Tag Archives: alkohol prl

Biorę małpkę i idę do pracy

Tak, mamy już w kolekcji oryginalną butelkę po Baltic Vodka, to ta, która „grała” m.in. w „Alternatywach 4”. Pisaliśmy o niej TUTAJ.

Dzięki przyjaciołom naszą kolekcję zasiliła ostatnio kolejna piękna buteleczka.

Oto Wódka Czysta z Państwowego Przedsiębiorstwa Przemysłu Spirytusowego Polmos.

Pochodzi zapewne z lat 80., a może nawet 70. Na pięknej etykiecie tylko pojemność i moc. No prawie, widzicie ten piękny biały kieliszek wkomponowany w etykietę. Do tego napis „Produce of Poland”.

Dobrze też widać, że butelka jest zamknięta. Niestety, tutaj dramatyczna wiadomość. Zamknięcie było na tyle nieszczelne, że zawartość wyparowała!

Oj Polacy chętnie sięgali po wódkę. Wiecie, że w 1965 roku statystyczny Polak spożywał ponad 4 litry czystego alkoholu. W 1970 r. było to już ponad 5 litrów. A pod koniec lat 70. ponad 8,5 l. alkoholu, czyli 300 mln litrów rocznie.

A jak już się wypiło, to taką butelkę można było zanieść do skupu. Pamiętacie, że warto było odcinać nożykiem tą końcówkę od zakrętki przy szyjce? Wtedy więcej się dostawało za nią w skupie.

To jeszcze genialny materiał o wódce z 1981 r. z mistrzowskim tekstem „biorę sobie małpkę i idę do pracy”.

 

 

Otagowane , , ,

Nasze okno na świat

„Bałtyku fale zaleją żale/ utopimy czas/ możemy dużo, możemy wiele/ póki młodość w nas” – śpiewał przed laty zespół Sztywny Pal Azji, ten od kawałka „Wieża radości, wieża samotności”. Mili państwo, no przecież wcale nie chodziło tu o nasze morze. To jasny przekaz dotyczący tego, co w PRL-u można było znaleźć w takiej butelce.

wodka1

Taki okaz zasilił nasze zbiory. Jak widać przeleżała już trochę od czasu, kiedy ktoś delektował się jej smakiem. Choć z tego co wiem, na szczęście sam nie miałem okazji spróbować, była to jednak z najbardziej obrzydliwych wódek na naszym rynku, może obok Vistuli. Znalazłem informację, że nazywano ją „śmiercią marynarza”.
Różne były etykiety Baltic Vodka. Najczęściej kojarzy się właśnie z taką etykietą jak nasza, z żaglowcem na wzburzonych falach. Taką też widać na półce sklepowej w słynnej scenie z „Alternatywy 4”. Kołek (Kryszak) jest bardziej elegancki i nazywają ją Baltic Vodka, ale Kotek (Kaczor) już idzie po „Bałtyku”.

Na pewno im smakowało…

wodka2

Otagowane , , ,

Łatwoplana trucizna do picia

– Panie Stefanie, dlaczego pan pije? – Bo życie jest trudne. – A po wódce lżejsze? – Nie, tylko wymagania się zmniejszają.

Ta anegdota dotycząca Stefana Kisielewskiego dobrze obrazuje stan społeczeństwa w PRLu. Pijaństwo było wszechobecne i stanowiło spory problem. Ponieważ zaraz mamy Nowy Rok, co wyjątkowo kojarzy się z pijaństwem, postanowiliśmy opisać wyjątkową substancję z naszej kolekcji, przez niektórych używaną do picia.

denaturat1

Oto podarowana nam przez klubokawiarnię KiciaKocia oryginalna butelka denaturatu najprawdopodobniej z drugiej połowy lat 70 (według normy z 1975).

W PRLu pito oczywiście przede wszystkim wódkę i piwo, ale też spirytus z sokiem owocowym (tak zwany tata z mamą) albo denaturat właśnie.

Piło się go podobno na przykład tak: do wywaru herbacianego dodawano miodu i denaturat. Po dobie odstania dodawało się oranżadę w proszku i heja. Podobno też po denaturacie nieźle się odbija.

Denaturat jest co prawda skażony substancjami uniemożliwiającymi spożycie, ale niektórym to nie przeszkadza. Nie chroni też trupia czacha na etykiecie i napis „Trucizna!”.

denaturat2

Czy jednak z nami jest rzeczywiście tak źle? – pytał popijając denaturat Jan Tadeusz Stanisławski

denaturat3

Otagowane , , , ,