Nie tylko Bratek

Sam się zdziwiłem. Zacząłem szperać w magazynie ze swoimi skarbami i sprawdzałem ile mam telefonów. No i trochę się uzbierało. Co prawda pisałem tu już o kilku. Na przykład o takim pięknym automacie używanym w salonie fryzjerskim: https://bufetprl.com/2022/02/13/tele-tele-telefony/

Czas na kolejny mały wernisaż i kilka kolorowych telefonów. Może zacznę od takiego, który pamiętam z rodzinnego domu. To telefon Bratek, który idealnie nadawał się do powieszenia na ścianie. Był produkowany w Radomiu w latach 80.

Następny model pamiętam z domu u cioci. Znaczy tam był bardzo podobny, a może taki sam nawet. Chociaż nie, spód pokazuje, że raczej należał do jakiegoś oddziału PKS-u.

Takie pomarańczowe cudo, to już dzieło Radomskiej Fabryki Telefonów i model Aster-72. Produkowany od lat 70., co ciekawe dekadę później produkcję przeniesiono do zakładów Telkom-Telcza.

Mam też inne kolory tego modelu. No ten zielony niestety już zniszczony, ale kolor zacny.

Okazało się, że mam też kilka telefonów z serii CB.

Zwróciliście uwagę, że różnią się nie tylko kolorami, ale też niektóre mają światełka, dodatkowe guziki. Zapewne były używane w zakładach pracy.

No i jeszcze znalazłem taki mini model.

A Wy, jaki pamiętacie telefon z dzieciństwa?

Otagowane , ,

Czas na wernisaż

Miałem okazję przejrzeć wyjątkowe archiwum. To archiwum Społem, oddział Śródmieście. Duuużo miałem skarbów w ręku. Wśród nich roczniki czasopisma „Społem”. Jakież tam robili boskie okładki! Postanowiłem zrobić z nich mały wernisaż, no bo co tu pisać, to trzeba oglądać.

A na deser… czekolada deserowa pełna Dessert!

Spytacie: a po co, w tym Społem Pan żeś był? A o tym wkrótce…

Otagowane , , ,

Na polówki start!

Czas rozpocząć sezon garażówkowy. Oto 16 kwietnia (najbliższa niedziela) na kultowym Różycu w Warszawie odbędzie się pierwsza w tym roku garażówka.

Byłem tam w zeszłym roku i było naprawdę duuuużo super stoisk i przedmiotów sprzed lat. Ja sam też sprzedawałem różne pamiątki z PRLu. W tym roku będzie podobnie!

Będę miał trochę zabawek, ceramikę, książki, kasety magnetofonowe i wiele pamiątek retro, nie tylko z PRL. Sprzedaż pomoże w opłatach magazynowych dla skarbów z kolekcji oraz zakupie nowych wspaniałości. Wpadajcie, pogadamy!

Ja już szykuję polówki i rozkładam się w niedzielę od godz. 11

Otagowane ,

Popołudnie z ekspresiakiem

„Wróbel podpalacz”, „Traktory też dają mleko”, „Jemiołuszki padają ofiarą młodego nicponia”… ciekawych tytułów tam nie brakowało. W kioskach lądował po godz. 15 i wyprzedawał się jak świeże bułeczki. Mowa o wydawanym w latach 1946-99 „Expressie Wieczornym”. Mam kilka egzemplarzy, w tym jeden szczególny, na którym chciałbym się skupić. Dlaczego szczególny? Bo wydany dokładnie w dzień moich urodzin!

Nakład gazety sięgał nawet 600 tys. egzemplarzy. I jak informowała Polska Kronika Filmowa: „Długi ogonek do budki z gazetami, rzecz zwykła i naturalna w godzinach, kiedy wychodzi na miasto »Express wieczorny«. Nasza specjalność to tytuły, dramat i komedia w pięciu słowach. Popularnego ekspresiaka czytają wszyscy, wszędzie i bez względu na przeszkody”.

Oczywiście, że były w nim artykuły o przyjaźni ZSRR, przywódcach partii, walcowniach i tokarniach. Ale to był w końcu taki ówczesny tabloid, więc perełek nie brakowało.

Były też ważne informacje ze świata.

Do tego istotne wydarzenia sportowe.

Sporo żartów, większość związana z Dniem Kobiet.

A przy okazji rysunków, chciałbym zwrócić uwagę na fantastyczne grafiki do różnych działów gazety.

Wreszcie to, co lubię bardzo. Repertuar kin oraz program radiowy i telewizyjny. Patrz ile fantastycznych kin o pięknych nazwach Baśń, Beata, Czar, Jagódka, a w nich m.in. „Szczęki”, „Złoto dla zuchwałych” i nieme kino.

W programie telewizyjnym też ciekawie.

Oznaczone zostały programy puszczane w kolorze. Najbardziej chciałbym obejrzeć „Stawiam na Tolka Banana”, program rozrywkowy „Czy pan chciałby być kobietą” oraz sensacyjny serial radziecki „Wariant Omega”.

Otagowane , , , ,

Damy i Asy

Flaczki i napoje Ptyś były znanymi produktami z zakładu Igloopol. Ale wymieniając popularne spożywcze skarby z tego Kombinatu Rolno-Spożywczego z Dębicy na pewno warto wspomnieć o lodach. To właśnie z nimi najbardziej kojarzy mi się logo Igloopolu. Dlatego kiedy zobaczyłem je na kartach w sklepie ze starymi gadżetami na Ursynowie, to musiałem je kupić. No i mam.

Igloopol to był moloch. Produkowano tam masę rzeczy. Do tych wymienionych warto dodać wino owocowe, piwo, potrawy w puszkach. Igloopol rozprowadzał je we własnych sklepach. W Dębicy funkcjonował nawet utworzony na wzór Peweksu sklep dewizowy Igloopex. Firma miała sklepy za granicą, własne hotele, ośrodki wczasowe. Po całej Polsce jeździły ciężarówki rozwożące produkty Igloopolu. Zakład zlecał też produkcję gadżetów reklamowych. Na przykład takich kart.

To bardzo ciekawy projekt, postaci są jak z dalekiego wschodu. A na rewersie tych plastikowych kart charakterystyczne logo Igloopolu w takim migoczącym, jakby zamarzniętym kolorze.

Ale to nie koniec kart, które ostatnio wpadły do mojej kolekcji. Na straganie pod Halą Mirowską wyczaiłem takie coś.

Otworzyłem i proszę. Zestaw kart do gry, pełne talie.

Ciekawe, że to karty brytyjskie poświęcone transportowi londyńskiemu. Jest tu schemat metra i rysunek piętrowego autobusu. Na kartach widnieje data ich produkcji: rok 1985.

Same karty są ciekawe, ale najciekawsze jest etui.

Otóż jest to etui z logotypem hotelu Victoria InterContinental, czyli dzisiejszego Sofitel Victoria Warszawa. Tak, to ten sam, do którego na obiad szedł jeden z bohaterów „Misia”. Prawda, że luksusowo? To co, gramy?

Więcej o starej Victorii pisałem tutaj: https://bufetprl.com/2015/02/09/tutaj-gralo-i-trabilo-kombi/

Otagowane , , , , ,

No to do Pacanowa!

Trochę już pisałem tu o slajdach i projektorach. Czas powrócić do tematu, bo do kolekcji wpadł mi taki skarb.

Zestaw kilkudziesięciu slajdów z bajką o Koziołku Matołku. Cykl Epoka Slajd składa się z ponad stu slajdów i co ciekawe są odzwierciedleniem książki. Oczywiście też mam ją w kolekcji.

Fantastyczne rysunki Mariana Walentynowicza zostały przeniesione jeden do jednego na slajdy. Poniżej pokazuję to dokładnie.

Całości towarzyszy tekst Kornela Makuszyńskiego. Trzeba przyznać, że w formie slajdów ta bajka prezentuje się równie fantastycznie.

A więc odpaliłem mini projektor do slajdów i bajka poszła na ścianę…

Otagowane , , ,

Arkusze na kanapki

Z szynką albo serem, a najlepiej ze wszystkim. Kanapki do szkoły to była podstawa. Prawda, czasami zapominało się zjeść i dojadało na podwórku albo wyciągało po kilku dniach już zielone z plecaka. Istotny był dobry papier do kanapek. No to wreszcie mam kilka rolek.

Papiery śniadaniowe produkowały różne zakłady papiernicze i poligraficzne. Są tu papiery zwykłe, szare, jak ten ze Spółdzielni Pracy Poligraficzno-Wydawniczej „Udziałowa” z Częstochowy. Mam już kilka skarbów z tej spółdzielni, bo oni produkowali też zabawki. Na przykład taką perełkę, o której pisałem TUTAJ: https://bufetprl.com/2012/05/09/wyslij-telegram-w-milym-towarzystwie/

Wracając do tego papieru. Jest gatunku 1, pergaminowy, a jego cena to 7 zł. W zestawie mam też papier bez pieczątki zakładu oraz taki zawinięty w zieloną owijkę z zakładu Przetwórstwo Papiernicze Rzadka Wola z Brześcia Kujawskiego. Tu jest istotna informacja, że „papier posiada atest Państwowego Zakładu Higieny”.

Mam też arkusze papieru śniadaniowego z Kostrzyńskich Zakładów Papierniczych. Tutaj cena to 7,5 zł albo 8 zł. Zależy od koloru.

I jeszcze coś specjalnego. Z tego samego zakładu pochodzą takie ładne serwetki papierowe.

Prawda, że ładne?

Otagowane , , , , ,

Z Orbisem do Londynu Paryża

Czas na drugą odsłonę opowieści o pamiątkach z podróży do Francji w latach 70. cioci Lucylli z Gdańska. Tym razem różne dokumenty i foldery.

Najpierw karty pokładowe i bilety. Są tu z lotnisk polskich oraz paryskiego.

Ale zaraz, zaraz, żeby polecieć trzeba było najpierw wykupić wycieczkę, ubezpieczenie, no i zdobyć wizę. Na wszystko są papiery. Ubezpieczenie ciocia Lucylla wykupiła w Warcie. Był to rok 1978. Korespondowała też z Instytutem Francuskim i konsulatem.

Oczywiście wycieczka była wykupiona w Orbisie. Są dwie wpłaty, na ponad 18 tys. i dwa tys. Jest również odpowiednie zgłoszenie. Ale to już z roku 1972. Wycieczka „Paryż nocą” kosztowała dokładnie 20.131 zł. Zachowała się również broszura z warunkami uczestnictwa w zagranicznych wycieczkach Orbisu.

Wreszcie jest plan wycieczki. Co ciekawe mam dwa plany wycieczki w 1972 roku. Krótsza wersja (tylko na Paryż) to ta:

Tutaj widzimy, że przylot do Paryża następował z Londynu. W planie między innymi „zwiedzanie Paryża nowoczesnego autokarem z przewodnikiem”, „zwiedzanie Paryża iluminowanego (nocnego)” oraz kolacja w restauracji.

Jest też drugi plan. Wydany w takiej ładnej broszurze. Obejmuje pełną wycieczkę Warszawa-Londyn-Paryż-Warszawa.

W tym programie dużo ciekawych pozycji: śniadanie na pokładzie samolotu (ależ to musiało być przeżycie w 1972!), Windsor, British Museum, muzeum figur woskowych. To Londyn, potem Paryż. Tu mamy m.in. wieczór w Moulin Rouge!

Są jeszcze dodatkowe informacje: o zakwaterowaniu w pokojach bez łazienek, o 3 posiłkach dziennie, o lotach itp. Co to musiała być za podróż!

Ale to nie koniec podróżnych teczek cioci Lucylli z Gdańska…

Otagowane , , ,

Chiński Upadek Japonii

Jak tylko pozwalała pogoda braliśmy talię i szliśmy na stoliki. Było takie miejsce na moim podwórku na słupskim Zatorzu. Betonowy stolik, do tego cztery siedziska. Idealne miejsce na grę w karty. Jedną z popularnych talii była wtedy taka.

Graliśmy w Chiński Upadek Japonii (z tego powstaje pewien skrót), zwanym też Panem. Poza tym w makao, oszukańca albo tysiąca. Zresztą w karty grało się wszędzie. Na biwakach, w autobusach podczas wycieczek, na przerwach lekcyjnych.

Dobrze pamiętam akurat takie talie. To styl nadreński i karty z przełomu lat 70 i 80. Wyprodukował je chyba największy producent kart w PRL, czyli Krakowskie Zakłady Wyrobów Papierowych (KZWP).

Choć prawdę mówiąc, to historia zakładu sięga czasów przedwojennych. Wtedy fabryka nazywała się Krakowskie Fabryki Kart Do Gry. Po II wojnie wciąż produkowały karty i to w różnych wzorach.

W KZWP produkowano różne serie kart, na przykład do skata albo „Czarny Piotruś”. Przygotowywali je znakomici graficy, chociażby Franciszek Bunsch, Jan Szancenbach, Maria Orowska-Gabry.

Powstawały serie barokowe, z okazji stulecia motoryzacji, rocznicy „Odsieczy wiedeńskiej” czy motoryzacyjne.

Tak naprawdę liczyło się jednak jedno, czy będzie dobre rozdanie…

Otagowane , , , ,

Słodka Francja

Czas na kolejny pakiet wspaniałości z albumów cioci Lucylli. Dziś wyciągam z kolekcji Francję. Jak informuje napis na teczce, ciocia była dwukrotnie przed wojną i dwa razy po. Przywiozła wiele pamiątek. Pocztówki, zdjęcia, foldery i to co lubię najbardziej opakowania.

Zacznijmy od pocztówek, zdjęć i folderów. Najstarsze są dwa na zdjęciu poniżej. Sądzę, że ten po prawej to przedwojenny, po lewej może też.

Dalej następuje pocztówkowe szaleństwo. Okazy z różnych części Francji i z różnych lat.

Są też i zdjęcia. Widać nawet ciocię, to ta na zdjęciu z Łukiem Triumfalnym, na środku.

Ale przejdźmy do opakowań i biletów. Ciocia zbierała je z każdej wyprawy i kiedy po powrocie pokazywała mi je, to jak bym się tam przenosił i je smakował. Tutaj widać dwa opakowania, a do tego różne bilety komunikacyjne i wejściowe do muzeum.

Dalej opakowania po francuskich serach, których przecież wtedy w Polsce nie było.

Kolejny zestaw chyba zapodział się z teczki „włoskiej”. Są tu bowiem produkty z Włoch, piękne naklejki z tamtejszych hoteli.

No i wreszcie wchodzimy w świat słodyczy. Z tych wszystkich kojarzę tylko Milkę.

Ależ ciocia musiała mieć wyżerkę…

A w następnym wpisie foldery orbisowskie, dokumenty podróży, bilety lotnicze i różne materiały związane z francuskimi wycieczkami!

Otagowane , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij