Author Archives: przyj

Przedmiot tygodnia

Nasze skarby do obejrzenia na mieście! A dokładnie w witrynie wyjątkowego warszawskiego miejsca, Stacji Muranów.

To właśnie dosłownie w kamienicy obok naszego mieszkania, na Muranowie, w jednym z okien wystawiamy nasze skarby. Co tydzień nowy kultowy przedmiot sprzed lat. I tak przynajmniej do czerwca, a później… zobaczymy 🙂

W środę zainaugurowaliśmy projekt „Przedmiot tygodnia” przygotowany wraz ze Stacją Muranów. To nie tylko samo postawienie wyjątkowego przedmiotu sprzed lat, ale też opis jego historii, ciekawostki, specjalne dodatki.

Na początek zabawka Polonez na kablu z Częstochowskich Zakładów Zabawkarskich. To jeden z najstarszych naszych skarbów, pisałem o nim tutaj: Auto, które zmieniło życie nie tylko porucznika Borewicza | Bufet PRL

Mini wystawkę można oglądać 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę.

W rogu zdjęcia parapetu zobaczyliście pewnie książkę. No tak, przy okazji polecam moją książkę-reportaż „Czas wolny w PRL” 🙂 Czas wolny w PRL – Księgarnia Internetowa MUZA SA

Ale wracając do mini wystawy. Mieści się w pięknej kamienicy przy ulicy Andersa 13 w Warszawie (wejście od Skweru Tekli Bądarzewskiej). Oczywiście można ją oglądać za darmo 🙂

Pierwsi oglądający już byli 😉

Za tydzień w tym miejscu pojawi się gramofon Bambino. A może Wy macie pomysł, jaki przedmiot powinien tam trafić? Może akurat mam go w zbiorach i się uda. Piszcie. No i przybywajcie i oglądajcie.

Otagowane , , , , ,

Co tam w GieeSie?

W specjalnej sekcji na blogu – „Makieta H0” – opisuję budowę makiety w skali H0, czyli 1:87. W klimacie powiedzmy z przełomu lat 70. i 80. No i jak się da z materiałów sprzed lat, jak gdybym budował ją z rzeczy dostępnych kiedyś w Składnicy Harcerskiej. Czegoś mi na niej brakowało i bum! Sklep GS.

GS, czyli sklep Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” to charakterystyczny obrazek wsi i miasteczek PRL. Sklepik, przy którym zbierała się miejscowa ludność. Tak też będzie na mojej makiecie. Sklep, co wyjątkowe dla mojej makiety, bo do tej pory wszystko było w zasadzie z plastiku, jest z kartonu. No i troszkę go przerobiłem po swojemu. A zaczęło się od tego:

Nigdy nie składałem takiego modelu z kartonu, no i łatwo nie było. To trochę nie moja bajka, wolę plastik. Ale mimo wszystko i tak zabawa była niezła.

Praca z papierem nie jest łatwa, jego klejenie, wyginanie itp. No ale udało się. Troszkę to modyfikowałem, malowałem, dokleiłem niektóre części, inne pominąłem. GS ma magazyn z tyłu, a z przodu rząd dużych okien.

Czasami widać ślady kleju i inne niedogodności, ale tak zostawiam, no kurczę te sklepy były zawsze takie jakieś brudne i nie do końca ogarnięte.

Dołożyłem znaczki GS, no i skrzynkę pocztową.

Myślę, że wyszło fajnie. Przed sklepem widzicie ławkę drewnianą. Zrobiłem ją sam. Z zapałek przeciętych na cztery części, no i z kawałków plastiku pozostałych po innych modelach. A praca wyglądała tak:

Otagowane , , ,

Skoczek poszukiwany

To jest wpis wyjątkowy. Związany jest bowiem z poszukiwaniem. Tak, chciałbym prosić Was o pomoc i znaleźć osobę z tych zdjęć.

Taki album ze zdjęciami wzbogacił naszą kolekcję. Przyniósł go kolega, który znalazł go na śmietniku na warszawskiej Pradze. Pomijając fakt, jak smutne jest wyrzucanie zdjęć na śmietnik (tak jak książek), to pomyślałem, że super byłoby odnaleźć bohatera tych zdjęć i poznać jego historię. Mam nadzieję, że ani on, ani jego rodzina nie obrażą się z powodu publikacji tych zdjęć. Są fascynujące i bardzo chciałbym poznać ich historię.

Pisałem tu już o skokach spadochronowych, to za sprawą takich kasków, które mam w kolekcji. Pisałem o nich tutaj: Bezpieczne lądowanie tylko w Czechosłowackim kasku | Bufet PRL

Są podobne do tych, które widać na zdjęciach z albumu. Jest tu przegląd kilkunastu lat życia tej osoby. Powyżej zdjęcie ze skoków w Starej Wsi z 1978 roku. Wciąż istnieje tam lotnisko, to wieś w województwie podkarpackim.

W albumie jest sporo zdjęć ze skoków, z nauki, przygotowań, po lądowaniu itp.

Poza Starą Wsią pojawiają się tu Katowice, w których bohater też skakał. Są również fotografie z warszawskiego Okęcia z 1978 roku.

Im dalej, tym są wcześniejsze zdjęcia bohatera. Z Poznania (1977), Gocławia (1977), Białołęki (1968).

Ze zdjęć wynika, że chłopak był harcerzem i uczęszczał do Szkoły Podstawowej nr 51 na warszawskiej Pradze.

Był tam członkiem 300 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej i Zuchowej, której bohaterem był Janusz Kusociński.

W albumie są wreszcie piękne zdjęcia z dzieciństwa, z Zakopanego, z Poronina, z jego podwórka.

Może ktoś z Was zna osoby z tych zdjęć?

Otagowane , , ,

Megatony

Przyznaję, mam słabość do pirackich okładek kaset. Dlatego podczas niedawnej wyprzedaży w warszawskim Antykwariacie Grochowskim zakupiłem spooooro kaset. Niektóre tylko dla okładek, inne połowicznie.

Na przykład taka Martika, uwielbiam ją!

Wchodzą na polską stronę Martika.pl traficie na wytwórnię wędlin, ale mi oczywiście chodzi o Martę Marrero, wokalistkę. Amerykanka kubańskiego pochodzenia w 1988 roku wydała debiutancki album „Martika”. I na kasecie znalazł się materiał właśnie z niego. Jest tu największy hit Martiki „Toy Soldiers”. Doskonały to album. Ale wydawca, czyli firma o ładnej nazwie Megaton jednak się do wydania tej kasety nie przyłożyła.

Pomijam samą okładkę. To zresztą był częsty pomysł wydawców kaset przełomu lat 80. i 90. Na okładce umieszczali oryginalną okładkę danego albumu, a do niej dokładali jakąś grafikę. Tutaj ten przedziwny prostokąt z napisem „Martika”.

W środku jest jeszcze ciekawiej. Piosenka „See If I Care” zmieniła się w „IEE If I Care”, a „I Feel The Earth Move” w „I Fall The Earth Move”. No cóż, niby nie dużo, ale jednak kurde brak znajomości języka wyszedł.

W przypadku drugiej kasety takich błędów nie ma.

Błędów nie ma, bo to porządny wydawca. Bułgarska firma wydawnicza Balkanton, której początki sięgają roku 1952. Kaseta z 1987 roku z przebojami Lionela Richie, tytułowym, ale też „Ballerina Girl” i „Say You, Say Me”.

Tutaj nie ma co się przyczepić do okładki, w końcu oryginał. Za to w przypadku trzeciego dziś przykładu żartów nie ma.

To wydawnictwo widmo z przebojami w wersjach weselnego zespołu Szarotka. Nie ma ani wydawcy, ani nic. Jest za to naga pani, częsty sposób na zwrócenie uwagi klienta. Po prostu wrzucenie na okładkę takiego zdjęcia, nawet nie ważne co było na kasecie, okładka przyciągała.

Przyznaję się, mnie też przyciągnęła…

Otagowane , , , ,

Ze Śląska na plażę

Fantastyczne jest to miejsce, fantastyczne! Piszę o Antykwariacie Grochowskim na warszawskim Grochowie. Doskonałe książki, czasopisma, gadżety, winyle i dziś najważniejsze… kasety magnetofonowe.

Ostatnio trafiłem tam na wyprzedaż kaset. Było tego sporo, choć i tak już przebrane. Ale parę perełek się znalazło. Chociażby kaseta Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. Oryginalna, z Polskich Nagrań. Tylko już na początku mam kłopot. Kurczę nie wiem, z którego jest roku. Niby wszystkie dane są, ma numer CK-239. Ale nigdzie nie ma daty wydania. Co prawda znalazłem informację, że to wydanie na 25-lecie zespołu. Czyli wychodzi, że z końca lat 70., bo zespół powstał w 1953 roku.

Nie ma za to problemu z rozszyfrowaniem daty wydania kolejnej kasety, którą tam zdobyłem. Oto boski Salvo i jego kaseta z 1984 roku, wydana w Rumunii. Ale tu zaskoczenie, Salvo nie pochodzi z tego kraju, ale ze Szwajcarii i naprawdę nazywa się Salvo Ingrassia.

Album oryginalnie pochodzi z 1978 roku. Zdaje się, że to jego debiut. Ale uwaga, pan śpiewa do dziś. Taki trochę Krzysztof Krawczyk. A kasetę w Rumunii wydała tamtejsza wytwórnia o wspaniałej nazwie Electrecord.

I jeszcze trzecia dziś kaseta, perełka z naszego rynku. Oto Marlena Drozdowska i jej „Bajadera plaża”. Na pewno kojarzycie ją z przeboju „Mydełko Fa” z Markiem Kondratem. Napisał go genialny kompozytor Andrzej Korzyński. Większość numerów na „Bajadera plażę” również.

„Bajadera plaża” to był jej przebój drugiej połowy lat 80., wydany już wtedy na winylu. Ten materiał na kasecie ukazał się zapewne na fali popularności „Mydełka Fa”. Obok Korzyńskiego utwory napisał też Winicjusz Chróst, a tekst do jednego z nich sam Krzysztof Gradowski. A skąd ten ostatni? Ano jest to reżyser serii filmów o przygodach Pana Kleksa. A Marlena śpiewała w filmie piosenkę.

Kasetę wydał Polmark, który miał charakterystyczne kupony. Po wycięciu (tu widać, że już go wycięto) i wysłaniu na adres wydawnictwa można było wygrać kasety.

Jeszcze jedno, okładka. Boska, prawda? Autorem jest doskonały muzyk, grał m.in. z Markiem i Wackiem, Jan Drozdowski. Nazwisko mają państwo nieprzypadkowo identyczne, to małżeństwo. Tylko dlaczego pani Marlena zgodziła się, by mąż zaprojektował jej okładkę? No jest nietypowa, to pewne…

A jutro kolejne trzy kasety. Oj też będzie ciekawie.

Otagowane , , , , , , , ,

Fotosy do wysłania

Niektórzy wklejali je do specjalnych zeszytów, ktoś wysyłał znajomym, a inni po prostu trzymali w albumach. Fotosy – pamiątki filmowe ze scenami z filmu, gwiazdami. W formie pocztówek wydawały je RUCH albo Centrala Rozpowszechniania Filmów. Mam takie trzy pamiątki w swoich zbiorach.

Pierwsza pocztówka jest z filmu „Hubal” Bohdana Poręby z 1973 roku. Główną rolę dostał Ryszard Filipski, a na pocztówce widać też młodą Małgorzatę Potocką. W filmie wystąpili także m.in. Emil Karewicz, Tadeusz Janczar, Zygmunt Malanowicz, ale też Zbigniew Buczkowski. Oczywiście nie mógł zagrać „normalnej” postaci, zagrał bowiem złodzieja.

Muzykę napisał Wojciech Kilar, a za scenariusz odpowiada Jan Józef Szczepański. Choć początkowo wycofał swoje nazwisko z napisów, na znak protestu wobec zmian dokonywanych w scenariuszu przez reżysera. Film otrzymał wiele nagród, w tym główni aktorzy.

Druga pocztówka to fotos z „Czterech pancernych i psa” z Włodzimierzem Pressem i Szarikiem. Wydana w nakładzie aż 146 tysięcy egzemplarzy! A nie wiem czy wiecie, że w Szarika wcielały się w serii trzy psy.

No i wreszcie „Ziemia obiecana”. Pocztówka CRF z fotosem z filmu Andrzeja Wajdy z trzema głównymi bohaterami.

Widać, że ktoś chyba chciał ją wysłać do znajomego w Tucholi. A jednak w ostatnim momencie się powstrzymał…

Otagowane , , , , ,

LOT, czyli kosmetyki dla Ciebie

Opisywałem tu już kilka historii związanych z LOT-em, o znaku graficznym, bilecie wstępu na taras widokowy, super oryginalnej torbie (TUTAJ: https://bufetprl.com/2013/05/11/odlotowe-torby/)…

… wreszcie o bilecie na lot z Gdańska do Łodzi z 1951 roku (TUTAJ: https://bufetprl.com/?s=lot).

Naszą kolekcję powiększył kolejny skarb tego przewoźnika. Otóż nowy bilet, tym razem z roku 1980.

To bilet mojego brata Romana na lot z Gdańska do… no właśnie, gdzieś w Polsce, ale niestety już nie wiemy dokąd.

Jest doskonałym dowodem na to, jakie połączenia realizował w tamtym czasie LOT oraz że nawet na biletach – już wtedy – nie brakowało reklam. Tutaj reklama Polleny, którą najwidoczniej mały Romuś postanowił wykorzystać jako kolorowankę.

Najprawdopodobniej leciała z nim ukochana ciocia Lucylla z Gdańska. Miała taki super zwyczaj, że podczas swoich podróży zagranicznych (a w PRL jako nauczycielka zwiedziła przynajmniej kilkanaście krajów) zbierała wszelkie pamiątki. Od opakowań po miejscowych czekoladkach, przez gadżety reklamowe, po wszelkie bilety komunikacyjne, a także lotoskie. Jak ten. Pamiętam też, że z takiej podróży samolotem wzięła kiedyś zestaw plastikowych sztućców, talerzyk, do tego serwetki. Wszystko oryginalne, z logo LOT. Niestety już ich nie mam 😦 Ale ten bilet się ostał. A na nim wykaz lotów.

Ta okładka pokazuje, że LOT latał przez Atlantyk „szybko i wygodnie”. Regularne połączenia Warszawa-Nowy Jork otwarto w 1973 r. Kursy były realizowane także m.in. do Bagdadu, Damaszku, Kairu (te loty uruchomiono w latach 60.), no i oczywiście Moskwy.

Eh, polatałoby się…

Otagowane , ,

Domowym sposobem

Umówmy się, pandemia, lockdown sprzyjają pewnym zachowaniom, na przykład… pędzeniu bimbru. Co prawda pan Andrzej, mieszkaniec mojej makiety H0 w klimacie PRL nie jest zamknięty przez lockdown, ani nie grasuje żadna pandemia, ale przecież to nie przeszkadza by przygotować pyszny napój!

Bimberek Andrzej pędzi po cichutku, za domem. Wiadomo, po co ma milicja wiedzieć. No i sąsiedzi też po co, tylko będą chcieli spróbować.

Montaż tego wyjątkowego dla pana Andrzeja miejsca wykonałem w zasadzie z odpadów. Beczki po jakimś zestawie, kawałki drewna też, baniak z innego kompletu, ławeczka z jakiegoś domku, a sama altana to już część nie mam pojęcia czego.

Ale najważniejsze, że się sprawdza, a pan Andrzej zadowolony!

A więcej o makiecie w zakładce „Makieta H0”.

Otagowane , , ,

Fotowizja

Dzisiaj wyjątkowo nie o skarbie z naszej kolekcji sprzed lat. Otóż profil VHS Hell na FB przypomniał mi o istnieniu takiego artysty jak Zygmunt Rytka. W latach 1978-88 pracował nad wyjątkowym projektem „Fotowizja”.

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony i są własnością https://zygmuntrytka.pl

Cóż to za fantastyczny projekt tego wyjątkowego artysty i wspaniały zapis tamtego czasu! „Fotowizja” polegała na fotografowaniu zdjęć ekranu telewizora. Rytka wykonał około 6 tysięcy fotografii i zrealizował też wersję filmową.

Genialne to jest. Setki zdjęć możecie zobaczyć na stronie poświęconej artyście: https://zygmuntrytka.pl. „Fotowizje” znajdziecie w dziale „Cykle autorskie”.

Są tu zdjęcia z uroczystości państwowych, polityków, sportowców, ludzi kultury, czasami fragment programu popularnonaukowe „Sonda”, innym razem z „Kabaretu Olgi Lipińskiej”.

Fragmenty wiadomości, pielgrzymek Jana Pawła II do Polski i wiele, wiele innych. Genialna rzecz. Zobaczcie na stronie artysty.

Rytka był (zmarł w 2018 roku) artystą samoukiem. Za swoje prace, m.in. filmy eksperymentalne dostał wiele nagród. Realizował też instalacje, fotografował naturę. Dla mnie jego prace to fantastyczne odkrycie.

Otagowane , ,

Nie wszystkie bary zamknięte

Czas powrócić na makietę kolejki H0, którą od lat składam sobie powoli. Opieram się w zdecydowanej większości na budownictwie, kolejach i dodatkach sprzed lat. Tak jakby była zbudowana powiedzmy w 1985 roku. Staram się też sam montować kilka rzeczy i tu przykład.

Kawiarnia, taki barek. Obok odbywa się festyn, więc panowie chętnie raczą się piwkiem patrząc na kulturalne występy. Klasyczna Skoda, Star z mlekiem, drzewka z lat 80. i sam model budynku też sprzed lat. Początkowo było zasadniczo tak…

Najpierw sam zrobiłem stoliki i ławki. Są po prostu docięte z małych pozostałości po budownictwie, no i pomalowane. Wreszcie zrobiłem kufle. To końcówki latarni, docięte i pomalowane tak, żeby przypominały kufle.

Zresztą ludziki też są przeze mnie pomalowane. No i daszek kawiarni też zrobiłem z jakiejś falowanej części, która mi pozostała.

Wreszcie Stefan, Zenek, Zdzichu, Maniek i Bolek z bratem mogą się spokojnie napić piwka.

A więcej o mojej makiecie przeczytacie w zakładce „Makieta H0”. Wkrótce kolejny jej fragment…

Otagowane , ,