Sabrina – to imię jest chyba najlepszą kwintesencją popu końca lat 80. Urodzona w 1968 roku w Genui wokalistka była, obok Samanthy Fox, bez wątpienia najczęściej goszczącą panią na plakatach w pokojach młodych chłopaków, nie tylko w Polsce. Kiedy przeglądając kasety znalazłem taki egzemplarz nie mogłem się powstrzymać od opisania go tutaj. Oto dawno już nie uzupełniany dział kasety i „The Best Of” Sabriny.
Kaseta zbiera numery z dwóch pierwszych płyt Sabriny Salerno. Pierwszą wydała w 1987 roku. Miała już za sobą udaną karierę modelki, kilka ról filmowych, czy bardziej telewizyjnych i pierwszy singiel, „Sexy Girl”.
W teledysku ujawniła swoje największe atuty, trudno do nich zaliczy wokal. Disco według Sabriny było przeładowane erotyką i tak jest zresztą do dzisiaj. Ten numer nie zrobił jeszcze wielkiej kariery. Przepustką do niej okazała się inna piosenka z tej kasetowej składanki, „Boys (Summertime Love)”. Tu już Sabrina poszła na całość, także w klipie. Numer okazał się wielkim hitem, szczególnie we Francji. Na świecie sprzedał się w ponad półtorej miliona egzemplarzy.
Inne kawałki ze składanki mają równie jasne co do przekazu tytuły: „Hot Girl”, „Kiss Me” czy po prostu „Sex”. Jest tu też okropny cover hitu Roda Stewarta „Da Ya Think I’m Sexy?”. Ale przecież to czy Sabrina umie śpiewać nie miało kompletnie znaczenia. Chyba najbardziej słuchalną kompozycją jest tu „Like A Yo Yo„. Może dlatego, że jej kompozytorem jest gigant disco, sam Giorgio Moroder, autor największych hitów Donny Summer, którego numery śpiewał także m.in. David Bowie, To również twórca genialnej muzyki filmowej (napisał m.in. „Take My Breath Away” z filmu „Top Gun” – numer został nagrodzony Oscarem).
Kaseta nie powala swoją graficzną oprawą. Co ciekawe, na okładce widnieją inne numery niż są rzeczywiście na kasecie i w wewnętrznej wkładce. Sam właściciel musiał opisać, która strona była A, bo producent, tajemnicza firma MC, nie dała rady.
Na deser występ Sabriny z roku 1988 w Sopocie. Na końcu dostała nawet kwiaty…
PS. W swojej kolekcji mam także taki piękny winyl.
O nim więcej na moim blogu o analogach: winylowetrzaski.wordpress.com