Category Archives: RTV

Idealna na prezent

Szukacie dobrego prezentu? Nieskromnie polecam swoją książkę 🙂

„Czas wolny w PRL” (wydawnictwo Muza) to opowieść o różnych formach wypoczynku. Jak odpoczywaliśmy po pracy, po szkole, na podwórku, jak wyglądały wakacje, wycieczki pod namiot, z przyczepą kempingową, autostopem, zajęcia w Domach Kultury, w czym pomagały kluby Praktycznej Pani, czym były Empiki, jak kultura docierała na wsie, czym były czyny społeczne, pierwsze komputery, telewizje satelitarne, kultura wideo… dużo tematów i dużo zdjęć.

Chcecie książkę z autografem i z limitowaną pocztówką? A przede wszystkim w dobrej cenie? Zapraszam do kontaktu. Mam kilka ostatnich sztuk i chętnie oddam w dobre ręce 🙂

Więcej o książce, wraz z fragmentami, przeczytacie w zakładce: Czas wolny w PRL.

Otagowane , ,

Węgier z NRD

Miał się nazywać Dodó, Ferenc, Ottó albo Princ, ale w końcu stanęło na Gusztavie. I to właśnie zwykły, szary człowiek o tym imieniu został bohaterem chyba najsłynniejszej węgierskiej animacji. U nas znanej jako „Gustaw”.

A piszę o nim za sprawą takiej pięknej taśmy z enerdowskiej wytwórni DEFA, która trafiła do mojej kolekcji. Jej oddział DEFA – Heimfilm specjalizował się w wypuszczaniu filmowych taśm 8 mm i na takiej (z zakładu ORWO) mam kilka bajek o przygodach Gustawa.

Taśma jest w znakomitym stanie, do tego jest opis odcinków, no i puszka na film. Heimfilm wypuściła na rynek masę ciekawych bajek, animacji, krótkich metraży. Od prac francuskiego rysownika, ilustratora bajek La Fontaine’a Jeana Effela, przez opowieść o Nosferatu i „Wilka i Zająca” (też mam na 8mm, pisałem o tym tutaj: https://bufetprl.com/2013/03/07/nu-pogodi/), po właśnie „Gustawa”.

Gustaw był takim szarym człowieczkiem, ale miał całkiem poważne problemy. Nie był dla dzieci (co widać na pierwszym screenie). Odwoływał się do słynnych popkulturowych historii (drugi screen), no i był na bieżąco ze światem (trzeci screen).

Jego historie powstawały od połowy lat 60. do końca lat 70. Co ciekawe, jeden z głównych twórców Marcell Jankovics nie był jej specjalnym fanem.

W latach 70. powstała kontynuacja tej serii. Zaproponowano mi napisanie scenariusza do 13 odcinków. Mój Gustav wdział uniform policjanta, szefa spółdzielni, dyrektora itd. W ten oto sposób Gustav – przyczyna problemów – reprezentował władzę. Ten pomysł został jednak odrzucony. Film powstał, ale nie z moim scenariuszem. Socjalizm nie lubił krytyki” – opowiadał w wywiadzie „Dziennikowi Polskiemu”.

Twórcą muzyki do serii był węgierski kompozytor Tamas Deak, autor słynnego motywu do bajki „Wilk i Zając”.

Serial był też puszczany w TVP, w latach 80. Można było zobaczyć na przykład jak Gustaw szuka żony:

Pamiętacie?

Otagowane , , , , ,

Elvis z ejtis

To będzie taki wpis combo, bo pojawia się tutaj, ale też na moim winylowym blogu: https://winylowetrzaski.wordpress.com/

Jakoś na dniach ukazuje się taki boski zestaw Elvisa Presleya lat 80., czyli 19 płyty Shakin’ Stevensa.

Ale tu przecież nie o tym… otóż jakiś czas temu, w jednym z warszawskich lumpeksów (w dziale tzw. gadżetów), natrafiłem na winylowy singiel Stevensa. A potem znalazłem kolejny, jeszcze jeden, i kolejny, a w końcu uzbierałem ich 10! No i są.

Jak wskazują podpisy, wszystkie należały do pani Lorraine. Teraz cieszę się nimi ja.

Wszystkie pochodzą z lat 80., a najstarsze są te dwa z 1981 roku.

Pochodzą z albumu „Shaky”, który przyniósł Michaelowi Barrattowi (tak naprawdę się pan nazywa) międzynarodowy sukces. Ale to nie była pierwsza płyta Shakin’a, wydawał je już dekadę wcześniej. Większym przebojem był ten drugi singiel, „You Drive Me Crazy”. Ale z kolei ciekawszą okładkę ma „It’s Raining”. Tym bardziej, że okładkowe zdjęcie na ten singiel wykonał słynny Allan Ballard. Nieżyjący już fotograf, który robił zdjęcia m.in. Blondie, Eltonowi Johnowi, Frankowi Sinatrze, The Clash i innym.

Robił też zresztą zdjęcie do kolejnych singli Stevensa. Chociażby „Lipstick, Powder and Paint”, numeru, który jest coverem utworu Joe Turnera z połowy lat 50.

Na singlu poniżej też jest zdjęcie autorstwa Ballarda. I też jest to standard z lat 50., tutaj nagrany wraz z Bonnie Tyler.

Natomiast moim ulubionym utworem Stevensa jest „Cry Just A little Bit”. Kawałek wyprodukował Chris Neil, Irlandczyk, który pracował też m.in z A-ha i – uwaga – Edytą Górniak (w połowie lat 90).

Ale najbardziej znanym numerem jest na pewno świąteczny przebój „Merry Christmas Everyone”. No ja nie przepadam za tym kawałkiem, ale tylko w samej Wielkiej Brytanii sprzedał się w ponad półmilionowym nakładzie, więc szacuneczek.

Jeszcze nie koniec. Poniżej jeszcze 3 singielki. Właśnie takiego Stevensa pamiętam i takiego tańczyłem…

Otagowane , , ,

Nowa jakość!

„Romantic Hits – Classic” albo „Classic Romantic Hits” – studio J & J wiedziało jak wprowadzić Polaków w romantyczny nastrój. Chociażby przez taką piękną kolekcję kaset.

Wspaniałe są tu okładki, muzyka. Zdaje się, że Studio J & J zaczęło jako nielegalny wydawca, głównie składanek, ale też płyt discopolowych. Ciekawe, że na jednej z nich piszą „Licencja: Discomagic”, ale umówmy się, o żadnych licencjach tam nie było mowy.

Ale jakie tu są utwory! Jednak jak się bliżej przyjrzeć wydawcy niezłą ściemę przygotowali. Albo faktycznie byli głupkami 🙂 To po prostu zestaw strasznych coverów. No i takie perełki, jak Kris Isak śpiewający Chrisa Isaaka 🙂

Trzeba przyznać, że jednak fantastyczne przygotowali zestawy. Nie mam wszystkich części, ale i tak już te pokazują dobre ucho J & J.

Ciekawe, że na niektórych jest napisane „Nowa Jakość”, a na niektórych nie, hmm.

Za to każda okładka ma wspaniałe zdjęcie. Chyba wydawcy przeglądali magazyny modowe. Na przykład tutaj mamy Helenę Christensen i Karen Mulder z „Vogue’a” z 1991 roku.

A czy tutaj chodziło o nawiązanie do zabawy ślubnej?

No dobra, wracam do słuchania…

Otagowane , , ,

Historia polskiej popkultury

Polecam autorski cykl audycji „Historia Polskiej Popkultury”. Wraz z zaproszonymi gośćmi – wśród nich są m.in. znakomity kompozytor Andrzej Korzyński, dziennikarze, krytycy, kuratorzy – w wyjątkowych lokalizacjach opowiadamy o polskiej muzyce filmowej, jazzie, polskiej szkole plakatu, modzie, dizajnie, komiksie i filmie dokumentalnym.

Wszystkie audycje są dostępne za darmo w formie z obrazem (YouTube) i w formie podcastów na Spotify, iTunes oraz Soundcloud na kanałach „Historia Polskiej Popkultury”.

Cykl zrealizowany w ramach stypendium MKiDN „Kultura w sieci”.

Otagowane , , ,

Takt Music

Co to był za zespół, czy raczej projekt! The KLF, znany też jako The Justified Ancients of Mu Mu, albo The JAMs albo też w różnych innych konfiguracjach, czyli projekt Billa Drummonda i Jimmy’ego Cauty’ego to jedna z najciekawszych rzeczy, jaka wydarzyła się w muzyce. W ogóle. I to nie tylko moim zdaniem. Dlatego, kiedy w jednym z warszawskich antykwariatów, zobaczyłem ich kasetę to musiało się skończyć tak, że teraz jest w mojej kolekcji.

Autorzy takich numerów jak „€œWhat Time Is Love?”, „3 a.m. Eternal”, „€œLast Train to Trancentral”, „America: What Time Is Love?” i „€œJustified and Ancient (Stand by The JAMs)”, wypuścili ten ostatni na płycie „White Room” w 1991 roku. Choć w innej wersji The KLF grali ją wcześniej. W najbardziej znanej wersji gościnnie zaśpiewała gwiazda country Tammy Wynette.

Oto wydany rok później maxi singiel. Pojawiają się tu singlowe wersje „€œJustified and Ancient„, m.in. housowe „(Make Mine a ’99’)” i „(Let Them Eat Ice Cream)”. I są to fantastyczne wersje.

Samą kasetę wydał Takt Music, który działał zdaje się od 1991 roku.

No nie wygląda to na oryginał, ale przecież wtedy nikt się tym nie przejmował! No prawie nikt.

Charakterystyczny jest forma okładki. Tak było często w wydawnictwach Takt Music. Oryginalna okładka na pół tej, a do tego dorobione napisy. Chyba żeby z daleka było lepiej widać.

Otagowane , , ,

Amator z dwoma obiektywami

The Leningradskoe Optiko Mechanichesckoe Objedinenie – ЛОМО, czyli Łomo – (Leningradzkie Zjednoczenie Mechaniczno-Optyczne im.Włodzimierza Ilicza Lenina) tak nazywa się producent radzieckich aparatów fotograficznych powiązany z zakładami GOMZ, czyli Gosularstvennyi Optiko-Mekhanicheskii Zavod z Sankt Petersburga. Właśnie tam powstał ten piękny aparat.

Jego pełna nazwa to Lubitel 166 Universal. Pierwszy Lubitel był produkowany od końca lat 40. XX wieku, a jego radzieccy konstruktorzy wzorowali się na niemieckim aparacie średnioformatowym z 1930 roku Voigtlander Brillant.

Znalazłem informację, że pierwszy model dwuobiektywowego Lubitela (czyli amatora) sprzedał się w ponad milionie sztuk. Aparat produkowano do 1956 r. Potem pojawił się Lubitel 2 i ten sprzedał się w ponad dwóch milionach sztuk – był produkowany do 1980 roku.

Z kolei w połowie lat 70. na rynku pojawił się model 166, a potem jego wersja „universal”. Ulepszenie wobec poprzednich modeli polegało na tym, że na tylnej ściance pojawiło się drugie okienko do odczytu numeru klatki. Można było ustawić format klatki 6x6cm, a także 4,5x6cm.

Ten model pochodzi z 1988 roku. To był zdaje się ostatni rok jego produkcji, choć niektóre źródła podają połowę lat 90. – łącznie radzieccy konstruktorzy złożyli ich 400 tysięcy. Jest w oryginalnym opakowaniu z instrukcją, paskiem. No i z piękną grafiką.

