Darłowo Welcome To

Bum! Z radością, dumą i wieloma cudownymi uczuciami informuję, a przede wszystkim zapraszam na dancing do Darłowa! Dwa lata temu wraz z DJ-em Roślinność była zabawa, że koniec świata! W tym roku nastawiamy się podobnie. Wpadajcie na dancing (12 lipca) i na cały festiwal Media i Sztuka (11-14 lipca), wstęp wolny. 12 lipca będę miał też w ramach festiwalu spotkanie autorskie. Wkrótce więcej szczegółów. https://mediaisztuka.darlowo.pl/

Otagowane

Być alternatywnym

Na przełomie lat 80. i 90. robiło się różne rzeczy i ubierało różne skarby, jak chciało się być alternatywnym. Na przykład przyczepiało się piny, czasami absurdalne, własnej produkcji, czasami fanowskie. Taki zestaw właśnie wpadł mi do kolekcji. Chojny ofiarodawca sam nosił większość z nich. Teraz ja będę je nosił, bo są genialne. Zacznijmy od tej.

Sam król David Bowie jako Ziggy Stardust. Piękny znaczek do kolekcji muzycznej.
Kolejny też z wyjątkową postacią, Świerszczem ze „Świerszczyka”, czyli gazety dla dzieci wydawanej od 1945 roku.

Nieco później, bo pod koniec lat 50., powstało biuro podróży specjalizujące się w wycieczkach harcerskich, czyli Harctur. Tutaj z ich serii wycieczkowej „Legendy Warszawy”.

Swoje biuro podróży miał LOT, nazywało się LOT Air Tours i taki zrobili znaczek.

Pisałem o samoróbkach, oto piękny przykład. Przypinka zrobiona z kapsla od Pepsi, ale tej produkowanej w ZSRR. Po prostu przyklejono do niej zapinakę. Warto podkreślić, że był to pierwszy kapitalistyczny napój dostępny w Związku Radzieckim. Można go było dostać w Moskwie od 1972 roku. Dwa lata później otworzono pierwszą fabrykę Pepsi w Noworosyjsku. Konkurencji nie było w zasadzie do 1992, kiedy w nowej rzeczywistości pojawiła się Coca-Cola.

Idźmy dalej, po krainie cudowności. Znaczki filmowe. Wspaniały film „Poszukiwacze zaginionej arki”. Światowa premiera 1981, u nas 1984. O tym pięknym filmie pisałem tutaj: https://bufetprl.com/2014/05/11/doktor-jones-zaklada-kapelusz/
Drugi znaczek to „Rocky IV”, czyli 1985 rok i walka Rocky’ego Stallone’a z Ivanem Drago z ZSRR, czyli Dolphem Lundgrenem.

I jeszcze perełka na koniec. Kuriozalne i wspaniałe pomieszanie dwóch namiętności w jednym. To musiała być jakaś chałupnicza robota, chyba nikt w dużym zakładzie nie wpadłby bowiem na pomysł połączenia – w jednym breloku – Fiata 126p i Smerfów…

Otagowane , , , ,

Wielki finał!

To już jutro (wtorek 11 czerwca). Wielki finał, czyli ostatni publiczny pokaz mojej autorskiej „Historii warszawskiej popkultury”. Dwa premierowe odcinki, specjalny poczęstunek, prezenty! Tak w skrócie zapowiada się wieczór w Międzypokoleniowej Klubokawiarni na warszawskim Muranowie. Start o godz. 18. Wstęp wolny.

Nad cyklem audycji „Historia warszawskiej popkultury” pracuję ponad pół roku. W każdym z odcinków opowiadam o różnych dziedzinach popkulturowego życia związanego ze stolicą i jak rezonują na naszą całą kulturę. W każdym odcinku są specjalni goście: twórcy, krytycy, autorki, specjalistki danego tematu. Wszystkich audycji możecie posłuchać za darmo w formie podcastów na platformach Spotify i Soundcloud oraz w formie z obrazem na YouTube.
Dla tych, którzy nie będą mogli pojawić się jutro na premierze jeden z odcinków: Warszawa w filmie, kinie, telewizji. Przez seriale, po fabuły i cudowne dokumenty: „Alternatywy 4”, „Przepraszam, czy tu biją?”, „Ekstradycja”, a może „Lalka”? O tym wszystkim opowiadam wraz z krytykiem filmowym z redakcji „Polityka”, Jakubem Demiańczukiem. Tutaj film: https://www.youtube.com/watch?v=zCeLx6FQQRk&t=469s

Tymczasem jutro wleci najnowszy odcinek (i jego premiera w Międzypokoleniowej) o Warszawie w komiksie. Gościnią autorka genialnego komiksu i wspaniała rozmówczyni Beata Pytko, opowie o swoim „Mordzie na dzielni” i atrakcyjności komiksu w ogóle. A ja opowiem o niesamowitym „Festiwalu” Jacka Świdzińskiego.

Wpadajcie, oglądajcie, słuchajcie!

Otagowane , , , ,

Najwyższa jakość!

Czas powrócić do graficznych skarbów. Od jakiegoś czasu w kolekcji mam pokaźny zestaw etykiet zapałczanych sprzed lat. Dużo tam dobra. Tym razem po raz kolejny powrócę do reklam.

Wiele ciekawych przykładów. Na przykład reklamy produktów bez podania producenta i miejsca zakupu. Jak te sok, koncentrat i zupa powyżej. Poniżej już różne przykłady. Bo jest reklama sieci sklepów meblowych chyba ze słynnym krzesłem Chierowskiego model 366. Jest też środek na ochronę drewna i czysta, żywa wełna.

A tu klasyk z marynarzem z Baltony, czyli sklepów na początku zaopatrujących statki i marynarzy, a potem już otwartych dla wszystkich. Jest też reklama zakładów jubilerskich Przedsiębiorstwa Handlu Detalicznego (prawdopodobnie) z hasłem „punktualność obowiązuje”.

Kolejny klasyk. Reklama czasopisma „Polityka” i baterie Centra.

Oczywiście mam oryginalną baterię Centry, płaską. Pamiętacie jak się sprawdzało czy jeszcze działa?

Niżej mieszanka obówniczo-kuchenna.

Teraz czas na domy handlowe. Było ich trochę, rolniczaki, cedety, pedety. To a propos tych ostatnich.

Cedety stawiały na luksus, jest nawet napis „exklusiv”.

Wreszcie Domy Towarowe Centrum, o których kilka razy już pisałem. Wyraźnie widać ich hasło: „Domy towarowe Centrum miejscem dobrych zakupów”.

Otagowane , , , , ,

Grzanie extra

Działanie banalnie proste. Napełniało się gorącą wodą i ten nagrzewał zimne nóżki albo inne części ciała.

Biały korek, jeszcze dziurka do łatwego zawieszenia. Taki oto skarb trafił do mojej kolekcji, znaczy termofor. Co ciekawe, trafił jeszcze w oryginalnym opakowaniu.

Od razu widać tu producenta, to Krakowskie Zakłady Przemysłu Gumowego Stomil. Widać cenę, widać też, że to „termofor extra”.

Mimo, że extra to jednak dzisiaj bym nie użył, aleeee kiedyś…

Otagowane , ,

Smerfastycznie!

Najbardziej pamiętam głos cudownego Wiesława Drzewicza, którym mówił Gargamel. Do tego byli jeszcze m.in. Wiesław Michnikowski (Papa Smerf) i Włodzimierz Press (Łasuch). Chyba każdy dzieciak na przełomie lat 80. i 90. oglądał animowane „Smerfy”. Wróciły wspomnienia, bo do kolekcji trafiło kilka skarbów z nimi związanych.

Najpierw taka zabaweczka. Banalnie proste pudełeczko ze smerfowym obrazkiem, dwoma wgłębieniami i dwoma kulkami. Trzeba nim tak balansować, by kulki trafiły do dziurek. Nie ma tu nazwy producenta, prawdopodobnie jest to zabawka z lat 80., od jakiegoś rzemieślnika-prywaciarza.

Za to w przypadku tego zestawu wiadomo wiele. Oto oficjalne figurki firmy Schleich. Pochodzą z przełomu lat 70. i 80. Świadczą o tym napisy.

Widać tu również napis Peyo, to pseudonim rysownika, belgijskiego komiksiarza, który stworzył Smerfy w latach 50. XX wieku.

Na początku lat 80. Hanna Barbera zrealizowała serial animowany ze Smerfami i Gargamelem (oraz jego kotem Klakierem) w rolach głównych. W Polsce zaczął być wyświetlany od 1987 r.

Smerfów było łącznie ponad 100, figurek nie aż tyle, ale za to robią wrażenie. Mają super dodatki i są naprawdę nieźle wykonane.

I jeszcze jedno, pamiętaliście, że Smerf, który się zakrztusi, robi się żółty?

Otagowane , , ,

Popisy i podpisy

Tymczasem kto ma czas jutro (niedziela) i będzie w Warszawie, to zapraszam na targi książki na stadion PGE Narodowy. Od godz. 12 będę na stanowisku Muzy. Będę podpisywał książki, ale chętnie też po prostu z Wami pogadam. Oczywiście będę miał kilka gadżetów z epoki.

A tutaj więcej info o samych targach: https://targivivelo.pl/aktualnosci-warszawa/

Oby do zobaczenia!

Brelok i nie tylko

Kontynuując poprzedni wpis zapraszam na wycieczkę wokół kolejnych przedmiotów z kolekcji związanych z Jarmarkiem Dominikańskim w Gdańsku. Jak już pisałem, mam do niego słabość, bo sam przed laty na nim handlowałem. Teraz mogę cieszyć się wieloma gadżetami z logo jarmarku. Na początek piękny brelok.

Jak widać pochodzi z 1984 roku. A co oznacza ten skrót na rewersie? To Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrznego, które na pewno partycypowało w organizacji tej imprezy. Imprezy, na której wystawiały się wielkie zrzeszenia, przedsiębiorstwa i mali rzemieślnicy. Niektórzy mieli swoje gadżety. Na przykład Polski Len, czyli Zrzeszenie Przedsiębiorstw Przemysłu Lniarskiego i taka siatka z materiału.

Co jednak warto było wziąć kierując się na jarmark? Na pewno płaszcz przeciwdeszczowy i mapę/przewodnik. Też takie mam.

Niezbędny może być również katalog jarmarku. W poprzednim wpisie pokazywałem jeden, teraz czas na kolejny, z 1974 roku.

Wiele w nim zdjęć, historii, opowieści, ale – co dla mnie najciekawsze – reklamy wystawców. Ileż tu perełek. Są tu adresy, spisy towarów itp. Na przykład Pewex i Orbis.

Idźmy dalej. Wykaz kawiarni Społem i ośrodków „Praktyczna Pani„.

Tutaj fantastyczne rysunki Jujki, no i hasła.

Wreszcie coś słodkiego. Słynny Bałtyk ze wspaniałym hasłem: „Spróbuj słodyczy ZPC Bałtyk, staniesz się wiernym klientem”. Ja byłem.

Otagowane , , , ,

Puste puszki i nie tylko

Ta tradycja ma długą historię również w mojej rodzinie. Ja stałem w latach 90., sprzedawałem komiksy i puszki. Oczywiście puste, o czym boleśnie przekonał się pewien turysta, który myślał, że sprzedaję napoje. To były kolekcjonerskie puszki! Ale puste. Niestety nie mam zdjęć z tamtego okresu. Kontynuowałem tradycję, bo sprzedawał też mój brat, moja ciocia-babcia, rodzice. Tu dowody. Ciocia Lucylla, piękna mama Krystyna i modny tata Bogdan. W takiej kolejności.

Chodzi oczywiście o Jarmark Św. Dominika. Historia tej imprezy handlowo-kulturalnej sięga średniowiecza. W PRL jednak, aż do 1972 roku, zaniechano jej organizacji. Jednak właśnie wtedy, m.in. z inicjatywy redakcji „Wieczoru Wybrzeża” powrócono do niej i do dziś ta wielka impreza ściąga tysiące turystów. Ostatnio do kolekcji, od przyjaciela Rafała, wpadło wiele skarbów związanych z jarmarkiem. Czas na pierwszą część prezentacji.

Z jarmarkiem związane jest wiele gadżetów, reklamowych i nie tylko, w tym chociażby powyższy medal, czy długopisy i papeteria.

Mam też cudowne naklejki oraz proporczyki.

Chyba jednak najbardziej wartościowym, a na pewno wnoszącym najwięcej informacji, jest katalog z drugiej (po reaktywacji) edycji, czyli z 1973 roku.

Ileż tu cudownych informacji. O organizatorach, historii, do tego zdjęcia.

Katalog to również wiele reklam, które są doskonałym dokumentem o bardzo różnych zakładach, zrzeszeniach itp. Są adresy, menu, spisy towarów i nie tylko. Wszystko w towarzystwie rysunków Zbigniewa Jujki.
Zobaczcie jakie są perełki, nawet konkretne dania! Mnie zainteresował napój Boruta.

A ta Krewetka, to wiecie, ta gdzie potem było kino.

Do tego na przykład wykaz lotów z Gdańska, to są dopiero dokumenty epoki!
Są również cudowne hasła reklamowe: „Mydła toaletowe? Oczywiście!”.

I zwrócę uwagę na jeszcze jeden skarb. Chodzi o Pepsi-Colę, która od lat 70. była produkowana w Gdańsku. W katalogu znalazła się reklama oraz fota Starów ze skrzynkami.

Mało tego, jest też wspaniały wykaz poszczególnych oddziałów Gdańskich Zakładów Piwowarskich. Widać, że Pepsi i Tonic Water rozlewano w Gdańsku-Wrzeszczu. A na deser słodkości z Bałtytku.

Skarbów związanych z jarmarkiem mam więcej, o nich wkrótce. A Wy, bywaliście na nim przed laty?

Otagowane , ,

Na tkaniny pożółkłe

Trochę już skarbów piorących sprzed lat mam. Chociażby taki proszek Ixi. Klasyk, który można było kupić w kioskach RUCH-u. Swoją drogą wiecie, dlaczego w pewnym okresie zalecano sprzedawcom w kioskach, by nie sprzedawać go młodym ludziom? Bo okazało się, że niektórzy mądrzy podgrzewają go na patelni i się narkotyzują.

Do rzeczy jednak. Wpadło mi ostatnio kilka ciekawostek związanych z praniem. Oto one. Zacznę od interesującego produktu, jeśli chodzi o jego wytwórcę. Oto wybielacz do tkanin o mało wyrafinowanej nazwie Biel. Pochodzi z lat 80. i jak zapewnia producent „tkaniny pożółkłe odzyskują śnieżna biel”. A ten producent to… Fundacja Ochrony Zabytków.

W przypadku kolejnego produktu producent jest mniej zaskakujący. To Spółdzielnia Rzemieślnicza „Zjednoczenie” Zduńska Wola. Cudo nazywa się farbka do płukania z wybielaczem optycznym. Mnie najbardziej zaciekawiła ładna grafika na opakowaniu z praniem wiszącym na sznurku i przypiętym klamerkami.

Skąd jednak ludzie mieli wiedzieć jak i jakie środki piorące stosować? Ano z takiej broszury.

Wydało ją Zjednoczenie Przemysłu Chemii Gospodarczej. Tak w latach 1964-1970 nazywało się zjednoczenie, potem znane jako Pollena. Zaskakujące jest to, że broszurę wydano w nakładzie miliona egzemplarzy! Jeszcze bardzo szokujący może wydawać się jednak mały komunikat: „Uprzejmie zawiadamiamy klientów, że proszek do prania SAM 65 w najbliższym czasie nie będzie produkowany”.

Broszura ma bardzo ładne grafiki na niebieskim tle i wiele przydatnych informacji. Na przykład o podziale proszków na niskoprocentowe (np Mirax), o zawartości 30% substancji, powyżej 405 substancji aktywnych (Pralux, Bieluks), uniwersalne (Ixi, Sam 65). Do tego informacje jak należy prać i o właściwościach włókien.

Jest też bardzo przydatna tabela racjonalnego stosowania nowoczesnych proszków piorących.

Co przypomniało mi, że muszę wyprać galoty…

Otagowane , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij