BufetPRL znowu w teledysku, a ściślej gadżety z naszej kolekcji! Można je zobaczyć w najnowszym klipie polskiej legendy new romantic/disco, twórców przeboju „Spokój”, Super Girl Romantic Boys.
„Cienie” to singiel z ich najnowszej płyty „Osobno”. Wideoklip (scenariusz i reżyseria Roman Przylipiak) został zarejestrowany kamerą VHS z połowy lat 80 Quasar VM-10. Quasar to amerykańska marka powstała w 1967 roku. Pod ich szyldem pojawiały się nie tylko kamery wideo. Oto dowód:
Ale wróćmy do klipu. Na planie zostało wykorzystanych wiele naszych przedmiotów.
Zobaczycie m.in. szpulowiec Telefunken, o którym pisaliśmy TUTAJ
Na blogu pisałem już o magnetofonie szpulowym Telefunken jaki mamy w kolekcji (TUTAJ) Ostatnio, dzięki przyjacielowi bloga, wzbogaciliśmy nasze zbiory o kolejny wyjątkowy egzemplarz, tym razem rodzimej produkcji. Oto Aria MS 2411 z Zakładów Radiowych im. M. Kasprzaka UNITRA-ZRK Warszawa.
Sprzęt produkowany w latach 80 waży 16 kilogramów! To genialny egzemplarz, bo może działać w poziomie i pionie. Czterościeżkowiec ma dwie prędkości przesuwu taśmy 9,5 cm/s i 19 cm/s, wskaźniki wychyłowe dla lewego i prawego kanału, licznik przesuwu taśmy.
Ważny jest tu przycisk „synchro”, którego wciśnięcie dawało odsłuch na słuchawki lub głośniki nagranego wcześniej materiału z jednej ścieżki podczas zapisu innego dźwięku na drugą. Prawie jak w studio nagraniowym.
Był produkowany w kolorach czarnym i białym. To sprzęt popularny w latach 80, bardzo szybko znikał z półek. Był też zresztą produkowany na eksport, nazywał się nie wiedzieć czemu VELA TB 2408 HGS Electronic.
Przy okazji warto pokrótce przypomnieć historię szpulowców w Polsce. Pierwsza była Melodia. Produkcję tego magnetofonu rozpoczęto w Zakładach Radiowych im. Kasprzaka w Warszawie w 1959 roku. Była to w pełni rodzima produkcja, silnik opracowała firma Tonsil. Konstrukcja wykonana z drewna kosztowała wtedy równowartość kilku pensji.
Później, przez krótki czas, ZRK produkowały magnetofon Piosenka. Szybko pojawiła się konkurencja, Tonsil wypuścił bowiem magnetofon Wilga.
W 1962 roku nadeszła nowa era plastiku. W niej narodziła się konstrukcja Tonette. Pod koniec lat 60 technologia weszła na jeszcze wyższy poziom, po tym jak zakupiono licencje z niemieckiego Grundiga.
Seria ZK cieszyła się ogromną popularnością, była produkowana w setkach tysięcy egzemplarzy. Dekadę później nastąpił kolejny przełom, pojawił się pierwszy polski magnetofon stereofoniczny o symbolu ZK 246. Poza seriami ZK produkowało też z oznaczeniami z M, tak jak Arię właśnie.
A teraz małe polecenie. Otóż w najnowszym numerze gazety muzycznej „Noise Magazine” możecie przeczytać m.in. tekst o nośnikach, którymi zachwycaliśmy się już w PRLu.
Chodzi o kasety VHS. Piszę w tekście głównie o muzycznym kontekście związanych z tym, wcale nie wymarłym dzisiaj medium.
Przeczytacie w nim m.in. o tym, co wyświetlano z kaset VHS w kinach w latach 80 i o video singlach, czyli piosenkach wydawanych właśnie na kasetach VHS.
Na zachętę kultowy Kapitan Nemo i jego „Wideonarkomania”:
Czas na uzupełnienie Kasetowej części naszego bloga. Tym razem 3 kasety, choć właściwie 2. To zestaw A-ha: „East of the Sun, West of the Moon” i „Headlines and Deadlines: The Hits of A-ha”.
W skrócie: „Tylko kasety firmy Brawo uprzyjemnią twój czas:
-gwarantowaną jakością odbioru zapisu,
-doborem repertuaru muzycznego”.
Dwa dzisiejsze przedmioty z naszej kolekcji to pokłosie niedzielnej (14 czerwca) wyprzedaży PRL w Stacji Muranów w Warszawie. Otóż kupiliśmy tam przydatny przedmiot firmy Kinyo, dołożyliśmy do tego naszą wcześniejszą zdobycz, czyli pięknego Chevy z 57 i oto są.
Przewinięcie kasety do początku – to był odwieczny problem przełomu lat 80. i 90. Kiedy odnosiłem kasety do wypożyczalni PACO w Słupsku bardzo często zapominałem je przewinąć na początek filmu. To powodowało finansowe straty, bo za oddanie nieprzewiniętej kasety były kary. Prawda jest też taka, że często nie przewijałem, bo mi wtedy je wciągało w magnetowid.
W każdym razie nie miałem świadomości, że istnieje coś takiego jak przewijarka do kaset VHS. Teraz już wiem, mam nawet dwie w swojej kolekcji. Pierwsza to piękny Chevy z 1957, na oficjalnej licencji GM. Kasety wkładało się tu z przodu, przez maskę. Po jej włożeniu sama przewijała się na początek. Modele takich samochodów do przewijania produkowano różne, tak jak ich kolory.
Drugi model nabyłem właśnie na wspomnianej wyprzedaży. To produkcja tajwańska oznaczona wiele mówiącym określeniem „Super Slim”. Wyprodukowała je firma z kilkudziesięcioletnim stażem z Azji, Kinyo.
Nie spotkałem się z polskim produktem służącym wyłącznie do przewijania VHS. A może taki powstał?
Miałem okazję kiedyś rozmawiać z Perem Gessle z Roxette i okazał się przesympatycznym gościem. Nie mogło więc w naszym dziale z KASETAMI zabraknąć kolekcji tego szwedzkiego zespołu. Polecamy!
„22 lipca 1956 z taśmy montażowej hali nr 2 Warszawskich Zakładów Telewizyjnych zszedł pierwszy polski telewizor Wisła, a rok później nieco nowocześniejszy Belweder”.
„Lata 70. w WZR to okres największego postępu jakościowego, któremu od 1971 roku służy własny Zakład Doświadczalny”.
„W ubiegłym roku (1978) wyeksportowano ich 50 tysięcy, z czego 31 tysięcy do RFN”.
„W bieżącym roku (1979) z taśm zejdzie 624300 telewizorów, w tym 25 tysięcy kolorowych”.
M.in. takie informacje można znaleźć w artykule o przemyśle telewizyjnym wydrukowanym w gazecie „Stolica” z lipca 1979 roku. Tekst wspomina też o nowym modelu z Warszawskich Zakładów Telewizyjnych. Chodzi o telewizor Vela. Od niedawna, dzięki przyjacielowi bloga Tomkowi, mamy model 203 w swojej kolekcji.
Różne były kolory tych modeli, my mamy piękną białą, a w zasadzie kremową, sztukę w znakomitym stanie.
To przenośny telewizor z przekątną 12 cali. Łatwo się go nosi dzięki wysuwanej u góry rączce – sprawdziła się na trasie po Muranowie.
Obraz był czarno-biały, a telewizor produkowano w latach 1978-85. Model z dwoma antenami ma przykryte sprytną klapką pokrętła do ustawiania kanałów.
A oto opis techniczny z „Radioelektronika” z 1981 roku:
„Odbiornik telewizyjny VELA 203 produkowany w Warszawskich Zakładach Telewizyjnych jest nowoczesnym przenośnym odbiornikiem monochromatycznym z kineskopem o przekątnej ekranu 31 cm, zasilany z prądu przemiennego 220 V lub z akumulatora samochodowego 12 V. Umożliwia on odbiór programów emitowanych w zakresach VHF (kanały 1. .12) 1 UHF (kanały 21. . 60). Do produkcji tego odbiornika wykorzystano obudowę i konstrukcję z OT Vela 202. Podzespoły oraz układy elektryczne są jednak nowe, bardziej nowoczesne. Dzięki temu Vela 203 charakteryzuje się, większą niezawodnością oraz znacznie lepszymi parametrami niż poprzednia jego wersja”.
Przypominamy, że w kolekcji mamy już inny mały telewizor, Neptun. O nim więcej TUTAJ.
Na deser fragment Dziennika Telewizyjnego z 1987 roku. Od 1.44 materiał o wizycie wicepremiera ZSRR w Warszawskich Zakładach Telewizyjnych. Wspomina się tam o planach budowy pierwszego telewizora cyfrowego.
W dziale KASETY znalazła się nowa propozycja z naszej kolekcji. Odważna okładka i odważna muzyka, czyli kaseta „Disco 89&90”. Zapraszamy do zakładki z kasetami.
Das „Azymut PMP-105″ wurde um 1978 in Dzierzoniow produziert. Es empfängt das UKW-Band von 65,8 – 74 MHz, Kurz-, Mittel- und Langwelle über die integrierte Ferrit- und Teleskopantenne – m.in. takie informacje o radioobiorniku, który jest dzisiejszym bohaterem podaje niemiecka strona o przeróżnym sprzęcie sprzed lat www.rft-hifigeraete.de.
Skąd twórcy radia Azymut PMP-105 wytrzasnęli tak ciekawą nazwę nie mam pojęcia. Co im się tu kojarzy z kątem między określonym kierunkiem na ziemi a kierunkiem północy, mierzonym od północy zgodnie z ruchem wskazówek zegara? Mniejsza o nazwę.
Ważne, że produkcja naszego radioodbiornika ruszyła w 1978 roku, czyli roku moich narodzin! Odbiornik powstał w zakładach Diora w Dzierżoniowie, tych samych, w których produkowano m.in. legendarne radio Amator.
Azymut PMP-105 to przenośny odbiornik mono działający po podłączeniu do sieci lub na baterie. Zakres radia to UKF, fale krótkie, średnie i długie.
Obok pokrętła strojenia znajduje się coś, co ma ciekawą nazwę „Precyzer”. Radio można było zabierać na biwaki albo kolonie, czy wypoczynek na plaży, ale nie ma co ukrywać, że specjalnie lekkie to ono nie było. My planujemy wykorzystać je w nietypowy sposób, ale o tym wkrótce…
Kontynuujemy nasze kasetowe opowieści. Teraz w zakładce „KASETY” pojawił się sam Ice MC i jego „Cinema”. Zajrzyjcie do działu „Kasety”, a dowiecie się m.in., że Ice MC lubił piwo, pracował jak cieśla i nagrał ten album z samym Savag’em.