Nie tylko na komunie

Złoty łańcuszek, Wigry 3, piórniki trójwymiarowe z zawartością, bardzo rzadko pieniądze (bo i tak nie było co za nie kupić). To popularne prezenty komunijne, które pamiętam z połowy lat 80. Ale tym, co chciał mieć każdy z nas na podwórku był… zegarek elektroniczny. Casio z kalkulatorem albo Montana z melodyjkami. No to mamy taki w kolekcji.

Mało tego, że miał melodyjki to jeszcze miał podświetlenie, alarm, pikanie co godzinę, stoper (pamiętacie jak wciskało się na czas, kto szybciej go zatrzyma?), datownik. Były zresztą wersje damskie (nieco mniejsza) i męskie.

Zegarki z czterema guzikami (u nas zostały trzy, co nie było kiedyś czymś wyjątkowym, zamiast brakującego używało się szpilki albo czegoś podobnego) były sprowadzane z Hong Kongu. Chociaż z tyły miały napis USA. Oczywiście i tak najważniejsze były melodyjki, 7 albo 16, a wśród nich m.in. standard „Oh My Darling, Clementine”. Choć z tego co pamiętam niektóre z napisem „16 melody chrono” i tak miały 7 melodyjek.

Przy zegarku był charakterystyczny pasek. Pamiętam, że to zamknięcie dość szybko się zużywało i samo potrafiło odpiąć. No i taka bransoleta potrafiła wyrywać włosy z nadgarstka.

No to jeszcze melodyjka z naszej Montany.

Teraz można go zresztą ściągnąć w formie widżetu na smartfony.

I jeszcze jedna ciekawostka. Zegarek elektroniczny nosił też mistrz Andrzej Zaucha. Zobaczcie na 1.05:

Reklamy
Otagowane , , , ,

3 thoughts on “Nie tylko na komunie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Reklamy
%d blogerów lubi to: