Monthly Archives: Kwiecień 2014

Ten, który fotografował jazz i big-beat

Na siostrzanego bloga o płytach winylowych http://winylowetrzaski.wordpress.com/ wrzuciliśmy bardzo ciekawy wywiad z Markiem Karewiczem, który fotografował największego gwiazdy polskiego jazzu i bigbeatu, zaprojektował też wiele kultowych okładek. My w swojej kolekcji mamy taką:

komeda

Polecamy rozmowę, bo Karewicz zdradza w niej m.in. jak pił wódkę z księdzem Wojtyłą, dzisiaj już świętym…

Reklamy
Otagowane , ,

Sprawa mydła

Czas na porządne mycie. Do tego najlepsze jest dobre mydło, a zestaw takich otrzymaliśmy niedawno od przyjaciela Mateusza. Oto one:

mydlo2

Zestaw sześciu wyjątkowych sztuk to kawał historii mydła w PRLu.

Dwa pierwsze nie posiadają opakowania. Mydło toaletowe popularne „7 kwiatów” oryginalnie było w opakowaniu.

Drugie to przykład węgierskiej myśli toaletowej. Mydło Flora pochodzi bowiem od naszych przyjaciół z okolic Budapesztu. Kosztowało wtedy 5 forintów, a wszystkie dane ma wyryte na mydle.

mydlo4

Najbardziej znane jest na pewno Bambino. Wyprodukowane przez poznański zakład Pollena Lechia było przeznaczone dla dzieci i niemowląt.

mydlo6

Mamy też bardzo ładne mydło wyprodukowane przez Pollenę w Stargardzie. To mydło Wiosenne.

mydlo1

Wreszcie mydła Laguna (produkt Polleny Wrocław) i Lawendowe również z Poznania. To okazy pochodzące z końca la70. i z lat 80.

mydlo5

Przy okazji opowieści o mydle postanowiliśmy powrócić do naszego pierwszego rocznika „Przyjaciółki” z 1948 roku (pisaliśmy już o niej wielokrotnie, chociażby tu https://bufetprl.com/2013/12/16/swieta-a-la-1948/), bo tam znalazło się kilka ciekawych reklam. Oto przykłady:

mydlo8

mydlo7

mydlo9

A na koniec filmowa opowieść o kradzieży mydła. Oto filmik z cyklu „Obrazki z życia” z 1975 roku oparty na felietonach Jerzego Urbana ze Zdzisławem Maklakiewiczem i Bożeną Dykiel:

http://www.youtube.com/watch?v=N5cNjrM0R7s

 

Otagowane , , , , , , , ,

Elektroniczny morderca vs Maverick

Czas na przypomnienie dwóch filmów, które w latach 80. zarzynaliśmy na kasetach VHS.
Na początek „Elektroniczny morderca”, czyli „Terminator”, który już dziś wieczorem pokaże w tv kanał TVN.

terminator1

I’ll be back – powiedział w pierwszym „Terminatorze” Arnold Schwarzenegger i słowa dotrzymał. W kultowej dla gatunku tech-noir serii pojawił się już trzykrotnie, a to nie koniec.

Na przyszły rok planowana jest premiera kolejnej części cyklu „Terminator: Genesis” i Arnold ma w niej ponownie zagrać Terminatora. Od czasu, kiedy Schwarzenegger został po raz pierwszy T-800 minęło 30 lat. Arnold był już wtedy, w roku 1984, po epizodzie w serialu „Ulice San Francisco” i rolach na wielkim ekranie w „Herkulesie w Nowym Jorku”, „Niedosycie”, a przede wszystkim „Conanie Barbarzyńcy”. Austriacki kulturysta miał też na koncie trzy tytuły Mr Universe i siedem Mr Olympia. W filmie Jamesa Camerona Arnold chciał zagrać postać Kyle’a Reese’a (ostatecznie został nim Michael Biehn), ale reżyser powiedział mu jasno: „this movie is not about the hero. It’s about The Terminator” i tym przekonał Arnolda do roli cyborga.

terminator2

W skrócie fabułę filmu można określić zdaniem: przyszłość wróciła do przeszłości, po to by odpowiednio się ukształtować. Z przyszłości, czyli roku 2029 zostaje do roku 1984 wysłany Terminator. Ma zabić Sarah Connor (Linda Hamilton), po to by nie została matką przyszłego przywódcy rebeliantów buntujących się przeciw maszynom. Rebelianci wysyłają do 1984 roku swojego człowieka, który ma uratować Sarah. Jest nim wspomniany Kyle Reese.

„Terminator” dobrze wpisał się w modną na początku lat 80. mroczną wizję przyszłości. Wynikała ona w dużej mierze z mrocznego okresu teraźniejszego. Radzieckie wojska najechały Afganistan, toczyły się konflikty o Falklandy, Iraku z Iranem i na terytorium Libanu. Kino szybko złapało ten mroczny klimat i powstała cała seria filmów z nie najsympatyczniejszą wizją tego co nas czeka: „Łowca Androidów”, „Mad Max”, „Ucieczka z Nowego Jorku” czy „Ostatnia walka”.

To co wydawało się, że może być jego piętą achillesową, czyli aktorstwo samego Arnolda, okazało się atutem. Austriak ze swoim ciężkim akcentem i robotycznymi ruchami idealnie wpasował się w dołujący klimat filmu. Film od razu spodobał się publiczności (zarobił na świecie 80 milionów dolarów, przy budżecie nieco ponad sześciu), a po latach stał się kultowym. Trudno wyobrazić sobie listę najsłynniejszych powiedzeń w kinie bez „I’ll be back”, albo listę największych złoczyńców w kinie bez postaci T-800 i wreszcie zestaw najważniejszych filmów science-fiction bez „Terminatora”, który w Polsce był wyświetlany jako „Elektroniczny morderca”.

terminator3

Drugim kultowym filmem tamtych lat jest „Top Gun”. W najbliższą niedzielę przypomni go kanał TV Puls.

Ten film pamięta się z kilku powodów. Są wśród nich na pewno piosenka zespołu Berlin „Take My Breath Away”, lotnicze okulary słoneczne Toma Cruise’a i jego skórzana kurtka, walki powietrzne myśliwców, ksywy (nicki) bohaterów (Maverick, IceMan, Goose, Viper), a dodatkowo dziewczyny na pewno pamiętają Toma Cruise’a śpiewającego w barze dla Kelly McGillis piosenkę „You’ve Lost That Lovin’ Feelin’” (wielokrotnie coverowana, nagrana po raz pierwszy w 1964 roku przez The Righteous Brothers).

topgun1    topgun2

Korzenie tego filmu sięgają aż 1969 roku, kiedy to marynarka Stanów Zjednoczonych postanowiła powołać do życia prestiżową szkołę dla pilotów Fighter Weapons School. Program nauki wyjątkowych technik walki powietrznej, który oficjalną nazwę miał The United States Navy Strike Fighter Tactics Instructor był przez wszystkich nazywany skrótowo Topgun.

Bohaterami filmu Tony’ego Scotta („Prawdziwy romans”, „ Zawód: szpieg”) z 1986 roku są piloci właśnie z takiej szkoły. Najzdolniejsi z nich i zaciekli rywale to Pete Mitchell, zwany Maverickiem (Tom Cruise) i Tom Kasansky (Val Kilmer), przydomek Iceman. Ten pierwszy zakochuje się w instruktorce Charlie Blackwood (Kelly McGillis). Idylla kończy się w momencie śmierci jednego z pilotów podczas manewrów. Epatujący seksapilem (macho, ale wrażliwi) piloci wzbudzili taki zachwyt publiczności, że film stał się kasowym hitem 1986 roku. Wypłynęło na nim wielu znakomitych aktorów, zyskała też amerykańska armia. Po wejściu filmu na ekrany wzrosła liczba podań do amerykańskiego lotnictwa.

topgun3
Na ekranie można zobaczyć całą plejadę późniejszych gwiazd kina, obok wspomnianych Cruise’a i Kilmera grają też chociażby Anthony Edwards, Tim Robbins, Meg Ryan, a do tego Michael Ironside i Tom Skerritt. Pisząc o „Top Gun” nie można nie wspomnieć o genialnej muzyce. Autorami są Harold Faltermeyer (skomponował też tematy do „Gliniarza z Beverly Hills” – o tym więcej na moim winylowym blogu: http://winylowetrzaski.wordpress.com/2014/01/24/41/) oraz Giorgio Moroder. To właśnie Moroder napisał dla zespołu Berlin piosenkę „Take My Breath Away”, która otrzymała Oscara i nagrodę Złoty Glob. Numer, zresztą jak cały film to kwintesencja kina lat 80.

Top Gun Logo

Moje teksty ukazały się w „Kulturze” DGP z dnia 25.04.14

Otagowane , , , , , , , , , , , , ,

Rurki z niespodzianką

Jeżeli nie wiecie jeszcze co wyjątkowego, szybkiego przygotować na święta mamy rozwiązanie. Oto pyszne rurki.

Aby je przygotować wystarczy taki zestaw foremek.

rurki3

rurki1

Wyprodukowany przez białostocką Spółdzielnię Niewidomych zestaw pochodzi z lat 80. i składa się z sześciu rożków. Co ważne, jest do tego dołożony przepis na ciasto.

rurki2

Całość banalnie prosta do zrobieni i szybka. A środek można wypełnić kremem, masą szpinakowo-serową itp.

Pozostaje nam życzyć smacznego! My przystępujemy do zajadania naszych rurek.

rurki4

 

Otagowane , , , ,

Od Arp Life do Franka Kimono

Brytyjska wytwórnia Finders Keepers specjalizująca się w odnajdywaniu muzycznych perełek sprzed lat wydaje kolejny zestaw płyt (także na winylach) jednego z najciekawszych polskich kompozytorów Andrzeja Korzyńskiego. To on stoi za elektroniczną sensacją lat 70. grupą Arp Life, Frankiem Kimono, przebojami Maryli Rodowicz i kilkudziesięcioma kultowymi soundtrackami. Postanowiliśmy przybliżyć jego sylwetkę.
Aha, ważna wiadomość, płyty Korzyńskiego w Polsce sprzedaje Gad Records, szczegóły na ich stronie.

korzynski2

Tygodnik filmowo-telewizyjny „Ekran”, numer ze stycznia 1984 roku informował: „Bestsellerem ostatnich dni stała się pięknie wydana przez firmę polonijno-zagraniczną Polton płyta długogrająca „Akademia Pana Kleksa” zawierająca melodie z wchodzącego niedługo na ekrany filmu Krzysztofa Grabowskiego. Na longplayu zarejestrowano siedemnaście utworów skomponowanych przez Andrzeja Korzyńskiego, wśród wykonawców Piotr Fronczewski”.

Z tego samego roku, z kwietnia, „Magazyn Muzyczny” w artykule o polskiej fonografii pisze już nie tylko o sukcesie „Akademii…”, lecz także Franka Kimono. „Kaseta, mimo ceny 750 zł, rozeszła się błyskawicznie” -€“ informuje, dodając słowa wydawcy -€“ „poważnie myślimy o eksporcie naszych wyrobów, a Franek Kimono po angielsku bardzo się spodobał fachowcom w pewnej dużej firmie w Stanach Zjednoczonych”. Zagraniczna kariera Franka zakończyła się co prawda, jak wtedy często bywało z polską muzyką, na szumnych zapowiedziach, ale faktem jestem, że na naszym rynku zrobił furorę. Album „Franek Kimono” otrzymał tytuł Płyty Roku ’84 w kategorii muzyka rozrywkowa w plebiscycie II Programu Polskiego Radia. W tym samym roku powstał też musical „Drugie Wejście Smoka – Franek Kimono Story” wyreżyserowany przez Jerzego Gruzę w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Mimo że Fronczewski nie wziął w nim udziału, i tak cieszył się ogromną popularnością.

korzynski1

Głównym „twórcą” Franka, autorem muzyki i tekstów (pisał je pod pseudonimem Andrzej Spol) był wspomniany już Andrzej Korzyński. Sukces pierwszej połowy lat 80. wcale nie był jedynym bardzo jasnym punktem kariery Korzyńskiego. Już w 1970 roku miesięcznik „Jazz” (wydawany od 1956 roku, był pierwszym poświęconym temu gatunkowi w bloku wschodnim) pisał o Korzyńskim: „Znany kompozytor udał się do Paryża i Włoch, aby pisać muzykę m.in. do filmu Jacopettiego (reżyser „Mondo Cane”). Jak wiemy, Korzyński jest twórcą ilustracji muzycznych do filmów „Wszystko na sprzedaż” i „Polowanie na muchy” Wajdy”. „Jazz” dodaje też interesującą ciekawostkę: „Korzyński prócz tego jest autorem utworu kameralnego wykonanego jako balet na dworze szefa państwa Kambodży, księcia Sihanuka”.

possession
Muzyka do filmów dla dzieci, soundtracki dla Wajdy, prześmiewczy Franek Kimono -€“ to tylko część bogatych muzycznych horyzontów Korzyńskiego. Wyjątkową okazją do odkrycia szerokiego wachlarza jego twórczości są wydawnictwa wspomnianej już wytwórni Finders Keepers. Jednym z nich jest ścieżka dźwiękowa do filmu „Człowiek z marmuru”, wydana po raz pierwszy na płycie winylowej i wzbogacona o cztery utwory z powstałego pięć lat później „Człowieka z żelaza”. Dźwięki napisane przez Korzyńskiego wykonuje tu jego zespół Arp Life.

korzynski3

O tym projekcie trafnie opisując jego nowatorstwo Korzyński w wywiadzie dla Soundtracks.pl mówił tak: „W latach 70, gdy pojawiły się syntezatory, założyłem z Mateuszem Święcickim zespół, który się nazywał: Arp Life. Był to pierwszy w Polsce zespół wykonujący muzykę elektroniczną. Wtedy się pojawił syntezator MOOG’a – myśmy mieli ten syntezator, bo kolega przywiózł z zagranicy (…) nazwaliśmy się ARP; i zrobiliśmy z 60 utworów (…) używano bardzo często tej muzyki jako backgroundu: np. w windzie, w hotelu Kempiński. Nagrywaliśmy też znane melodie, różne tanga; sporo tej muzyki było. Bardzo dobrze się to sprzedawało, wszędzie było tego, że tak powiem, pełno; a ludzie nawet nie wiedzieli… bo w telewizji jak grali to pod mundial czy pod obrazki z lepszego świata, to myśleli, że to jest zagraniczna muzyka”.

korzynski4
Kolejnym wydawnictwem jest muzyka do serialu kryminalnego Janusza Morgensterna sprzed 40 lat „S.O.S.”. Ciekawostką jest, że na drugiej stronie krążka znalazły się kompozycje wygrzebanego przez Finders Keepers azjatyckiego kolektywu Awkward Corners.
Jakby tego było mało, wydana została również muzyka Korzyńskiego z horroru „Opętanie” („Possession”) Andrzeja Żuławskiego. Poza tym ścieżka dźwiękowa z długometrażowego debiutu Żuławskiego „Trzecia część nocy” z 1971 roku. A na deser kompilacja „Tajemnica Enigmy”, zbierająca nagrania Korzyńskiego z lat 1968-1981. Są tu kawałki nagrane z Arp Life, tematy z filmów „Polowanie na muchy” czy „W pustyni i w puszczy”.
Niemal pełne spektrum jednego z najbardziej płodnych i różnorodnych kompozytorów, nie tylko na naszym rynku.

Tekst o Andrzeju Korzyńskim napisałem do dodatku „Kultura” DGP z dnia 18.04.14

My w swojej kolekcji również mamy kilka płyt z muzyką Korzyńskiego. Dwie części przygód Pana Kleksa, Franka Kimono i Arp Life.

arplife1

akademia kleksa         franek kimono

Otagowane , , , , , , , ,

Spłukać gorącą wodą

Ten eksponat zdobyliśmy podczas naszej niedawnej imprezy w Stacji Muranów. Był tam pewien Pan, który miał kilkanaście przeróżnych detergentów. Wszystkie oryginalne i w ogóle nieużywane. My nabyliśmy płyn do mycia Lavosan.

lavosan1

Najpopularniejsze w PRLu były Ludwiki, ale nie tylko nimi myto naczynia. Lavosan wyprodukowała Chemiczna Spółdzielnia Pracy Septoma w Ząbkach. Jej początki sięgają 1939 roku. Od 1977 roku nazywa się Septoma i zajmuje się przeróżnymi środkami do dezynfekcji.

lavosan3

Nasz płyn kosztował 64zł. Wszystkie napisy zostały odlane na butelce z tworzywa. Aby łatwiej było dozować płyn wystarczyło uciąć koniuszek szyjki.

To płyn do mycia naczyń stołowych, kuchennych i lodówek. Producenci polecają: „Stosować 3 łyżeczki na 5 litrów wody. Spłukać gorącą wodą”.

lavosan2

Wciąż się dobrze pieni…

Otagowane , , ,

Piny dla całej rodziny

Nasza kolekcja znaczków sprzed lat powiększyła się o kolejne wyjątkowe okazy.

Na początek znaczek Zjednoczonego Przedsiębiorstwa Rozrywkowego Tip Top, to ten na dole.

znaczki

ZPR to przykład instytucji w PRL, która zajmowała się życiem estradowym. Były wtedy tzw. Estrady, Polska Federacja Jazzowa, Zakład Widowisk Estradowych i Rozrywkowych czy właśnie nasz Tip Top. Imprezy, dyskoteki organizowały w PRL właśnie tego typu instytucje. Jak to wyglądało ciekawie opowiada w książce „Big Beat” Marek Karewicz. Bywało tak, że organizator wykupywał bilety do kina na jakiś popołudniowy seans i to wszystkie na daną salę. Potem organizował w niej koncert jakiejś kapeli pobierając za to oczywiście opłatę. Właściciel kina też dostawał swoją działkę i wszyscy byli zadowoleni.

Tip Top zajmował się też prawdopodobnie dyskotekami. A za pierwszą w Polsce wielu uznaje imprezy w sopockim Grand Hotelu, które zapoczątkował w 1970 roku legendarny promotor muzyczny Franciszek Walicki. Chociaż na pewno spore grono osób za dyskotekę uzna też sopocki Non Stop działający od 1961 roku, ale mój tata nazywa go chyba trafniej: klubem tanecznym. Czy ktoś tam bywał? Dajcie znać. Dzisiaj Tip Top zajmuje się bodajże salonami gier.

Drugi znaczek jest poświęcony w Mistrzostwom Świata w Piłce Nożnej w Niemczech w 1974 roku. O wydarzeniu pisaliśmy już tutaj: https://bufetprl.com/2013/11/14/mistrzowskie-koperty-z-ms-1974-roku/

Na górnym zdjęciu widać ten znaczek po lewej stronie. Są też na nim znaczki Polskiego Związku Karate, 1 Maja i Czeburaszka zwana Kiwaczkiem (mały na środku zdjęcia).

czeburaszka1

Bohater, bohaterka?, opowiadań Eduarda Uspienskiego zdobyła sławę dzięki kukiełkowej animacji radzieckiej z lat 70. W bajkach nieodłącznym kompanem przygód jest krokodyl.

Mamy też znaczek muzyczny w kolekcji. To reklamówka „Rock Band – Poland Kombi„.

kombi1

Motyw z muchą nawiązuje do okładki debiutanckiej płyty Kombi z 1980 roku „Kombi”, która wygląda tak.

kombi

Mamy również trzy znaczki, różne, Polskiego Fiata. To pomniejszona wersja tego co można było zobaczyć chociażby na przedzie Dużego Fiata.

fiat

Wreszcie trzy znaczki wyjątkowego polskiego komputera konstrukcji Jacka Karpińskiego K 202. Pisaliśmy o nim już tutaj: https://bufetprl.com/2014/03/22/byc-geniuszem-w-prl-u/

KtK Computer Systems K-202 Poland-Warszawa” jest w trzech wersjach. Prezentują się tak.

k202

 

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , ,

Poszukiwacze zaginionych skarbów

Sokole Oko, Doktorek, Długi Ozór i przede wszystkim Pan Samochodzik -€“ bohaterowie książek Zbigniewa Nienackiego wyruszają na poszukiwania w najlepszej ekranizacji, czyli miniserialu „Samochodzik i templariusze”, który aktualnie można oglądac na Kino Polska.

samochodzik1

Pierwsza filmowa adaptacja książek Zbigniewa Nienackiego o historyku i pracowniku Centralnego Zarządu Muzeów panu Tomaszu, zwanym Samochodzikiem, miała premierę w 1965 roku. Dokonał jej Stanisław Jędryka, a główną rolę zagrał Jan Machulski. Siedem lat później do postaci Samochodzika powrócono w serialu „Samochodzik i templariusze” i to ta adaptacja powieści „Pan Samochodzik i templariusze” przypadła autorowi książki najbardziej do gustu.
Sam Nienacki był autorem serialowego scenariusza. Tutaj w głównej roli pojawił się Stanisław Mikulski, który w wywiadach bardzo dobrze wspomina pracę nad serialem. Był wtedy już znanym agentem J-23, do czego zresztą nawiązuje serial. W jednej ze scen w trzecim odcinku słychać słynny motyw muzyczny ze „Stawki…”.
W serialu grają też m.in. Lech Ordon, Danuta Szaflarska, Alina Janowska i Ewa Szykulska. Ta ostatnia wciela się w duńską turystkę Karen. Głos Szykulskiej został tu zdubbingowany przez Janinę Borońską, która zresztą sama zagrała w późniejszej adaptacji „Pan Samochodzik i niesamowity dwór”. Bardzo ważną rolę w filmie w reżyserii Huberta Drapelli gra też pojazd Pana Samochodzika. Wehikułem jest tu lekko przerobiony, używany przed laty w wojsku niemieckim Volkswagen 166 Schwimmwagen. Z tym pojazdem wiąże się również dramatyczna historia z planu zdjęciowego, przytaczana w książce „Kultowe seriale” Piotra Piotrowskiego. Podczas jednego z ujęć kierujący pojazdem Mikulski wjechał wraz z trzema młodymi bohaterami książki i serialu do jeziora. Auto zaczęło się topić, a ekipa nie przygotowała żadnego zabezpieczenia ratunkowego. Mikulski sam uratował trójkę młodych chłopaków. A ci chłopcy to: Tomasz Samosionek (Długi Ozór), dzisiaj operator, głównie filmów dokumentalnych, Roman Mosior (Sokole Oko), który nie kontynuuje dzisiaj kariery aktorskiej, i Stefan Niemierowski (Doktorek), którego nazwisko w czołówce napisano z błędem (Niemirowski), a który karierę aktorską kontynuował później sporadycznie.

samochodzik2

Oglądając ten serial, warto przy okazji zwrócić uwagę na dialogi. Takiego słownictwa już w dzisiejszym kinie ani na ulicy się raczej nie spotyka. Kto dziś po tym, jak wszystko poszło źle, nie tak, powiedziałby „kompletny kotlet”?

Muzykę do pięcioodcinkowej serii przygotował Piotr Marczewski, który ma na koncie chociażby pracę przy serialach „Kariera Nikodema Dyzmy” czy „Daleko od szosy”.

A oto czołówka serialu: http://www.youtube.com/watch?v=_zXP_XmLYis

Tekst ukazał się w „Kulturze” DGP z dnia 4.04.14

Otagowane , , , , , , , , , ,

Kasetowy „walker”

Sony wypuściło swój pierwszy walkman w 1979 roku. Polscy inżynierowie postanowili przenośny odtwarzacz kasetowy wyprodukować w 1987 roku. Nazwali go Kajtek. Oto on:

kajtek1

PS 101 Kajtek, bo€“ taka była jego pełna nazwa, nie należy do najjaśniejszych polskich myśli inżynieryjnych, ale jest nasz! Potrzeba było do niego aż 4 baterii paluszków. Do tego bardzo często wciągał kasety. Był też sporych rozmiarów i oczywiście jakością odtwarzania odstawał od japońskiego poprzednika.

kajtek2

Kajtka produkowały w latach 1987-89 Zakłady Radiowe im. Kasprzaka w Warszawie. Otwierana ręcznie klapka, trzy przyciski funkcyjne (niestety bez przewijania do tyłu) i potencjometr suwakowy -€“ to opis Kajtka w skrócie. Niestety nie posiadał on zaczepu do montowania go do paska u spodni, a jedynie pasek, którego nasz egzemplarz nie posiada.

Co ciekawe, wyprodukowano również wersję na eksport. Walkman otrzymał nazwę PS 102 Walker. W sieci udało nam się znaleźć jego zdjęcie:

walker

Podobno byli tacy, którzy podłączali Kajtka do radia i robili z tej konstrukcji wieżę. Z tego co wiemy Kajtek był dostępny w czterech kolorach: czerwonym, żółtym, zielonym i różowym.

Najgorsze jednak było to, że już w momencie, kiedy pojawił się na rynku był obciachem.

kajtek3

Więcej o historii walkmanów możecie przeczytać w naszym wcześniejszym wpisie: https://bufetprl.com/2013/07/06/walkman-substytut-wolnosci/

Otagowane , , , , , , ,