Category Archives: Info

Przed komisją weryfikacyjną staje dyskdżokej

„Dyskoteka nie powinna być wyłącznie miejscem do tańczenia. Chcielibyśmy, aby polska dyskoteka była rodzajem klubu muzycznego o bardzo szerokim profilu działalności. Niech prezenter stanie się gospodarzem takiego klubu, niech umie narzucić publiczności swoje gusty i upodobania” – przekonywał przewodniczący Państwowej Komisji Kwalifikacyjnej dla prezenterów dyskotek, dziennikarz, autor tekstów wielu przebojów (m.in. dla Andrzeja Zauchy, Anny Jantar i Czerwonych Gitar) Jerzy Kondratowicz.

Taki twór powstał w w połowie lat 70., kiedy to Ministerstwo Kultury i Sztuki powołało Państwową Komisję Kwalifikacyjną dla Prezenterów Dyskotek oraz Krajową Radę Prezenterów Dyskotek. W ten sposób chciano kontrolować i ogarnąć świat dyskdżokejów. Piszę o tym w swojej ostatniej książce „Kelnerki, barmani i wodzireje. Jak obsługiwaliśmy klienta w PRL” (wydawnictwo Muza). Wśród kilkudziesięciu bohaterów reportażu znaleźli się też DJ-e, którzy opowiedzieli mi o swojej pracy. Korzystałem też z wyjątkowej literatury.

W książce piszę o tym tak:
Kandydaci na prezenterów uczyli się też z książek, jedną z biblii prezentera było Vademecum prezentera dyskotek Grzegorza Tusiewicza. Można było dzięki niemu poznać techniki zapisu i odtwarzania dźwięku, poczytać o historii jazzu, muzyki rozrywkowej, muzyki poważnej, a nawet opery
i operetki.
Drugim ważnym wydawnictwem było ABC prezentera dyskotek Adama Halbera, Franciszka Walickiego i Marka Gaszyńskiego. W poszczególnych rozdziałach omawiano technikę dyskotekową, techniczne sprawy związane z płytami gramofonowymi, warsztat prezentera. Podano też zestaw żelaznych przebojów,
który w zapasie powinien mieć każdy prezenter. Znalazły się w nim między innymi hity Carlosa Santany, Rolling Stones, Franka Sinatry, Steviego Wondera, The Beatles czy Raya Charlesa.
W książce znaleźć można również genealogię standardów i biografie popularnych artystów. Pomagało to potem prezenterom w opowiadaniu o puszczanych utworach. Sprzedawana przez autorów wiedza była różnorodna:
„Andrzej i Eliza – mówi się, że to największy duet świata, bowiem nazywają się duetem, ale już od paru lat na estradzie i na nagraniach występują jako grupa kilkuosobowa.
Star Dust – historia powstania tej melodii jest nieco romantyczna […]. W momencie pisania tej piosenki Hoagy Carmichael był dwudziestojednoletnim studentem prawa na uniwersytecie w Indianie, zakochanym w swej koleżance Dorocie, której zadedykował ten utwór. W przerwach między zajęciami grał tę piosenkę na fortepianie i śpiewał w gronie kolegów i koleżanek.
Jam Session – spotkanie muzyków jazzowych, które można by określić graniem po godzinach pracy. Najczęściej jest to impreza nocna, spotkanie dla przyjemności w jednym z klubów po skończonych występach. Publiczność to przypadkowi widzowie, najczęściej znajomi muzyków.
John Elton – jest doskonałym wykonawcą estradowym, na scenie zachowuje się niezwykle dynamicznie, przebiera się w niezwykle fantazyjne, wyszukane stroje i nosi udziwnionych kształtów okulary.
Marley Bob – piosenki jego są co prawda do siebie dość podobne, ale jest w nich wspaniały klimat i nastrój nostalgicznej, zrelaksowanej muzyki z wysp Morza Karaibskiego, pełnej smutku tropików, parnej, gorącej, nagrzanej słońcem ziemi. O Bobie Marleyu trudno właściwie mówić jako o kompozytorze – on wspaniale tworzy nastrój”.

Wykorzystując wiedzę zdawało się egzaminy weryfikacyjne. Tak wspomina je jeden z moich bohaterów, dyskdżokej m.in. Piwnicy pod Jaszczurami, Janusz Madej:
– Trwały kilka tygodni. W klubowej sali odbywały się wykłady, ćwiczenia praktyczne i chłopcy uczyli się grać. Zapraszaliśmy na nie ważne osoby, także z komisji egzaminacyjnych. Był Janusz Kondratowicz, radiowcy jak Marek Gaszyński, Jarosław Kukulski, Krzysztof Herring. Naszym guru był jednak Grzegorz
Tusiewicz, krytyk i sekretarz Polskiego Towarzystwa Jazzowego. Był jaszczurowym DJ-em jeszcze w latach 60., koordynował nasze kursy, wykładał, a potem został egzaminatorem. Wykłady obejmowały szerokie spektrum muzyki, historię muzyki współczesnej, klasycznej, jazzu, opery, zajęcia z kulturoznawstwa,
kultury języka.
Egzaminy były naprawdę trudne. Weryfikowanym najczęściej zarzucano ubóstwo pomysłów, brak elementarnej wiedzy muzycznej (na pytanie „kto to jest Norwid?” jeden kandydat odpowiedział, że ten, co pisze teksty dla Niemena*), trudności w poprawnej wymowie, a nawet niechlujny wygląd…

Po więcej historii dyskdżokejskich jeszcze tu wrócę, jest ich też sporo w książce.

Otagowane , , , ,

Wpadajcie na spotkania

Tymczasem wyruszam na spotkania autorskie, na które Was serdecznie zapraszam. O mojej najnowszej książce „Kelnerki, barmani, wodzireje. Jak obsługiwaliśmy klienta w PRL” porozmawiamy w Słupsku i Gnieźnie.

Rodzinny Słupsk jest mi oczywiście szczególnie bliski. Sporo słupskich historii jest w książce, a nawet cudowna bohaterka. Bar Poranek, pierwsza pizza w Polsce, restauracja Metro, Karczma Słupska, Karczma pod Kluką – m.in. te miejsca opisuję w książce. Ale też na przykład świat dancingów i zabaw oraz miejscowych zespołów muzycznych. Zapraszam, tutaj więcej info o spotkaniu:
https://www.biblioteka.slupsk.pl/strefa-czytelnika/kalendarz-imprez/2024-11-27-spotkanie-z-wojciechem-przylipiakiem

Oczywiście będę miał oryginalne gadżety sprzed lat związane z tematem, do tego pokaz super zdjęć.

Natomiast 12 grudnia zapraszam do Gniezna. Tutaj szczegółowe info: https://fb.me/e/49bwppPhy

To też dla mnie ważne miasto w książce, bo jedna z bohaterek opowiada o pracy w gastronomii w Gnieźnie przed laty. O lokalach klasy I, ale też tych mniej eleganckich.

Wpadajcie i powspominajmy!

Otagowane ,

Morza szum… sialalalalalaaaa

Aż się trzęsę z radości. Znowu zawitam do Darłowa i Darłówka na fantastyczną imprezę: festiwal Media i Sztuka! Odbędzie się w dniach 11-14 lipca. Tutaj szczegóły: https://mediaisztuka.darlowo.pl/

Wiele spotkań, koncerty, sztuka teatralna, pokazy, no i dancing! Zabawa w rytmie szlagierów z prywatek vs przeboje dyskotek lat 90. Spotykamy się 12 lipca 2024 roku (w piątek) o godz. 21.30. Zakładam perukę i wraz z DJ-em Roślinność poprowadzimy extra imprezę. Wstęp wolny.

