Category Archives: Zabawki

Pstryk!

Podobno były niezawodne, niezniszczalne, no i wszechobecne. Piszę podobno, bo sam takiego nie miałem. Ale teraz już mam w kolekcji.

Historia tych aparatów sięga lat 50. Bazowały na wcześniejszych aparatach Zorkij (a te na technologii z aparatu Leica). Te modele, czyli ET były produkowane w zakładach na Białorusi. Znalazłem informację, że w latach 1982-93 wyprodukowano ich 3 miliony sztuk!

Były modele w obudowach czarnej, srebrnej i takiej złotawej. Przyznam przy okazji, że nie znam się na fotografii, nie będę więc tu emanował danymi aparatu. Można je znaleźć chociażby TUTAJ.

Nasz model jest w pokrowcu i wszystko wygląda na sprawne, jeszcze zdjęć nim nie robiłem, nie mam więc pewności.

Nie ma co ukrywać, że to aparat, przynajmniej na dzisiejsze standardy, ciężki. Podobno jego wadą był też mały zakres czasów ekspozycji. Nasz model ma obiektyw Helios 44M-4.

A może ktoś z was robił kiedyś zdjęcia tym aparatem? Napiszcie o wrażeniach!

A my mamy również inny skarb firmy Zenit. Taką piękną kamerę, o której pisaliśmy TUTAJ.

Reklamy
Otagowane , , ,

Witamy na antenie!

Znowu gościliśmy po drugiej stronie radioodbiornika! A dokładniej w radiowej Czwórce.

W sobotę (21.04.18) gościłem w audycji „Pasjonauci”. Opowiadałem tam o wielu ciekawych skarbach z naszej kolekcji

Audycji możecie posłuchać (i obejrzeć!) online TUTAJ.

Do studia przyniosłem wiele ciekawych przedmiotów z naszej kolekcji…

Polecam!

W audycji opowiadam także o swoich lampkach, które chętnie oddam w dobre ręce! Więcej o nich TUTAJ.

 

Otagowane , ,

Głupi ci Rzymianie

Co jak co, ale humor w zeszłej epoce był na wysokim poziomie. Pisałem TUTAJ już o zeszytach, które moja ciocia wyklejała rysunkowymi żartami z różnych gazet.

 

Ostatnio znalazłem u rodziców kolejny zeszyt z tej kolekcji. Wyjątkowy.

Wyjątkowy, bo nie zawiera tylko „klasycznych” historii obrazkowych, jak „Dzienniczek” Jujki czy rysunki z ostatniej strony „Przekroju”.

Ten zeszyt „Humor” ma też komiks, a w zasadzie tekst o komiksie. To tekst Tomasza Matkowskiego „Waleczni Gallowie z komiksu”.

Autor pisze o historii komiksu, o czym jest i nadziei. Nadziei związanej z polskim tłumaczeniem przygód Asteriksa, Obeliksa i innych Gallów oraz „głupich Rzymian” jak mawiał dostawca menhirów. Autor wyraża ją słowami: „od lat moim cichym marzeniem jest przełożenie któregoś z tych komiksów na polski”. Faktycznie, na oryginalne tłumaczenie musiał zeszytów musiał czekać do lat 90.

W gazecie opublikowano jednak pierwsze rysunki z pierwszego zeszytu Goscinnego i Uderzo” Asterix Gall”. Warto zwrócić uwagę, że na przykład Obelix i Asterix są tu jeszcze pisani przez „x”, nie „ks”, jak w późniejszych wydaniach Egmontu. Obelix zbiera głazy, a nie menhiry. Mało tego, Panoramiks nazywa się Miraculix, a wódz Majestix, a nie Asparanoiks. Niestety mam tutaj problem z datowaniem tego tekstu. Wygląda mi to na lata 70 i gazetę „Przekrój”, ale może się mylę?

Dopisek z 19.04.18:

Już wiem z jakiej gazety i z którego roku jest tekst o Asteriksie. Tekst znalazł się w gazecie „Przekrój” z 15 marca 1981 roku. Dziękuję za informację naszemu czytelnikowi Rafałowi!

W zeszycie znalazły się również ciekawe inne wkładki. „Głos Młodych” wydany z okazji Dnia Dziecka czy „Wielki konkurs Dziennika Bałtyckiego i Straży Pożarnej”.

Ciekawe rzeczy dzieją się z tyły tej strony. Oto mamy reklamy, m.in. gdańskiego Peweksu, ogłoszenia oraz fragment programu telewizyjnego.

W programie takie ciekawe pozycje, jak: Teleturniej o jajo, Kino Teleferii, Rolnicze rozmowy, ale też na przykład koncerty z festiwalu Jazz Jamboree.

W ogłoszeniach też perełki. Kilka przykładów: Pogotowie telewizyjne, oferta zatrudnienia w słynnej gdańskiej restauracji Rudy Kot, oferta sprzedaży Fiata 132 czy chęć zakupu encyklopedii powszechnej.

I jeszcze jedna super rzecz. Komiks od „Wieczoru Wybrzeża” na Dzień Dziecka. To dzieło autorstwa Sławomira Jezierskiego. Moim zdaniem, rysunkowo bardzo fajny.

Otagowane , , , , , , ,

Precision Made in Poland

Zawsze jak patrzyłem na różne ekierki, cyrkle, kątomierze i przyrządy kreślarskie mojego taty zazdrościłem mu. Jako architekt miał ich sporo. W tym, jak sam mi przekazywał wiele razy, kilka najlepszej firmy. I to z Polski. To Skala, przedsiębiorstwo, którego korzenie sięgają lat 20 XX wieku. Niedawno nasze zbiory powiększyły się o taki piękny zestaw firmy Skala.

Już w logo widać globalny zasięg działania firmy (globus), no i cyrkiel. Do tego dumne „Made In Poland”. Ale ciekawie jest z drugiej strony opakowania. Pełna nazwa, czyli Spółdzielnia Pracy Skala mieszcząca się w Warszawie przy ulicy Gizów. To w dzielnicy Wola.

I ciekawostka. Do kontaktu podany jest jeszcze numer urządzenia zwanego teleksem. To usługa telegraficzna już od ponad dekady w Polsce nie świadczona. Zdaje się, że do świadczenia usług teleksowych używano innego ciekawego urządzenia, dalekopisu. Ale wracając do naszego zestawu. Jest w takim ładnym niebieskim pudełku z plastiku.

Z przodu naciska się plastikowy guzik i ukazuje się skarb. W środku charakterystyczna szmatka do czyszczenia użytych końcówek. A trochę ich jest…

Są cyrkle, jakieś rysiki, nawet do końca nie wiem jak to się wszystko nazywa. Przy okazji, warto dodać, że Skala robiła nie tylko przyrządy kreślarskie, ale również na przykład lampy dla kreślarzy albo stoły.

 

Otagowane , ,

Alfabet dydaktyczny

Pisaliśmy już o różnych puzzlach z naszej kolekcji.

 

TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

Teraz czas na kolejny skarb. Oto nasz nowy nabytek.

Ok, fakt, może to nie do końca puzzle, bardziej układanka, gra albo jak informuje producent ruchomy alfabet obrazkowo-literowy. Jak widać, zabawkę przygotowała Spółdzielnia Pracy Poligraficzno-Wydawnicza „Udziałowa” w Częstochowie. I tutaj mała niespodzianka. Mamy już jedną wyjątkową zabawkę tej spółdzielni. To „Mała Poczta”, o której pisaliśmy TUTAJ.

Ale wracając do ruchomego alfabetu. Zabawka pochodzi z przełomu lat 70 i 80 i kosztowała 32 zł. Była zatwierdzona przez same Ministerstwo Oświaty i Wychowania. Zatwierdzona przez ministerstwo, bo jest pomocą dydaktyczną „do stosowania przez dzieci 6-cio letnie”. Składa się z 22 kolorowych obrazków, z których układa się pary z literką alfabetu i przedmiotem na daną literę.

  

Trochę nam zajęło układanie, ale się udało 🙂

Najciekawsza wydaje się propozycja do literki yyy…

Otagowane , , , ,

Zakąski/przekąski

Zapewne goście nie znajdą w nim kawy w szklance i torcika uniwersyteckiego jak w warszawskim Barze Kawowym, o którym pisałem TUTAJ.

Obsługa, choć wspaniała, zapewne nie dorówna również barmanowi Józiowi (Walenty Kędziorek) ze słynnych, otwartych już w 1945 roku, warszawskich Zakąsek. Był to nowoczesny bar szybkiej obsługi, w którym pan Józio nie mówił do klientów „proszę poczekać”, tylko „już podaję”. A wystrój zapewne nie przebije luksusowej restauracji Paradis na Nowym Świecie (po wojnie mieściła się tu Melodia). Jednak Cafe, które pojawiło się na naszej makiecie H0, o której piszemy w specjalnej zakładce u góry też, mam nadzieję, przyciągnie swoich klientów.

Tak naprawdę to miał być dworzec. Pisałem zresztą o nim kilka wpisów wcześniej. Kilka dekad temu wyprodukowała go niemiecka firma OWO.

 

Ponieważ jednak mam już wystarczającą liczbę dworców na makiecie to zdecydowałem się zrobić z tego dom towarowy z kawiarnią. I teraz wygląda tak:

Budynek główny ma piętro. W oknach są różne firanki. Najciekawsze jest to, że  z każdej strony ma inne wejście. Na górnym zdjęciu bardziej skromne, na spokojniejszą część ulicy.

A z drugiej strony są już duże drzwi z przedsionkiem. Do tego ławeczki, różne płotki itp. No i najważniejsze, cafe z boku.

Wejście też jest przestronne, obok reklamy produktów.

Jest też plakat reklamy. Wkrótce będzie więcej. Pracuję nad specjalnymi.

Jak widać, przy takiej skromnej kafejce również przyjemnie jest pogadać w oczekiwaniu na kawkę, ewentualnie piwko. No właśnie, piwko… ale o nim następnym razem…

Otagowane , , ,

Dworc…owo

Czas ponownie powrócić do naszej makiety kolejki. O jej budowie możecie przeczytać w specjalnej zakładce MAKIETA H0 u góry.

 

Do naszej kolekcji dołączył kolejny piękny dworzec, który na niej stanie. Wyprodukowała go firma Olbernhauer Wachsblumenfabrik Olbernhau, czyli OWO Spielwaren. Jeden budynek OWO już mamy, o nim więcej TUTAJ.

Niestety nasz nowy model to tylko dworzec z tego obrazka. Ale miasteczko budujemy podobne. Z boku opakowania jest pieczątka, która dokładnie mówi z czym mamy do czynienia. To „budownictwo kolejowe/plastik” w cenie 45zł. Jest też pieczątka, na której rozszyfrowałem skrót Gminnej Spółdzielni Handlowej oddział w Warszawie i ważne słowo: import.

Ale zajrzyjmy do środka. Jak na taki model jest w nim bardzo dużo elementów, no i okazała instrukcja.

Przyznacie, że to śmiałe podejście. Wszystko na jednym rysunku. Ale trzeba powiedzieć, że wyjaśnione jest dobrze. To znaczy, okaże się, jak będę składał 🙂 Finalnie efekt ma być taki:

Do składania są elementy kartonowe, plastikowe, okienka, ławki i przeróżne dodatki. Także drzewa i trawa.

 

Są też różne dodatki, z których można zrobić firanki, jakąś posadzkę albo reklamy dworcowe.

Powiem szczerze, że już nie mogę się doczekać jak zacznę go składać. Na pewno pokaże jak wkrótce stanie na makiecie. Póki co, pojęcie o tym, jak dworzec może wyglądać daje zdjęcie na kartonie.

Otagowane , , ,

Zaginiony model

Zapewne przyszły kapitan Jan Grudziński odbywając w 1936 roku staż na okazałym MS Piłsudski (obok MS Batorego transatlantycki ambasador polskiej kultury i przepychu) nie przypuszczał, że skończy życie jako dowódca okrętu podwodnego. Na zwodowany w 1938 roku w holenderskiej stoczni okręt kapitan trafił tuż przed wybuchem II wojny. Zatonął wraz z całą załogą w niewyjaśnionych okolicznościach podczas patrolu po Morzu Północnym na przełomie maja i czerwca 1940.

Wspominam ten okręt, bo jakiś czas temu zdobyłem wyjątkowy przedmiot z nim związany. To model statku, z oryginalną gablotą zrobioną przez poprzedniego właściciela. Ma numer 85A, bo taki otrzymał po wcieleniu go do flotylli okrętów brytyjskich na początku wojny.

To model kartonowy prawdopodobnie z serii „Mały Modelarz”. Pani, od której go zdobyłem powiedziała mi, że może być nawet z lat 60. Przejrzałem wykaz modeli okrętu Orzeł wydanych przez „Małego Modelarza”. Pierwszy ukazał się już w czwartym numerze w 1958 roku. Dalej dwukrotnie w latach 70 i jeszcze w 90. Czyżby to był ten w 1958 roku? Liczę na waszą pomoc.

A może się mylę, może to samoróbka pana. Wiele rzeczy jest namalowanych, wykonanych z jakiegoś tworzywa. Są gwoździki udające części okrętu, flagi wycięte z kartonu itp. To może być faktycznie samoróbka! Tak jak gablotka. Nawet bym wolał gdyby to był okręt wykonany przez jakiegoś pasjonata. To byłoby coś!

Otagowane , , , ,

Kartony w kosmos!

Ten wpis wiąże się ze smutną historią. Otóż w Warszawie często odwiedzałem sklep modelarski Has Hobby na ulicy Dzielnej. Znalazłem informację, że rozpoczął działalność w 1994 roku. Prowadzący go przemiły pan sam sklejał modele i musiał robić to już dużo wcześniej. W jego sklepie w gablotach było wystawionych sporo przeróżnych okazów, które sam sklejał, z plastiku, jak i z kartonu. Wiele pochodziło jeszcze z lat nawet 70. Właściciel i pasjonat miał też różne elementy do makiet kolejek i tam też kupiłem sporo rzeczy na moją makietę, o której przeczytacie w dziale MAKIETA H0.

Smutno, że pan musiał zamknąć swój wyjątkowy sklep z artefaktami sprzed lat. Zanim jednak to zrobił udało mi się go odwiedzić. Po krótkiej rozmowie przekazał mi swoje dwa wyjątkowe dzieła.

To kartonowe modele rakiet. Niestety nie udało mi się dowiedzieć, z którego pochodzą roku. Być może ktoś z was sklejał podobne i pomoże? Wyglądają na wiekowe.

Pierwszy to radziecki Wostok, czyli rakieta z kapsułą, którą leciał sam Jurij Gagarin. Ma dużo ciekawych szczegółów. Sam sklejam modele plastikowe mogę się więc tylko domyślać, że sklejenie takiej kartonowej rakiety nie było łatwe.

Jak widać jest tu zdejmowana kapsuła. Na dole rakietę wieńczą wyloty z potężnych silników.

Druga rakieta to już konstrukcja amerykańskich inżynierów. Wydaje mi się, że to model Delta II.

Model troszkę powyginany, ale to wina ostrego lądowania na moim podwórku 🙂

 

Konstrukcja podobna jest do Wostoka, tylko bardziej smukła.

Cieszę się, że te dwa okazy trafiły do mojej kolekcji, ale szkoda, że tylko z powodu likwidacji tak wyjątkowego sklepu…

O modelarstwie w PRL-u możecie przeczytać również TUTAJ.

 

A jeśli interesuje was coś więcej o gadżetach kosmicznych sprzed lat to zapraszam TUTAJ.

Otagowane , , , , , ,

Indiańska składanka

Pamiętacie jak pisałem o niemieckiej serii „Winnetou”, w którego wcielił się  francuski aktor Pierre Brice, a właściwie Pierre Louis Baron de Bris. Aktor, który w latach 60 zagrał samego… Krzetuskiego we włoskiej ekranizacji “Ogniem i mieczem” Sienkiewicza. Mam już klamrę do paska z tym idolem lat 60 i 70, szczególnie u naszych zachodnich sąsiadów. Pisałem o niej TUTAJ.

Niedawno w jednym ze sklepów ze starociami w Gdańsku nabyłem kolejny gadżet związany z tą niemiecką produkcją, w której amerykańskie stepy udawały zdaje się jugosłowiańskie krajobrazy. To wyjątkowe puzzle.

Wyjątkowe, bo składają się z trzech różnych układanek z różnymi scenkami z serii, nie tylko z samym Winnetou.

 

Wyprodukowała je specjalizująca się w różnych grach i puzzlach właśnie firma FX Schmid, której początki sięgają połowy XIX wieku.

Takich puzzli wyprodukowano kilka kompletów. FX Schmid wyrabiała również m.in. karty do gry. Fani „Winnetou” mogli także pograć w planszówki związane z serią. TUTAJ znajdziecie przykłady różnych gier.

Puzzle z tej serii bywają na aukcjach internetowych, ich ceny są jednak dziwnie wysokie. Lepiej więc poszperać po sklepikach ze starociami.

A póki co, wracam do składania…

Otagowane , , ,
Reklamy