Monthly Archives: Październik 2017

Oddawaj wszystkie lajki!

Ponownie nasze skarby w klipie! I to ponownie, nie boimy się użyć tego słowa: znakomitym. Oto teledysk do singla „Lajki” z nowej płyty zespołu Coma. Piosenka i klip z gościnnym udziałem Darii Zawiałow. Reżyserką jest Dominika Podczaska, która ma na koncie m.in. wideoklipy dla Voo Voo, Julii Marcell i Reni Jusis.

Teledysk przenosi nas kilka dobrych lat wstecz. No i tu nie mogło zabraknąć skarbów z naszej kolekcji. Oglądając go szybko zobaczycie, i to nie raz, naszą sympatyczną oryginalną butelkę wódki Baltic Vodka, o której pisaliśmy TUTAJ.

 

A dalej w tym super klipie kolejne przedmioty z bufetowej kolekcji.

Jest szpulowiec Telefunken, którego historię przytaczaliśmy TUTAJ

 

I jeszcze na przykład jeden z egzemplarzy genialnego czasopisma z tamtych czasów „Ty i Ja”. O nim było TUTAJ.

Dziękujemy twórcom klipu za zaufanie i skorzystanie z naszych skarbów!

A wy, co jeszcze dostrzegliście „naszego” w klipie?

Reklamy
Otagowane , , , , ,

Zrelaksuj się po raz drugi

Niemal dokładnie rok temu pisałem o zbiorczym, nowym wydaniu komiksów z zeszytów „Relax” wydawanych na przełomie lat 70 i 80. Wtedy wpis zakończyłem zdaniem pełnym nadziei: „oby ukazały się kolejne zbiorcze wydania”. No i się udało!

Kolejne zbiorcze wydanie już na rynku. Nie będę tu opisywał historii samego magazynu „Relax”, bo wspominałem o tym już TUTAJ przy okazji pierwszej części. W drugiej… kolejne perełki.

Oto spis treści. Dla mnie jednym z ważniejszych komiksów była opowieść o pewnym blondynie, który zaczął ćwiczyć judo. Sam, kiedyś, w Słupsku, tak zaczynałem…

To opowieść „Konus” rysowana przez Marka Szyszko (m.in. „Pilot śmigłowca”) i napisana przez Krzysztofa Szweda. No umówmy się, banalna. Ale ile tam pięknych scen i obcych języków. Chociażby taki obrazek.

No i słynna odzywka a propos „dewizowców”…

A na deser, komiksowe disco! Tylko dens ma sens – jak mawiał klasyk.

Ale przyznam, że pierwszą historią jaką sobie przypomniałem była opowieść Janusza Christy (tak, to ten od Kajko i Kokosza) „Coś z ryb”, do tego „Palacze”, no i doskonałe „Bajki dla dorosłych”.

Tak jak z poprzedniego zbiorczego wydania, z tego pamiętam poszczególne obrazki, kadry, nawet nie same komiksy. Tak jest z futurystyczną historią „Tam gdzie słońce zachodzi seledynowo” z rysunkami Waldemara Andrzejewskiego i scenariuszem Stefana Weinfelda (w poprzedniej antologii była moja ulubiona „Czarna róża” jego autorstwa).

To smutna historia o tym, jak maszyna ratuje… człowieka.

Dobrze pamiętam również „Pięć kroków wstecz” o harcerzu, który za pomocą specjalnych butów przenosił się w różne epoki wstecz. Polski „Powrót do przyszłości”.

Są tu również trochę futurystyczna „Vahanara” z rysunkami Jerzego Wróblewskiego

…oraz „Opowieści nie z tej ziemi” Witolda Parzydło. Widać tu fajnie różnice między komiksami. Pierwszy bazujący na dużej ilości tekstów, drugi jednak bardziej obrazkowy.

Fajne są tu „rzeczy” Edwarda Lutczyna, chociażby „Lekcja tenisa”

i przede wszystkim „Mundial 78”. To historia tego, co śniło się panu trenerowi Jackowi Gmochowi przed mistrzostwami. Przypomnę, że podczas mistrzostw świata’78 Gmoch z reprezentacją zajął 5 miejsce.

Prawda, że podobny. A tego pana na dole to rozpoznajecie?

Tak, tak, to historia o porwaniu najlepszych piłkarzy świata.

A jeszcze na koniec taka patriotyczna, propagandowa historia wojenna o początkach II wojny światowej. Scenariusz, delikatnie mówiąc, naciągany, no i te rysunki. Ech…

Ale tu jaka niespodzianka! Rozpoznają państwo tego pana? 😉

Otagowane , , , , , , , , ,

Wars wita was

Od dłuższego czasu szukałem wagonów i lokomotywy na makietę kolejki. O postępach w jej budowie, przedmiotach, które się na niej znajdą piszę w specjalnej zakładce MAKIETA H0. Czas na jej uzupełnienie, bo wreszcie udało mi się znaleźć takie dwa piękne okazy.

Ci, którzy tu już zaglądali wiedzą, że makietę buduję z zabawek z epoki. Nie inne są te dwa wagoniki zakupione w antykwariacie w Warszawie. Wiem, wiem. Może nie idealnie pasuje do makiety „a la PRL”, ale same modele pochodzą z tamtych lat. Poza tym, jak mógłbym nie zamontować na makiecie WARS-u.

Speisewagen, czyli wagon restauracyjny z genialnymi stolikami i lampkami, które można dostrzec przez okienka, wyprodukowała firma Schicht. Firma enerdowska została przejęta na początku lat 80. przez giganta, PIKO. To znaczy, że nasz model pochodzi zapewne z lat 70, jeszcze sprzed przejęcia firmy.

A jakie były wtedy WARSy? Znaczy w PRL-u? Przede wszystkim można było w nich palić i to był hardcore, bo cały wagon był zadymiony. Oczywiście lało się w nim piwko. Można było również kupić oranżadę oraz wątpliwej jakości potrawy.

Odpowiednikiem WARS-u w DDR była Mitropa.

Nasz wagon restauracyjny ma plakietkę z trasą Drezno-Brambach. Brambach to uzdrowisko w Saksonii.

Do części restauracyjnej idealnie pasował taki sympatyczny wagon. Też wyraźnie widać wnętrze. Stoliki, siedzenia. Na szczęście toaleta znalazła się za matową szybą. Można się spokojnie załatwiać.

Ciekawe, że stacją dla tego wagonu było też Drezno. Jeździł w kierunku Plauen – miejscowości w Saksonii. I uwaga. W Plauen urodził się Andre Ochodlo, które zapewne znają mieszkańcy Trójmiasta interesujący się teatrem. Andre to aktor i reżyser teatralny pracujący w sopockim Teatrze Atelier im. Agnieszki Osieckiej.

A na deser jeszcze oryginalna naklejka PIKO na opakowaniu.

Wagoniki już mam na początek. Czas na lokomotywę…

Otagowane , , ,