Category Archives: Konstrukcje

Aż modelarz

Czas na dokończenie historii modelarskich gazet na naszym blogu. Tym razem miesięcznik wydawany przez LOK – „Modelarz”. Mamy egzemplarze z lat 60, 70 i 80.

Najstarszy pochodzi z 1966 roku i ma piękny dopisek: „czasopismo modelarzy okrętowych, lotniczych, kołowych i rakietowych”. A na okładce zdjęcie… latawca. Druga ciekawa okładka pochodzi z 1970 roku i na niej pan żołnierz prezentuje pani ładny model czołgu.

A w środku m.in. taka opowieść o wycieczce naszych modelarzy do Jugosławii. Zwracam uwagę na zawodnika USA, na stronie po lewej.

Były też strony z tak zwanymi ciekawostkami. Tutaj na przykład model w butelce.

Albo foto ciekawostki z innego numeru. Polecam  model pana Helmuta ze Stuttgartu. Skonstruował monstrualną… psią budę.

W „Modelarzu” bywały także konkursy, na przykład „poznajemy technikę i osiągnięcia NRD”. Wśród nagród były przybory kreślarskie albo sprzęt wędkarski.

Dalej ciekawy opis Mistrzostw Świata Modeli Swobodnie Latających. Wśród uczestników zawodnicy z naszego bloku, ale też z USA, Izraela czy Korei. A komitecie honorowym postać chyba wszystkim znana. Zwróćcie uwagę!

Ten sam pan na stronie poniżej.

I wreszcie baaaardzo fajna rzecz. Tor dla modeli samochodów w Nowym Sączu. To musiały być zawody!

Otagowane , ,

Liga radzi i modeluje

Wiem, pisałem już o gazetach dla maniaków składani modeli, a dokładniej o „Małym modelarzu”.

O takim wyjątkowym egzemplarzu pisałem TUTAJ.

Czas na kolejne czasopismo z tej półki, oto „Plany modelarskie”. Mam trzy egzemplarze z lat 1973, 76, 81. Podobnie jak „Małego modelarza”, „Plany modelarskie” wydawała Liga Obrony Kraju – w latach 1965-89.

Wśród modeli znalazł się nasz historyczny okręt „Błyskawica”. Rzut oka na jego plan, daje małe pojęcie jak skomplikowane musiało być sklejanie tego modelu.

Ja nigdy nie byłem w stanie do kartonowych modeli podejść, wybierałem plastikowe. „Plany modelarskie” były jednak o tyle fajne, że wydruki były bardzo duże.

Do tego nie brakowało opowieści o historii bohatera numeru, słynnych dowódcach, konstruktorach itp.

A jeżeli proponowano jakieś malowanie to oczywiście w barwach… wojsk ZSRR.

Ciekawe, że siedziba Ligi Obrony Kraju dzisiaj mieści się w tym samym miejscu, w którym znajdowała się w latach ukazywania się tego dwumiesięcznika, czyli na ulicy Chocimskiej. I teraz uwaga, zgadza się nawet numer telefonu! Po dodaniu 8 w nowym.

Aha, nie wyrzucajcie swoich starych „Planów modelarskich”. Niektóre na portalach aukcyjnych osiągają spore ceny.

Otagowane , , ,

Bufet w necie

Nasze skarby w sieci! A dokładniej na popkulturowo-lifestylowej stronie IgiMag.pl.

Piszemy tam o wyjątkowych gadżetach. Wyjątkowych, bo pokazujących geniusz ówczesnych inżynierów. Wśród nich znalazły się m.in. takie cuda z naszej kolekcji:

 

 

Więcej przeczytacie TUTAJ

Otagowane , ,

Modelle H0

Nieeee, nie zapomnieliśmy o naszej makiecie H0. Po prostu, lekko zimowała przez ostatnie tygodnie. Ale zaraz ruszamy na ostro. Pierwszą oznaką ponownego wzięcia się za makietę (szczegóły w zakładce Makieta H0) niech będą takie dwa wyjątkowe pojazdy, które zaparkują na naszej makiecie.

Ciężarówka i traktorek, które zakupiłem w sklepie modelarskim na warszawskim Muranowie.

Piękna mała Skoda przeznaczona specjalnie dla skali H0 została wyprodukowana za naszą zachodnią granicą przez firmę Permot, pochodzi najprawdopodobniej z lat 60.

Różne były modele ciężarowej Skody, cysterny, ze skrzyniami, ale ten silos jest chyba najciekawszy, a przynajmniej ma najwięcej szczegółów. Zwróćcie uwagę na maskę, na kierowcę (ma pomalowaną twarz), drabinkę, koło zapasowe itp. Doskonała precyzja wykonania.

Model był u nas sprzedawany prawdopodobnie w składnicach harcerskich. Na pudełku widać cenę: 23zł.

Drugi model, traktorek, kosztował 27zł. Wyprodukowała go enerdowska firma Espewe, która powstała na początku lat 60. O jej historii można przeczytać na stronie espewe-modelle.de.

  

Traktor też ma masę szczegółów: kierownicę, liczniki, silnik itp.

Ten model traktora, D4K, był produkowany na przełomie lat 60 i 70, zapewne z tych lat pochodzi też model. Miał charakterystyczny wystający przód. Osiągał zawrotną prędkość 30 km/h.

Te piękne modele są trochę mniejsze od popularnych matchboksów. Dla lepszego zobrazowania wielkości położyłem obok zapałkę.

Na pewno moja kolekcja podobnych pojazdów się powiększy. Dołączą do zakupionych już wcześniej polskich modeli, o których pisałem TUTAJ.

Otagowane , , , , ,

Nie taki mały modelarz

Kto był dzieckiem w PRL-u i nie sklejał modeli kupionych w składnicy harcerskiej ten spoooro stracił. Ja sklejałem różne JAKi i MIGi. Mam kilka w kolekcji. Pisałem o nich TUTAJ.

Teraz czas na kartonową zabawę. Przyznaję – nigdy nie starczyło mi odwagi na sklejani modeli z kartonu. Ale na takie działo być może bym się skusił.

Miesięcznik dla młodzieży wydawany przez Ligę Obrony Kraju wylądował w kioskach w 1957 roku. Drukowano w nim elementy do złożenia, schematy i historia samolotu, czołgu, czy innego modelu. Potrzeba więc było załatwić sobie klej, nożyczki, skalpel i kilka innych pożytecznych przedmiotów.

Jak widać są nawet gąsienice.

Przy rysunkach pomocne numery i opisy.

Do tego historia tego działa i ciekawe wskazówki autora Jana Matczaka, który przygotował w swojej karierze kilka „Małych Modelarzy”.

Matczak pisze „model należy do średnio trudnych (…) nie rysowałem także prawie żadnych sklejek, gdyż wiem, że każdy z was ma własne, wypróbowane sposoby klejenia brył i siatek”… no ja nie miałem.

Ponadto pan Jan zdradza, że przyda się m.in. drut żelazny grubości 3 mm na lufy działek. Hm, akurat takiego nie mam.

Na końcu jest stopka tego numeru. Wyjątkowego, bo wydanego na 35-lecie Ludowego Wojska Polskiego. Nakład wynosił, uwaga… 140 tysięcy egzemplarzy!

Jak informował wydawca: „czasopismo zalecane publicznym bibliotekom, domom kultury i świetlicom”.

Może dzisiaj też by się przydało…

Otagowane , ,

Gwiezdne wojny na piny

O pinach, czy też może bardziej znaczkach, pisaliśmy już tu wieeeele razy. Dzisiaj kolejny zestaw. Wyjątkowe okazy z całej serii, którą obdarował nas przyjaciela bloga Krzysiu. To znaczki, można powiedzieć, kosmiczne!

Są znaczki o amerykańskim programie kosmicznym, radzieckim i niezwykły okaz łączący te dwa światy.

Program Apollo wystartował w latach 60. Jego logo znalazło się na naszym znaczku. Celem programu było lądowanie na Księżycu i jak wiemy misja się powiodła. Zresztą cel programu widać na pinie. Jest Ziemia, jest i Księżyc, no i smuga po locie. Niestety znaczek jest dość prymitywnie wykonany. To taka w zasadzie wsuwka, zapięcie jest niezbyt praktyczne.

Inaczej jest ze znaczkiem „CCCP Łuna 4”, tu już jest profesjonalne zapięcie. Tę sondę radzieccy kosmonauci wysłali w 1963 roku w kosmos by, a jakże, dotarła na Księżyc. Niestety Łuna (czyli „księżyc”) minęła jego powierzchnię w odległości, zaledwie 8336,2 km.

Poprzez kolejny znaczek (na zdjęciu jest jego rewers z ceną 14 kopiejek), przenosimy się do połowy lat 70. Wtedy to w ramach programu Sojuz-Apollo doszło do pierwszego wspólnego załogowego lotu zrealizowanego przez ZSRR i USA. Ciekawe, że był to ostatni załogowy lot w kosmos wykonany przez USA, aż do 1981 roku.

O „kosmicznych” skarbach z naszej kolekcji pisaliśmy też TUTAJ.

Tam m.in. o takich cudach…

  

Otagowane , , , ,

Atrakcje naszych urodzin

Zapowiadaliśmy już, że na naszej urodzinowej imprezie (sobota 22.04 w klubokawiarni KiciKocia) będzie można wziąć udział w zawodach w grę River Raid na oryginalnej konsoli Atari 2600 z lat 80. Będzie można również pograć w piłkarzyki z minionej epoki. Dzisiaj kolejna gra, która w sobotę będzie dostępna dla wszystkich.

Oto czechosłowacki hokej, który mamy w kolekcji od ponad 5 lat. Pisaliśmy o nim tak:

Hru mohou hrat vzdy dve osoby, kazda z jedne kratsi strany hraci plochy – to pierwsze zdanie instrukcji gry zdradza wszystko. Oczywiście dla tych, którzy znają język czeski. 2 bramki, krążek do gry i 6 hokeistów, którymi można poruszać za pomocą metalowych uchwytów. Ruszają się w przód, tył i wokół własnej osi. To wyjątkowa czechosłowacka gra Maly Hokej jaką mamy w naszej kolekcji.

Każdy z graczy ma do dyspozycji 3 uchwyty, czyli 3 hokeistów – czerwonych lub niebieskich. Po strzeleniu bramki przeciwnikowi ustawia się wynik meczu na specjalnym pokrętle z boku każdej z bramek. Kto pierwszy strzeli 10 wygrywa.

Grę wyprodukowała czechosłowacka firma Igra. Na jednej ze stron o starych czechosłowackich zabawkach znalazłem informację, że powstawała w latach 80., ale zapewne produkowano ją już dużo wcześniej. Hokej u naszych południowych sąsiadów święcił tryumfy już w latach 40. minionego wieku. Dobra passa tego sportu trwa zresztą u nich do dziś.

Do gry dołączona jest instrukcja, oczywiście po czechosłowacku, oraz flagi do wycięcia z kartonu, m.in. Polski, Czechosłowacji, NRD, Japonii, Kanady i USA. W zestawie są nawet części zapasowe.

Otagowane , ,

Kaptur na palce

Mam wrażenie, że w minionej epoce, jak komuś się czegoś nie napisało na talbicy, to nie zdawał sobie z tego sprawy. Ludzie tracili palce w fabrykach, śmiecili, wchodzili nie tam gdzie trzeba – tylko dlatego, że przecież nikt ich nie przestrzegł albo czegoś nie zabronił. Sposobem na to były na przykład obecne w wieeeelu miejscach, zakładach pracy, publicznych, tablice właśnie. Takie jak te trzy okazy, które trafiły do nas dzięki przyjaciółce bloga.

Jedną z najpopularniejszych była z hasłem „żądasz czystości zachowaj ją sam”. Były właśnie takie z dłońmi i palcami wskazującymi, ale też chociażby z miotłami, kwiatkami i innymi dodatkami.

Druga też jest z popularnym napisem: „niezatrudnionym wstęp zabroniony”. Tylko nie wiem, czy tu chodzi o zakaz wstępu dla kaczek?

Wreszcie trzecia tabliczka, dla mnie najciekawsza. Może dlatego, że zawiera przerażające ostrzeżenie „piła tarczowa bez kaptura grozi kalectwem”. Też były różne wersje tej tablicy, na naszej ewidentnie widać, że dwa palce pan już stracił…

Otagowane , , ,

Footlball dla każdego

V Urodziny BufetPRL zbliżają się baaardzo szybko. Już 22 kwietnia w warszawskiej klubokawiarni KiciaKocia wystawimy naszej najlepsze gry. Komputerowe, planszowe, flippery, hokej, ale też piłkarzyki. Będzie można zagrać m.in. w takie okazy z naszej kolekcji:

 

Pierwsze z nich wyprodukowała firma o ciekawej nazwie: Przetwórstwo Tworzyw Sztucznych i Zabawkarstwo Ewa i Stanisław Dróżdż z Częstochowy. Pisaliśmy o nich więcej TUTAJ

Drugi okaz wyprodukowały Krakowskie Zakłady Przemysłu Maszynowego Leśnictwa Krakpol. Do gry używaliśmy m.in. kulek z łożysk rowerowych. Pisaliśmy o nich TUTAJ

Wkrótce kolejne atrakcje, które będą czekały na Was 22 kwietnia!

Więcej informacji o wydarzeniu znajdziecie TUTAJ

Otagowane , ,

Czar wspomnień 12

Kolejne wspomnienie sprzed lat sięga kwietnia 2015 roku. Odbyliśmy wtedy niesamowitą wycieczkę do Portugalii. W Porto trafiliśmy do sklepiku podobnego szalonego zbieracza jak my. Ależ miał skarby! Kilka przywieźliśmy do domu. Oto zapis tej wizyty.

Ten wpis to wynik niezwykłego spotkania w pięknym portowym mieście o wiele mówiącej nazwie… Porto. Otóż chodząc po niespecjalnie turystycznych uliczkach tego wyjątkowego miasta (chociaż Lizbona mogła by tu konkurować) natrafiliśmy przypadkowo na przesympatycznego pana, a co więcej, jego wyjątkowy sklep. Mieści się przy Rua do General Silveira 39. Z zewnątrz może nie prezentuje się zbyt okazale, ale w środku czeka na nas (tzn. zakręconych na punkcie przedmiotów sprzed lat) wiele magicznych przedmiotów.

porto9

Zacznijmy jednak od przedmiotu, który nas najbardziej zaskoczył. Nie chodzi o piękne aparaty sprzed stu lat, które miał sympatyczny Portugalczyk, ani stare samochody, lalki czy zapinak do guzików (nie wiem jak inaczej nazwać dziwne urządzenie, które nam pan pokazał). Chodzi o zdjęcie. Pan powiedział, że ma zdjęcie pewnej „słynnej” aktorki i nam je pokazał. Powiedział, że znalazł je w książce, która trafiła do niego pewnego dnia. Okazało się, że pan miał w swoich zbiorach taki wystawiony na widok okaz:

porto6

Ale nie o to przecież chodzi na naszym blogu. Skupmy się na naprawdę pięknych rzeczach. Pan ma umownie podzielone swoje skarby na działy. Jest na przykład półeczka Coca-Coli.

porto10

Laleczki, figurki i inne skarby.

porto21

Produkty apteczne i inne trucizny.

porto13

Jest też cała kolekcja gumek.

porto12

Do tego przeróżne tory wyścigowe.

porto20

I oczywiście dużo samochodzików.

porto18

porto14

Co ważne, pan właściciel sam reperuje te okazy. A nad bezpieczeństwem czuwa zestaw monitoringu. Oczywiście zabytkowy.

porto11

Właściciel ma w kolekcji przedmiot, który pamiętamy z naszego bloga.

porto16

Pisaliśmy o nim TUTAJ.

stretoskop3m

Na koniec zagadka. Co z tego uroczego składziku…

porto15

…pan właściciel trzyma w ręku?

portopan

Pozdrawiamy pana serdecznie i przy okazji przenosimy się do… kolejnego uroczego miejsca w Porto. To raj dla fanów komiksów, Tintina oraz przygód Jamesa Bonda. Wejście może nie wygląda okazale.

porto22

Ale w środku jest już raj.

porto26

Gadżetów była taka ilość, że musieliśmy szybko uciekać…

porto27    porto23

porto24

Tutaj zakupiliśmy w prezencie dla przyjaciela bloga taką piękną gazetkę „Tintin”.

porto

A oto dwa cudowne modele furgonetek, które zakupiliśmy w opisywanym sklepie w Porto. Zacznijmy delikatnie, czyli od vana z lodami.

porto7

Wyprodukowany przez założoną w latach 60. we Francji firmę Majorette model jest w skali 1/67. Choć zazwyczaj Majorette produkowało modele w 1/64.

porto5

Samochodzik produkowano w różnych kolorach. Z boku ma symbol lodów, a w środku pojemniki z lodami. Jego najpiękniejszym elementem jest wysuwana markiza.

porto8

Niestety nie wiemy dokładnie, z którego pochodzi roku. Podejrzewamy, że z początku lat 80. Może jeszcze wcześniej…

Za to kolejny samochodzik jest na pewno starszy. To model brytyjskiej firmy Corgi Juniors, Ironside Truck z przełomu lat 60. i 70.

porto1

Nie bez przyczyny niebieski model nosi nazwę Ironside (chociaż to prawdopodobnie model Forda Wagona). To bowiem model nawiązujący do amerykańskiej serii kryminalnej z przełomu lat 60. i 70. z Raymondem Burrem w roli detektywa na wózku inwalidzkim. W przemieszczaniu się pomagał mu czarnoskóry kolega.

ironside

Na początku jeździli właśnie takim pancernym furgonem. Później przesiedli na bardziej rodzinny model.

porto4

W serialu epizodyczne role w początkach swojej kariery grali m.in. Harrison Ford oraz Martin Sheen, pojawił się także sam Bruce Lee!

porto3   porto2

Jak widać na załączonych obrazkach dwóch panów i wózek wysuwa się na specjalnej platformie. Z boku samochodu jest wystający plastikowy element pomagający w wysunięciu.

Otagowane , , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij