Oj się działo, ale się działo!

Cóż to był za wieczór, cóż za noc! A działo się to podczas fantastycznego festiwalu Media i Sztuka w Darłowie w lipcu 2022.

Spotkania z autorkami i autorami książek, dziennikarzami, aktorkami i aktorami, koncerty, wystawy, no i zabawa. A konkretnie dancing. Zakończył on drugi dzień festiwalu.

Wraz z przyjacielem z dzieciństwa, jako kolektyw Mirafiori zaprezentowaliśmy dancingowe przeboje od lat 60. po 80. Od big-beatu, przez polski funk, po klasyki rocka lat 80.

Scena była wypełniona gadżetami sprzed lat. Były gramofon Bambino, oryginalny kolorofon, płyty winylowe, gazety, proporczyki itp.

Fakt, byliśmy trochę zestresowani. Jednak gdy tylko poleciał pierwszy numer, chyba była to Zdzisława Sośnicka, to parkiet wypełnił się tłumem i tak było do końca!

Tańce były przerywane konkursami, w których można było wygrać oryginalne przedmioty sprzed lat…

Ale najważniejsza była zabawa.

Wspaniale tańcowali wszyscy. Ci, którzy pamiętają przeboje Zbigniewa Wodeckiego puszczane w „Lecie z radiem”, fani Republiki, jak i Andrzeja Zauchy.

No nie powiem, trochę ciepło było mi w specjalnym stroju wodzireja, ale się udało! Niestety nie ma zdjęcia DJ-a Roślinność na stanowisku, ale tak zapodawał hity, a ja tańcowałem, że nie było jak zrobić 🙂

Jednak w tej zabawie nie chodziło o nas, a o fantastycznych ludzi, którzy przyszli na dancing i szczelnie wypełnili festiwalowy namiot.

Muszę i chcę też wspomnieć o najlepszych organizatorach i zapleczu festiwalu, no i o miejscu. Byliśmy dosłownie kilka metrów od morza. Wymarzona lokalizacja.

W ogóle Darłowo jest fantastyczne. Położone nad samą wodą Darłówko mniej urocze, stricte turystyczne, ale na pewno wrócimy tu za rok!

Oj działo się! I za rok będzie działo ponownie. Już zapraszamy na festiwal i na naszą imprezę w Darłowie. Rezerwujcie daty 6-9 lipca 2023!

Jeszcze jedna ciekawostka. W drodze z Warszawy do Darłowa minęliśmy taki relikt z przeszłości. Opuszczona stacja benzynowa. Obstawiam, że nieczynna od kilkunastu lat.

Fotografie W. Przylipiak oraz M. Stolnicki

Otagowane , , ,

Daj mi tę noc!

Zapowiada się, że będzie szałowo. Już 8 lipca (piątek) zapraszam na wyjątkowy dancing! W ramach Festiwalu Media & Sztuka wraz z przyjacielem, DJ-em Roślinność poprowadzę imprezę w klimacie retro. No po prostu trzeba tam być!

Szczegóły poniżej albo tu: https://mediaisztuka.pl/wiadomosci/47428/daj-mi-te-noc-dancing-jakiego-nie-przezyl-nikt

Zapewniam jednak, cekiny do marynarki przyszywałem przez dwa dni!

Otagowane

Zawsze w modzie

Zauważyliście zapewne, że czasami polecam tu różne wystawy związane z czasem przeszłym, PRL-em, okresem minionym. Dzisiaj polecę taką, która odwołując się do przeszłości, doprowadza nas do teraźniejszości.

Grażyna Hase, modelka, projektantka. Jedna z najważniejszych postaci w polskiego modzie. To właśnie jej poświęcona jest wystawa „Grażyna Hase. Zawsze w modzie” w Muzeum Warszawy w samym centrum miasta, przy rynku. Bardzo ciekawa, nie tylko dla miłośników mody.

Na wystawie pokazano ponad 200 obiektów, wśród nich ubrania, dodatki, publikacje, szkice, fotografie. Na nich także Grażyna Hase jako modelka. Jej zdjęcia są wspaniałe, bo autorstwa świetnych fotografów, na przykład Wojciecha Plewińskiego.

Fotografie są też wstrząsające, bo pokazują jak Warszawa była zniszczona jeszcze w latach 50.

Bywa też zabawnie. Zwróćcie uwagę na napis na framudze poniżej: „Maryśka ma zajoba”.

Są tu super projekty i zdjęcia z sesji mody autorstwa Hase.

Obiekty i fotografie przechodzą przez wszystkie dekady PRL, potem lata 90. i docieramy do współczesności.

Bardzo ciekawą wystawę można oglądać do 11 września. Bilet kosztuje zaledwie 12 zł. Naprawdę warto! Więcej info tutaj: https://muzeumwarszawy.pl/wystawa/grazyna-hase-zawsze-w-modzie/

Otagowane , , ,

Kotlet i piwo

Wspominałem już tutaj o bardzo ciekawym czasopiśmie z PRL-u, „Dookoła świata”. Mam kilka roczników, o których pisałem m.in. tutaj: https://bufetprl.com/?s=dooko%C5%82a+%C5%9Bwiata

Powrócę do tego tytułu, bo w roczniku pierwszym gazety, czyli roku 1954, znalazłem wyjątkową cykliczną rzecz. Mianowicie komiks. Wtedy tak długa opowieść rysunkowa była w gazetach rzadkością. Tutaj redaktorzy wykazali się odwagą. Niestety wyszło…. ale o tym za chwilę.

„Przegrana stawka” to szpiegowska opowieść autorstwa Wandy Melcer i Józefa Olejarki. Melcer urodziła się w Helsinkach. Pisarstwem zajęła się jeszcze przed II wojną. W czasie wojny była w szeregach AK, po niej wróciła do pisania. Niestety także tego komiksu.

Piszę niestety, bo to po prostu propagandowy koszmar, którego akcja rozgrywa się w Niemczech. Są szpiedzy, jest piwo, imperializm i źli Amerykanie.

Sama historia jest, mówiąc delikatnie, mało dynamiczna i kończy się jakoś tak dziwnie i nagle.

Pojawia się tu dużo zagranicznych elementów, na przykład papierosy Camel. Za rysunki odpowiada tu Józef Olejarka. I kadry bywają nawet ciekawe.

W każdym razie rysunki jeszcze da się przejść, ale dialogi, majn got. No słabe są kurczę blaszka.

Ale oczywiście nie znaczy to, że trzeba ten komiks od razu odrzucić. Warto poczytać i przekonać się jak wyglądały próby przemycenia takich opowieści rysunkowych do gazet. Zresztą sami czytelnicy w listach do „Dookoła świata” krytykowali ten komiks. Chyba jeszcze nie byliśmy gotowi na takie rysunkowe opowieści. Tytus, Kajko i Kokosz jeszcze musieli poczekać na swoją premierę…

Otagowane , , , ,

Praca przy stoliku w „Bryzie”

– Co się stało?
– Przychodzisz o całe dwa miesiące za późno.
– Sezon. Trzeba było na chlebuś zarobić.
– Nie rozśmieszaj mnie. Twoja praca! Przy stoliku w „Bryzie”. Przyjaciele już się rozjechali? I Przyjaciółki?

Taki to mocny dialog w jednej z pierwszych scen prowadzą urzędniczka pocztowa Henia oraz jej adorator ubrany szałowo w dżinsy i czerwoną koszulę. Można go usłyszeć w jednym z odcinków Teatru Sensacji Kobra „Amerykańska guma do żucia Pinky”. Ostatnio natrafiłem na ten spektakl i przypomniałem sobie, że mam jego literacki pierwowzór.

Tekst ukazał się w serii „Ewa wzywa 07”. Trochę już o niej pisałem wcześniej tutaj: https://bufetprl.com/2016/02/18/kryminal-co-miesiac/

Ta opowieść pisarza i dziennikarza (drukował m.in. w „Świecie” i „Razem”) Jerzego Janickiego przenosi nas do pewnej nadmorskiej miejscowości (jak hotel „Bryza”, to może chodzi o Juratę), gdzie milicjanci próbują rozwikłać zagadkę zamordowania właściciela lodziarni.

