Category Archives: design

Dawne orły polskie

I bynajmniej nie chodzi tu o orły Górskiego.

To zestaw znaczków, pinów, który otrzymaliśmy w prezencie od wujka Jurka z Gdańska. Jego nazwa wiele wyjaśnia. Oto Dawne Orły Polskie:

orzel1

Niestety brakuje nam jednego ze znaczków. Oryginalnie było tu 5 okazów: Orzeł Kazimierza Wielkiego z XIV wieku, Orzeł Zygmunta Starego XVI w., Orzeł z głowicy sztandaru 1908 r., Orzeł z okresu 1919-27 i oczywiście Orzeł P.R.L. od 1945 r.

Zestaw jest z perforacją, tak żeby można było każdy z tych znaczków sobie oderwać.

Całość wyprodukował zakład Foto-Pam z Krakowa. To powiązane z PTTK zakłady pamiątkarskie, produkujące m.in. właśnie znaczki.

orzel3

Oczywiście znaczek z godłem PRLu był bez korony.

orzel2

Teraz jest na szczęście inaczej.

Otagowane , , , , , ,

No to siup!

Pisaliśmy już na naszym blogu o pięknym sprzęcie wykonywanym przez Zakłady Radiowe im. Kasprzaka: https://bufetprl.com/2013/01/21/grundigi-do-wszystkiego/

Wspominaliśmy również o gadżetach reklamowych z PRLu: https://bufetprl.com/2013/03/25/zgrabny-gadzet-reklamowy/

Czas połączyć te dwie historie. Oto kieliszki turystyczne:

kieliszek1

Jedne z nich to zapewne gadżet reklamowy. Zapinane w czarnym etui, mają na górze reklamę ZRK Unitra.

Na drugich, zapakowanych w plastikowy pojemnik, widnieje logo zakładu, nazwa (Zakłady Wytwórcze Zjednoczenie Kraków) oraz cena – dlatego najpewniej można je było zwyczajnie kupić.

kieliszek3   kieliszek2

To oczywiście gadżet typowo męski. Chętnie używany na wszelkiego rodzaju wyjazdach pracowniczych, wczasach, ogniskach itp.

Mały, zgrabny i praktyczny – oto jego cechy.

kieliszek4

Takie kieliszki turystyczne wyrabiały zresztą przeróżne firmy, a nawet miasta ze swoim logo. Różne były również opakowania i same kieliszki. Jest na przykład model, w którym kieliszki się nawzajem w siebie wkręcają.

U nas to na pewno nie ostatni wpis dotyczący tego jakże istotnego przedmiotu w życiu mężczyzny w PRLu…

Otagowane , , , , , ,

Muzyczny nośnik o wielu twarzach

Czas na kolejną, poważną, opowieść o kasetach magnetofonowych. Tym nośnikom poświęciliśmy już trochę miejsca tutaj:

Nie tylko Stilon na kasecie

Dzisiaj skupimy się m.in. na okładkach.

IMG_3416

Od razu warto zauważyc, że kilka z pokazanych tutaj kaset z naszej kolekcji powstała poza PRL-em. To jednak w latach 80. zaczął się u nas na nie bum i były bardzo ważną częścią naszego młodzieżowego życia. Dlatego znalazły się na naszym blogu.

Kasetę opatentował Philips w 1963 roku, ale jej historia zaczęła się duuuużo wcześniej. Około 1878 roku Oberlin Smith po wizycie w laboratorium Edisona ujawnił pierwsze opracowania dotyczące taśm magnetycznych. Z kolei jeszcze przed II wojną światową niemiecka firma AEG (wraz z BASF) opracowała model urządzenia, który nazwała magnetofonem. Po kilkunastu kolejnych wynalazkach związanych z taśmami magnetycznymi w 1963 roku podczas Berlin Radio Show firma Philips pokazała kasetę magnetofonową.

IMG_3418

Produkowało je setki firm. Popularne były taśmy o długości 2×30 minut oraz 2×45. Ale były też C120. W każdej z nich rozróżniano różne typy; normalną żelazową, chromową, chromową-żelazową (lata 70.) oraz metalową. Popularność kaset wzrosła w latach 70., a apogeum osiągnęła w latach 80.

Warto pamiętać, że wychodziły nie tylko kasety z muzyką, ale też bajkami, kabaretami, grami komputerowymi, lekcjami nauki języków obcych, a do tego czyszczące i demagnetyzujące. Oto przykłady:

IMG_3419

IMG_3412  IMG_3425

IMG_3430  IMG_3427

W kolekcji mamy również wyjątkowy okaz singla na kasecie. To Tears For Fears „Woman in chains” z 1989 roku z jedną piosenką na jednej stronie i drugą na stronie B.

IMG_3421

W Polsce bywały kasety oryginalne, na początku przywożone z zagranicy. Później wychodziły polskie oryginały m.in. na kasetach gorzowskiego Stilonu. Nie ma co jednak ukrywać, że w Polsce, zarówno w latach 80., jak i 90. rządziło piractwo. Pamiętam, że nawet w miejskiej bibliotece publicznej w Słupsku, jeszcze w latach 90., można było dać kasety, na które kopiowane były oryginalne albumy z płyt CD!

Piractwo miało jedną zaletę. Powstawały dzięki temu wyjątkowe okładki. Różni wydawcy wykorzystując oryginalne motywy tworzyli własne obrazki. Przykładem przytoczone na początku różne wersje kaset z muzyką do filmu „Dirty Dancing” albo poniższe wariacje na temat „Music For The Masses” Depeche Mode.

IMG_3414

Ta niżej jest oryginalna (świadczy o tym, chociażby hologram), pozostałe dwie już nie.

I kolejny przykład inwencji polskich grafików:

IMG_3432

Wariacja na temat soundtracku do serialu „Crime Story” oraz płyt Beastie Boys porażają kreatywnością.

Bywało też zresztą, że wydawcy sami tworzyli przedziwne składanki albo „greatest hits”.

Oczywiście w domach królowały również kasety przegrywane. Do nich okładki robiło się samemu. Często wykorzystywało się zdjęcie artysty, a tytułu piosenek pisało na maszynie. Oto piękny przykład kasety Sandry:

IMG_3434

Po załamaniu rynku kaset pod koniec lat 90., dzisiaj można jeszcze znaleźć wydawców, którzy do nich wracają. Przykładem kaseta warszawskiego zespołu Times New Roman czy gorzowskiego Ul/Kr.

IMG_3424

Wadą kaset było to, że często zrywała się taśma. Natomiast, kiedy psuło się przewijanie w magnetofonie wystarczyło użyć mazaka albo ołówka i można było przewijać ręcznie.

W naszej kolekcji znajduje się kilkaset kaset magnetofonowych i obiecujemy, że to nie ostatnia opowieść o tym nośniku na blogu. Na koniec porównanie jak wyglądał użytkownik kaset z Zachodu, a jak znad Wisły, hmm…

kasety1

kasety2

Pierwsze zdjęcie pochodzi z albumu getty images „Lata 80.”, a drugie z książki „Ikony PRL”.

I jeszcze pomysł na piękny statyw do kaset przedstawiony przez Adama Słodowego w jego książce „Lubię majsterkować” z 1984 roku:

kasety3

Otagowane , , , , , ,

Plastikowy odpowiednik kalkulatora

Opisywaliśmy tu już jeden piórnik z naszej kolekcji. Czas na kolejnego reprezentanta szkolnej rodziny.

Ten przedmiot jest wyjątkowy, bo zawiera tabliczkę mnożenia i dzielenia.

IMG_3361

Plastikowy piórnik wyprodukowano w ZSRR. Kosztował 60 kopiejek. W środku ma instrukcję obsługi tabliczki mnożenia. Specjalnie skomplikowane to nie jest. Wystarczy przesunąć białym elementem na dane liczby i wynik pojawia się w małym kółku w lewym rogu albo w słupku – zależy od działania.

W środku mieści się kilka długopisów, ołówków, kredek, może wejść gumka i temperówka. Oczywiście takie piórniki powstawały w różnych kolorach. Produkowane są zresztą też dzisiaj, nawet z wbudowaną temperówką.

IMG_3364

Używanie tego sprzętu w podstawówce w latach 80. było dość kontrowersyjne. Nauczyciele matematyki podczas sprawdzianów zazwyczaj kazali je chować do teczki, tornistra.

Oczywiście dzisiaj taki piórnik śmieszy, bo przecież kalkulatory są w każdym telefonie. W epoce przed komórkowej, w PRLu, nie było jednak zbyt wielu kalkulatorów dlatego ten piórnik bardzo ułatwiał życie. Poza tym ułatwiał naukę mnożenia i dzielenia, bo od razu można było sprawdzić wynik.

Kiedy jednak zaczęły się pojawiać u nas piórniki z materiału, zamykane na magnes z kolorowymi rysunkami takie plastikowe radzieckie perełki odeszły do lamusa….

Otagowane , , , ,

Długowieczny gadżet z datą

Na naszym blogu prezentowaliśmy już wyjątkowy kalendarz z naszej kolekcji:

4 klocki do określania daty

Prezentowaliśmy też gadżety reklamowe z PRLu:

Zgrabny gadżet reklamowy

Czas na gadżet łączący obie funkcje. Oto wyjątkowy kalendarz reklamowy:

IMG_3373

Działanie tego kalendarza jest banalnie proste. Przestawia się białe plastikowe części tak, aby ustawić konkretną datę.

To gadżet reklamowy powstałego w 1974 roku Warszawskiego Przedsiębiorstwa Turystycznego Syrena. Działało ono m.in. w hotelu Polonia-Metropol.

IMG_3369

Zgrabny, wieczny, praktyczny i nie do zdarcia. To cechy tego wyjątkowego produktu reklamowego minionej epoki.

IMG_3371

Otagowane , , , ,

Blaszka łącząca miasta

Wałbrzych, Słupsk, Konin, Piła, Kraków, Wyszków, Suwałki, Krosno, Ciechanów, Wrocław… – co może łączyć te wszystkie miasta? Oczywiście piękne znaczki z herbem! Oto nowi bohaterowie naszego bloga:

IMG_3318

Przyczepiliśmy je do takiej oto mapki. Kolekcję kilkudziesięciu znaczków udało nam się zdobyć na wyprzedaży garażowej w Warszawie. Możliwe, że kilka znaczków jest nie z PRLu, a z lat 90.Niektóre z nich są grawerowane, kilka się powtarza.

IMG_3322

Są jak widać różnej wielkości, ale przy tym wydaje się, że lepiej wykonane niż na przykład znaczki solidarnościowe, o których pisaliśmy tutaj: https://bufetprl.com/2013/04/22/polityczne-muzyczne-sportowe-przypinki-rzadza/

Na większości z nich jest herb miasta, ale są też okazy z zabytkiem, np. Gniezno czy Świnoujście. Jest też specjalny znaczek z Wawelu albo Jasnej Góry. Oczywiście nie mamy jeszcze kompletu z wszystkich miast. Cóż, kolejny zestaw do kolekcjonowania…

IMG_3324

Otagowane , , , ,

Nie tylko turystyką żył Orbis w PRLu

Orbis, czyli z łacińskiego „świat” powstał we Lwowie w 1920 roku jako biuro podróży. Zajmował się jednak nie tylko samą turystyką, zbudował również bazę hotelową. W 1939 roku dysponował czterema hotelami. Największy rozkwit hotelarstwa nastąpił w latach 1960-80, powstały wtedy 34 nowe hotele. My skupimy się tutaj na sopockim Grandzie i czterech warszawskich obiektach. A to za sprawą m.in. takiego pięknego przedmiotu:

orbis4

Dzbanuszek wyprodukowało polskie przedsiębiorstwo Lubiana. Sprytnym ruchem było tu wydrukowanie, aż czterech nazw warszawskich hotelów. To duża oszczędność. Hotel Vera w Warszawie powstał w 1980, Solec w 1973, Novotel w 1975, a Grand w 1958 przy ulicy Kruczej. Dzięki temu wiemy, że dzbanek musi pochodzić z lat 80.

orbis3

Oczywiście zastawy w takich hotelach były kompleksowe. Od talerzy, przez kubki, po sztućce.

orbis5

A propos Orbisu, chcieliśmy jeszcze w tym miejscu na chwilę przenieść się do Sopotu. Tam działa legendarny orbisowski Grand Hotel. Mamy związaną z nim wyjątkową pamiątkę. To oryginalna naklejka na walizce cioci Lucylli z Gdańska. Zwiedziła kawał świata, a jednym z przystanków był także wspomniany Sopot.

orbis1

Hotel powstał w latach 20. minionego wieku, głównie dla gości pobliskiego kasyna (Spielklub Zoppot). Spali w nim m.in. Adolf Hitler, król Hiszpanii, Fidel Castro, Marlena Dietrich, Greta Garbo, Charles De Gaulle, Ignacy Mościcki, Annie Lennox, Sandra, Sabrina i cała rzesza polskich gwiazd show-biznesu. W latach 60. w zimie działał tam legendarny klub Non-Stop. Sprawy różnej maści załatwiano też w nocnym barze Caro. Warto odwiedzić ten hotel nawet dzisiaj, po remoncie. Na szczęście zachowano tam oszałamiający wygląd toalet…

orbis2

Otagowane , , , , , , , , , ,

Środek transportu dla wyjątkowych towarów

Dżinsy, zagraniczne piwo i koniaki, kosmetyki, elektronika, matchboksy, Lego – te wszystkie przedmioty marzeń w PRLu można było dostać w jednym miejscu. Chodzi oczywiście o Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, czyli Pewex. Produkt z marką Peweksu został naszym bohaterem po niedawnych pierwszych urodzinach naszego bloga. Siatki Peweksu otrzymaliśmy od klubokawiarni Kicia Kocia. Dziękujemy!

IMG_3209

Tam, gdzie był inny świat pakowano towar w takie piękne reklamóweczki. Oczywiście miały różne wzory i materiał (także papier). My mamy dwa różne egzemplarze.

IMG_3216

Historia Peweksu sięga początku lat 70. XX wieku. Sklepy dewizowe PEKAO przekształcono wtedy w siec sklepów Pewex. To był sposób państwa na ściąganie od obywateli walut wymienialnych. To zresztą niejedyna sieć bazująca na wymienianiu walut na towary, podobnie działały też Pol-Mot, Agromet i od połowy lat 80. Baltona. Kwoty uzyskiwane przez państwo dzięki Peweksom nie były małe. To nawet 350 milionów dolarów rocznie (lata 80.). Oczywiście po zmianach przełomu lat 80. i 90. sprzedaż załamała się. Pewex przekształcono w 1997 roku w firmę zajmującą się nieruchomościami.

Warto pamiętać, że w okolicach Peweksów można było często spotkać handlarzy walutami, czyli cinkciarzy. Podobne sklepy dewizowe działały też w innych krajach uzależnionych od ZSRR, jak Czechosłowacja (Tuzex), NRD (Intershop), czy Bułgarii (Corecom).

Dyrektorami Peweksu bywały przeróżne osoby. Wśród nich, w latach 80., nie brakuje oficera wywiadu, szpiegującego dla PRLu w USA, Mariana Zacharskiego.

IMG_3214

To na pewno nie ostatnia opowieść o Peweksie na naszym blogu…

A na koniec zdjęcia jakie znaleźliśmy w naszych książkach z Peweksem w roli głównej.

Na pierwszym widać fragment bonów jakimi w nich płacono:

pewex1

pewex4

I jeszcze hasło dla konkurencyjnej Baltony:

pewex2

Taka prawdziwa reklama Pewexu z lat 80., na przykład z tygodnika „Motor” wyglądała tak:

pewexreklama

A na koniec wyjątkowa rzecz, bo reklama na kamienicy, którą wciąż można zobaczyć! Oto Pewex na ścianie budynku koło Motławy w Gdańsku. Zdjęcie zrobiliśmy w czerwcu 2013:

IMG_0021

Niestety przykra wiadomość. Od lipca 2013 została zmieniona elewacja tej kamienicy i wyjątkowa reklama Peweksu znikła. Podobno nowy właściciel ma ją namalować na nowo. Ale to już nie będzie to samo…

Otagowane , , , , , , , ,

Klasyka porcelany z Wałbrzycha

Węgiel, ewentualnie sukiennictwo, jeżeli tylko z tym kojarzycie Wałbrzych to czas to zmienić. Otóż od połowy XIX wieku miasto słynie z porcelany.

zastawa2

Radca handlowy Carl Tielsch założył w mieście w 1845 roku fabrykę porcelany. Rozkwitający zakład został w latach 30. XX wieku przejęty przez ogromny koncern Hutchenreutera. Po wojnie stał się on własnością państwa, jako Zakład Porcelany Stołowej Wałbrzych. Porcelana z tego miasta znalazła się na stołach m.in. u Baracka Obamy i szwedzkich księżniczek. Nie mogło więc zabraknąć jej również u nas.

zastawa1

Zestaw składa się z sześciu filiżanek, imbryka, naczynka na mleko i cukier. Ozdobiono go pięknym motywem kwiatowym. Udało nam się go zdobyć na jednym z targów w Gdańsku. A oto dowód, że pochodzi z Wałbrzycha:

zastawa3

Czas na filiżankę pysznej herbaty…

Otagowane , , ,

Jedna w drugą i tak po wielokroć

To na pewno jeden z przedmiotów najbardziej kojarzących się nam z ZSRR, a przez to ściśle związany z PRL-em. Choć żeby było jasne dzisiejszy bohater to w cale nie wymysł stricte radziecki. Otóż lalki w stylu Matrioszki wymyślono dużo wcześniej w Japonii.

mat1

W Rosji powstała pod koniec XIX wieku i na Wystawie Światowej w Paryżu w 1900 zrobiła furorę. Co ciekawe, to właśnie podczas tej wystawy odbył się pierwszy publiczny pokaz filmu z dźwiękiem. Sama Matrioszka pochodzi od popularnego na wschodzie zdrobnienia imienia Matriona.

Zdecydowana większość malunków na drewnianych lalkach to kobiety w strojach ludowych, ale swoje miejsce na Matrioszkach znaleźli również ludzie kultury, postacie świętych czy politycy (Napoleon, Stalin). Matrioszki mogą liczyć od kilku do nawet 100 lalek! Taki okazały egzemplarz znajduje się w Moskiewskim Muzeum Historycznym.

mat2

Nasz egzemplarz nie jest może imponujący, ale za to z rodzinnej kolekcji, trzymany przez lata. Najdroższe są ponoć ręcznie malowane Matrioszki z drewna lipowego. Niestety nasza z lipy nie jest, ale i tak robi wrażenie. I jakie urodziwe panie…

Otagowane , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij