Category Archives: muzyka

Babki, Kryzys i Czarni

Zgodnie z zapowiedzią kontynuujemy historię pinów, przypinek, czy jak kto woli znaczków. Tym razem, kolejne muzyczne, poświęcone pojedynczym artystom.

Dwa legendarne zespoły. Co prawda wyrób mało profesjonalny, Alibabki jakoś niespecjalnie równo napisane, plastik jakiś taki nie pierwszej jakości, ale przecież nie o to chodziło! Ten żeński zespół powstał w latach 60, ale znaczek pochodzi najprawdopodobniej z późniejszej dekady. Wydaje mi się, że w latach 60, takie gadżety jeszcze nie powstawały.

W tej samej dekadzie co Alibabki powstał zespół Czerwono Czarni, uważany za pionierów naszego bigbitu. Na znaczku, obok nazwy, znalazło się też miejsce na gustowną gitarkę.

A to już chyba największy rarytas muzyczny z naszej kolekcji. Legenda naszego punkrocka uformowała się na początku lat 80 i na pewno z tej dekady pochodzi znaczek Brygady Kryzys. Charakterystyczna gwiazda pojawiła się na okładce ich debiutanckiego krążka z 1982 roku. Nie mogło jej też zabraknąć na tej przypince.

I to nie koniec przypinek w naszej kolekcji…

Otagowane , , , , , , ,

Jazz, Sopot i inne nuty

Czas na jeden z serii wpisów. Będą one dotyczyły sporej, genialnej kolekcji pinów, znaczków, przypinek, które ostatnio (wraz z wieloma innymi skarbami, o których wkrótce) trafiły do nas za sprawą pary przyjaciół naszego bloga. Sami zbierali je przez lata, a teraz dumnie zajęły miejsce w naszych zbiorach.

Jak widać zaczynamy od muzyki. Dołączą do chociażby takie pięknego znaczka Kombi, o którym pisaliśmy TUTAJ

Zacznijmy od festiwalowych. Najmniejszy z nich ma klucz wiolinowy i herb Gdańska. A to znaczy, że jest to pin Gdańskiego Festiwalu Muzyki Pieśni i Tańca.

I tu mamy zagadkę, bo nie wiemy, z którego roku może pochodzić ten znaczek. W przeciwieństwie do przypinki reklamującej jedną z najsłynniejszych jazzowych imprez w naszej części Europy, Festiwal Jazz Jamboree. Od razu widać, że pochodzi z 1972 roku.

Pierwsza impreza, jeszcze pod inną nazwą, odbyła się w 1958 roku, a jednym z jej inicjatorów był Leopold Tyrmand. W 1972 roku wystąpili m.in. tacy giganci jak Charles Mingus Quintet czy Elvin Jones Quartet. Z naszych muzyków genialny koncert dał wtedy chociażby Czesław Niemen.

Kolejne dwa okazy pochodzą z najsłynniejszej popowej imprezy muzycznej, festiwalu w Sopocie, a dokładniej International Festival Of Pop Song, który zresztą na początku odbywał się w Gdańsku. Starszy znaczek, z tym niemrawym słowikiem uwięzionym w globie, pochodzi z 1969 roku. Prowadzącym wtedy Lucjanowi Kydryńskiemu na scenie oraz głosowi Mieczysława Fogga towarzyszył zwycięzca, po raz drugi w historii festiwalu pochodzący ze Szwajcarii, francuskojęzyczny Henri Des. Zresztą pan występuje do dziś.

Drugi sopocki znaczek pochodzi z 1972 roku. Tutaj Krystyna Loska pogodziła bratnie nacje. Zwycięstwem podzielili się Andrzej Dąbrowski z „Do zakochania jeden krok” oraz Lew Leszczenko. Niestety ten drugi wciąż występuje 😉

A na koniec pierwszego z serii „pinowych” wpisów, znaczek nie stricte z muzycznego festiwalu, ale z imprezy, na której muzyki nie brakowało.

Główną atrakcją V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów, był oddany zaledwie kilka dni wcześniej, jeszcze ciepły Pałac Kultury i Nauki. Do Warszawy przybyło wtedy kilkadziesiąt tysięcy turystów. A tak opowiadała o nim Polska Kronika Filmowa:

Za dwa dni o kolejnych znaczkach.

Otagowane , , , , , , , , ,

Halooooo, tu radio BBC

To było przypadkowe i piękne znalezisko. Przechodząc przez jedno z osiedli na warszawskim Muranowie kilka dni temu, mijałem śmietnik. Stał przed nim stolik pod telewizor, taki z lat 90. Moją uwagę przykuły leżące na nim kasety vhs i magnetofonowe. Kiedy podszedłem zobaczyłem takie skarby.

tasmyorwo

Oczywiście zabrałem je do siebie. Mam przecież genialny magnetofon szpulowy Telefunken, o którym pisałem TUTAJ. Mam więc na czym je odtworzyć.

szpula3

Taśmy są enerdowskiej firmy ORWO (Original Wolfen). Ta nazwa pojawiła się w połowie lat 60, wcześniej była to Agfa. Firma produkowała filmy do aparatów, taśmy do szpulowców, a później także m.in. taśmy magnetofonowe. W środku, na plastikowej części do zawijania taśmy, widnieje już nazwa naszego Stilonu.

tasmyorwo5

Znalazłem informację, że taśmy z oznaczeniem CS35 Spezialband były produkowane w drugiej połowie lat 60. Te poniżej, PS 25 były produkowane około 1969 roku.

tasmyorwo2

Jak widać otwierały się na bok. A wewnątrz była tabelka, w której można było wpisać wykonawców muzyki.

tasmyorwo7

Na tym zdjęciu zobaczyć można także ciekawą pieczątkę, która mówi skąd prawdopodobnie te taśmy pochodzą. Oto Redakcja Opracowań Dźwiękowych Domu Wojska Polskiego, mieszcząca się wówczas przy ulicy Bagińskiego 1. A propos Domu Wojska Polskiego na stronie wceo.com.pl znalazłem ciekawą informację:
„W połowie 1960 roku, po analizie i podsumowaniu 3-letniego okresu działalności Stołecznych Klubów Oficerskich, podjęto decyzję o reaktywowaniu Domu Wojska Polskiego, który stał się instytucją wykonawczą Ministerstwa Obrony Narodowej w zakresie działalności kulturalno-oświatowej i w myśl nowej „Instrukcji o pracy ośrodków kulturalno-oświatowych w wojsku”. DWP miał realizować zadania w trzech sferach: pracy środowiskowej, działalności instruktorsko-metodycznej i współpracy z wojskowymi oraz cywilnymi instytucjami kulturalnymi i artystycznymi. W pracy środowiskowej tego okresu dominują wykłady z różnych dziedzin nauki i kultury oraz imprezy rekreacyjne i sportowe. Dużym uznaniem cieszyły się niedzielne imprezy łyżwiarskie na Torwarze. Funkcjonowały też różnorodne sekcje i koła zainteresowań: gry na instrumentach, tańca, rytmiki, języków obcych, modelarskie, plastyczne, teatralne (…) Priorytetowo traktowano problematykę działalności instruktorsko-metodycznej i pomocy dla jednostek i instytucji w oddalonych garnizonach w zakresie amatorskiego ruchu artystycznego, zajęć kulturalno-oświatowych czy wystroju świetlic żołnierskich. W tym celu utworzono sekcję metodyczną i Studio Nagrań Dźwiękowych. Opracowywano tu i nagrywano na taśmy magnetofonowe audycje słowno-muzyczne o różnej tematyce. Największym powodzeniem cieszyły się tematy z zakresu historii oręża polskiego oraz audycje dotyczące zagadnień kultury i sztuki. Dla Studia materiały pisali: Wacław Sadkowski (literatura), Witold Filler (teatr) czy Stanisław Wyszomirski (film), jako lektorzy występowali: Krystyna Czubówna, Lucjan Szołajski, Andrzej Racławicki. Ze Studiem współpracowali też znani aktorzy: Laura Łącz, Krzysztof Kolberger, Janusz Zakrzeński i Krzysztof Kołbasiuk”.

tasmyorwo3

Na naszych taśmach, mimo że na samej okładce widnieje napis muzyka taneczna, to tak naprawdę rządzi rock i jak widać na powyższym zdjęciu, klasyczny. Oto próbka:

Ale! Po przesłuchaniu odkryłem też inne nagrania. To wiadomości BBC z końca lat 70, w którym spikerzy mówią m.in. o masakrze w Jonestown z 1978 i przywódcy Rumunii, Nicolae Ceaușescu. Oto próbka:

Może taśmy pochodzą od kogoś, kto nielegalnie nagrywał audycje BBC?

tasmyorwo1  tasmyorwo4

Faktem jest, że na pewno jeszcze wiele razy do nich powrócę. No cóż, czas odpalić Telefunkena i przenieść się 4 dekady wstecz…

Otagowane , , , , , , , ,

Cisza przy wgrywaniu

Posiadacze Commodore 64 czy Atari 65xe dobrze pamiętają, że podczas wgrywania gry z kasety magnetofonowej lepiej było wyjść z pokoju, by nie zakłócać przebiegu wgrywania. Tak robiłem przy grach, które teraz w skrócie przedstawię na blogu.

kasetygry6

Wiem, wiem, te gry pochodzą z 1993 roku. Ale firma, która je wyprodukowała, czyli LK Avalon powstała jeszcze w minionej epoce, komputer pochodzi z minionej epoki, no i technologia w zasadzie też. Dlatego postanowiłem dla nich zrobić wyjątek.

Wcześniej pisałem już o innych grach, nie z kaset, TUTAJ

pacman1  riverraid1

Grałem w te cuda na Atari 65xe, o którym pisałem TUTAJ, a który wygląda tak.

atara65

atari65a  atari65c

Jak widać, zajechałem na tych grach joysticki.

Obie wyprodukowała firma LK Avalon. To pionierzy polskiej technologii komputerowej. Firma mieściła się w Strzyżowie, ale podobno powstała w pobliskim Rzeszowie, w 1989 roku. Wypuszczali przede wszystkim gry na komputery 8-bitowe. To dzięki nim grałem w takie klasyki jak Robbo, Fred (ukazała się na zachodzie, na mocy porozumienia z brytyjską firmą Zeppelin Games, której gry Avalon wypuszczał w Polsce), czy właśnie Streets i Kampanię Wrześniową.

kasetygry1

Ok, przyznaję, Kampania Wrześniowa nie była moją ulubioną grą. Jakoś nigdy nie wciągnąłem się w to zdobywanie kwatery głównej nieprzyjaciela. Po wczytaniu gry (włączając komputer z wciśniętymi klawiszami Start i Option), przechodziliśmy do rozgrywki między wojskami polskimi i niemieckimi, podzielonej na 4 etapy. Więcej wyjaśnia instrukcja dołączona do kasety.

kasetygry2

U góry widać też dopisaną przeze mnie ilość jednostek, w których wgrywała się gra. Tradycyjnie okładka takiej gry była raczej umowna, nie widniały na niej screeny z gry, tylko jakieś zdjęcia ledwo przypominające cokolwiek. No grafika wtedy też nie powalała.

kampania_wrzesniowa_1 kampania_wrzesniowa_2
Screeny zaczerpnięte ze strony http://ekranownia.atari8.info.

kasetygry

Druga gra to już Streets, z tego samego roku, też LK Avalon. Tutaj we wkładce znalazły się nie tylko instrukcja i opowieść o grze, ale też nazwiska autorów.
A historia zaczynała się tak… Harry niestrudzenie patrolował ulice Megapolis… okazuje się, że został ostatnim stróżem porządku. Pytanie brzmi: czy dzielny policjant zdoła obronić swe miasto?

kasetygry4

Tutaj grafika też nie należała do wybitnych, ale było wszystko co potrzeba. Celownik, naboje, życia…

Obrazek z gry Streets - stare.e-gry.net, plik:1/streets.jpg

Screen ze strony stare.e-gry.net

kasetygry3

I jeszcze jeden dodatek. To muzyczna odpowiedź na jedną z najpopularniejszych gier wideo, Space Invaders z 1978 roku.

kasetygry5

Wydana w 1980 roku kaseta SPACE INVASION zbiera piosenki inspirowane grą albo takie, które według twórców w jakimś stopniu były z nią powiązane. Są tu tacy giganci jak Deep Purple, Elton John, Genesis czy OMD. A wśród piosenek kosmicznie brzmiące „Theme From The Space Invaders”, „Riders In The Sky”, „Dancing In Outer Space” albo „Shining Star”. Pełen zestaw wykonawców poniżej.

kasetygry8

Nie ma się co czarować, kaseta doskonale podgrzeje emocje przed kolejną rozgrywką w Space Invaders albo inny River Raid…

kasetygry7

Otagowane , , , , , ,

Dynamika w srebrze

Telefunken znaczyło czad. Tak było. Niemiecka firma była gwarantem jakości. Mamy już magnetofon szpulowy Telefunken, o którym pisaliśmy TUTAJ.

szpula1  szpula3

Ostatnio nasze zasoby wzbogaciły się o kolejne cudo tej firmy. Piękny mikrofon o pełnej nazwie Dynamisches Mikrofon TD 26.

mikrofon1

Srebrne cudo wyprodukowane w zachodnich Niemczech pochodzi najprawdopodobniej z przełomu lat 60 i 70. Mamy go w idealnym stanie i w oryginalnym pudełku.

mikrofon4

Nie będę się zagłębiał w jego walory technicznie, bo zupełnie się na tym nie znam. TUTAJ przeczytacie więcej o jego jakości. Ale jaki on jest piękny. Metalowy, smukły kształt idealnie sprawdza się w ręku i na specjalnym statywie dołączonym do zestawu.

mikrofon2

Na zdjęciu mikrofon tylko oparłem o statyw, ale normalnie wchodzi on pomiędzy te dwa czarne elementy. Dlatego ma dwa rowki po bokach.

mikrofon5  mikrofon6

Idealnie pasuje do ręki. Pewnie sprawdziłby się w muzyce w stylu tego, czym karmili nas Papa Dance albo w studio sportowym mundialu Espana’82…

Na dokładkę dostaliśmy jeszcze taki nowszy sprzęt. Niestety jest na nim tylko jedna informacja, że jest japoński.

mikrofon

Prawda, że ładny…

Otagowane , , ,

W dupkę pijany

Wiem, wiem, to nie do końca wpis tutaj pasujący. Nie opowiada o skarbach z naszej kolekcji. Ale to tak wyjątkowa książka, że nie mogłem się oprzeć. No i opowiada o jednej z najbardziej barwnych postaci PRLu, choć nie tylko. Oto krótka opowieść o doskonałej książce „Grzesiuk. Król życia” Bartosza Janiszewskiego.

7-grzesiuk-krol

„Były brunet, 176 cm wzrostu, 87 kilogramów wagi, żonaty, dwoje dzieci, literat przez nieporozumienie, z wyglądu złodziej” – tak przedstawił się podczas jednego ze spotkań z fanami Stanisław Grzesiuk. Aż trudno uwierzyć, że dopiero teraz doczekał się pierwszej biografii. Gdyby żył, miałby dziś niemal 99 lat. Zmarł w wieku zaledwie 45, w 1963 roku.
Janiszewski w „Grzesiuk. Król życia” oopisuje jego losy m.in. poprzez losy Warszawy, w szczególności Czerniakowa. Obraz nie jest tak słodki, jak bywa w publikacjach o stolicy w międzywojniu. Warszawa lśni tylko w małej części, większość jest brudna, smutna i biedna, a Czerniaków na granicy z Sielcami, gdzie wychowuje się Grzesiuk, szczególnie to był warszawski dół. „To była dzielnica biedy, rynsztok ciągnął się wzdłuż ulicy, dzieci na bosaka, wydęte brzuszki”, a do tego oprychy w bramach. Sam Grzesiuk mówił w jednym z wywiadów: „na Czerniakowie przed wojną nie myślało się o zostaniu literatem. Ta cała moja przygoda z pisarstwem to wcale przyjemne nieporozumienie”.

A zaczęło się od sanatorium… ale o tym dowiemy się w książce dopiero po wielu pełnych humoru rozdziałach o przedwojennej Warszawie, ale też wstrząsającej części o pobycie Grzesiuka w obozach Dachau, Mauthausen i Gusen, w których spędził niemal całą wojnę. Opisał to w debiucie „Pięć lat kacetu”. W obozie przetrwał dzięki swojemu poczuciu humoru, umiejętności unikania pracy, no i muzyce. Zresztą bandżola, na której grał w obozie w Gusen (z narysowaną Myszką Miki, na pamiątkę wyzwolenia obozu przez wojska amerykańskie, żołnierze mieli bowiem ze sobą rysunki z Miki), przetrwała do dziś. Kilka lat temu grał na niej Muniek Staszczyk, a niedawno Janek Młynarski.

Do napisania debiutu skłoniła Grzesiuka ceniona wówczas krytyczka literacka Janina Preger. Poznali się w sanatorium, do którego po wojnie Grzesiuk trafiał z powodu gruźlicy, choroby, która w końcu go zabiła. W sanatorium bard spędził w sumie więcej życia niż w obozach. Jak w każdym miejscu, gdzie się pojawiał, wzbudzał w nich zachwyt. Był królem życia, bo jak sam mówił, nie chciał żyć na pół gwizdka. Szedł według motto złożonego ze słów wypowiedzianych przez ojca (po nim odziedziczył charakter): boso idź, ale w ostrogach. Do tej maksymy przydawała mu się często niezwykła umiejętność uderzenia przeciwnika ze łba. To było jego firmowe zagranie, przez miesiące ćwiczył je w domu na starych ubraniach, aż w końcu stał się jego mistrzem.
Jego dramatem było, że zaczął pisać tak późno, udało mu się napisać zaledwie trzy książki. Choć niemal nie rozstawał się ze swoją bandżolą, nie doczekał ani jednej płyty. Doczekał jednak sławy. Występował w radiu, telewizji (znakomita jest opowieść o jego udziale w programie „Tele-Echo” Ireny Dziedzic, w którym pojawił się „w dupkę pijany”) i podczas tras koncertowych. Kochał to i potrafił się tym bawić, robiąc masę psikusów po drodze.
Grzesiuk został niezwykle ważną postacią stolicy nie tylko poprzez książki, które pisał, śpiewanie warszawskich szlagierów, ale też ich archiwizację. Zbierał piosenki i dzielił się nimi z innymi. Dzięki temu tak wiele z nich przetrwało do dziś.

To nie jest absolutnie tekst sponsorowany przez wydawcę, nie robimy takich rzeczy na naszym blogu. To część recenzji, którą napisałem do „Kultury” DGP z 3.02. Jeszcze więcej o książce znajdziecie w gazecie.

Otagowane , , , , ,

Garnizonowa balanga

To jeszcze ostatnia część, póki co, serii ciekawych papierowych dokumentów z epoki. Czas na kolejne zaproszenie, tym razem na koncert.

zaprodomwojskapolskiego

Jak widać, to w zasadzie cztery zaproszenia, wejściówki na koncert w Stołecznym Klubie Garnizonowym. Pochodzą z września 1977 roku. Niestety zaproszenie nie do końca mogę odczytać, ale chodzi o koncert z okazji dnia węgierskiej… no i tu moje możliwości się urywają. Może ktoś pomoże?

A Stołeczny Klub Garnizonowy wciąż działa i organizuje koncerty, pokazy filmów, spektakli itp.

Otagowane , ,

Zabawa, jakiej nie było

Dzisiaj zaproszenie. Ja, przyznam, studniówkę miałem już w nowej rzeczywistości, choć jeszcze przed szałem na organizowanie studniówek w jakichś ekskluzywnych restauracjach czy salach bankietowych. Jak się jednak okazuje, na bogato organizowano takie imprezy też wiele lat temu. Oto przykład. Czyli zaproszenie, które niedawno zasiliło nasze zbiory. To, jeszcze nie wypełniony, kwit zapraszający na „tradycyjną” (czyli niby jaką), studniówkę w klubie Stodoła. A to było wtedy przecież jeden z najbardziej modnych miejsc Warszawy.

studniowka

Stodoła działała już wtedy prawie 20 lat (ale nie w tym miejscu). Została otwarta niemal rok po oddaniu narodowi polskiemu Pałacu Kultury i Nauki. To wbrew pozorom ma związek. Najpierw Stodoła, jak była jeszcze barakiem, była bowiem stołówką, w  której jadali budowniczowie PKiN. Tam odbywały się wieczorki taneczne. Zresztą Stodoła kilka razy zmieniała swoje miejsce. Od ulicy Emilii Plater, przez kilka lokalizacji, na początku lat 70 przywędrowała na ulicę Batorego. Podczas studniówki 1975 roku była więcej jeszcze całkiem świeżym miejscem.

Na początku była to przede wszystkim mekka jazzu, tu odbywał się m.in. festiwal Jazz Jamboree. Później doszły działalności kabaretowe, koncertowe, teatralne i filmowe. No i oczywiście odbywały się tam studniówki.
Zespół Szkół Elektronicznych, który organizował studniówkę z zaproszenia też był jeszcze młody. Zaczęto tam uczyć w 1971 roku. Chyba dobrze potrafili się tam bawić, bo znalazłem informację, że w 1987 roku szkoła zajęła I miejsce w konkursie „Zabawa, jakiej nie było”. Hmm…

Otagowane ,

A to miła wiadomość!

Właśnie się dowiedzieliśmy, że teledysk przy którym pracowaliśmy nad aranżacją przestrzeni i do którego wypożyczyliśmy wiele przedmiotów otrzymał nominację do nagrody na Festiwalu Polskich Wideoklipów Yach Film w Gdańsku! Mamy zaszczyt znaleźć się m.in. obok twórców teledysków dla Moniki Brodki i The Dumplings. Nominację w imieniu BufetuPRL dostał Wojciech Przylipiak.

yach

Uroczystość wręczenia Yachów odbędzie się już w ten weekend w gdańskim klubie B90. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ. Dziękujemy jurorom i wszystkim współtwórcom teledysku.

To zresztą nie pierwsze wyróżnienie dla klipu.

klip

Zakwalifikował się też do prestiżowego brytyjskiego festiwalu Aesthetica Short Film Festival!

Chodzi o klip dla polskiej legendy new romantic/disco, twórców przeboju „Spokój”, Super Girl Romantic Boys.

„Cienie” to singiel z ich najnowszej płyty „Osobno”. Wideoklip (scenariusz i reżyseria Roman Przylipiak) został zarejestrowany kamerą VHS z połowy lat 80 Quasar VM-10.

 

Na planie zostało wykorzystanych wiele naszych przedmiotów.

Zobaczycie m.in. szpulowiec Telefunken, o którym pisaliśmy TUTAJ

szpula3

Telewizory Vela oraz Neptun. O nich TUTAJ

vela  neptun3

Do tego lampki, plakaty, kasety, torby i różne gry. Chociażby takie cudo:

fokus1  fokus

O grze Fokus pisaliśmy TUTAJ

Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że współpracowaliśmy z Super Girl Romantic Boys. A teraz słuchamy i oglądamy!

A na planie było tak:

klip  klip1

klip3  klip4

klip5

klip6

klip7

Zdjęcia Olga Przylipiak & Asia Łukijańczuk

Dziękujemy wszystkim twórcom, z którymi mieliśmy okazję pracować!

Otagowane , ,

Mokra Włoszka

Sabrina – to imię jest chyba najlepszą kwintesencją popu końca lat 80. Urodzona w 1968 roku w Genui wokalistka była, obok Samanthy Fox, bez wątpienia najczęściej goszczącą panią na plakatach w pokojach młodych chłopaków, nie tylko w Polsce. Kiedy przeglądając kasety znalazłem taki egzemplarz nie mogłem się powstrzymać od opisania go tutaj. Oto dawno już nie uzupełniany dział kasety i „The Best Of” Sabriny.

sabrina

Kaseta zbiera numery z dwóch pierwszych płyt Sabriny Salerno. Pierwszą wydała w 1987 roku. Miała już za sobą udaną karierę modelki, kilka ról filmowych, czy bardziej telewizyjnych i pierwszy singiel, „Sexy Girl”.

W teledysku ujawniła swoje największe atuty, trudno do nich zaliczy wokal. Disco według Sabriny było przeładowane erotyką i tak jest zresztą do dzisiaj. Ten numer nie zrobił jeszcze wielkiej kariery. Przepustką do niej okazała się inna piosenka z tej kasetowej składanki, „Boys (Summertime Love)”. Tu już Sabrina poszła na całość, także w klipie. Numer okazał się wielkim hitem, szczególnie we Francji. Na świecie sprzedał się w ponad półtorej miliona egzemplarzy.

sabrina2  sabrina3

Inne kawałki ze składanki mają równie jasne co do przekazu tytuły: „Hot Girl”, „Kiss Me” czy po prostu „Sex”. Jest tu też okropny cover hitu Roda Stewarta „Da Ya Think I’m Sexy?”. Ale przecież to czy Sabrina umie śpiewać nie miało kompletnie znaczenia. Chyba najbardziej słuchalną kompozycją jest tu „Like A Yo Yo„. Może dlatego, że jej kompozytorem jest gigant disco, sam Giorgio Moroder, autor największych hitów Donny Summer, którego numery śpiewał także m.in. David Bowie, To również twórca genialnej muzyki filmowej (napisał m.in. „Take My Breath Awayz filmu „Top Gun” – numer został nagrodzony Oscarem).

sabrina1

Kaseta nie powala swoją graficzną oprawą. Co  ciekawe, na okładce widnieją inne numery niż są rzeczywiście na kasecie i w wewnętrznej wkładce. Sam właściciel musiał opisać, która strona była A, bo producent, tajemnicza firma MC, nie dała rady.

Na deser występ Sabriny z roku 1988 w Sopocie. Na końcu dostała nawet kwiaty…

PS. W swojej kolekcji mam także taki piękny winyl.

sabrina2

O nim więcej na moim blogu o analogach: winylowetrzaski.wordpress.com

Otagowane , , , ,