Category Archives: muzyka

Cienie Bufetu

BufetPRL znowu w teledysku, a ściślej gadżety z naszej kolekcji! Można je zobaczyć w najnowszym klipie polskiej legendy new romantic/disco, twórców przeboju „Spokój”, Super Girl Romantic Boys.

„Cienie” to singiel z ich najnowszej płyty „Osobno”. Wideoklip (scenariusz i reżyseria Roman Przylipiak) został zarejestrowany kamerą VHS z połowy lat 80 Quasar VM-10. Quasar to amerykańska marka powstała w 1967 roku. Pod ich szyldem pojawiały się nie tylko kamery wideo. Oto dowód:

Ale wróćmy do klipu. Na planie zostało wykorzystanych wiele naszych przedmiotów.

Zobaczycie m.in. szpulowiec Telefunken, o którym pisaliśmy TUTAJ

szpula3

Telewizory Vela oraz Neptun. O nich TUTAJ

vela  neptun3

Do tego lampki, plakaty, kasety, torby i różne gry. Chociażby takie cudo:

fokus1  fokus

O grze Fokus pisaliśmy TUTAJ

Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że współpracowaliśmy z Super Girl Romantic Boys. A teraz słuchamy i oglądamy!

A na planie było tak:

klip  klip1

klip3  klip4

klip5

klip6

klip7

Zdjecia Olga Przylipiak & Asia Łukijańczuk

Otagowane , , , , ,

Polska Szkoła Jazzu

To wyjątkowy wpis, bo połączy się z tym, o czym pisze na moim winylowym blogu winylowetrzaski.wordpress.com. Będzie bowiem mowa o doskonałej serii Polish Jazz, która właśnie doczekała się reedycji na winylach.
Mam kilka analogów tej serii, o kultowym „Astigmatic” Krzysztofa Komedy pisałem już chociażby TUTAJ.
Mój zestaw prezentuje się póki co tak:

polish jazz

A oto krótka opowieść o tej serii i wznowionych płytach.

„Trudno wskazać podobnie wartościową serię muzyczną w naszej stronie Europy. Wydanie płyty z logo >Polish Jazz< było niezwykłym wyróżnieniem. Znalazły się w niej albumy wyjątkowych artystów, Namysłowskiego, Komedy, Kurylewicza, Trzaskowskiego, Wróblewskiego, jazz tradycyjny, nowatorski, eksperymentalny”–  mówi Paweł Brodowski, redaktor naczelny serii wznowionej przez nowego właściciela Polskich Nagrań, Warner Music Poland.  Brodowski to dziennikarz od lat zajmujący się jazzem, jest redaktorem naczelnym magazynu „Jazz Forum”. Magazynu, którego pierwszy numer ukazał się w grudniu 1965 roku. W tym samym miesiącu i roku Krzysztof Komeda zarejestrował swój album „Astigmatic”.

polishjazz8

Była to jedna z pierwszych płyt, która ukazała się z logo „Polish Jazz” na okładce. „Serię wymyślił kompozytor i dyrektor artystyczny Polskich Nagrań Ryszard Sielicki. Przez lata realizował ją muzykolog Andrzej Karpiński” -€“ zdradza Brodowski. W jednym z wywiadów Karpiński podał powody powstania serii: „Zainicjowanie tej serii w tamtym czasie było jak najbardziej uzasadnione – polski jazz bowiem, po wyjściu z tzw. podziemia, robił prawdziwą furorę, gromadząc na licznych koncertach i festiwalach (np. Jazz Jamboree) tłumy słuchaczy. Kontakty naszych muzyków z czołówką światowego jazzu przyniosły znakomite rezultaty, czego dowodem są właśnie te płyty. Krótko mówiąc, zaczęliśmy się liczyć na światowych rynkach muzycznych”. „Polish Jazz” nie było zresztą jedyną serią Polskich Nagrań. Powstała także odwołująca się do źródeł naszej muzyki Musica Antiqua Polonica.

polish-jazz-go-right  polish-jazz-bossa-nova
„W latach 60. określenie >polish jazz< ugruntował m.in. zespół Andrzeja Kurylewicza. Podczas jego licznych występów na Zachodzie zaczęto mówić o polskiej szkole jazzu. Stała się takim zjawiskiem jak polska szkoła plakatu czy polska szkoła filmowa. To właśnie płyta kwintetu Andrzeja Kurylewicza >Go Right< jest uważana za nieformalny początek tej serii. Jest w zasadzie płytą zerową, jeszcze nie oznaczoną logo >Polish Jazz<, ale niejako rozpoczynającą tą serię” -€“ mówi Brodowski. Wypełniony autorskimi kompozycjami Kurylewicza oraz Wojciecha Karolaka i Jana Ptaszyna Wróblewskiego album to jedno z najważniejszych dokonań w europejskim jazzie nowoczesnym tamtych lat. Płyta znalazła się wśród pierwszych sześciu w ramach teraz wznawianej serii „Polish Jazz”.

polish-jazz-birthday  ewa bem

Ukazują się również debiutancki album grupy wokalnej Novi „Bossa Nova” (1967), „TWET” Tomasza Stańki (1974), „Birthday” zespołu Jarka Śmietany Extra Ball (1976) oraz Ewa Bem with Swing Session „Be A Man” (1981). Do tego wspomniany „Astigmatic” Komedy. Kolejnych kilkanaście płyt ukaże się jeszcze w tym roku.
O „Astigmatic” Paweł Brodowski mówi: „>Astigmatic< zostało przed zarejestrowaniem w studio zagrane podczas festiwalu Jazz Jamboree. Ale w nieco innym składzie. Na płycie zabrakło chociażby Michała Urbaniaka – zdaje się, że musiał wtedy zostać w Szwecji, pojawił się za to fenomenalny Zbigniew Namysłowski. Do tego dochodzą m.in. Tomasz Stańko i niemiecki kontrabasista Günter Lenz. Ta konstelacja dała fenomenalne efekty. Płyta wyprzedzała swoje czasy. W muzyce Komedy było czuć wpływy jazzu amerykańskiego, fascynacje chociażby >Kind Of Blue< Milesa Davisa czy jego muzyką do >Windy na szafot< Louisa Malle’a, ale jednocześnie słychać wpływy muzyki klasycznej, szeroko pojętej ludowej, awangardowej, intuicyjnej. To były bardzo rozbudowane tematy, które Komeda pisał szkicowo. Ta muzyka falowała, była tak pomyślana, by muzycy mogli improwizować, ale też spotkać się w różnych punktach”.

twet-polish-jazz

Co ważne, przy tej płycie, tak jak przy wielu innych serii „Polish Jazz” spotkali się nie tylko wybitni muzycy, ale też autorzy okładek i zdjęć. Zdjęcie Komedy na „Astigmatic” jest autorstwa najsłynniejszego polskiego fotografa jazzu Marka Karewicza, a okładkę przygotował Rosław Szaybo, późniejszy dyrektor artystyczny w wytwórni CBS, autor kultowych okładek płyt Judas Priest czy The Clash. Seria „Polish Jazz” robi wrażenie do dzisiaj właśnie też dlatego, że kreowali ją wybitni artyści różnych dziedzin.
„Polish Jazz” nie była jednak jedyną serią jazzową wydawaną w Polsce w minionej epoce. Swoje płyty pod nazwą PolJazz wypuszczało Polskie Stowarzyszenie Jazzowe. Od końca lat 70. polski jazz ukazywał się też na płytach Helicon Records założonego przez Międzynarodową Federację Jazzową. Wiele z płyt każdego z tych wydawnictw doczekało się później wznowień. Nie było jednak jeszcze tak przygotowanego wznowienia: CD, LP, nowy mastering, rozszerzone książeczki, a do tego zapowiedź nowych nagrań jak teraz w przypadku „Polish Jazz”. Oby „Polish Jazz” nie skończyło się na niemal 80 płytach. Zapewne nie będzie już kolejek po longplay’e jak przed laty w warszawskim głównym salonie Polskich Nagrań, ale fani jazzu nie powinni tej serii ominąć.

Otagowane , , ,

Czuj, czuj, czuwaj

Kontynuujemy drukarskie opowieści. Tym razem czas na czasopismo młodzieży harcerskiej „Na Przełaj”.

naprzelaj

Mamy trzy numery z końca lat 80, ale gazeta była już drukowana zdaje się w okresie międzywojennym. Najbardziej rozrosła się na przełomie lat 70. i 80. Współpracowali z nią chociażby Tomasz Raczek, Marek Sierocki, Jerzy Owsiak, Paweł Sito czy Mariusz Szczygieł. Dokładnie nazywała się Ilustrowany Magazyn Młodzieży Szkolnej (Tygodnik ZHP).

naprzelaj7

Najbardziej były popularne stałe rubryki, jak Prosto, Koalang, Giełda Absurdów, Muzykorama czy plakaty oczywiście.

naprzelaj4  naprzelaj3

naprzelaj5

Nie brakowało też jednak poważnych tematów, jak pokazują powyższe skany. Pierwszy dość mocny tekst, wyjątkowo dziś aktualny, o aborcji. Do tego korespondencja własna z NRD oraz wywiad z seksuologiem, o tym, że każdy z nas był kiedyś… kobietą.

naprzelaj9

Były również fotoreportaże, jak ten o rowerzystach.
A także poważne dyskusje o alkoholu. Tak jak ta, zaczynająca się od odważnego stwierdzenia: „Lubisz alkohol”.

naprzelaj8  naprzelaj6

Obok, kolejna ważna rubryka, modowa.

Najciekawsze były chyba jednak działy muzyczne. Przede wszystkim ostatnia strona, Muzykorama. Redagował ją legendarny Krzysztof Hipsz. Były tu newsy, sylwetki zespołów no i lista Metal Top 20.
Były też na przykład gotowe do wycięcia wkładki do kaset (na skanie gazeta po prawej).

naprzelaj1

Do tego recenzje…

naprzelaj0  naprzelaj2

Ja to jestem jednak największym fanem rubryki Prosto. Doskonałe były tam ogłoszenia czytelników.

naprzelaj10

Opłata za ogłoszenia wynosiła: pięć znaczków, które drukowane były w… „Na Przełaj”. Widać je zresztą na dole po lewej, na skanie wyżej.

A ogłoszenia były, na przykład, takie:

„Jestem sam – Misiek”
„Małgosiu J… pytaj codziennie o list dla Ciebie na głównej poczcie. Nie zapomnij! – Monika z Leszna”
„Poznam Patryka – Patrycja (znana redakcji)”
„Wszyscy chłopcy od 15-18 lat, jesteście nam potrzebni na najbliższą prywatkę u Zuzy. Musi być was przynajmniej czterech. Czekamy – Jojo, Fundzia, Zuza i Wacka”
i moje ulubione:
„Oświadczam, że nie podoba mi się nowa twarz Michaela Jacksona (patrz: Bravo nr 35”.

Szkoda, że ostatni numer „Na Przełaj” ukazał się na początku lat 90.

Otagowane , , , , , , ,

Wszyscy Razem

Na naszym blogu pisaliśmy już o wielu gazetach, także muzycznych. Był m.in. „Jazz”, był „Non Stop”. Ostatnio naszą kolekcję powiększył egzemplarz czasopisma niekoniecznie muzycznego, ale poruszającego tematy popkulturowe. Oto „Razem”.

razem

Tygodnik wychodził w latach 70 i 80, a wydawała go Młodzieżowa Agencja Wydawnicza. Nasz numer pochodzi z 1989 roku, kosztował wtedy 140zł. Przeglądając stopkę redakcyjną można poznać nie tylko dziennikarzy w nim pracujących, ale też na przykład kierowniczkę hali maszyn.

razem12

Na pokazanej ostatniej rozkładówce widać reklamy, ale też krzyżówkę i ciekawy kącik czytelników. Z niego dowiadujemy się na przykład, że:

„Piotr Suswał z Ćmielowa interesuje się piłką nożną, kocha Sandrę”.

„Jacek Brykalski z Katowic interesuje się muzyką italo disco, szuka przyjaciół”.

Wróćmy jednak do początku gazety. Pierwsza rozkładówka pokazuje graficzną fantazję twórców.

razem1

Po lewej są aktualności w stylu: „W Czechosłowacji zmiana cen. Drożeją m.in. (…) zapałki i kompoty. Tanieją wideokasety, kasety magnetofonowe…”.

Dodatkowo na dole można znaleźć ogłoszenie o pracy dla maszynistki. A po prawej startuje artykuł opowiadający o wymarzonych wakacjach młodych Polaków. Joanna lat 17 ma ciekawe marzenie: „ciekawie byłoby przeżyć wszystko co najpiękniejsze jednego dnia i w tym jednym dniu znać przeszłość i przyszłość ludzi, a potem o tym zapomnieć”.

Robert 13 lat ma bardziej przyziemne: „chciałbym zwiedzić różne kraje Europy jeżdżąc TIREM”.

Niestety tygodnik pokazał swoje brutalne oblicze publikując obok dział Realia, a do tego ceny niektórych marzeń.

razem10

18 dni w Amazonii kosztuje 3300 dolarów i 600 tysięcy zł, to cena wycieczki Orbis BIS. Bilet na film „Sztuka kochania” do warszawskiego kina Luna to koszt 400zł. Bilet wstępu na taras widokowy na Okęciu – 20zł, a bilet PKP Warszawa-Jarocin (festiwal, wiadomo) ulgowy 490zł. Atari ma rozbieżne ceny, od 127 do 879 dolarów. Na koniec: wizyta u psychoterapeuty 3-15 tysięcy zł.

razem4

Przejdźmy do rozkładówki. Tutaj mamy uczestników żużlowych mistrzostw świata w Lesznie’89. Jak oni wtedy genialnie wyglądali.

razem6

Są genialni Hans Nielsen, Henrik Gustafsson albo Simon Wigg. Do tego Polacy: Roman Jankowski i wciąż jeżdżący Piotr Świst. Nam spodobali się też Węgrzy. Dlatego daliśmy ich bliżej:

razem5

Niestety Polacy zajęli wtedy ostatnie miejsce, wygrali Duńczycy.

W magazynie nie mogło zabraknąć recenzji książkowych, teatralnych, kinowych i wideo.

razem0

Jest też poważnie. przykładem wywiad z byłym szefem KGB.

razem8

Czytelników bardzo ucieszyła też na pewno gra Trivia, w której można było wygrać komputer Atari 65xe. Oczywiście mamy taki w kolekcji. Poczytacie o nim TUTAJ.

Wreszcie muzyka. Są plotki, sylwetki, lista przebojów.

razem7

Jest też zajawiony na okładce muzyczny bohater „Razem” David Bowie. To wszystko w dodatku dla fanów Rytm, redagowanym przez Krzysztofa Domaszczyńskiego i Wiesława Weissa. Znalazł się tu nawet plakat Bowiego. Niestety jego jakość jest, delikatnie mówiąc, kontrowersyjna.

razem2

No i to co chłopcy lubili najbardziej. Ostatnia strona z magazynem Osobno. Zdjęcie pokazuje dlaczego tak bardzo ją lubiliśmy.

razem3

Otagowane , , , ,

16 kilo Hifi Stereo

Na blogu pisałem już o magnetofonie szpulowym Telefunken jaki mamy w kolekcji (TUTAJ) Ostatnio, dzięki przyjacielowi bloga, wzbogaciliśmy nasze zbiory o kolejny wyjątkowy egzemplarz, tym razem rodzimej produkcji. Oto Aria MS 2411 z Zakładów Radiowych im. M. Kasprzaka UNITRA-ZRK Warszawa.

aria3

Sprzęt produkowany w latach 80 waży 16 kilogramów! To genialny egzemplarz, bo może działać w poziomie i pionie. Czterościeżkowiec ma dwie prędkości przesuwu taśmy 9,5 cm/s i 19 cm/s, wskaźniki wychyłowe dla lewego i prawego kanału, licznik przesuwu taśmy.

Ważny jest tu przycisk „synchro”, którego wciśnięcie dawało odsłuch na słuchawki lub głośniki nagranego wcześniej materiału z jednej ścieżki podczas zapisu innego dźwięku na drugą. Prawie jak w studio nagraniowym.

aria

Był produkowany w kolorach czarnym i białym. To sprzęt popularny w latach 80, bardzo szybko znikał z półek. Był też zresztą produkowany na eksport, nazywał się nie wiedzieć czemu VELA TB 2408 HGS Electronic.

Przy okazji warto pokrótce przypomnieć historię szpulowców w Polsce. Pierwsza była Melodia. Produkcję tego magnetofonu  rozpoczęto  w Zakładach Radiowych im.  Kasprzaka w Warszawie  w 1959 roku. Była to w pełni rodzima produkcja, silnik opracowała firma Tonsil. Konstrukcja wykonana z drewna kosztowała wtedy równowartość kilku pensji.

Później, przez krótki czas, ZRK produkowały magnetofon Piosenka. Szybko pojawiła się konkurencja, Tonsil wypuścił bowiem magnetofon Wilga.

W 1962 roku nadeszła nowa era plastiku. W niej narodziła się konstrukcja Tonette. Pod koniec lat 60 technologia weszła na jeszcze wyższy poziom, po tym jak zakupiono licencje z niemieckiego Grundiga.

aria1

Seria ZK cieszyła się ogromną popularnością, była produkowana w setkach tysięcy egzemplarzy. Dekadę później nastąpił kolejny przełom, pojawił się pierwszy polski magnetofon stereofoniczny o symbolu ZK 246. Poza seriami ZK produkowało też z oznaczeniami z M, tak jak Arię właśnie.

Więcej o szpulowcach przeczytacie  w bardzo ciekawym artykule tutaj:
http://www.highfidelity.pl/@main-2184&lang=

A na deser nasz filmik ze szpulowca Telefunken z wyjątkowym nagraniem z naszej kolekcji:

Otagowane , , , , , , ,

Wideo, video, vhs

A teraz małe polecenie. Otóż w najnowszym numerze gazety muzycznej „Noise Magazine” możecie przeczytać m.in. tekst o nośnikach, którymi zachwycaliśmy się już w PRLu.

noise

Chodzi o kasety VHS. Piszę w tekście głównie o muzycznym kontekście związanych z tym, wcale nie wymarłym dzisiaj medium.

Przeczytacie w nim m.in. o tym, co wyświetlano z kaset VHS w kinach w latach 80 i o video singlach, czyli piosenkach wydawanych właśnie na kasetach VHS.

noise1

Na zachętę kultowy Kapitan Nemo i jego „Wideonarkomania”:

Otagowane ,

Dźwięki z Wifonu

Ten kasetowy wpis jest troszkę wyjątkowy. Niekoniecznie dlatego, że dotyczy oryginalnej polskiej kasety z lat, kiedy ten nośnik u nas jeszcze raczkował. Równie ważne jest to, że pochodzi dokładnie z roku moich urodzin, 1978.

nieoslepiaj

To piękna, w zasadzie kompilacja, „Nie oślepiaj”, wydana przez firmę Wifon. Ten Zakład Usług Foniczno-Wizyjnych pierwszą kasetę wypuścił w 1972 roku, na licencji firmy Thomson. Znalazłem informację, że pierwsze zamówienie złożył w Wifonie słynny impresario zajmujący się ściąganiem polskich artystów za Ocean, pan o pięknym nazwisku Wojewódka Jan. Zamówił 8 numerów katalogowych w łącznej liczbie… 2 tysiące sztuk. No nie jest to imponująca ilość.

W 1972 roku Wifon zapowiadał, że będzie wydawał 1 pozycję 60 minutową… miesięcznie.

nieoslepiaj2

Nie były to ambitne plany, ale na pewno po latach wzrosły wielokrotnie.
Nie ma co ukrywać, że jakość nie równała  się z zachodnimi odpowiednikami. Także jeśli chodzi o szatę graficzną, co dobrze widać na zdjęciach.

Za cenę 120zł można było jednak mieć fajną wiązankę przebojów przygotowanych przez Poznańską Orkiestrę Rozrywkową PRiTV pod dyrekcją Zbigniewa Górnego. Wokalnie wspierani byli przez grupę FART Janusza Piątkowskiego.

nieoslepiaj1

Obok kompozycji chociażby Górnego znalazły się tu wiązanki przebojów, w których można usłyszeć „Satisfaction” albo „Strangers in the night”. Ja najbardziej polubiłem jednak kawałek o genialnej nazwie „Stereo Track”.

Więcej o kasetach poczytacie TUTAJ, no i na podstronie KASETY.

Otagowane , , , , , ,

Jazz na kasecie

Dobra, wystarczy kasetowych pierdół w stylu Kriss Kross albo ICE MC, czas na poważną twórczość. Oto dwie genialnego płyty, dwóch genialnych jazzmanów. Oryginał i taki oryginał nie do końca. Najpierw oryginał.

coltrane

Trudno o lepszy tytuł dla tej płyty geniusza Johna Coltrane’a jak nie „Giant Steps”. To co Trane wyczynia tu wraz ze swoją sekcją to jedno z najważniejszych nagrań w historii jazzu. Jak nie ma tej płyty w jakimś rankingu najważniejszych płyt w historii muzyki w ogóle to znaczy, że ranking robił Artur Szpilka albo Walentina Tierieszkowa.
Kolega z poniższej kasety, Miles Davis mówił o nim tak: „Trane was the loudest, fastest saxophonist I’ve ever heard. He could play real fast and real loud at the same time and that’s very difficult to do … it was like he was possessed when he put that horn in his mouth. He was so passionate- fierce – and yet so quiet and gentle when he wasn’t playing.”

coltrane1

Wydany po raz pierwszy w 1960 roku materiał został wznowiony na kasecie najprawdopodobniej w latach 80. Wydała to firma Atlantic/Warner. To jest oryginalne, zachodnie wydanie. Ma kod kreskowy, no i profesjonalne nadruki na samej kasecie. Różnicę słychać też w jakości. Nielegalny Miles brzmi dużo gorzej.

miles

„Doo-Bop” Miles Davis nagrał 30 lat po powstaniu „Giant Steps” Coltrane’a. Nie jest to jakieś największe osiągnięcie Davisa, no ale to wciąż Miles. Zresztą on sam nie zdążył jej w pełni skończyć. Krążek został jednak „dograny” i wydany niedługo po jego śmierci.
Wydała to firma F&R, która miała całą jazzową serię z tym strasznym kolorem w obramówce okładek płyt. Na samej kasecie mamy tu już nie tyle nadruk, co naklejkę z nazwą płyty. Oj F&R się nie postarali. Swoją drogą ciekawe co oznacza ten skrót, Franek i Rysiek, Franciszka i Romek…?

miles1

Otagowane , ,

Tło pościgów i dansingów

Kilka razy pisałem na blogu o płytach wydawnictwa GAD Records. Specjalizujący się w odkurzaniu perełek sprzed lat label, tym razem zaskoczył niewiarygodnie. Otóż, po niemal czterdziestu latach od premiery pierwszego odcinka wydali muzykę z serialu „07 zgłoś się” autorstwa Włodzimierza Korcza!

07_zglos_sie

Tak pisałem o tym niesamowitym krążku w dodatku „Kultura” DGP.

„Byłem nikomu nieznanym refrenistą z Teatru na Targówku, dlatego emisja serialu z moim skromnym udziałem stała się rodzinnym wydarzeniem. Wszyscy krewni z Radomia, Krakowa i Szczecina zostali o tym powiadomieni. W końcu na ekranie pojawiły się napisy, a tam stało, że wokalizę wykonał Ryszard Markowski. Myślałem, że zabiję się z żalu. Nie można było tego imienia zmienić, bo to by się wiązało ze zmianą napisów w całej pierwszej serii” – tak w książce „07 zgłasza się. Kulisy powstawania serialu” Piotra K. Piotrowskiego wspomina premierę swojego słynnego tematu z serialu Grzegorz Markowski. Wokalista nagrał go, jeszcze zanim zaproszono go do Perfectu. Wokaliza Markowskiego, którą, jak sam wspomina, chciał oddać uczucie tęsknoty i miłości, to jeden z najsłynniejszych tematów z serialu Krzysztofa Szmagiera. Ale niejedyny. Jak szeroki wachlarz muzyczny wypełniał opowieści o śledztwach porucznika Sławomira Borewicza, pokazuje płyta z muzyką z „07 zgłoś się”. Wydana właśnie po raz pierwszy.

07 zglos
Autorem muzyki i aranżacji jest Włodzimierz Korcz. To nie była jego pierwsza przygoda z filmem, ale na pewno najbardziej zapamiętana. Sławę przyniosły mu również przeboje, która pisał dla Danuty Rinn („Gdzie ci mężczyźni”), Alicji Majewskiej („Być kobietą”), Michała Bajora („Ogrzej mnie”) czy Edyty Geppert („Kocham cię życie”).
Tematy do „07 zgłoś się” Korcz rejestrował przede wszystkim z muzykami Orkiestry Rozrywkowej Polskiego Radia i Telewizji w Warszawie i z kwartetem smyczkowym z Orkiestry Polskiego Radia. Sam nimi dyrygował, czasami też zasiadał przy fortepianie. Początkowo, w niektórych scenach, reżyser Krzysztof Szmagier korzystał jeszcze z fonoteki Wytwórni Filmów Dokumentalnych, ale szybko całkowicie zawierzył Korczowi. Trudno się dziwić po tym, jak Korcz przedstawił mu motyw przewodni serialu. Niezwykle elastyczny temat nazwany „Ballada 07” był przez Korcza modyfikowany i wykorzystywany przez Szmagiera w nieco zmienionej formie w innych scenach. Raz wyśpiewywał go wspomniany Markowski, innym razem Alicja Majewska w piosenkowej wersji „Przed nocą i mgłą” (numer w serialu wykonuje artystka grana przez Lidię Wettę), solo na saksofonie wygrywał go Henryk Miśkiewicz, na pianinie grał sam Korcz. Z soundtracku wybija też się piosenka „Trzeba czasu” z Moniką Marciniak przy mikrofonie (w serialu zagrała piosenkarkę). Oczywiście wszyscy kojarzą też zapewne samą czołówkę serialu, z motywem kryminalnym osadzonym gdzieś pomiędzy czołówkami do słynnych seriali zachodnich jak „Shaft”, „Colombo” czy „Kojak”, którego zresztą plakat ma w swoim gabinecie Borewicz.

07-Zglos-Sie
Łącznie na płycie „07 zgłoś się” znalazło się aż 35 tematów. Trudno powiedzieć, żeby układały się tu w jedną, scaloną opowieść. To raczej wynik przekopania przez twórców płyty archiwum fonoteki WFDiF i cyfrowego przetransferowania tematów z serialu. Są tu motywy, które mają zaledwie po kilkadziesiąt sekund. Ich tytuły dobrze zdradzają, w jakich sytuacjach zostały użyte: „Ucieczka samochodem”, „Restauracja”, „Striptease”, „Victoria”. Korcz doskonale się sprawdził, pisząc zarówno tematy proste, dansingowe (podobno namawiał muzyków, żeby starali się grać gorzej, niż potrafią w rzeczywistości, bo ich wirtuozeria nie pasowała do knajpianego grania), jak i kryminalne idealne do pościgu albo niemal jazzowe. Wykorzystywał brzmienie orkiestry, ale też syntezatorów i elektrycznych gitar. Jego elastyczność w kreowaniu dźwięków sprawdziła się w każdej z pięciu serii serialu realizowanego przez ponad 11 lat. Warto jednak dodać, że w czwartej serii wykorzystano również muzykę znakomitego kompozytora Andrzeja Korzyńskiego (o nim więcej TUTAJ), która nie znalazła się na tej płycie.
„07 zgłoś się” spodoba się przede wszystkim fanom przygód Borewicza, Zubka i Olszańskiej. Ci, którzy w życiu nie widzieli Bronisława Cieślaka w akcji w jego dużym fiacie albo polonezie, zapewne nie pochłoną tego materiału tak łapczywie. Na wiosnę fani otrzymają kolejny prezent. Wersję winylową tego wydawnictwa.

Otagowane , , ,

Znowu jesteśmy w teledysku!

No może nie do końca my, ale przedmiot z naszej kolekcji. Do nowego teledysku Krzysztofa Krawczyka wypożyczyliśmy projekt radziecki 8mm z naszych zbiorów.

IMG_3050

Sprzęt szczególnie jest widoczny na początku klipu. No to oglądamy!

Historię projektora możecie poczytać TUTAJ.

Otagowane ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij