Category Archives: Druk

Wyjechać z Pologne

Oto pamiątka wyjątkowa, bo rodzinna. Plakietkę, którą znalazłem ostatnio w domu rodziców, używała moja ciocia-babcia z Gdańska. Zwiedziła pół świata, nie żartuję. A towarzyszył jej taki mały skarb.

Informacja z adresem/kontaktem do podróżnego mogła być przypięta do torby, ubrania, w zasadzie wszystkiego. Przydawała się na lotnisku, w autobusie, w Watykanie, Bułgarii, Paryżu. Francuska nazwa „Pologne” na niej może nieco mylić. Niekoniecznie musi chodzić o to, że ciocia akurat z nią była we Francji. Francuski to po prostu „europejski” język i to może być powód.

Z tyłu widać pieczątkę, która pokazuje skąd pochodzi ta plakietka. To Polskie Biuro Podróży Orbis. Pisaliśmy o nim wielokrotnie. Chociażby TUTAJ

Albo TUTAJ

Zdradzę Wam, że pod tym adresem, na Długiej w Gdańsku, tylko po drugiej stronie budynku mieścił się legendarny Coctail Bar. Z ciocią-babcią chodziliśmy do niego przez wejście na klatkę. Szczególnie na lody w pucharku, mmm…

Reklamy
Otagowane , ,

Dokument epoki

To jest jedno z tych znalezisk, które trudno nam skomentować. Po prostu się nim zachwycamy. Przy jednym ze śmietników leżało takie cudo.

Oto oryginalny scenopis filmu „Korczak” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Scenopis pochodzi z 1989 roku, a autorką scenariusza jest sama Agnieszka Holland. Film zrealizował nieistniejący już Zespół Filmowy Perspektywa, którego dyrektorem artystycznym był Janusz Morgenstern.

Scenopis składa się z dwóch tomów. Ale to nie wszystko. W środku dwa dodatkowe skarby.

 

Najpierw wycinek z „Gazety Wyborczej” z 1990 roku z recenzją filmu Tadeusza Sobolewskiego. To może świadczyć o tym, że na przykład ktoś pisał pracę o tym filmie i zbierał o nim materiały. Tylko dlaczego tak brutalnie się ich pozbył?

Drugi dodatkowy skarb to rozpiska jednego dnia planu zdjęciowego.

Plan pracy z dnia 26.10.1989 roku. Ma wszystkie pieczątki i podpisy. Ekipa, w tym grający główną rolę Wojciech Pszoniak, mają stawić się na ulicy Małej. Rozpiska zawiera harmonogram dla wszystkich aktorów/statystów, wykaz rekwizytów itp. Ma też wszystkie potrzebne pieczątki i podpisy.

Podpis złożył II kierownik Produkcji Robert Lipiński.

Nie wiem jak można było wyrzucić taki skarb. Na szczęście go uratowaliśmy.

Otagowane , , , , , , ,

Polonez na papierze

Polecam, polecam! Nasz Polonez na kablu, o którym pisałem m.in. TUTAJ, trafił do gazety, ale nie tylko on.

Nie ma co ukrywać, do nowego numeru magazynu „Esquire” napisałem tekst o skarbach z minionej epoki. Kilka z nich mamy w swojej kolekcji.

Myślę, że tekst będzie dobrym przewodnikiem dla tych, którzy myślą o zbieraniu takich skarbów albo mają je od lat i po prostu nie wyrzucili. Polecam serdecznie!

Otagowane ,

Oddawaj wszystkie lajki!

Ponownie nasze skarby w klipie! I to ponownie, nie boimy się użyć tego słowa: znakomitym. Oto teledysk do singla „Lajki” z nowej płyty zespołu Coma. Piosenka i klip z gościnnym udziałem Darii Zawiałow. Reżyserką jest Dominika Podczaska, która ma na koncie m.in. wideoklipy dla Voo Voo, Julii Marcell i Reni Jusis.

Teledysk przenosi nas kilka dobrych lat wstecz. No i tu nie mogło zabraknąć skarbów z naszej kolekcji. Oglądając go szybko zobaczycie, i to nie raz, naszą sympatyczną oryginalną butelkę wódki Baltic Vodka, o której pisaliśmy TUTAJ.

 

A dalej w tym super klipie kolejne przedmioty z bufetowej kolekcji.

Jest szpulowiec Telefunken, którego historię przytaczaliśmy TUTAJ

 

I jeszcze na przykład jeden z egzemplarzy genialnego czasopisma z tamtych czasów „Ty i Ja”. O nim było TUTAJ.

Dziękujemy twórcom klipu za zaufanie i skorzystanie z naszych skarbów!

A wy, co jeszcze dostrzegliście „naszego” w klipie?

Otagowane , , , , ,

Zrelaksuj się po raz drugi

Niemal dokładnie rok temu pisałem o zbiorczym, nowym wydaniu komiksów z zeszytów „Relax” wydawanych na przełomie lat 70 i 80. Wtedy wpis zakończyłem zdaniem pełnym nadziei: „oby ukazały się kolejne zbiorcze wydania”. No i się udało!

Kolejne zbiorcze wydanie już na rynku. Nie będę tu opisywał historii samego magazynu „Relax”, bo wspominałem o tym już TUTAJ przy okazji pierwszej części. W drugiej… kolejne perełki.

Oto spis treści. Dla mnie jednym z ważniejszych komiksów była opowieść o pewnym blondynie, który zaczął ćwiczyć judo. Sam, kiedyś, w Słupsku, tak zaczynałem…

To opowieść „Konus” rysowana przez Marka Szyszko (m.in. „Pilot śmigłowca”) i napisana przez Krzysztofa Szweda. No umówmy się, banalna. Ale ile tam pięknych scen i obcych języków. Chociażby taki obrazek.

No i słynna odzywka a propos „dewizowców”…

A na deser, komiksowe disco! Tylko dens ma sens – jak mawiał klasyk.

Ale przyznam, że pierwszą historią jaką sobie przypomniałem była opowieść Janusza Christy (tak, to ten od Kajko i Kokosza) „Coś z ryb”, do tego „Palacze”, no i doskonałe „Bajki dla dorosłych”.

Tak jak z poprzedniego zbiorczego wydania, z tego pamiętam poszczególne obrazki, kadry, nawet nie same komiksy. Tak jest z futurystyczną historią „Tam gdzie słońce zachodzi seledynowo” z rysunkami Waldemara Andrzejewskiego i scenariuszem Stefana Weinfelda (w poprzedniej antologii była moja ulubiona „Czarna róża” jego autorstwa).

To smutna historia o tym, jak maszyna ratuje… człowieka.

Dobrze pamiętam również „Pięć kroków wstecz” o harcerzu, który za pomocą specjalnych butów przenosił się w różne epoki wstecz. Polski „Powrót do przyszłości”.

Są tu również trochę futurystyczna „Vahanara” z rysunkami Jerzego Wróblewskiego

…oraz „Opowieści nie z tej ziemi” Witolda Parzydło. Widać tu fajnie różnice między komiksami. Pierwszy bazujący na dużej ilości tekstów, drugi jednak bardziej obrazkowy.

Fajne są tu „rzeczy” Edwarda Lutczyna, chociażby „Lekcja tenisa”

i przede wszystkim „Mundial 78”. To historia tego, co śniło się panu trenerowi Jackowi Gmochowi przed mistrzostwami. Przypomnę, że podczas mistrzostw świata’78 Gmoch z reprezentacją zajął 5 miejsce.

Prawda, że podobny. A tego pana na dole to rozpoznajecie?

Tak, tak, to historia o porwaniu najlepszych piłkarzy świata.

A jeszcze na koniec taka patriotyczna, propagandowa historia wojenna o początkach II wojny światowej. Scenariusz, delikatnie mówiąc, naciągany, no i te rysunki. Ech…

Ale tu jaka niespodzianka! Rozpoznają państwo tego pana? 😉

Otagowane , , , , , , , , ,

UFO-logia

Było już kosmicznie na blogu. I to kilka razy.

Za sprawą takiego pięknego pojazdu księżycowego, o którym pisałem TUTAJ.

 

Chwaliliśmy się też gwiezdnymi pinami z naszej kolekcji TUTAJ

Wreszcie pokazywaliśmy wyjątkowe kosmiczne zabawki, znaczki, książki, modę itp TUTAJ

 

Za sprawą pewnej bardzo ciekawej książki powracamy do tematu, ściślej do sprawy UFO. Oto 18 część Bilblioteczki Skrzydlatej Polski, czyli „UFO i prawdziwe latające talerze”. Pasjonująca lektura.

Książeczka z 1982 roku, przygotowana przez Wydawnictwo Komunikacji i Łączności, to opowieść samolotach bezskrzydłowych, ufopodobnych, o załogach UFO, mechanice lotu i wreszcie o przypadkach „spotkań” z ufoludkami i latającymi talerzami. Wiele wyjaśnia spis treści i notka na stronie z boku.

Wiele jest przypadków „spotkań” z UFO z Polski, m.in. z 1979 roku, kiedy to kontroler na lotnisku w Rębiechowie pod Gdańskiem dostrzega błyszczące UFO.
A to przykład raportu z innego kraju:
W Wenezueli, w 1954 roku, trzej wieśniacy widzieli małego człowieka, który ich obserwował z zarośli, a następnie uciekł do świecącego UFO. Od niego dowiedzieli się, że na Ziemi przebywa pod ludzką postacią ponad dwa miliony kosmitów z planety Orion.

Genialne są w książce grafiki. Na przykład „latający ludzie” albo „ufonauci i kosmici”.

Do tego projekty dziwnych statków powietrznych oraz opis czegoś, co nazywało się Magnetolot. Brzmi jak pojazd z przygód Tytusa.

Dalej takie fascynujące rozkładówki.

Są również zdjęcia, ale te są wątpliwej jakości.

Szkoda, że przynajmniej niektóre projekty pokazane w tej książce nie doczekały się realizacji. Działo by się na naszym niebie, oj działo.

Otagowane , ,

Czar wspomnień 13

Czas na kolejne bufetowe wspomnienie. Tym razem przypominamy wyjątkową książkę (a właściwie dwie) i przy okazji wyjątkowe konstrukcje, które, uwaga, sami wykonaliśmy.

swieta4

Pomysły zaczerpnęliśmy z „Vademecum Zrób Sam” z 1984 roku. Z grubsza wystarczą nożyczki, klej, nitka i papier kolorowy.

Otwieramy książkę i patrząc na propozycje szykujemy na przykład takie ozdoby na święta.

swieta5

Sklejając kawałki papieru składamy takie cuda.

swieta6

Następnie dodajemy nitki, żeby można było je powiesić na choince.

swieta7

Po chwili mamy piękne ozdoby.

swieta8

W książce można też znaleźć sposób na stojak do choinki. To już nieco bardziej skomplikowana sprawa.

My na szczęście już mamy.

swieta2

swieta1

Z naszego „Vademecum Zrób Sam” zaczerpnęliśmy również pomysł na taki piękny wagonik. To zabawka dość skomplikowana, jej budowa została pokazana aż na 4 stronach.

zrob1  zrob2

zrob4  zrob3

Najtrudniejsze jest skonstruowanie silnika. Dlatego my zrobiliśmy wersję „ręczną”.

Oto zestaw z jakiego korzystaliśmy w naszej konstrukcji. Użyliśmy rzeczy dostępnych w tym czasie w mieszkaniu.

zrob5

Zaczęliśmy od narysowania i wycięcia wagonika.

zrob6

zrob7

Następnie skleiliśmy wagonik. Kołowrotek zaczepiliśmy na sznurku przywiązanym do nici. Te przymocowaliśmy do krzesła i fragmentu stolika. I oto jest!

zrob9

Pierwsi klienci naszej kolejki byli bardzo zadowoleni.

zrob10

A na deser polecamy książkę mistrza majsterkowania, Adama Słodowego. Oto „Lubię majsterkować” z 1984 roku.

W książce m.in. sposoby na domowy odkurzacz albo zdalnie sterowany pojazd księżycowy.

  

Otagowane , ,

Złaz i alert

I jeszcze jeden, i jeszcze raz… przecież świat naszywek nigdy się nie znudzi. Dlatego dzisiaj zwracamy uwagę na kolejne wyjątkowe okazy z naszej kolekcji. W tłumie naszywek uwagę zwracają m.in. takie okazy z nocnych rajdów „Nietoperzy”. Jak widać pochodzą z lat 60 z Hufca ZHP Warszawa Praga Płd, powstałego w 1961 roku. Z pierwszego i drugiego rajdu. I teraz pytanie, bo nigdy nie byłem harcerzem. Sądzicie, że kształt naszywek to kształt trasy pokonanej podczas danego rajdu przez harcerzy?

Tu się rodzi również pytanie: co to za kot na naszywce po lewej, jakiś ryś może?

Kolejna naszywka to kolejna piękna historia. Najpierw genialne słowo „złaz”. To określenie rajdu czy też inaczej mówiąc imprezy, podczas której uczestnicy schodzą się z różnych miejsc do określonego punktu.

Zdaje się, że mamy tu nawiązanie do ballady Adama Mickiewicza „Lilije” – mówi nam o tym zdanie „tam gdzie pani zabiła pana”. Złaz organizowało Staromiejskie Koło Terenowe z Warszawy, powstałe w połowie lat 50. Obok siekierki najbardziej w tej naszywce podoba mi się jej kształt.

Z kolei dzieło poniżej nie powala kształtem, ale ma ładny nadruk. PW to zapewne chodzi o Politechnikę Warszawską. Domyślam się, że w programie rajdu było strzelectwo.

I kolejny zestaw zagadek. XII Alert „Olimpijski start” naczelnik ZHP ogłosił w 1976 roku. Było to zapewne związane z Igrzyskami Olimpijskimi, które w tamtym roku odbyły się w Montrealu, w Kanadzie. Bojkotowały je kraje afrykańskie. Polska zdobyła 7 medali, złote krążki wywalczyli m.in. Irena Szewińska i Jacek Wszoła. 

A na koniec perełka z zagranicy. Naszywka międzynarodowego związku skupiającego krajowe federacje zajmujące się… warcabami. FMJD powstała w 1947 roku. Jej członkiem jest oczywiście Polski Związek Warcabowy.

Chyba na chwilę zrobimy przerwę w naszywkowych opowieściach. A może jednak nie….

Otagowane , , , , ,

Czołg i czajka

Kilka wpisów temu, ponownie opowiadaliśmy o naszywkach… to nie koniec. Mamy ich więcej i nie wahamy się użyć.

Jak widać, ich zakres jest dość szeroki: tematycznie, jakościowo i designersko. Dzisiaj wyróżnijmy dwie z nich. Na początek moja ulubiona, czołgowa.

Pochodzi z 1969 roku i powstała dla upamiętnienia I Zlotu Hufca ZHP Warszawa Wola, który odbył się w 25-lecie słynnej bitwy pancernej pod Studziankami.

To właśnie w tym roku, czyli 1969, do nazwy Studzianki dodano słowo Pancerne. Wieś otrzymała też własny herb, który zaprojektował sam Szymon Kobyliński. Nam jednak bardziej podoba się ta naszywka.

Drugi ciekawy okaz, to tak zwana samoróbka. Starannie wykonana naszywko ze słoneczkiem, lasem, rzeką i napisami Las 76 Uroczysko, Czajka.

I teraz ciekawostka. Czy chodzi o uroczysko Las Dąbrówka oddzielające miasto od oczyszczalni ścieków Czajka?

Otagowane , , ,

Aż modelarz

Czas na dokończenie historii modelarskich gazet na naszym blogu. Tym razem miesięcznik wydawany przez LOK – „Modelarz”. Mamy egzemplarze z lat 60, 70 i 80.

Najstarszy pochodzi z 1966 roku i ma piękny dopisek: „czasopismo modelarzy okrętowych, lotniczych, kołowych i rakietowych”. A na okładce zdjęcie… latawca. Druga ciekawa okładka pochodzi z 1970 roku i na niej pan żołnierz prezentuje pani ładny model czołgu.

A w środku m.in. taka opowieść o wycieczce naszych modelarzy do Jugosławii. Zwracam uwagę na zawodnika USA, na stronie po lewej.

Były też strony z tak zwanymi ciekawostkami. Tutaj na przykład model w butelce.

Albo foto ciekawostki z innego numeru. Polecam  model pana Helmuta ze Stuttgartu. Skonstruował monstrualną… psią budę.

W „Modelarzu” bywały także konkursy, na przykład „poznajemy technikę i osiągnięcia NRD”. Wśród nagród były przybory kreślarskie albo sprzęt wędkarski.

Dalej ciekawy opis Mistrzostw Świata Modeli Swobodnie Latających. Wśród uczestników zawodnicy z naszego bloku, ale też z USA, Izraela czy Korei. A komitecie honorowym postać chyba wszystkim znana. Zwróćcie uwagę!

Ten sam pan na stronie poniżej.

I wreszcie baaaardzo fajna rzecz. Tor dla modeli samochodów w Nowym Sączu. To musiały być zawody!

Otagowane , ,