Tag Archives: vhs prl

Dawno temu na kasecie

Podczas ostatnich małych włoskich wakacji nie mogłem darować sobie wizyty w jednym z tamtejszych antykwariatów. Zupełnie przypadkowo znajdowała się w nim pokaźna kolekcja kaset VHS. Oczywiście kupiłbym je wszystkie… ale musiałem wybrać. Jak jedną, to mogłem tylko z tym genialnym filmem.

Pomyślałem, że film Sergio Leone z 1984 roku zakupiony na włoskiem ziemi to będzie wyjątkowa pamiątka. O samym obrazie napisano już tak wiele i ciekawie, że nie będę się tu wychylał. Skupię się na kasecie.

Na zdjęciu powyżej widać logo jednego z najważniejszych wydawców kaset VHS w latach 80 we Włoszech, De Laurentis Ricordi Video. To spółka, którą zawiązała się z połączenia firmy słynnego producenta Dino De Laurentiisa i włoskiego firmy Ricordi Video. Mieli taką ładną czołówkę.

Ta kaseta została wydana w 1987 roku. Było to któreś kolejne wydanie wideo z tym filmem. Na kasecie widnieje dużo bardzo miło brzmiących napisów, na przykład:

„Film per tutti”, czyli zdaje się: film dla wszystkich.
„Tutti i diritti reservati”, to chyba: wszystkie prawa zastrzeżona.

No i do tego ten włoski tytuł!

Dziwne musi być oglądanie tego filmu na włoskiej kopii. Przecież w kraju Roberta Badzia, jak mówił pan Szpakowski, dubbingują wszystko. Czyli Robert De Niro mówi po angielsku, ale po włosku, hmm.

Poprzedni właściciel kasety zapłaciłby jednak karę w mojej wypożyczali Paco w Słupsku w latach 90. Nie przewinął kasety do początku.

Eh ci Włosi…

Może nie miał takiego urządzenia. Oto przewijaki do kaset VHS, o których pisaliśmy TUTAJ.

 

Reklamy
Otagowane , , , ,

Wideo, video, vhs

A teraz małe polecenie. Otóż w najnowszym numerze gazety muzycznej „Noise Magazine” możecie przeczytać m.in. tekst o nośnikach, którymi zachwycaliśmy się już w PRLu.

noise

Chodzi o kasety VHS. Piszę w tekście głównie o muzycznym kontekście związanych z tym, wcale nie wymarłym dzisiaj medium.

Przeczytacie w nim m.in. o tym, co wyświetlano z kaset VHS w kinach w latach 80 i o video singlach, czyli piosenkach wydawanych właśnie na kasetach VHS.

noise1

Na zachętę kultowy Kapitan Nemo i jego „Wideonarkomania”:

Otagowane ,

Przewiń VHS

Dwa dzisiejsze przedmioty z naszej kolekcji to pokłosie niedzielnej (14 czerwca) wyprzedaży PRL w Stacji Muranów w Warszawie. Otóż kupiliśmy tam przydatny przedmiot firmy Kinyo, dołożyliśmy do tego naszą wcześniejszą zdobycz, czyli pięknego Chevy z 57 i oto są.

vhsprzewij1

Przewinięcie kasety do początku – to był odwieczny problem przełomu lat 80. i 90. Kiedy odnosiłem kasety do wypożyczalni PACO w Słupsku bardzo często zapominałem je przewinąć na początek filmu. To powodowało finansowe straty, bo za oddanie nieprzewiniętej kasety były kary. Prawda jest też taka, że często nie przewijałem, bo mi wtedy je wciągało w magnetowid.

vhsprzewij2  vhsprzewij

W każdym razie nie miałem świadomości, że istnieje coś takiego jak przewijarka do kaset VHS. Teraz już wiem, mam nawet dwie w swojej kolekcji. Pierwsza to piękny Chevy z 1957, na oficjalnej licencji GM. Kasety wkładało się tu z przodu, przez maskę. Po jej włożeniu sama przewijała się na początek. Modele takich samochodów do przewijania produkowano różne, tak jak ich kolory.

vhsprzewij3

Drugi model nabyłem właśnie na wspomnianej wyprzedaży. To produkcja tajwańska oznaczona wiele mówiącym określeniem „Super Slim”. Wyprodukowała je firma z kilkudziesięcioletnim stażem z Azji, Kinyo.

vhsprzewij4

Nie spotkałem się z polskim produktem służącym wyłącznie do przewijania VHS. A może taki powstał?

Otagowane , , ,

Kilkadziesiąt metrów nad ziemią

Akcji jest nie mniej niż w filmie „Speed”, a gadżety powalają prawie jak w „Matriksie”. Oto ikona kina akcji lat 80., czyli „Błękitny grom”, który we czwartek pokaże kanał Tv4.
Co prawda polski plakat tego filmu nie powala, ale „Błękitny grom” rządził na kasetach VHS, że ho ho.

grom1

„Czytając po raz pierwszy scenariusz filmu, musiałem się przebić przez kilka stron opisu specyfikacji helikopterów. Kilka lat wcześniej kręcąc >Cenę strachu<, pokonywałem na planie w helikopterze kilkadziesiąt kilometrów dziennie i powiedziałem sobie, że nigdy nie wezmę żadnej propozycji związanej z tymi maszynami. Kiedy jednak czytałem scenariusz dalej, przekonałem się, że może być z tego wyjątkowy film akcji, a do tego z ważnym politycznym przesłaniem. Musiałem zmienić zdanie i znowu wsiąść do helikoptera” -€“ powiedział w wywiadzie w 1983 roku, zaraz po powstaniu filmu „Błękitny grom”, Roy Scheider. Amerykański aktor miał już za sobą świetne role w „Całym tym zgiełku”, „Szczękach” czy „Francuskim łączniku”. Postaci, którą zagrał w „Błękitnym gromie” Johna Badhama (reżyser m.in. „Gorączki sobotniej nocy”, „Krótkiego spięcia”), też nie musi się wstydzić.

grom2
Scheider gra tu weterana wojny wietnamskiej, obecnie pilota policyjnej jednostki powietrznej. Zostaje wybrany do przetestowania najnowocześniejszego typu śmigłowca nazwanego „Błękitnym Gromem”. Początkowo jest zachwycony jego możliwościami, m.in. pozwala podsłuchiwać osoby znajdujące się w budynkach. Przypadkowo nagrywa spotkanie urzędników i wojskowych, w którym uczestniczy jego dawny wróg pułkownik Cochrane (jak zwykle przerażający Malcolm McDowell). Tym samym wpada na trop spisku na najwyższych szczytach władzy.

Na uwagę w filmie zasługują aktorzy, ale też wyjątkowe efekty specjalne. Trzeba bowiem pamiętać, że nie wykorzystywano w nich komputerów. Pościgi helikopterów i ich walka w mieście, loty pod mostami -€“ to wszystko zostało nakręcone za pomocą prawdziwych maszyn albo zdalnie sterowanych ogromnych replik. Mało tego, w walkach nad miastem biorą też udział samoloty F16. Te ewolucje i ich natężenie robią wrażenie nawet dzisiaj. Tak jak gadżety, które pojawiają się w filmie – pokazane są z pietyzmem godnym „Matriksa” braci Wachowskich. Jest tu zegarek Casio z ekranem LCD, niezwykle modne wtedy okulary pilotki, pagery, a do tego specjalna wersja Pontiaca Turbo Trans Am, którą jeździ Scheider. Te gadżety, liczba doskonale zmontowanych widowiskowych scen akcji (nominacja do Oscara za montaż) i znakomici aktorzy spowodowali, że film w samych tylko Stanach zarobił ponad 40 mln dol. i był jednym z większych hitów początku lat 80.

grom3

Wpis powstał na podstawie mojego tekstu do „Kultury”. Zdjęcia nie pochodzą z naszej kolekcji.

Otagowane , , , ,

Z kosmitą na rowerze

U nas trwał stan wojenny, a świat już zachwycał się tym filmem. Do Polski dotarł później na kasetach VHS. Ponieważ jutro kanał TV Puls przypomni „E.T.”, my przypominamy ten magiczny świat z filmu, który pochłonął nas jeszcze w PRLu.

et3

Obraz Stevena Spielberga był najbardziej dochodowym nie tylko w 1982 r., w którym pojawił się na ekranie, ale w ogóle w historii kina. Do czasu, kiedy w 1993 r. w kinach pojawił się „Jurassic Park” w reżyserii… Stevena Spielberga. O popularności filmu dobrze świadczy to, że w USA kasety wideo z nim były zielone, by utrudnić nielegalne kopie. Sprzedało się ich kilkanaście milionów.

vhs-et
Realizując „E.T.”, Spielberg miał już na koncie „Szczęki” i „Poszukiwaczy zaginionej Arki”. Zresztą w filmie o przybyszu z kosmosu występuje też sam Indiana Jones, czyli Harrison Ford. Zagrał dyrektora szkoły głównego bohatera, ale sceny z nim wycięto z ostatecznej wersji filmu.

Bohaterem jest tu kilkuletni chłopiec Elliott, który niespecjalnie potrafi poradzić sobie z rozstaniem rodziców. Jego życie zmienia się, gdy poznaje przybysza z kosmosu, który gubi się podczas misji badawczej i zostaje opuszczony na Ziemi przez swoich kosmicznych towarzyszy. Bardzo chce wrócić do domu, w czym chcą mu pomóc Elliott i jego rodzeństwo. Niestety o przybyszu dowiadują się naukowcy i agenci rządowi, którzy planują przeprowadzić na nim badania.

et1
Elliotta zagrał w filmie Henry Thomas, którego później mogliśmy oglądać m.in. w „Wichrach namiętności” i „Świadku oskarżenia”. Grają tu również kilkuletnia Drew Barrymore, Erika Eleniak, a do tego Peter Coyote. Specyficzny głos E.T. to już sprawka Pat Welsh oraz momentami Debry Winger, a nawet samego Spielberga.

W 2002 r. z okazji 20-lecia powstania filmu wypuszczono jego udoskonaloną wizualnie i dźwiękowo wersję. Jedną z najważniejszych zmian było zastąpienie pistoletów w rękach rządowych agentów krótkofalówkami. Spielberg nie chciał bowiem, by pistolety były orężem dorosłych do walki z dziećmi i obcymi.

et2
Ciekawostką jest to, że w „E.T” Spielberg nawiązał do „Gwiezdnych wojen” swojego przyjaciela George’a Lucasa. Elliott bawi się figurkami bohaterów z sagi Lucasa, poza tym w jednej ze scen pojawia się… Yoda. Ale najsłynniejszą pozostaje i tak ta, kiedy Elliott wznosi się na rowerze z E.T. w koszyku i leci na tle księżyca.

et4

Zdjęcia nie pochodzą z własnej kolekcji. Tekst napisałem dla dodatku Kultura DGP.

Otagowane , , , ,

Kilka lat od teraz

Czas na przypomnienie sobie kolejnego hitu z epoki kaset VHS. Oto w jaki genialny sposób zaczęła się kariera pewnego australijskiego aktora…

madmax4

W przyszłym roku ma wejść do kin nowa część „Mad Maksa”. Nie zagra w niej niestety Mel Gibson, dla którego pierwszy film serii był przepustką do kariery.

Legenda głosi, że Gibson trafił na casting do filmu „Mad Max” przez przypadek, towarzyszył bowiem koledze. Miał poobijaną twarz po bójce w barze zeszłej nocy. Jak zobaczyli go producenci, zaprosili na próby, mówiąc, że potrzebują wariatów. Mel Gibson wrócił po trzech tygodniach i dostał główną rolę. Australijczyk był wtedy (plan zdjęciowy trwał pod koniec 1977 roku) raczkującym aktorem. Kiedy obraz trafił do amerykańskich kin, w trailerze Mel nie pojawił się ani razu. Zamiast jego nieznanej nikomu twarzy pokazano w nim fragmenty kraks i pościgi. Mało tego, „Mad Max” wszedł do kin z amerykańskim dubbingiem, bo obawiano się, że widzowie nie przebrną przez australijski akcent.

madmax1

Obraz kosztujący zaledwie kilkaset tysięcy dolarów stał się wielkim hitem, i to nie tylko w Australii. Pobił rekord Guinnessa jako najbardziej dochodowy film w historii, zarabiając miliony dolarów. Dla samego Gibsona stał się przepustką do sławy.

„Mad Max” przedstawia wyjątkowo mroczną wizję nieokreślonej przyszłości – zaczyna się od słów: „Kilka lat od teraz”. Ciekawe jednak, że kwestię, dlaczego świat, czy to konkretne miejsce, został doprowadzony na skraj upadku, film pozostawia niedopowiedzianą. Gibson gra Maksa Rockatansky’ego zwanego Mad Maksem. Jest członkiem oddziału pościgowego policji, pustynne drogi patroluje żółtym fordem falconem XB sedan. Brutalnie rozprawia się z członkami motocyklowego gangu, ale też ci równie ostro traktują innych uczestników drogi, a co gorsze – przyjaciela Maksa z pracy. Rockatansky zaczyna dostrzegać, że sam staje się częścią tego brutalnego cyrku i upodobnia się do gangsterów. Postawia poświęcić się rodzinie, ale do czasu. Kiedy gang dopada jego rodzinę, Max wsiada w zabójczego, podrasowanego do granic możliwości forda falcona XB GT coupe i bierze krwawy odwet.

madmax2
Film George’a Millera (później wyreżyserował m.in. „Babe -€“ świnka z klasą” i „Czarownice z Eastwick”) wciąga duszną atmosferą. Okrucieństwo, bezprawie, wszędobylski pył i beznadzieja tworzą tu niepokojący, uwierający klimat. Dobrze wpasował się w to zimny (choć jak trzeba, potrafiący być czułym dla żony) Mel Gibson. Jako Max pojawił się jeszcze w dwóch częściach.
W czwartej, której premiera planowana jest na maj przyszłego roku, Maksa zagra Tom Hardy (ostatnio można go oglądac w znakomitym filmie „Locke” – o którym bardzo ciekawie pisze przyjaciel naszego bloga na: http://filmavenue.wordpress.com/2014/05/11/filmowy-tydzien-9-i-10/). Na pewno zagra go genialnie, ale to jednak inna bajka niż zły pan Gibson.

madmax3

Tekst o filmie napisałem do dodatku „Kultura” DGP

Otagowane , , , , ,

Doktor Jones zakłada kapelusz

Ponieważ TVP przypomni w przyszłym tygodniu przygody Indiany Jonesa, postanowiliśmy też wspomnieć je na naszym blogu. Przecież w latach 80. VHS z filmem „Poszukiwacze Zaginionej Arki” to było coś!

arki5

Lata 30. minionego wieku. Profesor archeologii porzuca tweedowe marynarki na rzecz kowbojskiego kapelusza, skórzanej kurtki i bicza i wyrusza na poszukiwanie Arki Przymierza. Po drodze doktor Jones musi odnaleźć swoją przyjaciółkę Marion Ravenwood. W poszukiwaniach przeszkadzają mu inny łowca przygód Rene Belloq oraz naziści. Tak w skrócie wygląda fabuła filmu stworzonego przez Stevena Spielberga i George’a Lucasa.

arki4

Lucas wymyślił „Poszukiwaczy Zaginionej Arki” niemal w tym samym czasie co „Gwiezdne Wojny”. Opowieść o Vaderze i gwiezdnych rycerzach nakręcił sam. Przygody Indiany Jonesa dał wyreżyserować koledze. Panowie od początku chcieli zrobić niespecjalnie skomplikowany film przygodowy. Najpierw do głównej roli brali pod uwagę Toma Sellecka, ale miał on już zobowiązania związane z serialem „Magnum”.

arki2

Wtedy rolę dostał Harrison Ford i razem z występem w „Gwiezdnych Wojnach” jako Han Solo postać Jonesa stała się jego przepustką do ogromnej sławy. Ford idealnie pasował do nowego typu bohatera. Sam Spielberg w dokumencie o powstawaniu filmu przyznał, że marzył wtedy o nakręceniu obrazu o przygodach Bonda. Stając za kamerą „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”, przyczynił się jednak do powstania zupełnie innego typu herosa. Już wygląd zewnętrzny bardzo ich różni. Jones to cały czas pokryty pyłem kowboj, Bonda charakteryzuje niezwykła elegancja. Obaj potrafią żartować, z tym że Jonesowi zdarzają się głupie wpadki i gafy. Dobitnym punktem różniącym bohaterów jest stosunek do kobiet. Jones zachęcany przez dziewczynę do zbliżenia… zasypia, co Bondowi na pewno by się nie zdarzyło.

Polish Poster

Indiana przeżywa jednak nie mniej ciekawe przygody i jak trzeba, potrafi działać niekonwencjonalnie i na granicy życia i śmierci. Przykładem znakomita scena przeskakiwania Jonesa z konia na jadący samochód i potem przejścia pod autem podczas jazdy. Lucas przyznaje, że to jego ulubiona sekwencja i pracując nad Jonesem, zaczął właśnie od niej. Podobnych kultowych scen w „Poszukiwaczach Zaginionej Arki”  jest więcej, chociażby ucieczka Jonesa przed ogromną kulą, ujęcia z tysiącem węży czy scena, w której Jones strzela z rewolweru do przeciwnika popisującego się przed nim umiejętnościami władania mieczem.

arki1

Film stał się przebojem lat 80., zdobył też pięciu Oscarów. Nie powinno więc dziwić, że doczekał się trzech kinowych kontynuacji. A to nie koniec przygód Indiany Jonesa…

SLOWA KLUCZOWE:

Na deser dokument o filmie: http://www.youtube.com/watch?v=UG7HOs3bq-c

Tekst napisałem dla dodatku „Kultura” DGP

Otagowane , , , , , ,

Ty naprawdę jesteś wariatem

Psychopatyczny biały glina Martin Riggs i jego partner, czarnoskóry, spokojny Roger Murtaugh, czyli Mel Gibson i Danny Glover ruszają do walki z przestępcami – to znaczy, że czas na kolejną opowieść o kinie jakie w latach 80. poznawaliśmy dzięki kasetom VHS.

lethal-weapon1

Komediowych historii z białymi i czarnoskórymi gliniarzami w kinie lat 80. nie brakowało. Zanim pojawiła się pierwsza część „Zabójczej broni” (1987), podziwialiśmy już „Gliniarza z Beverly Hills” i szalonych partnerów z „48 godzin”. O tym, jak dobrze poradziły sobie te historie w kinie, świadczy to, że każdy z tych filmów doczekał się kontynuacji.
Mocny początek „Zabójczej broni” wcale nie przygotowuje na pełen humoru kryminał. Oto naga blondynka bierze kolejną porcję narkotyków. Po czym skacze z kilkunastopiętrowca i ląduje na dachu samochodu. Kiedy do gry wkraczają Roger i Martin, zaczyna się jednak robić śmieszniej. Postać graną przez Gibsona dobrze opisuje zdanie z oficjalnego trailera: „He is a criminals worst nightmare, a cop who enjoys the danger!”. Jego partner określa go równie trafnymi słowami: „Ty nie udajesz wariata, żeby dostać rentę! Ty naprawdę jesteś wariatem!”.

lethal-weapon2

Policjanci, obaj są weteranami wojny w Wietnamie, zostają partnerami w jednostce w Los Angeles. Mają rozwiązać sprawę śmierci prostytutki Amandy Hunsaker (tej z pierwszej sceny). Amanda to córka potentata bankowego, przyjaciela Murtaugha z czasów wojny w Wietnamie. Szybko śledztwo zamienia się w walkę policjantów z międzynarodową mafią narkotykową. Na linii Riggs i Murtaugh ciągle dochodzi do spięć, bo pierwszy po śmierci żony ma niewiele do stracenia. Z kolei prowadzący ułożone życie rodzinne partner odlicza dni do emerytury.
W „Zabójczej broni” nie brakuje spektakularnych strzelanin, pościgów i wybuchów.

Największą zaletą filmu jest jednak para świetnie dogadujących się głównych aktorów. Gibson był już po rolach w serii „Mad Max” i „Buncie na Bounty”. Z kolei Glover zachwycił wcześniej w „Kolorze purpury”. Na uwagę zasługuje muzyka, za którą odpowiadają Eric Clapton i Michael Kamen. Przy okazji warto przyjrzeć się scenie, kiedy Murtaugh dzwoni do swojej żony, by powiedzieć o śmierci Amandy. Użyto w niej po raz pierwszy w kinie telefonu komórkowego. Obraz doczekał się aż trzech kontynuacji, ale trudno powiedzieć, by któraś z nich dorównała oryginałowi.

Mój tekst ukazał się w dodatku Kultura DGP z 30.04.14

A na deser piękna scena z filmu: http://www.youtube.com/watch?v=bvAvNfCbQJk

 

Otagowane , , , , ,

Slasher z epoki VHS

Nadarzyła się dobra okazja żeby kontynuować filmowy klimat na naszym blogu.

Otóż na zaprzyjaźnionym ciekawym blogu „FilmAvenue” pojawiła się znakomita opowieść o klasyku kina klasy B z lat 80., który królował wtedy na VHS. To „Alone In The Dark” z takim aktorami jak Jack Palance, Martin Landau czy Donald Pleasance.

alone

Polecamy opowieść o tym wyjątkowym filmie na http://filmavenue.wordpress.com/2014/02/13/alone-in-the-dark-1982/

Otagowane , ,

Jesteś zarazą, a ja lekarstwem

Dawno nie poświęcaliśmy miejsca kinu lat 80. Czas to naprawić i to w wielkim stylu. W dodatku „Kultura” DGP ukazał się ostatnio mój tekst o kultowym filmie „Cobra”. Przytaczam go tutaj dla wszystkich fanów Sly’a Stallone i jego Cobry Cobrettiego. Ja sam przebrałem się za Cobrę podczas jednej z zabaw w podstawówce. Z kolegą mieliśmy zapałki w ustach, rękawiczki, ciemne okulary i pistolety. Wszyscy od razy wiedzieli kim jesteśmy…

zdjecie cobraok

Wyobrażacie sobie Sly’a w roli nieustannie żartującego „Gliniarza z Beverly Hills”? Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale to właśnie Stallone był początkowo brany pod uwagę jako aktor, który ma zagrać postać później świetnie wykreowaną przez Eddiego Murphy’ego. Sylvester pracował nawet nad scenariuszem do „Gliniarza z Beverly Hills”. Axel Foley był jeszcze wtedy Axlem Cobrettim, a film był mroczny i brutalny, zupełnie inny niż jego finalny efekt. Z czasem producenci i scenarzyści zaczęli z niego robić komedię i właśnie wtedy Sly postanowił przenieść swoje brutalne pomysły do innego filmu. Do „Cobry”. W filmie „Gliniarz z Beverly Hills II” wesoły detektyw William „Billy” Rosewood (gra go Judge Reinhold) na ścianie swojego pokoju ma nawet powieszony plakat z filmu „Cobra”.
Scenariusz został oparty na opowieści spisanej w książce „Fair Game” przez Paula Goslinga. Zresztą w 1995 r. powstał kolejny film oparty na niej: „Czysta gra” z Williamem Baldwinem i Cindy Crawford. Przed kultową
„Cobrą” też powstało kilka obrazów wykorzystujących tytuł z filmu ze Slyem. W niemej „Cobrze” z 1925 r. grał sam Rudolf Valentino. Postać Cobry pojawia się w hiszpańsko-włoskim filmie szpiegowskim „Il Cobra” z 1968 r., ale oczywiście z późniejszym Cobrettim nie mają one nic wspólnego.
W Polsce epoki PRL „Cobra” ze Stallone królowała na kasetach VHS. Ukazała się w tym samym roku co „Top Gun” z Tomem Cruise’em i oba filmy szybko stały się kultowe. Teksty, muzyka i wygląd bohaterów – to
wyznaczniki tych produkcji.

stallone-cobra
To właśnie od Cobrettiego i „Top Gun” zaczęła się kariera okularów lustrzanek. Choć można je już zobaczyć u Marty’ego Mc Fly’a we wcześniejszym o rok „Powrocie do przyszłości”. Łzawy kształt oprawek został co prawda
opracowany przez Ray-Ban w 1937 r., ale na początku używali go wyłącznie piloci, stąd nazwa: Aviator. Do popkultury przedostały się właśnie w latach 80. Cobra nosił je nawet po zmroku. Charakterystycznym elementem
wyglądu Cobrettiego jest też zapałeczka w kąciku ust. Poza tym czarne rękawiczki i pistolet z rękojeścią pokrytą białą kością słoniową z wizerunkiem kobry. W rękawiczkach jadł nawet pizzę, krojąc ją wcześniej nożyczkami. Tej sceny nie było w scenariuszu, została wymyślona przez samego Stallone’a. Cobra ma też wyjątkowy wóz z kolekcji samego Slya. To tuningowany ford mercury monterey z 1950 r.

Całej tej otoczce wizualnej towarzyszą teksty na miarę „Szklanej pułapki” czy „Brudnego Harry’ego”. Kilka przykładów:
„Nie pertraktuję z psychopatami, ja ich eliminuję”, „Jesteś zarazą, a ja lekarstwem”, a na pytanie grającej u jego boku Brigitte Nielsen: „Czy ty się kiedykolwiek angażujesz?”, odpowiada: „Z kobietą?”.

Zresztą z Nielsen spotkał się już rok wcześniej na planie „Rocky’ego IV”, a na kilka miesięcy przed premierą „Cobry” wzięli ślub. W filmie gra dwójka aktorów, którzy pojawili się we wspomnianym „Brudnym Harrym”. To Reni Santori, który grał tam partnera Clinta Eastwooda. Tu też gra gliniarza. Andrew Robinson w „Brudnym Harrym” wcielił się z kolei w samego Skorpiona, a w „Cobrze” został detektywem.
Film był swego czasu bardzo nowoczesny, jeśli chodzi o technologie. Pojawiają się w nim roboty – w scenie sesji modowej Brigitte Nielsen. Poza tym w roku premiery na komputery Commodore 64, ZX Spectrum i
Amstrad CPC ukazała się gra komputerowa pod tym samym tytułem.

Ciekawe, że mimo krytycznych recenzji obraz zarobił w kinach więcej niż pierwszy „Rambo”. A ginie w nim przecież jedynie 50 osób. Lustrzanki, zapałeczka i teksty zrobiły jednak swoje.

A na deser making of „Cobry”: http://www.youtube.com/watch?v=VjA7jVy6z44

Otagowane , , , , , , , ,