Category Archives: Druk

Lux i rakieta

Powróćmy jeszcze do warszawskiego informatora z 1975 roku, o którym wspominałem kilka wpisów wcześniej.

Tym razem, dwa kolejne działy. Najpierw „Zakwaterowanie”, w którym znalazły się m.in. hotele. Na początek ciekawa informacja. Otóż rezerwacji można było dokonywać listownie! No tego to już dzisiaj nie ma 🙂

Hotele zostały podzielone na różne kategorie. W kategorii „Lux” są Europejski i Forum. Są również wyszczególnione atrakcje typu coctail-bar, sale bankietowe, kafeteria, bar aperitif, bar Expresso, a nawet Sandwich-bar. Ciekawe czy dziś jest tyle atrakcji w Europejskim?

Na kolejnej stronie pozostałe kategorie. W nich również extra atrakcje typu bar kawowy, bar szybkiej obsługi, bar-bistro czy klub wielofunkcyjny. Dodatkiem extra są turystyczne domy noclegowe oraz campingi.

Kolejny dział to „Sport i rekreacja”. Ileż było wtedy obiektów! Spójrzcie na stadiony i boiska.

A przy okazji załapał się wykaz gazet, kilku już nie ma.

Wracając do sportu, Jest również wykaz kortów, basenów otwartych i krytych. Szczególnie ilość tych pierwszych robi wrażenie.

Ale to nie wszystko. Zwróćcie uwagę na Inne obiekty. Jest nawet skocznia narciarska!

Na kolejnej rozkładówce lodowiska, ale również plaże kąpielowe. Nie zabrakło też wykazu obiektów dostępnych dla osób niezrzeszonych w klubach.

Tutaj dostępne kręgielnie, ale też miejsce do jazdy na wrotkach. I wreszcie ostatnia strona, czyli naprawy i wypożyczalnie sprzętu.

Bardzo podobają mi się nazwy niektórych z nich: Kaczka, Rakieta czy Spartakus.

Wiem, może was zamęczam tym informatorem, ale to genialne źródło informacji. Pewnie jeszcze do niego zajrzę…

Reklamy
Otagowane , , ,

Przyjaźń i relaks

Jeszcze wpis o tym genialnym informatorze warszawskim z 1975 roku.

Tym razem, sekcja „Kultura i sztuka”. Pierwsza informacja jest taka, że wszelkie repertuary ukazywały się wtedy w kioskach w „Warszawskim Informatorze Kulturalnym”. Informuje o tym pierwsza strona tej sekcji. Jest też wykaz miejsc przedsprzedaży biletów do kin i teatrów.

Pierwsza strona to teatry. Zdaje się, że niemal wszystkie funkcjonują, może pod innymi adresami, ale do dziś. Poza teatrem Ziemi Mazowieckiej i STS.

Ale na tej rozkładówce zaczyna się też festiwal kin. Ile ich wtedy było! Fakt, kilka przetrwało, ale gdzie są Relax, Moskwa, Skarpa, Śląsk czy masa innych kin wypisanych na kolejnej rozkładówce.

Tutaj zaczyna się też dział Galerii.

Niestety również nie wszystkie przetrwały do dziś. O kilku też nie miałem pojęcia, że są, a są i działają też dziś. Na przykład Muzeum Książki Dziecięcej. No Muzeum Lenina już oczywiście nie ma…

Jeszcze raz powrócę do tego informatora na blogu…

Otagowane , , , , ,

Piwiarnie i autostop

To skarb, skarb wiedzy. Takie informatory są najlepszym źródłem informacji.

Informator „Wszystko o Warszawie” to spis najważniejszych instytucji, gastronomii, komunikacji, ulic i czego tylko sobie nie wymyślicie.

W 1975 roku wydało go wydawnictwo Sport i Turystyka. Do składu oddano w 1973, więc coś tam się mogło zmienić. Zresztą o tym autorzy informują we wstępie. 16 rozdziałów tematycznych. Zobaczcie sami co w nim jest.

A raczej czego nie ma. Sklepy, placówki naukowe, stadiony i inne obiekty, antykwariaty, wykaz imprez stałych, szpitale, kina, bary mleczne, kasy lotnicze, dworce…

Ale też, na przykład, takie genialnie miejsca, jak punkty sprzedaży książeczek „Autostop”.

Oczywiście ja skupiłem się na gastronomii. Nie powiem, ilość knajp i przeróżnych barów była spora. W restauracjach był podział na kategorie.

Są tutaj adresy, do tego informacje czy są dansingi, jakie są specjalności (np pieczarki faszerowane), a nawet knajpy dietetyczne i jarskie.

Ilość wyspecjalizowanych, wyjątkowych miejsc zaskakuje. Specjalność miód pitny, kuchnia węgierska, dania staropolskie, kuchnia żydowska, chińska, rosyjska, kubańska, wietnamska, mazowiecka, a nawet mini kabaret „Paradis”.

Oj ogromnej większości restauracji już nie ma, ale może ktoś z was był w którejś z tych wymienionych? Ja kojarzę, znaczy byłem tam, Pod Samsonem, Lotos (obie istnieją!). Do tego bary mleczne: Bambino, Złotą kurkę, Uniwersytecki, Prasowy, Familijny. Wreszcie kilka kawiarni. Byłem m.in. w Alhambrze, Pod Gwiazdami i Paranie. TUTAJ pisałem o niektórych knajpach sprzed lat.

Martwi mnie, że nie byłem i już nie będę w wymienionych piwiarniach…. chyba jednak coś mało się ich tutaj znalazło?

W następnym wpisie o kolejnych skarbach z tego informatora.

Otagowane , , , , , ,

Gumowy skarb

Pisałem już kilka razy o erotyce w tamtej epoce, m.in. TUTAJ.

Czas powrócić do tematu, bo od przyjaciela bloga dostałem wyjątkowy gadżet, prezerwatywę Eros Ex. Presy, „kondony”, gumy, „dolarówki” – różne były nazwy tego skarbu, bardzo pożądanego w PRL-u. Wyprodukowały ją nieistniejące już Krakowskie Zakłady Przemysłu Gumowego. Były częścią Zjednoczenia Przemysłu Gumowego Stomil.

Za Gomułki prezerwatywy sprowadzano z Anglii. W latach 60. pojawiły się u nas automaty do sprzedaży kondomów Luxi Gum.

Potem krakowskie zakłady wreszcie zaczęły produkować Erosy. W latach 70. zakład zamówił nowoczesną linię prezerwatywową w Stoczni Gdańskiej. Podobno stoczniowcy spisali się świetnie. Podobno produkowano je również na holenderskiej linii technologicznej. Wersje były dwie: klasyczna oraz lubryfikowana olejem silikonowym.

Były sprawdzane elektronicznie: nakładano kondomy na metalowe pręty, potem traktowano prądem. Guma izolowała. Dlatego, jak było przebicie znaczyło, że nadawała się do wyrzucenia.

Erosy miały „standardowy” rozmiar (17.5-18 cm długości, 52 mm szerokości). Czasami wychodziły prezerwatywy kolorowe albo z fantazyjnymi tłoczeniami. Ale takich jeszcze nie mam w kolekcji…

To jeszcze wstrząsający news z Dziennika Telewizyjnego z 1988 roku:

Otagowane , , , ,

Szkolenie taktyczne

Czas między świętami, a Nowym Rokiem to idealny okres na krótką opowieść o… szkoleniu taktycznym wojska polskiego 🙂 Kilka razy pisałem tu o perełkach związanych z wojskowością, chociażby takich pięknych zapałkach TUTAJ, albo o „Piosenkach w stalowym mundurze” TUTAJ.

Dzisiaj opowieść o czterech wyjątkowych wydawnictwach podręcznikowych. Za ich wprowadzenie w życie odpowiada Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, które dzisiaj jest znane chyba jako Bellona.

Te cztery podręczniki pochodzą z Jednostki Wojskowej nr 3727. To prawdopodobnie jednostka na gdyńskim Grabówku. Kilka pieczątek pochodzi również z Biblioteki Wojskowej Jednostki nr 4961. A to, zdaje się, jednostka w podsłupskim Redzikowie.

To podręczniki dla dowódców, o tym, jak przeprowadzać różne zajęcia. Polecają ją ówczesne wojskowe szychy, m.in. generał, wiceminister obrony narodowej Tadeusz Tuczapski. Tutaj dochodzimy do brutalnej i przygnębiającej historii. Generał był bowiem współodpowiedzialny za przygotowanie stanu wojennego, był również współodpowiedzialny za tłumienie protestów robotniczych w latach 70.

Podręczniki poleca również inny wiceminister obrony narodowej, Jerzy Bordziłowski. To żołnierz Armii Czerwonej w latach 1919-44. Co ciekawe, był mocno związany z piłką nożną. W 1947 roku był prezesem klubu piłkarskiego WKS Legia Warszawa, który w 1948 zmienił nazwę na CWKS Warszawa. Ale wracając do podręczników.

To spisy treści z dwóch podręczników. Piękne są tu rozdziały: Służba czujki, Działanie szperaczy i służba patrolu, Wykonanie zapory pochyłej, Obsługa ręcznego granatnika przeciwpancernego w obronie

A w środku strasznie nudna nowomowa, ale też tabelki i rysunki.

Są również bardzo fajne szkice sprzętu wojskowego.

A ktoś z Was może był w wojsku w PRL-u, może właśnie w latach wydania tych podręczników 1966-71?

Otagowane , , , , , , , ,

Świąteczny jarmark

Już za chwileczkę, już za momencik. Nadchodzą święta. Jak obchodziliśmy je w minionej epoce, jak się przygotowywaliśmy? Oto krótki przewodnik po najciekawszych świątecznych wpisach z naszego bloga.

Najważniejsze to listy. Pisałem je do Mikołaja przez lata. Oto moje oryginalne próbki z lat 80.

Bardzo ważna była też choinka. Wiedzieli o tym producenci takich choinek, którzy reklamowali się w magazynie „Ty i Ja” w latach 80.

  

Stroje. Też ważna część. Oczywiście odświętne. Tak, jak w tej „Przyjaciółce” z 1949 roku.

Wcześniej trzeba było wysłać nie tylko list do Św. Mikołaja, ale też kartki z życzeniami.

Wracając do choinki. Trzeba ją było przecież jakoś ubrać. Można było skorzystać z rad „Vademecum Zrób Sam”. Też to zrobiłem. Oto efekt.

 

Jeszcze kilka cennych rad od „Przyjaciółki” i można zaczynać.

Wesołych Świąt!

Otagowane ,

Przeźrocza z przeszłości

Kilka wpisów temu prezentowałem wspominkowe slajdy rodzinne z końca lat 70. Doskonały obraz epoki, źródło inspiracji. Teraz czas na pokazanie sprzętu do ich przeglądania.

Foton to cząstka elementarna z grupy bozonów, Wykazuje dualizm korpuskularno-falowy… no dobra, ale nie o tym, nie o teorii. Foton to Warszawskie Zakłady Fotochemiczne, z których pochodzą te slajdy.

Firmę, w 1936 roku na warszawskiej Woli, otworzyli bracia Jerzy i Kazimierz Franaszkowei. Z motto „u nas wszystko musi być najlepsze” tworzyli nie tylko w trakcie pokoju. Podczas wojny drukowali antyniemieckie ulotki. Niestety podczas Powstania Warszawskiego zostali zamordowani niemal wszyscy pracownicy i sama fabryka została spalona.

Po wojnie ją odbudowano i nazwano Warszawskimi Zakładami Fotochemicznymi Foton. Produkowano m.in. błony techniczne dla medycyny, ale też właśnie takie slajdy. A można je było oglądać m.in. dzięki takiemu urządzeniu.

Podświetlało slajdy od środka, a tą pomarańczową wajchą, się je przesuwało.

W zestawie znalazł się jeszcze jeden produkt, nie z Fotonu. To ramki do przeźroczy z Krakowskiego Zakładu Przemysłu Gumowego Stomil.

Ładna grafika, prawda…

Otagowane , , , ,

Lauda, Ickx, Prost…

Kubicowy szał – taka teraz panuje atmosfera w Formule 1. I bardzo dobrze, bo do jednego z najbardziej prestiżowych sportów świata wraca Polak. Zanim jednak Robert trafił do F1, a nawet za nim pojawił się na świecie świat już szalał na punkcie F1.

Ja też od baaardzo dawna interesuję się F1. Pisałem już TUTAJ o wyścigówkach, ale zabawkowych oczywiście.

Pamiętam takich mistrzów, jak Alain Prost, Ayrton Senna czy Jean Alesi. Pamiętam również wyjątkową rzecz, taki prospekt, katalog z lat 80 z gwiazdami motorsportu. Ostatnio to znalazłem w swoich zbiorach!

To zbiór kartek ze zdjęciami gwiazd, ich maszyn i opisem dokonań. Było też do tego specjalne opakowanie, którego już niestety nie mam.

  

Jak widzicie napisy są po niemiecku, czesku i rosyjsku. A gwiazdy są różne. Fitipaldi, Lauda, Ickx (najlepsze nazwisko świata), Prost, Villeneuve, Rosberg, Andretti, Piquet. Ten ostatni w eleganckim kapelutku…

W ogóle ich stylizacje są genialne, do tego te reklamy, no i same bolidy. Na przykład stylówa Grahama Hilla i bolid Jean-Pierre’a Jariera.

Albo wąsy Keke Rosberga

Albo ta wyjątkowa postać po lewej. To Colin Chapman, konstruktor, wizjoner, właściciel Lotusa.

Poniżej genialny Alain Prost, który toczył bajeczne pojedynki z Senną, a na samym dole sam Emerson Fitipaldi.

A pana ze zdjęcia z samej góry poznajecie? Tak, tak, to Niki Lauda ze swoją wybranką.

Tych kartek jest więcej… ale żeby uzupełnić wpis proponuję jeszcze tekst o Formule 1 z magazynu poradniczo-hobbystycznego „Pan” z 1987 roku, o którym pisałem więcej TUTAJ.

 

Otagowane , , , , , , ,

Ciężki dzień i strefa „mini”

Fotografie z egzotycznych (wtedy) krajów, fotoreportaże, sprawy Warmii i Mazur oraz krajowe, krzyżówki i inne zagadki, no i pełna ciekawostek ostatnia strona z panią „na dokładkę”. Oto pismo „Panorama Północy”, które dzięki przyjacielowi naszego bloga znalazło się w naszych zbiorach.

Przyznam, że nie znałem wcześniej tej gazety. A ukazywała się w Olsztynie od 1957 roku, aż do stanu wojennego. I to w nakładzie nawet ponad 100 tysięcy egzemplarzy. Była pomorskim odpowiednikiem śląskiej „Panoramy”.

Nasz egzemplarz pochodzi z marca 1981 roku, czyli ostatniego roku ukazywania się gazety. Kosztował 3 zł. Ukazał się przy okazji Dnia Kobiet. Stąd ta okładka. Choć jej jakość chyba pozostawia wiele do życzenia 🙂

Na początek nudne informacje partyjne i pojedynek związkowca oraz dyrektora. Ciekawiej jest dalej. Oto fotoreportaż ze ślubu czytelników, którzy poznali się dzięki „Panoramie Północy”. Najpierw pani Dana Kaczonowska (lat 18) zamieściła anons, że zbiera fotosy zespołów i solistów zagranicznych, widokówki i prospekty. Potem, na anons odpisał przebywający wówczas w Gdyni w Ochotniczym Hufcu Pracy Stefan. I tak się zaczęło. Gazeta informuje, że państwo młodzi dostali w posagu od mamy panny młodej dwie zmiany pościeli, kołdrę, sztućce, kryształ, dwie poduszki, dwanaście ręczników i ścierek.

Fantastyczny jest tu opis przygotowań do ślubu. Mama panny młodej kupiła świnię – 160 kilogramów – a 4 tysiące kosztowało wynajęcie sali w Domu Strażaka. Panowie przygotowywali wódkę, panie obierały ziemniaki. A do ślubu wszystko pojechało Żukiem. Wszystko widać zresztą na zdjęciach.

Dalej równie ciekawy fotoreportaż: Dzień jak co dzień, czyli 12 godzin z życia kobiety. Dobrze pokazuje, że kobiety miały naprawdę przerąbane.

Pani Teresa wstawała o 4.30. W kuchni zimno, bo nie ma pieca. Zresztą kuchnia służy za korytarz i umywalnię! O 5.30 pani Teresa zaczyna pracę w szwalni bartoszyckiej „Moreny”. O 13.30 kończy pracę po wyrobieniu akord na 178zł, czyli zszyła 600 sztuk dziecięcych majtek z anilany. Szybko sprawdza co jest na pobliskich straganach i czy warto stać w kolejkach. Jak obliczyła pani Teresa, stanie w kolejkach zajmuje jej średnio 3 godziny dziennie! Potem odbiera dzieci i ustawia się w kolejce za mięsem. W domu karmi dzieci. Na radości z mężem nie ma czasu ani pieniędzy. Dobrze pokazuje to wyliczenie na przedostatnim zdjęciu. I jeszcze ostatni cios. Wszyscy śpią w jednym pokoju: na jednej wersalce dwójka dzieci, na drugiej babcia, a na pani Teresa z mężem. Oglądają film (ona lubi o miłości) i idą spać. I niech ktoś powie, że dzisiaj jest komuś ciężko. Uff…

To jeszcze dwie, zawsze najciekawsze dla mnie strony. Najpierw zagadki i korespondencja. Przykładowe listy:

Krystana Kanczugowska lat 17 ze Świdnika: „interesuje ją poezja, dobra książka, muzyka rozrywkowa i sprawy młodzieży”.
Andrzej Trzeciak lat 18 z Nowej Soli: „interesuje się motoryzacją, dobrą książką oraz muzyką disko. Gra na gitarze”.

W ogóle często pojawia się muzyka, ale też sprawy młodzieży. Hmm…

No i wielki finał. Ostatnia kolorowa strona. Tu jest wszystko. Samochód przyszłości, najsilniejszy człowiek świata, filatelistyka i ona!

Taka to strefa „mini”…

Otagowane , ,
Reklamy