Monthly Archives: Maj 2012

Jens zapłacił by za nie każdą cenę

GOGLE SPORTICA – pęd, wiatr, rywalizacja, zwycięstwo…

Kiedy trenował w przyzakładowym klubie sportowym SC Traktor Oberwiesenthal w rodzinnej miejscowości Pohla w paśmie górskim w Rudawach na pewno marzył o takim sprzęcie. Podziwiany przez Adama Małysza czterokrotny medalista olimpijski, dziewięciokrotny medalista mistrzostw świata, zdobywca Pucharu Świata oraz czterokrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni wybitny skoczek narciarski reprezentujący NRD, a  później Niemcy – Jens Weißflog – musiał wiedzieć, że gogle Sportica to sprzęt najwyższej jakości.

Produkowała je firma Veb Rathenower Optische Werke z miejscowości Rathenow. Ski-brille jakie posiadamy w naszej kolekcji mają na opakowaniu napis Slalom, ale nadają się do każdego sportu narciarskiego. Model jest nieużywany, w oryginalnym pudełku. Znakomicie przylegają do twarzy. Produkt marki DDR ma napisaną długopisem cenę 550. Pytanie, marek czy złotówek?

A tak podczas igrzysk w 1984 roku skakał nie tylko Jens Weissflog, ale też jego wielcy rywale m.in. Piotr Fijas i Matti Nykaenen. Skoki wyglądały wtedy trochę inaczej niż dzisiaj…

Reklama
Otagowane ,

Z włoskich bezdroży do polskich domów

Alfetta Spider – nie tylko Włosi byli nim oczarowani

Samochód ostro wyszedł z zakrętu na wąskiej, pamiętającej jeszcze czasy Imperium, drodze wzdłuż skalistego brzegu Adriatyku. Luigi Di Piccini jechał z San Giovanni Rotondo do Rodi Garganico. Półwysep Gargano we włoskiej Apulii był jak zwykle o tej porze roku pełen pięknie kwitnących kwiatów. Luigi wybierał się z nową poznaną dziewczyną, prezenterką telewizji Rai Uno Francescą DI Ligiamonti, na romantyczny weekend nad lazurową wodą. Był 1972 rok. Zaledwie tydzień temu Luigi, o twarzy bliźniaczo podobnej do Marcello Mastroianniego, kupił sobie jeszcze ciepły prototypowy model Alfetty Spider

Jego żółty wóz jest teraz bohaterem naszego bloga.

Inżynierowie Alfy Romeo Alfettę Spider pokazali światu 40 lat temu. Kilka lat później takimi samochodami mogły się bawić dzieci. W latach 80. modele  Alfetty Spider, ale też Mangusty de Tomaso czy  terenowego Steyr Puch G6 produkowały firmy ANKER i PIKO MECHANIK. Ta ostatnia powstała w 1949 roku w NRD. Specjalizowała się w modelach kolejowych, ale Alfetta pokazuje, że inżynierowie Piko mieli wiele innych arcyciekawych projektów. Firma wciąż istnieje.

Nasz model samochodu Alfetta Spider jest w skali 1:12, przeznaczony dla dzieci od lat 6 i zasilany baterią R12. Mamy model o kolorze żółtym, ale są też dostępne w kolorach czerwonym, różowym, kawy z mlekiem czy pomarańczowym. Sterowany przez kabel jeździ w przód, tył i na boki. Ma możliwość włączenia świateł, sygnał dźwiękowy, otwierane drzwi i bagażnik.

Równie ważne jak sam model są dodatki. Przede wszystkim ludzik, ale też gaśnica, stolik z dwoma taboretami oraz otwierana walizka. Jest też dach, który można zdjąć robiąc pięknego kabrioleta. Nasz egzemplarz jest w oryginalnym pudełku. Samochód jest wiernie odtworzony w środku: ruchoma kierownica, drążek zmiany biegów, hamulec ręczny, deska rozdzielcza z licznikami.

Modele Alfetty Spider można czasami kupić na polskich portalach aukcyjnych, osiągają ceny ponad 100zł. Częściej pojawiają się na niemieckich stronach, ale ceny są wyższe.

… Luigi z piskiem opon zatrzymał swoją Alfettę na piaszczystym parkingu. Francesce długi biały szal zsunął się na kolana. Byli przed swoim domkiem w Rodi Garganico. Słońce właśnie chowało się za chmurami. Zapowiadała się ciepła noc…

A tak model, na którym wzorowali się twórcy zabawkowej Alfetty prezentuje się w realu:

Otagowane , ,

Wyślij telegram w miłym towarzystwie

MAŁA POCZTA – tak powinna wyglądać rzeczywistość

Ostatni bastion PRL, cuchnący bękart minionej epoki, relikt Polski Ludowej – to tylko łagodniejsze określenia instytucji Poczty Polskiej. Otóż nie! O tym, że na poczcie może być miło, przyjemnie, elegancko i kolorowo świadczy produkt Spółdzielni Pracy Udziałowa z Częstochowy.

Mała Poczta to zabawka dla tych, którzy jako dzieci marzyli by kiedyś stawiać stemple, segregować listy czy dostarczać emerytury. Zabawka spełniała te marzenia. Mała Poczta ma w sobie wszystko by stać się pełnoprawnym punktem pocztowym. W zestawie są bowiem: znaczki pocztowe, kartki, widokówki, przekazy, kopertki, papier listowy, telegramy, stempelki, poduszka do stempli, a nawet żetony imitujące monety. Mało tego, samo pudełko stanowi skrzynkę pocztową.

Czarują zwłaszcza widokówki. Są wśród nich z bałwankiem, z jajkami wielkanocnymi i bawiącymi się dziećmi. Wszystko wygląda jak ręcznie malowane. Do tego jest oczywiście instrukcja.

Jedno z dzieci jest urzędnikiem pocztowym, pozostałe interesantami – instruuje.

Na pudełku widnieje symbol 3.12.75, co najprawdopodobniej oznacza datę produkcji. Cena detaliczna towaru wynosi 60zł. Takie zabawki powstawały nie tylko u nas, ale także na przykład w USA i to już kilkadziesiąt lat wcześniej. Zresztą wciąż można kupić ich nowe wersje.

Otagowane ,

Przestrzenna fotografia od inżynierów spod Drezna

Stereobox – 3D czasów PRL-u

Sir Charles Wheatstone lubił kontrowersje. Największe wywołał, kiedy poślubił swoją kucharkę – siostrę matki innego geniusza, jednego z wielkich pionierów elektrotechniki Olivera Heaviside’a. Wheatstone był uznanym brytyjskim wynalazcą. Opracował m.in. pierwszy elektryczny telegraf oraz urządzenie, które nazwał stereoskopem. To maszynka do oglądania obrazów przestrzennych, dzisiaj znanych jako technika 3D. Był rok 1838…

Rozwój techniki stereoskopowej nastąpił pod koniec XIX wieku. Po tym jak w roku 1871 wynaleziono suche klisze szklane z emulsją żelatynową, uniezależniające fotografów od bliskości ciemni fotograficznej. O dziwo po II wojnie nastąpił mały zmierzch fotografii stereoskopowej. Na szczęście teraz mamy nawrót mody sprzed ponad stu lat. Nie znaczy to jednak, że 3D było zupełnie nieobecne w drugiej połowie XX wieku. W bloku wschodnim o utrzymanie zainteresowania stereoskopami zadbała między innymi wschodnio niemiecka firma VEB Kamenzer Spielwaren spod Drezna. To właśnie jej produkt znalazł się w naszej kolekcji.

Stereobox to bardzo proste urządzenie do oglądania zdjęć 3D. Łatwe do trzymania w jednym ręku wymagało patrzenia w okulary i przesuwania jednym palcem okrągłej taśmy ze zdjęciami. Plastikowe urządzenie cieszyło się dużo popularnością w latach 80. Konstruowano je w wielu kolorach – niebieskim, zielonym, czerwonym – (nasz jest szary) i różnych kształtach.

Z naklejki na naszym modelu wiemy, że kosztował 45 zł. Mamy dwie bajki animowane: o kowbojach i o misiach nurkach.

Sir Charles Wheatstone byłby pewnie dumny z nas wiedząc, że z zachwytem odnosimy się do jego wynalazku. Nie mamy przy tym problemu, a wręcz cieszymy się z jego szczęśliwego, a niepochwalanego w tamtych czasach związku z kucharką. Pewne jest, że musiała nie tylko świetnie gotować…

Otagowane , , ,

Za kółkiem – symulator konstrukcji mistrzów inżynierii z ZSRR

Moskwicz, Pobieda, UAZ, GAZ, LUAZ i inne wehikuły o zaskakujących nazwach rządziły na drogach bloku wschodniego w drugiej połowie XX wieku. Sowiecka samochodowa myśl techniczna nie zachwycała może wyglądem, ale za to zdolnością nazywania auta na pewno.

Inżynierowie z Moskwy i okolic nie myśleli jednak tylko o dorosłych użytkownikach dróg. Dzieciakom też się coś przecież należało. Symulator Za kółkiem to jeden z ciekawszych przykładów zaradności i pomysłowości rodaków Jurija Gagarina.

За рулем – tak brzmi prawdziwa nazwa wyjątkowej zabawki w naszej kolekcji. O wyjątkowości świadczy nie tylko sam wygląd czy sposób działania, ale też to, że bardzo niewiele informacji można o niej znaleźć w sieci.

Za kółkiem to symulator jazdy samochodem przez miasto. Zasada działania jest dziecinnie prosta. Samochodzik porusza się po okrągłej planszy dzięki magnesowi umieszczonemu pod nią. Porusza się nim za pomocą kierownicy. Jest też kluczyk imitujący stacyjkę, który uruchamia urządzenie oraz bieg zmieniające prędkość obrotu planszy. Samochodzik przejeżdża pod mostami wybierając jedną z dróg: krótszą (trudniejszą) lub dłuższą.

Symulator produkowano w różnych wersjach kolorystycznych, także z pedałami. Nasz egzemplarz jest w pełni sprawny, mamy do tego instrukcję obsługi (oczywiście po rosyjsku) oraz oryginalne opakowanie. Całość działa na baterie. Z pozoru zabawa wydaje się prosta, ale ci którzy próbowali u nas w domu wiedzą, że tak nie jest.

Modele takiego symulatora znalazłem m.in. na rosyjskich stronach aukcyjnych, na polskich są niezwykłą rzadkością.

Tu możecie zobaczyć jak to działa, zaznaczam, że to nie jest film naszego autorstwa:

http://www.youtube.com/watch?v=JgyjIaqmKbs

Otagowane , ,

Przyjazny, łagodny design i cichy tryb działania – to przecież sama radość

Wentylator Zefir Z-21 – powiew świeżego powietrza

Bambino, Bartek – to przede wszystkim dzięki tym dwóm gramofonom Łódzkie Zakłady Radiowe Fonica zyskały sławę w latach 60. Poziom produkcji znacznie wzrósł, kiedy na przełomie lat 60. i 70. zakłady zakupiły licencje od firm Telefunken oraz Thomson. ŁZR Fonica stała się potęgą w produkcji gramofonów. Nie poprzestano jednak na produktach czysto muzycznych. W latach 60. ŁZR Fonica zaczęły również produkować wentylatory biurowe. Zefir Z-21 jest właśnie jednym z nich. Biuro Konstrukcyjne Łódzkich Zakładów Radiowych sprytnie wykorzystało w urządzeniu silniki stosowane w gramofonach. Czy zatem produkcja wentylatorów wynikła z tego, że pewnego roku wykonano za dużo silników gramofonowych i trzeba było coś z nimi zrobić, tego się już pewnie nie dowiemy?

Zgrabne plastikowe urządzenie na wygiętym pręciku produkowano w kolorach biało-pomarańczowym, biało-niebieskim, czerwonym, białym. Niestety później zaczęto produkować również toporny model wentylatora (bardziej kanciasty) zastępując logo Zefir napisem „Predom Metrix”. Po zmianie ustroju w 1989 roku Fonica zaczęła popadać w długi i ostatecznie zakończyła żywota w 2002 roku. Spora liczba Zefirów przetrwała do dzisiaj i można pojedyncze modele wciąż znaleźć na aukcjach internetowych.

Otagowane , , ,

Stój, bo strzelam!

POLICYJNY DATSUN – bracia z Tajwanu w służbie polskim dzieciom

Kilka tygodni temu z Japonii przyszły dobre wiadomości. Koncern Nissan postanowił wskrzesić legendarną samochodową markę Datsun, nieobecną na rynku od ponad ćwierć wieku. Stąd też mamy pewność, że nasz zabawkowy model policyjnego Datsuna jest sprzed ponad 25 lat.

Nasz plastykowy model to duże cacko, ma ponad 30 centymetrów. Jak trafił na półki dzieci w peerelowskim świecie tego nie wiemy, ale pamiętam że udało mi się nim wtedy pobawić u jednego z kolegów z podwórka. Model jest na cztery baterie, które zasilają ruchomy mechanizm umieszczony między przednimi kołami. Porusza on samochodem w przód i boki. Do tego migają policyjne światła i słychać syrenę.

Już same napisy na tej zabawce były powiewem amerykańskiego świata marzeń. Naklejki z „POLICE”, „High Way Patrol” albo” „Fairlady 280Z” nie często lądowały na zabawkach minionej epoki. Najciekawsi w tej zabawce są jednak dwaj policjanci wychylający się z szyb auta. Mają broń w rękach i co ciekawe, kaski motocyklowe na głowie. Dlaczego nie normalne policyjne czapki to już pozostanie odwieczną tajemnicą tajwańskich konstruktorów tego zabawkowego arcydzieła. Niestety w Internecie na temat tej zabawki informacji jest niewiele. Liczymy na Was! Mieliście, bawiliście się, napiszcie.

A tak ze swojego Datsuna cieszył się przed laty jeden z założycieli Apple Steve Wozniak:

Otagowane , ,

KONSOLA ATARI 2600 – więcej niż komputer

River Raid, Rampage, H.E.R.O., Donkey Kong, Commando, Pole Position, Tennis, Space Invaders, Pac-Man – jeżeli nie graliście w żadną z tych gier w latach 80. to znaczy, że w nic nie graliście.

Wielu pewnie w to nie uwierzy, ale Atari 2600 została w tym roku (2011) najdroższą konsolą na świecie. To za sprawą pewnej australijskiej firmy, która pokryła konsolę (łącznie z przewodami i kontrolerami) 24-karatowym złotem. Wybór akurat Atari 2600 nie powinien dziwić. To jedna z pierwszych konsol przystosowanych do wymiennych cartridge’y z grami i do tego jedna z najdłużej produkowanych. To zresztą nie jedyny przypadek dlaczego firma Atari przeszła do historii. Wyprodukowała przecież legendarną grę Pong i to w niej swoją informatyczną karierę zaczynał Steve Jobs.

Pierwszy model nazwany Atari VCS (Video Computer System) powstał w 1977 roku. Tak dobrze przyjął się na rynku, że był produkowany do końca lat 80. (w Europie i USA) i kilka lat dłużej w Azji. Ogółem sprzedano ponad 25 milionów sztuk i wyprodukowano na nią ponad 900 gier. Jej następcami były modele 5200 i 7800. W 1986 model 2600 zmodernizowano (m.in. zmniejszono gabaryty) i nazwano 2600 jr. Powstało na niego wiele legendarnych gier…

My jesteśmy w posiadaniu wyjątkowej sztuki. W zachowanym w znakomitym stanie zestawie oprócz samej konsoli mamy dwa joysticki i dwa pady. Do tego dwa cartridge: Pole Position oraz z 32 grami, m.in. Tennisem. Po podłączeniu do telewizora, na oryginalny kabel, który wkłada się do wejścia antenowego wszystko działa bez zarzutu. Nasz model pochodzi prawdopodobnie z Niemiec (jest na nim naklejka stamtąd). Już wtedy jednak elektronikę produkowano w Chinach i stąd napis „Made in China”. Kto ma ochotę na partyjkę Tennisa zapraszam…

Ciekawostki:

-pierwszą konsolą z wymiennymi cartridge’ami była Fairchild Channel F, która ukazała się w 1976 roku. Z powodu swojej toporności i nie najlepszego wyglądu nie zdobyła popularności. Co ciekawe, producenci  Fairchild Channel F wprowadzili numerację cartridge’y co miało przyczynić się do ich kolekcjonowania przez graczy. Nie pomogło to jednak firmie.

-w 1983 roku doszło do tzw. zapaści gier wideo (video game crash). Jedną z przyczyn było wejście na rynek komputerów domowych. Bardzo ciekawie piszą o tym m.in. tu http://www.thedoteaters.com/p3_stage6.php

Dodatki:

-wszystko co chcielibyście wiedzieć o różnych modelach Atari, ale boicie się zapytać:

www.atarimania.com

-strona ściśle poświęcona naszemu modelowi, na niej opisy kilkuset gier:

www.atari2600.com

-lista najlepszych konsol w historii według prestiżowej strony poświęconej rynkowi gier, Atari 2600 na drugim miejscu:

http://uk.ign.com/top-25-consoles/2.html

Obejrzyj sobie:

-wzruszająca scena gry w River Raid:

http://www.youtube.com/watch?v=pmPjsBDN9Xw

-doskonała reklama gry Spiderman na Atari 2600 z 1982 roku:
http://www.youtube.com/watch?v=-usbQDfTIqE&feature=related

-niewiarygodny filmik o tym, jak można wykorzystywać muzykę z gier na Atari podczas koncertów:

http://www.youtube.com/watch?v=S8e7g8kJIlo

Otagowane , , ,

Zegar, dzięki któremu czas płynął inaczej…

Majak – Ponadczasowy odmierzacz czasu

Zwezda, Arktika, Ural, Kometa, Aurora, Wostok, Sputnik, Kolos,
Petrodworez, Rodina – to nie nazwy radzieckich klubów piłkarskich
drugiej ligi, a… zegarki. Podobnie jak brat wymienionych Majak wiele z
nich miało swoje honorowe miejsce w polskich domach w czasach PRL-u.

Majak to zegar, który przykuwał uwagę zaraz po wejściu do pełnego
tajemnic mieszkania babci Zosi. Urządzenie na metalowych mocowaniach,
ebonitowej podstawie i w kryształowej oprawie popularność przeżywało w
latach 70. Za produkcje tych zegarów odpowiadała m.in. Pierwsza
Moskiewska Fabryka Zegarków, która powstała w latach 30. ubiegłego
wieku. Duży rozwój firmy oraz innych zakładów produkcji zegarów nastąpił
kilka lat po II wojnie światowej.

W Polsce oczywiście korzystano przede wszystkim z myśli radzieckiej.
Zegarki zmontowane całkowicie z części dostarczonych z ZSRR powstawały
na przykład od połowy lat 50. w dawnej fabryce zapałek w Błoniu,
niedaleko Warszawy. Czy w Polsce montowano też Majaki tego niestety nie
wiem.

Wiem natomiast, że w ZSRR produkowano różne wersje tej marki: wiszące z
kukułką, stojące a la budzik i nasz model. Ten w różnych kolorach
tarczy: czarnym, czerwonym, niebieskim, zielonkawym.
Nasz Majak jest bardzo ciemno bordowy, w pełni sprawny. Niestety tyka tak głośno, że na
noc wystawiamy go do toalety. Co ciekawe, na portalu aukcyjnym ebay
modele Majaka potrafią kosztować ponad 70 dolarów.

Otagowane , ,

Kultowe Relaksy!

Polska wersja moonwalk, Podhalańskie Złoto, Cud z Nowego Targu – różnie
nazywano przełomowy wyrób Nowotarskich Zakładów Przemysłu Skórzanego
Podhale – buty Relaks.

Fascynujące połączenie metalizującego ortalionu z plastikową podeszwą.
Złote logo z literę „l” stylizowane na kij hokejowy. Do tego ta kojąca,
rozluźniająca nazwa. Nic dziwnego, że obuwie idealne na chlapę, deszcz,
śnieg i roztopy stało się hitem lat 80. Na pewno w pewnej mierze to
popularności Relaksów swoją karierę zawdzięczają późniejsze buty Sofiks
– pierwsze polskie obuwie sportowe na rzepy produkowane w Radomiu od
1983 roku.

Pierwsza para obuwia ze znakiem firmowym zakładu w Nowym Targu zeszła z
taśmy montażowej w dniu 1 października 1955 roku. Firma szybko zyskała
markę. W 1972 roku wyprodukowano stumilionową parę. Buty eksportowano do
kilkudziesięciu krajów na wszystkich kontynentach. Polacy używali ich
podczas wspinaczek w Himalajach, a polarnicy na Antarktydzie. W
1977 roku zakład jako pierwszy w branży, otrzymał za swoje wyroby
międzynarodowy znak jakości „Q”. Był czas, że do zakładu dowoziło
pracowników codziennie 56 autokarów, a zakładowym żłobku i przedszkolach
wychowało się ponad 3500 dzieci. Po zmianach na przełomie lat 80. i 90.
firma podupadła. Obecnie właścicielem prawa do marki kultowych butów
jest firma Wojas, której wiceprezes Kazimierz Ostatek pracował przy ich
produkcji.

Relaksy, podobno wzorowane na obuwiu Neila Armstronga, przeznaczone były
przede wszystkim dla młodych. Szybko jednak trafiły też w gusta
starszych klientów. Atutem były wystrzałowe kolory: czerwony,
pomarańczowy, niebieski, biały, różowy, a nawet złoty.

Nasze buty Relaks są ciemno niebieskie. Prawdopodobna data produkcji (ciężko rozszyfrować metkę) to rok 1988. Nie wiem dlaczego na podeszwie mają napis „Polo”…


Ciekawostki:
-podobno pierwsze egzemplarze Relaksów powstały na potrzeby filmu
„Seksmisja” Juliusza Machulskiego,

-jednym z głównych autorów wzorów użytkowych i patentów w fabryce w Nowym Targu był zmarły w sierpniu 2011 Władysław Skalski. Poseł na Sejm X. kadencji, działacz
Solidarności, autor kilku książek, odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

-buty z Nowego Targu nie były w PRL-u pierwszym przedmiotem pożądania, który miał
relaksującą nazwę. Już w 1976 roku na rynku pojawiły się magazyny
komiksowe Alfa i Relaks. W tym ostatnim drukowali tacy giganci polskiego
komiksu jak Jerzy Wróblewski, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński
(drukował tam serię „Thorgal”) oraz Janusz Christa.

Dodatki:

-o peerelowskiej filozofii marketingu: http://www.teslawski.wordpress.com/prl

-Urząd Miasta Nowy Targ: http://www.nowytarg.pl

-letni, rosyjski odpowiednik naszych Relaksów?: http://www.relaksy.ru

Obejrzyj sobie:

-Andrzej Rybiński, Ryszard Rynkowski, Zbigniew Wodecki – Czas Relaksu:

Otagowane , , ,