Monthly Archives: Czerwiec 2014

Dzień dobry, jestem z Kobry

Pięć spektakli kultowej „Kobry”, opartych na tekstach polskich autorów, przypomni w lipcu TVP Kultura. Z tej okazji postanowiliśmy przyjrzeć się temu fenomenowi poprzedniej epoki.

kobra1

Pierwszy spektaklem będzie „Czwarty manekin” Janusza Weycherta w reżyserii Stefana Szlachtycza z 1971 roku. W tym teatrze telewizji autorzy posłużyli się ciekawym zabiegiem pokazującym kryminalną historię w nietypowy sposób. Opowiada ją swojemu przełożonemu kapitan milicji Drozd i czujemy, jakby opowiadał ją nam. Puszcza bowiem szefowi filmowy i dźwiękowy materiał ze śledztwa, tłumacząc jego przebieg, a my odgadujemy kolejne kroki razem z szefem Drozda. Dzięki temu zabiegowi przesłuchiwani patrzą na materiałach filmowych prosto w kamerę, co jeszcze bardziej wciąga nas w historię. A ta jest mocno zagmatwana.

Śledztwo o kryptonimie Manekin dotyczy włamania do sejfu w Instytucie Metali. Okazuje się, że złodziei interesowały blankiety delegacji do obiektów wojskowych. Przez to zwykła sprawa kryminalna zamienia się w akcję wytropienia szpiegów. Jak w przypadku każdej „Kobry”, tak „Czwarty manekin” czaruje przede wszystkim aktorstwem. Możemy tutaj zobaczyć m.in. późniejszego Janosika, czyli Marka Perepeczkę, oraz znakomitego Romana Wilhelmiego, który wystąpił w kilku spektaklach „Kobry”. „Czwarty manekin” to również wyjątkowa skarbnica wiedzy o ówczesnych czasach. Sprzęt jakiego używają milicjanci (radiotelefony, kamery, szpulowce), do tego szklane syfony na stołach i ulice z zaparkowanymi na poboczach garbusami oraz prywatka z muzyką bigbitową w roli głównej. Nie mówiąc już o strojach z Mody Polskiej. Mieszkańcy Warszawy rozpoznają z kolei chociażby okolice placu Bankowego. Oczywiście nie było na nim stacji metra, ale za to stał bar, w tym samym miejscu, w którym wciąż funkcjonuje kultowy Bar Kawowy.
Syfony są na przykład takie:

IMG_2995
Aktorstwem i klimatem wciągają również pozostałe ze spektakli, które przypomni w lipcu TVP Kultura. Z tego samego roku pochodzi „Brydż” Zbigniewa Kubikowskiego w reżyserii Henryka Drygalskiego. W kryminalnej historii o morderstwie po partyjce brydża grają znany z roli kapitana statku w „Rejsie” Ryszard Pietruski i Mariusz Dmochowski, czyli generał z „C.K. Dezerterzy” oraz szef gabinetu premiera z „Kariery Nikodema Dyzmy”.
Kolejny czwartek to już „Śmierć w samochodzie” Zygmunta Zeydler-Zborowskiego. Tu z kolei główną rolę gra zmarły tragicznie w Smoleńsku aktor Janusz Zakrzeński. 24 lipca będzie można zobaczyć „Amerykańską gumę do żucia Pinky” Jerzego Janickiego w reżyserii Józefa Słotwińskiego. Jak podpowiada tytuł, śledczy natrafiają na trop zabójcy dzięki… gumie do żucia. Na planie spotkali się m.in. Emil Karewicz i Krzysztof Kowalewski. Wakacyjne spotkanie z teatrem sensacji zakończy „Szafir jak diament” w reżyserii Marii Kaniewskiej. Akcja związana jest tu z wyścigami konnymi.

Wszystkie te spektakle oparte są na polskich tekstach, ale warto pamiętać, że w początkowym okresie „Kobra” opierała się głównie na klasykach zagranicznych opowieści kryminalnych, czyli tekstach Chandlera, Conan Doyle’a czy Chestertona. Kiedy spektakle zaczęły pustoszyć ulice, twórcy postanowili spolonizować „Kobrę” i wtedy pojawiły się rodzime, oryginalne scenariusze. Żeby widz nie doznał wstrząsu w wyniku nagłego przeniesienia akcji z zachodnich metropolii do polskich miast, pierwsze widowiska nawiązywały do angielskich pierwowzorów, czasami nawet akcja toczyła się w Anglii. Nawet autorzy brzmieli nie po naszemu. Przykładowo Maciej Słomczyński przyjął pseudonim Joe Alex. Nie zmieniło to jednak magii „Kobry”. Bo jak przyznał Leonard Pietraszak, który występował w teatrze sensacji: „Nigdy już w telewizji nic nie miało dla mnie takiej magicznej aury. Kobra to był normalny teatr, w którym odbywały się próby, a wszystko szło na żywo. Do tego grywali w nim najlepsi aktorzy”. Aktor Andrzej Łapicki dodał z kolei trafnie: „to była nasza specjalność”.

kobra2

Warto pamiętać, że logo Kobry, charakterystycznego węża zaprojektował genialny rysownik Eryk Lipiński.

Pierwsza Kobra została wyemitowana w w 1956 roku, były to „Zatrute litery” Agaty Christie. Szybko z teatru sensacji wyrosła „Stawka większa niż życie”. Autorzy spektakli chętnie przenosili akcję do Ameryki Południowej czy Europy. W przedstawieniach pito whisky i Coca-Colę, palono zagraniczne papierosy. To na pewno jeden z powodów fenomenalnej popularności. Najbardziej przyciągali jednak wspaniali autorzy, reżyserzy i aktorzy. Cykl wygasł w latach 70. – do telewizji wchodziło co raz więcej zachodnich produkcji, Kobrę zniszczył też zapewne po części kolor. Jeden z twórców słusznie zauważył: „Kolor nie pozwalał udawać angielskich miasteczek w Ursusie”.
Pojedyncze sztuki pojawiały się jednak ró€”wnież w latach 80. Pozostaje tylko żałować, że w dzisiejszej telewizji nie ma miejsca na kryminalną sensację teatralną.

 Wpis został oparty na moich tekstach do tygodnika „Kultura” DGP. Zdjęcie ze spektaklu nie jest naszą własnością.

Reklamy
Otagowane , , , , ,

Zmniejszający się kineskop

Telewizory, telewizorki… Czas zająć się tym tematem. Okazja ku temu jest wyjątkowa, bo przyjaciel naszego bloga Piotrek podarował nam piękny radziecki przenośny telewizorek.

telewizor3

Mamy z nim pewien problem. Niestety nie jesteśmy w stanie rozszyfrować jego producenta ani nazwy. Wiemy za to, że pochodzi z 1983 roku, bo mamy do niego oryginalną kartę gwarancyjną oraz zasilacz.

telewizor1

Telewizorek ma poręczną rączkę do przenoszenia oraz odpowiedniego ustawienia w samochodzie, na kocyku podczas pikniku czy w zakładzie pracy. Oczywiście ma antenę, do tego pokrętła do ustawiania głośności i jasności.

telewizor2

Być może ktoś rozpozna producenta tego sprzętu i nam podpowie. Póki co postanowiliśmy na zdjęciach przypomnieć historię radzieckiej myśli telewizyjnej od czasu przed II wojną światową do lat 80., która dobrze pokazuje m.in. jak zmieniały się gabaryty odbiorników.

Zdjęcia telewizorów poniżej pochodzą ze strony bigpicture.ru. W skrócie wygląda to tak:

TVsets01

TVsets03

TVsets06

TVsets07

TVsets15

TVsets17

TVsets19

Do tematu telewizorów, nie tylko radzieckich, jeszcze powrócimy.

Otagowane , , ,

Mają zaszczyt zaprosić…

Ostatnio w nasze ręce wpadło wyjątkowe zaproszenie. Otóż jest to dokument pochodzący z 1959 roku, a związany jest z wizytą Nikity Chruszczowa w naszym kraju.

chruszcz1
Taką i wiele innych fotografii z tej wizyty można obejrzeć na stronie ośrodka Karta.

Nasze zaproszenie dotyczy występu Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk.

zaproszenie1

Gościem występu i zapewne główną atrakcją miał być właśnie Chruszczow. Gala miała odbyć się w Katowicach, w teatrze imienia Stanisława Wyspiańskiego. Wystawione jest na nazwisko nieznanej nam osoby „Grudziński”.

zaproszenie3

Na drugiej stronie zaproszenia wydrukowany został numer miejsca.

zaproszenie2

Ciekawy fakt wiąże się z tą wizytą Chruszczowa. Odbyła się ona z okazji 15-lecia Polski Ludowej. W czasie wizyty nieudany zamach na radzieckiego przywódcę przeprowadził w Sosnowcu Stanisław Jaros. Umieszczona przez niego bomba na trasie przejazdu Chruszczowa oraz Gomułki i Gierka wybuchła, ale nie wyrządziła nikomu krzywdy. Sprawcę wykryto dopiero jak Jaros przeprowadził kolejny zamach w 1961 roku, tym razem na Gomułkę.

Oto ciekawy fragment amerykańskiej kroniki filmowej z wizyty Chruszczowa: http://www.xxwiek.pl/dzien/1959-07-17/Nikita_Chruszczow_w_Polsce/m20067

Otagowane , , , ,

Z kosmitą na rowerze

U nas trwał stan wojenny, a świat już zachwycał się tym filmem. Do Polski dotarł później na kasetach VHS. Ponieważ jutro kanał TV Puls przypomni „E.T.”, my przypominamy ten magiczny świat z filmu, który pochłonął nas jeszcze w PRLu.

et3

Obraz Stevena Spielberga był najbardziej dochodowym nie tylko w 1982 r., w którym pojawił się na ekranie, ale w ogóle w historii kina. Do czasu, kiedy w 1993 r. w kinach pojawił się „Jurassic Park” w reżyserii… Stevena Spielberga. O popularności filmu dobrze świadczy to, że w USA kasety wideo z nim były zielone, by utrudnić nielegalne kopie. Sprzedało się ich kilkanaście milionów.

vhs-et
Realizując „E.T.”, Spielberg miał już na koncie „Szczęki” i „Poszukiwaczy zaginionej Arki”. Zresztą w filmie o przybyszu z kosmosu występuje też sam Indiana Jones, czyli Harrison Ford. Zagrał dyrektora szkoły głównego bohatera, ale sceny z nim wycięto z ostatecznej wersji filmu.

Bohaterem jest tu kilkuletni chłopiec Elliott, który niespecjalnie potrafi poradzić sobie z rozstaniem rodziców. Jego życie zmienia się, gdy poznaje przybysza z kosmosu, który gubi się podczas misji badawczej i zostaje opuszczony na Ziemi przez swoich kosmicznych towarzyszy. Bardzo chce wrócić do domu, w czym chcą mu pomóc Elliott i jego rodzeństwo. Niestety o przybyszu dowiadują się naukowcy i agenci rządowi, którzy planują przeprowadzić na nim badania.

et1
Elliotta zagrał w filmie Henry Thomas, którego później mogliśmy oglądać m.in. w „Wichrach namiętności” i „Świadku oskarżenia”. Grają tu również kilkuletnia Drew Barrymore, Erika Eleniak, a do tego Peter Coyote. Specyficzny głos E.T. to już sprawka Pat Welsh oraz momentami Debry Winger, a nawet samego Spielberga.

W 2002 r. z okazji 20-lecia powstania filmu wypuszczono jego udoskonaloną wizualnie i dźwiękowo wersję. Jedną z najważniejszych zmian było zastąpienie pistoletów w rękach rządowych agentów krótkofalówkami. Spielberg nie chciał bowiem, by pistolety były orężem dorosłych do walki z dziećmi i obcymi.

et2
Ciekawostką jest to, że w „E.T” Spielberg nawiązał do „Gwiezdnych wojen” swojego przyjaciela George’a Lucasa. Elliott bawi się figurkami bohaterów z sagi Lucasa, poza tym w jednej ze scen pojawia się… Yoda. Ale najsłynniejszą pozostaje i tak ta, kiedy Elliott wznosi się na rowerze z E.T. w koszyku i leci na tle księżyca.

et4

Zdjęcia nie pochodzą z własnej kolekcji. Tekst napisałem dla dodatku Kultura DGP.

Otagowane , , , ,

Halo, tu mundial

Dzisiaj startują brazylijskie mistrzostwa świata. Mecze rejestrowane będą na ponad 30 kamerach w jakości HD, łącznie odbędzie się kilkaset godzin transmisji. Mistrzostwa świata w piłce nożnej to od lat dla telewizji wydarzenie ogromnej skali. Oto jak zmieniały się mistrzostwa na małym ekranie, co o komentatorach sądził Bohdan Tuszyński i jaka transmisja sportowa była pierwszą w historii polskiej telewizji.

Bezcenna w zbieraniu informacji okazała się ta książka Bohdana Tuszyńskiego „Tytani mikrofonu”:

tytani mikrofonu

Najpierw, czyli w 1934 roku, mistrzostwa świata w piłce nożnej można było śledzić dzięki radioodbiornikom. Na swoim terenie tryumfowali wtedy Włosi. Futbol wszedł jednak relatywnie późno do kanonu transmisji. Już w 1921 roku dziennikarz Andrew White przeprowadził pierwszą na świecie sportową transmisję radiową – z walki bokserskiej o mistrzostwo wszechwag w Jersey City w USA. W Polsce pierwszą transmisję nadano sześć lat później, z narciarskich mistrzostw polski w skokach na Dużej Krokwi.
Kamery weszły do sportu z wielką pompą podczas igrzysk olimpijskich w Berlinie w 1936 roku. Najpierw nagrywano materiał podczas zmagań, a później prezentowano na publicznych pokazach. W tym samym roku w Anglii w publicznych salach puszczono zapis walki bokserskiej amatorów z Anglii i Irlandii. W Polsce sport w telewizji pojawił się według jednych w 1953 roku, za sprawą walk zapaśniczych („To była bardzo dobra telewizja” Dariusza Michalskiego).

Ta książka też się bardzo przydała:

telewizja1

Z kolei legendarny komentator Bogdan Tuszyński w swojej książce „Tytani mikrofonu” jako pierwszą transmisję wskazuje tę z 1957 roku, z meczu bokserskiego w warszawskiej hali Gwardii.
Pierwsze mistrzostwa świata w piłce nożnej, na których pojawiła się telewizja, to te w Szwajcarii w 1954 roku (mistrzem zostało RFN). Na dobre kamery zadomowiły się jednak podczas mistrzostw w Anglii 12 lat później. Imprezę transmitowano do 75 krajów na całym świecie. Po raz pierwszy pojawiły się powtórki spornych sytuacji w zwolnionym tempie. Ale i tak nie pomogły one rozstrzygnąć kontrowersji związanych z bramką Geoffa Hursta w finale z RFN. Sędziowie uznali, że po jego strzale piłka przekroczyła linię bramkową i Anglicy wygrali po dogrywce 4-2. Widzowie mogli na małym ekranie zobaczyć też pierwszą oficjalną maskotkę mistrzostw -€“ Lwa.

Polecam również taką piękną pozycję:

espana'82

Kiedy cztery lata później odbywał się pierwszy mundial poza Europą i Ameryką Południową, tv pokazywała go po raz pierwszy w kolorze. Na całym świecie oglądano tryumf Brazylii z Pele na czele. W finale w Meksyku pokonali Włochy 4-1.
Kolejny przełom nastąpił w 1990 roku. We Włoszech przeprowadzono pierwszą transmisję w jakości HD. Niestety w tej technologii oglądaliśmy jeden z najgorszych finałów w historii. Niemcy wygrali z Włochami po rzucie karnym w 85. minucie.

Mamy też skarby z mistrzostw w 1974 roku:

znaczek wm74     znaczek wm741
Startujące dzisiaj mistrzostwa w Brazylii będą pod wieloma względami wyjątkowe. Są najbardziej kosztowne dla organizatora, ale też dochodowe (jeśli chodzi o FIFA). Nadawcy telewizyjni, a także sponsorzy zapłacili organizacji 4 miliardy dolarów. Ogromne sumy pochodzą z biletów, które sprzedają się wyjątkowo dobrze. Imprezę filmować będzie kilkadziesiąt kamer, w tym z powietrza oraz ultra-motion, czyli pozwalające zarejestrować nawet ponad dwa tysiące klatek na sekundę. Mistrzostwa będzie można obejrzeć m.in. w takich miejscach jak Afganistan, Burkina Faso, Timor, Seszele czy na Grenlandii.

W Polsce podczas meczów usłyszymy głosy Jacka Laskowskiego, Macieja Iwańskiego, Tomasza Jasiny i przede wszystkim Dariusza Szpakowskiego, dla którego będzie to już 10. mundial. Jego doświadczenia dobrze pokazują, jak zmieniała się obsługa medialna sportowych imprez na przestrzeni lat. W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Szpakowski wspomina: „Kiedyś można było swobodnie wejść do piłkarskiego ośrodka, w Meksyku kąpałem się z zawodnikami w jednym basenie. Teraz wszystko jest limitowane, konferencja i do widzenia. Drużyny są niedostępne”.
A jaki powinien być dobry komentator tv? We wspomnianej już książce Bogdana Tuszyńskiego można znaleźć przykazania dobrego komentatora tv według BBC. Są wśród nich m.in.: „komentator musi podporządkować się obrazowi, nie może przeszkadzać telewidzom, musi uczynić obraz bardziej zrozumiałym, umieć zrezygnować z ambicji osobistych, musi być ekspertem w danej dyscyplinie i zachować takt”.

Z kolei słynny komentator angielski lat 50. i 60. Henry Longhurst mówił: „Prowadzenie komentarza w telewizji jest moim zdaniem bułką z masłem w porównaniu ze sprawozdaniami radiowymi. W telewizji każdy ma obrazek do patrzenia i jeśli nie masz nic godnego uwagi do powiedzenia, to najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, to nie mówić nic”.

Jest kilka przykładów wypowiedzi komentatorów, które potwierdzają tę regułę. Szpakowski podczas mundialu 2010: „Walter Samuel jest już w objęciach Maradony, to naprawdę niepokojące”. Szpakowski na Euro 2012: „Włosi wiedzą, że najlepszą metodą jest być przy piłce”. Maciej Iwański: „Anglicy grają o być albo nie być -€“ o to drugie trochę mniej”. Jacek Gmoch: „To jest taki piłkarz -€“ jak mu wyjdzie, to mu wyjdzie, a jak nie, to nie”. Trudno jednak ukryć, że na takie perełki czekamy również w Brazylii.

Tekst napisałem dla dodatku Kultura DGP.

Wcześniej o mundialach pisaliśmy już tu: https://bufetprl.com/2014/05/23/kruszacy-sie-prl-i-futbolowa-euforia/

A o mistrzostwach z 1974 roku w RFN tu: https://bufetprl.com/2013/11/14/mistrzowskie-koperty-z-ms-1974-roku/

Otagowane , , , , , , , ,

Artur i supraphon

W ostatnim tygodniu dzięki przyjacielowi bloga nasza kolekcja wzbogaciła się o dwa wyjątkowe gramofony. Jeden to wynik polskiej myśli technicznej, drugi pochodzi od naszych południowych sąsiadów. Zacznijmy od niego.

supraphon1

To piękny Supraphon GZC110. Model był produkowany na przełomie lat 60. i 70. Co ciekawe, obsługuje aż cztery prędkości: 16, 33, 45, 78. Supraphon ma obrotowy włącznik, potencjometry regulujące głośność, balans i tony. Ma dwa głośniki czechosłowackiej Tesli o mocy 4ohm. Całość składa się w sprytną skrzyneczkę.

supraphon4     IMG_4493

Rączka pomaga w transporcie. Niestety sprzęt sporo waży, jakieś 10 kilogramów.
Ciekawa jest firma produkująca ten sprzęt. Otóż początki Supraphonu sięgają 1932 roku. Firma na początku zajmowała się przede wszystkim wydawaniem płyt gramofonowych, później także sprzętu. Zresztą firma działa dalej – http://www.supraphon.com/.

supraphon2     supraphon3

Drugim wyjątkowym okazem gramofonu jest już polska produkcja Unitry. To Artur Sterero WG-900.

unitra artur1

Egzemplarz pochodzi z 1978 roku. Były takie w całkowicie czarnym kolorze i też zdaje się białym. Nasz ma czerwone elementy obudowy. Sprzęt wyprodukowało Zjednoczenie Przemysłu Elektronicznego i Teletechnicznego Unitra.

unitra artur2

Artur (były też gramofony o imionach Adam albo Daniel) obsługuje tylko dwie prędkości: 33 i 45, posiada regulację balansu, głośności i tonów. W zestawie ma też dwa głośniki.

artur stereo3

O innym polskim, skrzyneczkowym, gramofonie Bambino pisaliśmy już tutaj: https://bufetprl.com/2012/09/16/winyle-do-ataku/

 

Otagowane , , , , , , ,

Kalendarz pełen niespodzianek

Nietypowo od razu sprostujemy tytuł. Bohaterem wpisu nie jest bowiem tak do końca kalendarz, ale dużo, dużo więcej.

zalmed4

Zacznijmy od tego mniejszego, czyli swoistej papierośnicy. Złote elementy, brąz, gustowny szlaczek – no nie jest to jakaś wybitnie ładna rzecz. Ale za to pięknie się otwiera. Trzeba nacisnąć z boku i wtedy uwalniamy sprężynę, która wypycha małą klapkę.

zalmed

Drugi przedmiot to przybornik na biurko. Składa się on nie tylko z kalendarza, ale też miejsca na notes i długopisy albo ołówki. Bardzo ciekawą konstrukcją ma kalendarz.

zalmed3

Każdą część daty zmienia się w inny sposób. Dni tygodnia zmienia się na dole plastikowym pokrętłem. Aby zmienić miesiąc trzeba wyjąć czerwony element i przestawić odpowiednią karteczkę. Najciekawszy jest zmieniacz (ciekawe słowo) dni miesiąca. Obraca się nim i kostki z kolejnymi cyframi spadają w okienko i pokazują dany dzień.

zalmed2     zalmed5     zalmed6

Ciekawa sprawa z firmą, która takimi gadżetami się reklamuje. Obie rzeczy kupiliśmy ostatnio od Pana, który pracował  w tym zakładzie. Niestety nie dopytaliśmy, a okazuje się co następuje. Warszawska Spółdzielnia Pracy Zalmed produkująca aparaturę medyczno-laboratoryjną upadła w 2008 roku. Znaleźliśmy informację, że powstała w 1975 roku, także to najprawdopodobniej tej firmy mamy gadżety.
Jednak obecnie działa firma Zalmed w Łomiankach (ma podobne logo do tego na naszych wyrobach). Prawdopodobne, że to może być ta sama firma. Kiedy w 2008 roku ogłosiła upadłość w Warszawie, przeniosła się do Łomianek.
Jeszcze ciekawostka. Warszawski Zalmed był w posiadaniu legendarnej fabryki przy ulicy Dzielnej 72. Był, bo kilka lat temu ją zburzono. A dlaczego legendarnej? Otóż w 1944 w ówczesnej fabryce Kamlera (znani producenci mebli) mieściła się Komenda Główna AK.

Otagowane , , , , , ,

Papierowe centrum

O warszawskich Domach Towarowych Centrum napisaliśmy już sporo tutaj: https://bufetprl.com/2013/08/20/silacze-z-domow-towarowych-centrum/

Teraz ten wpis się nieco powiększył, bo właśnie zostaliśmy posiadaczami kilkunastu wyjątkowych, dużych papierowych toreb Centrum. Oto one:

siatka centrum1     siatka centrum2

Jak widać ekologia pojawiła się w polskich sklepach już w PRLu. Te torby pochodzą najprawdopodobniej z lat 70. Warto przy okazji pamiętać, że pierwsze maszyny produkujące papierowy torby powstały już w XIX wieku!

Otagowane , , ,