Na naszej podstronie Bufet Extra prezentujemy wyjątkowy wynik współpracy BufetuPRL z klimatyczną klubokawiarnią Kutnowianka w Kutnie! Dla tego miejsca przygotowaliśmy gazetki o futbolu, grach komputerowych z epoki PRL oraz Wyścigu Pokoju. Więcej na podstronie Bufet Extra.
Dzisiejszy bohater to okaz piękna i praktyki. W naszej kolekcji (dzięki Gosi z przepięknego ośrodka nad jeziorem Jasień) znalazł się taki przepiękny notes Polish Ocean Lines:
Gadżet reklamowy polskiego armatora to wyjątkowo pomysłowa rzecz.
Z przodu na metalowej części wybite są litery alfabetu. Przesuwa się po nich czarnym elementem. Po zatrzymaniu na wybranej literze naciskamy metalowy element i otwiera się nam notatnik.
W środku kartki do zapisywania na przykład numerów telefonów i adresów dla każdej z liter. Czarny przesuwak blokuje kartkę w odpowiednim miejscu i dzięki temu notes otwiera się na prawidłowej stronie.
Urządzenie banalnie proste w obsłudze.
Nie wiemy dokładnie z którego pochodzi roku, ale najpewniej z lat 70. albo 80. To nie był łatwy czas dla Polish Ocean Lines, oczywiście z powodu stanu wojennego. Firma powstała w 1951 roku kontynuując tradycje Gdynia-America Linie Żeglugowe, Żeglugi Polskiej i Polsko-Brytyjskiego Towarzystwa Okrętowego (Polbryt). W latach 70. flota PLO liczyła nawet blisko 200 statków. Miano się czym chwalić, dlatego pewnie tworzono takie cuda jak nasz notes…
Ulf Kirsten, Jurgen Pommerenke, Hans-Jurgen Dorner – czy ci wielcy piłkarze DDR grywali w domu w takie cudo, o jakim dzisiaj piszemy? Na pewno.
Oto kolejne piłkarzyki z naszej kolekcji, tym razem wyprodukowane we wschodniej części Niemiec.
Fussball Spiel charakteryzuje się tym, że można tą zabawkę złożyć w podręczny kartonik. Boisko jest bowiem zwijane. Na końcach przytrzymują boisko kawałki drewienka. W niej wkłada się bramki.
Każda z drużyn ma dwóch zawodników: bramkarza i piłkarza w polu. Bramkarz jest sterowany przez kawałek plastiku z tyłu. Bardzo ciekawie strzela się piłkarzem w polu. Naciska się bowiem głowę piłkarza w dół i wtedy rusza się jego noga i piłkarz strzela.
Swoją drogą bramkarze wyglądają jakby robili przysiady, a na głowach mieli czapki.
Ciekawa jest piłka, która nie jest okrągła. Dzięki temu jednak zatrzymuje się na boisku. Okrągła cały czas by wypadała za pole.
Mamy do tych piłkarzyków oryginalne pudełko.
W środku wszystko pięknie ułożone.
Piłkarzyki wyprodukowano najprawdopodobniej w latach 70. Odpowiada za nie zakład w niewielkim mieście we wschodniej części Niemiec – Aschersleben.
Największe sukcesy piłka nożna w DDR odnosiła właśnie w latach 70. Co ciekawe, pierwszy mecz reprezentacja DDR rozegrała z Polską, w Warszawie w 1952 roku. Wygraliśmy 3-0.
Na deser opowieść o legendarnym meczu Polska-NRD z 1981 roku. Boniek, Szarmach, Smolarek, Lato, Młynarczyk…
Łapy, łapy, cztery łapy/A na łapach pies kudłaty/Kto dogoni psa, kto dogoni psa/Może ty, może ty, może jednak ja…
Kto nie zna tej piosenki… ten nic nie zna. Usłyszeć ją można było w programie „Piątek z Pankracym”. Postanowiliśmy go przypomnieć, bo mamy w naszej kolekcji książkę Macieja Zimińskiego „Piątek z Pankracym”.
Autor tekstów to również dobrze nam znany twórca Telewizji Dziewcząt i Chłopców Maciej Zimiński, więcej tutaj: https://bufetprl.com/2012/09/02/niewidzialna-reka-kontra-pancerni/ Niestety Pan Maciej odszedł w październiku zeszłego roku. Odpowiadał również za scenariusz programu telewizyjnego „Piątek z Pankracym”.
Program ewoluował z „Pory na Telesfora”. Ten zadebiutował w 1970 roku i jego bohaterami były kukiełkowe smoki. Emitowany był w piątki o godzinie 16.40, na początku wymiennie z „Pan Półka i spółka”. Początkowo prowadził go Mateusz Damięcki, później zastąpiony przez Zygmunta Kęstowicza. To właśnie ten aktor występował w „Piątku z Pankracym”.
W połowie lat 80. tytuł programu zmieniono na„Okienko Pankracego”, a prowadzącym został Artur Barciś.
Kukiełkę psa zaprojektowała scenografka (także twórczyni Kulfona) Lidia Wopaleńska, a głosu użyczył mu Hubert Antoszewski.
Ale wróćmy do książki… choć przy okazji warto pamiętać, że ukazał się również kalendarz z Pankracym i kasety z piosenkami.
Książka to zbiór opowieści, wierszyków, różnych zabaw i porad. Oto przykład:
Można było też wykorzystać ją w pracach manualnych. Oto specjalna strona:
Całość została napisana w niezwykle ciepły, zabawny sposób, dokładnie tak jak Maciej Zimiński pisał do odpowiednika telewizyjnego.
No to na deser czołówka:
A naszą książkę widać w tej opowieści o Macieju Zimińskim:
Tuż tuż zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi. W związku z tym bohaterem nowego wpisu na naszym blogu jest zestaw, który dosłownie kilkanaście dni temu zasilił naszą kolekcję. Znaczki olimpijskie z igrzysk w Moskwie 1980:
O przeróżnych przedmiotach z naszej kolekcji związanych z igrzyskami w Moskwie pisaliśmy tutaj:
Kilkanaście znaczków ze zdjęc kupiliśmy od sprzedawcy przy Hali Mirowskiej w Warszawie. Powiedział, że należały do jego dziadka. Wszystkie w idealnym stanie i przedstawiające różne dyscypliny olimpijskie.
Jest boks, pływanie, gimnastyka, biegi, rzut oszczepem, hokej, wioślarstwo i siatkówka.
Jeden z nich się jednak wyróżnia. To znaczek ze zniczem olimpijskim i logo Moskwy 80.
Opiłki metalu (dla efektu iskrzenia), azotan baru, klej… dobrze, dobrze, to nie jest blog chemiczny. Ale taki jest skład naszego dzisiejszego bohater. Przedstawiamy iskrzącą część naszej kolekcji, czyli Zimne ognie:
Szare laski z iskrzącą masą wieszano w PRLu na choince. Oczywiście w sylwestra bawiły się nimi dzieci. Zastępowały one nam prawdziwe środki pirotechniczne, których w tamtej epoce niemal w ogóle nie było. Prawdziwe fajerwerki przywożono na przykład z NRD.
Obrót takimi środkami był oczywiście w PRLu ściśle kontrolowany. Nasz egzemplarz wyprodukowała Spółdzielnia Rzemieślnicza Introligatorsko Drzewna „Introdrzew” z Katowic. Cena za 10 sztuk wynosi 3,50 zł, a wyprodukowano je według normy z 1977 roku, czyli pochodzą z końca lat 70. albo z 80.
Ciekawe, że jak byk napisane jest na Zimnych ogniach, żeby nie wieszać ich na choince, ale nie specjalnie tego przestrzegaliśmy.
Kilka dni temu polecaliśmy na naszym blogu seans filmowy w warszawskim Domu Spotkań z Historią. W ostatnią niedzielę można było zobaczyć tam kronikę filmową z 1964 roku (m.in. z tańczącym podczas sylwestrowej zabawy ad 63 na dworcu Warszawa Śródmieście Stanisławem Tymem) oraz wyjątkowy film. To „Przygoda noworoczna”, o którym na pewno warto napisać więcej.
Dla tropicieli ciekawostek z PRLu „Przygoda noworoczna” z 1963 roku to dzieło idealne. Można się na przykład dowiedzieć jaki był wtedy numer na pogotowie ratunkowego – 09. Można zobaczyć piękne neony warszawskie z początku lat 60. Skarbnicą powiedzeń jest tu równie chudy co pijany Bohdan Łazuka. Oto przykłady perełek z jego ust: „Upił się w pestkę”, „nie ma na świecie gorszych rzeczy od dwóch: chudej świni i pijanej kobiety”.
Sam film zadziwia odważnymi stwierdzeniami. Wspomniany Łazuka mówi o swojej filmowej partnerce (gra ją Zofia Kucówna) w niemal dosłowny sposób – szmata. Z kolei Wiesław Gołas sprzedający w filmie baloniki zwracając się wprost do kamery i mrugając do widza mówi: „dmucham wyłącznie sam”.
Obok wspomnianych aktorów można w filmie zobaczyć jeszcze całą plejadę znakomitych aktorów. Godna uwagi jest też muzyka. Piękny jazzowy klimat stworzył kompozytor Edward Pałłasz, który odpowiada m.in. za piosenkę „Jak dobrze z balladą wędrować” z serialu „Tulipan”.
Na stronie Fototeki Filmoteki Narodowej można zobaczy ponad 200 zdjęć z filmu i z planu jego realizacji:
Bufetprl bardzo lubi święta, bo wtedy wzbogaca się o nowe przedmioty. Tym razem powiększyła się nasza kolekcja znaczków (pinów). Dzięki Kubie i Marcie mamy w zestawie cztery piękne okazy. Na dobry początek znaczek „Sztandaru Młodych”:
„Czytam Sztandar Młodych” to coś dla fanów pisma dla młodzieży z epoki PRLu. Gazeta zadebiutowała w 1950 roku. Szybko okazało się, że gazeta pod kierownictwem Stanisława Ludkiewicza powstała po to by informować o decyzjach władzy ludowej. Przemówienia Bieruta i Stalina drukowano nagminnie. Wydawcą był Zarząd Główny Związku Młodzieży Polskiej, a od 1957 Związek Młodzieży Socjalistycznej. Gazeta przestała istnieć w 1997 roku, a jej szefem zdążył być w latach 80. Aleksander Kwaśniewski.
Z gazetą związany jest też kolejny znaczek. Chodzi tu jednak nie o „Sztandar Młodych”, a najważniejszy dziennik PRLu „Trybunę Ludu”:
Ukazująca się w latach 1948-90 gazeta organizowała swoje festyny. Pierwszy w 1971, a ostatni 18 lat później. Były słynne, bo urządzano podczas nich koncerty i różne kiermasze.
Odrębną historię ma kolejny znaczek. Reklamuje on Zakłady Radiowe Kasprzaka, o których sprzęcie pisaliśmy już na naszym blogu:
O zaangażowaniu ZRK w reklamę mówi sporo zresztą nie tylko ten znaczek, ale też na przykład taki piękny folder opublikowany na bardzo ciekawej stronie zakladyradiowe.eu:
Na koniec znaczek najmniej efektowny wizualnie, ale wyjątkowo ciekawy. Oto „Socjalistyczny Związek Studentów Polskich/Uczelniana Rada Studentów Pracujących Politechniki Warszawskiej/Seminarium Aktywu Studiów Dla Pracujących”:
SZSP istniał w latach 1973-82, stąd łatwo określić lata, z których pochodzi to dzieło.