W druku ukazała się w 1972 roku. W tym samym premierę miał spektakl oparty na niej, w reżyserii Józefa Słotwińskiego, który był reżyserem prowadzącym Teatr Sensacji. W jego spektaklu kapitalne postaci stworzyli m.in. Krzysztof Kowalewski i Emil Karewicz jako milicjanci, Janusz Kłosiński jako pijaczyna i Joanna Jędryka jako pracownica poczty. Polecam spektakl, można go obejrzeć legalnie tutaj: https://teatrtv.vod.tvp.pl/60385784/amerykanska-guma-do-zucia-pinky-9-czerwca-godz-2000

15 lat później, czyli w 1987 roku premierę miał film oparty na tej opowieści, a zagrał w nim m.in. Wojciech Pokora.

Przy okazji znalazłem jeszcze jeden ciekawy odcinek „Ewa wzywa 07”. To jeden z tych, które stały się kanwą scenariusza przygód porucznika Borewicza. Chodzi oczywiście o „07 zgłoś się”: „Grobowiec rodziny von Rausch”.

Historie w serii „Ewa wzywa 07” nie zawsze są szczególnie pasjonujące, ale za to okładki podobają mi się bardzo! No i ten milicyjny czterokołowy ścigacz z tyłu…

Otagowane , ,

Nie gazeta

Ta nazwa przywołuje wspomnienia gazety dla dzieci… albo dla dorosłych. Ale tu chodzi o coś zupełnie innego. Oto Szybowiec Świerszczyk-81. A dokładniej jego model.

Dostałem go od przyjaciół bloga. W super stanie, nie był składany, czyli nie było latane.

Ten model wyprodukowały Lotnicze Zakłady Produkcyjno Naprawcze w Krośnie i kosztował 97 zł. Model pochodzi prawdopodobnie z początku lat 80. Wtedy to w struktury krośnieńskiego zakładu naprawczego została włączona miejscowa Wytwórnia Prefabrykatów Modelarskich. Ta z kolei rozpoczęła działalność w roku 1960.

Przyznam, że ja takiego cuda nigdy nie składałem. Nie wiem czy ten jest łatwy, ale instrukcja jest.

Co prawda jest tu napisane, że to dla najmłodszych modelarzy, konstrukcja jest prosta, a czas budowy krótki, ale hm… noooo nie wiem.

Do niej dużo listewek różnych itp, itd.

No dobra, jak jakimś cudem uda mi się złożyć, to dam znać. Póki co: pomyślnych lotów!

Otagowane , , ,

Wszystkiego!

Niezmiennie najlepsze zdjęcie na Dzień Dziecka. Trzymajcie się tam! A dramatyczną historię mojego startu na zawodach rowerowych z okazji Dnia Dziecka w Słupsku pod koniec lat 80. przeczytacie na Facebooka bloga: https://www.facebook.com/Bufet-niejednoznaczny-%C5%9Bwiat-poprzedniej-epoki-188411117872146

W skrócie było ekscytująco-strasznie-super-dramatycznie.

Otagowane ,

Dworzec i hotel „Przyszłość”

„Na uwagę zasługiwały również modele architektoniczne do sklejania z kartonu i drewnianych elementów. Wśród propozycji znalazł się kościół Mariacki, pałac w Wilanowie, Katedra na Wawelu, ratusz w Cieszynie, Oblęgorek i Zamek Królewski w Warszawie. Producentem tych naprawdę atrakcyjnych modeli jest Spółdzielnia Rzemieślnicza „Przyszłość” w Cieszynie. Ceny kompletnych zestawów do sklejania, zawierają zadrukowane, wycięte elementy, wynoszą od 800 do 1200 zł” – taki fragment znalazłem w „Młodym Techniku” z 1989 roku. Dotyczył ogólnopolskiej giełdy modelarskiej i produktów spółdzielni „Przyszłość”. A przytaczam te słowa, bo jeden z ich extra produktów ostatnio znalazł się w mojej kolekcji.

Oto piękna makieta do sklejania, a dokładniej dworzec i hotel. To jedna ze słynnych makiet z czasów, kiedy kupowało się je w Składnicach Harcerskich.

Trochę już składałem na swoją makietę, o której piszę w dziale „Makieta H0”, modeli kartonowych, ale ten faktycznie wygląda bosko. H0, czyli w skali 1:87.

Sporo tu różnych elementów. Ściany z oknami, filary, dachy itp. Całość jest dworcem o uroczej nazwie Bambinowo. Jest nawet rozkład jazdy. Co prawda chyba pisany ręcznie, no ale jest. A w oknach hotelu są nawet kwiatki!

Jak w wielu takich modelach, niektóre elementy były drewniane. Dodatkowo są różne posypki imitujące trawę i piasek.

Zasadniczo proces składania jest łatwy do ogarnięcia, choć producent daje pewne wskazówki…

No właśnie, producent. To właśnie spółdzielnia „Przyszłość”. Opakowanie informuje również, że całość kosztowała 480 zł.

Uprzedzając Wasze pytania, tak, chcę to złożyć, ale to już inna historia…

Otagowane , , ,

Nie Partia

Perła modernizmu wybudowana na zlecenie Jana Kiepury – tak w skrócie można zareklamować wyjątkowe miejsce w Krynicy-Zdrój, które zostało wybudowane w 1933 roku. Stoi do dziś i dalej zachwyca, choć na pewno lata świetności ma za sobą. Dlaczego wspominam Sanatorium Patria? Bo moją kolekcję zasilił ostatnio taki skarb.

Kubek, wazonik, czy jak się to nazywa do picia wody zdrojowej. Na nim grafika właśnie Patrii. Obrotowe drzwi, w środku styl art-deco, bar z dancingiem, sala ze stolikami do brydża. Nic dziwnego, że bywali tu chociażby Eugeniusz Bodo, Hanka Ordonówna, Adolf Dymsza i generał Bolesław Wieniawa Długoszowski.

Polecam zdjęcia wnętrz tutaj: https://uzdrowisko-krynica-zegiestow.pl/obiekty/patria/

Aż mi głupio, że tam jeszcze nie byłem, choć Krynicę odwiedzałem już kilka razy. Przy okazji kilka pocztówek z kolekcji z Krynicy.

Najpierw słynna pijalnia wód zimą. Tam byłem akurat. Jeszcze jest klimacik.

Następnie Stary Dom Zdrojowy. Tam były balangi! Zresztą raz trafiłem tam na dancing…

I jeszcze nowy Dom Zdrojowy. Znaczy był nowy, kiedy go wybudowano.

Wszystko to jednak nic przy Patrii. No muszę tam pojechać. A może ktoś z Was już był?

Otagowane , ,

7 życzeń higieny

Kilka razy pisałem już tutaj o mydłach z mojej kolekcji, bo trochę się ich uzbierało.

To kilka przykładów. Czas powrócić do kwestii czystości i higieny w czasach gry w kapsle i wyrobów czekoladopodobnych. Dzięki przyjacielowi do kolekcji dołączyło 7 takich boskich okazów.

Do tej pory nie miałem żadnego, a jest tu kilka perełek. Weźmy na przykład mydło Orange. W życiu takiego nie widziałem, nawet żyjąc w PRL.

Jak głosi napis jest to mydło toaletowe popularne, choć jak bardzo tego nie wiem. Wiem, że ładne jest opakowanie z pomarańczą, a producent to Raciborskie Zakłady Chemii Gospodarczej Pollena. Tak jak kolejnego mydła wyborowego Nadina. Rysunek (trochę jak przedwojenny) pięknej pani miał pewnie do niego przekonać przede wszystkim kobiety.

Za to tutaj bardzo jasny jest przekaz, dla kogo jest mydło. Bobas to produkt dla niemowląt. Też wyprodukował je zakład w Raciborzu, a recepturę zatwierdził Instytut Matki i Dziecka.

Z innego zakładu Polleny, z Poznania jest taki rarytas wyborowy, czyli mydło oliwkowe.

Można powiedzieć, że opakowanie jest proste i przyjemne. Zupełnie inaczej jest w tym przypadku. Dla mnie opakowanie wygląda jak po lodach typu Calypso.

Mydło ORO miało chyba właściwości dezodorantu, zresztą w opisie tego produktu Stołecznego Zakładu Chemii Gospodarczej widnieje: „powstrzymuje rozkład potu ludzkiego„. Ciekawe czy tylko ludzkiego?

I kolejny przykład trochę przypominający lody. Po nazwie wnoszę, że przeznaczone dla mężczyzn mydło Bridge. Co ciekawe, na opakowaniu w ogóle nie ma nazwy producenta. Hmm…

Za to w tej ferii kolorów mamy wszystkie informacje. Piękne mydło toaletowe popularne Saminta produkowane było we Wrocławiu.

A ty, jakiego mydła używałaś?

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij