Category Archives: Spożywcze

Czyści jak Jacek i Agatka

Takie to skarby trafiły do mojej kolekcji od fantastycznej klubokawiarni Kicia Kocia na warszawskim Grochowie.

Mydła, pisałem już o nich trochę, m.in. tutaj: Sprawa mydła | Bufet PRL

Mamy ich sporo w kolekcji…

…no ale nie takie piękne i świecące jak te nowe. For You pochodzi z Polleny w Stargardzie. Jest klasy II, kosztowało 5 zł.

Z kolei Jacek i Agatka to mydło Klasy I, przetłuszczone, łagodne, perfumowane, z Polleny z Raciborza.

Różne były opakowania mydeł Jacek i Agatka, ale to chyba jest najbardziej efektowne. A postaci to oczywiście bohaterowie słynnej bajki emitowanej w TVP1 na przełomie lat 60. i 70. Bohaterów wymyśliła Wanda Chotomska.

Jacek i Agatka – odc. 01 – Gąsior – YouTube

Głosu obu postaciom, a także pojawiającej się gościnnie w serii Pani Zosi użyczyła Zofia Raciborska, która dubbingowała wiele animowanych postaci w tamtym czasie. Laleczki zaprojektował Adam Kilian, laureat Orderu Uśmiechu z 1974 roku. A pomysł na ten order zrodził się właśnie pośrednio z serii „Jacek i Agatka”.

Po tej bajce nazwano nie tylko mydła, olejki, ale także kilka szkół dostało imię Jacka i Agatki.

To co, myjmy się!

Otagowane , , ,

Co tam w GieeSie?

W specjalnej sekcji na blogu – „Makieta H0” – opisuję budowę makiety w skali H0, czyli 1:87. W klimacie powiedzmy z przełomu lat 70. i 80. No i jak się da z materiałów sprzed lat, jak gdybym budował ją z rzeczy dostępnych kiedyś w Składnicy Harcerskiej. Czegoś mi na niej brakowało i bum! Sklep GS.

GS, czyli sklep Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” to charakterystyczny obrazek wsi i miasteczek PRL. Sklepik, przy którym zbierała się miejscowa ludność. Tak też będzie na mojej makiecie. Sklep, co wyjątkowe dla mojej makiety, bo do tej pory wszystko było w zasadzie z plastiku, jest z kartonu. No i troszkę go przerobiłem po swojemu. A zaczęło się od tego:

Nigdy nie składałem takiego modelu z kartonu, no i łatwo nie było. To trochę nie moja bajka, wolę plastik. Ale mimo wszystko i tak zabawa była niezła.

Praca z papierem nie jest łatwa, jego klejenie, wyginanie itp. No ale udało się. Troszkę to modyfikowałem, malowałem, dokleiłem niektóre części, inne pominąłem. GS ma magazyn z tyłu, a z przodu rząd dużych okien.

Czasami widać ślady kleju i inne niedogodności, ale tak zostawiam, no kurczę te sklepy były zawsze takie jakieś brudne i nie do końca ogarnięte.

Dołożyłem znaczki GS, no i skrzynkę pocztową.

Myślę, że wyszło fajnie. Przed sklepem widzicie ławkę drewnianą. Zrobiłem ją sam. Z zapałek przeciętych na cztery części, no i z kawałków plastiku pozostałych po innych modelach. A praca wyglądała tak:

Otagowane , , ,

Sztucznie mineralizowana

Kolejne piękne szklane bomby w naszej kolekcji. No popatrzcie tylko.

Dwa szklane syfony. Trochę już o nich pisaliśmy, bo mamy kilka, tutaj: https://bufetprl.com/2013/02/12/syfony-z-lokalnych-wytworni-mineralek/

Po naklejkach wnioskuję, że pochodzą z początku lat 70. Widać też producenta. To warszawska wytwórnia „Ronisz”, której początki sięgają 1948 roku. Nazwa powstała z połączenia nazwisk właścicieli, czyli państwa Romaniuków i Niszczów = „Ronisz”.

Zakład do dziś produkuje oranżady i wody mineralne, to genialna Olszynka. Zresztą kilka lat temu warszawska klubokawiarnia Kicia Kocia zorganizowała konkurs w piciu tej oranżady na czas. Pochwalę się, że zająłem trzecie miejsce 🙂

Co do tych syfonów. Kiedyś na spotkaniu właściciel zakładu opowiadał, że takie szklane syfony nie były do końca bezpieczne. Zdarzało się, że wybuchały.

Nasze są całe i dołączą do zestawu innych pięknych syfonów. Jak widać mają też jeszcze trochę wody w sobie.

A na koniec jeszcze kilka etykiet z zakładu „Ronisz”, które też mamy w kolekcji. Prawda, że piękne?

Otagowane , , , ,

Poza tłuszczami i alkoholem

Może to dziwne, ale mi kojarzą się przede wszystkim z herbatą, zimną, bo przecież nie trzymały ciepła.

Bidony z tworzyw sztucznych, niektóre miały paski, który pozwalały je przypiąć, na przykład do plecaka.

Jakiś czas temu dostałem taki zestaw od kolegi. Dwie klasyczne sztuki sprzed lat. Pierwszy z Polski.

Obły kształt i wypukłe paski ułatwiające trzymanie. Do tego ostrzeżenie: „Nie stosować do płynów zawierających tłuszcze”. Jest też cena, 20 zł za komplet. Czyli pewnie za bidon plus ten pasek do trzymania.

Drugi bidon to produkcja radziecka. Model kanciasty.

Nie ma tych wypukłości ułatwiających trzymanie. Ma za to ostrzeżenie: dla chłodnej wody. No tak, wlewanie wrzątku do takiego bidonu nie było najlepszym pomysłem.

I jeszcze większa rzecz. Baniaczek 2,5 litra. Wyprodukowały go nieistniejące już Zakłady Chemiczne ERG Częstochowa. Ma atest z połowy lat 70.

Tutaj producent zaznaczył dokładniej do czego służy: Do środków spożywczych poza tłuszczami i alkoholem. Ale czy na pewno nie znalazł się ktoś, kto nie próbował przenieść w tym baniaku piwa…

Otagowane ,

Zapach z Frutaromy

Ma trochę zapach bimbru, trochę płynu do mycia naczyń, ale też słodkiego perfuma. No ale wtedy musiał być szałem. Wtedy, czyli kilka dekad temu.

Woda kolońska „Jean”. Produkowała ją firma polonijna należąca do jednego z najbogatszych Polaków okresu PRL-u Zakład Produktów Aromatycznych Inter Fragrances.

Ignacy Soszyński (rocznik 1914) swoją pierwszą firmę perfumeryjną założył w Poznaniu tuż przed wybuchem II wojny światowej. Otwierał kolejne zakłady w Polsce, by w latach 50. wyjechać do Francji. Potem trafił do Maroka, aż wreszcie pod koniec lat 70. ponownie do Polski.

Otwiera kolejne zakłady Frutaroma, Oceanic, Herbaroma, Mazowsze, Euro-Benelux. Ten pierwszy w Krakowie w 1982 roku i to właśnie tam produkowanabyła woda kolońska „Jean”. Firma sprowadzała zagraniczne perfumy, podjęła współpracę z Miraculum. Oskarżony o spekulację Soszyński trafił do więzienia. Oczyszczono go z zarzutów, ale w 1985 roku wyjechał do Niemiec i tam zmarł dwa lata później.

Jego firmy produkowały nie tylko kosmetyki, ale też zioła, przetwory, chemię gospodarczą. W 2017 roku firma ogłosiła upadłość. Dziś jego spadkobiercy prowadzą firmę Oceanic, znaną chociażby z kosmetyków AA. Z powodzeniem sprzedają je w kilkudziesięciu krajach.

Etykietę ledwo widać przez butelkę, ale poza nazwą firmy i adresem zakładu Frutaroma w Krakowie (w Nowej Hucie) jest cena 620 zł. Taki był koszt zapachu „w zachodnim stylu”.

Otagowane , , , , , ,

Soda nie tylko z syfonu

W tym roku, w Łodzi, działalność rozpoczęła słynna Wyższa Szkoła Filmowa, czyli „Filmówka”. Wystartował pierwszy Wyścig Pokoju. Reprezentacja polskich piłkarzy poniosła największą porażkę w historii (0-8 z Danią), a jedyny występ w niej w życiu zaliczył Kazimierz Górski. W tym roku urodził się też Ozzy Osbourne. Ale co ważniejsze dla tego wpisu, w tym samym 1948 roku wystartowała produkcja napojów w warszawskiej firmie „Ronisz”.

Do dziś można kupić oranżadę z tej wytwórni i jest wyborna. Ale dziś idziemy wstecz. Trochę już pisałem wcześniej o wodach sodowych itp. we wpisie o syfonach: https://bufetprl.com/?s=syfon

I takie piękne syfony pojawiają się też na etykietach, które ostatnio wpadły do mojej kolekcji. Chodzi o gazowaną wodę sodową, właśnie z wytwórni państwa Romaniuków i Niszczów, czyli „Ronisz”.

Mimo, że etykiety mają nadrukowane syfony to pochodzą z napojów o pojemności 0.33 l. i co ciekawe z różnych miejsc produkcji, choć z tej samej firmy. Jedna z lat 70., kiedy zakład mieścił się na ulicy Zagójskiej, a druga z 1980, kiedy to przeniósł się na ulicę Podolską.

Od lat producent posiada własne ujęcie wspaniałej wody. Używa jej też do produkcji oranżady. Ta etykieta pochodzi z butelki z lat 70. Wtedy jeszcze własnego ujęcia nie było, dobito się do niego dopiero w latach 90.

I jeszcze jedna niespodzianka. Oto napój pomarańczowy, a dokładniej napój gazowany o smaku pomarańczowym o mylącej nazwie… Herbavit.

Etykieta z lat 80., z dobrze widoczną ceną (15.50).

Herbavit już nie jest produkowany, ale oranżadę, a do tego tonik wciąż możecie kupić i do tego bardzo zachęcam. Jest wspaniała!

Otagowane , , , , ,

Idealna na prezent

Szukacie dobrego prezentu? Nieskromnie polecam swoją książkę 🙂

„Czas wolny w PRL” (wydawnictwo Muza) to opowieść o różnych formach wypoczynku. Jak odpoczywaliśmy po pracy, po szkole, na podwórku, jak wyglądały wakacje, wycieczki pod namiot, z przyczepą kempingową, autostopem, zajęcia w Domach Kultury, w czym pomagały kluby Praktycznej Pani, czym były Empiki, jak kultura docierała na wsie, czym były czyny społeczne, pierwsze komputery, telewizje satelitarne, kultura wideo… dużo tematów i dużo zdjęć.

Chcecie książkę z autografem i z limitowaną pocztówką? A przede wszystkim w dobrej cenie? Zapraszam do kontaktu. Mam kilka ostatnich sztuk i chętnie oddam w dobre ręce 🙂

Więcej o książce, wraz z fragmentami, przeczytacie w zakładce: Czas wolny w PRL.

Otagowane , ,

Agatka i Agatka

Jacek i Agatka – to chyba najpopularniejsze mydełko dla dzieci z PRL-u. Jeszcze nie mam go w swoim zestawie mydeł, o którym pisałem m.in. tutaj:
https://bufetprl.com/2014/04/29/sprawa-mydla/

Ostatnio do kolekcji dołączyło kolejne mydło, właśnie dla dzieci. Nazywa się po prostu „Mydło dla dzieci toaletowe”. Podobnie jak pokazane na zdjęciach wyżej waży 100 g. Jego cena to 3.20 zł.

Mydło wyprodukowały poznańskie zakłady Pollena Lechia, które taką nazwę noszą od 1970 roku i mydło zapewne pochodzi z lat 70.

Najfajniejszy w tym mydełku jest dizajn, a dokładnie grafika na opakowaniu. Dwie dziewczynki, jedna w długich, jasnych włosach, druga ma krótkie i ciemne. Czyli mydełko dla każdego, czy też każdej.

No to czas na mycie!

Otagowane , , ,

Po tort, do fryzjera i spać

Był tam słynny lokal nocny, cukiernia (podobno torty były znakomite), fryzjer, a także niemal 300 pokojów. Dziś nie ma po nim śladu, a mowa o Hotelu Neptun w Szczecinie. Powracam do niego, bo w jednym ze sklepów z reliktami z przeszłości na Dolnym Śląsku znalazłem taki skarb.

Oto zestaw 6 podstawek, wafli. Przypominają złote lata hotelu, którego budowa trwała podobno 12 lat. Otwarcie tego wyjątkowego obiektu w centrum Szczecina planowano na 1978 rok, ale udało się dopiero w połowie lat 80. Właścicielem był Orbis.

W okazałym budynku mieściło się niemal 300 pokojów (na pocztówkach sprzed lat widać, że były w nich telewizory) z niemal 500 miejscami noclegowymi. Do tego bar, klub nocny, restauracja, sale bankietowe, casino i dyskoteka. Występowali tam artyści, zespoły. Pokazuje to podstawka poniżej.

W latach 80. sporo się tam działo. Podczas wizyty Michaiła Gorbaczowa w 1988 roku wydano tu okazały obiad dla niego i Wojciecha Jaruzelskiego.

Hotel stracił prestiż w latach 90., a kilka lat temu zniknął z powierzchni.

Na szczęście takie piękne podstawki przetrwały.

Z Krakowa do Żywca

Uwielbiam takie wizyty w sklepach z tzw. gadżetami. We Lwówku Śląskim jest takich miejsc kilka, tam skarby z zagranicy, ale też z naszych stron. Ostatnio znalazłem taki zestaw piwnych szklanek, pokali. No jak mogłem się im oprzeć.

Różne browary, różne piwa, okoliczności. Wśród nich chociażby szklanka na uczczenie 140-lecia Browaru Kraków, czyli z 1980 r. Browar krakowski, wcześniej Johna (od właściciela, bogacza Juliusza Augusta Johna), był największym w Galicji. W 1968 roku przeszedł pod zarząd zakładu piwowarskiego Okocim, a linię rozlewniczą sprowadzono z NRD. Piwo musiało być dobre :). Teraz browar jest zabytkiem.

Niestety do dziś nie przetrwał Browar Niemodlin na Dolnym Śląsku. Został założony w 1884 roku, przez wiele lat PRL-u był częścią zakładu w Głubczycach.

Kolejny ciekawy browar, czyli Browar Obywatelski Tychy, jak widać na szklance, założony w 1897 r. Przez lata zmieniał się jego właściciel, przez jakiś czas konkurował z tyskim browarem książęcym. Nie przerwał do dziś. Teraz działa tu jednak jakaś gastronomia.

Teraz młody browar, bo z lat 70. XX wieku i słynny za sprawą piosenki Wańki Wstańki z tekstem „najlepsze piwo to leżajski full gul gul gul – gul gul gul. Takiego piwa nie pił nawet król gul gul gul – leżajski full„. Oto Zakłady Piwowarskie w Leżajsku.

Leżajsk jest dziś częścią Żywca. A to właśnie tu rozlewano też takiego Portera.

Częścią Żywca jest też browar Warka, jak Leżajsk, powołany do życia w latach 70. Co widać na szklance.

I jeszcze jedna szklanka z browaru tego potentata, czyli piwo marcowe. To piwo dolnej fermentacji typu lager. A dlaczego marcowe? Wywodzi się bowiem z Niemiec, browarnicy zaczynali je warzyć właśnie w marcu, by było gotowe na ciepłe miesiące.

A Ty, jakie lubisz piwo?

Otagowane , , , , , , , , , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij