Monthly Archives: Grudzień 2022

Oby kolejny rok był lepszy

Reklama

Jak tu pięknie!

Czas powrócić do kolejnej odsłony skarbów przejętych od cioci Lucylli z Gdańska. Skarbów z zagranicznych podróży. Tym razem połączyłem je z przygodami kapitana Żbika. Dlaczego?

Mam nadzieję, że te obrazki trochę to wyjaśniają. Otóż ciocia ma pamiątki po kilku hotelach i atrakcjach turystycznych Bułgarii. To też w tym kraju dzieje się akcja mini serii kapitana Żbika. Ciocia była tam w 1961 roku. Akcja pięciu odcinków Żbika, które stanowią całość historii, dzieje się prawdopodobnie trochę później. Seria komiksowa z tymi przygodami, rysowana przez Grzegorza Rosińskiego, a napisana przez Władysława Krupkę ukazała się po raz pierwszy na przełomie lat 60. i 70. Ja korzystam tu ze wznowień wydawnictwa Ongrys, które zresztą regularnie lądują w sklepach.

To jedna z lepszych historii ze Żbikiem w roli głównej. Wędruje po Europie i próbuje złapać szajkę przemytników brylantów i waluty. Odwiedza m.in. NRD oraz Bułgarię właśnie. Sporo tu pościgów, pięknych kobiet, ale też miejscowych hoteli i restauracji

Ciocia Lucylla w 1961 roku też odwiedziła wiele miejsc i hoteli, niektóre z nich znalazły się na pocztówkach i w folderach.

Goście, głównie turyści dewizowi, potrafili się bawić w tych miejscach. Zresztą Żbik i towarzyszące mu panie również.

A jak Żbik podróżował? A różnie, ciocia Lucylla również. Pociągi, samoloty… te drugie należały w większości do nieistniejących już węgierskich linii lotniczych Malev. Dowód w jednym z zeszytów Żbika.

A tu reklama linii z jednego z folderów cioci.

Wspaniałe to musiały być podróże. I Żbika, i cioci. A na deser kilka zdjęć z informatora turystycznego z Budapesztu z 1972 roku.

W nim dużo informacji o zabytkach, muzeach itp, ale też hotelach i atrakcjach wieczornych.

Tutaj mały wykaz nocnych lokali z tańcami. Wśród nic piękne nazwy Astoria, Hallo, Telefon, Casanova, no i Nirvana.

A do tego ile wspaniałych reklam.

I moja ukochana. Oto Hotel Sport, a w nim ogród z miejscowym winem. No czy można lepiej?!

Wkrótce więcej pamiątek z wyprawy cioci Lucylli…

Otagowane , , , , , , ,

Od 110 do 200 z DDR

Döbeln – miasteczko w Saksonii z rozwiniętym przemysłem tytoniowym i elektrotechnicznym. To właśnie z tym ostatnim związana jest zabawka, która niedawno trafiła do mojej kolekcji. Taki zestaw:

Zestawy konstrukcyjne. Tu są 200 i 120, ale był też na przykład 110 elementów. Takie trochę Lego Technics. Można było z tego zbudować m.in. pojazdy. W zestawie są różne elementy jezdne, koła, kołowrotki itp. Niestety zestawy nie są pełne.

Elementy łączy się za pomocą śrubek. Różnorodność zestawu powoduje, że można było złożyć różne auta, dźwigi, traktory itp. Mi udało się złożyć taki pojazd.

Zestaw pochodzi prawdopodobnie z lat 70. Ja nigdy takiego nie miałem, ale bawiłem się nim u kolegów.

Otagowane , , , ,

Polish LOT

Mam w kolekcji sporo skarbów związanych z LOT-em. Bilety, torbę, gadżety. Pisałem o nich zresztą już tutaj: https://bufetprl.com/2021/03/30/lot-czyli-kosmetyki-dla-ciebie/

Teraz do zestawu dołączyły takie adresówki, czyli identyfikatowy, które przyczepiało się do toreb. Z tyłu pisało się nazwisko i adres właściciela.

Wydaje mi się, że ta adresówka pochodzi z lat 70. W 1981 roku zmieniło się bowiem nieco logo LOT-u. Właśnie na takie, jakie widnieje na niebieskiej torbie, czyli z żurawiem wpisanym w „O”. Na adresówkach widać, że tego żurawia jeszcze w „O” nie ma.

Swoją drogą mam już jedną adresówkę, po mojej cioci. To ta, z której wypraw do NRD ostatnio opublikowałem materiały.

Otagowane , , ,

Z pamiętnika podróżniczki cz.2

Czas na dopisek do poprzedniego wpisu o teczce wycieczkowej cioci Lucylli z Gdańska. Z podróży do NRD w latach 60. i 70. przywiozła wiele wyjątkowych skarbów. Pocztówki i zdjęcia, to te oczywiste rzeczy. Choć są tu też perełki.

Kiedy przeglądałem te albumy u cioci w latach 80. to pocztówki i zdjęcia robiły wrażenie, ale i tak najbardziej zachwycałem się opakowaniami i folderami. Tutaj świat przynajmniej jak z serialu „Dallas”.

Niektóre rzeczy jeszcze pachniały, na przykład opakowania po czekoladach. Swoją drogą nie pamiętam, żeby ciocia przywoziła całe czekolady do spróbowania. Zostawiała nam opakowania 🙂

W teczkach odkryłem jeszcze jedną fantastyczną rzecz. To menu z restauracji na statkach i w pociągach, które ciocia sobie „zabrała” na pamiątkę. W nich nie tylko pokazane jest, co wtedy można było tam kupić, ale też ceny towarów.

I jeszcze jedna rzecz. Patrzcie jakie boskie reklamy. No wyobraźcie sobie jakie robiły wrażenie w latach 70. i 80.

A wkrótce kolejna teczka…

Otagowane , , , ,

Z pamiętnika podróżniczki cz.1

To będzie wyjątkowa dla mnie seria wpisów. Pamiętam jak w latach 80. odwiedzałem ciocię Lucyllę w Gdańsku. Mieszkała na ul. Długiej. Zresztą ja też tam potem mieszkałem. Była nauczycielką łaciny w I-szym LO w Gdańsku. Prowadziła tam kółko zainteresowania kulturą starożytną. Zdarzyło mi się wystąpić w jednym spektaklu przez nią przygotowanym.
Kiedy ją odwiedzałem, uwielbiałem spać na złączonych fotelach, oglądać nocne kino w odbiciu regału na wysoki połysk (ciocia kazała się odwrócić i myślała, że w ten sposób nie obejrzę filmu), ale przede wszystkim oglądać i bawić się jej pamiątkami. To pamiątki z kilkudziesięciu zagranicznych podróży. Wyjeżdżała już w latach 30. XX wieku, a potem wiele razy po wojnie. Była jedyną osobą w rodzinie, która regularnie jeździła za granicę. Zwiedziła Afrykę północną, prawie całą Europę. Miała wspaniały zwyczaj. Z tych podróży tworzyła albumy. Wklejała w nie zdjęcia, pocztówki, ale też wszelkie dokumenty, gadżety, bilety, a nawet opakowania po czekoladach z tej wycieczki. Przeglądając te opisane albumy wraz z bratem przenosiłem się do tych miejsc. Marzyliśmy, że kiedyś tam pojedziemy.
Ciocia jeździła ze słynnymi walizkami, na które przyklejała naklejki z hoteli w których spała. Pisałem o nich TUTAJ: https://bufetprl.com/2018/02/27/podroz-za-naklejke/

Wracając jednak do wspomnianych albumów. Bałem się, że z czasem gdzieś zaginęły, ale nie! Są, a to przecież niesamowite świadectwo historii. Postanowiłem powoli je tu opisywać. Ich zawartość nadaje się moim zdaniem na jakąś przekrojową wystawę, ale o tym pomyślimy potem 🙂

Na początek wycieczki do NRD. Oto część pierwsza.

To właśnie wspomniana teczka, jak widać są na niej dokładne opisy dat wycieczek. Zaglądam do środka i skarby!

Ale powoli. Najpierw przeglądam dokumenty. Jest dowód wpłaty na wczasy. Koszt 1020 zł.

Ciocia przez cały rok odkładała pieniądze, by uzbierać na wycieczkę. Warto pamiętać, że w 1975 roku na przykład butelka wódki kosztowała 82 zł, kg szynki prawie sto zł, a garnitur męski ponad 2 tysiące zł.
Dlatego też, ciocia wiele rzeczy zabierała ze sobą. Oto rozpiska. Domyślam się, że część na sprzedaż. Są tu papierosy (w tym Carmen), czekolada i krem Nivea. Jest też rozpiska czego w NRD nie kupować, a co kupić (grzałki, siatki, staniki, piórniki…). Pewnie wcześniej ciocia robiła rozeznanie.

Wśród dokumentów znalazła się jeszcze dokładna rozpiska wycieczki. Widać na niej, że wycieczkowicze odwiedzali Berlin, Lipsk i Drezno. Jest też informacja ile dewiz można/trzeba zakupić. Dewiz czyli zachodniej waluty, tu marki.

Dalej jest sporo zdjęć i pamiątek. Ale o tym już w kolejnym wpisie…

Otagowane , , ,

Bajki mi tu dawać!

Pisząc ostatnio tekst o słuchowiskach i bajkach/baśniach na winylach, odsłuchałem kilka ze swojej kolekcji. Ileż tu jest perełek!

Z jednej strony Brzechwa, Konopnicka, Andersen i Chotomska, a z drugiej Kwiatkowska, Lipowska, Michnikowski, Kobuszewski i wielu innych znakomitych aktorów. Wszystko na 7 calowych płytach z bajkami. Niektóre są tylko czytanymi opowieściami, ale są również słuchowiska z doskonałą muzyką, tłem itp. Słowem czas na mały wernisaż, bo przecież okładki też są tu wspaniałe. Polecam zakupić kilka z nich, to są absolutne perełki. No i chodzą w dobrych cenach.

A na koniec deser. Wspaniała Pszczółka Maja, na której jest nie tylko tytułowy klasyk Zbigniewa Wodeckiego, ale też wspaniała „Piosenka Gucia” w wykonaniu Jana Kociniaka.

Otagowane , , , , , , ,

Unitra-Węgier, dwa bratanki

Trochę tu już o szpulowcach było, bo mam kilka perełek w swoich zbiorach.

Czas na kolejny. Oto ZK 140,czyli czterościeżkowy magnetofon szpulowy produkowany przez Unitrę na licencji Grundiga.

Na pewno szybko wpadły wam w oczy węgierskie napisy. No tak, to model produkowany na tamten rynek. Magnetofon z płynną regulacją tonów wysokich, licznikiem taśmy, no i możliwością nagrywania.

Ten ważący 8 kg sprzęt z polistyrenu produkowano od przełomu lat 60. i 70. Można było na nim przewijać taśmę w obie strony, ale co ważniejsze: ma rączkę do przenoszenia. Taki podręczny no.

Model z czasem się zmieniał, ten jest z pierwszej serii. Dalej sprawny!

Otagowane , , , ,

Historia polskiej piłki ze szpulowca 

Czas na kolejne dwie części brutalnej historii naszej piłki. To wspomnienia nagrane na taśmie i tak zarejestrowane przeze mnie na szpulowcu Aria.

Część 3, to wspomnienie meczu Anglia-Polska z września 1993 roku na stadionie Wembley.

Andrzej Zydorowicz komentował klęskę reprezentacji Andrzeja Strejlaua. Bramki dla Anglii zdobyli słynny Gaza, Les Ferdinand i Stuart Pearce. W polskiej reprezentacji zagrali m.in. Bako na bramce, a dalej Wałdoch, Świerczewski, Leśniak, Brzęczek, Furtok i Kosecki.

W kolejnym meczu nie było lepiej. Dostaliśmy u siebie z Norwegią 0-1.

W ostatnim meczu Strejlaua w roli selekcjonera wystąpili m.in. Andrzej Rudy, Jacek Ziober, Roman Kosecki i Marek Koźmiński. Oj pamiętam ten mecz, eh te nasze porażki…

Otagowane , , ,