Category Archives: Zabawki

Metal jeździ i strzela

Mam już kilka metalowych autek w kolekcji. Chociażby takie:

Ostatnio kolekcja się powiększyła. O dwa auta i jedną extra metalową zabawkę. No zobaczcie sami:

Dwa autka są produkcji radzieckiej. Tu zagadka. Napis „nочма” pokazuje mi jako tłumaczenie z języka kirgiskiego jako „numer”. Czyżby pochodził z jakiejś kirgiskiej fabryk zabawek?

A może kolejna zagadka, z jakiego zakładu jest ten okaz? Bo widzę, że kosztuje 45 kopiejek.

I jeszcze zabawka bardziej współczesna. Japoński pistolet metalowy. Strzela!

Czy on nie odnosi się do jakiejś bajki? Eh, tak dużo pytań, a mało odpowiedzi…

Otagowane , , , ,

Puścił Węgra na boisko

Fakt, dziwne miny mają ci zawodnicy, ale w końcu są przecież namalowani. Pewnie ręcznie przez jakąś węgierkę zatrudnioną w fabryce zabawek. Odnalazłem w swoich zbiorach piłkarzyki kupione jakieś 8 lat temu na targu na Dolnym Śląsku.

Może nie powalają wykonaniem, jakością, ale kurczę wciąż działają! Są piłkarze, boicho, metalowe rurki zakończone gumowymi uchwytami. Musiałem tylko bramki dorobić.

Jest też logotyp, dzięki któremu wiem, że pochodzą z Debreczyna. Myślę, że to lata 80., może 70.

Przy okazji sprawdziłem czy w Debreczynie jest drużyna piłkarska, bo może adepci miejscowej szkółki ćwiczyli na tym sprzęcie. No oczywiście, że jest. Nazywa się Debreceni VSC. Założona w 1902 roku, wtedy o takiej warszawskiej Legii to jeszcze nawet nikt nie słyszał. Debreceni VSC 7 razy zdobyli mistrzostwo Węgier, 12 lat temu grali w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Bez powodzenia, przerąbali wszystkie mecze.

Może za mało ćwiczyli na takich piłkarzykach…

Otagowane , , , ,

Sto lat chłopaki!

50-te urodziny obchodzą dziś superbohaterowie Kajko i Kokosz. Z tej okazji przypominam wpis dotyczący tych wyjątkowych postaci:

„Opowieść niniejsza dotyczy w prostej linii prapraprapradziadka Kajtka i takiegoż praprzodka Koka” – tak informuje czytelników Janusz Christa przedstawiając bohaterów nowej serii. Jej głównymi bohaterami będą Kajko i Kokosz. Przyznam, że Christa to jeden z moich ukochanych rysowników, a ta seria komiksowa od zawsze jest dla mnie niezwykle istotna. Zresztą o pracach Christy wspominałem już parę razy: https://bufetprl.com/?s=kajko+i+kokosz

Teraz czas na powrót do „Kajko i Kokosza”. Powód jest wyjątkowy. Oto pierwszy tom jubileuszowej kolekcji z okazji 50-lecia serii.

To kilkadziesiąt stron nie tylko samego komiksu, ale też jego historii, historii samego autora. Wstęp napisała tu wnuczka rysownika Paulina Christa. Wiele tu wyjątkowych, intymnych wspomnień o twórcy Kajko i Kokosza. Jest też doskonały materiał Krzysztofa Janisza z bloga https://na-plasterki.blogspot.com/ Ileż tu informacji, wyjątkowych zdjęć. Dowiecie się m.in. jak narodziła się seria, jak się zmieniała, jak zmieniały się nawet poszczególne kadry.

Jak wyglądała kariera Christy (wiedzieliście, że rysował do magazynu „Jazz”?), co czytał w młodości (oczywiście, że był to m.in. francuski tygodnik komiksowy „Vaillant”), jakie książki ilustrował, jakie reklamy (Kajtek reklamował wyroby jubilerskie!).

Są fantastyczne skany z wczesnych, młodzieńczych prac Christy, opowieść o jego innych komiksowych seriach, zmieniającym się stylu. Jest też duża opowieść o samym „Złotym pucharze”, różnych wydaniach itp. No i wreszcie sam komiks.

Za renowację kolorystyczną plansz komiksowych i okładek oryginalnych odpowiada Arkadiusz Salamoński. Tutaj komiks zajmuje aż ponad 120 stron. No i jest doskonały! Ciekawe też, że dołączono do niego paski wyjaśniające powstanie serii, które nie znalazły się w wydaniach tego komiksu w wydaniu KAW w latach 80. (tym na żółtym papierze). Tu jest wszystko.

W grudniu tego roku Egmont wyda kolejny tom serii, „Szranki i konkury”, a w przyszłym roku jeszcze 4 tomy. Dla każdego fana serii, ale też w ogóle komiksu, to bez wątpienia seria wyjątkowa. Czytam po raz kolejny…

Otagowane , ,

Miki po polsku

Bardzo różne gadżety z bohaterami bajek Disneya można było znaleźć w PRL. Nie sądzę, żeby cokolwiek z tego było sprzedawane z legalnie kupionymi prawami. No ale kto się tym wtedy przejmował. Mam już kilka gadżetów, o których tu pisałem. Chociażby radziecką gierkę Elektroniką z Myszką Miki albo elegancki piórnik z naklejką.

Ostatnio, dzięki przyjaciółce bloga, do kolekcji wpadł mi taki piękny disneyowski gadżet.

Oto ozdobne drewienko Minnie. Zdaje się, że wykonane ręcznie. Można było powiesić w toalecie, kuchni, korytarzu. No gdzie, kto chciał.

Pieczątka na rewersie pokazuje wytwórnie, czyli zakład w Konstancinie-Jeziornej, opisany po prostu jako „Wytwarzanie Galanterii Pamiątkarskiej”. Prawda, że ładnie?

Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale na tabliczce znajduje się naklejka z inna postacią z bajek Disneya:

Chyba sobie powieszę w pokoju, a co!

A Wy, mieliście takie tabliczki z postaciami z bajek?

Otagowane , ,

Bitwa na żetony

W części Węgier, będącej pod panowaniem Austrii, od dłuższego już czasu istniały silne tendencje niepodległościowe. W ich wyniku w roku 1682 wybuchło powstanie… – tak się zaczyna komentarz historyczny do jednej z najtrudniejszych gier jakie pamiętam. Chodzi o „Wiedeń 1683”.

Tak, tak, prawda, nie jest to PRL, gra pochodzi z początku lat 90. Ale jest reliktem przeszłości i jak znalazłem ją u rodziców w piwnicy, to postanowiłem opowiedzieć o niej tutaj.

W tamtej dekadzie firma Dragon, producent tej gry, wypuścił 20 wojennych planszówek. Ardeny, Grunwald, Kircholm, Kreta, Waterloo, Wojny Napoleońskie i właśnie Wiedeń. Miałem te dwie ostatnie. Niestety po Wojnach Napoleońskich pozostała mi już tylko plansza. Ale Wiedeń 1683 mam kompletny.

Wojny Napoleońskie były wspaniałe, za to Wiedeń skomplikowany. Zaczynało się od rozstawienia początkowego, czyli kilkadziesiąt żetonów trzeba było rozstawić na określonych polach na planszy. Zajmowało to około 2 godzin, dlatego czasami rozstawiałem to dzień przed właściwą grą.

A w ogóle to przed pierwszą grą, trzeba było je powycinać z prasek i posklejać awersy z rewersami.

No a potem sama gra, czyli bitwy, szarże itp. Ilość różnych żetonów, wielkość planszy i tabelki pokazują, że to nie była prosta rozgrywka.

Naprawdę trzeba było się nagłowić przed każdym ruchem, a gra – wraz z ustawianiem – mogła trwać kilka godzin. Ale co to był za wspaniale spełniony czas!

Więcej o grze przeczytacie tutaj: http://portal.strategie.net.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=278:wiede-1683-dragon&catid=20:recenzje-gier-planszowych&Itemid=119

Otagowane , , ,

Nie gazeta

Ta nazwa przywołuje wspomnienia gazety dla dzieci… albo dla dorosłych. Ale tu chodzi o coś zupełnie innego. Oto Szybowiec Świerszczyk-81. A dokładniej jego model.

Dostałem go od przyjaciół bloga. W super stanie, nie był składany, czyli nie było latane.

Ten model wyprodukowały Lotnicze Zakłady Produkcyjno Naprawcze w Krośnie i kosztował 97 zł. Model pochodzi prawdopodobnie z początku lat 80. Wtedy to w struktury krośnieńskiego zakładu naprawczego została włączona miejscowa Wytwórnia Prefabrykatów Modelarskich. Ta z kolei rozpoczęła działalność w roku 1960.

Przyznam, że ja takiego cuda nigdy nie składałem. Nie wiem czy ten jest łatwy, ale instrukcja jest.

Co prawda jest tu napisane, że to dla najmłodszych modelarzy, konstrukcja jest prosta, a czas budowy krótki, ale hm… noooo nie wiem.

Do niej dużo listewek różnych itp, itd.

No dobra, jak jakimś cudem uda mi się złożyć, to dam znać. Póki co: pomyślnych lotów!

Otagowane , , ,

Wszystkiego!

Niezmiennie najlepsze zdjęcie na Dzień Dziecka. Trzymajcie się tam! A dramatyczną historię mojego startu na zawodach rowerowych z okazji Dnia Dziecka w Słupsku pod koniec lat 80. przeczytacie na Facebooka bloga: https://www.facebook.com/Bufet-niejednoznaczny-%C5%9Bwiat-poprzedniej-epoki-188411117872146

W skrócie było ekscytująco-strasznie-super-dramatycznie.

Otagowane ,

Dworzec i hotel „Przyszłość”

„Na uwagę zasługiwały również modele architektoniczne do sklejania z kartonu i drewnianych elementów. Wśród propozycji znalazł się kościół Mariacki, pałac w Wilanowie, Katedra na Wawelu, ratusz w Cieszynie, Oblęgorek i Zamek Królewski w Warszawie. Producentem tych naprawdę atrakcyjnych modeli jest Spółdzielnia Rzemieślnicza „Przyszłość” w Cieszynie. Ceny kompletnych zestawów do sklejania, zawierają zadrukowane, wycięte elementy, wynoszą od 800 do 1200 zł” – taki fragment znalazłem w „Młodym Techniku” z 1989 roku. Dotyczył ogólnopolskiej giełdy modelarskiej i produktów spółdzielni „Przyszłość”. A przytaczam te słowa, bo jeden z ich extra produktów ostatnio znalazł się w mojej kolekcji.

Oto piękna makieta do sklejania, a dokładniej dworzec i hotel. To jedna ze słynnych makiet z czasów, kiedy kupowało się je w Składnicach Harcerskich.

Trochę już składałem na swoją makietę, o której piszę w dziale „Makieta H0”, modeli kartonowych, ale ten faktycznie wygląda bosko. H0, czyli w skali 1:87.

Sporo tu różnych elementów. Ściany z oknami, filary, dachy itp. Całość jest dworcem o uroczej nazwie Bambinowo. Jest nawet rozkład jazdy. Co prawda chyba pisany ręcznie, no ale jest. A w oknach hotelu są nawet kwiatki!

Jak w wielu takich modelach, niektóre elementy były drewniane. Dodatkowo są różne posypki imitujące trawę i piasek.

Zasadniczo proces składania jest łatwy do ogarnięcia, choć producent daje pewne wskazówki…

No właśnie, producent. To właśnie spółdzielnia „Przyszłość”. Opakowanie informuje również, że całość kosztowała 480 zł.

Uprzedzając Wasze pytania, tak, chcę to złożyć, ale to już inna historia…

Otagowane , , ,

Wictoooryyyy!

Pamiętacie czołówkę magazynu „Morze”? Był nadawany w telewizyjnej Jedynce na przełomie lat 80. i 90. Realizowany przez oddział w Szczecinie poświęconym był tematom morskim. Miał czołówkę z muzyką i ujęciami z filmowego musicalu „The Pirate Movie” z 1982 roku (a w nim ujęcia zaczerpnięte z filmu „The Black Swan” z 1942). Nie, wcale nie z filmu Polańskiego „Piraci”, jak błędnie zostało wielokrotnie powielane.

Oglądałem ten program jak głupi, uwielbiałem, także dla tej czołówki i piosenki „Victory”. Tak mi się przypomniała, kiedy ostatnio od przyjaciela dostałem kolejny skarb do kolekcji. To przykład genialnej w prostocie zabawki. Oto żaglówka:

Prosta miniaturowa żaglówka składająca się z dwóch elementów. Do tego opakowanie jakby zastępcze z nazwą produktu i producentem.

Jeśli dobrze odczytuję, to patent pochodzi z 1957 roku. Żaglówka kosztowała 5 zł i podejrzewam, że była do kupienia w kioskach Ruchu. Niestety nie udało mi się znaleźć żadnej informacji o producencie, czyli zakładzie „BROMA”. Na ulicy Grójeckiej 31 oczywiście tej firmy już nie ma. Może Wy coś wiecie?

Otagowane , , ,

Turyngia, Saksonia i te inne

Co jakiś czas dzwonią do mnie znajomi i mówią mniej więcej tak: – Cześć, słuchaj mam do oddania jakieś skarby sprzed lat, chcesz? I ja odpowiadam: – No jasne!

Tak było tym razem i skończyło się wieloma skarbami, w tym takim zestawem puzzli retro.

Wszystkie pochodzą z NRD, produkowało je zjednoczenie zakładowe o nazwie VEB Kombinat Plasticart Annaberg-Buchholz, specjalizujące się też min. w modelach autek. Opakowania mają oryginalne naklejki, jedna z ceną.

Jedne puzzle składają się z 500 elementów. Widnieje na nich krajobraz rezerwatu Spreewald, zwanego niemiecką Wenecją. Dwa pozostałe są po 300 elementów.

Oto zabytkowy zamek Wernigerode w Saksonii-Anhalt. Zdjęcie do puzzli wygląda jak z lat 70.

Kolejne 300 elementowe puzzle, to już barokowy pałac w Rudolstadt w Turyngii.

Udało się, póki co, ułożyć dwa zestawy, ale nie było to łatwe. Technologia wycinania puzzli 40 lat albo i więcej temu nie była zbyt precyzyjna. Zdjęcia też nie są najlepszej jakości. No ale się udało! Została jeszcze 500-tka.

A Wy pamiętacie jakieś swoje puzzle z PRL-u? Bo ja mam jeszcze takie cudo:

Otagowane , , , , ,