Nigdy nie siedziałem

Małolat, Bimber, Szajba, Belus – bandziory jak z amerykańskich filmów kryminalnych z lat 70. Zresztą cały „Przepraszam, czy tu biją?” jest hołdem reżysera Marka Piwowskiego dla tego kina. Fantastyczny film, ale jaka muzyka!

Tu znowu pojawia się fantastyczne wydawnictwo GAD Records, które odkopuje perełki sprzed lat. Tym razem muzykę do tego filmu. Kompozytorem jest Piotr Figiel, wspaniały autor tematów m.in. do „Piłkarskiego Pokera”. Pierwotnie muzykę do „Przepraszam…” miał napisać Romuald Lipko, ale jednak zrezygnowano z jego usług. Wybrano Figiela, który wraz ze swoim Ensemble i Novi Singers zarejestrował te genialne tematy. Teraz znalazły się na tym winylu. A są tu utwory o tak genialnych tytułach jak „Judo” oraz „Dyskoteka” 🙂

Jakaż to fantastyczna muzyka. Taki polish funk, o czym zresztą na okładce płyty w super opowieści o filmie i muzyce pisze Michał Wilczyński z GAD Records.

Polecam muzykę, ale też sam film, w których zagrali m.in. Zdzisław Rychter, bokserzy Jerzy Kulej i Jan Szczepański (w roli milicjantów), a także Zbigniew Buczkowski i Jan Himilsbach – w roli niedźwiedzia.

A skąd tytuł filmu? Pierwotnie miał się nazywać „Traktat o mokrej robocie”. Ale w końcu tytuł zaczerpnięto z tego filmowego dialogu.

– Herbaty się pan napije?
– Dziękuję, tak. Bez cukru, jeśli można prosić.
– Można
– Przepraszam, czy tu biją?
– A co? Boi się pan?
– Nigdy nie siedziałem.

A propos GAD Records, to pisałem już kilka razy o płytach tego wydawnictwa tutaj: https://bufetprl.com/?s=gad+records

Otagowane , , , ,

Polskie Gwiezdne Wojny

No dobra, może tytuł jest nieco na wyrost, ale kurczę ten film naprawdę miał być wydarzeniem. Nie tylko w polskiej kinematografii.

Była połowa lat 70. George Lucas realizował pierwszą część „Gwiezdnych Wojen”. Z kolei Andrzej Żuławski powrócił do Polski. Był po sukcesie „Najważniejsze to kochać” z Romy Schneider. Nad Wisłą rok po roku realizowano wielkie i doceniane na zachodzie produkcje: „Noce i dnie”, „Potop”, „Ziemia obiecana”. Żuławski dostaje zielone światło na realizację książki swojego stryjecznego dziadka. Jesteśmy już po locie na Księżyc, Hermaszewski był w kosmosie, a temat podboju kosmosu jest omijany w polskiej kinematografii. Żuławski rozpoczyna więc realizację oczekiwane filmu „Na srebrnym globie”. Film jest przy okazji rodzajem psychoterapii dla reżysera po rozstaniu z Małgorzatą Braunek.

W superprodukcji grają m.in. Andrzej Seweryn, Jerzy Trela, Grażyna Dyląg. Kilkanaście miesięcy bardzo ciężkich zdjęć, m.in. na plaży, w kopalni w Wieliczce. Milionowy budżet, niesamowite scenografie, charakteryzacje. Zapowiada się arcydzieło. Ale w pewnym momencie szef kinematografii zatrzymuje projekt. To niespotykana decyzja. Uderza w samego Żuławskiego, który ponownie wyjeżdża z Polski, a film „Na srebrnym globie” ląduje w szafie. Na 10 lat. Potem do nakręconego materiału reżyser powraca i kończy go w nietypowy sposób. Na sukces jest już jednak za późno. Za to film żyje w legendach. I teraz powrócił do niego Kuba Mikurda w dokumencie „Ucieczka na srebrny glob”. To fantastyczna opowieść o kulisach powstawania, okolicznościach, ówczesnej rzeczywistości, samym Żuławskim.

Są w nim wypowiedzi twórców „Na Srebrnym globie”, syna reżysera Xawerego. No i są zdjęcia z planu tej wyjątkowej produkcji. Właśnie z Wieliczki albo z plaży, z niesamowitej sceny z postaciami wbitymi na pale. Trochę to wszystko wygląda jak połączenie „Gwiezdnych Wojen”, „Mad Max” i „Łowcy androidów”. Niesamowita rzecz. Polecam sam dokument oraz oryginalny film. Takie rzeczy w PRL trudno sobie wyobrazić, a jednak…

Otagowane ,

Wideorama: świat VHS w Polsce przełomu 80/90

No to wróciła. Moja autorska „Historia polskiej popkultury” powraca z nowym odcinkiem. 7 część poświęciłem kulturze video przełomu lat 80. i 90. w Polsce. Jest o wypożyczalniach kaset video, samych kasetach, seansach z VHS w kinach. Poza tym o wyborach miss wypożyczalni, pierwszej i ostatniej legalnej kasecie vhs wydanej w Polsce, wagonach bar-video, polskim magnetowidzie. A wszystko z callaneticsem w tle.

Oglądajcie tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=qXGOUD9slIo

Otagowane , , , ,

Bileciki do kontroli!

Różne mam bilety w kolekcji. Lotnicze, kolejowe, na igrzyska olimpijskie, bilet wejścia na taras widokowy na lotnisku…

Tak, biletów trochę mam. Ale do tej pory nie miałem kasownika! Aż przyjaciel podarował mi taką starą sztukę. Piękny!

Nie będę ukrywał, że ja takimi to nie kasowałem. Znaczy nie pamiętam. W moich wspomnieniach są taki metalowy, wąski, w który wsuwało się bilet. Oraz taka plastikowa puszka, wyglądająca jak twarz. Oba były produkowane w Mielcu. Natomiast ten, zwany „jednorękim bandytą”, to metalowy potwór. Używany w komunikacji miejskiej, autobusach i tramwajach, w latach 70.

Wsadzało się bilet od góry i wajchą kasowało. Taka mechaniczna konstrukcja. W cholerę ciężki, ale fakt. Nie za bardzo było się co tu zepsuć.

Otagowane , , ,

Jajka do winyli

Były wygodne szerokie fotele z oparciami, stoliczek. Przyciemnione światło. Na uszach słuchawki, a w nich muzyka z katalogu CD, dostępnego na miejscu. Miejska biblioteka działała w moim rodzinnym Słupsku w zabytkowym kościele, o którym pierwsze wzmianki pochodzą z XIII wieku. Zresztą do dziś tam jest, w centrum miasta, tuż obok kina Millenium. Oprócz tysięcy książek miała ten cenny katalog. A płyt CD można było posłuchać na miejscu, właśnie na tych wygodnych fotelach, wypożyczyć do domu na jeden dzień albo poprosić o przegranie na miejscu. Tak jest – przegranie. Wystarczyło przynieść czystą kasetę, a na drugi dzień odbierało się nagraną wybraną płytę. Tak moją kasetotekę zasiliły płyty U2, H-Blockx i Michaela Jacksona – takie krótkie wspomnienie wyjątkowego kulturalnego miejsca przywołuję w swojej książce „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.”.

Ostatnio wspomnienie wróciło do mnie, po tym jak odwiedziłem nowe miejsce na kulturalnej mapie warszawskiego Muranowa. Otóż w Mazowieckim Instytucie Kultury otworzyła się Czytelnia Słów i Dźwięków Elektra.

Elektra przywołuje wspomnienia, bo znajduje się w nim miejsce do odsłuchu płyt. Póki co winylowych, ale wkrótce ma być możliwość odsłuchu kaset.

Miejsce ma super klimat. A kolekcja winyli, to nie jedyna rzecz, z której można korzystać. Masa komiksów do czytania (sporo nowości), książek, albumów, do tego trochę kaset magnetofonowych i vhs. Kolekcja, która na pewno będzie się rozrastać.

W tym super miejscu odbywają się też różne spotkania, pokazy. Ostatnio na takim byłem. Była to warszawska premiera filmu dokumentalnego „Tłocznia Pronit 1957-1991”. To legendarne miejsce, w którym produkowano masę winyli. Choć fabryka powstała przed wojną jako producent prochu. Po wojnie produkowano tam wiele innych rzeczy, na przykład kleje, ale to właśnie z płyt zasłynęła firma. Niestety na przełomie dekad 80. i 90. upadła.

W Pronicie tłoczono płyty też dla innych wydawców, chociażby Tonpress, PolJazz, Wifon, Polskich Nagrań. Dokument ciekawie przedstawia historię zakładu, choć myślę, że za dużo w nim czysto historycznych informacji, a za mało dynamiki, a przede wszystkim wypowiedzi pracowników firmy. Ale i tak warto go obrzejrzeć. Można dowiedzieć się kilku zaskakujących ciekawostek. Jak choćby ta, że żeby uniknąć szumów i trzasków w negatywach płyt, w procesie galwanizacji dodawano… białka z jajek.

Wracając do samej Elektry. Na pewno będę tam zaglądał i zachwycał się chociażby takimi plakatami. A może coś sam tam zorganizuję… zobaczymy.

A tutaj więcej info o Elektrze: https://www.mik.waw.pl/projekty/czytelnia-elektoralna/

Otagowane , , ,

Fajtłapa!

Ja najbardziej pamiętam ją z wycieczek autobusowych z podstawówki. Graliśmy godzinami próbując poderwać dziewczyny z klasy. No nie wychodziło to za dobrze, ale „Flirt” to była podstawa takich wyjazdów. Po jednym ze spotkań autorskich trafił do mnie taki piękny okaz tej gry karcianej sprzed lat.

Początkowo myślałem, że to okaz z pierwszych lat PRL. Znalazłem jednak informację, że ten „Flirt” pochodzi z przełomu lat 30. i 40. XX wieku. Fakt, że grafika może na to wskazywać. Grę wyprodukowano w jednej z łódzkich drukarni.

Jak podaje informacja na opakowaniu, są tu wplecione wątki literackie. I tak na pierwszej karcie (z 30) jest fragment wiersza Marii Konopnickiej „Do kobiety”. Są też ciekawe określenia powiedzmy „retro”, na przykład: „Fajtłapa!”, „Kukułeczko, panieneczko, ile lat do mego wesela?”, „Dostaniesz po łapach”.

Ale pomijając retro teksty, to spójrzcie na sam projekt. Jakie to jest piękne graficznie!

To co, zagramy?

Otagowane , , ,

O której odchodzi do Lwówka?

Umówmy się, to jedno z najważniejszych miejsc każdego miasteczka. Obok baru piwnego oczywiście.

Tak, przystanek PKS. Musiał też powstać na mojej makiecie H0 w stylu PRL – więcej o niej w zakładce „Makieta H0”.

Do budowy samego przystanku wykorzystałem elementy pozostałe z różnych modeli. Zaczęło się więc od tego:

Z kolei miejsce na makiecie wyglądało tak:

Wiem, tu nie wszystko jest doskonałe, nie wszystko jest też jeszcze gotowe. Oczywiście można kupić gotowe przystanki. No ale jednak najfajniejsza zabawa jest przecież jak się samemu złoży.

Sam zbudowałem wiatę, ale budynek barowy złożyłem z gotowca. Choć trochę go podrasowałem. Zrobiłem znaczek PKS, menu, daszek itp.

Jak widzicie jest też rozkład jazdy (prawdziwy!), klomb z kwiatami, ławka, płot, śmietnik, skrzynka na listy, no i pan Janusz z buteleczką ulubionego napoju. A pksowy bar oferuje m.in. kawę, herbatę, kiełbasę, no i piwo.

Pozostało tylko czekać na autobus…

Otagowane , , ,

Hot Dog (Is Sexy)

Był emitowany raz w tygodniu. Eksperymentalny na polskim rynku był sposób realizacji serialu. Dziennie kręcono kilka scen w tym samym obiekcie, do kilku odcinków. Sceny realizowano przy użyciu paru kamer. Była to trochę praca jak na taśmie produkcyjnej. Na wzór bardzo popularnej także w Polsce „Dynastii” odcinki kończono zawieszeniem akcji w dramatycznym momencie. Paweł Karpiński w książce Piotra K. Piotrowskiego „Kultowe seriale” zdradził, że niektórzy wybrani już aktorzy rezygnowali tuż przed zdjęciami, bo byli niepewni, co z tego wyjdzie. A wyszło tak dobrze, że kilku aktorów zbudowało na serialu swoją popularność, na przykład Dariusz Kordek. Widzowie tak utożsamiali aktorów z granymi przez nich bohaterami, że Dorota Kamińska, która w filmie uwodzi żonatego Marka Kondrata, słyszała na ulicy obraźliwe słowa od fanek telenoweli. W szczycie oglądalności przed telewizorami zasiadało nawet 16 milionów widzów. A początek serialu zawsze zaczynał się charakterystyczną piosenką. O jakim serialu mowa?

Oczywiście chodzi o „W labiryncie”. Pretekstem do wspomnienia o tym serialu z przełomu lat 80. i 90. jest właśnie muzyka. A konkretnie nowe wydawnictwo doskonałej wytwórni, która przywraca do życia polską muzykę sprzed lat, czyli GAD Records. Teraz przyszedł czas na ten serial.

Jest tutaj łącznie aż 27 tematów, w tym jeden dostępny wyłącznie na kasecie. Najbardziej znane wokalizy śpiewa tu Grzegorz Markowski, a za muzykę odpowiada Krzysztof Marzec. Tak, to ten Krzysztof, kompozytor i słynny pan z Tik-Taka. Tu przygotował zestaw wspaniałych elektronicznych tematów. Pod doskonałymi tytułami! Mój ulubiony to „Hot Dog (Is Sexy)”, ale są też „Spoko”, „Bibi”, „Podejście Grażyny” (napisane z błędem-to biały kruk :), „Wesoły Bączek” i „Smutny Bączek”.

Materiał ukazał się na kasecie w wersji limitowanej (już niedostępny) oraz na CD. Przygotowywana jest wersja na winylu.

Doskonałą muzykę uzupełnia tu super grafika na okładce oraz tekst w książeczce autorstwa Olgi Drendy. Nic tylko czytać, słuchać, no i oglądać!

Otagowane , , , ,

W grodzie Księcia Mirmiła

„Opowieść niniejsza dotyczy w prostej linii prapraprapradziadka Kajtka i takiegoż praprzodka Koka” – tak informuje czytelników Janusz Christa przedstawiając bohaterów nowej serii. Jej głównymi bohaterami będą Kajko i Kokosz. Przyznam, że Christa to jeden z moich ukochanych rysowników, a ta seria komiksowa od zawsze jest dla mnie niezwykle istotna. Zresztą o pracach Christy wspominałem już parę razy: https://bufetprl.com/?s=kajko+i+kokosz

Teraz czas na powrót do „Kajko i Kokosza”. Powód jest wyjątkowy. Oto pierwszy tom jubileuszowej kolekcji z okazji 50-lecia serii.

To kilkadziesiąt stron nie tylko samego komiksu, ale też jego historii, historii samego autora. Wstęp napisała tu wnuczka rysownika Paulina Christa. Wiele tu wyjątkowych, intymnych wspomnień o twórcy Kajko i Kokosza. Jest też doskonały materiał Krzysztofa Janisza z bloga https://na-plasterki.blogspot.com/ Ileż tu informacji, wyjątkowych zdjęć. Dowiecie się m.in. jak narodziła się seria, jak się zmieniała, jak zmieniały się nawet poszczególne kadry.

Jak wyglądała kariera Christy (wiedzieliście, że rysował do magazynu „Jazz”?), co czytał w młodości (oczywiście, że był to m.in. francuski tygodnik komiksowy „Vaillant”), jakie książki ilustrował, jakie reklamy (Kajtek reklamował wyroby jubilerskie!).

Są fantastyczne skany z wczesnych, młodzieńczych prac Christy, opowieść o jego innych komiksowych seriach, zmieniającym się stylu. Jest też duża opowieść o samym „Złotym pucharze”, różnych wydaniach itp. No i wreszcie sam komiks.

Za renowację kolorystyczną plansz komiksowych i okładek oryginalnych odpowiada Arkadiusz Salamoński. Tutaj komiks zajmuje aż ponad 120 stron. No i jest doskonały! Ciekawe też, że dołączono do niego paski wyjaśniające powstanie serii, które nie znalazły się w wydaniach tego komiksu w wydaniu KAW w latach 80. (tym na żółtym papierze). Tu jest wszystko.

W grudniu tego roku Egmont wyda kolejny tom serii, „Szranki i konkury”, a w przyszłym roku jeszcze 4 tomy. Dla każdego fana serii, ale też w ogóle komiksu, to bez wątpienia seria wyjątkowa. Czytam po raz kolejny…

Otagowane , , , ,

Spotkajmy się, pogadajmy!

Słuchajcie, jest szansa sobie powspominać wesoło. W najbliższych dniach zapraszam na spotkania związane z PRL i latami 90. A propos moich dwóch książek „Czas wolny w PRL” oraz „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.”. Będę miał zdjęcia z tamtych lat, przeróżne gadżety z moich zbiorów. Spotkania online i stacjonarnie, więc zapraszam wszystkich. Możliwe, że to ostatnie w tym roku. Super będzie jak dołączycie!

Pierwsze już jutro (czwartek) o godz. 18.00 w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki w Lipowej z transmisją na facebooku: https://www.facebook.com/events/199113575658851/?acontext=%7B%22event_action_history%22%3A%5B%7B%22surface%22%3A%22page%22%7D%5D%7D

Pogadamy o PRL, o latach 90., popkulturze, relaksie itp. Wpadajcie, pytajcie!

Z kolei w piątek pojawię się na żywo w Lublinie, choć transmisja online też będzie.

Transmisja online w piątek o godz. 18.00 tutaj: https://www.facebook.com/ddkczubypoludniowe

I kolejne spotkanie, w zasadzie duża impreza. W ramach „Nocy Bibliotek 2021” w Miejskiej Bibliotece Publicznej Centrum Wiedzy w Bolesławcu odbędzie się „Noc Bibliotek w klimacie PRL-u”.

Tutaj link do wydarzenia: https://www.facebook.com/events/292543689068927?acontext=%7B%22event_action_history%22%3A%5B%7B%22surface%22%3A%22page%22%7D%5D%7D

Uff, no dobrze. Wpadajcie, oglądajcie online, pogadajmy!

Otagowane , , ,