Monthly Archives: Lipiec 2023

Z PRL, NRD, CSRS…

Wspaniałe są to płyty i basta! Wiem, nie pochodzą z PRL-u, ale muzyka już tak. I to jaka!

Jest takie wspaniałe wydawnictwo, które od lat odkopuje muzyczne perełki i daje im drugie życie. Nazywa się GAD Records. Wydawali już na winylach i kasetach takie perełki jak nagrania Andrzeja Korzyńskiego, Jerzego Miliana, masę soundtracków (mam muzykę z serialu „W labiryncie”, i to na kasecie! Pisałem on niej tutaj: https://bufetprl.com/2021/10/21/hot-dog-is-sexy/).

W ostatnim czasie zakupiłem kolejne dwie perełki z ich katalogu. Pierwsza to wspaniały album na kolorowym winylu (wyszło tylko 250 sztuk) „Horyzonty” orkiestry Henryka Debicha.

Debich to wieloletni kierownik i dyrygent Orkiestry Rozrywkowej Polskiego Radia i Telewizji w Łodzi. Jego orkiestra towarzyszyła wielu piosenkarzom podczas znanych festiwali m.in. w Sopocie, Opolu i Kołobrzegu. Debich pisał do filmów, m.in. do „Jak daleko stąd, jak blisko”.

Tutaj znalazł się ciekawy zbiór utworów „do jazdy samochodem”. Taką serię pod koniec lat 80. wymyślili spece w firmie wydawniczej Wifon. W ich serii ukazała się m.in. kaseta „Nie oślepiaj” z wiązanką przebojów przygotowanych przez Poznańską Orkiestrę Rozrywkową PRiTV pod dyrekcją Zbigniewa Górnego. Zresztą mam ją w swoich zbiorach.

W serii tej ukazały się również dokonania orkiestry Debicha. I taki zestaw znalazł się na tym pięknym, kolorowym winylu. To wspaniały przegląd jego twórczości w rytmach czasami tanecznych, funkowych, czasami wręcz eksperymentalnych. Perełka!

Podobnie wyjątkowy zestaw znalazł się na drugiej płycie z GAD Records.

Album „VA – Interwizje. East European Visions of Groovy Sound (1969-1982)” powstał we współpracy z kolektywem Soul Service. Czego tu nie ma! Są wykonawcy z Polski (Skaldowie, Bizony), Czechosłowacji, Jugosławii, NRD, Estonii, Węgier.

Wspaniała jest chociażby kooperacja polskiego znakomitego jazzmana Jerzego Miliana z niemiecką orkiestrą Guntera Gollascha albo piosenki Marty Kubisovej z Czechosłowacji. Ileż tu boskiego funku!

Płyty zachwycają nie tylko muzyką, ale też wyglądem. kolorowe placki, ale też jak zwykle w przypadku GAD Records, wspaniałe opisy zawartości. Polecam z całego serca! I nie, to nie jest tekst sponsorowany, tylko fanowski 🙂

Otagowane , , , , ,

Sprzęt z niespodzianką

Panasonix, Panascanic, Pansoanic… sporo ciekawych podróbek można było znaleźć na polskim rynku na początku lat 90. Podróbek japońskiej firmy Panasonic, której początki sięgają drugiej dekady XX wieku. Mam dwa sprzęty tej firmy, które były marzeń młodych ludzi przełomu lat 70 i 80. Magnetofony pod ciekawą „odmianą” tej marki.

Zdaje się, że tak była po prostu nazywana grupa produktów na Japonię. To była chyba też wcześniejsza nazwa od samej Panasonic. W każdym razie mam dwa ciekawe magnetofony National Panasonic, pierwszy to model RX 1450. Jak na japońską konstrukcję ciekawy, metaliczny dizajn.

Ma radio, ale przede wszystkim magnet z możliwością nagrywania. Pochodzi najprawdopodobniej z początku lat 80. Nieco starszy jest model RQ517.

To lata 70., też z radiem. Zresztą widać tutaj popularne stacje przed laty. Jak byłem dzieciakiem uwielbiałem wyszukiwać je na falach długich. Są BBC, Luxembourg i inne.

Oba są przenośne, działają na baterie. I tu niespodzianka. W jednym z nich były takie skarby sprzed lat.

Baterie wyprodukowały Starogardzkie Zakłady Elektrochemiczne „ELEKTRON”. Przed II wojną nazywały się Zakłady Wytwórcze Ogniw i Baterii Daimon. Te baterie pochodzą z lat 80.

W zakładach tych produkowano też m.in. latarki, zresztą mam taką.

Otagowane , , ,

Kup dewizy i wio!

Ponowie powracam do niesamowitej pamiątki rodzinnej. To albumy cioci Lucylli z Gdańska z podróży zagranicznych w PRL. Zwiedziła pół świata, nie tylko Europę. Zbierała cały rok, a potem siup na wycieczkę Orbisu albo innego biura. Tym razem będzie to wpis trochę połączony, bo pokazuje pamiątki z albumu cioci, ale też z podobnej wycieczki mojej mamy.

Na teczce cioci widać datę wycieczki, rok 1961. Była to wycieczka autokarem Biura Turystyki Sportowej Sports-Tourist Warszawa-Praga-Budapeszt-Warszawa. Dziś pokażę część węgierską.

Widać imponujący program wycieczki. Ważna informacja. Uczestnicy mogli kupić dewiz (czyli waluty zagranicznej) za sumę ponad 1300 zł. Sama wycieczka kosztowała 2600 zł. Średnia pensja wynosiła wtedy w Polsce ponad 1600 zł, więc nie był to tani wyjazd.

Tradycyjnie ciocia zbierała wszystko z takiej wycieczki, foldery, programy, prospekty. W tym taki piękny folder najstarszego węgierskiego biura podróży IBUSZ.

Na górnym zdjęciu dojrzycie niespodziankę, to znaczek (przypinka) biura podróży.

Tradycyjnie po przyjeździe ciocia wklejała zdjęcia w album i podpisywała je na maszynie.

Wklejała też różne pocztówki.

Podobne pamiątki pozostały po wycieczce mojej mamy do Budapesztu w 1972. Zachowały się z niej ważne dokumenty.

14-dniowy pobyt kosztował wtedy niecałe 5 tys. zł. Były to niemal dwie średnie miesięczne pensje krajowe w 1972 r.

Mama też przywiozła trochę pocztówek.

I taka ciekawostka. Na takim folderze wypisała słówka, których chyba chciała się nauczyć po węgiersku.

Następny wpis będzie kontynuacją z pamiątkami po czechosłowackiej części wycieczki cioci.

Otagowane , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij