Category Archives: Konstrukcje

Czar wspomnień 12

Kolejne wspomnienie sprzed lat sięga kwietnia 2015 roku. Odbyliśmy wtedy niesamowitą wycieczkę do Portugalii. W Porto trafiliśmy do sklepiku podobnego szalonego zbieracza jak my. Ależ miał skarby! Kilka przywieźliśmy do domu. Oto zapis tej wizyty.

Ten wpis to wynik niezwykłego spotkania w pięknym portowym mieście o wiele mówiącej nazwie… Porto. Otóż chodząc po niespecjalnie turystycznych uliczkach tego wyjątkowego miasta (chociaż Lizbona mogła by tu konkurować) natrafiliśmy przypadkowo na przesympatycznego pana, a co więcej, jego wyjątkowy sklep. Mieści się przy Rua do General Silveira 39. Z zewnątrz może nie prezentuje się zbyt okazale, ale w środku czeka na nas (tzn. zakręconych na punkcie przedmiotów sprzed lat) wiele magicznych przedmiotów.

porto9

Zacznijmy jednak od przedmiotu, który nas najbardziej zaskoczył. Nie chodzi o piękne aparaty sprzed stu lat, które miał sympatyczny Portugalczyk, ani stare samochody, lalki czy zapinak do guzików (nie wiem jak inaczej nazwać dziwne urządzenie, które nam pan pokazał). Chodzi o zdjęcie. Pan powiedział, że ma zdjęcie pewnej „słynnej” aktorki i nam je pokazał. Powiedział, że znalazł je w książce, która trafiła do niego pewnego dnia. Okazało się, że pan miał w swoich zbiorach taki wystawiony na widok okaz:

porto6

Ale nie o to przecież chodzi na naszym blogu. Skupmy się na naprawdę pięknych rzeczach. Pan ma umownie podzielone swoje skarby na działy. Jest na przykład półeczka Coca-Coli.

porto10

Laleczki, figurki i inne skarby.

porto21

Produkty apteczne i inne trucizny.

porto13

Jest też cała kolekcja gumek.

porto12

Do tego przeróżne tory wyścigowe.

porto20

I oczywiście dużo samochodzików.

porto18

porto14

Co ważne, pan właściciel sam reperuje te okazy. A nad bezpieczeństwem czuwa zestaw monitoringu. Oczywiście zabytkowy.

porto11

Właściciel ma w kolekcji przedmiot, który pamiętamy z naszego bloga.

porto16

Pisaliśmy o nim TUTAJ.

stretoskop3m

Na koniec zagadka. Co z tego uroczego składziku…

porto15

…pan właściciel trzyma w ręku?

portopan

Pozdrawiamy pana serdecznie i przy okazji przenosimy się do… kolejnego uroczego miejsca w Porto. To raj dla fanów komiksów, Tintina oraz przygód Jamesa Bonda. Wejście może nie wygląda okazale.

porto22

Ale w środku jest już raj.

porto26

Gadżetów była taka ilość, że musieliśmy szybko uciekać…

porto27    porto23

porto24

Tutaj zakupiliśmy w prezencie dla przyjaciela bloga taką piękną gazetkę „Tintin”.

porto

A oto dwa cudowne modele furgonetek, które zakupiliśmy w opisywanym sklepie w Porto. Zacznijmy delikatnie, czyli od vana z lodami.

porto7

Wyprodukowany przez założoną w latach 60. we Francji firmę Majorette model jest w skali 1/67. Choć zazwyczaj Majorette produkowało modele w 1/64.

porto5

Samochodzik produkowano w różnych kolorach. Z boku ma symbol lodów, a w środku pojemniki z lodami. Jego najpiękniejszym elementem jest wysuwana markiza.

porto8

Niestety nie wiemy dokładnie, z którego pochodzi roku. Podejrzewamy, że z początku lat 80. Może jeszcze wcześniej…

Za to kolejny samochodzik jest na pewno starszy. To model brytyjskiej firmy Corgi Juniors, Ironside Truck z przełomu lat 60. i 70.

porto1

Nie bez przyczyny niebieski model nosi nazwę Ironside (chociaż to prawdopodobnie model Forda Wagona). To bowiem model nawiązujący do amerykańskiej serii kryminalnej z przełomu lat 60. i 70. z Raymondem Burrem w roli detektywa na wózku inwalidzkim. W przemieszczaniu się pomagał mu czarnoskóry kolega.

ironside

Na początku jeździli właśnie takim pancernym furgonem. Później przesiedli na bardziej rodzinny model.

porto4

W serialu epizodyczne role w początkach swojej kariery grali m.in. Harrison Ford oraz Martin Sheen, pojawił się także sam Bruce Lee!

porto3   porto2

Jak widać na załączonych obrazkach dwóch panów i wózek wysuwa się na specjalnej platformie. Z boku samochodu jest wystający plastikowy element pomagający w wysunięciu.

Otagowane , , , ,

Puchar, czyli coś na kwiatki

Czas na krótką przerwę w opowieści o przypinkach. Zajmijmy się na chwilę… wazonami, no dobrze, pucharami. Mamy dwa wyjątkowe okazy, sporych rozmiarów.

Na początek ten mniejszy. Rok 1975 był dla Koszalina wyjątkowy. 1 czerwca w ramach reformy administracyjnej miasto stało się stolicą województwa. Wtedy też odbyły się w mieście dożynki centralne, na których gościły najważniejsze osoby w państwie, w tym Edward Gierek. W trakcie wielkiej imprezy na miejscowym stadionie Gwardii nie brakowało zawodów sportowych i zapewne stąd pochodzi ten wazon, czy raczej puchar.

A tu fragment z tych dożynek:

Znalazłem też takie wspomnienie tego wydarzenia na stronie Głosu Koszalińskiego:

Jaka to była impreza? Na pewno wrażenie robił jej rozmach – wspomina Bogdan Brysiak. – Stadion Gwardii wypełniony do ostatniego człowieka, ludowe tańce i inne pokazy na płycie stadionu, telewizyjne kamery, a na honorowych miejscach Edward Gierek, pierwszy sekretarz PZPR, i Piotr Jaroszewicz, ówczesny premier rządu. Bez względu na ocenę ich obu to wtedy były to dwie najważniejsze osoby w państwie, które ciągle widziało się w telewizji. I oto teraz obaj są w Koszalinie. To robiło wrażenie – dodaje koszalinianin. Nie mniejsze wrażenie robiła też wystawa. – Przez ten krótki czas Koszalin był witryną ówczesnego systemu i zgromadzono tu, co najlepsze. Nowoczesne kombajny, traktory i inny sprzęt budził olbrzymie zainteresowanie. Oczywiście my, jako pracownicy związani z rolnictwem wiedzieliśmy, że rzeczywistość jest nieco inna.
Niestety nie wiem kto wtedy wygrał zawody w rzucie dyskiem i zasłużył na ten puchar. Ale! Mamy gadżet, który upamiętnia IV Wojewódzką Spartakiadę Młodzieży w Koszalinie w 1975 roku. To przecież ten sam pan rzucający dyskiem!
Większy okaz to pamiątka po rajdzie po Wale Pomorskim z 1977 roku.
Mamy już parę pamiątek po takich rajdach, pisaliśmy o nich TUTAJ
Ten potężny okaz solo prezentuje się tak.
Otagowane , , , , ,

Jazz, Sopot i inne nuty

Czas na jeden z serii wpisów. Będą one dotyczyły sporej, genialnej kolekcji pinów, znaczków, przypinek, które ostatnio (wraz z wieloma innymi skarbami, o których wkrótce) trafiły do nas za sprawą pary przyjaciół naszego bloga. Sami zbierali je przez lata, a teraz dumnie zajęły miejsce w naszych zbiorach.

Jak widać zaczynamy od muzyki. Dołączą do chociażby takie pięknego znaczka Kombi, o którym pisaliśmy TUTAJ

Zacznijmy od festiwalowych. Najmniejszy z nich ma klucz wiolinowy i herb Gdańska. A to znaczy, że jest to pin Gdańskiego Festiwalu Muzyki Pieśni i Tańca.

I tu mamy zagadkę, bo nie wiemy, z którego roku może pochodzić ten znaczek. W przeciwieństwie do przypinki reklamującej jedną z najsłynniejszych jazzowych imprez w naszej części Europy, Festiwal Jazz Jamboree. Od razu widać, że pochodzi z 1972 roku.

Pierwsza impreza, jeszcze pod inną nazwą, odbyła się w 1958 roku, a jednym z jej inicjatorów był Leopold Tyrmand. W 1972 roku wystąpili m.in. tacy giganci jak Charles Mingus Quintet czy Elvin Jones Quartet. Z naszych muzyków genialny koncert dał wtedy chociażby Czesław Niemen.

Kolejne dwa okazy pochodzą z najsłynniejszej popowej imprezy muzycznej, festiwalu w Sopocie, a dokładniej International Festival Of Pop Song, który zresztą na początku odbywał się w Gdańsku. Starszy znaczek, z tym niemrawym słowikiem uwięzionym w globie, pochodzi z 1969 roku. Prowadzącym wtedy Lucjanowi Kydryńskiemu na scenie oraz głosowi Mieczysława Fogga towarzyszył zwycięzca, po raz drugi w historii festiwalu pochodzący ze Szwajcarii, francuskojęzyczny Henri Des. Zresztą pan występuje do dziś.

Drugi sopocki znaczek pochodzi z 1972 roku. Tutaj Krystyna Loska pogodziła bratnie nacje. Zwycięstwem podzielili się Andrzej Dąbrowski z „Do zakochania jeden krok” oraz Lew Leszczenko. Niestety ten drugi wciąż występuje 😉

A na koniec pierwszego z serii „pinowych” wpisów, znaczek nie stricte z muzycznego festiwalu, ale z imprezy, na której muzyki nie brakowało.

Główną atrakcją V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów, był oddany zaledwie kilka dni wcześniej, jeszcze ciepły Pałac Kultury i Nauki. Do Warszawy przybyło wtedy kilkadziesiąt tysięcy turystów. A tak opowiadała o nim Polska Kronika Filmowa:

Za dwa dni o kolejnych znaczkach.

Otagowane , , , , , , , , ,

Liściaste i iglaste

Tory z pociągami, drogi z samochodami, dworce, domki, kioski, nawet toaleta. To rzeczy, bez których makieta kolejki zbudowana ze skarbów z minionej epoki, którą buduję nie miałaby racji bytu. Niezbędne są na niej jednak również… drzewka. Mamy kilka przygotowanych do „posadzenia” na makiecie.

drzewa1

Jak widać różnej są jakości. Są wiekowe, to pewne. Niektóre z ciemniejszą fakturą, inne z kolorowymi elementami, wreszcie takie z drucikami trzymającymi elementy zielone. Do tego mają podstawy, korzenie, w które wmontowuje się całe drzewko.

drzewa3

Jak widać, kilka z nich zostało wyprodukowanych przez firmę Vero z NRD. Mam już kilka skarbów tej firmy na makietę, chociażby taki klasyczny domek.

chata

Jak informuje opakowanie drzewka mają 8cm wysokości.

Może na mojej makiecie nie będzie takiego krajobrazu jak na opakowaniu, ale będzie się działo. Wkrótce kolejne skarby, które na niej ustawię.

drzewa2

Otagowane , ,

Zróżnicowany teren

Czas powrócić do naszej makiety kolejki H0. Powoli ruszamy z budową, cały czas zbierając do niej potrzebne materiały z epoki. Ostatnio udało nam się zdobyć kilka skarbów. Jednym z nich jest zapora kolejowa. Mamy już jeden piękny okaz.

przejazd  przejazd2

Teraz mamy kolejny przejazd, na pewno będzie nam potrzebny. Jego pełna nazwa to: Zapora kolejowa dwustronnie łukowa.

zapora4

Jak widać, składa się z szlabanu, kawałka drogi, no i fragmentów zieleni. Pod spodem jest sprytny schowek do podłączenia zasilania.

zapora5

Zaporę wykonała Spółdzielnia Rzemieślnicza Mechaników i Optyków mieszcząca się przed laty w Warszawie przy ulicy Chmielnej 100. Kosztowała 650zł. Zapora, nie spółdzielnia.

zapora1

Za sprzedaż odpowiedzialna była warszawska firma zabawkarska Agsyl.

zapora2  zapora3

Jak działa przekonamy się wkrótce, po podłączeniu.

zapora6

Postanowiliśmy też na naszej makiecie umieścić… mniejszą makietkę. Oto ona:

diorama

Jest w zasadzie samowystarczalna. Ma bowiem kwiatki, drzewo, podstawę, kawałki drewna, beczki, pracującego pana, no i przede wszystkim wagon.

diorama2

Wagon towarowy, jak widać, jest w naprawie. Znając umiejętności naszego specjalisty w czerwonej kurtce, pana Janka, szybko się upora z awarią…

diorama1

Wreszcie trzeci przedmiot. To imitująca różne, naturalne podłoże mata. Ma swoje lata, to prawda, ale ona też będzie potrzebna.

mata

A za dwa dni kolejne niezbędne elementy do naszej makiety…

Otagowane , , , , ,

Dynamika w srebrze

Telefunken znaczyło czad. Tak było. Niemiecka firma była gwarantem jakości. Mamy już magnetofon szpulowy Telefunken, o którym pisaliśmy TUTAJ.

szpula1  szpula3

Ostatnio nasze zasoby wzbogaciły się o kolejne cudo tej firmy. Piękny mikrofon o pełnej nazwie Dynamisches Mikrofon TD 26.

mikrofon1

Srebrne cudo wyprodukowane w zachodnich Niemczech pochodzi najprawdopodobniej z przełomu lat 60 i 70. Mamy go w idealnym stanie i w oryginalnym pudełku.

mikrofon4

Nie będę się zagłębiał w jego walory technicznie, bo zupełnie się na tym nie znam. TUTAJ przeczytacie więcej o jego jakości. Ale jaki on jest piękny. Metalowy, smukły kształt idealnie sprawdza się w ręku i na specjalnym statywie dołączonym do zestawu.

mikrofon2

Na zdjęciu mikrofon tylko oparłem o statyw, ale normalnie wchodzi on pomiędzy te dwa czarne elementy. Dlatego ma dwa rowki po bokach.

mikrofon5  mikrofon6

Idealnie pasuje do ręki. Pewnie sprawdziłby się w muzyce w stylu tego, czym karmili nas Papa Dance albo w studio sportowym mundialu Espana’82…

Na dokładkę dostaliśmy jeszcze taki nowszy sprzęt. Niestety jest na nim tylko jedna informacja, że jest japoński.

mikrofon

Prawda, że ładny…

Otagowane , , ,

Czar wspomnień 11

Ciężkie i hałaśliwe będzie dzisiejsze wspomnienie z archiwum naszych skarbów. Z dumą prezentujemy wpis o maszynie Astra, która od niemal trzech lat zgina nasze półki z przedmiotami z minionej epoki.

Ta maszyna to dowód na współpracę polskiego rządu w PRLu ze wschodnią częścią Niemiec. Oto kolejny dar dla naszego bloga od przyjaciół Patryka i Iwony – piękna maszyna licząca Astra:

astra1
Fabryka Astry powstała w Chemnitz, które w latach 1953–1990 miało doniosłą komunistyczną nazwę Karl-Marx-Stadt. Tam w latach 20. założono specjalizującą się w maszynach do liczenia firmę Astra Werke. Później urządzenia dla niej wykonywali przebywający podczas II wojny światowej w obozach pracy w Chemnitz Polacy.
Z tego co udało nam się ustalić firma Astra zmieniła w 1959 roku swoje logo na Ascota. To dowód, że nasza maszyna pochodzi z lat 50. Zresztą przekonała nas o tym już tabliczka umieszczona wewnątrz niej. A wnętrze jest przepiękne. Widać w nim mechanizm z taśmą z tuszem, korby, wały i różne inne kosmiczne części. Widać też oryginalny, wiekowy załadowany papier.

astra2

Taśmę barwiącą do maszyny przygotowała firma Delfin, która produkowała w PRLu przeróżne przedmioty „papiernicze”.

Dźwięki jakie wydaje ta maszyna są kosmiczne, tak samo jak waga. Obudowę zrobiono z bakelitu, dodatkową wagę robi też oczywiście masa metalowych części w środku.

astra4
Tabliczka w środku informuje, że maszynę tą wykorzystywano w RUCHu. Firma powstała w 1918 roku jako Polskie Towarzystwo Księgarni Kolejowych RUCH. Od początku postawiono na kioski z prasą, tytoniem itp. W 1969 roku firma przekształciła się w Zjednoczenie Upowszechniania Prasy i Książki RUCH, a w  1971 w wyniku połączenia RUCHu i Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa”, powstała Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza „Prasa-Książka-Ruch”.
Niestety nie wiemy czy nasza maszyna była wykorzystywana w kioskach RUCHu, czy może w centrali. Sama tabliczka zdradza, że była własnością Państwowego Przedsiębiorstwa Filatelistycznego RUCH. Ten oddział RUCHu zajmował się wydawaniem m.in. kopert, książek-katalogów o znaczkach.

astra3

Tu liczymy na Waszą pomoc. Może macie rodziców albo dziadków, którzy pracowali w kioskach albo w P.P.F. RUCH, może oni znają tą piękną Astrę?

A oto jakie piękne dźwięki wydaje nasza maszyna i jak błyska:

Bardzo ciekawe informacje o historii maszyn liczących można znaleźć tu:
http://www.mgrzegorz.user.icpnet.pl/D_mech_rech.html

Otagowane , , , ,

Czar wspomnień 10

To był jeden z najbardziej wzruszających wpisów na tym blogu. Opublikowałem go niemal równo 3 lata temu. Dotyczył zabawki, którą dostałem wraz z bratem na dzień dziecka na początku lat 80.
W tym wspominkowym wpisie postanowiłem do niego wrócić. Do innych wpisów związanych z klockami także. A było to tak…

Wreszcie udało się nam zdobyć oryginalną zabawkę z tamtych lat, dokładnie taką, z powodu której płakałem ze szczęścia widząc ją 30 lat temu w swoim pokoju. Oto zestaw Lego Space:

lego

Takie jest oficjalne logo tej serii duńskich klocków. O samej historii Lego nie będę się rozpisywał, bo zajęłoby to kilkanaście stron bloga. Skupmy się na Lego Space.

Pierwsze zestawy z tej serii pojawiły się w 1978 roku, ogółem powstało ponad 200 projektów. Najpierw były oznaczone nazwą Legoland, później, czyli na początku lat 90., zmieniono na Lego System. To one są protoplastami Lego Star Wars i Lego misja na Marsa.

lego3

Co prawda pojawiały się już wcześniej zestawy kosmiczne, jak projekt rakiety, czy zestaw z lądowania na księżycu, ale pełna seria ruszyła właśnie w 1978.

Nasz zestaw zyskał nazwę Starfleet Voyager, numer 6929 i powstał w 1981 roku. Co ciekawe, wszędzie podawany jest z czerwonym astronautą, ale zestaw, który aktualnie mamy, ale też ten, który pamiętam z lat 80. ma białego ludzika.

lego1

Posiadamy zestaw z oryginalnym kartonem i instrukcją. W środku jest ponad 240 klocków. Wśród nich szokujące wtedy dla nas radiostacje, klocki z nadrukiem przypominającym komputer, niebieskie szyby i lampy zielone oraz czerwone. Są też zawiasy, kierownica i silniki. Oto jak wygląda oryginalny złożony zestaw według instrukcji:

lego11

I jeszcze zbliżenia na kabinę, komputery i  otwierany tył, gdzie chował się przenośny pojemnik na zapasowe części.

lego10

lego9

lego4

Niektóre klocki mają na sobie charakterystyczne ślady zębów, bo tylko tak można je było rozłączyć. Oczywiście spora liczba z tych klocków jest wykorzystywana także w dzisiejszych zestawach. A takie zestawy Legoland w latach 80. były do kupienia w Peweksie.

Z tego zestawu można też wykombinować na przykład taki rodzaj powietrznego statku:

lego12

lego2

Albo taki statek z bazą naziemną:

lego14

lego7

Cieszy nas, że ten zestaw znalazł się wśród najlepszych w historii na stronie http://lego.gizmodo.com/349929/best-lego-sets-in-history

Z kolei na tej stronie możecie obejrzeć przegląd zestawów Lego z różnych lat:

http://brickset.com/sets/theme-Space/page-1

I jeszcze przykłady starych reklam Lego Space:

————

Ale! Jak nie było nas stać na Lego, to bawiliśmy się tym.

Firma Pebe powstała niemal 10 lat po tym jak Lego ruszyło z produkcją zabawek z tworzywa sztucznego. W Polsce minionej epoki klocki z DDR były jednak łatwiej dostępne i tańsze. Ostatnio udało nam się nabyć cztery wyjątkowe maszyny złożone z klocków Pebe. Oto one:

pebe2

Najśmieszniejsze jest to, że udawało się połączyć Lego z Pebe. Różniły się one tym, że na wypustkach w Lego było ich logo i charakterystyczna rurka od spodu. Ale i tak trudno odmówić Pebe czaru.

pebe1

W Polsce można było je kupić w Składnicach Harcerskich. Klocki były wytwarzane od lat 50 w zakładach Plastica Bad Kosen. W połowie lat 80. zmieniło się logo firmy. W NRD Pebe miało zresztą konkurenta w postaci klocków Formo.

pebe3

W Pebe produkowano nie tylko auta, ale też rakiety, pojazdy wojskowe, dźwigi, budynki i mini gry.

Nam udało się zdobyć dwa autobusy niebieskie, które wyglądają trochę jak autobusy naprawcze. Do tego dwa, a la strażackie drabiniaste. Mają charakterystyczne namalowane przody.

pebe4

Tutaj można zobaczy więcej historycznych zestawów: http://www.pebe-archiv.de/sets/original.htm

—–

I jeszcze wspomnienie pewnej wystawy:

Do 27 września w warszawskim Muzeum Techniki i Przemysłu można oglądać świetną wystawę Legowisko 2014.

wystawa12

Punktem wyjścia jest co prawda rekonstrukcja zamachu w Sarajewie sprzed 100 lat, który przyczynił się do wybuchu I wojny światowej, ale na wystawie można znaleźć też genialne rekonstrukcje związane z PRLem.

Jest na przykład kilka scenek z „CK Dezerterów”, filmu Janusza Majewskiego z 1985 roku.

wystawa7

Z Lego zbudowano cały plac z koszarami podczas inspekcji, która doprowadziła do zdemaskowania papugi oberleutnanta von Nogaya (genialny Wojciech Pokora). Jest też latryna, w której doszło do kolejnej „ostrej” przygody.

wystawa1

Poza tym mała scenka Kani (Marek Kondrat) z jego dziewczyną. Jak widać do tego dołączone są teksty z filmu w dymkach.

wystawa2

Na wystawie także cała plejada różnego rodzaju pojazdów z minionej epoki. Są autobusy…

wystawa9   wystawa8

…karetki (zdjęcie wyżej), wóz ruchomego kina i piękny saturator.

wystawa0   wystawa11

Przy okazji jak już odwiedzicie muzeum to warto się po nim przejść. Są tu bowiem na przykład również stare polskie komputery, w tym genialne konstrukcje Jacka Karpińskiego, o którym pisaliśmy TUTAJ

A to zapewne nie koniec historii naszej i klocków…

Otagowane , , , , ,

Buduje się!

Nie, nie, skoro kilka tygodni nie pisaliśmy o naszej makiecie kolejki H0, to nie znaczy, że zarzuciliśmy pomysł. Wręcz przeciwnie, ona się buduje!

domek8

domek7

Póki co, składamy budynki, dworce i mieszkalne. Nie jest łatwo. To modele sprzed lat (póki co wszystko mamy z minionej epoki i chcemy się tego jak najbardziej trzymać) części nie są wykonane rewelacyjnie. Trzeba docinać, kombinować. Słowem, zupełnie jak było przed laty.

domek2

domek3

Zobaczcie ten piękny dworzec wyprodukowany przez Olbernhauer Wachsblumenfabrik Olbernhau, czyli OWO Spielwaren. Ma przejście podziemne, ławeczkę, rozkład jazdy, przeszklone zadaszenie. No i budkę z przekąskami!

domek

domek1

O drugim dworcu produkcji polskiej pisaliśmy TUTAJ. W zestawie znalazły się drzewka, płot, a nawet kwiatki. Oj ciężko było je przykleić. Sam dodałem płaty z trawy, bo oryginalna zupełnie nie chciała się trzymać podstawy.

domek4

Zbudowaliśmy też m.in. domek NRD-owskiej produkcji. O nim pisaliśmy TUTAJ.

domek6  domek5

Zwróćcie uwagę, że ma nawet firanki w oknach.

Zdajemy sobie sprawę, że wykonanie nie jest idealne, ale naprawdę się staramy 🙂
Wkrótce więcej modeli, bo jeszcze trochę nam ich do sklejenia zostało…

Otagowane , , ,

Mini spryt

„Walka logiki i inteligencji dwóch przeciwników – odszyfrowanie kodu” – czy może być lepsze zaproszenie do gry niż takie zdanie na opakowaniu legendarnej gry Master Mind w wersji mini. Ostatnio dołączyła do naszych zbiorów.

master

Pisaliśmy już na blogu TUTAJ o wersji klasycznej, która jest w naszych zbiorach od kilku lat. Tam przeczytacie krótko o jej historii. Oczywiście zasady gry w naszej mini wersji są takie jak w normalnej.

master1

Naszą grę wydała Krajowa Agencja Wydawnicza na licencji Invicta. Kosztowała 70zł. Tradycyjnie dodana instrukcja jest w kilku językach.

  master2master3

Ogromną zaletą tego okazu jest jego rozmiar. Mała wersja gry idealnie nadaje się na wycieczki pod namiot, autosanem nad rzekę czy pociągiem w Bieszczady.

master4

Jak pisałem, historię samej gry poznacie w linku do naszego bloga powyżej. Nie pisaliśmy tam jednak o samej firmie, która ją wymyśliła.

Założył ją w Leicester w 1945 roku Ted Jones-Fenleigh. Produkowała przeróżne zabawki, na przykład figurki zwierząt. Invicta Plastics Limited przeszła reorganizację trzy lata temu, która zdaje się nie skończyła się dla firmy dobrze.

Ostatnio odnalazłem ciekawą rzecz, elektroniczną wersję gry z lat 70 wykonaną w Hong Kongu.

invictamastermind_1

TUTAJ możecie poczytać o niej więcej.

Otagowane , ,
Stwórz swoją własną witrynę internetową, za darmo na WordPress.com.Stwórz swoją własną witrynę internetową.
Zacznij za darmo