Niespodziewana niespodzianka

Wiem, że to taki w sumie oksymoron, no ale to naprawdę była niespodzianka. Kilka dni temu, otwierając kawiarnię, pod drzwiami zobaczyłem tajemniczą skrzynię, pakunek. W końcu podniosłem, ciężkie jak cholera. A wygląda to tak:

Otworzyłem ją, a tam taka piękność.

Maszyna do pisania! I od razu wspomnienia. Na nieco innym, co prawda, modelu, ale też Consul, pisałem sobie różne, pierwsze w życiu rzeczy w mieszkaniu cioci Lucylli w Gdańsku. I teraz mam swojego Consula!

Maszyna Model 221 produkowana w czechosłowackim Brnie w latach 60. Obudowy miały różne kolory, mój jest dość klasyczny.

Zwróćcie uwagę, że ma polską klawiaturę, wszystkie ż, ź, ó, ś…

Zdaje się, że wystarczy wstawić nową taśmę i będzie pisane!

Skomentuj

Stwórz swoją własną witrynę internetową, za darmo na WordPress.com.Stwórz swoją własną witrynę internetową.
Zacznij za darmo