Od nazwy tych aparatów narodził się nurt w fotografii zwany „lomografią”. Polega on po prostu na wykonywaniu zdjęć radzieckimi, amatorskimi aparatami małoobrazkowymi. Co ciekawe, w 2008 roku austriacka firma Łomografy rozpoczęła produkcję aparatu pod nazwą Lubitel 166+. Czyli on wciąż żyje…

I extra! Natomiast ja nigdy nim zdjęć nie robiłem, miałem Smienę i Zorkę. Ale ten działa, może więc…

Otagowane , , , , , ,

Historia Polskiej Popkultury odc.1

Hej, wystartowałem z nowym projektem! To cykl audycji „Historia Polskiej Popkultury”. Opowiadam w nim o polskiej szkole jazzu, szkole plakatu, komiksie, dizajnie, a na pierwszy ogień polskiej muzyce filmowej. Dwuczęściowa audycja już pojawiła się w formie podcastów (poniżej na Soundcloud, ale też m.in na Spotify) oraz w formie z obrazem na kanale YouTube („Historia Polskiej Popkultury”).

W opowieści o polskiej muzyce filmowej gościnnie występuje doskonały kompozytor Andrzej Korzyński, twórca niezapomnianych tematów do filmów A. Żuławskiego, A. Wajdy, obrazu „W pustyni i w puszczy”, serialu „Tulipan”, „Akademii Pana Kleksa”, twórca Franka Kimono. Gościem jest również dziennikarz muzyczny Marcin Cichoński. Opowiadamy o kompozytorach przedwojennych, powojennych i współczesnych. Polskich laureatach Oscara, współpracowniku Madonny, pionierach jazzu, mistrzach eklektyzmu muzycznego.

Polecam! Słuchajcie, oglądajcie, dajcie znać co myślicie! Wkrótce kolejne odcinki…

Cykl zrealizowany w ramach stypendium MKiDN „Kultura w sieci”.

Otagowane ,

Halo, tu ochrona Pałacu?

Widać go w „Niewinnych czarodziejach” i „Polowaniu na muchy” (główny bohater grany przez Zygmunta Malanowicza pracuje w księgarni ORPAN mieszczącej się w budynku) Andrzeja Wajdy. Korzystał z niego Stanisław Bareja w filmach „Mąż swojej żony”, „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”. Tu spotkał się Ryszard Ochódzki (Stanisław Tym) z ministrem na tarasie w jego „Misiu”, a Wojciech Pokora śledził sąsiadkę w „Alternatywy 4”. Pojawia się też chociażby w „Rozmowach Kontrolowanych”, serialu „Ekstradycja” i „Kilerze”. Kręcono w nim sceny do „Dekalogu VII” Krzysztofa Kieślowskiego i seriali „07 zgłoś się” oraz „Czterdziestolatek”. Jego basen zagrał w filmie „Europa Europa” Agnieszki Holland udając część szkoły Hitlerjugend. Przed laty działa w nim wypożyczalnia kaset wideo.

Chodzi oczywiście o warszawski Pałac Kultury i Nauki. To właśnie z tym miejscem związany jest kolejny wyjątkowy przedmiot, który wylądował w naszej kolekcji. Co prawda o podobnym egzemplarzu pisałem już TUTAJ, ale ten jest wyjątkowy.

Oto telefon Elektrim z Radomskiej Wytwórni Telefonów. Nowy model, prawdopodobnie w ogóle nie używany. Otrzymałem go od fanki bloga, a pochodzi właśnie z Pałacu Kultury i Nauki, należał do tamtejszej ochrony.

Były wersje z guzikami do przełączania linii, tak zwane sekretarsko-dyrektorskie. Używane też na przykład na posterunkach milicji. Jednak ten to klasyk i to w charakterystycznym szarawym kolorze, tzw. gołębim.

Jak wynika z pieczątki, którą widać na zdjęciu powyżej, pochodzi z 1979 roku. Ma pokrętło głośności. A z przodu miejsce na wpisanie numeru wewnętrznego.

Czy pamiętacie jeszcze dźwięk, który wydawały takie modele podczas wykręcania numeru?

Otagowane , , , , ,