Category Archives: Uncategorized

Już jest!

„I tak to jest” – jak mówiła ciocia Lucylla po kilku minutach milczenia przy rosole. Dzisiaj oficjalna premiera mojej drugiej książki „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.”. W formie papierowej oraz ebook.
Masa osób mi pomogła przy pracy nad nią. Dziękuję Im wszystkim, odezwę się do Was jeszcze osobiście. Dziękuję, że podzieliliście się swoimi historiami. Wy, których znam od lat i osoby, których na oczy do tej pory nie widziałem. Oby to się zmieniło! Dziękuję za zdjęcia, za pomoc w promocji (jak jeszcze ktoś ma jakieś możliwości, to ja chętnie 🙂, za dzielenie się materiałami.
To opowieść o czasach, które sam przeżyłem, łażąc do wypożyczalni kaset video, salonów gier, sklepów z kasetami, pierwszych fastfoodów itp. O tamtym czasie opowiadają pracownicy barów (nie tylko pierwszego McDonald’sa w Polsce), pracownica warszawskiego sklepu muzycznego Digital (ma zdjęcie z Michaelem Jacksonem!), prowadzący salon gier, wydawca komiksów TM-Semic, twórcy gier z LK Avalon i California Dreams, przedstawiciel branży erotycznej (tak, oglądałem pierwsze polskie porno), prowadzący wypożyczalnie kaset video, handlarz na Jarmarku Europa, znakomity fotograf z tamtych lat (nie tylko aktów), twórcy kultowych czasopism, reporterki pierwszej telewizji satelitarnej Sky Orunia, sprzedawcy kaset, muzyk, architekt, modelka… kilkadziesiąt osób. Troszkę to przefiltrowałem przez swoje doświadczenia, no i jest.
Wkrótce wymyślę spotkanie autorskie i Was wszystkich zaproszę. Zamówię wiadro wina i będziemy się nim polewać.
Nie mam własnych książek na sprzedaż (pewnie będę miał jak ogarnę spotkanie autorskie), ale chętnie podpiszę Wam, jak zakupicie w swojej małej, osiedlowej księgarni.
Dziękuję wszystkim, z którymi spotkałem się po drodze i dawali mi inspiracje. Czytajcie i dajcie znać jak jest.
A tak wygląda okładka: 

A z kolei tak wygląda moja poprzednia książka, którą też nieskromnie polecam:

Wesołych!

Kochani! Czas jeść pierogi, leżakować i cieszyć się prezentami…

Wszystkiego czego sobie życzycie!

Otagowane ,

Idealna na prezent

Szukacie dobrego prezentu? Nieskromnie polecam swoją książkę 🙂

„Czas wolny w PRL” (wydawnictwo Muza) to opowieść o różnych formach wypoczynku. Jak odpoczywaliśmy po pracy, po szkole, na podwórku, jak wyglądały wakacje, wycieczki pod namiot, z przyczepą kempingową, autostopem, zajęcia w Domach Kultury, w czym pomagały kluby Praktycznej Pani, czym były Empiki, jak kultura docierała na wsie, czym były czyny społeczne, pierwsze komputery, telewizje satelitarne, kultura wideo… dużo tematów i dużo zdjęć.

Chcecie książkę z autografem i z limitowaną pocztówką? A przede wszystkim w dobrej cenie? Zapraszam do kontaktu. Mam kilka ostatnich sztuk i chętnie oddam w dobre ręce 🙂

Więcej o książce, wraz z fragmentami, przeczytacie w zakładce: Czas wolny w PRL.

Otagowane , ,

Historia polskiej popkultury

Polecam autorski cykl audycji „Historia Polskiej Popkultury”. Wraz z zaproszonymi gośćmi – wśród nich są m.in. znakomity kompozytor Andrzej Korzyński, dziennikarze, krytycy, kuratorzy – w wyjątkowych lokalizacjach opowiadamy o polskiej muzyce filmowej, jazzie, polskiej szkole plakatu, modzie, dizajnie, komiksie i filmie dokumentalnym.

Wszystkie audycje są dostępne za darmo w formie z obrazem (YouTube) i w formie podcastów na Spotify, iTunes oraz Soundcloud na kanałach „Historia Polskiej Popkultury”.

Cykl zrealizowany w ramach stypendium MKiDN „Kultura w sieci”.

Otagowane , , ,

Z Krakowa do Żywca

Uwielbiam takie wizyty w sklepach z tzw. gadżetami. We Lwówku Śląskim jest takich miejsc kilka, tam skarby z zagranicy, ale też z naszych stron. Ostatnio znalazłem taki zestaw piwnych szklanek, pokali. No jak mogłem się im oprzeć.

Różne browary, różne piwa, okoliczności. Wśród nich chociażby szklanka na uczczenie 140-lecia Browaru Kraków, czyli z 1980 r. Browar krakowski, wcześniej Johna (od właściciela, bogacza Juliusza Augusta Johna), był największym w Galicji. W 1968 roku przeszedł pod zarząd zakładu piwowarskiego Okocim, a linię rozlewniczą sprowadzono z NRD. Piwo musiało być dobre :). Teraz browar jest zabytkiem.

Niestety do dziś nie przetrwał Browar Niemodlin na Dolnym Śląsku. Został założony w 1884 roku, przez wiele lat PRL-u był częścią zakładu w Głubczycach.

Kolejny ciekawy browar, czyli Browar Obywatelski Tychy, jak widać na szklance, założony w 1897 r. Przez lata zmieniał się jego właściciel, przez jakiś czas konkurował z tyskim browarem książęcym. Nie przerwał do dziś. Teraz działa tu jednak jakaś gastronomia.

Teraz młody browar, bo z lat 70. XX wieku i słynny za sprawą piosenki Wańki Wstańki z tekstem „najlepsze piwo to leżajski full gul gul gul – gul gul gul. Takiego piwa nie pił nawet król gul gul gul – leżajski full„. Oto Zakłady Piwowarskie w Leżajsku.

Leżajsk jest dziś częścią Żywca. A to właśnie tu rozlewano też takiego Portera.

Częścią Żywca jest też browar Warka, jak Leżajsk, powołany do życia w latach 70. Co widać na szklance.

I jeszcze jedna szklanka z browaru tego potentata, czyli piwo marcowe. To piwo dolnej fermentacji typu lager. A dlaczego marcowe? Wywodzi się bowiem z Niemiec, browarnicy zaczynali je warzyć właśnie w marcu, by było gotowe na ciepłe miesiące.

A Ty, jakie lubisz piwo?

Otagowane , , , , , , , , , , ,

Boskie i polskie – plakaty i komiksy

Od przedwojennych „Romantycznych przygód Hipcia z Nieszawy w Warszawie”, przez komiksy Janusza Christy, Tadeusza Baranowskiego, Papcio Chmiela, te z Funky Kovalem i kapitanem Żbikiem (jego pierwowzorem był ładny oficer MO, pan Henio), po współczesny komiks – m.in. o tym opowiadam w kolejnym odcinku autorskiej „Historii Polskiej Popkultury”, który poświęcony jest polskiemu komiksowi. Gościem specjalnym jest dziennikarz „Polityki”, autor fantastycznego bloga o komiksach Jakub Demiańczuk „Między kadrami”.
Opowieść do obejrzenia na YouTube (z obrazem) oraz do posłuchania na Spotify, iTunes i Soundcloud w formie podcastów. Szukajcie profilu „Historia Polskiej Popkultury”.
Ale to nie koniec! Jest też drugi nowy odcinek, tym razem poświęcony „Polskiej Szkole Plakatu”. Opowiada o niej kurator Muzeum Plakatu w Wilanowie (to pierwsze tego typu muzeum na świecie) Mariusz Knorowski.
Dowiecie się m.in. czym wyróżniała się w świecie „polska szkoła plakatu”, jak się narodziła, jaki jest współczesny polski plakat i na jakiej wyjątkowej imprezie w Polsce nagrodę dostał Andy Warhol.
Też do obejrzenia na YouTube.
Cykl zrealizowany w ramach stypendium MKiDN „Kultura w sieci”.
Otagowane , , , , , , , ,

Historia Polskiej Popkultury odc.1

Hej, wystartowałem z nowym projektem! To cykl audycji „Historia Polskiej Popkultury”. Opowiadam w nim o polskiej szkole jazzu, szkole plakatu, komiksie, dizajnie, a na pierwszy ogień polskiej muzyce filmowej. Dwuczęściowa audycja już pojawiła się w formie podcastów (poniżej na Soundcloud, ale też m.in na Spotify) oraz w formie z obrazem na kanale YouTube („Historia Polskiej Popkultury”).

W opowieści o polskiej muzyce filmowej gościnnie występuje doskonały kompozytor Andrzej Korzyński, twórca niezapomnianych tematów do filmów A. Żuławskiego, A. Wajdy, obrazu „W pustyni i w puszczy”, serialu „Tulipan”, „Akademii Pana Kleksa”, twórca Franka Kimono. Gościem jest również dziennikarz muzyczny Marcin Cichoński. Opowiadamy o kompozytorach przedwojennych, powojennych i współczesnych. Polskich laureatach Oscara, współpracowniku Madonny, pionierach jazzu, mistrzach eklektyzmu muzycznego.

Polecam! Słuchajcie, oglądajcie, dajcie znać co myślicie! Wkrótce kolejne odcinki…

Cykl zrealizowany w ramach stypendium MKiDN „Kultura w sieci”.

Otagowane ,

Wpadajcie na spotkanie!

Zapraszam serdecznie mieszkańców Opola! Przywiozę trochę gadżetów ze swojej kolekcji 🙂

Otagowane , ,

Czas wolny w PRL cz.6: tam wypadało bywać

Na plaży słońce praży. Tu bladość ciał zanika. Wśród tłumu wczasowiczów dziewczyna ratownika. I patrzą setki oczu, i z wody i z kocyka, gdy ona idzie plażą, wszyscy o niej marzą – śpiewały Wały Jagiellońskie.

W związku z premierą mojej książki „Czas wolny w PRL” wspominam rzeczywistość kurortów w minionej epoce. Poświęciłem im cały rozdział w książce.

Ja spędzałem każdy wolny wakacyjny czas w Ustce, autobus jechał do niej z rodzinnego Słupska jakieś pół godziny, pociąg podobnie. Stałym punktem pobytu w Ustce był przystanek przy budce z goframi. Musiał być gofr z bitą śmietaną i jagodami. Dopiero potem plaża. Przy wejściu na nią były kabiny do przebierania, restauracje i wypożyczalnie. Można było wypożyczyć sprzęt wodny, kosze wiklinowe, leżaki. Niestety nad częścią miasta unosił się fetor z zakładów produkujących konserwy rybne. Podobne atrakcje, może poza fetorem rybnym, oferowało wiele innych ośrodków wakacyjnych nad Bałtykiem.

Wyjątkowym miejscem był Sopot, a w nim Non-Stop.

Kultowe miejsce zabawy, w którym miejscowa młodzież mieszała się z miłośnikami rock’n’rolla z całej Polski i kilku sąsiednich krajów – dwa razy zmieniał swoją siedzibę. Najbardziej okazałą lokalizacją był wspomniany namiot nad morzem (w nim aż 600 miejsc siedzących). Potem przeniesiono go w pobliżu wyścigów konnych. Przez dwie dekady w klubie występowały legendy polskiej muzyki: Czerwone Gitary, Niebiesko-Czarni, Czerwono-Czarni, Czesław Niemen, Ewa Demarczyk, Michał Burano, Breakout, SBB, Kombi, a do tego goście z zagranicy, na przykład gwiazda z Czechosłowacji – Karel Gott. Non-Stop powołali do życia w 1961 roku dyrektor Państwowego Przedsiębiorstwa Przemysłu Gastronomicznego w Sopocie Mikołaj Laszkiewicz oraz Franciszek Walicki, nazywany ojcem polskiego rocka i bigbitu. Zmierzały do niego pielgrzymki miłośników „mocnego uderzenia” z całego kraju.

