Monthly Archives: Styczeń 2016

Jazz na kasecie

Dobra, wystarczy kasetowych pierdół w stylu Kriss Kross albo ICE MC, czas na poważną twórczość. Oto dwie genialnego płyty, dwóch genialnych jazzmanów. Oryginał i taki oryginał nie do końca. Najpierw oryginał.

coltrane

Trudno o lepszy tytuł dla tej płyty geniusza Johna Coltrane’a jak nie „Giant Steps”. To co Trane wyczynia tu wraz ze swoją sekcją to jedno z najważniejszych nagrań w historii jazzu. Jak nie ma tej płyty w jakimś rankingu najważniejszych płyt w historii muzyki w ogóle to znaczy, że ranking robił Artur Szpilka albo Walentina Tierieszkowa.
Kolega z poniższej kasety, Miles Davis mówił o nim tak: „Trane was the loudest, fastest saxophonist I’ve ever heard. He could play real fast and real loud at the same time and that’s very difficult to do … it was like he was possessed when he put that horn in his mouth. He was so passionate- fierce – and yet so quiet and gentle when he wasn’t playing.”

coltrane1

Wydany po raz pierwszy w 1960 roku materiał został wznowiony na kasecie najprawdopodobniej w latach 80. Wydała to firma Atlantic/Warner. To jest oryginalne, zachodnie wydanie. Ma kod kreskowy, no i profesjonalne nadruki na samej kasecie. Różnicę słychać też w jakości. Nielegalny Miles brzmi dużo gorzej.

miles

„Doo-Bop” Miles Davis nagrał 30 lat po powstaniu „Giant Steps” Coltrane’a. Nie jest to jakieś największe osiągnięcie Davisa, no ale to wciąż Miles. Zresztą on sam nie zdążył jej w pełni skończyć. Krążek został jednak „dograny” i wydany niedługo po jego śmierci.
Wydała to firma F&R, która miała całą jazzową serię z tym strasznym kolorem w obramówce okładek płyt. Na samej kasecie mamy tu już nie tyle nadruk, co naklejkę z nazwą płyty. Oj F&R się nie postarali. Swoją drogą ciekawe co oznacza ten skrót, Franek i Rysiek, Franciszka i Romek…?

miles1

Otagowane , ,

Cacko z dziurką

Łysawy jegomość, Thomas Edmondson, urodzony w 1792 roku w miejscowości Lancaster w Anglii. To jemu zawdzięczamy słynne bileciki z PRLu, kartonowe z dziurką w środku. Urzędnik kolejowy Edmondson wpadł bowiem na pomysł małego kartonikowego biletu, który pozwolił ujednolicić system i z łatwością nadrukowywać na nim dane przejazdu. Pan Thomas wpadł na jego pomysł w 1839 roku. Taki format biletu święcił tryumfy przez jakieś 150 lat. Wygasł w latach 90 zeszłego wieku. Od nazwiska pana Thomasa, takie bilety nazywane są Edmondsonami.

biletpkp1

Takie bilety były popularne w m.in. w Australii, Argentynie, Szwajcarii, Niemczech, Czechosłowacji, no i w Polsce.  Pamiętamy je głównie w kolorze kartonu, ale przez lata były drukowane w różnych kolorach. Na przykład w okresie międzywojennym różny kolor oznaczał różną klasę w pociągu.

Na załączonym obrazku jest bilet na pociąg pośpieszny, świadczy o tym czerwony pasek na środku. Widnieje na nim też numer biletu, trasa, klasa pociągu, ilość kilometrów. Jest też wybita data, ten pochodzi z 1985 roku.

biletpkp

W sumie szkoda, że zostały już zlikwidowane. Podobno ostatnie w Polsce działały jeszcze w 2002 roku. Są małe, zgrabne, mają wszystkie potrzebne informacje. No, ale kodu QR już na nim nie nadrukujesz…

A tu ciekawy filmik o kolei w PRLu:

I jeszcze zagadka. Do czego służyła dziurka na środku takiego biletu?

Otagowane , , , ,

Bąbelki w różnych opakowaniach

Genialnemu urządzeniu, które było bardzo popularne w PRLu, czyli syfonowi poświęcaliśmy już tu trochę miejsca. Pisaliśmy o naszych skarbach TUTAJ

Z powodu powiększenia się naszej kolekcji o kilka wyjątkowych okazów postanowiliśmy wrócić do syfonów. Nasza nowa rodzinka wygląda tak:

syfony

Zdecydowanie najbardziej okazale prezentuje się tu syfon-pingwin. Znalazłem informacje, że pochodzi z lat 50, ale trudno mi rzeczywiście określić jego wiek.

syfony6

Podobnie jak pięknego egzemplarza z nadrukiem różnych kieliszków i szklanek. Ciekawe, bo ma inną sylwetkę od najbardziej popularnych w tamtej epoce.

syfony2

Tak jak ten piękny, świecący. Został wyprodukowany u naszych południowych sąsiadów.

syfony1  syfony8

Jeszcze inny design, przedziwny kolor ma ten egzemplarz. Niestety też za cholerę nie wiem, z którego pochodzi roku.

syfony9

Łatwiej jest z zielonkawym dziełem sztuki, bo ma datę: 1992.

syfony7

Wiem, wiem, było już po peerelu. To co powiedzieć na ten model i jego datę 1968?

syfony3  syfony4

Jak widać, różne były modele i różne były rozwiązania, a raczej wzory rozwiązania zakrętki z wajchą uwalniającą wodę gazowaną.

Mamy niecny plan wykorzystania ich w nietypowy sposób, ale o tym następnym razem…

Otagowane , , ,

Konfrontacje z kinem

Najpierw, czyli w latach 60, były organizowane tylko w Warszawie. Potem przeniosły się do innych polskich miast. Były okazją do obejrzenia najciekawszych filmów zachodnich kinematografii, ale w programach można też było znaleźć kino bratnich krajów. Chodzi o Konfrontacje Filmowe, wyjątkowe święto kino w epoce PRLu.

konfrontacje2  konfrontacje1

W rodzinnych zbiorach zachowały się zaproszenia na dwa cykle z lat 80. Pamiętam, że dla rodziców to zawsze było wielkie święto i jak tylko mogli ruszali do kin na konfrontacje.

Dwa tygodnie ze świętem kina odbywały się m.in. w najstarszym kinie w Słupsku, eleganckiej (bo z balkonem) Polonii. To nie był jedyny budynek kinowy w mieście. Najnowsze było Milenium, wybudowane w 1965 roku, wówczas jedno z najnowocześniejszych kin w Polsce. Tutaj odbyły się konfrontacje w 1984. Były jeszcze Ustronie, Wiedza, Relax, Gwardia.

konfrontacje3  konfrontacje

Na powyższych skanach widać ceny biletów (od 600 do 800zł) oraz, które filmy były dozwolone od lat 18, a które miały czytaną listę dialogową. Wśród filmów znalazły się znakomite klasyki jak „Zelig”, „Rok niebezpiecznego życia”, „Fanny i Aleksander” (wpisany jako szwecki :), „Gandhi”, „Paris Texas” czy „Czułe słówka”. Do tego radziecki „Gorzki romans”, węgierski „Sęp” czy „Tysiącletnia pszczoła” CSRS RFN.

Nie dziwię się, że podczas konfrontacji pod kinami ustawiały się kolejki…

A oto fragment niesamowitego pościgu wartburgami, ładami i innymi ciekawymi pojazdami z węgierskiego kryminału „Sęp”:

Otagowane , , , , ,

Pewex gwarantuje

w 2012 roku pisaliśmy na blogu o wyjątkowym urządzeniu sprzed lat, które było marzeniem wieeeelu dzieciaków. Dostałem to cudo wraz z bratem na gwiazdkę 1987 roku i przetrwało do dziś. To komputer Atari 65xe, o którym pisałem TUTAJ.

atara65

Ostatnio przeglądając szpargały u rodziców znalazłem wyjątkowy dokument związany z tym komputerem. Oto karta gwarancyjna tego komputera.

gwarancja atari

Jak widać komputer został zakupiony w Peweksie w Koszalinie tuż przed świętami 1987 roku. Nie wyrwane bloczki gwarancyjne dowodzą, że sprzęt nigdy się nie zepsuł. Faktycznie działa do dziś bez zarzutu!

Ten model Atari został zaprezentowany zaledwie dwa lata wcześniej. Jakaż to była radość zagrać na nim w „River Raid” albo „Pole Position”.

gwarancjaatari1

A na kompie szaleliśmy tak, że po jakimś czasie joysticki stawały się takie:

atari65c

Otagowane , , , ,

Małe podsumowanie

Minął kolejny rok zbierania skarbów sprzed lat i opowiadania o nich na naszym blogu. Baaaardzo dziękujemy wszystkim czytelnikom i darczyńcom za kolejne 12 miesięcy i liczymy na więcej! A jaki był ten rok? Oto krótkie podsumowanie. Niech ilustracją będzie sylwestrowe zaproszenie moich rodziców z 1980 roku. Oryginał przechował się do dzisiaj.

sylwesterzapro

Nasz blog był oglądany w zeszłym roku 95 tysięcy razy! To tak jakby zliczyć całą publikę, która odwiedza muzeum Luwr w ciągu czterech dni. W tym czasie wpisaliśmy niemal 80 postów. Obiecujemy, że w tym będzie jeszcze więcej.

Naszego bloga odwiedziły osoby ze 108 krajów! Ogromna liczba pochodzi z Niemiec oraz Stanów. Na liście znalazły się też takie kraje jak Libia, Jemen czy Kambodża.

W tym roku, już wkrótce, zaprezentujemy nową podstronę na naszym blogu…

A propos sylwestrowego zaproszenia. Zostało ono wykonane ręcznie. Impreza odbywała się w Miastoprojekcie i zaproszeni państwo bawili się znakomicie.

sylwesterzapro1

Otagowane , , ,