Czołg i czajka

Kilka wpisów temu, ponownie opowiadaliśmy o naszywkach… to nie koniec. Mamy ich więcej i nie wahamy się użyć.

Jak widać, ich zakres jest dość szeroki: tematycznie, jakościowo i designersko. Dzisiaj wyróżnijmy dwie z nich. Na początek moja ulubiona, czołgowa.

Pochodzi z 1969 roku i powstała dla upamiętnienia I Zlotu Hufca ZHP Warszawa Wola, który odbył się w 25-lecie słynnej bitwy pancernej pod Studziankami.

To właśnie w tym roku, czyli 1969, do nazwy Studzianki dodano słowo Pancerne. Wieś otrzymała też własny herb, który zaprojektował sam Szymon Kobyliński. Nam jednak bardziej podoba się ta naszywka.

Drugi ciekawy okaz, to tak zwana samoróbka. Starannie wykonana naszywko ze słoneczkiem, lasem, rzeką i napisami Las 76 Uroczysko, Czajka.

I teraz ciekawostka. Czy chodzi o uroczysko Las Dąbrówka oddzielające miasto od oczyszczalni ścieków Czajka?

Otagowane , , ,

Aż modelarz

Czas na dokończenie historii modelarskich gazet na naszym blogu. Tym razem miesięcznik wydawany przez LOK – „Modelarz”. Mamy egzemplarze z lat 60, 70 i 80.

Najstarszy pochodzi z 1966 roku i ma piękny dopisek: „czasopismo modelarzy okrętowych, lotniczych, kołowych i rakietowych”. A na okładce zdjęcie… latawca. Druga ciekawa okładka pochodzi z 1970 roku i na niej pan żołnierz prezentuje pani ładny model czołgu.

A w środku m.in. taka opowieść o wycieczce naszych modelarzy do Jugosławii. Zwracam uwagę na zawodnika USA, na stronie po lewej.

Były też strony z tak zwanymi ciekawostkami. Tutaj na przykład model w butelce.

Albo foto ciekawostki z innego numeru. Polecam  model pana Helmuta ze Stuttgartu. Skonstruował monstrualną… psią budę.

W „Modelarzu” bywały także konkursy, na przykład „poznajemy technikę i osiągnięcia NRD”. Wśród nagród były przybory kreślarskie albo sprzęt wędkarski.

Dalej ciekawy opis Mistrzostw Świata Modeli Swobodnie Latających. Wśród uczestników zawodnicy z naszego bloku, ale też z USA, Izraela czy Korei. A komitecie honorowym postać chyba wszystkim znana. Zwróćcie uwagę!

Ten sam pan na stronie poniżej.

I wreszcie baaaardzo fajna rzecz. Tor dla modeli samochodów w Nowym Sączu. To musiały być zawody!

Otagowane , ,

Liga radzi i modeluje

Wiem, pisałem już o gazetach dla maniaków składani modeli, a dokładniej o „Małym modelarzu”.

O takim wyjątkowym egzemplarzu pisałem TUTAJ.

Czas na kolejne czasopismo z tej półki, oto „Plany modelarskie”. Mam trzy egzemplarze z lat 1973, 76, 81. Podobnie jak „Małego modelarza”, „Plany modelarskie” wydawała Liga Obrony Kraju – w latach 1965-89.

Wśród modeli znalazł się nasz historyczny okręt „Błyskawica”. Rzut oka na jego plan, daje małe pojęcie jak skomplikowane musiało być sklejanie tego modelu.

Ja nigdy nie byłem w stanie do kartonowych modeli podejść, wybierałem plastikowe. „Plany modelarskie” były jednak o tyle fajne, że wydruki były bardzo duże.

Do tego nie brakowało opowieści o historii bohatera numeru, słynnych dowódcach, konstruktorach itp.

A jeżeli proponowano jakieś malowanie to oczywiście w barwach… wojsk ZSRR.

Ciekawe, że siedziba Ligi Obrony Kraju dzisiaj mieści się w tym samym miejscu, w którym znajdowała się w latach ukazywania się tego dwumiesięcznika, czyli na ulicy Chocimskiej. I teraz uwaga, zgadza się nawet numer telefonu! Po dodaniu 8 w nowym.

Aha, nie wyrzucajcie swoich starych „Planów modelarskich”. Niektóre na portalach aukcyjnych osiągają spore ceny.

Otagowane , , ,

Bufet w necie

Nasze skarby w sieci! A dokładniej na popkulturowo-lifestylowej stronie IgiMag.pl.

Piszemy tam o wyjątkowych gadżetach. Wyjątkowych, bo pokazujących geniusz ówczesnych inżynierów. Wśród nich znalazły się m.in. takie cuda z naszej kolekcji:

 

 

Więcej przeczytacie TUTAJ

Otagowane , ,

Modelle H0

Nieeee, nie zapomnieliśmy o naszej makiecie H0. Po prostu, lekko zimowała przez ostatnie tygodnie. Ale zaraz ruszamy na ostro. Pierwszą oznaką ponownego wzięcia się za makietę (szczegóły w zakładce Makieta H0) niech będą takie dwa wyjątkowe pojazdy, które zaparkują na naszej makiecie.

Ciężarówka i traktorek, które zakupiłem w sklepie modelarskim na warszawskim Muranowie.

Piękna mała Skoda przeznaczona specjalnie dla skali H0 została wyprodukowana za naszą zachodnią granicą przez firmę Permot, pochodzi najprawdopodobniej z lat 60.

Różne były modele ciężarowej Skody, cysterny, ze skrzyniami, ale ten silos jest chyba najciekawszy, a przynajmniej ma najwięcej szczegółów. Zwróćcie uwagę na maskę, na kierowcę (ma pomalowaną twarz), drabinkę, koło zapasowe itp. Doskonała precyzja wykonania.

Model był u nas sprzedawany prawdopodobnie w składnicach harcerskich. Na pudełku widać cenę: 23zł.

Drugi model, traktorek, kosztował 27zł. Wyprodukowała go enerdowska firma Espewe, która powstała na początku lat 60. O jej historii można przeczytać na stronie espewe-modelle.de.

  

Traktor też ma masę szczegółów: kierownicę, liczniki, silnik itp.

Ten model traktora, D4K, był produkowany na przełomie lat 60 i 70, zapewne z tych lat pochodzi też model. Miał charakterystyczny wystający przód. Osiągał zawrotną prędkość 30 km/h.

Te piękne modele są trochę mniejsze od popularnych matchboksów. Dla lepszego zobrazowania wielkości położyłem obok zapałkę.

Na pewno moja kolekcja podobnych pojazdów się powiększy. Dołączą do zakupionych już wcześniej polskich modeli, o których pisałem TUTAJ.

Otagowane , , , , ,

Płonął aż miło

Sto lat – tyle czasu minęło od ukazania się pierwszego numeru czasopisma dla młodzieży „Płomyk”. W PRL-u zaglądałem do niego wielokrotnie. Dziś w kolekcji mam numer z 1971 roku bardzo fajną okładką (rozkładaną) z samolotami. To „Samoloty PLL LOT wczoraj-dziś-jutro”.

W numerze opowiadania, ciekawostki, trochę historii, propozycji wycieczek po Polsce.

Do tego dział filatelistyczny, fotoreportaż, rowerowa moda… czyli wszystko, czego potrzebują młode chłopaki i dziewczyny.

Jak widać, chodzi o modę rowerową. Bardzo ciekawy, czy też lepiej napisać dramatyczny jest list pod modowymi propozycjami. Otóż pisze „Zrozpaczona”:

„Jestem zrozpaczona nadmiernym owłosieniem, które pojawiło się nad górnymi wargami, na brodzie i policzkach…”. I co radzi redakcja? „rozjaśnić owłosienie wodą utlenioną z dodatkiem amoniaku”!.

Jest też bardzo ciekawy tekst o samolotach.

I coś, bez czego „Płomyk” nie byłby czasopismem młodzieżowym – komiks. W tym numerze ukazała się opowieść rysowana przez samego Butenkę „Wakacyjny Zyzio„.

Bardzo dobra jest też ostatnia strona, z różnymi łamigówkami. Jak widać, część została już uzupełniona przez jakieś sprytne dziecko.

No i kolejna moja ulubiona rzecz – listy od czytelników.

W „Poczcie Płomyka” moją uwagę przykuł list od Beaty:

I jeszcze specjalny „dodatek” o słynnym festiwalu, który w tym roku się nie odbył, czyli o Opolu.

Andrzej Turski opowiada tu o Opolu 1971, jego program jest jakoś dziwnie znajomy: koncert Premiery i Maraton Kabaretowy. A wśród wykonawców znalazła się Maryla Rodowicz.

A na deser piosenka Seweryna Krajewskiego.

Otagowane , , , ,

Nie taki mały modelarz

Kto był dzieckiem w PRL-u i nie sklejał modeli kupionych w składnicy harcerskiej ten spoooro stracił. Ja sklejałem różne JAKi i MIGi. Mam kilka w kolekcji. Pisałem o nich TUTAJ.

Teraz czas na kartonową zabawę. Przyznaję – nigdy nie starczyło mi odwagi na sklejani modeli z kartonu. Ale na takie działo być może bym się skusił.

Miesięcznik dla młodzieży wydawany przez Ligę Obrony Kraju wylądował w kioskach w 1957 roku. Drukowano w nim elementy do złożenia, schematy i historia samolotu, czołgu, czy innego modelu. Potrzeba więc było załatwić sobie klej, nożyczki, skalpel i kilka innych pożytecznych przedmiotów.

Jak widać są nawet gąsienice.

Przy rysunkach pomocne numery i opisy.

Do tego historia tego działa i ciekawe wskazówki autora Jana Matczaka, który przygotował w swojej karierze kilka „Małych Modelarzy”.

Matczak pisze „model należy do średnio trudnych (…) nie rysowałem także prawie żadnych sklejek, gdyż wiem, że każdy z was ma własne, wypróbowane sposoby klejenia brył i siatek”… no ja nie miałem.

Ponadto pan Jan zdradza, że przyda się m.in. drut żelazny grubości 3 mm na lufy działek. Hm, akurat takiego nie mam.

Na końcu jest stopka tego numeru. Wyjątkowego, bo wydanego na 35-lecie Ludowego Wojska Polskiego. Nakład wynosił, uwaga… 140 tysięcy egzemplarzy!

Jak informował wydawca: „czasopismo zalecane publicznym bibliotekom, domom kultury i świetlicom”.

Może dzisiaj też by się przydało…

Otagowane , ,

Wyszywane miasta

Spokojnie, to ostatni z małej serii wpisów o naszywkach, tudzież tarczach z PRL-u 😉 Choć, nie ostatni w ogóle o naszywkach.

Pisaliśmy już na blogu o gadżetach związanych z różnymi miastami, chociażby o takich znaczkach TUTAJ.

 

Kolekcja „miastowych” naszywek wygląda natomiast tak:

Jak widać, mamy nie tylko stricte miejskie tarcze, ale też na przykład warmińsko-mazurską, polską czy ciekawą naszywkę z warszawskiego lata 1969. Tutaj wyróżniliśmy te, naszym zdaniem najciekawsze.

Czy z warszawskim latem 1969 chodziło o akcję „lato w mieście”, o której mówi ta kronika?

Otagowane , , , , , ,

Naszywkowy szał

Kolejny zestaw wyjątkowych naszywek, czy też tarcz.

Naszywkę Polskiego Czerwonego Krzyża na pewno wszyscy rozpoznają. Nie mam pojęcia, z którego może być roku, ale widać, że nowa nie jest.

Jest też legendarny „Wzorowy uczeń”. Oj miałem przyjemność dostać taką kilka razy. To był wynik chyba jakiejś manii wręczania przeróżnych odznaczeń i orderów w PRL-u. Różne były wzory tej naszywki, na przykład z książką w środku. Ten nasz był chyba najbardziej popularny.

Bardzo ciekawa jest ta z Expo 1968 roku, które się… wtedy nie odbyło. Znaczy odbyło, ale pod inną nazwą: HemisFair. Impreza miała miejsce w San Antonio w Stanach. Z informacji, które znalazłem wynika, że nie mieliśmy tam swojego krajowego pawilonu. Ale 1968 był niełatwym rokiem w naszej historii. Być może dlatego, ominęliśmy te targi, nawet myląc ich nazwę.

I wreszcie kolejna zagadka. Oczywiście zdjęcie naszywek ma pewien feler. Jeden okaz jest do góry nogami. Pytanie, co oznaczało to „i” z gwiazdą?

Otagowane , , , , , ,

Igła, nitka i gotowe

Sporo pisaliśmy ostatnio o znaczkach, pinach, z naszej kolekcji. Mamy ich jeszcze duuuży zapas. Czas jednak dać im trochę odpocząć, na przykład prezentując pierwszy zestaw z kolejnej wyjątkowej kolekcji, która jakiś czas temu zasiliła nasze zbiory. Oto naszywki.

Najpierw naszywki szkolne, czyli tarcze. Chyba każdy, kto żył w PRL-u nosił fartuszki z tarczami. Ja w rodzinnym Słupsku też miałem przyszytą tarczę do niebieskiego fartucha. Miałem klasyczną czerwoną. Jak widać na zdjęciu, bywały też inne kolory.

Historia szkoły podstawowej w Narewce (województwo podlaskie) sięga początków XX wieku. Pierwszy szkolny budynek stanął w 1905 roku. Po wojnie, a w zasadzie jeszcze w trakcie jej trwania, szkołę otwarto już w 1944 roku. W połowie lat 70 w Narewce utworzono Zbiorczą Szkołę Gminną i zapewne z tych czasów pochodzi nasza tarcza. Pozostałe są warszawskie.
Tarcza z numerem 150 zapewne pochodzi ze Szkoły Podstawowej nr 150. Dziś taka mieści się na Bemowie.
ZSZ to Zespół Szkół Zawodowych w Warszawie, a EMZN to Elektroniczno-Mechaniczne Zakłady Naukowe im. Mariana Kasprzaka w Warszawie. Powołane do życia w 1969 roku mieściły szkołę zawodową i technikum. Oczywiście były powiązane z Zakładami Radiowymi Kasprzaka. A propos, mamy taki znaczek:

Kolejna tarcza to najbardziej sfatygowany, ale piękny egzemplarz. Pochodzi z Technikum Elektrycznego im Al. Kowalskiego w Warszawie.

I teraz pytanie, o jakiego Kowalskiego chodzi?

Zapewne o Pana Alojzego, tego od „turbiny kowalskiego”. To dzieło życia skromnego inżyniera z Torunia pozwalało zmniejszyć spalanie benzyny nawet o połowę. Więcej o tym geniuszu przeczytacie TUTAJ.

Otagowane , , , , , , ,