Category Archives: Druk

Kotlet i piwo

Wspominałem już tutaj o bardzo ciekawym czasopiśmie z PRL-u, „Dookoła świata”. Mam kilka roczników, o których pisałem m.in. tutaj: https://bufetprl.com/?s=dooko%C5%82a+%C5%9Bwiata

Powrócę do tego tytułu, bo w roczniku pierwszym gazety, czyli roku 1954, znalazłem wyjątkową cykliczną rzecz. Mianowicie komiks. Wtedy tak długa opowieść rysunkowa była w gazetach rzadkością. Tutaj redaktorzy wykazali się odwagą. Niestety wyszło…. ale o tym za chwilę.

„Przegrana stawka” to szpiegowska opowieść autorstwa Wandy Melcer i Józefa Olejarki. Melcer urodziła się w Helsinkach. Pisarstwem zajęła się jeszcze przed II wojną. W czasie wojny była w szeregach AK, po niej wróciła do pisania. Niestety także tego komiksu.

Piszę niestety, bo to po prostu propagandowy koszmar, którego akcja rozgrywa się w Niemczech. Są szpiedzy, jest piwo, imperializm i źli Amerykanie.

Sama historia jest, mówiąc delikatnie, mało dynamiczna i kończy się jakoś tak dziwnie i nagle.

Pojawia się tu dużo zagranicznych elementów, na przykład papierosy Camel. Za rysunki odpowiada tu Józef Olejarka. I kadry bywają nawet ciekawe.

W każdym razie rysunki jeszcze da się przejść, ale dialogi, majn got. No słabe są kurczę blaszka.

Ale oczywiście nie znaczy to, że trzeba ten komiks od razu odrzucić. Warto poczytać i przekonać się jak wyglądały próby przemycenia takich opowieści rysunkowych do gazet. Zresztą sami czytelnicy w listach do „Dookoła świata” krytykowali ten komiks. Chyba jeszcze nie byliśmy gotowi na takie rysunkowe opowieści. Tytus, Kajko i Kokosz jeszcze musieli poczekać na swoją premierę…

Otagowane , , , ,

Praca przy stoliku w „Bryzie”

– Co się stało?
– Przychodzisz o całe dwa miesiące za późno.
– Sezon. Trzeba było na chlebuś zarobić.
– Nie rozśmieszaj mnie. Twoja praca! Przy stoliku w „Bryzie”. Przyjaciele już się rozjechali? I Przyjaciółki?

Taki to mocny dialog w jednej z pierwszych scen prowadzą urzędniczka pocztowa Henia oraz jej adorator ubrany szałowo w dżinsy i czerwoną koszulę. Można go usłyszeć w jednym z odcinków Teatru Sensacji Kobra „Amerykańska guma do żucia Pinky”. Ostatnio natrafiłem na ten spektakl i przypomniałem sobie, że mam jego literacki pierwowzór.

Tekst ukazał się w serii „Ewa wzywa 07”. Trochę już o niej pisałem wcześniej tutaj: https://bufetprl.com/2016/02/18/kryminal-co-miesiac/

Ta opowieść pisarza i dziennikarza (drukował m.in. w „Świecie” i „Razem”) Jerzego Janickiego przenosi nas do pewnej nadmorskiej miejscowości (jak hotel „Bryza”, to może chodzi o Juratę), gdzie milicjanci próbują rozwikłać zagadkę zamordowania właściciela lodziarni.

W druku ukazała się w 1972 roku. W tym samym premierę miał spektakl oparty na niej, w reżyserii Józefa Słotwińskiego, który był reżyserem prowadzącym Teatr Sensacji. W jego spektaklu kapitalne postaci stworzyli m.in. Krzysztof Kowalewski i Emil Karewicz jako milicjanci, Janusz Kłosiński jako pijaczyna i Joanna Jędryka jako pracownica poczty. Polecam spektakl, można go obejrzeć legalnie tutaj: https://teatrtv.vod.tvp.pl/60385784/amerykanska-guma-do-zucia-pinky-9-czerwca-godz-2000

15 lat później, czyli w 1987 roku premierę miał film oparty na tej opowieści, a zagrał w nim m.in. Wojciech Pokora.

Przy okazji znalazłem jeszcze jeden ciekawy odcinek „Ewa wzywa 07”. To jeden z tych, które stały się kanwą scenariusza przygód porucznika Borewicza. Chodzi oczywiście o „07 zgłoś się”: „Grobowiec rodziny von Rausch”.

Historie w serii „Ewa wzywa 07” nie zawsze są szczególnie pasjonujące, ale za to okładki podobają mi się bardzo! No i ten milicyjny czterokołowy ścigacz z tyłu…

Otagowane , ,

Wszystkiego!

Niezmiennie najlepsze zdjęcie na Dzień Dziecka. Trzymajcie się tam! A dramatyczną historię mojego startu na zawodach rowerowych z okazji Dnia Dziecka w Słupsku pod koniec lat 80. przeczytacie na Facebooka bloga: https://www.facebook.com/Bufet-niejednoznaczny-%C5%9Bwiat-poprzedniej-epoki-188411117872146

W skrócie było ekscytująco-strasznie-super-dramatycznie.

Otagowane ,

Dworzec i hotel „Przyszłość”

„Na uwagę zasługiwały również modele architektoniczne do sklejania z kartonu i drewnianych elementów. Wśród propozycji znalazł się kościół Mariacki, pałac w Wilanowie, Katedra na Wawelu, ratusz w Cieszynie, Oblęgorek i Zamek Królewski w Warszawie. Producentem tych naprawdę atrakcyjnych modeli jest Spółdzielnia Rzemieślnicza „Przyszłość” w Cieszynie. Ceny kompletnych zestawów do sklejania, zawierają zadrukowane, wycięte elementy, wynoszą od 800 do 1200 zł” – taki fragment znalazłem w „Młodym Techniku” z 1989 roku. Dotyczył ogólnopolskiej giełdy modelarskiej i produktów spółdzielni „Przyszłość”. A przytaczam te słowa, bo jeden z ich extra produktów ostatnio znalazł się w mojej kolekcji.

Oto piękna makieta do sklejania, a dokładniej dworzec i hotel. To jedna ze słynnych makiet z czasów, kiedy kupowało się je w Składnicach Harcerskich.

Trochę już składałem na swoją makietę, o której piszę w dziale „Makieta H0”, modeli kartonowych, ale ten faktycznie wygląda bosko. H0, czyli w skali 1:87.

Sporo tu różnych elementów. Ściany z oknami, filary, dachy itp. Całość jest dworcem o uroczej nazwie Bambinowo. Jest nawet rozkład jazdy. Co prawda chyba pisany ręcznie, no ale jest. A w oknach hotelu są nawet kwiatki!

Jak w wielu takich modelach, niektóre elementy były drewniane. Dodatkowo są różne posypki imitujące trawę i piasek.

Zasadniczo proces składania jest łatwy do ogarnięcia, choć producent daje pewne wskazówki…

No właśnie, producent. To właśnie spółdzielnia „Przyszłość”. Opakowanie informuje również, że całość kosztowała 480 zł.

Uprzedzając Wasze pytania, tak, chcę to złożyć, ale to już inna historia…

Otagowane , , ,

Turyngia, Saksonia i te inne

Co jakiś czas dzwonią do mnie znajomi i mówią mniej więcej tak: – Cześć, słuchaj mam do oddania jakieś skarby sprzed lat, chcesz? I ja odpowiadam: – No jasne!

Tak było tym razem i skończyło się wieloma skarbami, w tym takim zestawem puzzli retro.

Wszystkie pochodzą z NRD, produkowało je zjednoczenie zakładowe o nazwie VEB Kombinat Plasticart Annaberg-Buchholz, specjalizujące się też min. w modelach autek. Opakowania mają oryginalne naklejki, jedna z ceną.

Jedne puzzle składają się z 500 elementów. Widnieje na nich krajobraz rezerwatu Spreewald, zwanego niemiecką Wenecją. Dwa pozostałe są po 300 elementów.

Oto zabytkowy zamek Wernigerode w Saksonii-Anhalt. Zdjęcie do puzzli wygląda jak z lat 70.

Kolejne 300 elementowe puzzle, to już barokowy pałac w Rudolstadt w Turyngii.

Udało się, póki co, ułożyć dwa zestawy, ale nie było to łatwe. Technologia wycinania puzzli 40 lat albo i więcej temu nie była zbyt precyzyjna. Zdjęcia też nie są najlepszej jakości. No ale się udało! Została jeszcze 500-tka.

A Wy pamiętacie jakieś swoje puzzle z PRL-u? Bo ja mam jeszcze takie cudo:

Otagowane , , , , ,

Czas na pocztówki

Święta za moment. To ostatni czas na wysłanie kartki i wizytę na poczcie. Na przykład Małej Poczcie.

Ostatni bastion PRL, cuchnący bękart minionej epoki, relikt Polski Ludowej – to tylko łagodniejsze określenia instytucji Poczty Polskiej. Otóż nie! O tym, że na poczcie może być miło, przyjemnie, elegancko i kolorowo świadczy produkt Spółdzielni Pracy Udziałowa z Częstochowy.

Mała Poczta to zabawka dla tych, którzy jako dzieci marzyli by kiedyś stawiać stemple, segregować listy czy dostarczać emerytury. Zabawka spełniała te marzenia. Mała Poczta ma w sobie wszystko by stać się pełnoprawnym punktem pocztowym. W zestawie są bowiem: znaczki pocztowe, kartki, widokówki, przekazy, kopertki, papier listowy, telegramy, stempelki, poduszka do stempli, a nawet żetony imitujące monety. Mało tego, samo pudełko stanowi skrzynkę pocztową.

Czarują zwłaszcza widokówki. Są wśród nich z bałwankiem, z jajkami wielkanocnymi i bawiącymi się dziećmi. Wszystko wygląda jak ręcznie malowane. Do tego jest oczywiście instrukcja.

Jedno z dzieci jest urzędnikiem pocztowym, pozostałe interesantami – instruuje.

Na pudełku widnieje symbol 3.12.75, co najprawdopodobniej oznacza datę produkcji. Cena detaliczna towaru wynosi 60zł. Takie zabawki powstawały nie tylko u nas, ale także na przykład w USA i to już kilkadziesiąt lat wcześniej. Zresztą wciąż można kupić ich nowe wersje.

To co, wysyłamy? Na przykład taką kartkę:

Otagowane , , , , ,

Trokary, bezoary, rozwieracze…

Przyznam się, że do czasu, kiedy ten katalog trafił do mojej kolekcji, to nie miałem pojęcia, że takie muzeum istnieje w Polsce. Ale okazało się, że tak. Nazywa się Muzeum Weterynarii, jest przy Muzeum Rolnictwa i mieści się w Ciechanowcu na granicy podlaskiego i mazowieckiego.

Ekspozycja działu weterynarii została otwarta w 1982 roku, a ten katalog pochodzi z 1984. I na dzień dobry znajduje się w nim coś, co uwielbiam w starych książkach: errata. Ileż tu fantastycznych poprawek, np:

-nie poże, a noże,
-nie hippikę, a hipiatrykę,
-nie głogonogów, a głowonogów,
-i moje ulubione, nie postać pół-konia, a postać pół-człowieka, pół-konia.

Dalej w katalogu jest opis powstania muzeum, no i historia weterynarii oraz przykłady eksponatów. Czasami dodane są grafiki, czasami zdjęcia. Muszę przyznać, że te narzędzia są dość przerażające, już z samej nazwy.

Bardzo fajne jest, że pod koniec katalogu jest wersja tekstu po angielsku, rosyjsku i francusku.

Ale to, co mnie tu raduje najbardziej, to okładka. Autorem grafiki jest Tadeusz Gajl, grafik, projektant herbów m.in. Białegostoku i województwa podlaskiego.

A tutaj więcej info o tym muzeum: https://www.muzeumrolnictwa.pl/muzeum/dzialy/muzeum-weterynarii

Otagowane , ,

Bywając w grotece zmądrzejesz dalece

Ciężko o bardziej ikoniczne wspomnienie jeśli chodzi o młodzieżowe gazety z PRL. Myślę, że wielu z nas powie: „Świat Młodych”. No to bum! Co prawda pisałem już o tej gazecie jakiś czas temu, a opisywany wcześniej numer pochodzi ze stycznia 1970 roku. Też piękny. Przeczytacie o nim tutaj: https://bufetprl.com/2016/05/12/gazeta-harcerska/

Teraz od przyjaciela dostałem inny numer „Świata Młodych”, z grudnia 1982 roku. Więcej tu kolorów, no i przede wszystkim komiks! Coś na co chyba najbardziej czekałem, kupując nowy numer gazety.

Pierwsza strona i pierwsze ciekawostki. Pojazdy powietrzne, Muppety, komputery, no i Groteka. Spotkanka z planszówkami musiały cieszyć się sporym powodzeniem. Widać, że zdjęcie ustawione (każdy ubrany w inny kolorek itd.), ale chyba i tak było fajnie. Wiele gier było wtedy trudno dostępnych, ale bywalcy znaleźli na to sposób. Wykonywali je sami. Z tekstu wynika też, że grali w gry, których ja nie znam, na przykład sidża.

Są stałe rubryki z wiadomości z różnych dziedzin. Na przykład o kosmosie, jeździectwie, narciarstwie.

Nie mogło zabraknąć mody i humoru. W modzie dla mnie koszmar: pulower!

Za to baaardzo lubię listy od czytelników, a do tego porady redakcji.

Wreszcie złoto. Gwiazdozbiór ŚM, a w nim król komisarzy milicji, Borewicz. A precyzyjniej wywiad z Bronisławem Cieślakiem.

Co było najlepszym finałem ŚM? Oczywiście komiks. Tutaj są „Przygody Jonki, Jonka i Kleksa” Szarloty Pawel. Oj czytało się, czytało…

Otagowane , , ,

Nostalgia dobra rzecz

Jak znajdziecie chwilę czasu i chcecie poczytać o mojej pasji, skarbach w kolekcji i nostalgii, to polecam tekst w natemat.pl: https://natemat.pl/389501,nostalgia-do-prl-milosc-do-shazzy-i-radzieckiego-plastiku-ukrywa-w-piwnicy

Oj się działo!

Czy to były ostatnie spotkania wokół moich dwóch dotychczasowych książek, nie wiem. Na pewno były pierwszymi w tym roku. Było fantastycznie!

Najpierw Darłowo i Miejska Biblioteka Publiczna. Przyznam bez bicia, że w mieście byłem chyba po raz pierwszy. Przynajmniej o ile pamiętam. No i baaardzo mi się podobało. Miły rynek, kilka kafejek (polecam m.in. Cafe Łódź), no i Tyrmand. Tak jest, Leopold Tyrmand, który ma w mieście swój pomnik i ławeczkę. Autor „Złego” bywał tu w latach 40. i akcję jednej ze swoich książek „Siedem dalekich rejsów” osadził właśnie w Darłowie. Zresztą w 1963 r. Jan Rybkowski nakręcił film na jej podstawie, „Naprawdę wczoraj”, w którym zagrali m.in. Andrzej Łapicki, Beata Tyszkiewicz, Gustaw Holoubek i Wiesław Gołas.

Ale dobra, wracając do spotkania…

Było fantastycznie, cała sala pełna, oryginalne gadżety sprzed lat, pokaz zdjęć, przekąski (koreczki, paluszki), no i oranżada! Do tego konkurs, opowieści gości, no po prostu ciekawe super spotkanie!

I info: moje obie książki są już do wypożyczenia w MBP Darłowo. Niestety tuż po spotkaniu musiałem uciekać, znaczy pojechałem do Słupska.

I będąc w Słupsku nie mogłem ominąć tego legendarnego miejsca, czyli pizzerii przy Barze Mlecznym Poranek. To najstarsza pizza w Polsce, o której zresztą wspominałem w swojej książce. Do wyboru kilka sztuk, mi pani poleciła z kiełbasą. Koszt 8,50 🙂 Ten smak świeżej sztuki prosto z pieca, mmm.

A wieczorem spotkanie w nowym extra miejscu w Słupsku. To kluboksięgarnia Cepelin Books (w miejscu, gdzie przez lata była Cepelia), naprzeciwko słynnego kina Millenium (od lat jest w nim niestety Biedronka). Spotkanie było pełne wzruszeń, przynajmniej dla mnie.

Pogadaliśmy o tematach wokół książek, wokół Słupska, spotkałem bardzo ciekawych ludzi. W tym moich przyjaciół, mamę mojego przyjaciela z podstawówki (dostałem od niej extra prezenty!), no i moją najlepszą nauczycielkę z podstawówki (chodziłem do SP14, znaczy wtedy to była SP14, teraz chyba 3). Pani Irenka to fantastyczna osoba, której wiele zawdzięczam. Przy okazji opowiedziała kilka historii z mojej szkoły, m.in. jak pożyczałem od niej pieniądze na zapiekanki z budki koło szkoły. Na szczęście powiedziała, że wszystko oddałem.

Oj działo się! Za wszystkie spotkania bardzo dziękuję, MBP w Darłowie oraz Cepelin Books za gościnę, a wszystkim, którzy przyszli za wspaniałe towarzystwo. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy!

Otagowane , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij