Category Archives: Zabawki

Wictoooryyyy!

Pamiętacie czołówkę magazynu „Morze”? Był nadawany w telewizyjnej Jedynce na przełomie lat 80. i 90. Realizowany przez oddział w Szczecinie poświęconym był tematom morskim. Miał czołówkę z muzyką i ujęciami z filmowego musicalu „The Pirate Movie” z 1982 roku (a w nim ujęcia zaczerpnięte z filmu „The Black Swan” z 1942). Nie, wcale nie z filmu Polańskiego „Piraci”, jak błędnie zostało wielokrotnie powielane.

Oglądałem ten program jak głupi, uwielbiałem, także dla tej czołówki i piosenki „Victory”. Tak mi się przypomniała, kiedy ostatnio od przyjaciela dostałem kolejny skarb do kolekcji. To przykład genialnej w prostocie zabawki. Oto żaglówka:

Prosta miniaturowa żaglówka składająca się z dwóch elementów. Do tego opakowanie jakby zastępcze z nazwą produktu i producentem.

Jeśli dobrze odczytuję, to patent pochodzi z 1957 roku. Żaglówka kosztowała 5 zł i podejrzewam, że była do kupienia w kioskach Ruchu. Niestety nie udało mi się znaleźć żadnej informacji o producencie, czyli zakładzie „BROMA”. Na ulicy Grójeckiej 31 oczywiście tej firmy już nie ma. Może Wy coś wiecie?

Reklama
Otagowane , , ,

Turyngia, Saksonia i te inne

Co jakiś czas dzwonią do mnie znajomi i mówią mniej więcej tak: – Cześć, słuchaj mam do oddania jakieś skarby sprzed lat, chcesz? I ja odpowiadam: – No jasne!

Tak było tym razem i skończyło się wieloma skarbami, w tym takim zestawem puzzli retro.

Wszystkie pochodzą z NRD, produkowało je zjednoczenie zakładowe o nazwie VEB Kombinat Plasticart Annaberg-Buchholz, specjalizujące się też min. w modelach autek. Opakowania mają oryginalne naklejki, jedna z ceną.

Jedne puzzle składają się z 500 elementów. Widnieje na nich krajobraz rezerwatu Spreewald, zwanego niemiecką Wenecją. Dwa pozostałe są po 300 elementów.

Oto zabytkowy zamek Wernigerode w Saksonii-Anhalt. Zdjęcie do puzzli wygląda jak z lat 70.

Kolejne 300 elementowe puzzle, to już barokowy pałac w Rudolstadt w Turyngii.

Udało się, póki co, ułożyć dwa zestawy, ale nie było to łatwe. Technologia wycinania puzzli 40 lat albo i więcej temu nie była zbyt precyzyjna. Zdjęcia też nie są najlepszej jakości. No ale się udało! Została jeszcze 500-tka.

A Wy pamiętacie jakieś swoje puzzle z PRL-u? Bo ja mam jeszcze takie cudo:

Otagowane , , , , ,

Kalkomania level hard

Na początek mała zagadka: wiecie co to jest?

Brawo! To klej. Znaczy to co po nim pozostało, sam pojemnik, bo klej po tych 40 latach wysechł. Taki kleje dodawano do plastikowych modeli samolotów, które można było kiedyś kupić na przykład w Składnicach Harcerskich. Wiem, wiem. Nie tylko takie kleje były dostępne. Takie też:

Pisałem już trochę o różnych modelach z mojej kolekcji tutaj: https://bufetprl.com/2014/10/14/mlody-modelarz/

Czas na powrót do plastikowych cudeniek, bo ostatnio dzięki koleżance kolekcja powiększyła się o takie super okazy:

Różnych firm, z różnych lat, ale wszystko w skali 1:72.

Największy z nich to PZL-37 Łoś. Pamiętam, kiedyś sklejałem tego masakratora. Z szybami było najtrudniej, zostawały ślady po kleju. Ten zestaw ZTS Plastyk Pruszków można było skleić w dwóch wersjach oznakowania: polskim i rumuńskim. Pochodzi z 1985 roku i kosztował 154 zł. Ciekawy jest kolor tego plastiku prawda?

Kolejne dwa projekty z Pruszkowa to modele Jak-1M. Również w różnych malowaniach.

Kolejny model wyprodukowała czechosłowacka firma. To Polikarpov PO-2. Ma tu malowanie radzieckie i czechosłowackie. Dla polskich modelarzy jest instrukcja w naszym języku.

I ostatnie cudo w pięknym mydelniczkowym kolorze. To model radzieckiej produkcji, ale z możliwym polskim malowaniem. Też P0-2, tylko jak zwrócicie uwagę na opakowanie, tutaj z mniej dynamicznym rysunkiem niż produkcja czechosłowacka.

Producentem jest firma „MIR” z Mińska.

Kurczę no może poskładać choć jeden z nich…

Czas na pocztówki

Święta za moment. To ostatni czas na wysłanie kartki i wizytę na poczcie. Na przykład Małej Poczcie.

Ostatni bastion PRL, cuchnący bękart minionej epoki, relikt Polski Ludowej – to tylko łagodniejsze określenia instytucji Poczty Polskiej. Otóż nie! O tym, że na poczcie może być miło, przyjemnie, elegancko i kolorowo świadczy produkt Spółdzielni Pracy Udziałowa z Częstochowy.

Mała Poczta to zabawka dla tych, którzy jako dzieci marzyli by kiedyś stawiać stemple, segregować listy czy dostarczać emerytury. Zabawka spełniała te marzenia. Mała Poczta ma w sobie wszystko by stać się pełnoprawnym punktem pocztowym. W zestawie są bowiem: znaczki pocztowe, kartki, widokówki, przekazy, kopertki, papier listowy, telegramy, stempelki, poduszka do stempli, a nawet żetony imitujące monety. Mało tego, samo pudełko stanowi skrzynkę pocztową.

Czarują zwłaszcza widokówki. Są wśród nich z bałwankiem, z jajkami wielkanocnymi i bawiącymi się dziećmi. Wszystko wygląda jak ręcznie malowane. Do tego jest oczywiście instrukcja.

Jedno z dzieci jest urzędnikiem pocztowym, pozostałe interesantami – instruuje.

Na pudełku widnieje symbol 3.12.75, co najprawdopodobniej oznacza datę produkcji. Cena detaliczna towaru wynosi 60zł. Takie zabawki powstawały nie tylko u nas, ale także na przykład w USA i to już kilkadziesiąt lat wcześniej. Zresztą wciąż można kupić ich nowe wersje.

To co, wysyłamy? Na przykład taką kartkę:

Otagowane , , , , ,

Skarb z Peweksu

Z cyklu wspominał swoje największe skarby:

Strażacy w dzieciństwie byli dla mnie bohaterami, zresztą są nimi nadal. Dlatego samochody strażackie w latach 80. szczyciły się na mojej półce szczególnymi przywilejami. A już taki zestaw i to matchboksów to było coś. Wtedy takiego nie miałem, tylko pojedyncze samochody. Teraz się to zmieniło. Oto on:

matchbox1

O matchboksach pisaliśmy już na naszym blogu: https://bufetprl.com/2012/10/21/resoraki-za-dolary/

Zestaw Motorcity jest pierwszym w naszej kolekcji. Mamy dowód, że został kupiony w Peweksie:

matchbox4

Seria Motorcity była emitowana już w latach 80. Z zestawów można było zbudować swoiste miasto. Można było kupić bowiem zestawy policyjne, garaże, wyścigówki, zestaw samochodów używanych na budowach, a nawet ulice.

Poszczególne samochody z naszego zestawu powstawały w różnych latach, w dekadzie 80. Jak widać jest tu również samolot. Co prawda nie wyprodukowano ich już w Anglii, ale jeszcze nie w Chinach. Te pochodzą z Tajlandii.

matchbox3

Niemal każdy ma jakąś ruchomą część. W samolocie jest to śmigło, w dwóch samochodach drabiniastych drabiny, a w ciężarówce z lotniskowej straży wieżyczka do wyrzucania piany.

Całość jest w znakomitym stanie i na pewno będzie nam służyć jeszcze wiele lat.

Na koniec wiekowa reklama Motorcity firmy Matchbox:

Otagowane , , ,

Z miasta skrzypiec

Nie wiem czy taką rakietą w młodości grała zwyciężczyni French Open 1978 roku, Rumunka Virginia Ruzici. Powiedzmy sobie szczerze, pewnie nie. Ale jednak to ładny rumuński produkt i na pewno tysiące tamtejszych tenisistek i tenisistów właśnie od takiego Neptuna zaczynało swoją karierę.

Rakieta z serii Neptun firmy Reghin. Drewniana, już niestety bez naciągu. Ta rumuńska firma wypuszczała też inne planetarne serie, na przykład Pluto (czyli pluton).

Miasto produkcji, czyli rumuńskie Reghin, to mała mieścina, ale słynna. Nazywane jest miastem skrzypiec, bo tam produkowanych jest wiele instrumentów skrzypcowych. Jak widać rakiety również. Pewnie jak się robi struny, to łatwo zrobić naciąg do rakiety ;p.

Ja takiej nie miałem. Naukę gry pod koniec lat 80. rozpoczynałem naszym Stomilem. Potem był taki piękny Adidas, który wciąż mam w kolekcji i pisałem o nim tutaj: https://bufetprl.com/2020/10/25/styl-w-drewnie/

Oj tak, grało się. Zresztą w ogóle tenis był popularny. Grali w niego nawet w komiksach:

Otagowane , , ,

Trochę prawie jak Lego

Pisałem już na blogu o różnych klockach. Oryginalnym Lego z lat 80., polskich klockach, enerdowskich…

Czas na kolejną opowieść. Powodem piękne klocki, jakie dostałem od przyjaciela jeszcze z podstawówki. Oto radziecki „Konstruktor”.

Akurat tego zestawu z dzieciństwa nie kojarzę. Pamiętam polskiego konstruktora z częściami metalowymi. A tu jest taka wersja Lego Technics trochę. Najprawdopodobniej z lat 70.

Jest oryginalne opakowanie, instrukcja przykładowych konstrukcji, no i klocki. Powinno być 450 elementów, ale kilku brakuje. Jest też fragment oryginalnej naklejki sprzed lat. Niestety niewiele można z niej odczytać.

Ale składać można. Zrobiłem kilka zestawów z instrukcji oraz extra statek wojenny.

Są tu bardzo ciekawe klocki, do budowy kół, różnych działek itp. Do tego różne kolory i wielkości klocków. Można się pobawić.

Jak widać sporo jest możliwości. To baaardzo fajne klocki. Na pewno jeszcze do nich wrócę…

Otagowane , , , ,

Bolesne powroty

To była kolejna sentymentalna wycieczka. Rodzinny Słupsk. Rodzinny w sensie, tutaj się urodziłem w 1978 roku i mieszkałem przez 20 bodaj lat. Dzieciństwo to przede wszystkim Zatorze. Podwórko z tych dwóch czarno-białych zdjęć. Na nich dwie najważniejsze rzeczy: trzepak i huśtawka z opon. Były jeszcze betonowy murek z kawałkami drewna na górze. Miało to udawać ławki. O ten murek rozwaliłem sobie durny łeb dzień przed balem 8 klas. Miałem tańczyć w pierwszej parze z wychowawczynią, ale jak mnie rano zobaczyła z odrapanym nosem, to wywaliła z zaszczytnej pierwszej pary. Trzepak był też mega ważny, nie tylko a propos trzepania. Tutaj jestem z bratem Romkiem i kuzynem Igorem. A niżej huśtawki (też z kuzynem), przy których stała metalowa ślizgawka. Oj powodowała rany, a nawet utratę palca.

Na tym podwórku spędzaliśmy całe dnie. Gra w nogę, wyścigi rowerowe, budowle, karty, zawody sportowe, gra w noża, jeżdżenie rowerem między klatkami, że to niby autobus… no działo się.

Zaraz obok podwórka była lodziarnia Magnolia, wypożyczalnia kaset video PACO, spożywczak Stodoła. Do centrum jeździliśmy autobusem, mówiło się nawet, że „idziemy do miasta”. Teraz do centrum szedłem 10 minut. No wszystko się zmniejsza.

W każdym razie jakiś czas temu wybrałem się na podwórko i trochę zbladłem. Nie ma prawie niczego, co pamiętam z dzieciństwa. Ok, ślizgawka była groźna, ale nie ma huśtawki, trzepaka. Pozostała za to piaskownica. No ale nie ma też w ogóle dzieci. Wszystko jakieś też takie małe, ale wiadomo, ja większy. Nie ma też zresztą wypożyczalni kaset, nie ma lodziarni.

Jakieś to trochę smutne, zobaczcie sami:

Tak, zdecydowanie czasy się zmieniły

Otagowane ,

Tuż, tuż…

No dobra, to ostatnie dni do świąt. Kilka porad sprzed lat. Na pewno warto już ubrać choinkę.

A ubrać można takimi skarbami a la Słodowy na przykład:

To też ostatni czas, żeby wysłać kartkę świąteczną.

I wreszcie listy do Mikołaja! Ja co roku piszę te same.

Otagowane , , ,

Muzyka zamiast granatów

Są przedmioty sprzed lat, które są kuriozalne, są skarby brzydkie, ale są też te przepiękne. Jakoś ta harmonijka ustna – dla mnie – należy do tych ostatnich.

Podobno szybko się psuły i rozstrajały, ale harmonijki z Częstochowskiej Fabryki Artykułów Muzycznych Melodia ładne są. Zresztą te zakłady produkowały też na przykład instrumenty dla dzieci (małe, plastikowe saksofony, flety). Ale to miała być przykrywka, bo w tych zakładach produkowano również granaty.

W każdym razie ja też się bawiłem taką harmonijką jak byłem dzieciakiem. Nigdy jednak nie nauczyłem się grać.

Ten egzemplarz, nazwany „Ballada”, nie był chyba używany, bo nie ma nadgryzień na plastikowym elemencie. Instrument ma osiem kanałów, no i jest w oryginalnym opakowaniu. No i ta grawerka w westernowym stylu. Jak dla mnie bomba!

A Wy, graliście na tym cudzie?

Otagowane , , ,