Tag Archives: gad records

Alternatywa pod rządami Tito

Będzie muzycznie i do tego nie po polsku. To za sprawą nowych wydawnictw GAD Records, które każdy szanujący się fan minionej epoki oraz genialnej muzyki powinien mieć. Czas przenieść się na tereny jugosłowiańskie…

denis

Nowe wydawnictwa to efekt podjęcia współpracy labelu z największą chorwacką firmą fonograficzną Croatia Records, spadkobiercą powstałego tuż po zakończeniu II wojny światowej Jugotonu.

Wydawnictwo GAD Records, specjalizujące się przede wszystkim w odkurzaniu polskich muzycznych skarbów sprzed lat, postanowiło przypomnieć dokonania kapeli Gorana Bregovicia, Bijelo Dugme, w zremasterowanej wersji.  W katalogu GAD znalazł się debiutancki album legendy jugosłowiańskiego rocka, zremasterowany w londyńskim studiu Abbey Road i wydany na 180 g winylu, „Kad bi’ bio bijelo dugme”, który po raz pierwszy ukazał się w 1974 roku. Z kolei na CD pojawił się imponujący, 11-płytowy zestaw również zremasterowanych w Abbey Road płyt, singli oraz niepublikowanych wcześniej numerów Bijelo Dugme.

jugoton1
Mało tego, GAD Records przygotowało też arcyciekawą, dwupłytową składankę „Electronic Jugoton -€“ Synthetic Music From Yugoslavia 1964-€“1989”. Dzięki temu zestawowi przekonamy się, że Jugosłowianie mieli swoje New Order, Kraftwerk, Depeche Mode czy Erasure. Znalazła się tu głównie muzyka syntezatorowa, ale nie brakuje też elementów rocka czy jazzu. Zespół Brazil ze swoją piosenką „Gdje Nema Te” to przedstawiciele pogranicza synthpopu i nowej fali. Legenda electropopu jugosłowiańskiego z lat 80. Denis & Denis (na zdjęciu na początku wpisu) przypominają Yazoo. W klimatach art-rocka obracał się zespół Dorian Gray. Nagrania projektu Tužne Uši pokazują z kolei fascynacje tamtej sceny zespołami pokroju The Cure. Są tu też m.in. wciąż działający rockowy Električni Orgazam, elektroniczna zabawa chorwackiego kompozytora Andreja Baša i eksperymentator Zlatko Pibernik.

jugoton2
To nie koniec jugosłowiańskiej przygody GAD Records. W katalogu są jeszcze solowe dokonania wokalisty progresywnej Grupy 220 Drago Mlinareca. Zestaw składa się z ośmiu płyt z lat 70. i 80. Kilkadziesiąt różnych jugosłowiańskich kapel grających rocka i taneczne rock’n’rolle działających kilkadziesiąt lat temu znalazło się na zestawie „Kad Je Rock Bio Mlad 1956â€-1970” (6 CD). Na innej płycie – „Kongres Rock Majstora” -€“ mamy zapis niezwykłego konkursu. W połowie lat 70., w celu wyłonienia najlepszego gitarzysty rockowego zorganizowano konkurs, w ramach którego zarejestrowano po kilka nagrań Vedrana Božicia (z zespołu Time), Josipa Bočka (ex-Korni Grupa), Bata Kosticia (YU Grupa) i Gorana Bregovicia. A na deser mamy reedycję debiutu chorwackiej wokalistki Josipy Lisac. Jej album „Dnevnik jedne ljubavi” pochodzi z 1973 roku i jest uznawany za jeden z najważniejszych krążków w historii jugosłowiańskiego rocka.

jugoton
Wszystkie te płyty pokazują bardzo szerokie muzyczne horyzonty w kraju rządzonym bezceremonialnie przez 35 lat przez Josipa Broz Tito.

Reklamy
Otagowane , , , , , , ,

Gustav, Zdenek, Frantisek, Mojmir i inni

W kolejną muzyczną podróż w miniony wiek zabiera nas wyjątkowa orkiestra naszych południowych sąsiadów. Oto orkiestra Gustava Broma i ich płyta „Polymelomodus”.

Gustav-Brom

Gustav, Jaromir, Vaclav, Zdenek, Frantisek, Mojmir i kilku ich czeskich kolegów wyglądają na okładce jak wyjęci z żurnala z lat 70. Na wydanym w 1977 roku krążku „Polymelomodus” powalają jednak nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim swoją muzyką. Jazz naznaczony rockiem, funky czy bluesem lejący się z płyty „Polymelomodus” to jedno z największych osiągnięć orkiestry zmarłego 20 lat temu Gustava Broma. Płytę wypełniają autorskie kompozycje członków orkiestry oraz cover „Do It Again” z repertuaru jazz-rockowej formacji Steely Dan.

Więcej o płycie i jej fragmenty na stronie wydawcy: GadRecords.pl

Młody kolektyw (kilku muzyków miało wtedy po 20 parę lat), zaprezentował świeże podejście do jazzu, bawiąc się spontanicznym rytmem, efektami, klawiszami Rhodesa czy syntezatorem Mooga. Dochodzą do tego niesamowite solówki, chociażby we wspomnianym coverze. Jest duże prawdopodobieństwo, że ta płyta rozkręci prywatkę nie gorzej niż robiła to zapewne w wielu czeskich domach pod koniec lat 70.

Teraz materiał został po raz pierwszy wydany na CD i jest zapowiedzią większej współpracy Gad Records z czeskim Supraphonem, którego początki sięgają lat 30. zeszłego wieku. Nie mogę się doczekać kolejnej płyty.

Orkiestra wciąż istnieje, więcej o niej i jej koncertach na ich oficjalnej stronie TUTAJ

I na koniec próbka ich możliwości:

Otagowane , , , ,

Odkurzanie klawiszy

Czasami piszemy na naszym blogu o muzyce i wykonawcach, których korzenie sięgają poprzedniej epoki. Zdarzało nam się pisać o wznowieniach płytowych sprzed lat, które są dziełem wytwórni GAD Records. Tym razem label wypuścił dwie znakomite płyty, zdaje się mało dzisiaj pamiętanego Krzysztofa Sadowskiego. Mamy je w swojej kolekcji i polecamy też wam. Oto „Na kosmodromie” oraz „Three Thousand Points”.

sadowski2
Sadowski zaczynał przygodę z klawiszami od nauki u laureata Konkursu Chopinowskiego, Waldemara Maciszewskiego. Szybko wciągnął go jazz. Pierwszy zespół założył już w latach 50., Modern Combo, w którym grał młody Zbigniew Namysłowski. Później były jeszcze m.in. Jazz Rockers z Namysłowskim i Michałem Urbaniakiem czy Bossa Nova Combo (to właśnie ta formacja nagrała z Niemenem po raz pierwszy „Pod papugami”). Oprócz tego grał z Andrzejem Kurylewiczem, Ptaszynem Wróblewskim czy Dudusiem Matuszkiewiczem. Występował na Jazz Jamboree, jego kompozycje wykonywali Wanda Warska, Violetta Villas, tworzył dla filmu (m.in. do debiutu fabularnego Jerzego Skolimowskiego „Rysopis”).

sadowski1
Kiedy zachwycił się organami Hammonda, założył własną Grupę Organową. Jego drugą płytą było „Na kosmodromie”. „Nie wyznaczyłem muzykom kierunku improwizacji, ale wiedzieli, że mają realizować pewną wizję” -€“ mówił o niej Sadowski. Pełen przeróżnych motywów, od orientu przez free jazz po latynoskie klimaty, krążek został tu wzbogacony o trzy nagrania dodatkowe z sesji radiowych zespołu. Dodatki ma też późniejszy „Three Thousand Points”. Obok kompozycji Sadowskiego znalazły się tu jego wersje numerów Keitha Jarretta czy Sonny’ego Rollinsa. W tym materiale nie brakuje z kolei fuzji jazzu z rockiem.
Dziś Krzysztof Sadowski jest już niestety mało aktywny jako muzyk. Tym bardziej warto przypomnieć sobie jego dokonania sprzed lat i nowatorskie podejście do organów, szczególnie w tej części Europy.
sadowski

Więcej na stronie GAD Records.

Otagowane , , , , , ,

Jazz, sonda i puszcza

Dzisiejszym wpisem kontynuujemy wątek muzyczny na naszym blogu. Nie związany jednak, jak poprzedni, z kasetami, ale z prezentacją dokonań wyjątkowych artystów sprzed lat, z lat PRLu.

Jednym z bohaterów jest tu Jerzy Milian, współtwórca polskiej szkoły jazzu, który właśnie skończył 80 lat. Jego muzyka przeżywa zasłużony renesans, ukazują się wznowienia i niepublikowane nagrania jazzmana sprzed lat, które wydaje niezależny label Gad Records.

milian1

„Jeżeli mogę przewidzieć, co zdarzy się w utworze przez następne dwadzieścia sekund, to już nie jest to dla mnie ciekawe” -€“ powiedział w jednym z wywiadów Jerzy Milian, nazywany przez kolegów z legendarnego Sextetu Komedy -€“ Smukłym. W jego twórczości trudno było przewidzieć cokolwiek, bo chwytał się przeróżnych tematów, budując swoją legendę jednej z najważniejszych postaci polskiego jazzu od lat 60. zeszłego wieku.

Jego szerokie możliwości i horyzonty muzyczne znakomicie pokazują nowe płyty. Nagrania Miliana można usłyszeć m.in. na krążkach zapoczątkowanej już ponad dwa lata temu, a liczącej obecnie 20 płyt doskonałej serii Polskiego Radia „Polish Radio Jazz Archives”. Tu znalazły się na przykład nagrania Miliana z Komedą. Największą pracę wykonuje jednak GAD Records, który pod koniec 2012 roku wystartował ze specjalną serią „Jerzy Milian Tapes”. Wytwórnia wypuściła w jej ramach chociażby materiał nagrany przez muzyka w studiach radiowych NRD w latach 70., kompozycje zaprezentowane podczas praskiego festiwalu Blues for Praha w połowie lat 60. czy koncertowe nagrania Tria Jerzego Miliana zremasterowane z oryginalnych taśm z archiwum Polskiego Radia z festiwali Jazz Jamboree z lat 1966-1969.

milian

Teraz przyszedł czas na krążek „Jerzy Milian 80”, wypuszczony z okazji przypadających 10 kwietnia 80. urodzin jazzmana. Album wydany w limitowanym nakładzie 500 sztuk to swoiste the best of Miliana, choć niektóre z jego popularnych tematów zostały zaprezentowane w mało znanych wersjach.

Jerzy Milian urodził się w Poznaniu, muzyczne szlify zbierał w berlińskim Hochschule für Musik. Na początku lat 50. założył swój pierwszy zespół Rytm. Jak wspomina w rozmowie z MeaKultura.pl: „Razem z Rytmem wykonywaliśmy taneczną muzykę amerykańską, której wtedy nie pochwalano. Gdy na nasze próby przychodziła kontrola z ZMP, zamienialiśmy tytuły partytur z zachodnimi standardami. W miejscu oryginału na doklejonym pasku widniało np. Podaj cegłę i mogliśmy grać dalej”. Potem był Sextet Komedy i jak mówi Milian: „To Komeda mnie stworzył i ulepił, zrobił ze mnie wibrafonistę”.

Potem Milian grywał też chociażby z Andrzejem Kurylewiczem, Wojciechem Karolakiem i Janem Ptaszynem Wróblewskim. W 1973 roku zaczął prowadzić Orkiestrę Rozrywkową PRiTV w Katowicach i robił to przez 17 lat. Poza tym nagrywał z orkiestrą belgijskiego radia BRT, eksplorował też rejony muzyki filmowej, balet i operę. Wiele jego kompozycji miało naleciałości folkowe i funkowe (stąd pewnie jego nazwisko na popularnej składance „Polish Funk”).

Obok Miliana, GAD Records „odkurza” też dokonania Andrzeja Korzyńskiego, o którym pisaliśmy wcześniej TUTAJ.

korzynskia

Od niedawna można przypomnieć sobie jego soundtrack do filmu „W pustyni i w puszczy” Władysława Ślesickiego z 1973 roku. Zremasterowany z oryginalnych taśm materiał został wydany tylko w 500 sztukach. Opatrzono go obszerną książeczką (także w wersji angielskiej). Można w niej przeczytać m.in. wspomnienie samego Korzyńskiego o pracy nad tym filmem: „film był wtedy sensacją rozdmuchaną do niebywałych rozmiarów. Sama idea, by jechać do Afryki i tam robić film, wydawała się abstrakcyjna (…) Kontrakt na muzykę do filmu był niebywałym wyróżnieniem”.

korzynskib

Korzyński był już wtedy docenionym twórcą filmowej muzyki. Jego dźwięki przygotowane do filmu Ślesickiego były niezwykle różnorodne. Jak sam Korzyński przyznał: „ta muzyka się podobała. Uważano, że jest bardzo oryginalna, udana i odbiegająca od tego, co się u nas wtedy pisało. To był mocny wpływ zagranicznych kontraktów”. Dalej Korzyński wspomina, że filmem zainteresowało się Hollywood (choć sprawa wydania tam płyty z muzyką się rozmyła). Po jakimś czasie okazało się też, że dwie stacje telewizyjne ze Stanów przywłaszczyły sobie temat muzycznego Korzyńskiego i wykorzystały go w czołówkach swoich programów.

novi1

Kolejny krążek to płyta legendarnego jazzowego składu Novi Singers, który tworzyli Ewa Wanat, Janusz Mych i Waldemar Parzyński. Unikatowy materiał „Five, Four, Three” ukazał się pierwotnie w 1974 roku. Na płycie nie brakuje nastrojowego jazzu, ale też dynamicznych funkujących tematów. Próbek możecie posłuchać TUTAJ.

novi2

Na stronie wydawnictwa są też fragmenty innego znakomitego wydawnictwa. To „Amazing Space” Mladena Franko. Co ma z nami wspólnego zrealizowany około 1980 roku projekt chorwackiego artysty?

sonda1

Otóż jego kompozycje wykorzystywał jeden z najgenialniejszych programów w historii naszej telewizji, „Sonda”. Edycja limitowana tej płyty została też opatrzona bogato ilustrowaną książeczką. To obowiązkowa pozycja dla fanów muzyki ilustracyjnej sprzed lat, szczególnie z biblioteki niemieckiego Sonotonu.

korzynskib

A propos „Sondy” to już wkrótce tu do niej wrócimy. I to za sprawą winyla!

Otagowane , , , , , , , , , , , , ,

Zapach psiej sierści

Dzisiaj zajmiemy się muzyką filmową. Pretekstem jest kolejna znakomita płyta wydana przez wytwórnię GAD Records. To muzyka z filmu „Zapach psiej sierści”, której autorem jest doskonały saksofonista, klarnecista i pianista Włodzimierz Nahorny.

nahorny_zapach_psiej_siersci

„Zapach psiej sierści” wyreżyserował w 1981 roku Jan Batory, reżyser chociażby serialu „Karino”. Zmarł nie doczekawszy premiery „Zapachu psiej sierści”. Film nie odniósł specjalnego sukcesu, ale sama muzyka na pewno zasługuje na uwagę. Gad Records wydało ją w zremasterowanej wersji z  oryginalnych taśm i uzupełnioną o siedem utworów, zarówno odrzuconych wcześniej przez reżysera, jak i alternatywne wersje wybranych tematów.

Z grubsza można je podzielić na część melancholijną, która ilustruje romans głównego bohatera (Roman Wilhelmi) podczas urlopu w Bułgarii z niemiecką studentką (Izabela Dziarska). Druga część to niepokojące tematy towarzyszące wątkowi narkotykowemu w filmie. Obie muzyczne drogi doskonale sprawdzają się bez obrazu. We wkładce do płyty jest tekst, który przybliża filmową twórczośc Nahornego.

zapach1

Polecamy nie tylko ten krążek, ale też inne wydawnictwa tego labelu.

Otagowane , , , , , ,

Od Arp Life do Franka Kimono

Brytyjska wytwórnia Finders Keepers specjalizująca się w odnajdywaniu muzycznych perełek sprzed lat wydaje kolejny zestaw płyt (także na winylach) jednego z najciekawszych polskich kompozytorów Andrzeja Korzyńskiego. To on stoi za elektroniczną sensacją lat 70. grupą Arp Life, Frankiem Kimono, przebojami Maryli Rodowicz i kilkudziesięcioma kultowymi soundtrackami. Postanowiliśmy przybliżyć jego sylwetkę.
Aha, ważna wiadomość, płyty Korzyńskiego w Polsce sprzedaje Gad Records, szczegóły na ich stronie.

korzynski2

Tygodnik filmowo-telewizyjny „Ekran”, numer ze stycznia 1984 roku informował: „Bestsellerem ostatnich dni stała się pięknie wydana przez firmę polonijno-zagraniczną Polton płyta długogrająca „Akademia Pana Kleksa” zawierająca melodie z wchodzącego niedługo na ekrany filmu Krzysztofa Grabowskiego. Na longplayu zarejestrowano siedemnaście utworów skomponowanych przez Andrzeja Korzyńskiego, wśród wykonawców Piotr Fronczewski”.

Z tego samego roku, z kwietnia, „Magazyn Muzyczny” w artykule o polskiej fonografii pisze już nie tylko o sukcesie „Akademii…”, lecz także Franka Kimono. „Kaseta, mimo ceny 750 zł, rozeszła się błyskawicznie” -€“ informuje, dodając słowa wydawcy -€“ „poważnie myślimy o eksporcie naszych wyrobów, a Franek Kimono po angielsku bardzo się spodobał fachowcom w pewnej dużej firmie w Stanach Zjednoczonych”. Zagraniczna kariera Franka zakończyła się co prawda, jak wtedy często bywało z polską muzyką, na szumnych zapowiedziach, ale faktem jestem, że na naszym rynku zrobił furorę. Album „Franek Kimono” otrzymał tytuł Płyty Roku ’84 w kategorii muzyka rozrywkowa w plebiscycie II Programu Polskiego Radia. W tym samym roku powstał też musical „Drugie Wejście Smoka – Franek Kimono Story” wyreżyserowany przez Jerzego Gruzę w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Mimo że Fronczewski nie wziął w nim udziału, i tak cieszył się ogromną popularnością.

korzynski1

Głównym „twórcą” Franka, autorem muzyki i tekstów (pisał je pod pseudonimem Andrzej Spol) był wspomniany już Andrzej Korzyński. Sukces pierwszej połowy lat 80. wcale nie był jedynym bardzo jasnym punktem kariery Korzyńskiego. Już w 1970 roku miesięcznik „Jazz” (wydawany od 1956 roku, był pierwszym poświęconym temu gatunkowi w bloku wschodnim) pisał o Korzyńskim: „Znany kompozytor udał się do Paryża i Włoch, aby pisać muzykę m.in. do filmu Jacopettiego (reżyser „Mondo Cane”). Jak wiemy, Korzyński jest twórcą ilustracji muzycznych do filmów „Wszystko na sprzedaż” i „Polowanie na muchy” Wajdy”. „Jazz” dodaje też interesującą ciekawostkę: „Korzyński prócz tego jest autorem utworu kameralnego wykonanego jako balet na dworze szefa państwa Kambodży, księcia Sihanuka”.

possession
Muzyka do filmów dla dzieci, soundtracki dla Wajdy, prześmiewczy Franek Kimono -€“ to tylko część bogatych muzycznych horyzontów Korzyńskiego. Wyjątkową okazją do odkrycia szerokiego wachlarza jego twórczości są wydawnictwa wspomnianej już wytwórni Finders Keepers. Jednym z nich jest ścieżka dźwiękowa do filmu „Człowiek z marmuru”, wydana po raz pierwszy na płycie winylowej i wzbogacona o cztery utwory z powstałego pięć lat później „Człowieka z żelaza”. Dźwięki napisane przez Korzyńskiego wykonuje tu jego zespół Arp Life.

korzynski3

O tym projekcie trafnie opisując jego nowatorstwo Korzyński w wywiadzie dla Soundtracks.pl mówił tak: „W latach 70, gdy pojawiły się syntezatory, założyłem z Mateuszem Święcickim zespół, który się nazywał: Arp Life. Był to pierwszy w Polsce zespół wykonujący muzykę elektroniczną. Wtedy się pojawił syntezator MOOG’a – myśmy mieli ten syntezator, bo kolega przywiózł z zagranicy (…) nazwaliśmy się ARP; i zrobiliśmy z 60 utworów (…) używano bardzo często tej muzyki jako backgroundu: np. w windzie, w hotelu Kempiński. Nagrywaliśmy też znane melodie, różne tanga; sporo tej muzyki było. Bardzo dobrze się to sprzedawało, wszędzie było tego, że tak powiem, pełno; a ludzie nawet nie wiedzieli… bo w telewizji jak grali to pod mundial czy pod obrazki z lepszego świata, to myśleli, że to jest zagraniczna muzyka”.

korzynski4
Kolejnym wydawnictwem jest muzyka do serialu kryminalnego Janusza Morgensterna sprzed 40 lat „S.O.S.”. Ciekawostką jest, że na drugiej stronie krążka znalazły się kompozycje wygrzebanego przez Finders Keepers azjatyckiego kolektywu Awkward Corners.
Jakby tego było mało, wydana została również muzyka Korzyńskiego z horroru „Opętanie” („Possession”) Andrzeja Żuławskiego. Poza tym ścieżka dźwiękowa z długometrażowego debiutu Żuławskiego „Trzecia część nocy” z 1971 roku. A na deser kompilacja „Tajemnica Enigmy”, zbierająca nagrania Korzyńskiego z lat 1968-1981. Są tu kawałki nagrane z Arp Life, tematy z filmów „Polowanie na muchy” czy „W pustyni i w puszczy”.
Niemal pełne spektrum jednego z najbardziej płodnych i różnorodnych kompozytorów, nie tylko na naszym rynku.

Tekst o Andrzeju Korzyńskim napisałem do dodatku „Kultura” DGP z dnia 18.04.14

My w swojej kolekcji również mamy kilka płyt z muzyką Korzyńskiego. Dwie części przygód Pana Kleksa, Franka Kimono i Arp Life.

arplife1

akademia kleksa         franek kimono

Otagowane , , , , , , , ,
Reklamy