W poprzednim wpisie pytaliśmy: kto zasiadł w naszym zardzewiałym pociągu na makiecie H0? Spojrzenie na wnętrze wagonu powinno dać odpowiedź 🙂
Poznajecie?
Tak jak obiecaliśmy kolejny wpis poświęcamy również naszej makiecie H0. Skupimy się na jednym wagonie, który zabrał nam kilka dobrych godzin pracy. To jedyny wagon nowy w naszym zestawie, nie pochodzący sprzed kilku dekad. Właśnie dlatego postanowiłem się nim „zabawić” 🙂 Na początku wyglądał tak:
Przy malowaniu baaaardzo pomógł mi kolega Patryk, który operował aerografem, pożyczył również kilka niezbędnych farb i środków do uzyskania odpowiedniego efektu. A chodziło u to, żeby wagon wyglądał jakby stał od kilku dekad na bocznicy i porządnie zajęła się nim rdza.
Wymagało to rozebrania całego wagonu i kilkukrotnego malowania.
Używaliśmy różnych rdzawych odcieni. Trzeba też było ponownie pomalować wagon na jego naturalny kolor. Chodziło o to, żeby specjalne farby i środki działały jak prawdziwa rdza, barwiły wagon, zżerały go jakby od środka.
Przydały się do tego także sól gruboziarnista i specjalna posypka. Po wielokrotnym malowaniu wagon zaczynał wyglądać coraz ciekawiej.
Trzeba też było oczywiście pomalować koła.
Efekt może faktycznie okazał się za bardzo rdzawy, ale zabawy było sporo i wagonik elegancko wygląda na naszej makiecie.
Jeszcze pytanie za sto punktów na koniec. Kto zajął w nim miejsce? Podpowiem, że są to wyjątkowi bohaterowie popkultury.
Kto poprawnie odpowie dostanie od nas specjalny prezent! Zapraszamy do komentarzy. We wtorek rozwiążemy zagadkę. No to ruszamy!
Wreszcie! Tak chcieliśmy zacząć Nowy Rok, od odpalenia naszej makiety, o której piszemy w specjalnej zakładce MAKIETA H0. Wystartowała i jeździ! Co prawda, nie jest jeszcze skończona, prace trwają, ale i tak już jest elegancko.
Powstały fragmenty makiety. Co ważne, staramy się korzystać wyłącznie z materiałów sprzed 1989 roku. Z takich, które przed laty były dostępne w składnicach harcerskich. Od polskich producentów albo słynne PIKO zza Odry.
Mamy domki sprzed kilku dekad, wagony, lokomotywę, drzewa, zieleń, figurki, samochodziki, tory, posypki na tory, znaki drogowe itp. itd.
Ustawiliśmy różne scenki. Chociażby ta u góry, ze stacją i słupem ogłoszeniowym. Plakaty pochodzą z zestawu drogowego z lat 70/80.
Albo ten peron sprzed kilku dekad z barem na środku.
Jest też bar, do którego właśnie dowieziono beczki z winem. Poza tym, most nad wodą, tuż przy wiadukcie.
No i dodatek specjalny. Opalająca się dama, z Polonezem kioskowcem u boku.
Dobrze, widać wiele braków, ale jak pisałem: prace wciąż trwają i już szykujemy kolejne elementy.
W piątek pokażemy kolejny wyjątkowy element na makiecie, nad którym pracowaliśmy kilkanaście godzin… Ruszamy na ostro!
BufetPRL życzy wszystkiego dobrego na święta kartką z 1963 roku:
A w wolnym czasie zachęcam do lektury moich świątecznych wspomnień na zaprzyjaźnionym portalu igimag.pl. Wesołych!
Co łączy Zbigniewa Zapasiewicza, Zbigniewa Wodeckiego, Czesława Niemena, Polę Raksę i wiele innych wybitnych postaci polskiej kultury? A to, że zostali wyróżnieni odznaką „Zasłużony działacz kultury”. Mamy ją w naszych zbiorach.
Na specjalnym pudełku widnieje logo z odznaką. Pod napisem umieszczono na nim coś, co przypomina grecką kolumnę. A w środku sama odznaka, czy raczej znaczek wsuwany.
Odznaczenie przyznawano w latach 1962-2005. Wtedy zastąpiono ją medalem „Zasłużony kulturze gloria artis”.
To oczywiście nie pierwszy znaczek w naszej kolekcji. Pisaliśmy już o nich m.in. TUTAJ i TUTAJ.
Oto pamiątka wyjątkowa, bo rodzinna. Plakietkę, którą znalazłem ostatnio w domu rodziców, używała moja ciocia-babcia z Gdańska. Zwiedziła pół świata, nie żartuję. A towarzyszył jej taki mały skarb.
Informacja z adresem/kontaktem do podróżnego mogła być przypięta do torby, ubrania, w zasadzie wszystkiego. Przydawała się na lotnisku, w autobusie, w Watykanie, Bułgarii, Paryżu. Francuska nazwa „Pologne” na niej może nieco mylić. Niekoniecznie musi chodzić o to, że ciocia akurat z nią była we Francji. Francuski to po prostu „europejski” język i to może być powód.
Z tyłu widać pieczątkę, która pokazuje skąd pochodzi ta plakietka. To Polskie Biuro Podróży Orbis. Pisaliśmy o nim wielokrotnie. Chociażby TUTAJ
Albo TUTAJ
Zdradzę Wam, że pod tym adresem, na Długiej w Gdańsku, tylko po drugiej stronie budynku mieścił się legendarny Coctail Bar. Z ciocią-babcią chodziliśmy do niego przez wejście na klatkę. Szczególnie na lody w pucharku, mmm…
To jest jedno z tych znalezisk, które trudno nam skomentować. Po prostu się nim zachwycamy. Przy jednym ze śmietników leżało takie cudo.
Oto oryginalny scenopis filmu „Korczak” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Scenopis pochodzi z 1989 roku, a autorką scenariusza jest sama Agnieszka Holland. Film zrealizował nieistniejący już Zespół Filmowy Perspektywa, którego dyrektorem artystycznym był Janusz Morgenstern.
Scenopis składa się z dwóch tomów. Ale to nie wszystko. W środku dwa dodatkowe skarby.
Najpierw wycinek z „Gazety Wyborczej” z 1990 roku z recenzją filmu Tadeusza Sobolewskiego. To może świadczyć o tym, że na przykład ktoś pisał pracę o tym filmie i zbierał o nim materiały. Tylko dlaczego tak brutalnie się ich pozbył?
Drugi dodatkowy skarb to rozpiska jednego dnia planu zdjęciowego.
Plan pracy z dnia 26.10.1989 roku. Ma wszystkie pieczątki i podpisy. Ekipa, w tym grający główną rolę Wojciech Pszoniak, mają stawić się na ulicy Małej. Rozpiska zawiera harmonogram dla wszystkich aktorów/statystów, wykaz rekwizytów itp. Ma też wszystkie potrzebne pieczątki i podpisy.
Podpis złożył II kierownik Produkcji Robert Lipiński.
Nie wiem jak można było wyrzucić taki skarb. Na szczęście go uratowaliśmy.
Polecam, polecam! Nasz Polonez na kablu, o którym pisałem m.in. TUTAJ, trafił do gazety, ale nie tylko on.
Nie ma co ukrywać, do nowego numeru magazynu „Esquire” napisałem tekst o skarbach z minionej epoki. Kilka z nich mamy w swojej kolekcji.
Myślę, że tekst będzie dobrym przewodnikiem dla tych, którzy myślą o zbieraniu takich skarbów albo mają je od lat i po prostu nie wyrzucili. Polecam serdecznie!