W dziale Przyjaciółka w PRLu nietypowa opowieść o 10. numerze gazety, bo skupiamy się na reklamach. Zapraszamy, wystarczy wcisnąć odnośnik Przyjaciółka w PRLu u góry:
W dziale Przyjaciółka w PRLu nietypowa opowieść o 10. numerze gazety, bo skupiamy się na reklamach. Zapraszamy, wystarczy wcisnąć odnośnik Przyjaciółka w PRLu u góry:
Numer 8 z 9 maja 1948 roku:
Okładka z pięknymi tulipanami, a dalej „Opowieść filmowa: dziewczę z północy”, tekst „Wypowiedzmy walkę plotkom” oraz wspomnienie Marii Curie-Skłodowskiej z okazji 50-lecia odkrycia przez nią, wraz z mężem, radu. Tak zaczyna się kolejny numer Przyjaciółki. Niestety brakuje w nim dwóch rozkładówek, ale są te najważniejsze, czyli z poradami i listami. „Gdy drze się bielizna”, przepis na placuszki z rabarbaru no i „Mrówki w mieszkaniu”.
W rubryce „Książki, które warto poznać” powieść Jerzego Andrzejewskiego „Popiół i diament”.
Skupmy się na dziale „Czytelnicy piszą – Przyjaciółka odpowiada”. Gazeta podpowiada m.in. gdzie powinny zgłosić się osoby, które chcą zostać dentystą. Na ulicy Rakowieckiej mieściło się wtedy Państwowe Liceum Techniki Dentystycznej. Przyjaciółka odpowiada też na dramatyczny list:
„Małgosia z Klimkówki: Mam 29 lat. Zaręczyłam się z człowiekiem brutalnym i zarozumiałym. Nie spojrzałabym w jego stronę, gdyby nie obawa przed staropanieństwem. Przyjaciółko poradź, czy mam wyjść za niego”. Przyjaciółka radzi ostrożność: „dzisiaj kobieta niezamężna nie jest osobą śmieszną”.
A w dziale wykroje taka perełka:
W następnym numerze: tekst o przekleństwach, rozmowy o żylakach, co zrobić z resztkami z obiadu i nowość „Dział zagadek”.
Dzisiaj garść skarbów z rodzinnych pamiątek. Świętej pamięci ciocia Lila, czyli Lucylla Pisarska, nauczycielka łaciny z I LO w Gdańsku była zapaloną podróżniczką. Zwiedziła pół świata, od Egiptu, przez Szwajcarię i Francję, po Jugosławię. Mamy po niej wiele skarbów: piękne walizki z naklejkami z hoteli z całego świata, przygotowywane przez nią albumy ze zdjęciami i pamiątkami z każdej podróży oraz drobiazgi, które dzisiaj znalazły się blogu. Pierwszy z nich to Wkładka Paszportowa Wielokrotna.
Oczywiście nie pozwalała ona na przekraczanie wielokrotne czego się obywateli wtedy chciało. Dotyczyło to państw bloku wschodniego, które są dokładnie wymienione: Ludowa Republika Bułgarii, Czechosłowacka Republika Socjalistyczna, Niemiecka Republika Demokratyczna, Socjalistyczna Republika Rumunii, Węgierska Republika Ludowa i Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Ciekawe, że do wjazdu do Jugosławii potrzebny był inny dokument.
Wkładka paszportowa była ważna z dowodem osobistym. Wydawano je w latach 60. i 70. Ta pochodzi z 1976 roku, podpisał ją sam naczelnik wydziału paszportów komendy wojewódzkiej MO w Gdańsku. Ważna była do 1981 roku.
Oprócz takiej wkładki drugą niezbędną rzeczą na wyjazdy były oczywiście pieniądze. Jak wszystko w tamtych czasach zdobycie ich nie było takie proste. Otrzymywało się specjalne talony, które można było wymienić na określone sumy. Mamy takie dwa: wartości 450 i 150 złotych. Te służyły do wymiany na niemieckie marki. Pochodzą z kwietnia 1978 roku (to miesiąc po moich urodzinach!), a wydało je Spółdzielcze Biuro Podróży Turysta w Warszawie oddział w Gdańsku. Z takimi talonami i wkładką paszportową NRD stało otworem!
Numer 7 z 2 maja 1948 roku:
W naszej zszywce wyjątkowy, bo powtarzają się w nim aż 4 strony z numeru 6, w tym cała tablica wykrojów. Na szczęście nie powtarza się opowieść filmowa, tym razem o 1 maja.
Jest też wywiad z wiceministrem oświaty dr Eugenią Krassowską. W nim zatrważające zapewne dzisiaj dla wielu stwierdzenia w stylu: „Wiele kobiet uważa, że dziecko czuje się obco, gdy matka pracuje poza domem”. Bardzo ciekawy jest sposób wykonania makatki. Po plamach widać, że ktoś intensywnie nad tą stroną pracował.
Dla nas, tradycyjnie już najciekawszym działem jest „Czytelnicy piszą – Przyjaciółka odpowiada”.
Do Haliny D. z Krakowa: „Zapytuje Pani, czy można przeczytać cudzy list lub kartę bez zapytania adresata o pozwolenie. Stanowczo nie”.
Jest też porada na nadmiernie pocące się stopy: „Trzeba myć codziennie w ciepłej mydlanej wodzie, a następnie moczyć w roztworze formaliny”.
Piękne są również dwie reklamy kremów: Matowego Anida oraz Śnieg Tatrzański.
W następnym 8 numerze m.in.: Gdy drze się bielizna, Mrówki w mieszkaniu oraz polecenia książkowe Przyjaciółki.
Numer 6 z 25 kwietnia 1948 roku:
Otwiera go wyjątkowa „Opowieść filmowa”. To historia oparta na wydarzeniach z filmu Franka Capry z 1939 roku z Jamesem Stewartem w roli głównej „Mr Smith jedzie do Waszyngtonu”. Pomysł obrazu jest zresztą wzięty z książki. Uważany przez redaktorów Przyjaciółki za antykapitalistyczny film był przez wiele lat zakazany w III Rzeszy, Włoszech i Hiszpanii i co ciekawe w Związku Radzieckim.
W cyklu „Z wędrówek po świecie” Finlandia, a w dziale „W kraju i za granicą” m.in. informacja o trzeciej rocznicy sojuszu polsko-radzieckie z kuriozalnym zdaniem: „układ jest rękojmią naszej niezależności państwowej”. Jest też pierwszy konkurs Przyjaciółki o tym co się czytelniczkom w gazecie najbardziej podoba. Niestety nie podano nagród.
W dziale Rozmowy z panią Doktór „Higiena ciąży” z fundamentalnym pierwszym zdaniem: „Ciąża nie jest chorobą”. Jest też piąty odcinek rysunkowej historii „O Pączku i Róży” i listy. Tym razem Przyjaciółka radzi m.in.:
„Smutna Władzia proszona jest o przyjście do Redakcji Przyjaciółki”.
„Ma Pani dopiero 18 lat i uważa Pani, że trzeba ludźmi pogardzać, wtedy nas będą szanować. Bardzo współczujemy”.
„M.D. Praga. Należy zwrócić się do Państwowej Wytwórni Protez w Warszawie na ul. Kujawska 1”.
Ciekawy jest koncik „Kobieta na świecie”, gdzie można się dowiedzieć iż „W Stanach Zjednoczonych na doświadczalnych farmach rolniczych studiują hodowlę drobiu aż dwie studentki polskie – Janina Świstek i Barbara Maliszewska”. Interesujące, że były w grupie słuchaczy, która przyjechała do USA z warszawskiej SGGW. Wstrząsający jest natomiast wywiad z pracownikiem poradni przeciwalkoholowej w Warszawie na ulicy Belgijskiej.
Co najciekawsze w 6 numerze Przyjaciółki, część stron jest podpisana jako te z numeru 7! Dlatego za tydzień w 7 numerze będzie troszkę krócej. Aż 4 strony się powtarzają.
Numer 5 z 18 kwietnia 1948:
Od początku po sam koniec jest arcy ciekawie. Na okładce uśmiechnięte dziecko i podpis „Jak dobrze się kąpać!”. Na koniec numeru Przyjaciółka podaje wykrój i sposób użycia pantofla. Ale wróćmy do środka numeru. Rozgrzewką jest tradycyjnie filmowa opowieść. W tym numerze Skarb Tarzana z zaskakującym ostatnim zdaniem: Zdjęcia śliczne, gra aktorów doskonała.
Obok Z wędrówek po świecie czas na Rumunię i opowieść „Matko, wychodzę za mąż!”. Dalej ciekawy dział Książki, które warto poznać. Przyjaciółka poleca pozycję szwedzkiego autorki Sally Salminem „Katrina”. Pisarka jednak tak naprawdę pochodzi z fińskiego landu, w którym mówi się po Szwedzku. Strona 5 to same perełki. Najpierw list z cyklu „Kiedy mąż pije”, w którym Anna K. z Warszawy opowiada o tym, jak wyleczyła swojego męża z alkoholizmu w poradni na Belgijskiej. Obok wiadomości „W kraju u za granicą”, a wśród nich takie perełki:
W tekście o wyborach we Włoszech: „Amerykanie obawiają się zwycięstwa ugrupowań demokratycznych, bo za tym idzie samodzielność gospodarcza i polityczna Włoch – a to nie jest im wygodne”.
Jest też informacja o procesie Alberta Foerstera w Gdańsku. Odpowiada on za zbrodnie hitlerowskie w obozie w Stutthofie.
W dziale „Czy wiecie, że…” kolejna perełka:
„Powodem zmartwienia bywa nieraz zblaknięcie kolorów ładnej, wzorzystej tkaniny bawełnianej. Obecnie po wielu doświadczeniach prowadzonych w Związku Radzieckim nad hodowlą i krzyżowaniem różnych gatunków krzewów bawełnianych, otrzymano włókna o naturalnym, ciemno-zielonym zabarwieniu, na które najsilniejsze nawet działanie słońca nie będzie miało wpływu. (…) Niedługo więc nie będziemy obawiały się, że nasza ulubiona sukienka wypłowieje”.
Wreszcie jak się zachować podczas wizyty?:
Nowością jest propozycja zrobieniu zabawki w domu. Obok za to „Jak myc włosy?” i opowieść o serwetkach. Nie mogło też zabraknąć przepisów. M.in. na rabarbar w cieście, tani placek i cynaderki ze śmietaną.
Ostatnia strona to listy podzielone na działy: „Pani doktór odpowiada”, „Rady gospodyni” i „Przyjaciółka odpowiada”. Wśród porad m.in.:
„Małżeństwo z człowiekiem, którego Pani dobrze nie zna, jest dość ryzykowne. Trzeba przynajmniej wiedzieć, czy ten mężczyzna jest porządny i uczciwy. Za lekkomyślną decyzję płaci się potem często zmarnowanym życiem”.
Pani Ninie z Krakowa Przyjaciółka radzi odnośnie stroju: „Co zaś do czapeczki – odpowiednia zapewne będzie wysoko upięta nad czołem”.
Pani Stefanii z Wyszkowa jest z kolei polecana książka kucharska idealna na wsi: „Jednym z wartościowszych poradników jest Książka Gospodyni Wiejskiej Zebrowskiej-Kasprzakowej. Można ją nabyć u powiatowych instruktorek i w Związku Samopomocy Chłopskiej”.
Za tydzień numer 6 Przyjaciółki, a w nim m.in.: James Stewart (!), wizyta w poradni alkoholowej i kolejne listy.
Numer 4 z 11 kwietnia 1948:
Tym razem dwie panie na okładce i to z wcześniejszym numerem Przyjaciółki w ręku.
Czwarty numer dał dowód, że poruszony tydzień wcześniej temat pijaństwa był strzałem w 10. Redakcja przyznała, że otrzymała wiele listów od czytelniczek. Wiele jest dramatycznych historii. Maria S. z Warszawy pisze, że urodził się jej chory umysłowo syn, do czego przyczyniło się pijaństwo jej męża. Celina K. z Radomia opowiada jak mąż ją uderzył, kiedy odmówiła pójścia po wódkę. Wtedy postanowiła z nim zerwać. Wiele jednak kobiet, jak pisze gazeta „cierpi po kryjomu bez sprzeciwu”. Jak okaże się w kolejnych numerach akcja nabierze dużego rozpędu.
Ten numer, podobnie jak wcześniejsze, otwiera Opowieść filmowa. Oto „Nauczycielka wiejska”:
Obok stałych rubryk wyróżnia się ciekawa informacja. Przyjaciółka donosi bowiem o nadchodzących wyborach w USA i co raz bardziej rosnącej popularności przedstawiciela tzw. trzeciej partii Henry’ego Wallace’a. Redakcja przytacza jego słowa: „Nie wierzę w nową wojnę”. Wallace przegrał wybory na rzecz Trumana.
Jeden z artykułów odpowiada na pytanie jak urządzić przyjęcie ślubne? Ciekawe, że w urzędzie trzeba było wtedy przedstawić świadectwo zdrowia. „Gruźlica bowiem, choroby psychiczne i weneryczne są przeszkodą zawarcia małżeństwa„. Zapraszając tylko rodzinę i najbliższych – redakcja pisze, że – można podać owocowe wino, „wódka jest niepotrzebna”. W dziale Gotujemy przepis na wątróbkę w śmietanie, w Na wszystko jest sposób jak oszczędzać na mydle, a w Z arcydzieł malarstwa polskiego Wojciech Kossak Szaser i Dziewczyna.
Ciekawa jest informacja w dziale Czy wiecie, że…:
Nie należy skorupek jajek wyrzucać, ale suszyć i przechowywać dla ludzi którym lekarz przepisze wapno.
Na koniec kolejna część przygód Pączka i Róży:
W Przyjaciółce tej znalazła się też reklama gazety, której kilka egzemplarzy kupiliśmy dosłownie kilka dni temu w antykwariacie w Gdańsku. To „Moda i życie praktyczne”, ale o tym już wkrótce.
A za tydzień piąty numer pierwszego rocznika Przyjaciółki.
O tym, że w PRLu nie było różowo nie trzeba nikogo przekonywać. Mamy w kolekcji dwa dokumenty z naszego dzieciństwa, które przypominają mroczną odsłonę poprzedniego systemu. Pierwszy z nich to kartki zaopatrzeniowe na benzynę. Wydane przez Urząd Wojewódzki w Słupsku w dniu 6 stycznia 1982 roku, czyli w czasie stanu wojennego. Dokument jest też historyczny, bo daje dowód na to, że miałem okazję jako dziecko jeździć najdłużej i najliczniej produkowanym samochodem w historii motoryzacji, legendarnym VW 1300. Auto znane jest oczywiście pod nazwą Garbus i nasz model był produkowany w drugiej połowie lat 60.
Drugi dokument to decyzja w sprawie zmiany miejsca pobytu w czasie obowiązywania stanu wojennego. Mama ze mną i z bratem dostaliśmy zgodę na wyjazd ze Słupska do Gdańska na 7 dni. Chcieliśmy po prostu odwiedzić rodzinę.
To zdecydowanie nie był miły czas…
Numer 3 z 4 kwietnia 1948:
Uśmiechnięta pani z kwiatami w doniczkach z przodu i obraz „Dama z kwiatami” Władysława Czachórskiego z tyłu scalają trzeci numer Przyjaciółki.
Wiele w nim stałych rubryk, znanych od niedawnego debiutu. Opowieść filmowa: Ostatni etap; Z wędrówek po świecie: Francja; wykroje, tym razem spódniczka kloszowa, bluzeczka dla chłopca i spodenki; Uniwersytet domowy, Kurs szpitalnictwa; Przygody Pączka i Róży oraz listy od czytelniczka. Ta ostatnia rubryka rozrasta się z każdym numerem.
Wiele z listów oraz odpowiedzi na nie świadczy o ogromie ludzkich dramatów tamtych lat.
Odpowiedź do Samotnej: Brak powodzenia przypisuje Pani własnej brzydocie. To wpływa na Nią fatalnie, unika Pani ludzi, żyje w osamotnieniu.
Inna odpowiedź: Zofia Ł. Pyta Pani, jakie są sposoby wzajemnego przedstawiania się. Mężczyzna przedstawia się zawsze kobiecie, np. „Pani pozwoli, że jej przedstawię pana Zenobiusza Łukawskiego”.
Jest też rada na wszędobylskie robactwo dla Pani Bronisławy Grzędy: Proszę przyrządzić następującą mieszankę. utłuc na mąkę garść uprażonego grochu, dodać garść cukru i tyleż miałkiego gipsu. Wszystko dobrze wymieszać i posypać miejsca najbardziej nawiedzane przez robactwo.
W dziale Gotujemy znalazły się tym razem przepisy na zupę grochową, leniwe pierogi, kluski z ziemniaków, zrazy wołowe z grzybami i kruche rogaliki. Obok sposób na poduszkę:
W tym numerze startuje też nowy, wstrząsający jak się szybko okaże, cykl Nasze Smutki: kiedy mąż pije…
Cykl zaczyna się tekstem Przyjaciółki o alkoholizmie. Szczególnie wstrząsająca jest końcówka:
Nie trzeba dać za wygraną. Jeśli mąż sam nie potrafi odmówić sobie kieliszka wódki, musi mu pomóc lekarz. Jeżeli zaś nie zgodzi się na leczenie – trudno, ale trzeba ratować życie swoje i dzieci. Głód i codzienny grad uderzeń, to sygnał ostrzegawczy dla kobiety. Trzeba zdobyć samej pracę, stworzyć nowy dom dla nieszczęśliwych dzieci, opuścić męża.