Author Archives: przyj

Spłukać gorącą wodą

Ten eksponat zdobyliśmy podczas naszej niedawnej imprezy w Stacji Muranów. Był tam pewien Pan, który miał kilkanaście przeróżnych detergentów. Wszystkie oryginalne i w ogóle nieużywane. My nabyliśmy płyn do mycia Lavosan.

lavosan1

Najpopularniejsze w PRLu były Ludwiki, ale nie tylko nimi myto naczynia. Lavosan wyprodukowała Chemiczna Spółdzielnia Pracy Septoma w Ząbkach. Jej początki sięgają 1939 roku. Od 1977 roku nazywa się Septoma i zajmuje się przeróżnymi środkami do dezynfekcji.

lavosan3

Nasz płyn kosztował 64zł. Wszystkie napisy zostały odlane na butelce z tworzywa. Aby łatwiej było dozować płyn wystarczyło uciąć koniuszek szyjki.

To płyn do mycia naczyń stołowych, kuchennych i lodówek. Producenci polecają: „Stosować 3 łyżeczki na 5 litrów wody. Spłukać gorącą wodą”.

lavosan2

Wciąż się dobrze pieni…

Otagowane , , ,

Piny dla całej rodziny

Nasza kolekcja znaczków sprzed lat powiększyła się o kolejne wyjątkowe okazy.

Na początek znaczek Zjednoczonego Przedsiębiorstwa Rozrywkowego Tip Top, to ten na dole.

znaczki

ZPR to przykład instytucji w PRL, która zajmowała się życiem estradowym. Były wtedy tzw. Estrady, Polska Federacja Jazzowa, Zakład Widowisk Estradowych i Rozrywkowych czy właśnie nasz Tip Top. Imprezy, dyskoteki organizowały w PRL właśnie tego typu instytucje. Jak to wyglądało ciekawie opowiada w książce „Big Beat” Marek Karewicz. Bywało tak, że organizator wykupywał bilety do kina na jakiś popołudniowy seans i to wszystkie na daną salę. Potem organizował w niej koncert jakiejś kapeli pobierając za to oczywiście opłatę. Właściciel kina też dostawał swoją działkę i wszyscy byli zadowoleni.

Tip Top zajmował się też prawdopodobnie dyskotekami. A za pierwszą w Polsce wielu uznaje imprezy w sopockim Grand Hotelu, które zapoczątkował w 1970 roku legendarny promotor muzyczny Franciszek Walicki. Chociaż na pewno spore grono osób za dyskotekę uzna też sopocki Non Stop działający od 1961 roku, ale mój tata nazywa go chyba trafniej: klubem tanecznym. Czy ktoś tam bywał? Dajcie znać. Dzisiaj Tip Top zajmuje się bodajże salonami gier.

Drugi znaczek jest poświęcony w Mistrzostwom Świata w Piłce Nożnej w Niemczech w 1974 roku. O wydarzeniu pisaliśmy już tutaj: https://bufetprl.com/2013/11/14/mistrzowskie-koperty-z-ms-1974-roku/

Na górnym zdjęciu widać ten znaczek po lewej stronie. Są też na nim znaczki Polskiego Związku Karate, 1 Maja i Czeburaszka zwana Kiwaczkiem (mały na środku zdjęcia).

czeburaszka1

Bohater, bohaterka?, opowiadań Eduarda Uspienskiego zdobyła sławę dzięki kukiełkowej animacji radzieckiej z lat 70. W bajkach nieodłącznym kompanem przygód jest krokodyl.

Mamy też znaczek muzyczny w kolekcji. To reklamówka „Rock Band – Poland Kombi„.

kombi1

Motyw z muchą nawiązuje do okładki debiutanckiej płyty Kombi z 1980 roku „Kombi”, która wygląda tak.

kombi

Mamy również trzy znaczki, różne, Polskiego Fiata. To pomniejszona wersja tego co można było zobaczyć chociażby na przedzie Dużego Fiata.

fiat

Wreszcie trzy znaczki wyjątkowego polskiego komputera konstrukcji Jacka Karpińskiego K 202. Pisaliśmy o nim już tutaj: https://bufetprl.com/2014/03/22/byc-geniuszem-w-prl-u/

KtK Computer Systems K-202 Poland-Warszawa” jest w trzech wersjach. Prezentują się tak.

k202

 

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , ,

Poszukiwacze zaginionych skarbów

Sokole Oko, Doktorek, Długi Ozór i przede wszystkim Pan Samochodzik -€“ bohaterowie książek Zbigniewa Nienackiego wyruszają na poszukiwania w najlepszej ekranizacji, czyli miniserialu „Samochodzik i templariusze”, który aktualnie można oglądac na Kino Polska.

samochodzik1

Pierwsza filmowa adaptacja książek Zbigniewa Nienackiego o historyku i pracowniku Centralnego Zarządu Muzeów panu Tomaszu, zwanym Samochodzikiem, miała premierę w 1965 roku. Dokonał jej Stanisław Jędryka, a główną rolę zagrał Jan Machulski. Siedem lat później do postaci Samochodzika powrócono w serialu „Samochodzik i templariusze” i to ta adaptacja powieści „Pan Samochodzik i templariusze” przypadła autorowi książki najbardziej do gustu.
Sam Nienacki był autorem serialowego scenariusza. Tutaj w głównej roli pojawił się Stanisław Mikulski, który w wywiadach bardzo dobrze wspomina pracę nad serialem. Był wtedy już znanym agentem J-23, do czego zresztą nawiązuje serial. W jednej ze scen w trzecim odcinku słychać słynny motyw muzyczny ze „Stawki…”.
W serialu grają też m.in. Lech Ordon, Danuta Szaflarska, Alina Janowska i Ewa Szykulska. Ta ostatnia wciela się w duńską turystkę Karen. Głos Szykulskiej został tu zdubbingowany przez Janinę Borońską, która zresztą sama zagrała w późniejszej adaptacji „Pan Samochodzik i niesamowity dwór”. Bardzo ważną rolę w filmie w reżyserii Huberta Drapelli gra też pojazd Pana Samochodzika. Wehikułem jest tu lekko przerobiony, używany przed laty w wojsku niemieckim Volkswagen 166 Schwimmwagen. Z tym pojazdem wiąże się również dramatyczna historia z planu zdjęciowego, przytaczana w książce „Kultowe seriale” Piotra Piotrowskiego. Podczas jednego z ujęć kierujący pojazdem Mikulski wjechał wraz z trzema młodymi bohaterami książki i serialu do jeziora. Auto zaczęło się topić, a ekipa nie przygotowała żadnego zabezpieczenia ratunkowego. Mikulski sam uratował trójkę młodych chłopaków. A ci chłopcy to: Tomasz Samosionek (Długi Ozór), dzisiaj operator, głównie filmów dokumentalnych, Roman Mosior (Sokole Oko), który nie kontynuuje dzisiaj kariery aktorskiej, i Stefan Niemierowski (Doktorek), którego nazwisko w czołówce napisano z błędem (Niemirowski), a który karierę aktorską kontynuował później sporadycznie.

samochodzik2

Oglądając ten serial, warto przy okazji zwrócić uwagę na dialogi. Takiego słownictwa już w dzisiejszym kinie ani na ulicy się raczej nie spotyka. Kto dziś po tym, jak wszystko poszło źle, nie tak, powiedziałby „kompletny kotlet”?

Muzykę do pięcioodcinkowej serii przygotował Piotr Marczewski, który ma na koncie chociażby pracę przy serialach „Kariera Nikodema Dyzmy” czy „Daleko od szosy”.

A oto czołówka serialu: http://www.youtube.com/watch?v=_zXP_XmLYis

Tekst ukazał się w „Kulturze” DGP z dnia 4.04.14

Otagowane , , , , , , , , , ,

Kasetowy „walker”

Sony wypuściło swój pierwszy walkman w 1979 roku. Polscy inżynierowie postanowili przenośny odtwarzacz kasetowy wyprodukować w 1987 roku. Nazwali go Kajtek. Oto on:

kajtek1

PS 101 Kajtek, bo€“ taka była jego pełna nazwa, nie należy do najjaśniejszych polskich myśli inżynieryjnych, ale jest nasz! Potrzeba było do niego aż 4 baterii paluszków. Do tego bardzo często wciągał kasety. Był też sporych rozmiarów i oczywiście jakością odtwarzania odstawał od japońskiego poprzednika.

kajtek2

Kajtka produkowały w latach 1987-89 Zakłady Radiowe im. Kasprzaka w Warszawie. Otwierana ręcznie klapka, trzy przyciski funkcyjne (niestety bez przewijania do tyłu) i potencjometr suwakowy -€“ to opis Kajtka w skrócie. Niestety nie posiadał on zaczepu do montowania go do paska u spodni, a jedynie pasek, którego nasz egzemplarz nie posiada.

Co ciekawe, wyprodukowano również wersję na eksport. Walkman otrzymał nazwę PS 102 Walker. W sieci udało nam się znaleźć jego zdjęcie:

walker

Podobno byli tacy, którzy podłączali Kajtka do radia i robili z tej konstrukcji wieżę. Z tego co wiemy Kajtek był dostępny w czterech kolorach: czerwonym, żółtym, zielonym i różowym.

Najgorsze jednak było to, że już w momencie, kiedy pojawił się na rynku był obciachem.

kajtek3

Więcej o historii walkmanów możecie przeczytać w naszym wcześniejszym wpisie: https://bufetprl.com/2013/07/06/walkman-substytut-wolnosci/

Otagowane , , , , , , ,

Połamane kostki Slya

Mieli go grać Robert Redford, Burt Reynolds i James Caan. Rockym został jednak Sylvester Stallone i ta rola stała się jego życiowym wyczynem. Film „Rocky” przypomni w najbliższą środę TV4. To przypominamy i my, przecież w latach 80. rządził na VHS równie mocno co „Commando” czy „Rambo”.

rocky1

Producenci z United Artists najpierw zainteresowali się scenariuszem filmu autorstwa samego Stallone’a. Napisał go m.in. pod wpływem historycznej walki Chucka Wepnera z Muhammadem Alim w 1975 roku oraz postacią Rocky’ego Marciano. Producenci przygotowali na niego kilka milionów dolarów. Nie wiedzieli tylko, że to sam Stallone chce zagrać Rocky’ego. Zastanawiali się raczej nad Robertem Redfordem, Burtem Reynoldsem i Jamesem Caanem. Gdy Sly postawił ich pod ścianą, zgodzili się na niego, ale na film dali tylko milion dolarów. Obawiali się Stallone’a jako aktora, bo przecież w tym czasie (produkcja zaczęła się w 1975 roku) Sly był postacią niemal anonimową. Był zaledwie po kilku małych rólkach, m.in. w serialu „Kojak”.

rocky2

Producenci wzięli Stallone i powiedzieli mu: „Jeśli się nie sprawdzisz chociaż przez chwilę, źle zapalisz papierosa, spojrzysz, pozbędziemy się ciebie” (mówi o tym dokument „The Rocky Saga”). Sly wiedział, że film może być dla niego jedyną szansą na wybicie się. Dał z siebie wszystko, a wiele scen wymagało improwizacji, począwszy od samego treningu przed walką. Słynny bieg Slya po Filadelfii odbywał się głównie bez pozwoleń, wymyślano go na bieżąco. Jak przez port przepływał statek, proszono Slya by szybko wyskoczył z samochodu i kręcono, jak biega. Podczas treningów walił w kawałki mięsa tak mocno, że połamał sobie kostki. Niektóre monologi też były improwizowane. Problemem były sceny bokserskie, bo Sly nie trenował przecież boksu. Ale ostro wziął się do pracy, przez pół roku ćwiczył ze słynnym trenerem Jimmym Gambino, który zresztą pojawił się też w filmie.

rocky3

Efekty przerosły twórców -€“ kolejki przed kinami na całym świecie i sława. Aktor, który grał u boku Slya postać Apollo Creeda, Carl Weathers, wspomina w „The Rocky Saga”, że sława przyszła z dnia na dzień. Kilka godzin po premierze nie mógł już przejść po ulicy. Jeszcze większy szał dotyczył Stallone. Film zarobił ponad 200 mln dolarów, stając się hitem 1976 roku. Obraz otrzymał trzy Oscary, w tym za najlepszy film. Nic dziwnego, że doczekał się tylu kontynuacji. Ostatnia, „Rocky Balboa”, pojawiła się w kinach w 2006 roku. Co pewien czas Stallone zapowiada kolejną część.

Oto doskonały dokument o całej sadze „Rocky”: http://www.youtube.com/watch?v=1tEbIMbKk_c

Tekst ukazał się w ostatnim dodatku „Kultura” DGP.

Otagowane , , , , , , ,

Seks i… wakacje

Do tego wpisu doszło dzięki kolejnym prezentom jakie uzupełniły naszą kolekcję. Jeden z nich dołączy do naszego działu erotycznego, o którym pisaliśmy już tutaj: https://bufetprl.com/2013/11/04/sex-man-i-erotyczne-gwiazdy/

Radek z Gdańska, a w zasadzie Patrycja, a tak naprawdę jej mama, podarowali nam trzy książeczki, z których przede wszystkim pokochaliśmy (to wyjątkowo dobre słowo) „Seks i… wakacje” znanego specjalisty seksuologa Zbigniewa Lwa-Starowicza. Okładka mówi bardzo wiele:

lew-starowicz1

Na okładce książeczki piękna pani z lekko tylko uchylonym atrybutem. Pani jest wyjątkowo amerykańska. Czapeczka z daszkiem, butelka Sprite, kolorowy parasol i prawdopodobnie kask z futbolu amerykańskiego, na którym opiera głowę. Tu ciekawostka, zdjęcie jest „odbite”, dopiero przyłożone do lustra pokazuje dobrze napis Sprite na butelce i na czapce pani.

Uwaga, uwaga, jeden z czytelników i przyjaciel bloga dokonał nowych odkryć, o czym informuje w komentarzu poniżej. Otóż po nieprzespanych nocach, telefonach do USA, godzinach spędzonych w archiwach udało mu się odkryć, że czapka ma logo drużyny Chicago Bears, a kask nieaktualny już znaczek Denver Broncos.

Jak widać cena tego wydawnictwa to 3600zł. Ukazało się prawdopodobnie w 1990 roku, a wydała ją Agencja Presspol-Spółdzielnia Pracy Dziennikarzy w Warszawie. Środek już nie jest tak wybuchowy jak okładka. Rysunki przedstawiają się na przykład tak:

lew-starowicz2

A zawartość merytoryczna? Miłość, Płeć a miłość, Start w życie seksualne, Cel i sens współżycia seksualnego, Wybór pozycji, Metody antykoncepcyjne – tytuły rozdziałów jasno mówią z czym mamy do czynienia.

Kolejne dwie książeczki są już może mniej widowiskowe, ale wcale nie mniej ciekawe.

Pierwsza opowiada o historii i przypomina tekst międzynarodówki (pieśni powstałej we Francji pod koniec XIX wieku) i to w czterech językach: polskim, francuskim, angielskim i rosyjskim.

miedzynarodowka2     miedzynarodowka1

Kosztowała 70zł i genialnie mieści się w kieszeni.

Tak jak druga książeczka.

engels1

To wydane w 1990 w Kijowie dzieło Engelsa. Na szczęście takie książki przestały wychodzić, przynajmniej u nas…

engels3

Otagowane , , , , ,

Być geniuszem w PRL-u

Oto opowieść o Jacku Karpińskim, genialnym konstruktorze epoki PRL pozbawionym szans na realizację nowatorskich projektów informatycznych. Właśnie ukazała się o nim bardzo ciekawa książka: „Geniusz i świnie, rzecz o Jacku Karpińskim”.

karpinskiokladka
Spacer po części wystawy warszawskiego Muzeum Techniki i Przemysłu w Pałacu Kultury i Nauki poświęconej retro informatyce. Obok ściśniętych C64, atari i innych małych komputerów niesamowite wrażenie robi urządzenie Akat-1. To analizator równań różniczkowych z 1959 roku. Urządzenie wyglądające jak przyniesione z planu filmu science fiction swoim unikatowym wzornictwem zdecydowanie wyprzedziło czasy. Obok wystawione są dużo mniej spektakularne skrzynki z guzikami i pokrętłami o nazwie K-202. Z tyłu zaś wisi lekko pożółkły plakat z wizerunkiem Jacka Karpińskiego. To właśnie ten instruktor geniusz odpowiada zarówno za Akat-1, jak i K-202. Ten drugi stał się jego najsłynniejszym wynalazkiem oraz największym przekleństwem.

Reportażysta Piotr Lipiński najpierw zrealizował filmowy dokument o Jacku Karpińskim. Teraz postanowił poszerzyć swoją opowieść o konstruktorze i przygotował ją w formie książki. Dzięki temu możemy poznać historię nie tylko komputera K-202 i jego konstruktora, lecz także historię rodziców Jacka Karpińskiego, a to opowieść nie mniej fascynująca.

k202

Jego ojcem jest Adam Karpiński, pionier polskiego alpinizmu, który w 1939 roku kierował słynną wyprawą w Himalaje. Tam zaginął, jego ciała nigdy nie znaleziono. Jego fascynacja górami wyrażała się w wynalazkach, nad którymi pracował. To on udoskonalił buty do wspinaczki, namioty, sposób ubierania. Pasjonował się też lotnictwem,
był genialnym konstruktorem, który udoskonalał wszystko, czego dotykał. Opracował na przykład własny model nart wodnych. Nigdy jednak nie było mu dane w pełni rozwinąć swoich możliwości. Podobnie było z jego synem,
Jackiem.
Wyciągając pobieżne wnioski z „Geniusz i świnie” można by o nim napisać: kobieciarz, współpracownik wywiadu, mający problemy z porozumiewaniem się z tymi, którzy wiedzieli mniej od niego (a było ich sporo), i
nieoddający długów. Ale to tylko minimalne fragmenty z jego pasjonującej biografii. Karpiński przede wszystkim wymyślał i konstruował genialne komputery, które wyprzedzały nie tylko maszyny działające w PRL-u, lecz
także podobne na świecie. Jego maszyny odróżniały się, bo jak sam mówił: „Tak naprawdę nie wiedziałem, jak się buduje je gdzie indziej”.

karpinski

Podczas gdy w polskich zakładach stały zajmujące całe pomieszczenia wadliwe komputery Odra, on potrafił skonstruować wspomniany K-202 wielkości walizki i do tego z wielokrotnie większą mocą obliczeniową i minimalną
wadliwością. Mało tego – większą niż komputery osobiste produkowane na Zachodzie 10 lat później. Im lepsze budował maszyny, tym bardziej nie podobało się to jego zwierzchnikom. Współpracował z zachodnimi firmami,
wybijał się nowatorstwem, a do tego nie ze wszystkimi potrafił współpracować – to w PRL nie było mile widziane. Coraz więcej osób zaczęło rzucać mu kłody pod nogi. Nawet kiedy porzucił informatykę i zajął się hodowlą świń, nie udało mu się uniknąć szykan. Zaszczuty wyjechał za granicę, ale tam z kolei ujawniła się jego kolejna wada –
nieumiejętność działania w biznesie. Nie doczekał się takiego współpracownika jak chociażby Steve Wozniak. Ten wizjoner miał u boku genialnego stratega i marketingowca Steve’a Jobsa. U boku Karpińskiego kogoś takiego zabrakło. Po zagranicznych niepowodzeniach konstruktor powrócił do wolnej Polski, ale nie odnalazł się w nowej rzeczywistości.
Jak jednak przyznał, niczego nie żałuje: „Miałem bardzo ciekawe życie”.

Polecam dokument o Jacku Karpińskim: http://www.youtube.com/watch?v=gjqUxvESbsU

Otagowane , , , , , , ,

Było pięknie!!!

Ostatnia niedziela na pewno przejdzie do historii naszego bloga.
Impreza „Wyprzedaż towarów PRL” w Stacji Muranów przerosła nasze wszelkie oczekiwania.

Najpierw była potężna promocja i za nią wszystkim, którzy pomogli dziękujemy! Potem znoszenie eksponatów, ustawianie, szykowanie bloków czekoladowych itp. Oj napociliśmy się wraz z Łukaszem ze Stacji Muranów. Jak się okazało w niedzielę jeszcze przed otwarciem imprezy było warto…

okno1   okno2

Może z zewnątrz nie wyglądało to imponująco, ale za to w środku.

wyprzedaz1

W pierwszej sali przygrywała nam muzyczka z gramofonu Bambino. W barze blok czekoladowy i oranżada rozeszły się w trymiga. Nie zdążyliśmy nawet zrobić zdjęcia.

wystawa6

Po godzinie pozostało niewiele.

wystawa3

Pojawiło się sporo mediów.

wystawa14   wystwa11

Na wszystkich czekała przygotowana przez nas wystawa. Sporo popularnością cieszył się m.in. Polonez.

polonez1

wystawka

Wiele skarbów na swoich straganach mieli wystawcy. Sprzedawano ceramikę, płyty, okulary, zabawki…

wystawa12

wystawa10

Klienci dopytywali się o szczegóły.

wystawa13

wystawa1

wystawa2

Przemiły Pan pokazywał też detergenty z epoki.

wystawa5

Grano w warcaby. Wielką popularnością cieszył się Commodore.

wystawa9

wystawa0

W drugiej sali była wystawa kaset magnetofonowych i sprzętu RTV. Pojawił się nawet zawodnik czechosłowacki.

wystawa7

kasety1

W tej samej salce puszczaliśmy bajkę „Wilk i Zając” z radzieckiego projektora 8mm.

wystawa8

Przybyło wielu arcyciekawych zbieraczy. Ktoś kolekcjonuje Lego, inny ceramikę Społem, jeszcze inny znaczki. Wielu wystawców i odwiedzających obdarowało nas wyjątkowymi przedmiotami. Za wszystko pięknie dziękujemy!

Oto kilka  z nich:

Bierki marynarskie w pięknym pudełku:

bierki

Chińska plastelina:

plastelina

Super układanki:

ukladanka2   ukladanka1

Genialny radziecki kalkulator z 1987 roku:

kalkulator

I szałowa polska gra Kosmolotek z 1983 roku:

kosmolotek

Najczęstsze pytania jakie wszyscy zadawali podczas imprezy to „Czy jest jeszcze blok czekoladowy?” i „Kiedy powtórzymy taką wyprzedaż?”.
Odpowiedź może być tylko jedna: oczywiście, że powtórzymy!

Dziękujemy jeszcze raz wszystkim za pomoc i za odwiedziny, a Stacji Muranów za wyjątkowe miejsce i do zobaczenia wkrótce!!!

Otagowane , , , , , ,

Szaleństwo wyprzedaży PRL

Już jutro opowiemy o tym co działo się w ostatnią niedzielę podczas „Wyprzedaży towarów PRL” w Stacji Muranów. Oto zalążek opowieści…

wyprzedaz2

Otagowane , ,

Było magicznie!

Na wczorajszej imprezie, którą organizowaliśmy ze Stacją Muranów były niewiarygodne tłumy. Myślę, że lekko licząc ponad 500 osób. Wkrótce opowiemy o tym wydarzeniu na blogu, jak ochłoniemy…

Dziękujemy wszystkim, którzy odwiedzili „Wyprzedaż towarów PRL” i tym, którzy pomogli nam w promocji. Na pewno to powtórzymy.

bar6ok

Otagowane ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij