Monthly Archives: Marzec 2018

Kino klasy x

Kilka razy pisałem tu już o fenomenie kaset vhs i m.in. takich cudach, jak „przewijaki kaset vhs”

O nich przeczytacie TUTAJ. Teraz czas na same kasety vhs. Okazja zdarzyła się wyjątkowa. Odwiedzając bowiem rodzinę na Dolnym Śląsku natrafiłem na mały targ. Pani już się w zasadzie zbierała, gdy moją uwagę przykuł mały karton z kasetami vhs. Zacząłem je przeglądać i trafiłem na dwie perełki filmowe. Pani nie wzięła ode mnie za nie grosza, dała mi w prezencie i teraz takie dwa cuda są w naszej kolekcji.

Najpierw „Angel’s Hollenkommando”, czyli w oryginalne „Hell Squad”. Już po okładce widać, że ten amerykański film z 1986 roku to mistrzostwo kina akcji: karabiny, dziewczyny, helikoptery, pościgi, wybuchy. Reżyserem tego dzieła, jego scenarzystą, producentem jest Kenneth Hartford. Nie szukajcie, nic wybitnego nie zrealizował, chyba że za taki uznać horror „Potwór z jeziora”. Z tym scenariuszem to jednak nie do końca prawda, bo większość napisał inny gość, którego pan Kenneth wycyckał na pieniądze. Ale pomijając reżysera i scenarzystę (scenarzystów). Jeśli chodzi o aktorów, a bardziej aktorki też próżno szukać ciekawych nazwisk. Może poza jednym. „Hell Squad” był ostatnim filmem Marvina Millera, aktora z bogatą filmografią, który grał już w latach 40.

Fabuła jest baaaardzo skomplikowana, a z grubsza wygląda tak: terroryści porywają syna dyplomaty i szantażują rząd USA bronią atomową. Znajomy dyplomaty zbiera grupę wyjątkowych pań, co by odbić syna z rąk porywaczy.

Tu piękny przykład akcji pań w beretach z tego filmu:

Na jednej ze stron znalazłem przykład fascynującego dialogu pań. Tak brzmi w oryginale:

Pani 1: Well, I don’t see anything yet. Do you see anything yet?
Pani 2: No, I don’t see anything yet. Do you see anything yet?
Pani 3: I don’t see anything yet. You see anything yet?
Pani 1: I don’t see ANYTHING.
Pani 2: Keep driving! We don’t see anything yet.

Prawda, że kusi… Film wypuściła w Niemczech (dokładnie Monachium) firma Ocean oceniając, że nadaje się dla widzów powyżej 16 lat.
Drugi film tego samego wydawcy, też dla widzów o mocnych nerwach powyżej 16 lat, to „Schatz Der Mondgottin”, czyli w oryginale „Treasure of the Moon Goddess”.
To amerykańsko-meksykański film z 1987 roku w reżyserii meksykańskiego filmowca Josepha Louisa Agraza. Aktorsko jest tu dużo ciekawiej niż w pierwszym opisywanym filmie. Gra m.in. znany z „Powrotu Żywych Trupów” Don Calfa, ale przede wszystkim nazywana „królową krzyku” faktyczna królowa filmów klasy B Linnea Quigley. Piękna pani Linnea nie tylko grała, ale też śpiewała. Oto próbka jej możliwości:
Fabuła filmu jest równie powalająca, jak możliwości wokalne pani Linney. Oto popowa gwiazda Lu (grana oczywiście przez wspomnianą aktorkę) podczas trasy koncertowej zostaje porwana przez gang. Oj dzieje się!
Na rewersach obu kaset znajdują się fotosy z filmów.
Zauważyłem jednak pewien błąd kogoś, kto wcześniej oglądał oba filmy. Nie przewinął ich! Oj w wypożyczalni byłaby za to kara…
Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , ,

Grafik płakał jak projektował?

Fanom kaset – OK zgoda, to nie do końca PRL, bo w tekście skupiam się na okładkach kaset z lat 90. – ale jednak polecam moją opowieść o wyjątkowych projektach okładek kaset magnetofonowych na ciekawym portalu igimag.pl. Tam między innymi o takich perełkach…

Polecam serdecznie!

Otagowane

Alfabet dydaktyczny

Pisaliśmy już o różnych puzzlach z naszej kolekcji.

 

TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

Teraz czas na kolejny skarb. Oto nasz nowy nabytek.

Ok, fakt, może to nie do końca puzzle, bardziej układanka, gra albo jak informuje producent ruchomy alfabet obrazkowo-literowy. Jak widać, zabawkę przygotowała Spółdzielnia Pracy Poligraficzno-Wydawnicza „Udziałowa” w Częstochowie. I tutaj mała niespodzianka. Mamy już jedną wyjątkową zabawkę tej spółdzielni. To „Mała Poczta”, o której pisaliśmy TUTAJ.

Ale wracając do ruchomego alfabetu. Zabawka pochodzi z przełomu lat 70 i 80 i kosztowała 32 zł. Była zatwierdzona przez same Ministerstwo Oświaty i Wychowania. Zatwierdzona przez ministerstwo, bo jest pomocą dydaktyczną „do stosowania przez dzieci 6-cio letnie”. Składa się z 22 kolorowych obrazków, z których układa się pary z literką alfabetu i przedmiotem na daną literę.

  

Trochę nam zajęło układanie, ale się udało 🙂

Najciekawsza wydaje się propozycja do literki yyy…

Otagowane , , , ,

Zakąski/przekąski

Zapewne goście nie znajdą w nim kawy w szklance i torcika uniwersyteckiego jak w warszawskim Barze Kawowym, o którym pisałem TUTAJ.

Obsługa, choć wspaniała, zapewne nie dorówna również barmanowi Józiowi (Walenty Kędziorek) ze słynnych, otwartych już w 1945 roku, warszawskich Zakąsek. Był to nowoczesny bar szybkiej obsługi, w którym pan Józio nie mówił do klientów „proszę poczekać”, tylko „już podaję”. A wystrój zapewne nie przebije luksusowej restauracji Paradis na Nowym Świecie (po wojnie mieściła się tu Melodia). Jednak Cafe, które pojawiło się na naszej makiecie H0, o której piszemy w specjalnej zakładce u góry też, mam nadzieję, przyciągnie swoich klientów.

Tak naprawdę to miał być dworzec. Pisałem zresztą o nim kilka wpisów wcześniej. Kilka dekad temu wyprodukowała go niemiecka firma OWO.

 

Ponieważ jednak mam już wystarczającą liczbę dworców na makiecie to zdecydowałem się zrobić z tego dom towarowy z kawiarnią. I teraz wygląda tak:

Budynek główny ma piętro. W oknach są różne firanki. Najciekawsze jest to, że  z każdej strony ma inne wejście. Na górnym zdjęciu bardziej skromne, na spokojniejszą część ulicy.

A z drugiej strony są już duże drzwi z przedsionkiem. Do tego ławeczki, różne płotki itp. No i najważniejsze, cafe z boku.

Wejście też jest przestronne, obok reklamy produktów.

Jest też plakat reklamy. Wkrótce będzie więcej. Pracuję nad specjalnymi.

Jak widać, przy takiej skromnej kafejce również przyjemnie jest pogadać w oczekiwaniu na kawkę, ewentualnie piwko. No właśnie, piwko… ale o nim następnym razem…

Otagowane , , ,
Reklamy