Tego samego dnia, ale o godz. 11.30, zapraszam na spotkanie autorskie o latach 90., ale też o zakupach przed laty. Wpadajcie, będę miał oryginalne skarby sprzed lat związane z tematem.

Jak dotrzecie do Darłowa, dajcie znać, przybijemy piątkę, pogadamy, będzie super. Do zobaczenia!

Otagowane ,

Darłowo Welcome To

Bum! Z radością, dumą i wieloma cudownymi uczuciami informuję, a przede wszystkim zapraszam na dancing do Darłowa! Dwa lata temu wraz z DJ-em Roślinność była zabawa, że koniec świata! W tym roku nastawiamy się podobnie. Wpadajcie na dancing (12 lipca) i na cały festiwal Media i Sztuka (11-14 lipca), wstęp wolny. 12 lipca będę miał też w ramach festiwalu spotkanie autorskie. Wkrótce więcej szczegółów. https://mediaisztuka.darlowo.pl/

Otagowane

Wielki finał!

To już jutro (wtorek 11 czerwca). Wielki finał, czyli ostatni publiczny pokaz mojej autorskiej „Historii warszawskiej popkultury”. Dwa premierowe odcinki, specjalny poczęstunek, prezenty! Tak w skrócie zapowiada się wieczór w Międzypokoleniowej Klubokawiarni na warszawskim Muranowie. Start o godz. 18. Wstęp wolny.

Nad cyklem audycji „Historia warszawskiej popkultury” pracuję ponad pół roku. W każdym z odcinków opowiadam o różnych dziedzinach popkulturowego życia związanego ze stolicą i jak rezonują na naszą całą kulturę. W każdym odcinku są specjalni goście: twórcy, krytycy, autorki, specjalistki danego tematu. Wszystkich audycji możecie posłuchać za darmo w formie podcastów na platformach Spotify i Soundcloud oraz w formie z obrazem na YouTube.
Dla tych, którzy nie będą mogli pojawić się jutro na premierze jeden z odcinków: Warszawa w filmie, kinie, telewizji. Przez seriale, po fabuły i cudowne dokumenty: „Alternatywy 4”, „Przepraszam, czy tu biją?”, „Ekstradycja”, a może „Lalka”? O tym wszystkim opowiadam wraz z krytykiem filmowym z redakcji „Polityka”, Jakubem Demiańczukiem. Tutaj film: https://www.youtube.com/watch?v=zCeLx6FQQRk&t=469s

Tymczasem jutro wleci najnowszy odcinek (i jego premiera w Międzypokoleniowej) o Warszawie w komiksie. Gościnią autorka genialnego komiksu i wspaniała rozmówczyni Beata Pytko, opowie o swoim „Mordzie na dzielni” i atrakcyjności komiksu w ogóle. A ja opowiem o niesamowitym „Festiwalu” Jacka Świdzińskiego.

Wpadajcie, oglądajcie, słuchajcie!

Otagowane , , , ,

Popisy i podpisy

Tymczasem kto ma czas jutro (niedziela) i będzie w Warszawie, to zapraszam na targi książki na stadion PGE Narodowy. Od godz. 12 będę na stanowisku Muzy. Będę podpisywał książki, ale chętnie też po prostu z Wami pogadam. Oczywiście będę miał kilka gadżetów z epoki.

A tutaj więcej info o samych targach: https://targivivelo.pl/aktualnosci-warszawa/

Oby do zobaczenia!

Puste puszki i nie tylko

Ta tradycja ma długą historię również w mojej rodzinie. Ja stałem w latach 90., sprzedawałem komiksy i puszki. Oczywiście puste, o czym boleśnie przekonał się pewien turysta, który myślał, że sprzedaję napoje. To były kolekcjonerskie puszki! Ale puste. Niestety nie mam zdjęć z tamtego okresu. Kontynuowałem tradycję, bo sprzedawał też mój brat, moja ciocia-babcia, rodzice. Tu dowody. Ciocia Lucylla, piękna mama Krystyna i modny tata Bogdan. W takiej kolejności.

Chodzi oczywiście o Jarmark Św. Dominika. Historia tej imprezy handlowo-kulturalnej sięga średniowiecza. W PRL jednak, aż do 1972 roku, zaniechano jej organizacji. Jednak właśnie wtedy, m.in. z inicjatywy redakcji „Wieczoru Wybrzeża” powrócono do niej i do dziś ta wielka impreza ściąga tysiące turystów. Ostatnio do kolekcji, od przyjaciela Rafała, wpadło wiele skarbów związanych z jarmarkiem. Czas na pierwszą część prezentacji.

Z jarmarkiem związane jest wiele gadżetów, reklamowych i nie tylko, w tym chociażby powyższy medal, czy długopisy i papeteria.

Mam też cudowne naklejki oraz proporczyki.

Chyba jednak najbardziej wartościowym, a na pewno wnoszącym najwięcej informacji, jest katalog z drugiej (po reaktywacji) edycji, czyli z 1973 roku.

Ileż tu cudownych informacji. O organizatorach, historii, do tego zdjęcia.

Katalog to również wiele reklam, które są doskonałym dokumentem o bardzo różnych zakładach, zrzeszeniach itp. Są adresy, menu, spisy towarów i nie tylko. Wszystko w towarzystwie rysunków Zbigniewa Jujki.
Zobaczcie jakie są perełki, nawet konkretne dania! Mnie zainteresował napój Boruta.

A ta Krewetka, to wiecie, ta gdzie potem było kino.

Do tego na przykład wykaz lotów z Gdańska, to są dopiero dokumenty epoki!
Są również cudowne hasła reklamowe: „Mydła toaletowe? Oczywiście!”.

I zwrócę uwagę na jeszcze jeden skarb. Chodzi o Pepsi-Colę, która od lat 70. była produkowana w Gdańsku. W katalogu znalazła się reklama oraz fota Starów ze skrzynkami.

Mało tego, jest też wspaniały wykaz poszczególnych oddziałów Gdańskich Zakładów Piwowarskich. Widać, że Pepsi i Tonic Water rozlewano w Gdańsku-Wrzeszczu. A na deser słodkości z Bałtytku.

Skarbów związanych z jarmarkiem mam więcej, o nich wkrótce. A Wy, bywaliście na nim przed laty?

Otagowane , ,

Byłem, widziałem, polecam

Zapowiadałem tutaj wernisaż wystawy „Wideoświat. Powrót do kaset VHS” w łódzkim Muzeum Kinematografii. Byłem, widziałem i oto dla was mini relacja i zaproszenie.

Wystawa jest czynna do 1 września tego roku, wszelkie informacje znajdziecie tutaj: https://muzeumkinematografii.pl/wideoswiat-powrot-do-kaset-vhs/

Ja jestem dumny i zaszczycony, bo dołożyłem się do tej wystawy tekstowo i wspominkowo. Dzięki temu logo BufetPRL (po raz pierwszy w historii) widnieje wśród partnerów tej ekspozycji. Ta jest niezwykle ciekawa.

Przeprowadza widzów przez fenomen kultury wideo na wielu poziomach, działa na wszystkie zmysły. Już na wejściu czarują cudowne plakaty przebojów wideo sprzed lat.

Dalej rekonstrukcję pokoju z przełomu lat 80/90 z kasetami na meblościance, telewizorami i magnetowidami. Na nich można zobaczyć cudowne prywatne archiwa ze ślubów, komunii i innych rodzinnych wydarzeń sprzed lat. Jest też odwzorowanie fragmentu wypożyczalni z całą masą cudownych kaset.

Tu chociażby takie perełki twórców okładek.

Na wystawie jest też wiele przykładów kaset nie tylko z filmami.

Do tego czasopisma sprzed lat poświęcone wideo, oryginalne karty z wypożyczalni, kamery, magnetowidy. W tym pierwsze polskie.

Jest też klasyczny obraz sprzed lat, czyli bagażnik wypełniony kasetami. Tak kiedyś sprzedawano kasety na ulicy.

Do tego stanowiska z telewizorami i odsłuchem. W nich wspomnienia m.in. Olgi Drendy czy moje, ale też cudowne porównania różnych tłumaczeń na przykładach jednej sceny, wspomnienie lektorów.

Wystawie i poprzedzającym ją warsztatom towarzyszy specjalne wydawnictwo z bardzo ciekawymi tekstami i obrazami.

Wpadajcie do Muzeum Kinematografii (poza wystawą o wideo jest też cudownym miejscem z historią, niesamowitymi wnętrzami i eksponatami) i zdajcie relację jak było!

A na deser jeden z moich tekstów do wystawy.

„Prawdziwa rewolucja” – stwierdził Andrzej Kurek, pokazując widzom płaski przedmiot z taśmą. Po czym wsunął go w tajemnicze urządzenie. Wcisnął „play” i zadziała się magia. W ten sposób współprowadzący telewizyjny program popularnonaukowy „Sonda” zaprezentował polskim widzom kasetę video w formacie VHS oraz magnetowid. Wielu Polaków widziało takie cudo po raz pierwszy. Był grudzień 1983 roku.
Świat poznał system VHS siedem lat wcześniej, kiedy japońska firma Victor Company of Japan (znana szerzej jako JVC) wyprodukowała pierwszy magnetowid: Victor HR-3300.
W tej samej „Sondzie” prowadzący pokazali kasety w formatach magnetycznego zapisu obrazu i dźwięku, które przegrały „wojnę” z formatem VHS: Betamax oraz Video 2000. Betamax co prawda zapewniał lepszą jakość zapisu, ale krótszy czas. Poza tym jego twórcy z Sony chcieli licencjonować produkcję formatu innym klientom. Lepszy jakościowo był również opracowany pod koniec lat 70. przez markę Philips (wraz z niemieckim Grundigiem) Video 2000. VHS zdominował rynek, bo był dostępny bez opłat licencyjnych. Do tego był tańszy i zapewniał dłuższy czas zapisu. Z jakością wygrała łatwość kopiowania i dystrybucji.
Do sukcesu VHS przyczyniły się również wypożyczalnie, dla których generował mniejsze koszty funkcjonowania. Z kolei te cieszyły się popularnością, bo mało kogo było stać na zakup oryginalnych kaset. Jednak największym wyzwaniem był zakup magnetowidu. W 1982 roku chętny na magnetowid w Polsce (otrzymujący średnie wynagrodzenie ponad 11 tys. zł miesięcznie) na sprzęt musiał zbierać pięć lat. Głównie z tego powodu, według różnych danych, magnetowid miało wtedy nad Wisłą zaledwie kilkanaście tysięcy domostw. W dostępności sprzętu, wtedy przede wszystkim sprowadzanego przez samych nabywców zza granicy albo kupowanych w Peweksach czy Baltonach miała pomóc rodzima produkcja.
W 1982 roku warszawskie Zakłady Radiowe im. Kasprzaka wypuściły na rynek detaliczny magnetowid MTV-50. Wcześniej, na licencji Philipsa produkowano modele MTV-10 i MTV-20, ale ty były przeznaczone na potrzeby instytucji państwowych. Polskie produkty przegrywały jednak z zachodnimi i azjatyckimi jakością. W połowie dekady ZRK wprowadziły na rynek nowy model MTV-100, ale nie nadążały z produkcją, a poza słabszą jakością produkt zniewalał wagą aż 12 kg. W sklepach pojawił się także magnetowid Kasprzak-Goldstar GHV1223K, jednak nie była to do końca rodzima produkcja, bo korzystano z koreańskich zestawów do ich montażu. W latach 90., tuż przed upadkiem zakłady Kasprzaka produkowały kolejne modele, ale nie zmieniły one sytuacji firmy. W latach 90. już w wolnorynkowej rzeczywistości jeszcze można było kupić magnetowidy z dzierżoniowskiej Diory oraz firmy Polkolor z Piaseczna. Zakup samego magnetowidu nie rozwiązywał jednak problemu wyświetlania przebojów na kasetach VHS.
Filmy na kasetach VHS, które były sprowadzane do Polski, w większości były nagrane w standardzie PAL, z którym nie współpracowały polskie telewizory operujące w systemie SECAM. Ten pochodzący z Francji system miał inną, mniejszą rozdzielność. Trzeba było więc pozbyć się starego Rubina i zaopatrzyć w nowoczesny telewizor. Dodatkowym wyzwaniem była podawana przez producentów długość filmu. Odpowiadała ona amerykańskiemu formatowi NTSC, który w systemie PAL zaoszczędzał ponad 10 min. nagrania więcej na kasecie.

Z tymi wszystkimi problemami finansowymi i formatowymi musiał zmierzyć się polski odbiorca wideo, a dopiero wtedy mógł zanurzyć się w akcyjniaku z Chuckiem Norrisem, karateckim z Bruce’em Lee albo innym hicie na kasecie VHS. Uwolniło go to od „niewolnictwa” ramówek telewizyjnych i repertuarów kin. Teraz mógł oglądać co chce, kiedy chce i tyle razy ile ma ochotę.

Otagowane , , , ,

Kino nieme vs VHSy

Chciałem zaprosić was na dwa wyjątkowe wydarzenia. Najbliższe już jutro, dla Warszawy. W cudownej Klubokawiarni Międzypokoleniowa na Muranowie zaprezentuję najnowszy odcinek autorskiej „Historii warszawskiej popkultury”. Wstęp wolny, zapraszam na godz. 18. W nim o kinie przedwojennym, nie tylko w Warszawie. Filmograf, pracownik FINA i wspaniały miłośnik kina przedwojennego i opowiadacz Michał Pieńkowski zdradził mi kilka bardzo ciekawych faktów sprzed lat, m.in. o przedwojennej cenzurze, zapomnianych gwiazdach, castingach i miejscach, w których zbierały się ówczesne gwiazdy.
Poza projekcją samej audycji, będzie też piękny dodatek specjalny.

Natomiast już w najbliższy piątek, czyli 19 kwietnia zapraszam do Muzeum Kinematografii w Łodzi. O godz. 17 odbędzie się wernisaż takiej wspominkowej wystawy:

Przygotowało ją całe grono specjalistów i pasjonatów kultury VHS i z dumą mogę oświadczyć, że jako Bufet PRL znalazłem się w tym gronie i logo widnieje w materiałach wystawowych, co Bufetowi przydarzyło się po raz pierwszy.

Wystawa będzie regularnie czynna od 20 kwietnia, więc jak nie dacie rady na wernisaż, to wpadajcie później. Cudowna ekspozycja, która przenosi nas do lat 90. Zapraszam! Więcej informacji tutaj: https://muzeumkinematografii.pl/wideoswiat-powrot-do-kaset-vhs/

Otagowane , ,

Tak ogromne…

Najpiękniejsza kartka świata może to nie jest, ale życzenia…. tu myślę jesteśmy blisko ideału.

Wszystkiego dobrego kochani, dużo tego, co dla Was najlepsze i to wśród bliskich. A z okazji takiej pięknej kartki i słońca mam prezent. Jeżeli macie ochotę na moją najnowszą książkę „Zakupy w PRL. W kolejce po wszystko”, to napiszcie komentarz albo maila. Przekażę ją chętnej osobie oczywiście za darmo, z podpisem (jeśli sobie zażyczy), a i dołożę jakiś oryginalny gadżet sprzed lat związany z tematem.
Najlepszego!

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij