No to wróciła. Moja autorska „Historia polskiej popkultury” powraca z nowym odcinkiem. 7 część poświęciłem kulturze video przełomu lat 80. i 90. w Polsce. Jest o wypożyczalniach kaset video, samych kasetach, seansach z VHS w kinach. Poza tym o wyborach miss wypożyczalni, pierwszej i ostatniej legalnej kasecie vhs wydanej w Polsce, wagonach bar-video, polskim magnetowidzie. A wszystko z callaneticsem w tle.
Były wygodne szerokie fotele z oparciami, stoliczek. Przyciemnione światło. Na uszach słuchawki, a w nich muzyka z katalogu CD, dostępnego na miejscu. Miejska biblioteka działała w moim rodzinnym Słupsku w zabytkowym kościele, o którym pierwsze wzmianki pochodzą z XIII wieku. Zresztą do dziś tam jest, w centrum miasta, tuż obok kina Millenium. Oprócz tysięcy książek miała ten cenny katalog. A płyt CD można było posłuchać na miejscu, właśnie na tych wygodnych fotelach, wypożyczyć do domu na jeden dzień albo poprosić o przegranie na miejscu. Tak jest – przegranie. Wystarczyło przynieść czystą kasetę, a na drugi dzień odbierało się nagraną wybraną płytę. Tak moją kasetotekę zasiliły płyty U2, H-Blockx i Michaela Jacksona – takie krótkie wspomnienie wyjątkowego kulturalnego miejsca przywołuję w swojej książce „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.”.
Ostatnio wspomnienie wróciło do mnie, po tym jak odwiedziłem nowe miejsce na kulturalnej mapie warszawskiego Muranowa. Otóż w Mazowieckim Instytucie Kultury otworzyła się Czytelnia Słów i Dźwięków Elektra.
Elektra przywołuje wspomnienia, bo znajduje się w nim miejsce do odsłuchu płyt. Póki co winylowych, ale wkrótce ma być możliwość odsłuchu kaset.
Miejsce ma super klimat. A kolekcja winyli, to nie jedyna rzecz, z której można korzystać. Masa komiksów do czytania (sporo nowości), książek, albumów, do tego trochę kaset magnetofonowych i vhs. Kolekcja, która na pewno będzie się rozrastać.
W tym super miejscu odbywają się też różne spotkania, pokazy. Ostatnio na takim byłem. Była to warszawska premiera filmu dokumentalnego „Tłocznia Pronit 1957-1991”. To legendarne miejsce, w którym produkowano masę winyli. Choć fabryka powstała przed wojną jako producent prochu. Po wojnie produkowano tam wiele innych rzeczy, na przykład kleje, ale to właśnie z płyt zasłynęła firma. Niestety na przełomie dekad 80. i 90. upadła.
W Pronicie tłoczono płyty też dla innych wydawców, chociażby Tonpress, PolJazz, Wifon, Polskich Nagrań. Dokument ciekawie przedstawia historię zakładu, choć myślę, że za dużo w nim czysto historycznych informacji, a za mało dynamiki, a przede wszystkim wypowiedzi pracowników firmy. Ale i tak warto go obrzejrzeć. Można dowiedzieć się kilku zaskakujących ciekawostek. Jak choćby ta, że żeby uniknąć szumów i trzasków w negatywach płyt, w procesie galwanizacji dodawano… białka z jajek.
Wracając do samej Elektry. Na pewno będę tam zaglądał i zachwycał się chociażby takimi plakatami. A może coś sam tam zorganizuję… zobaczymy.
Słuchajcie, jest szansa sobie powspominać wesoło. W najbliższych dniach zapraszam na spotkania związane z PRL i latami 90. A propos moich dwóch książek „Czas wolny w PRL” oraz „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.”. Będę miał zdjęcia z tamtych lat, przeróżne gadżety z moich zbiorów. Spotkania online i stacjonarnie, więc zapraszam wszystkich. Możliwe, że to ostatnie w tym roku. Super będzie jak dołączycie!
I kolejne spotkanie, w zasadzie duża impreza. W ramach „Nocy Bibliotek 2021” w Miejskiej Bibliotece Publicznej Centrum Wiedzy w Bolesławcu odbędzie się „Noc Bibliotek w klimacie PRL-u”.
Witold Pyrkosz reklamował margarynę, Andrzej Grabarczyk zupy, Bogusław Linda papierosy, Marek Kondrat stoły bilardowe, Piotr Gąsowski chipsy, a Andrzej Kopiczyński, Leonard Pietraszak i Irena Kwiatkowska – proszek do prania. Reklamy telewizyjne czasu przełomu 80/90 i lat 90. Niektóre oryginalne, inne kuriozalne i dziś trudno się je ogląda. Powracam do nich w swojej książce „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.”.
„Występ w reklamach dawał rozpoznawalność. Doświadczyła tego chociażby studentka italianistyki, modelka Anna Patrycy. Słynnym sloganem – „z pewną taką nieśmiałością” – reklamowała podpaski Always. Potem produkty ze skrzydełkami zachwalała również Katarzyna Niekrasz. To był przełom, bo wcześniej w telewizji raczej omijano takie fizjologiczne kwestie. Reklama była skuteczna, sprzedaż podpasek wzrosła ponad 1000 procent w ciągu roku. Patrycy opowiadała potem, że slogan stał się tak popularny, że nawet jak chodziła z przyjaciółmi do restauracji, to ci mówili do niej: „Z pewną taką nieśmiałością, czy możesz mi podać sól?”. Jako żartobliwa odzywka stosowana w przeróżnych sytuacjach zagościł na długo w języku codziennym.
To zresztą zdarzało się często – hasła reklamowe wchodziły w uliczny obieg. Na przykład „Ociec, prać?”. Spot był dowcipny, sięgał do naszej historii, brzmiał swojsko i nie był przegadany. A to przyciągało. W pierwszej reklamie proszku nawiązywano do Sienkiewiczowskiego Potopu, w kolejnej do Krzyżaków. W latach 90. w telewizji nie brakowało także reklam piwnych i tutaj również doczekaliśmy się haseł, które weszły do potocznego języka. Pamiętacie: „Moja babicka pochazi z Chrzanowa”, „Mariola ma oczy piwne”, „Mariola o kocim spojrzeniu” albo „Bezalkoholowe, ale buja”? Tym pierwszym reklamowano Tyskie, dwoma kolejnymi Okocim, a ostatnim piwo Bosman. Tutaj twórcy wpadli na genialny pomysł. Od 1996 nie można było u nas reklamować napojów zawierających powyżej 1,5 procent alkoholu. W reklamie mogliśmy więc oglądać bohaterów (m.in. aktora z Ekstradycji, Pawła Wilczaka), którzy mrugali okiem, mówiąc o bezalkoholowym piwie.”
Wreszcie w telewizji pojawiły się reklamy sieci komórkowych i telefonów. Już w pierwszym roku działalności (1991) Centertel reklamował w telewizji telefony Nokia. Model Cityman 450 ważył niemal kilogram i przypominał przenośną radiostację wojskową (z powodu topornego wyglądu nazywany był „cegłą”), a kosztował – bagatela – niemal 2 tysiące dolarów. Przyłączenie do sieci kosztowało kolejne 500 dolarów – to więcej niż wynosiła wtedy średnia pensja. Płaciło się zarówno za rozmowy wychodzące, jak i przychodzące. Nic dziwnego więc, że na pierwsze komórki mogli sobie pozwolić tylko najbogatsi. Nie szkodzi, że rozmowy w analogowej sieci były często kiepskiej jakości, przerywane. I tak posiadanie telefonu komórkowego było niekwestionowanym synonimem luksusu. W 1996 roku na rynek weszła technologia GSM i nowi operatorzy. Ochoczo ruszyli do reklamowania się w telewizji. Telefony sieci Era reklamował Wiktor Zborowski, Idei (uruchomionej przez Centertel) Mann i Materna, a Simplusa, operatora Polkomtel, animowana postać z serialu La Linea”.
Bez wątpienia świat reklam telewizyjnych był w tamtym czasie wyjątkowy. Tak jak cała dekada. Więcej o niej przeczytacie w mojej książce.
Jutro (poniedziałek) w Warszawie, a we wtorek w Helu. Zapraszam na spotkania wokół moich książek „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.” oraz „Czas wolny w PRL”.
W poniedziałek o godz. 19 spotkajmy się w super klubokawiarni Kicia Kocia na warszawskim Grochowie. Pogadamy o popkulturze lat 90., napijemy się kakao. Będę miał swoje książki w super cenie (do każdej wyjątkowy prezent!), a oprócz tego oryginalne gadżety sprzed lat.
A już we wtorek zapraszam wszystkich, którzy będą w Helu. Tam kolejna odsłona festiwalu „Lato z foką”. W programie spotkania autorskie, wystawa, gra terenowa itp. Wśród spotkań także ze mną 🙂
Możecie też pomóc i przy okazji zaopatrzyć się w taki wyjątkowy zestaw.
Na licytację dla Niny wystawiam dwie książki mojego autorstwa + dodatki. Wydaną w zeszłym roku „Czas wolny w PRL” oraz najnowszą „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.”. Obie zebrały znakomite recenzje, znalazły się w czołówce bestsellerów literatury faktu Empiku. Pełne są zdjęć i fantastycznych opowieści.
Każdą z nich okraszę osobistą dedykacją. Dodatkowo przekazuję gadżety z nimi związane: oryginalną kasetę zespołu Depeche Mode „Some Great Reward” oraz limitowaną, niedostępną w sprzedaży pocztówkę. Proponuję licytację od 99 zł. Potrwa ona do 3 lipca do godz. 21:00:59.Zwycięzcy prześlę cały zestaw na mój koszt.
Dla miłośników fotoreportaży, PRL, dobrych zdjęć i niesamowitych historii, to chyba wystawa nie do odpuszczenia. Mowa o „Ostrzej widzieć. Fotoreportaże „itd” 1960-1990″. Można ją oglądać do końca wakacji w warszawskim super miejscu, czyli Domu Spotkań z Historią. Polecam!
Fantastyczna to wystawa. Sto kilkadziesiąt zdjęć znakomitych fotografów, wśród nich są: Krzysztof Barański, Andrzej Baturo, Sławek Biegański, Dorota Bilska, Stanisław Ciok, Adam Hayder, Andrzej Kiełbowicz, Witold Kuliński, Jan Michlewski, Maciej Musiał, Anna Musiałówna, Sławomir Olzacki, Maciej Osiecki, Krzysztof Pawela, Włodzimierz Pniewski, Andrzej Polec, Janusz Sobolewski, Jacek Wcisło, Krzysztof Wojciewski i Krzysztof Wójcik.
Do tego są opisy, a także dodatkowe opowieści wspaniałych znawców tematu, na przykład Aleksandry Boćkowskiej i Filipa Springera.
Sam magazyn „itd” to było pismo studenckie czasów PRL. Oprócz fantastycznych zdjęć, fotoreportaży, których część widać na wystawie, drukowano tam na przykład rysunki takich mistrzów jak Andrzej Mleczko i Henryk Sawka.
Zdjęcia przywołują wspomnienia. No na przykład taka karuzela łańcuchowa, która była częścią wesołego miasteczka w moim rodzinnym Słupsku.
Albo takie sceny, fani z magnetofonami nagrywającymi koncert w Jarocinie, no i ten mistrz, który trzyma magnet (chyba Kasprzaka) z extra bateriami.
Albo wystroje mieszkań i akademików, no popatrzcie na plakaty!
Są też na przykład takie extra plakaty z hasłem „Zabijamy się sami”.
„I tak to jest” – jak mówiła ciocia Lucylla po kilku minutach milczenia przy rosole. Dzisiaj oficjalna premiera mojej drugiej książki „Sex, disco i kasety video. Polska lat 90.”. W formie papierowej oraz ebook. Masa osób mi pomogła przy pracy nad nią. Dziękuję Im wszystkim, odezwę się do Was jeszcze osobiście. Dziękuję, że podzieliliście się swoimi historiami. Wy, których znam od lat i osoby, których na oczy do tej pory nie widziałem. Oby to się zmieniło! Dziękuję za zdjęcia, za pomoc w promocji (jak jeszcze ktoś ma jakieś możliwości, to ja chętnie , za dzielenie się materiałami. To opowieść o czasach, które sam przeżyłem, łażąc do wypożyczalni kaset video, salonów gier, sklepów z kasetami, pierwszych fastfoodów itp. O tamtym czasie opowiadają pracownicy barów (nie tylko pierwszego McDonald’sa w Polsce), pracownica warszawskiego sklepu muzycznego Digital (ma zdjęcie z Michaelem Jacksonem!), prowadzący salon gier, wydawca komiksów TM-Semic, twórcy gier z LK Avalon i California Dreams, przedstawiciel branży erotycznej (tak, oglądałem pierwsze polskie porno), prowadzący wypożyczalnie kaset video, handlarz na Jarmarku Europa, znakomity fotograf z tamtych lat (nie tylko aktów), twórcy kultowych czasopism, reporterki pierwszej telewizji satelitarnej Sky Orunia, sprzedawcy kaset, muzyk, architekt, modelka… kilkadziesiąt osób. Troszkę to przefiltrowałem przez swoje doświadczenia, no i jest. Wkrótce wymyślę spotkanie autorskie i Was wszystkich zaproszę. Zamówię wiadro wina i będziemy się nim polewać. Nie mam własnych książek na sprzedaż (pewnie będę miał jak ogarnę spotkanie autorskie), ale chętnie podpiszę Wam, jak zakupicie w swojej małej, osiedlowej księgarni. Dziękuję wszystkim, z którymi spotkałem się po drodze i dawali mi inspiracje. Czytajcie i dajcie znać jak jest. A tak wygląda okładka:
A z kolei tak wygląda moja poprzednia książka, którą też nieskromnie polecam:
Nasze skarby do obejrzenia na mieście! A dokładnie w witrynie wyjątkowego warszawskiego miejsca, Stacji Muranów.
To właśnie dosłownie w kamienicy obok naszego mieszkania, na Muranowie, w jednym z okien wystawiamy nasze skarby. Co tydzień nowy kultowy przedmiot sprzed lat. I tak przynajmniej do czerwca, a później… zobaczymy 🙂
W środę zainaugurowaliśmy projekt „Przedmiot tygodnia” przygotowany wraz ze Stacją Muranów. To nie tylko samo postawienie wyjątkowego przedmiotu sprzed lat, ale też opis jego historii, ciekawostki, specjalne dodatki.
Ale wracając do mini wystawy. Mieści się w pięknej kamienicy przy ulicy Andersa 13 w Warszawie (wejście od Skweru Tekli Bądarzewskiej). Oczywiście można ją oglądać za darmo 🙂
Pierwsi oglądający już byli 😉
Za tydzień w tym miejscu pojawi się gramofon Bambino. A może Wy macie pomysł, jaki przedmiot powinien tam trafić? Może akurat mam go w zbiorach i się uda. Piszcie. No i przybywajcie i oglądajcie.
To jest wpis wyjątkowy. Związany jest bowiem z poszukiwaniem. Tak, chciałbym prosić Was o pomoc i znaleźć osobę z tych zdjęć.
Taki album ze zdjęciami wzbogacił naszą kolekcję. Przyniósł go kolega, który znalazł go na śmietniku na warszawskiej Pradze. Pomijając fakt, jak smutne jest wyrzucanie zdjęć na śmietnik (tak jak książek), to pomyślałem, że super byłoby odnaleźć bohatera tych zdjęć i poznać jego historię. Mam nadzieję, że ani on, ani jego rodzina nie obrażą się z powodu publikacji tych zdjęć. Są fascynujące i bardzo chciałbym poznać ich historię.
Są podobne do tych, które widać na zdjęciach z albumu. Jest tu przegląd kilkunastu lat życia tej osoby. Powyżej zdjęcie ze skoków w Starej Wsi z 1978 roku. Wciąż istnieje tam lotnisko, to wieś w województwie podkarpackim.
W albumie jest sporo zdjęć ze skoków, z nauki, przygotowań, po lądowaniu itp.
Poza Starą Wsią pojawiają się tu Katowice, w których bohater też skakał. Są również fotografie z warszawskiego Okęcia z 1978 roku.
Im dalej, tym są wcześniejsze zdjęcia bohatera. Z Poznania (1977), Gocławia (1977), Białołęki (1968).
Ze zdjęć wynika, że chłopak był harcerzem i uczęszczał do Szkoły Podstawowej nr 51 na warszawskiej Pradze.
Był tam członkiem 300 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej i Zuchowej, której bohaterem był Janusz Kusociński.
W albumie są wreszcie piękne zdjęcia z dzieciństwa, z Zakopanego, z Poronina, z jego podwórka.