Tag Archives: wycieczki prl

Dziś odpoczywasz – jutro płacisz

Kilka razy opisywałem tu gadżety z mojej kolekcji związane z Orbisem. Na przykład takie:

Czas na kolejny wpis. Może bardziej historyczny, na pewno kilka ciekawych informacji tu będzie. Po wspominanej tu wiele razy cioci Lucylli z Gdańska przejąłem wiele skarbów, m.in. taki informator Orbisu.

Jak widać, został wydany z okazji 50-lecia biura podróży w 1973 roku. Zawiera wykaz wielu propozycji wycieczek i innych ciekawych informacji. No to jedziemy według zasady: „Z Orbisem – radość i urlop – bez granic”.

Najwięcej miejsca zawiera opis wycieczek po Związku Radzieckim. Orbis organizował je na zlecenie zakładów pracy, organizacji, kół TPPR i szkół. Powodzeniem cieszyły się również wycieczki do Bułgarii i Rumunii. Nazywane je wycieczkami pobytowo-wycieczkowymi.

Węgry i Czechosłowacja, kolejne popularne rejony. W programie były takie ciekawostki jak pobyt w tradycyjnych piwiarniach w Pradze.

Informator pokazuje też, że Orbis mógł organizować wycieczki specjalistyczne dla zakładów pracy. Do tego oferował wyjazdy na kredyt. Najpierw wpłacało się część kwoty, a potem spłacało resztę.

I kolejne informacje. Można było podróżować indywidualnie samochodami do ZSRR, a przez Orbis załatwić zakwaterowanie. Droga musiała się jednak odbywać po trasach ustalonych przez radziecką firmę turystyczną Intourist.

Orbis to nie tylko wycieczki do krajów Demokracji Ludowej. Egipt, Liban, ale też Europa Zachodnia, czyli Skandynawia, Francja, Włochy, Wielka Brytania itp.

A zauważyliście, że te mini rozdziały kończą się różnymi „orbisowski” hasłami?

Orbis organizował też bardzo różne wycieczki po Polsce. Oto kilka przykładów:

Na koniec znalazł się wykaz jednostek terenowych Orbisu.

A na deser dodatek o przepisach celno-dewizowych dla wyjeżdżających do Czechosłowacji. Informuje m.in., że można było ze sobą zabrać 200 papierosów, do 1 litra alkoholu i radio. Nie wolno było przewozić przez granicę koron czeskich.

Cóż, podróżowanie było możliwe, ale nie było łatwe. Może taki banał na koniec 🙂

Reklama
Otagowane , , , ,

Jak tu pięknie!

Czas powrócić do kolejnej odsłony skarbów przejętych od cioci Lucylli z Gdańska. Skarbów z zagranicznych podróży. Tym razem połączyłem je z przygodami kapitana Żbika. Dlaczego?

Mam nadzieję, że te obrazki trochę to wyjaśniają. Otóż ciocia ma pamiątki po kilku hotelach i atrakcjach turystycznych Bułgarii. To też w tym kraju dzieje się akcja mini serii kapitana Żbika. Ciocia była tam w 1961 roku. Akcja pięciu odcinków Żbika, które stanowią całość historii, dzieje się prawdopodobnie trochę później. Seria komiksowa z tymi przygodami, rysowana przez Grzegorza Rosińskiego, a napisana przez Władysława Krupkę ukazała się po raz pierwszy na przełomie lat 60. i 70. Ja korzystam tu ze wznowień wydawnictwa Ongrys, które zresztą regularnie lądują w sklepach.

To jedna z lepszych historii ze Żbikiem w roli głównej. Wędruje po Europie i próbuje złapać szajkę przemytników brylantów i waluty. Odwiedza m.in. NRD oraz Bułgarię właśnie. Sporo tu pościgów, pięknych kobiet, ale też miejscowych hoteli i restauracji

Ciocia Lucylla w 1961 roku też odwiedziła wiele miejsc i hoteli, niektóre z nich znalazły się na pocztówkach i w folderach.

Goście, głównie turyści dewizowi, potrafili się bawić w tych miejscach. Zresztą Żbik i towarzyszące mu panie również.

A jak Żbik podróżował? A różnie, ciocia Lucylla również. Pociągi, samoloty… te drugie należały w większości do nieistniejących już węgierskich linii lotniczych Malev. Dowód w jednym z zeszytów Żbika.

A tu reklama linii z jednego z folderów cioci.

Wspaniałe to musiały być podróże. I Żbika, i cioci. A na deser kilka zdjęć z informatora turystycznego z Budapesztu z 1972 roku.

W nim dużo informacji o zabytkach, muzeach itp, ale też hotelach i atrakcjach wieczornych.

Tutaj mały wykaz nocnych lokali z tańcami. Wśród nic piękne nazwy Astoria, Hallo, Telefon, Casanova, no i Nirvana.

A do tego ile wspaniałych reklam.

I moja ukochana. Oto Hotel Sport, a w nim ogród z miejscowym winem. No czy można lepiej?!

Wkrótce więcej pamiątek z wyprawy cioci Lucylli…

Otagowane , , , , , , ,

Z pamiętnika podróżniczki cz.2

Czas na dopisek do poprzedniego wpisu o teczce wycieczkowej cioci Lucylli z Gdańska. Z podróży do NRD w latach 60. i 70. przywiozła wiele wyjątkowych skarbów. Pocztówki i zdjęcia, to te oczywiste rzeczy. Choć są tu też perełki.

Kiedy przeglądałem te albumy u cioci w latach 80. to pocztówki i zdjęcia robiły wrażenie, ale i tak najbardziej zachwycałem się opakowaniami i folderami. Tutaj świat przynajmniej jak z serialu „Dallas”.

Niektóre rzeczy jeszcze pachniały, na przykład opakowania po czekoladach. Swoją drogą nie pamiętam, żeby ciocia przywoziła całe czekolady do spróbowania. Zostawiała nam opakowania 🙂

W teczkach odkryłem jeszcze jedną fantastyczną rzecz. To menu z restauracji na statkach i w pociągach, które ciocia sobie „zabrała” na pamiątkę. W nich nie tylko pokazane jest, co wtedy można było tam kupić, ale też ceny towarów.

I jeszcze jedna rzecz. Patrzcie jakie boskie reklamy. No wyobraźcie sobie jakie robiły wrażenie w latach 70. i 80.

A wkrótce kolejna teczka…

Otagowane , , , ,

Z pamiętnika podróżniczki cz.1

To będzie wyjątkowa dla mnie seria wpisów. Pamiętam jak w latach 80. odwiedzałem ciocię Lucyllę w Gdańsku. Mieszkała na ul. Długiej. Zresztą ja też tam potem mieszkałem. Była nauczycielką łaciny w I-szym LO w Gdańsku. Prowadziła tam kółko zainteresowania kulturą starożytną. Zdarzyło mi się wystąpić w jednym spektaklu przez nią przygotowanym.
Kiedy ją odwiedzałem, uwielbiałem spać na złączonych fotelach, oglądać nocne kino w odbiciu regału na wysoki połysk (ciocia kazała się odwrócić i myślała, że w ten sposób nie obejrzę filmu), ale przede wszystkim oglądać i bawić się jej pamiątkami. To pamiątki z kilkudziesięciu zagranicznych podróży. Wyjeżdżała już w latach 30. XX wieku, a potem wiele razy po wojnie. Była jedyną osobą w rodzinie, która regularnie jeździła za granicę. Zwiedziła Afrykę północną, prawie całą Europę. Miała wspaniały zwyczaj. Z tych podróży tworzyła albumy. Wklejała w nie zdjęcia, pocztówki, ale też wszelkie dokumenty, gadżety, bilety, a nawet opakowania po czekoladach z tej wycieczki. Przeglądając te opisane albumy wraz z bratem przenosiłem się do tych miejsc. Marzyliśmy, że kiedyś tam pojedziemy.
Ciocia jeździła ze słynnymi walizkami, na które przyklejała naklejki z hoteli w których spała. Pisałem o nich TUTAJ: https://bufetprl.com/2018/02/27/podroz-za-naklejke/

Wracając jednak do wspomnianych albumów. Bałem się, że z czasem gdzieś zaginęły, ale nie! Są, a to przecież niesamowite świadectwo historii. Postanowiłem powoli je tu opisywać. Ich zawartość nadaje się moim zdaniem na jakąś przekrojową wystawę, ale o tym pomyślimy potem 🙂

Na początek wycieczki do NRD. Oto część pierwsza.

To właśnie wspomniana teczka, jak widać są na niej dokładne opisy dat wycieczek. Zaglądam do środka i skarby!

Ale powoli. Najpierw przeglądam dokumenty. Jest dowód wpłaty na wczasy. Koszt 1020 zł.

Ciocia przez cały rok odkładała pieniądze, by uzbierać na wycieczkę. Warto pamiętać, że w 1975 roku na przykład butelka wódki kosztowała 82 zł, kg szynki prawie sto zł, a garnitur męski ponad 2 tysiące zł.
Dlatego też, ciocia wiele rzeczy zabierała ze sobą. Oto rozpiska. Domyślam się, że część na sprzedaż. Są tu papierosy (w tym Carmen), czekolada i krem Nivea. Jest też rozpiska czego w NRD nie kupować, a co kupić (grzałki, siatki, staniki, piórniki…). Pewnie wcześniej ciocia robiła rozeznanie.

Wśród dokumentów znalazła się jeszcze dokładna rozpiska wycieczki. Widać na niej, że wycieczkowicze odwiedzali Berlin, Lipsk i Drezno. Jest też informacja ile dewiz można/trzeba zakupić. Dewiz czyli zachodniej waluty, tu marki.

Dalej jest sporo zdjęć i pamiątek. Ale o tym już w kolejnym wpisie…

Otagowane , , ,

Podróż za naklejkę

Przedmioty, o których dzisiaj opowiem są dla mnie wyjątkowe. Pochodzą z rodzinnej kolekcji, dokładnie od mojej cioci mieszkającej przez wiele lat w Gdańsku. Uwielbiała podróżować. Po każdej wycieczce, a zwiedziła pół świata, składała specjalne albumy (kiedyś je tu pokaże) z pamiątkami z podróży. W ich trakcie nie rozstawała się z kilkoma przedmiotami. Pisałem już o takim oznaczniku z informacją o właścicielu, który mógł służyć, na przykład, do oznaczenia walizki.

Pisałem o nim TUTAJ.

No właśnie, do walizki. O nich dzisiaj!

Zawsze przychodzą do cioci podziwiałem je. Może nawet nie same walizki, ale te naklejki na nich. Są dowodem w jak wielu miejscach była. To piękne naklejki hotelowe z różnych stron świata. Od Berlina, przez Kair, po Rzym.

Wiele z nich już nie istnieje, no poza naszym Grand Hotelem w Sopocie oczywiście (ta niebieska naklejka na dole). Zresztą na drugiej walizce też jest naklejka z Grandu.

Na tej białej jest również moja ulubiona naklejka. Pochodzi z budapesztańskiego hotelu Park.

Spójrzcie też na inne genialne naklejki.

Najfajniejsze jest to, że walizki są wciąż sprawne i piękne w środku. Zobaczcie jak szykownie wygląda ta brązowa.

Szkoda, że dzisiaj już nikt nie podróżuje z  bagażami w takich pięknych walizach. Mam zamiar to zmienić 🙂

A wy, byliście w którymś z tych hoteli?

Otagowane , , , , ,

Talony + wkładka paszportowa = wielka przygoda

Dzisiaj garść skarbów z rodzinnych pamiątek. Świętej pamięci ciocia Lila, czyli Lucylla Pisarska, nauczycielka łaciny z I LO w Gdańsku była zapaloną podróżniczką. Zwiedziła pół świata, od Egiptu, przez Szwajcarię i Francję, po Jugosławię. Mamy po niej wiele skarbów: piękne walizki z naklejkami z hoteli z całego świata, przygotowywane przez nią albumy ze zdjęciami i pamiątkami z każdej podróży oraz drobiazgi, które dzisiaj znalazły się blogu. Pierwszy z nich to Wkładka Paszportowa Wielokrotna.

paszport1

Oczywiście nie pozwalała ona na przekraczanie wielokrotne czego się obywateli wtedy chciało. Dotyczyło to państw bloku wschodniego, które są dokładnie wymienione: Ludowa Republika Bułgarii, Czechosłowacka Republika Socjalistyczna, Niemiecka Republika Demokratyczna, Socjalistyczna Republika Rumunii, Węgierska Republika Ludowa i Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Ciekawe, że do wjazdu do Jugosławii potrzebny był inny dokument.

Wkładka paszportowa była ważna z dowodem osobistym. Wydawano je w latach 60. i 70. Ta pochodzi z 1976 roku, podpisał ją sam naczelnik wydziału paszportów komendy wojewódzkiej MO w Gdańsku. Ważna była do 1981 roku.

paszport2

Oprócz takiej wkładki drugą niezbędną rzeczą na wyjazdy były oczywiście pieniądze. Jak wszystko w tamtych czasach zdobycie ich nie było takie proste. Otrzymywało się specjalne talony, które można było wymienić na określone sumy. Mamy takie dwa: wartości 450 i 150 złotych. Te służyły do wymiany na niemieckie marki. Pochodzą z kwietnia 1978 roku (to miesiąc po moich urodzinach!), a wydało je Spółdzielcze Biuro Podróży Turysta w Warszawie oddział w Gdańsku. Z takimi talonami i wkładką paszportową NRD stało otworem!

talon1

talon2   talon1a

Otagowane , , ,