Category Archives: Zabawki

Bufet w necie

Nasze skarby w sieci! A dokładniej na popkulturowo-lifestylowej stronie IgiMag.pl.

Piszemy tam o wyjątkowych gadżetach. Wyjątkowych, bo pokazujących geniusz ówczesnych inżynierów. Wśród nich znalazły się m.in. takie cuda z naszej kolekcji:

 

 

Więcej przeczytacie TUTAJ

Otagowane , ,

Modelle H0

Nieeee, nie zapomnieliśmy o naszej makiecie H0. Po prostu, lekko zimowała przez ostatnie tygodnie. Ale zaraz ruszamy na ostro. Pierwszą oznaką ponownego wzięcia się za makietę (szczegóły w zakładce Makieta H0) niech będą takie dwa wyjątkowe pojazdy, które zaparkują na naszej makiecie.

Ciężarówka i traktorek, które zakupiłem w sklepie modelarskim na warszawskim Muranowie.

Piękna mała Skoda przeznaczona specjalnie dla skali H0 została wyprodukowana za naszą zachodnią granicą przez firmę Permot, pochodzi najprawdopodobniej z lat 60.

Różne były modele ciężarowej Skody, cysterny, ze skrzyniami, ale ten silos jest chyba najciekawszy, a przynajmniej ma najwięcej szczegółów. Zwróćcie uwagę na maskę, na kierowcę (ma pomalowaną twarz), drabinkę, koło zapasowe itp. Doskonała precyzja wykonania.

Model był u nas sprzedawany prawdopodobnie w składnicach harcerskich. Na pudełku widać cenę: 23zł.

Drugi model, traktorek, kosztował 27zł. Wyprodukowała go enerdowska firma Espewe, która powstała na początku lat 60. O jej historii można przeczytać na stronie espewe-modelle.de.

  

Traktor też ma masę szczegółów: kierownicę, liczniki, silnik itp.

Ten model traktora, D4K, był produkowany na przełomie lat 60 i 70, zapewne z tych lat pochodzi też model. Miał charakterystyczny wystający przód. Osiągał zawrotną prędkość 30 km/h.

Te piękne modele są trochę mniejsze od popularnych matchboksów. Dla lepszego zobrazowania wielkości położyłem obok zapałkę.

Na pewno moja kolekcja podobnych pojazdów się powiększy. Dołączą do zakupionych już wcześniej polskich modeli, o których pisałem TUTAJ.

Otagowane , , , , ,

Płonął aż miło

Sto lat – tyle czasu minęło od ukazania się pierwszego numeru czasopisma dla młodzieży „Płomyk”. W PRL-u zaglądałem do niego wielokrotnie. Dziś w kolekcji mam numer z 1971 roku bardzo fajną okładką (rozkładaną) z samolotami. To „Samoloty PLL LOT wczoraj-dziś-jutro”.

W numerze opowiadania, ciekawostki, trochę historii, propozycji wycieczek po Polsce.

Do tego dział filatelistyczny, fotoreportaż, rowerowa moda… czyli wszystko, czego potrzebują młode chłopaki i dziewczyny.

Jak widać, chodzi o modę rowerową. Bardzo ciekawy, czy też lepiej napisać dramatyczny jest list pod modowymi propozycjami. Otóż pisze „Zrozpaczona”:

„Jestem zrozpaczona nadmiernym owłosieniem, które pojawiło się nad górnymi wargami, na brodzie i policzkach…”. I co radzi redakcja? „rozjaśnić owłosienie wodą utlenioną z dodatkiem amoniaku”!.

Jest też bardzo ciekawy tekst o samolotach.

I coś, bez czego „Płomyk” nie byłby czasopismem młodzieżowym – komiks. W tym numerze ukazała się opowieść rysowana przez samego Butenkę „Wakacyjny Zyzio„.

Bardzo dobra jest też ostatnia strona, z różnymi łamigówkami. Jak widać, część została już uzupełniona przez jakieś sprytne dziecko.

No i kolejna moja ulubiona rzecz – listy od czytelników.

W „Poczcie Płomyka” moją uwagę przykuł list od Beaty:

I jeszcze specjalny „dodatek” o słynnym festiwalu, który w tym roku się nie odbył, czyli o Opolu.

Andrzej Turski opowiada tu o Opolu 1971, jego program jest jakoś dziwnie znajomy: koncert Premiery i Maraton Kabaretowy. A wśród wykonawców znalazła się Maryla Rodowicz.

A na deser piosenka Seweryna Krajewskiego.

Otagowane , , , ,

Nie taki mały modelarz

Kto był dzieckiem w PRL-u i nie sklejał modeli kupionych w składnicy harcerskiej ten spoooro stracił. Ja sklejałem różne JAKi i MIGi. Mam kilka w kolekcji. Pisałem o nich TUTAJ.

Teraz czas na kartonową zabawę. Przyznaję – nigdy nie starczyło mi odwagi na sklejani modeli z kartonu. Ale na takie działo być może bym się skusił.

Miesięcznik dla młodzieży wydawany przez Ligę Obrony Kraju wylądował w kioskach w 1957 roku. Drukowano w nim elementy do złożenia, schematy i historia samolotu, czołgu, czy innego modelu. Potrzeba więc było załatwić sobie klej, nożyczki, skalpel i kilka innych pożytecznych przedmiotów.

Jak widać są nawet gąsienice.

Przy rysunkach pomocne numery i opisy.

Do tego historia tego działa i ciekawe wskazówki autora Jana Matczaka, który przygotował w swojej karierze kilka „Małych Modelarzy”.

Matczak pisze „model należy do średnio trudnych (…) nie rysowałem także prawie żadnych sklejek, gdyż wiem, że każdy z was ma własne, wypróbowane sposoby klejenia brył i siatek”… no ja nie miałem.

Ponadto pan Jan zdradza, że przyda się m.in. drut żelazny grubości 3 mm na lufy działek. Hm, akurat takiego nie mam.

Na końcu jest stopka tego numeru. Wyjątkowego, bo wydanego na 35-lecie Ludowego Wojska Polskiego. Nakład wynosił, uwaga… 140 tysięcy egzemplarzy!

Jak informował wydawca: „czasopismo zalecane publicznym bibliotekom, domom kultury i świetlicom”.

Może dzisiaj też by się przydało…

Otagowane , ,

Igła, nitka i gotowe

Sporo pisaliśmy ostatnio o znaczkach, pinach, z naszej kolekcji. Mamy ich jeszcze duuuży zapas. Czas jednak dać im trochę odpocząć, na przykład prezentując pierwszy zestaw z kolejnej wyjątkowej kolekcji, która jakiś czas temu zasiliła nasze zbiory. Oto naszywki.

Najpierw naszywki szkolne, czyli tarcze. Chyba każdy, kto żył w PRL-u nosił fartuszki z tarczami. Ja w rodzinnym Słupsku też miałem przyszytą tarczę do niebieskiego fartucha. Miałem klasyczną czerwoną. Jak widać na zdjęciu, bywały też inne kolory.

Historia szkoły podstawowej w Narewce (województwo podlaskie) sięga początków XX wieku. Pierwszy szkolny budynek stanął w 1905 roku. Po wojnie, a w zasadzie jeszcze w trakcie jej trwania, szkołę otwarto już w 1944 roku. W połowie lat 70 w Narewce utworzono Zbiorczą Szkołę Gminną i zapewne z tych czasów pochodzi nasza tarcza. Pozostałe są warszawskie.
Tarcza z numerem 150 zapewne pochodzi ze Szkoły Podstawowej nr 150. Dziś taka mieści się na Bemowie.
ZSZ to Zespół Szkół Zawodowych w Warszawie, a EMZN to Elektroniczno-Mechaniczne Zakłady Naukowe im. Mariana Kasprzaka w Warszawie. Powołane do życia w 1969 roku mieściły szkołę zawodową i technikum. Oczywiście były powiązane z Zakładami Radiowymi Kasprzaka. A propos, mamy taki znaczek:

Kolejna tarcza to najbardziej sfatygowany, ale piękny egzemplarz. Pochodzi z Technikum Elektrycznego im Al. Kowalskiego w Warszawie.

I teraz pytanie, o jakiego Kowalskiego chodzi?

Zapewne o Pana Alojzego, tego od „turbiny kowalskiego”. To dzieło życia skromnego inżyniera z Torunia pozwalało zmniejszyć spalanie benzyny nawet o połowę. Więcej o tym geniuszu przeczytacie TUTAJ.

Otagowane , , , , , , ,

Gwiezdne wojny na piny

O pinach, czy też może bardziej znaczkach, pisaliśmy już tu wieeeele razy. Dzisiaj kolejny zestaw. Wyjątkowe okazy z całej serii, którą obdarował nas przyjaciela bloga Krzysiu. To znaczki, można powiedzieć, kosmiczne!

Są znaczki o amerykańskim programie kosmicznym, radzieckim i niezwykły okaz łączący te dwa światy.

Program Apollo wystartował w latach 60. Jego logo znalazło się na naszym znaczku. Celem programu było lądowanie na Księżycu i jak wiemy misja się powiodła. Zresztą cel programu widać na pinie. Jest Ziemia, jest i Księżyc, no i smuga po locie. Niestety znaczek jest dość prymitywnie wykonany. To taka w zasadzie wsuwka, zapięcie jest niezbyt praktyczne.

Inaczej jest ze znaczkiem „CCCP Łuna 4”, tu już jest profesjonalne zapięcie. Tę sondę radzieccy kosmonauci wysłali w 1963 roku w kosmos by, a jakże, dotarła na Księżyc. Niestety Łuna (czyli „księżyc”) minęła jego powierzchnię w odległości, zaledwie 8336,2 km.

Poprzez kolejny znaczek (na zdjęciu jest jego rewers z ceną 14 kopiejek), przenosimy się do połowy lat 70. Wtedy to w ramach programu Sojuz-Apollo doszło do pierwszego wspólnego załogowego lotu zrealizowanego przez ZSRR i USA. Ciekawe, że był to ostatni załogowy lot w kosmos wykonany przez USA, aż do 1981 roku.

O „kosmicznych” skarbach z naszej kolekcji pisaliśmy też TUTAJ.

Tam m.in. o takich cudach…

  

Otagowane , , , ,

Dzieło inżynierów ze Wschodu

Na naszej sobotniej imprezie nie może zabraknąć jednego z największych skarbów z naszej kolekcji. Chodzi o radziecki symulator Za kierownicą, czy też Za kółkiem.

To symulator jazdy samochodem przez miasto. Zasada działania jest dziecinnie prosta. Samochodzik porusza się po okrągłej planszy dzięki magnesowi umieszczonemu pod nią. Porusza się nim za pomocą kierownicy. Jest też kluczyk imitujący stacyjkę, który uruchamia urządzenie oraz bieg zmieniające prędkość obrotu planszy. Samochodzik przejeżdża pod mostami wybierając jedną z dróg: krótszą (trudniejszą) lub dłuższą.

Symulator produkowano w różnych wersjach kolorystycznych, także z pedałami. Nasz egzemplarz jest w pełni sprawny, mamy do tego instrukcję obsługi (oczywiście po rosyjsku) oraz oryginalne opakowanie. Całość działa na baterie. Z pozoru zabawa wydaje się prosta, ale ci którzy próbowali u nas w domu wiedzą, że tak nie jest.

Oto próbka jazdy:

W sobotę w klubokawiarni KiciaKocia każdy będzie mógł zagrać! Zapraszamy!

Otagowane , ,

Atrakcje naszych urodzin

Zapowiadaliśmy już, że na naszej urodzinowej imprezie (sobota 22.04 w klubokawiarni KiciKocia) będzie można wziąć udział w zawodach w grę River Raid na oryginalnej konsoli Atari 2600 z lat 80. Będzie można również pograć w piłkarzyki z minionej epoki. Dzisiaj kolejna gra, która w sobotę będzie dostępna dla wszystkich.

Oto czechosłowacki hokej, który mamy w kolekcji od ponad 5 lat. Pisaliśmy o nim tak:

Hru mohou hrat vzdy dve osoby, kazda z jedne kratsi strany hraci plochy – to pierwsze zdanie instrukcji gry zdradza wszystko. Oczywiście dla tych, którzy znają język czeski. 2 bramki, krążek do gry i 6 hokeistów, którymi można poruszać za pomocą metalowych uchwytów. Ruszają się w przód, tył i wokół własnej osi. To wyjątkowa czechosłowacka gra Maly Hokej jaką mamy w naszej kolekcji.

Każdy z graczy ma do dyspozycji 3 uchwyty, czyli 3 hokeistów – czerwonych lub niebieskich. Po strzeleniu bramki przeciwnikowi ustawia się wynik meczu na specjalnym pokrętle z boku każdej z bramek. Kto pierwszy strzeli 10 wygrywa.

Grę wyprodukowała czechosłowacka firma Igra. Na jednej ze stron o starych czechosłowackich zabawkach znalazłem informację, że powstawała w latach 80., ale zapewne produkowano ją już dużo wcześniej. Hokej u naszych południowych sąsiadów święcił tryumfy już w latach 40. minionego wieku. Dobra passa tego sportu trwa zresztą u nich do dziś.

Do gry dołączona jest instrukcja, oczywiście po czechosłowacku, oraz flagi do wycięcia z kartonu, m.in. Polski, Czechosłowacji, NRD, Japonii, Kanady i USA. W zestawie są nawet części zapasowe.

Otagowane , ,

Footlball dla każdego

V Urodziny BufetPRL zbliżają się baaardzo szybko. Już 22 kwietnia w warszawskiej klubokawiarni KiciaKocia wystawimy naszej najlepsze gry. Komputerowe, planszowe, flippery, hokej, ale też piłkarzyki. Będzie można zagrać m.in. w takie okazy z naszej kolekcji:

 

Pierwsze z nich wyprodukowała firma o ciekawej nazwie: Przetwórstwo Tworzyw Sztucznych i Zabawkarstwo Ewa i Stanisław Dróżdż z Częstochowy. Pisaliśmy o nich więcej TUTAJ

Drugi okaz wyprodukowały Krakowskie Zakłady Przemysłu Maszynowego Leśnictwa Krakpol. Do gry używaliśmy m.in. kulek z łożysk rowerowych. Pisaliśmy o nich TUTAJ

Wkrótce kolejne atrakcje, które będą czekały na Was 22 kwietnia!

Więcej informacji o wydarzeniu znajdziecie TUTAJ

Otagowane , ,

V Urodziny BufetPRL

Już za chwileczkę, już za momencik… a dokładnie 22 kwietnia zapraszamy na V urodziny naszego bloga! Specjalną urodzinową imprezę organizujemy w warszawskiej Klubokawiarni KiciaKocia.

Na blogu będziemy informować Was o atrakcjach, które przygotowaliśmy na 22 kwietnia.
Tego dnia otworzymy nasz Salon Gier!

Na początek wydarzenie, które mocno rzuca się w oczy z plakatu. To zawody w kultową grę River Raid! Każdy będzie mógł się zgłosić (bez ograniczeń wiekowych) i powalczyć o atrakcyjne prlowskie nagrody. Nasz pierwszy turniej River Raid cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Mamy nadzieję, że tak będzie też tym razem.
Start zawodów o godz. 15, zapisy od 13. Wpisowe 5zł.

W kultowe River Raid będziemy grać na nie mniej kultowej oryginalnej konsoli Atari 2600 z lat 80. Pisaliśmy o niej TUTAJ.

A TUTAJ pisaliśmy o River Raid. Wiedzieliście, że na przykład w Niemczech aż do 2002 roku gra była zakazana dla dzieci poniżej 18 roku życia! Według władz gra miała powodować skurcze mięśni i bóle głowy. Ciekawe ile osób po naszym turnieju będzie miało skurcze mięśni 🙂

Więcej info wkrótce!

Otagowane , , ,