BufetPRL życzy wszystkiego dobrego na święta kartką z 1963 roku:
A w wolnym czasie zachęcam do lektury moich świątecznych wspomnień na zaprzyjaźnionym portalu igimag.pl. Wesołych!
BufetPRL życzy wszystkiego dobrego na święta kartką z 1963 roku:
A w wolnym czasie zachęcam do lektury moich świątecznych wspomnień na zaprzyjaźnionym portalu igimag.pl. Wesołych!
Co łączy Zbigniewa Zapasiewicza, Zbigniewa Wodeckiego, Czesława Niemena, Polę Raksę i wiele innych wybitnych postaci polskiej kultury? A to, że zostali wyróżnieni odznaką „Zasłużony działacz kultury”. Mamy ją w naszych zbiorach.
Na specjalnym pudełku widnieje logo z odznaką. Pod napisem umieszczono na nim coś, co przypomina grecką kolumnę. A w środku sama odznaka, czy raczej znaczek wsuwany.
Odznaczenie przyznawano w latach 1962-2005. Wtedy zastąpiono ją medalem „Zasłużony kulturze gloria artis”.
To oczywiście nie pierwszy znaczek w naszej kolekcji. Pisaliśmy już o nich m.in. TUTAJ i TUTAJ.
Oto pamiątka wyjątkowa, bo rodzinna. Plakietkę, którą znalazłem ostatnio w domu rodziców, używała moja ciocia-babcia z Gdańska. Zwiedziła pół świata, nie żartuję. A towarzyszył jej taki mały skarb.
Informacja z adresem/kontaktem do podróżnego mogła być przypięta do torby, ubrania, w zasadzie wszystkiego. Przydawała się na lotnisku, w autobusie, w Watykanie, Bułgarii, Paryżu. Francuska nazwa „Pologne” na niej może nieco mylić. Niekoniecznie musi chodzić o to, że ciocia akurat z nią była we Francji. Francuski to po prostu „europejski” język i to może być powód.
Z tyłu widać pieczątkę, która pokazuje skąd pochodzi ta plakietka. To Polskie Biuro Podróży Orbis. Pisaliśmy o nim wielokrotnie. Chociażby TUTAJ
Albo TUTAJ
Zdradzę Wam, że pod tym adresem, na Długiej w Gdańsku, tylko po drugiej stronie budynku mieścił się legendarny Coctail Bar. Z ciocią-babcią chodziliśmy do niego przez wejście na klatkę. Szczególnie na lody w pucharku, mmm…
To jest jedno z tych znalezisk, które trudno nam skomentować. Po prostu się nim zachwycamy. Przy jednym ze śmietników leżało takie cudo.
Oto oryginalny scenopis filmu „Korczak” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Scenopis pochodzi z 1989 roku, a autorką scenariusza jest sama Agnieszka Holland. Film zrealizował nieistniejący już Zespół Filmowy Perspektywa, którego dyrektorem artystycznym był Janusz Morgenstern.
Scenopis składa się z dwóch tomów. Ale to nie wszystko. W środku dwa dodatkowe skarby.
Najpierw wycinek z „Gazety Wyborczej” z 1990 roku z recenzją filmu Tadeusza Sobolewskiego. To może świadczyć o tym, że na przykład ktoś pisał pracę o tym filmie i zbierał o nim materiały. Tylko dlaczego tak brutalnie się ich pozbył?
Drugi dodatkowy skarb to rozpiska jednego dnia planu zdjęciowego.
Plan pracy z dnia 26.10.1989 roku. Ma wszystkie pieczątki i podpisy. Ekipa, w tym grający główną rolę Wojciech Pszoniak, mają stawić się na ulicy Małej. Rozpiska zawiera harmonogram dla wszystkich aktorów/statystów, wykaz rekwizytów itp. Ma też wszystkie potrzebne pieczątki i podpisy.
Podpis złożył II kierownik Produkcji Robert Lipiński.
Nie wiem jak można było wyrzucić taki skarb. Na szczęście go uratowaliśmy.
Polecam, polecam! Nasz Polonez na kablu, o którym pisałem m.in. TUTAJ, trafił do gazety, ale nie tylko on.
Nie ma co ukrywać, do nowego numeru magazynu „Esquire” napisałem tekst o skarbach z minionej epoki. Kilka z nich mamy w swojej kolekcji.
Myślę, że tekst będzie dobrym przewodnikiem dla tych, którzy myślą o zbieraniu takich skarbów albo mają je od lat i po prostu nie wyrzucili. Polecam serdecznie!
Podczas ostatnich małych włoskich wakacji nie mogłem darować sobie wizyty w jednym z tamtejszych antykwariatów. Zupełnie przypadkowo znajdowała się w nim pokaźna kolekcja kaset VHS. Oczywiście kupiłbym je wszystkie… ale musiałem wybrać. Jak jedną, to mogłem tylko z tym genialnym filmem.
Pomyślałem, że film Sergio Leone z 1984 roku zakupiony na włoskiem ziemi to będzie wyjątkowa pamiątka. O samym obrazie napisano już tak wiele i ciekawie, że nie będę się tu wychylał. Skupię się na kasecie.
Na zdjęciu powyżej widać logo jednego z najważniejszych wydawców kaset VHS w latach 80 we Włoszech, De Laurentis Ricordi Video. To spółka, którą zawiązała się z połączenia firmy słynnego producenta Dino De Laurentiisa i włoskiego firmy Ricordi Video. Mieli taką ładną czołówkę.
Ta kaseta została wydana w 1987 roku. Było to któreś kolejne wydanie wideo z tym filmem. Na kasecie widnieje dużo bardzo miło brzmiących napisów, na przykład:
„Film per tutti”, czyli zdaje się: film dla wszystkich.
„Tutti i diritti reservati”, to chyba: wszystkie prawa zastrzeżona.
No i do tego ten włoski tytuł!
Dziwne musi być oglądanie tego filmu na włoskiej kopii. Przecież w kraju Roberta Badzia, jak mówił pan Szpakowski, dubbingują wszystko. Czyli Robert De Niro mówi po angielsku, ale po włosku, hmm.
Poprzedni właściciel kasety zapłaciłby jednak karę w mojej wypożyczali Paco w Słupsku w latach 90. Nie przewinął kasety do początku.
Eh ci Włosi…
Może nie miał takiego urządzenia. Oto przewijaki do kaset VHS, o których pisaliśmy TUTAJ.
Nasza makieta kolejki H0 zbliża się do finału, to znaczy do budowy. Kończymy etap zbierania materiałów. Więcej informacji o niej przeczytacie w zakładce „Makieta H0”.
Mamy już sporo domków, tory, dworce, lampy, przejazdy, samochody, drzewa i wiele innych potrzebnych przedmiotów. Teraz mamy też już wyjątkową postać, która zagości na makiecie.
Oto Osterhasin, czyli króliczek, trochę Playboya. Pani malarka została wyprodukowana przez niemiecką firmę specjalizującą się w takich modelach, Preiser.
Króliczek jest przyznam dość skąpo ubrany, ale to przecież pani malarka…
Myślę, że ten prezent od przyjaciela bloga sympatycznie ubarwi makietę, do której budowy zabieramy się już wkrótce!
Jeżeli ktoś z was ma jakieś elementy, które super wyglądałyby na naszej makiecie, prosimy o kontakt: przyj@wp.pl.
W następnym wpisie kolejne ludziki, trochę mniej kolorowe.
Niemal dokładnie rok temu pisałem o zbiorczym, nowym wydaniu komiksów z zeszytów „Relax” wydawanych na przełomie lat 70 i 80. Wtedy wpis zakończyłem zdaniem pełnym nadziei: „oby ukazały się kolejne zbiorcze wydania”. No i się udało!
Kolejne zbiorcze wydanie już na rynku. Nie będę tu opisywał historii samego magazynu „Relax”, bo wspominałem o tym już TUTAJ przy okazji pierwszej części. W drugiej… kolejne perełki.
Oto spis treści. Dla mnie jednym z ważniejszych komiksów była opowieść o pewnym blondynie, który zaczął ćwiczyć judo. Sam, kiedyś, w Słupsku, tak zaczynałem…
To opowieść „Konus” rysowana przez Marka Szyszko (m.in. „Pilot śmigłowca”) i napisana przez Krzysztofa Szweda. No umówmy się, banalna. Ale ile tam pięknych scen i obcych języków. Chociażby taki obrazek.
No i słynna odzywka a propos „dewizowców”…
A na deser, komiksowe disco! Tylko dens ma sens – jak mawiał klasyk.
Ale przyznam, że pierwszą historią jaką sobie przypomniałem była opowieść Janusza Christy (tak, to ten od Kajko i Kokosza) „Coś z ryb”, do tego „Palacze”, no i doskonałe „Bajki dla dorosłych”.
Tak jak z poprzedniego zbiorczego wydania, z tego pamiętam poszczególne obrazki, kadry, nawet nie same komiksy. Tak jest z futurystyczną historią „Tam gdzie słońce zachodzi seledynowo” z rysunkami Waldemara Andrzejewskiego i scenariuszem Stefana Weinfelda (w poprzedniej antologii była moja ulubiona „Czarna róża” jego autorstwa).
To smutna historia o tym, jak maszyna ratuje… człowieka.
Dobrze pamiętam również „Pięć kroków wstecz” o harcerzu, który za pomocą specjalnych butów przenosił się w różne epoki wstecz. Polski „Powrót do przyszłości”.
Są tu również trochę futurystyczna „Vahanara” z rysunkami Jerzego Wróblewskiego…
…oraz „Opowieści nie z tej ziemi” Witolda Parzydło. Widać tu fajnie różnice między komiksami. Pierwszy bazujący na dużej ilości tekstów, drugi jednak bardziej obrazkowy.
Fajne są tu „rzeczy” Edwarda Lutczyna, chociażby „Lekcja tenisa”…
i przede wszystkim „Mundial 78”. To historia tego, co śniło się panu trenerowi Jackowi Gmochowi przed mistrzostwami. Przypomnę, że podczas mistrzostw świata’78 Gmoch z reprezentacją zajął 5 miejsce.
Prawda, że podobny. A tego pana na dole to rozpoznajecie?
Tak, tak, to historia o porwaniu najlepszych piłkarzy świata.
A jeszcze na koniec taka patriotyczna, propagandowa historia wojenna o początkach II wojny światowej. Scenariusz, delikatnie mówiąc, naciągany, no i te rysunki. Ech…
Ale tu jaka niespodzianka! Rozpoznają państwo tego pana? 😉