Category Archives: Zabawki

Szombierki, Gwardia, ROW

Legia w Pucharze Europy wygrywa z IFK Goeteborg 4-0 (na wyjeździe), Górnik Zabrze wygrywa z BK Aalborg w Pucharze Zdobywców Pucharów (też na wyjeździe, gola strzela Lubański), Ruch Chorzów remisuje z Fiorentiną (mecz na Stadionie Śląskim oglądało 80 tysięcy widzów), a GKS Katowice przegrywa 0-1 z Barceloną (oba mecze w Pucharze Miast Targowych). Te wyniki brzmią dziś jak żart, kiedy się patrzy na sytuację polskich klubów w Europie, ale w sezonie 1970/71 nie były niczym zaskakującym. O tym sezonie opowiada wyjątkowy zeszyt, który ostatnio zdobyłem.

 

Jego autorem jest pan Wojtek z warszawskiego Czerniakowa. Nie trudno się domyślić, fan futbolu. Takie albumy nie były niczym wyjątkowym przed laty. Sam prowadziłem taki w latach 90., o lidze NBA. Ten jednak wyróżnia się genialnym rysunkami. Popatrzcie na ten poniżej (po prawej). Cóż za fantastyczna sytuacja bramkowa! No i nawet reklamy się znalazły: „Margaryna Smaczna Tania Zdrowa”.

W zeszycie znalazły się wycinki z gazet sportowych o polskich ligach piłkarskich, reprezentacji, gwiazdach światowego futbolu. W II lidze grały wtedy m.in. Garbarnia, Cracovia, Odra, Hutnik, Urania i Motor. Z kolei w I m.in. Legia, Polonia, Gwardia, Szombierki, Stal, ROW i Zagłębie Sosnowiec.

Dla mnie jednak najfajniejsze są te rysunki. Co ciekawe, pan Wojtek nie tylko prowadził taki album, ale też trenował podwórkową drużynę.

A ty, jaki prowadziłeś zeszyt?

Bo, na przykład, moja ciecia prowadziła zeszyty Humor, o których pisałem TUTAJ.

 

A tu wspomnienie meczu GKS-u Katowice z Barceloną z 1970 roku:

Otagowane , , , ,

Wiewiórka radzi

Sylwester to czas zabawy… a może spędzić go z grą. Na przykład taką…

Trzeba i warto myć zęby – takie jest w skrócie przesłanie gry Spacer z Wiewióreczką. Zasady tej planszówki są bardzo proste. Trzeba dotrzeć do mety i kto zrobi to pierwszy wygrywa. Po drodze czekają jednak pułapki, ale też pomocnicze pola. Każdy z numerów odpowiada zadaniu. Dotyczą one higieny jamy ustnej, można się dowiedzieć co warto jeść, jak często myć zęby, jakiej pasty używać.

Po drodze są rysunki, które przypominają wiele przysmaków sprzed lat.

Wśród nich toffi, krówka, owocowa guma do żucia…

Tą piękną grę przygotował IRWiK – Ośrodek Poradnictwa Konsumenta. Domyślam się, że rozdawano ją w szkołach, w gabinetach dentystycznych.

Pamiętam różne akcje dentystyczne namawiające nas do mycia zębów w latach 80: od wspólnego szczotkowania w klasie, po pokazy jak należy to robić. Niewiele to dawało, bo każdy z nas panicznie bał się szkolnej dentystki, która na słowo „boli”, odpowiadała „ma boleć”.

Projekt graficzny tej gry przygotowała Małgorzata Wajszczuk, a konsultantką była dr Wiesława Sędrowicz.

Z jakich lat pochodzi ta gra? Myślę, że 80, ewentualnie 70. Mam nadzieję, że zachęciła kilka dzieciaków do mycia zębów…

Otagowane , , ,

Grzybowa i legumina

Ostatni dzwonek przed świętami! Nie macie jeszcze prezentów, nie wiecie co podać? Pierwszy rocznik „Przyjaciółki” z 1948 roku pomoże. Oto wybrane porady ze świątecznego numeru z grudnia 1948.

Najpierw menu. Kilka przykładów znam dobrze dziś, ale niektóre? Bo na przykład śledzie i grzybowa ok. Ale gdzie karp? Za to dużo dorsza no i legumina, czyli po prostu deserek.

Z prezentów bardzo popularne były wtedy książki. Poniżej propozycje dla dzieci. Przyznam, że nie czytałem żadnej 😦

Dla młodzieży idealnym prezentem był… karnet filatelistyczny. I to ze znaczkami z wyścigu Dookoła Polski (Tour de Pologne) ze stemplami z miast etapowych. Jak pisała redakcja to był idealny prezent „od matki dla syna” i od „siostry dla brata”.

Jak jednak pokazują moje listy do Mikołaja z lat 80, ja miałem inne priorytety.

Otagowane , , ,

Do zabaw rytmicznych

Kastaniety – brzmi jak narzędzie zbrodni… a to instrument perkusyjny do zabaw rytmicznych.

Pamiętacie go z przedszkola, może zerówki? Teraz udało mi się go zdobyć na jednej z wyprzedaży. I to w oryginalnym opakowaniu.

Zasady gry/zabawy były bardzo proste. Wystarczyło machać zabawką, plastikowe okrągłe elementy się poruszają i uderzają o siebie wydając dźwięki.

Nasze kastaniety pochodzą z połowy lat 80. Zabawkę wyprodukowała Spółdzielnia Rzemieślnicza Centrum z Warszawy. Czy napis na etykiecie „made in Poland” świadczy o tym, że były wysyłane do bratnich krajów?

Otagowane , , ,

Bolid Unitra Zatra

Stanisław Wierzbicki był mistrzem startów. Pokazał to także w swoim pierwszym wyścigu w serii Prefo. Wygrał start i to z samym Fittipaldim!

Jednak zawodnik zespołu sponsorowanego przez skierniewicki zakład Unitra Zatra już tuż za startem musiał walczyć z usterką swojego bolidu.

Fittipaldi na moment wyprzedził Wierzbickiego, ale ten wykorzystał wewnętrzną linię toru. Opóźniając hamowanie wyprzedził rywala.

Widać było, że bolid Wierzbickiego nie sprawuje się najlepiej, rzucało go po torze, ale kierowca z Katowic doskonale nadrabiał wady auta swoimi umiejętnościami i odwagą.

Jeszcze na ostatnim okrążeniu Wierzbicki prowadził. Fittipaldi był tuż za polskim kierowcą. I wtedy tragedia!

Tuż przed start-metą przednia oś w bolidzie Wierzbickiego pękła i ten cudem tylko ratuje się przed poważną kraksą. Jednak bolid staje, a Fittipaldi mija go na kilka metrów przed metą…

…może tak wyglądałby wyścig, powiedzmy w latach 70. gdyby w F1 jeździł Polak. Czy jego bolid byłby tak awaryjny? Te samochody na zdjęciu nie są łatwe w prowadzeniu. Na zakrętach trzeba zwalniać, by nie wylecieć z toru, cały czas kontrolować gaz. Robi się to za pomocą specjalnych sterowników.

Mają przycisk do regulowania prędkości. Są podłączone do toru i do transformatora. Ale ten zestaw wyścigowy, który dostałem od kolegi, ma też wersję dostępną na baterie.

Całość składa się z masy elementów. Są części trasy, elementy ogrodzenia, oznaczniki i wiele innych części. No i cały zestaw naprawczy z oponami, silnikiem itp, jak w boksie F1.

Zestaw można było powiększać i budować coraz większe tory. No właśnie, ten zestaw został zakupiony w Centralnej Składnicy Harcerskiej w Warszawie, zapewne w latach 70. Na opakowaniach są pieczątki z cenami, wahają się w okolicach kilkudziesięciu złotych.

Od lat 50. podobne składnice znajdowały się w wielu większych miastach w Polsce.

Elektryka nie jest jakaś skomplikowana, jak widać, ale i tak nie było łatwo uruchomić ten tor po wielu latach.

W zestawie jest też instrukcja, co ważne po polsku, dzięki której można dokonywać napraw, ale też zobaczyć różne ustawienia toru.

Jeszcze słowo o Prefo, czyli enerdowskiej firmie, która produkowała ten tor. Zajmowała się również m.in. modelami H0.

Firma powstała w Dreźnie, już w latach 20. XX wieku. Produkowała różne tory z różnymi samochodzikami. TUTAJ możecie poczytać więcej.

A jeszcze ciekawostka. Wiecie co to za model wyścigowego auta?

Otóż to Wartburg F3. No to jazda!

Otagowane , , , ,

Tajne przez poufne

Podobno w tych rejonach były kopalnie urany. Potwierdzają to najstarsi mieszkańcy. Dlatego, w pewien sposób odwzorowując okolice Lwówka Śląskiego i Pławnej na Dolnym Śląsku postanowiłem nawiązać do tej legendy.

Nie zacząłem jednak szukać uranu, a nawiązałem do legendy na mojej makiecie H0, którą buduję przede wszystkim z elementów sprzed lat. Są pociągi, domki, tory i wiele innych rzeczy oryginalnych z PRL-u. Możecie o niej przeczytać więcej w specjalnej zakładce Makieta H0.

Dziś opowieść o kolejnym elemencie. A zaczęło się tak…

Najpierw było kilka desek, elastyczny czarny materiał, styropian, mata udająca ziemię, trochę kleju i kilka chwil roboty.

Potem trzeba było zbudować wzniesienia, doczepić kopalnię. To jest tajne miejsce, wielu mieszkańców tak naprawdę nie wie, co się tu odbywa, choć wiedzą, że coś dziwnego.

Jak widać, Henryk, Zygmunt i Benio już pracują na dole. Warunki są ciężkie. Wentylatory niespecjalnie pomagają. Ale tajemnicze kryształy wydobywane pod ziemią powodują, że chce się pracować.

Sama kopalnia nie była specjalnie trudna do wykonania, gorzej ze wzgórzem.

Styropian oblepiony materiałem imitującym ziemię nie wyglądał najlepiej.

Ale po dołożeniu drzewek, piachu, konarów i innych leśnych historii zaczęło to wyglądać.

Jak widać na górze prace również trwają. Specjalny dźwig wyciąga wagonikiem towar na rampę i tam jest zabierany.

Jest też miły akcent, to pani Halina. Lubi się opalać, po prostu…

Wiele elementów jest tu niedokończonych, ale kto powiedział, że prace zostały zakończone..

Otagowane , , , , ,

Pan Henryk wylądował

Wreszcie! Wreszcie powróciłem do makiety H0, o której możecie przeczytać w specjalnej zakładce. Staram się ją robić przede wszystkim z przedmiotów sprzed lat. Teraz dołączył samolot.

Tym razem wykonałem Fokkera DR-1. Model marki Revell pochodzi z 1983 r. Nie był specjalnie trudny do złożenia. Kilka części, pilot. Jak widać zostawiłem oryginalny kolor plastiku, moim zdaniem sprawdza się idealnie.

Kiedy dostałem model w prezencie, postanowiłem wykorzystać go na makiecie. Skala nie jest idealna z H0, ale bardzo bliska. Żeby samolot mógł „wylądować” na makiecie musiałem zbudować lotnisko. Postanowiłem zrobić je z kawałka deski. Okleiłem ją, dołożyłem kilka gadżetów, namalowałem pas startowy i jest. Na zdjęciu poniżej widać też małe światła, znaczniki końca pasa.

Jasne, samolot Fokker DR-1, który produkowano w latach 1917-1918 nie mógł trafić na lotnisko małego aeroklubu w PRL… a może jednak. Wyobraźmy sobie, że pasjonat lotnictwa – pan Henryk – wszedł w posiadanie takiego samolotu po wojnie. Postanowił go odnowić, i wreszcie się udało! Genialny trójpłat z kratownicowym kadłubem krytym płótnem, który maksymalnie osiągał około 160 km/h, wylądował w naszym miasteczku. Pana Henryka nie witały jednak tłumy, tylko małżonka z dzieckiem i para miejscowych pijaczków.

Oczywiście ten fragment makiety nie jest jeszcze dokończony, ale pracuję nad tym 🙂

Tymczasem… niemal w tym samym czasie, pan Gerard zakupił piękną Skodę 100 na pobliskiej giełdzie. Nie mógł sobie nie zrobić z nią zdjęcia na rynku miasteczka. Niestety tutaj też załapał się jakiś miejscowy pijaczyna…

Otagowane , , , , ,

Wakacje!

Wiem, wiem, już dawno się zaczęły wakacje… ale co tam, kolejny wakacyjny wpis nie zaszkodzi.

Tak to wyglądało w oryginale. Plaża w Ustce i relaks nad jeziorem. Kostiumy, gazeta, Grundig, było dobrze!

Jak widać, już wtedy było masę ludzi na plaży. Muszę przyznać, że rodzice mieli szałowe stroje: jednoczęściowy kostium w panterkę, gacie w amerykańską flagę. Nie było żartów.

Trochę odtwarzając tamten klimat zrobiliśmy takie zdjęcia z naszymi skarbami.

Jest tu kilka gadżetów. Jest gazetka (idealny na urlop „Express Wieczorny”), skórzana siatka babci Jaśki z lat 60., okulary chroniące oczy, syfon (pisaliśmy o tych sprzętach m.in. TUTAJ) i oczywiście MK 232 Automatic, czyli magnet Grundiga, o którym pisaliśmy TUTAJ.

Mamy też zestaw wczasowy w innej konfiguracji. Widzicie na pewno warcaby, oranżady z tym genialnym kapslem (pisaliśmy o nich TUTAJ), radio Biwak i wreszcie dmuchane zabawki.

Mamy kilka piłek i kółek dmuchanych. Ten schowany (czerwony) pochodzi z łódzkiej Spółdzielni Pracy Farmedia. Natomiast piłka pochodzi z innej łódzkiej Spółdzielni Pracy, Spójnia.

A wy, jaki mieliście zestaw na relaks na piasku?

Otagowane , , , , , ,

Koronacja w 3-D

Pokazywałem już na blogu świat 3D z minionej epoki, czyli…. stereobox, o którym pisałem TUTAJ.

Pisałem wtedy o Sir Charlesie Wheatstonie, który lubił kontrowersje. Największe wywołał, kiedy poślubił swoją kucharkę – siostrę matki innego geniusza, jednego z wielkich pionierów elektrotechniki Olivera Heaviside’a. Wheatstone był uznanym brytyjskim wynalazcą. Opracował m.in. pierwszy elektryczny telegraf oraz urządzenie, które nazwał stereoskopem. To maszynka do oglądania obrazów przestrzennych, dzisiaj znanych jako technika 3D. Był rok 1838…

…a dzisiaj mamy 2019 i taki nowy skarb w naszej kolekcji.

Początki tego urządzenia sięgają 1914 roku. Wtedy w Portland USA powstała firma Sawyer’s, która opracowała urządzenie do przeglądania zdjęć o nazwie View Master. Produkt i nazwa zostały opatentowane w 1939 roku.

Produkt tak się dobrze przyjął, że firma wprowadziła go na rynek europejski i my właśnie mamy produkt wykonany w Belgii, na amerykańskiej licencji. Pochodzi z lat 50.

Wkłada się do niego filmy i przewija wajchą z boku. Ciekawe jest to, że zdjęcia mogło się oglądać pod światło, ale też bez niego. Dzięki dwóm bateriom i żaróweczce.

TUTAJ przeczytacie więcej o filmie. A teraz co można obejrzeć. Mamy przepiękny zestaw zdjęć.

To piękny zestaw mini fotografii do View Mastera. Są dwa rodzaje obrazków w tym albumie. Kolekcja zdjęć z koronacji królowej Elżbiety z 1953 roku oraz fotografie krajobrazów z różnych krajów, Włoch, Szwajcarii, Holandii, Londynu, Kornwalii.

Każdy zestaw składa się z 14 zdjęć.

Wszystko genialnie opisane i poukładane.

Nic tylko oglądać!

A TUTAJ możecie zobaczyć inne modele View Masterów.

Otagowane , , , ,

Epoka slajd

„Na obiad jadą goście/ – Uwaga! Dziura w moście!/ Pod mostem płynie rzeka/ wiadomo, że z daleka/ Do morza rada/ Inaczej nie wypada” – tak zaczyna się bajka Jana Brzechwy „Dziura w moście”. A tak wygląda na fenomenalnych slajdach z naszej kolekcji.

Po tym, jak w ostatnim wpisie opisałem mini pokaz filmów z naszej kolekcji, postanowiłem kontynuować przeglądanie podobnych materiałów. W ręce wpadły mi slajdy, które mamy w kolekcji. Jakież to są genialne obrazki!

Oczywiście jakość zdjęci i kafelki, na których je wyświetlałem, nie w pełni pokazują te genialne rysunki, ale i tak robią wrażenie. To nie powinno dziwić, bo opracowała ja Maria Uszacka, uczennica w pracowni samego Jana Marcina Szancera.

Ten zestaw kosztował 60 zł i wydała go firma Epoka Slajd.

Za drugi zestaw odpowiada Wydawniczo-Oświatowa Spółdzielnia Inwalidów Wspólna Sprawa z Warszawy. Prawdopodobnie pochodzą z lat 70, a angielskie napisy świadczą, że były przeznaczone także dla turystów zagranicznych.

Można na nich zobaczyć najważniejsze zabytki Gdańska. Na przykład takie:

Na dokładkę zostawiłem małą laleczkę z boku jednego z nich, a co!

A na czym oglądam takie skarby? Póki co, zdradzę tylko tyle…

I jeszcze jedna ważna rzecz. Na takich slajdach, rejestrowało się również życie rodzinne. Mam taki przykład z rodzinnego archiwum. Moja ciocia-babcia i jej mieszkanie w Gdańsku.

Oczywiście jeszcze do slajdów powrócę…

Otagowane , , , , ,