Borys, który bywał w legendarnym klubie na przełomie lat 60. i 70., opowiada mi o tamtych czasach i tamtym Non-Stopowym klimacie: – Proszę pana, już jak się wysiadało z eskaemki na dworcu w Sopocie, to było słychać dudnienie muzyki z lokalu – wspomina. – A nie było do niego blisko, bo mieścił się nad samym morzem, w dużym namiocie. Pędziliśmy z chłopakami w dół Sopotu w beatlesówach na nogach, słysząc muzykę z oddali, by posłuchać jak najwięcej przebojów. Grano je podczas tzw. podwieczorków tanecznych. Nie było wtedy mowy o piciu alkoholu. Na stołach królowała oranżada i pączki. Muzykę puszczano w blokach, dając tańczącym czas na przerwę. Przebojami były m.in. „Nad morzem” Czerwonych Gitar, „Puste koperty” Szczepanika, „Wiem, że nie wrócisz” Niemena. A w ostatnim bloku, zazwyczaj wypełnionym zagranicznymi przebojami, musiało polecieć „I Saw Her Standing There” Beatlesów. Tańczyliśmy rock’n’rolla w parach, czasami w kółeczku. Pamiętam, że na każdym wieczorku był taki gość, którego nazywaliśmy marynarzem. Taki miejscowy celebryta, chociaż nie wiedzieliśmy, czym się tak naprawdę zajmuje, ale zawsze miał na sobie koszulkę w paski, stąd marynarz. Zawsze wokół niego kręcił się wianuszek kobiet. Mój rozmówca podkreśla unikatowość tego muzycznego przybytku nie tylko na mapie PRL, ale i całego bloku wschodniego: – Bywało, że do lokalu przyjeżdżali turyści z zagranicy. Głównie z Czechosłowacji i Węgier. Poznaliśmy jednego chłopaka z Budapesztu. Był zachwycony, przyjechał specjalnie, by posłuchać i potańczyć rock’n’rolla. Mówił, że u nich takich miejsc nie ma.

Sopot był także miastem jazzu. To tu w sierpniu 1956 roku odbył się I Ogólnopolski Festiwal Muzyki Jazzowej, wymyślony przez znakomitego pisarza i miłośnika jazzu, Leopolda Tyrmanda. Impreza w kolejnych latach rozrosła się na całe Trójmiasto (koncerty urządzano m.in. na stadionie gdańskiej Lechii i w hali Stoczni Gdańskiej) i stała się słynna na całą Polskę.

W sezonie 1961 Sopot doczekał się kolejnej cyklicznej imprezy, która miała ściągać na polską riwierę rzesze turystów. 25 sierpnia tego roku odbył się I Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie, wymyślony przez doskonałego kompozytora, pianistę, ówczesnego szefa muzycznego Polskiego Radia, Władysława Szpilman.

Sopot to jeszcze trzy wyjątkowe miejsca. Tor wyścigów konnych, korty tenisowe i pierwsza w Polsce dyskoteka. Inauguracyjna powojenna gonitwa na sopockim torze odbyła się w lipcu 1947 roku. Zawody przyciągały tłumy widzów, bo obok gier liczbowych była to w Polsce jedyna dopuszczana przez władze forma hazardu. Oprócz wyścigów konnych rozgrywano tu także zawody w powożeniu. W 1975 roku odbyły się nawet Mistrzostwa Europy w Powożeniu Zaprzęgami Czterokonnymi. Licznie zgromadzeni widzowie mogli podziwiać księcia Filipa, męża królowej Elżbiety II, który był członkiem angielskiej ekipy.

Sopot świecił blaskiem nadmorskiego kurortu, a na przeciwnym krańcu Polski status kurortu kurortów dzierżyło Zakopane. Choć pomiędzy nimi też nie brakowało miejscowości, do których lgnęli wczasowicze chcący zażyć relaksu, zobaczyć celebrycki albo i zachodni styl życia. Sąsiadująca z Sopotem Gdynia przyciągała wspaniałą plażą, ale też delikatesami na Świętojańskiej z kolonialnym stoiskiem, przy którym ustawiały się kolejki po szynkę. Była tu Baltona i salon Mody Polskiej (otwarty w 1966 roku, trzeci po warszawskim i katowickim). Była i Hala Targowa, w której można było dostać niemal wszystko, od ryb i mięs, po dżinsy i zagraniczne wiktuały13. Zresztą hala istnieje do dziś. Zabawić się można było w Gdańsku. W „Rudym Kocie” do tańca grały bigbitowe Akordy, zespół współzałożyciela Niebiesko-Czarnych i Czerwonych Gitar – Jerzego Kosseli. Występował też Andrzej Zaucha z zespołem Telstar. Z kolei w pobliskim „Żaku” (klubie studenckim) odbywały się jam session.

W książce opisuję też wiele innych wypoczynkowych miejsc, poza Sopotem najwięcej miejsca poświęcam Zakopanemu.

Szczególne miejsce na mapie peerelowskich kurortów zajmowało miasto pod Giewontem. Do Zakopanego jechali wszyscy – zimą, wiosną, latem… Jak pisał Leopold Tyrmand w Dzienniku 1954, Zakopane było – obok warszawskiego Służewca, lokalu „Kameralna” i kortów na Agrykoli – najbardziej snobistycznym miejscem „warszawki”. Zresztą sam także często tam bywał. Pod Tatrami lubił wypoczywać także inny pisarz, filozof i futurolog Stanisław Lem. Tam się zaszywał i mógł spokojnie pracować. Czym tak przyciągało to miasto? Redakcja Polskiej Kroniki Filmowej miała na to prostą odpowiedź: Zakopane to raj dla kociaków, żadna kosmetyczka nie dokona tego, co górskie słońce.

W miejscowych lokalach pito kawę, wino, panie ubrane były w czarne kostiumy, panowie w garnitury, rzadko oglądało się stroje sportowe albo swetry. Wczasowicze, młodzież i artyści bawili się przy grających na żywo orkiestrach w lokalach „Watra”, „Jędruś” (do niego przyciągał też striptiz), „Piwnicy” i najbardziej snobistycznym „Orbisie”. W Zakopanem po prostu wypadało bywać. Podobnie jak w Sopocie, na zakopiańskich ulicach można było spotkać ludzi kultury, ale też „klasę pracującą” wypoczywającą w tutejszych ośrodkach fabryk i przedsiębiorstw z różnych rejonów Polski. Obok nich częstymi bywalcami byli świąteczno-niedzielni urlopowicze z okolic Krakowa i Katowic. Zakopane przyciągało 10 procent ruchu turystycznego w Polsce. Tłumy krążyły po Krupówkach, co widać chociażby w filmie Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego z 1960 roku „Pocztówki z Zakopanego”. Doskonale PRL-owską rzeczywistość pokazuje również film Jak to się robi Andrzeja Kondratiuka z 1974 roku. Jan Himilsbach i Zdzisław Maklakiewicz jeżdżą na nartach, odwiedzają bary i restauracje, a wszystko w poszukiwaniu kandydatek do filmu, który sobie wymarzyli. I podobnie jak Sopot, było to miasto kontrastów, tu zderzały się dwa światy. Ale było też oazą swobody w szarym PRL-u.

A wy w których kurortach wypoczywaliście? Piszcie.

Więcej o książce przeczytacie TUTAJ.

Kolejna opowieść o czasie wolnym w PRL na blogu za tydzień. Czekam również na Wasze opowieści.

Otagowane , , , , , , ,

Nie tylko o relaksie

Jeśli macie chwilkę wolnego czasu to polecam dwie rozmowy o książce „Czas wolny w PRL”, ale też o naszej kolekcji. Jest o działkach, kaowcach, podwórkach…

W radiowej Czwórce TUTAJ

A TUTAJ w Radio Zet, również o grach podwórkowych oraz złotej zasadzie PRL-u, czyli „zrób to sam”.

Otagowane , , ,