konwojów ewakuacyjnych z Ukrainy. Wpłata dowolna, każda złotówka się przyda. Piszcie i pomagajcie, a w najbliższą niedzielę wybiorę osoby, którym przekażę książki. Link do zrzutki: https://zrzutka.pl/97gjcr?fbclid=IwAR1GPqBX_0Yi0NX9PB4_NfysjZOt0lrQwC8yCvXdymL6tuU8QTAmdQURDBU

Oj się działo, ale się działo!

Cóż to był za wieczór, cóż za noc! A działo się to podczas fantastycznego festiwalu Media i Sztuka w Darłowie w lipcu 2022.

Spotkania z autorkami i autorami książek, dziennikarzami, aktorkami i aktorami, koncerty, wystawy, no i zabawa. A konkretnie dancing. Zakończył on drugi dzień festiwalu.

Wraz z przyjacielem z dzieciństwa, jako kolektyw Mirafiori zaprezentowaliśmy dancingowe przeboje od lat 60. po 80. Od big-beatu, przez polski funk, po klasyki rocka lat 80.

Scena była wypełniona gadżetami sprzed lat. Były gramofon Bambino, oryginalny kolorofon, płyty winylowe, gazety, proporczyki itp.

Fakt, byliśmy trochę zestresowani. Jednak gdy tylko poleciał pierwszy numer, chyba była to Zdzisława Sośnicka, to parkiet wypełnił się tłumem i tak było do końca!

Tańce były przerywane konkursami, w których można było wygrać oryginalne przedmioty sprzed lat…

Ale najważniejsza była zabawa.

Wspaniale tańcowali wszyscy. Ci, którzy pamiętają przeboje Zbigniewa Wodeckiego puszczane w „Lecie z radiem”, fani Republiki, jak i Andrzeja Zauchy.

No nie powiem, trochę ciepło było mi w specjalnym stroju wodzireja, ale się udało! Niestety nie ma zdjęcia DJ-a Roślinność na stanowisku, ale tak zapodawał hity, a ja tańcowałem, że nie było jak zrobić 🙂

Jednak w tej zabawie nie chodziło o nas, a o fantastycznych ludzi, którzy przyszli na dancing i szczelnie wypełnili festiwalowy namiot.

Muszę i chcę też wspomnieć o najlepszych organizatorach i zapleczu festiwalu, no i o miejscu. Byliśmy dosłownie kilka metrów od morza. Wymarzona lokalizacja.

W ogóle Darłowo jest fantastyczne. Położone nad samą wodą Darłówko mniej urocze, stricte turystyczne, ale na pewno wrócimy tu za rok!

Oj działo się! I za rok będzie działo ponownie. Już zapraszamy na festiwal i na naszą imprezę w Darłowie. Rezerwujcie daty 6-9 lipca 2023!

Jeszcze jedna ciekawostka. W drodze z Warszawy do Darłowa minęliśmy taki relikt z przeszłości. Opuszczona stacja benzynowa. Obstawiam, że nieczynna od kilkunastu lat.

Fotografie W. Przylipiak oraz M. Stolnicki

Otagowane , , ,

Daj mi tę noc!

Zapowiada się, że będzie szałowo. Już 8 lipca (piątek) zapraszam na wyjątkowy dancing! W ramach Festiwalu Media & Sztuka wraz z przyjacielem, DJ-em Roślinność poprowadzę imprezę w klimacie retro. No po prostu trzeba tam być!

Szczegóły poniżej albo tu: https://mediaisztuka.pl/wiadomosci/47428/daj-mi-te-noc-dancing-jakiego-nie-przezyl-nikt

Zapewniam jednak, cekiny do marynarki przyszywałem przez dwa dni!

Otagowane

Zawsze w modzie

Zauważyliście zapewne, że czasami polecam tu różne wystawy związane z czasem przeszłym, PRL-em, okresem minionym. Dzisiaj polecę taką, która odwołując się do przeszłości, doprowadza nas do teraźniejszości.

Grażyna Hase, modelka, projektantka. Jedna z najważniejszych postaci w polskiego modzie. To właśnie jej poświęcona jest wystawa „Grażyna Hase. Zawsze w modzie” w Muzeum Warszawy w samym centrum miasta, przy rynku. Bardzo ciekawa, nie tylko dla miłośników mody.

Na wystawie pokazano ponad 200 obiektów, wśród nich ubrania, dodatki, publikacje, szkice, fotografie. Na nich także Grażyna Hase jako modelka. Jej zdjęcia są wspaniałe, bo autorstwa świetnych fotografów, na przykład Wojciecha Plewińskiego.

Fotografie są też wstrząsające, bo pokazują jak Warszawa była zniszczona jeszcze w latach 50.

Bywa też zabawnie. Zwróćcie uwagę na napis na framudze poniżej: „Maryśka ma zajoba”.

Są tu super projekty i zdjęcia z sesji mody autorstwa Hase.

Obiekty i fotografie przechodzą przez wszystkie dekady PRL, potem lata 90. i docieramy do współczesności.

Bardzo ciekawą wystawę można oglądać do 11 września. Bilet kosztuje zaledwie 12 zł. Naprawdę warto! Więcej info tutaj: https://muzeumwarszawy.pl/wystawa/grazyna-hase-zawsze-w-modzie/

Otagowane , , ,

Kotlet i piwo

Wspominałem już tutaj o bardzo ciekawym czasopiśmie z PRL-u, „Dookoła świata”. Mam kilka roczników, o których pisałem m.in. tutaj: https://bufetprl.com/?s=dooko%C5%82a+%C5%9Bwiata

Powrócę do tego tytułu, bo w roczniku pierwszym gazety, czyli roku 1954, znalazłem wyjątkową cykliczną rzecz. Mianowicie komiks. Wtedy tak długa opowieść rysunkowa była w gazetach rzadkością. Tutaj redaktorzy wykazali się odwagą. Niestety wyszło…. ale o tym za chwilę.

„Przegrana stawka” to szpiegowska opowieść autorstwa Wandy Melcer i Józefa Olejarki. Melcer urodziła się w Helsinkach. Pisarstwem zajęła się jeszcze przed II wojną. W czasie wojny była w szeregach AK, po niej wróciła do pisania. Niestety także tego komiksu.

Piszę niestety, bo to po prostu propagandowy koszmar, którego akcja rozgrywa się w Niemczech. Są szpiedzy, jest piwo, imperializm i źli Amerykanie.

Sama historia jest, mówiąc delikatnie, mało dynamiczna i kończy się jakoś tak dziwnie i nagle.

Pojawia się tu dużo zagranicznych elementów, na przykład papierosy Camel. Za rysunki odpowiada tu Józef Olejarka. I kadry bywają nawet ciekawe.

W każdym razie rysunki jeszcze da się przejść, ale dialogi, majn got. No słabe są kurczę blaszka.

Ale oczywiście nie znaczy to, że trzeba ten komiks od razu odrzucić. Warto poczytać i przekonać się jak wyglądały próby przemycenia takich opowieści rysunkowych do gazet. Zresztą sami czytelnicy w listach do „Dookoła świata” krytykowali ten komiks. Chyba jeszcze nie byliśmy gotowi na takie rysunkowe opowieści. Tytus, Kajko i Kokosz jeszcze musieli poczekać na swoją premierę…

Otagowane , , , ,