Category Archives: Foto

Srebrne cekiny

Pokazywaliśmy już wam nasz mini magazyn, w którym trzymamy skarby. Czasami gościmy tam pasjonatów, przyjaciół. Ostatnio wpadli kolejni i zrobili super sesję.

Zajrzyjcie na stronę magazynu TUTAJ i zobaczcie efekty!

Otagowane

Koronacja w 3-D

Pokazywałem już na blogu świat 3D z minionej epoki, czyli…. stereobox, o którym pisałem TUTAJ.

Pisałem wtedy o Sir Charlesie Wheatstonie, który lubił kontrowersje. Największe wywołał, kiedy poślubił swoją kucharkę – siostrę matki innego geniusza, jednego z wielkich pionierów elektrotechniki Olivera Heaviside’a. Wheatstone był uznanym brytyjskim wynalazcą. Opracował m.in. pierwszy elektryczny telegraf oraz urządzenie, które nazwał stereoskopem. To maszynka do oglądania obrazów przestrzennych, dzisiaj znanych jako technika 3D. Był rok 1838…

…a dzisiaj mamy 2019 i taki nowy skarb w naszej kolekcji.

Początki tego urządzenia sięgają 1914 roku. Wtedy w Portland USA powstała firma Sawyer’s, która opracowała urządzenie do przeglądania zdjęć o nazwie View Master. Produkt i nazwa zostały opatentowane w 1939 roku.

Produkt tak się dobrze przyjął, że firma wprowadziła go na rynek europejski i my właśnie mamy produkt wykonany w Belgii, na amerykańskiej licencji. Pochodzi z lat 50.

Wkłada się do niego filmy i przewija wajchą z boku. Ciekawe jest to, że zdjęcia mogło się oglądać pod światło, ale też bez niego. Dzięki dwóm bateriom i żaróweczce.

TUTAJ przeczytacie więcej o filmie. A teraz co można obejrzeć. Mamy przepiękny zestaw zdjęć.

To piękny zestaw mini fotografii do View Mastera. Są dwa rodzaje obrazków w tym albumie. Kolekcja zdjęć z koronacji królowej Elżbiety z 1953 roku oraz fotografie krajobrazów z różnych krajów, Włoch, Szwajcarii, Holandii, Londynu, Kornwalii.

Każdy zestaw składa się z 14 zdjęć.

Wszystko genialnie opisane i poukładane.

Nic tylko oglądać!

A TUTAJ możecie zobaczyć inne modele View Masterów.

Otagowane , , , ,

Epoka slajd

„Na obiad jadą goście/ – Uwaga! Dziura w moście!/ Pod mostem płynie rzeka/ wiadomo, że z daleka/ Do morza rada/ Inaczej nie wypada” – tak zaczyna się bajka Jana Brzechwy „Dziura w moście”. A tak wygląda na fenomenalnych slajdach z naszej kolekcji.

Po tym, jak w ostatnim wpisie opisałem mini pokaz filmów z naszej kolekcji, postanowiłem kontynuować przeglądanie podobnych materiałów. W ręce wpadły mi slajdy, które mamy w kolekcji. Jakież to są genialne obrazki!

Oczywiście jakość zdjęci i kafelki, na których je wyświetlałem, nie w pełni pokazują te genialne rysunki, ale i tak robią wrażenie. To nie powinno dziwić, bo opracowała ja Maria Uszacka, uczennica w pracowni samego Jana Marcina Szancera.

Ten zestaw kosztował 60 zł i wydała go firma Epoka Slajd.

Za drugi zestaw odpowiada Wydawniczo-Oświatowa Spółdzielnia Inwalidów Wspólna Sprawa z Warszawy. Prawdopodobnie pochodzą z lat 70, a angielskie napisy świadczą, że były przeznaczone także dla turystów zagranicznych.

Można na nich zobaczyć najważniejsze zabytki Gdańska. Na przykład takie:

Na dokładkę zostawiłem małą laleczkę z boku jednego z nich, a co!

A na czym oglądam takie skarby? Póki co, zdradzę tylko tyle…

I jeszcze jedna ważna rzecz. Na takich slajdach, rejestrowało się również życie rodzinne. Mam taki przykład z rodzinnego archiwum. Moja ciocia-babcia i jej mieszkanie w Gdańsku.

Oczywiście jeszcze do slajdów powrócę…

Otagowane , , , , ,

Latający kufer

Projektor, rzutnik… a tak naprawdę nazywa się diaskop. A dokładnie to Diaskop Jacek B-7. Urządzenia do oglądania filmów, które mamy w kolekcji.

Było – i jest – wielu słynnych Jacków. Jacek od Jacka i Agatki, Jacek Wszoła, Jacek Odrowąż (dominikanin), Jacek Cygan i oczywiście Jacek Gmoch. Ale taki Jacek był i jest tylko jeden.

Diaskop Jacek produkowały Łódzkie Zakłady Kinotechniczne „PREXER” na przełomie lat 70 i 80. Polskie baśnie, najpopularniejsze legendy, zabytki, różne były filmy, które można było obejrzeć na Jacku. Filmy, choć de facto, były to zdjęcia na kliszach. Film wkładało się do dziury u góry diaskopu i przewijało czarnym pokrętłem z boku. Ostrość można ustawić obiektywem.

Filmów mamy kilkadziesiąt. Wyświetlane w ciemnej sali na ścianie wciąż robią wrażenie. Na przykład „Latający Kufer” według Andersena. Jak on jest pięknie narysowany!

Muszę jednak przyznać, że kolory Jacka nie były najładniejsze. Czy to był brązowy jak nasz, czy niebieski albo zielonkawy to wszystkie wyglądały jak pomalowane przeterminowanymi plakatówkami.

Ale filmy wciąż działają!

Mamy takich filmów kilkadziesiąt. Pewnie jeszcze będziemy je tu umieszczali…

Otagowane , , , , ,

Rurki i książki

Dziś, wyjątkowo, nie będzie o skarbach z mojej kolekcji. Będzie o miejscach, które przenoszą w czasie. Nie są to bary na szybką wódkę, które udają miejsca retro. Chodzi o słodki zakład z kilkudziesięcioletnią tradycją oraz wyjątkowe miejsce z książkami i dizajnem sprzed lat.

Od razu zaznaczam, nie mam z tymi miejscami nic wspólnego, poza tym, że je odwiedzam 🙂 Nie mam też z tych poleceń żadnych korzyści, po prostu pokazuję miejsca, które moim zdaniem warto odwiedzić.

Najpierw kawiarnio-księgarnia Radio Telewizja.

Mieści się przy ulicy Andersa 29 w Warszawie (obok jest bardzo fajny bar mleczny Gdański). To nie jest zwykła księgarnia. Oczywiście można w niej kupić książki 🙂 Wśród nich poświęcone dizajnowi sprzed lat, Warszawie lat 50, 60, no i całe piętro książek dla dzieci.

Jak widać, tutaj można też je poczytać. Kilka krzeseł, do tego wygodne fotele i stoliki z PRL-u. W ogóle sporo jest tu elementów wystroju z minionej epoki. Można też napić się kawy, kupić kubki (jak kiedyś do kakao czy kompotu), a nawet skarpetki 🙂

Jest nawet szpulowiec. Pamiętacie? Ja pisałem o swoim TUTAJ, bo oczywiście też mam go w kolekcji.

Organizowane są spotkania z autorami, no i widać zachowany fajny ślad odbudowy Muranowa. Więcej o tym miejscu przeczytacie TUTAJ.

Drugie miejsce, które chcę polecić, jest w zupełnie innej części stolicy. To Rurki z Wiatraka mieszczące się przy Rondzie Wiatraczna.

Niestety istniejący od 60 lat zakład może wkrótce zniknąć, mają wyburzać te pawilony. Dlatego polecam się śpieszyć.

To malutkie miejsce, dwa stoliki, gofrownica, ale przede wszystkim maszyna do robienia rurek, czy raczej napełniania ich bitą śmietaną. Maszynę skonstruował 50 lat temu założyciel „rurkowni” Konstanty Pietrzykowski. TUTAJ na stronie możecie przeczytać ciekawą historię Rurek z Wiatraka, m.in. o tym, jak na początku funkcjonowania dookoła zakładu były jeszcze pola i  pasły się zwierzęta.

W tle tego zdjęcia, widać wspomnianą maszynę.

Wpadajcie do takich miejsc, dzięki nam, wciąż funkcjonują.

A Wy, macie jakieś podobne miejsca godne polecenia?

Otagowane , ,

Przeźrocza z przeszłości

Kilka wpisów temu prezentowałem wspominkowe slajdy rodzinne z końca lat 70. Doskonały obraz epoki, źródło inspiracji. Teraz czas na pokazanie sprzętu do ich przeglądania.

Foton to cząstka elementarna z grupy bozonów, Wykazuje dualizm korpuskularno-falowy… no dobra, ale nie o tym, nie o teorii. Foton to Warszawskie Zakłady Fotochemiczne, z których pochodzą te slajdy.

Firmę, w 1936 roku na warszawskiej Woli, otworzyli bracia Jerzy i Kazimierz Franaszkowei. Z motto „u nas wszystko musi być najlepsze” tworzyli nie tylko w trakcie pokoju. Podczas wojny drukowali antyniemieckie ulotki. Niestety podczas Powstania Warszawskiego zostali zamordowani niemal wszyscy pracownicy i sama fabryka została spalona.

Po wojnie ją odbudowano i nazwano Warszawskimi Zakładami Fotochemicznymi Foton. Produkowano m.in. błony techniczne dla medycyny, ale też właśnie takie slajdy. A można je było oglądać m.in. dzięki takiemu urządzeniu.

Podświetlało slajdy od środka, a tą pomarańczową wajchą, się je przesuwało.

W zestawie znalazł się jeszcze jeden produkt, nie z Fotonu. To ramki do przeźroczy z Krakowskiego Zakładu Przemysłu Gumowego Stomil.

Ładna grafika, prawda…

Otagowane , , , ,

Lauda, Ickx, Prost…

Kubicowy szał – taka teraz panuje atmosfera w Formule 1. I bardzo dobrze, bo do jednego z najbardziej prestiżowych sportów świata wraca Polak. Zanim jednak Robert trafił do F1, a nawet za nim pojawił się na świecie świat już szalał na punkcie F1.

Ja też od baaardzo dawna interesuję się F1. Pisałem już TUTAJ o wyścigówkach, ale zabawkowych oczywiście.

Pamiętam takich mistrzów, jak Alain Prost, Ayrton Senna czy Jean Alesi. Pamiętam również wyjątkową rzecz, taki prospekt, katalog z lat 80 z gwiazdami motorsportu. Ostatnio to znalazłem w swoich zbiorach!

To zbiór kartek ze zdjęciami gwiazd, ich maszyn i opisem dokonań. Było też do tego specjalne opakowanie, którego już niestety nie mam.

  

Jak widzicie napisy są po niemiecku, czesku i rosyjsku. A gwiazdy są różne. Fitipaldi, Lauda, Ickx (najlepsze nazwisko świata), Prost, Villeneuve, Rosberg, Andretti, Piquet. Ten ostatni w eleganckim kapelutku…

W ogóle ich stylizacje są genialne, do tego te reklamy, no i same bolidy. Na przykład stylówa Grahama Hilla i bolid Jean-Pierre’a Jariera.

Albo wąsy Keke Rosberga

Albo ta wyjątkowa postać po lewej. To Colin Chapman, konstruktor, wizjoner, właściciel Lotusa.

Poniżej genialny Alain Prost, który toczył bajeczne pojedynki z Senną, a na samym dole sam Emerson Fitipaldi.

A pana ze zdjęcia z samej góry poznajecie? Tak, tak, to Niki Lauda ze swoją wybranką.

Tych kartek jest więcej… ale żeby uzupełnić wpis proponuję jeszcze tekst o Formule 1 z magazynu poradniczo-hobbystycznego „Pan” z 1987 roku, o którym pisałem więcej TUTAJ.

 

Otagowane , , , , , , ,

Wakacje i maluchy

Pamiętacie jak kilka wpisów temu pokazywałem różne slajdy z domowego archiwum z przełomu lat 70 i 80. Doskonale pokazują ówczesne „zwyczajne” życie. Czas na ostatnią turę. W skrócie można o nich powiedzieć: wakacje i samochody.

Plaża… kto w PRL-u nie był na plaży na wakacjach, to nigdzie nie był. Parawany, cytroneta, lody Bambino, piwko i zabawa – dla każdego coś dobrego. Na zdjęciu widać kocyki, leżaczki, ówczesną modę. Zdaje się, że podobne zdjęcie można by zrobić też dzisiaj…

Tu mamy z kolei wakacje na działce, czy raczej „u dziadków”. Wujkowie z wąsami, oranżada, piwko, syfony, no i Nysa na posterunku. Oczywiście do tego boska moda. Poniżej to samo miejsce, domek na Dolnym Śląsku. Tylko marki samochodu nie rozpoznaję…

I jeszcze festiwal maluchów.

Na każdym zdjęciu również wózek, na bagażniku oczywiście.

A moda? Kurtki zamszowe, spodnie dzwony – spokojnie nadają się na ulicę także dziś. Szpan by był…

Mimochodem widać też szarość i syf na ówczesnych osiedlach. Dopiero powstawały, to jest na ich usprawiedliwienie 🙂

Otagowane , , , ,

W domu – lata 70

Czas na kolejną część slajdów z rodzinnego archiwum z przełomu lat 70. i 80.

Tak, z grubsza, wyglądało dzieciństwo w PRL-u. Na ścianie jakaś wiklinowo-słomiana makatka. Zwróćcie uwagę na dziurę na kontakt 🙂 Dzidzia na łóżeczku leży w specjalnym stelażu – pozwalał na korekcję wady postawy. Jedną zabawkę ma w ręku, ale dwie laleczki czekają obok w kolejce. Do tego jakaś grzechotka. Piękne nakrycie łóżka w tureckie wzory, no i stylowa lampa…

Tutaj podobna sytuacja, z tym, że z mamą. Widać jedne z najpopularniejszych gadżetów tamtych lat, które często wisiały właśnie na takich a la makatkach. To proporczyki, o których pisałem więcej TUTAJ.

I jeszcze jeden slajd. Rodzinna impreza. Sporo dobra na stole. Widać przekąski, wódeczkę, nieodłączny syfon… A w tle, widzicie charakterystyczną dekorację ściany?

To były imprezy!

Otagowane ,

I kolejna trójka

Kolejne slajdy z domowej kolekcji dobrze pokazujące stylówę końca lat 70. i tamtą rzeczywistość.

Tak wyglądała nowobudowana Warszawa końca lat 70. Tu ulica Bernardyńska na Czerniakowie. Pani w gustownym płaszczu, pan w zestawie na zimową porę. Do tego widoczny na wielu slajdach wózek. I oczywiście samochody. Maluch, Duży Fiat, a w oddali chyba Warszawa. Nie było jeszcze wielu budynków, które dziś zasłaniałyby krajobraz.

A to już dwa zdjęcia z ówczesnym pociągiem. Jakość nie jest najlepsza, ale widać kolej końca lat 70. Prawdopodobnie jest to wagon osobowy 2 klasy nr 50 51 serii Bhixt. Bezprzedziałowy, z ławkami drewnianymi. Produkowano je przez siedem lat, od końca lat 50. Do dziś pozostały podobno tylko trzy takie wagony. Jeden znajduje się w Chabówce. Więcej o nim przeczytacie TUTAJ.

Na zdjęciu dobrze widać jakim wyzwaniem było wejście do niego. Schodki były naprawdę wysoko. A jaka to stacja? A Dębowy Gaj na Dolnym Śląsku. Już tam pociąg nie jeździ…

Otagowane , ,