Author Archives: przyj

Kilka lat od teraz

Czas na przypomnienie sobie kolejnego hitu z epoki kaset VHS. Oto w jaki genialny sposób zaczęła się kariera pewnego australijskiego aktora…

madmax4

W przyszłym roku ma wejść do kin nowa część „Mad Maksa”. Nie zagra w niej niestety Mel Gibson, dla którego pierwszy film serii był przepustką do kariery.

Legenda głosi, że Gibson trafił na casting do filmu „Mad Max” przez przypadek, towarzyszył bowiem koledze. Miał poobijaną twarz po bójce w barze zeszłej nocy. Jak zobaczyli go producenci, zaprosili na próby, mówiąc, że potrzebują wariatów. Mel Gibson wrócił po trzech tygodniach i dostał główną rolę. Australijczyk był wtedy (plan zdjęciowy trwał pod koniec 1977 roku) raczkującym aktorem. Kiedy obraz trafił do amerykańskich kin, w trailerze Mel nie pojawił się ani razu. Zamiast jego nieznanej nikomu twarzy pokazano w nim fragmenty kraks i pościgi. Mało tego, „Mad Max” wszedł do kin z amerykańskim dubbingiem, bo obawiano się, że widzowie nie przebrną przez australijski akcent.

madmax1

Obraz kosztujący zaledwie kilkaset tysięcy dolarów stał się wielkim hitem, i to nie tylko w Australii. Pobił rekord Guinnessa jako najbardziej dochodowy film w historii, zarabiając miliony dolarów. Dla samego Gibsona stał się przepustką do sławy.

„Mad Max” przedstawia wyjątkowo mroczną wizję nieokreślonej przyszłości – zaczyna się od słów: „Kilka lat od teraz”. Ciekawe jednak, że kwestię, dlaczego świat, czy to konkretne miejsce, został doprowadzony na skraj upadku, film pozostawia niedopowiedzianą. Gibson gra Maksa Rockatansky’ego zwanego Mad Maksem. Jest członkiem oddziału pościgowego policji, pustynne drogi patroluje żółtym fordem falconem XB sedan. Brutalnie rozprawia się z członkami motocyklowego gangu, ale też ci równie ostro traktują innych uczestników drogi, a co gorsze – przyjaciela Maksa z pracy. Rockatansky zaczyna dostrzegać, że sam staje się częścią tego brutalnego cyrku i upodobnia się do gangsterów. Postawia poświęcić się rodzinie, ale do czasu. Kiedy gang dopada jego rodzinę, Max wsiada w zabójczego, podrasowanego do granic możliwości forda falcona XB GT coupe i bierze krwawy odwet.

madmax2
Film George’a Millera (później wyreżyserował m.in. „Babe -€“ świnka z klasą” i „Czarownice z Eastwick”) wciąga duszną atmosferą. Okrucieństwo, bezprawie, wszędobylski pył i beznadzieja tworzą tu niepokojący, uwierający klimat. Dobrze wpasował się w to zimny (choć jak trzeba, potrafiący być czułym dla żony) Mel Gibson. Jako Max pojawił się jeszcze w dwóch częściach.
W czwartej, której premiera planowana jest na maj przyszłego roku, Maksa zagra Tom Hardy (ostatnio można go oglądac w znakomitym filmie „Locke” – o którym bardzo ciekawie pisze przyjaciel naszego bloga na: http://filmavenue.wordpress.com/2014/05/11/filmowy-tydzien-9-i-10/). Na pewno zagra go genialnie, ale to jednak inna bajka niż zły pan Gibson.

madmax3

Tekst o filmie napisałem do dodatku „Kultura” DGP

Otagowane , , , , ,

Materiały biurowe i nie tylko

Czas na garść kolejnych gadżetów przekazanych do naszej kolekcji przez przyjaciela Mateusza, do którego chodziłem w czasach szkoły podstawowej na jajecznicę i cukierki ze słupskiej Pomorzanki. Trochę rzeczy biurowych i coś na poprawę kondycji rąk.

biurowe1

Zacznijmy od kremu do rąk. Firma Annex z Reguł koło Warszawy wypuściła krem ochronny do rąk jak sama pisze „posiadający miły zapach i kolor”. Nie sprawdziliśmy tego, bo krem ma kilkadziesiąt lat, ale wierzymy na słowo. Co ważne „krem usuwa podrażnienia wywołane pracą zawodową i w gospodarstwie domowym”. Prawdopodobnie pochodzi z lat 80. Kosztował 95zł.

biurowe6

A teraz piękne ołóweczki, a właściwie ołówki „do podpisu”, barwne, kopiowe. 10 sztuk w cenie 0.90zł za jedną. Wyprodukowane przez niezwykle zasłużone Pruszkowskie Zakłady Materiałów Biurowych. Historia firmy sięga roku 1889. Założył ja inżynier Stanisław Jan Majewski. Była pierwszą fabryką ołówków w Królestwie Polskim. O jakości wyrobów dobrze świadczy fakt, że jej ołówki zostały nagrodzone na Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku.

biurowe2

Po wojnie, w 1948 roku, firma została upaństwowiona i przyjęła nazwę Pruszkowskie Zakłady Materiałów Biurowych. W latach 90. na szczęście powrócono do dawnej nazwa i firma działa do dziś. Zmienił się tylko adres firmy, z ulicy Ołówkowej przeniosła się na Kredkową.

biurowe3

I ciekawostka. Pinezki czy pineski – jak się prawidłowo pisze? Mamy zagwozdkę, bo znam wiele opakowań, na których widnieje napis „pinezki”, ale my mamy „pineski”. Pineski łączone, gatunek 1, w cenie 9zł, wykonane według normy z 1967 roku.

biurowe7

Wykonała je Krakowska Spółdzielnia Inwalidów Niewidomych, której znak firmowy prezentował się tak:

biurowe8

Mamy pineski, mamy też Gwoździe ozdobne. 100 sztuk w cenie 15zł. Wykonała je firma Ślusarstwo Usługowo-Produkcyjne W.Wróbel i St. Kędzierski z Częstochowy-Kiedrzyna.
Opakowanie ujawnia jedną ciekawą rzecz, jak wyglądały ówczesne numery telefonów. To zaledwie 5 liczb.

biurowe4    biurowe5

A na deser ochronny plastik, w który na przykład wkładało się kartę rowerową – coś o czym dzisiaj wielu rowerzystów pewnie nie ma pojęcia. To ten niebieski przedmiot po prawej jakby co.

biurowe1

Otagowane , , , , , , , , , , ,

Doktor Jones zakłada kapelusz

Ponieważ TVP przypomni w przyszłym tygodniu przygody Indiany Jonesa, postanowiliśmy też wspomnieć je na naszym blogu. Przecież w latach 80. VHS z filmem „Poszukiwacze Zaginionej Arki” to było coś!

arki5

Lata 30. minionego wieku. Profesor archeologii porzuca tweedowe marynarki na rzecz kowbojskiego kapelusza, skórzanej kurtki i bicza i wyrusza na poszukiwanie Arki Przymierza. Po drodze doktor Jones musi odnaleźć swoją przyjaciółkę Marion Ravenwood. W poszukiwaniach przeszkadzają mu inny łowca przygód Rene Belloq oraz naziści. Tak w skrócie wygląda fabuła filmu stworzonego przez Stevena Spielberga i George’a Lucasa.

arki4

Lucas wymyślił „Poszukiwaczy Zaginionej Arki” niemal w tym samym czasie co „Gwiezdne Wojny”. Opowieść o Vaderze i gwiezdnych rycerzach nakręcił sam. Przygody Indiany Jonesa dał wyreżyserować koledze. Panowie od początku chcieli zrobić niespecjalnie skomplikowany film przygodowy. Najpierw do głównej roli brali pod uwagę Toma Sellecka, ale miał on już zobowiązania związane z serialem „Magnum”.

arki2

Wtedy rolę dostał Harrison Ford i razem z występem w „Gwiezdnych Wojnach” jako Han Solo postać Jonesa stała się jego przepustką do ogromnej sławy. Ford idealnie pasował do nowego typu bohatera. Sam Spielberg w dokumencie o powstawaniu filmu przyznał, że marzył wtedy o nakręceniu obrazu o przygodach Bonda. Stając za kamerą „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”, przyczynił się jednak do powstania zupełnie innego typu herosa. Już wygląd zewnętrzny bardzo ich różni. Jones to cały czas pokryty pyłem kowboj, Bonda charakteryzuje niezwykła elegancja. Obaj potrafią żartować, z tym że Jonesowi zdarzają się głupie wpadki i gafy. Dobitnym punktem różniącym bohaterów jest stosunek do kobiet. Jones zachęcany przez dziewczynę do zbliżenia… zasypia, co Bondowi na pewno by się nie zdarzyło.

Polish Poster

Indiana przeżywa jednak nie mniej ciekawe przygody i jak trzeba, potrafi działać niekonwencjonalnie i na granicy życia i śmierci. Przykładem znakomita scena przeskakiwania Jonesa z konia na jadący samochód i potem przejścia pod autem podczas jazdy. Lucas przyznaje, że to jego ulubiona sekwencja i pracując nad Jonesem, zaczął właśnie od niej. Podobnych kultowych scen w „Poszukiwaczach Zaginionej Arki”  jest więcej, chociażby ucieczka Jonesa przed ogromną kulą, ujęcia z tysiącem węży czy scena, w której Jones strzela z rewolweru do przeciwnika popisującego się przed nim umiejętnościami władania mieczem.

arki1

Film stał się przebojem lat 80., zdobył też pięciu Oscarów. Nie powinno więc dziwić, że doczekał się trzech kinowych kontynuacji. A to nie koniec przygód Indiany Jonesa…

SLOWA KLUCZOWE:

Na deser dokument o filmie: http://www.youtube.com/watch?v=UG7HOs3bq-c

Tekst napisałem dla dodatku „Kultura” DGP

Otagowane , , , , , ,

Układa i trąbi zespół Kombi

Ukazała się właśnie nowa zespołu Kombii… ale nie o tym. Tutaj jest miejsce na prawdziwe Kombi. Takie jak na tym pudełku puzzli.

kombi3

W latach 80. zespół założony przez Sławomira Łosowskiego był, mówiąc delikatnie, mega gwiazdą. Te puzzle z połowy lat 80. są tego najlepszym przykładem. Widzieliście puzzle z George’em Michaelem, Madonną albo Ireną Santor? A Kombi swoje ma.

150 części układanki wyprodukowała Spółdzielnia Rzemieślnicza „Elektrospółdzielnia” z Gdyni. Ten sam zakład produkował na przykład figurki z „Gwiezdnych Wojen”.

kombi2    kombi1

Puzzle kosztowały 330zł. Opakowanie jest dość zużyte co świadczy o tym, że wielokrotnie były układane.
Jak się dobrze przyjrzeć członkowie Kombi byli wystrzałowo ubrani. Łosowski ma na koszulce napis „LA Factory”, a Tkaczyk „I’m a big boy”. Skawiński jest za to obwiązany kilkoma pasami i ma nieodzowne okulary.
Nie pozostaje nic innego jak ułożyć te piękne puzzle, a wtedy prezentują się tak:

kombi4

 

Otagowane , , , , ,

Ty naprawdę jesteś wariatem

Psychopatyczny biały glina Martin Riggs i jego partner, czarnoskóry, spokojny Roger Murtaugh, czyli Mel Gibson i Danny Glover ruszają do walki z przestępcami – to znaczy, że czas na kolejną opowieść o kinie jakie w latach 80. poznawaliśmy dzięki kasetom VHS.

lethal-weapon1

Komediowych historii z białymi i czarnoskórymi gliniarzami w kinie lat 80. nie brakowało. Zanim pojawiła się pierwsza część „Zabójczej broni” (1987), podziwialiśmy już „Gliniarza z Beverly Hills” i szalonych partnerów z „48 godzin”. O tym, jak dobrze poradziły sobie te historie w kinie, świadczy to, że każdy z tych filmów doczekał się kontynuacji.
Mocny początek „Zabójczej broni” wcale nie przygotowuje na pełen humoru kryminał. Oto naga blondynka bierze kolejną porcję narkotyków. Po czym skacze z kilkunastopiętrowca i ląduje na dachu samochodu. Kiedy do gry wkraczają Roger i Martin, zaczyna się jednak robić śmieszniej. Postać graną przez Gibsona dobrze opisuje zdanie z oficjalnego trailera: „He is a criminals worst nightmare, a cop who enjoys the danger!”. Jego partner określa go równie trafnymi słowami: „Ty nie udajesz wariata, żeby dostać rentę! Ty naprawdę jesteś wariatem!”.

lethal-weapon2

Policjanci, obaj są weteranami wojny w Wietnamie, zostają partnerami w jednostce w Los Angeles. Mają rozwiązać sprawę śmierci prostytutki Amandy Hunsaker (tej z pierwszej sceny). Amanda to córka potentata bankowego, przyjaciela Murtaugha z czasów wojny w Wietnamie. Szybko śledztwo zamienia się w walkę policjantów z międzynarodową mafią narkotykową. Na linii Riggs i Murtaugh ciągle dochodzi do spięć, bo pierwszy po śmierci żony ma niewiele do stracenia. Z kolei prowadzący ułożone życie rodzinne partner odlicza dni do emerytury.
W „Zabójczej broni” nie brakuje spektakularnych strzelanin, pościgów i wybuchów.

Największą zaletą filmu jest jednak para świetnie dogadujących się głównych aktorów. Gibson był już po rolach w serii „Mad Max” i „Buncie na Bounty”. Z kolei Glover zachwycił wcześniej w „Kolorze purpury”. Na uwagę zasługuje muzyka, za którą odpowiadają Eric Clapton i Michael Kamen. Przy okazji warto przyjrzeć się scenie, kiedy Murtaugh dzwoni do swojej żony, by powiedzieć o śmierci Amandy. Użyto w niej po raz pierwszy w kinie telefonu komórkowego. Obraz doczekał się aż trzech kontynuacji, ale trudno powiedzieć, by któraś z nich dorównała oryginałowi.

Mój tekst ukazał się w dodatku Kultura DGP z 30.04.14

A na deser piękna scena z filmu: http://www.youtube.com/watch?v=bvAvNfCbQJk

 

Otagowane , , , , ,

Ten, który fotografował jazz i big-beat

Na siostrzanego bloga o płytach winylowych http://winylowetrzaski.wordpress.com/ wrzuciliśmy bardzo ciekawy wywiad z Markiem Karewiczem, który fotografował największego gwiazdy polskiego jazzu i bigbeatu, zaprojektował też wiele kultowych okładek. My w swojej kolekcji mamy taką:

komeda

Polecamy rozmowę, bo Karewicz zdradza w niej m.in. jak pił wódkę z księdzem Wojtyłą, dzisiaj już świętym…

Otagowane , ,

Sprawa mydła

Czas na porządne mycie. Do tego najlepsze jest dobre mydło, a zestaw takich otrzymaliśmy niedawno od przyjaciela Mateusza. Oto one:

mydlo2

Zestaw sześciu wyjątkowych sztuk to kawał historii mydła w PRLu.

Dwa pierwsze nie posiadają opakowania. Mydło toaletowe popularne „7 kwiatów” oryginalnie było w opakowaniu.

Drugie to przykład węgierskiej myśli toaletowej. Mydło Flora pochodzi bowiem od naszych przyjaciół z okolic Budapesztu. Kosztowało wtedy 5 forintów, a wszystkie dane ma wyryte na mydle.

mydlo4

Najbardziej znane jest na pewno Bambino. Wyprodukowane przez poznański zakład Pollena Lechia było przeznaczone dla dzieci i niemowląt.

mydlo6

Mamy też bardzo ładne mydło wyprodukowane przez Pollenę w Stargardzie. To mydło Wiosenne.

mydlo1

Wreszcie mydła Laguna (produkt Polleny Wrocław) i Lawendowe również z Poznania. To okazy pochodzące z końca la70. i z lat 80.

mydlo5

Przy okazji opowieści o mydle postanowiliśmy powrócić do naszego pierwszego rocznika „Przyjaciółki” z 1948 roku (pisaliśmy już o niej wielokrotnie, chociażby tu https://bufetprl.com/2013/12/16/swieta-a-la-1948/), bo tam znalazło się kilka ciekawych reklam. Oto przykłady:

mydlo8

mydlo7

mydlo9

A na koniec filmowa opowieść o kradzieży mydła. Oto filmik z cyklu „Obrazki z życia” z 1975 roku oparty na felietonach Jerzego Urbana ze Zdzisławem Maklakiewiczem i Bożeną Dykiel:

http://www.youtube.com/watch?v=N5cNjrM0R7s

 

Otagowane , , , , , , , ,

Elektroniczny morderca vs Maverick

Czas na przypomnienie dwóch filmów, które w latach 80. zarzynaliśmy na kasetach VHS.
Na początek „Elektroniczny morderca”, czyli „Terminator”, który już dziś wieczorem pokaże w tv kanał TVN.

terminator1

I’ll be back – powiedział w pierwszym „Terminatorze” Arnold Schwarzenegger i słowa dotrzymał. W kultowej dla gatunku tech-noir serii pojawił się już trzykrotnie, a to nie koniec.

Na przyszły rok planowana jest premiera kolejnej części cyklu „Terminator: Genesis” i Arnold ma w niej ponownie zagrać Terminatora. Od czasu, kiedy Schwarzenegger został po raz pierwszy T-800 minęło 30 lat. Arnold był już wtedy, w roku 1984, po epizodzie w serialu „Ulice San Francisco” i rolach na wielkim ekranie w „Herkulesie w Nowym Jorku”, „Niedosycie”, a przede wszystkim „Conanie Barbarzyńcy”. Austriacki kulturysta miał też na koncie trzy tytuły Mr Universe i siedem Mr Olympia. W filmie Jamesa Camerona Arnold chciał zagrać postać Kyle’a Reese’a (ostatecznie został nim Michael Biehn), ale reżyser powiedział mu jasno: „this movie is not about the hero. It’s about The Terminator” i tym przekonał Arnolda do roli cyborga.

terminator2

W skrócie fabułę filmu można określić zdaniem: przyszłość wróciła do przeszłości, po to by odpowiednio się ukształtować. Z przyszłości, czyli roku 2029 zostaje do roku 1984 wysłany Terminator. Ma zabić Sarah Connor (Linda Hamilton), po to by nie została matką przyszłego przywódcy rebeliantów buntujących się przeciw maszynom. Rebelianci wysyłają do 1984 roku swojego człowieka, który ma uratować Sarah. Jest nim wspomniany Kyle Reese.

„Terminator” dobrze wpisał się w modną na początku lat 80. mroczną wizję przyszłości. Wynikała ona w dużej mierze z mrocznego okresu teraźniejszego. Radzieckie wojska najechały Afganistan, toczyły się konflikty o Falklandy, Iraku z Iranem i na terytorium Libanu. Kino szybko złapało ten mroczny klimat i powstała cała seria filmów z nie najsympatyczniejszą wizją tego co nas czeka: „Łowca Androidów”, „Mad Max”, „Ucieczka z Nowego Jorku” czy „Ostatnia walka”.

To co wydawało się, że może być jego piętą achillesową, czyli aktorstwo samego Arnolda, okazało się atutem. Austriak ze swoim ciężkim akcentem i robotycznymi ruchami idealnie wpasował się w dołujący klimat filmu. Film od razu spodobał się publiczności (zarobił na świecie 80 milionów dolarów, przy budżecie nieco ponad sześciu), a po latach stał się kultowym. Trudno wyobrazić sobie listę najsłynniejszych powiedzeń w kinie bez „I’ll be back”, albo listę największych złoczyńców w kinie bez postaci T-800 i wreszcie zestaw najważniejszych filmów science-fiction bez „Terminatora”, który w Polsce był wyświetlany jako „Elektroniczny morderca”.

terminator3

Drugim kultowym filmem tamtych lat jest „Top Gun”. W najbliższą niedzielę przypomni go kanał TV Puls.

Ten film pamięta się z kilku powodów. Są wśród nich na pewno piosenka zespołu Berlin „Take My Breath Away”, lotnicze okulary słoneczne Toma Cruise’a i jego skórzana kurtka, walki powietrzne myśliwców, ksywy (nicki) bohaterów (Maverick, IceMan, Goose, Viper), a dodatkowo dziewczyny na pewno pamiętają Toma Cruise’a śpiewającego w barze dla Kelly McGillis piosenkę „You’ve Lost That Lovin’ Feelin’” (wielokrotnie coverowana, nagrana po raz pierwszy w 1964 roku przez The Righteous Brothers).

topgun1    topgun2

Korzenie tego filmu sięgają aż 1969 roku, kiedy to marynarka Stanów Zjednoczonych postanowiła powołać do życia prestiżową szkołę dla pilotów Fighter Weapons School. Program nauki wyjątkowych technik walki powietrznej, który oficjalną nazwę miał The United States Navy Strike Fighter Tactics Instructor był przez wszystkich nazywany skrótowo Topgun.

Bohaterami filmu Tony’ego Scotta („Prawdziwy romans”, „ Zawód: szpieg”) z 1986 roku są piloci właśnie z takiej szkoły. Najzdolniejsi z nich i zaciekli rywale to Pete Mitchell, zwany Maverickiem (Tom Cruise) i Tom Kasansky (Val Kilmer), przydomek Iceman. Ten pierwszy zakochuje się w instruktorce Charlie Blackwood (Kelly McGillis). Idylla kończy się w momencie śmierci jednego z pilotów podczas manewrów. Epatujący seksapilem (macho, ale wrażliwi) piloci wzbudzili taki zachwyt publiczności, że film stał się kasowym hitem 1986 roku. Wypłynęło na nim wielu znakomitych aktorów, zyskała też amerykańska armia. Po wejściu filmu na ekrany wzrosła liczba podań do amerykańskiego lotnictwa.

topgun3
Na ekranie można zobaczyć całą plejadę późniejszych gwiazd kina, obok wspomnianych Cruise’a i Kilmera grają też chociażby Anthony Edwards, Tim Robbins, Meg Ryan, a do tego Michael Ironside i Tom Skerritt. Pisząc o „Top Gun” nie można nie wspomnieć o genialnej muzyce. Autorami są Harold Faltermeyer (skomponował też tematy do „Gliniarza z Beverly Hills” – o tym więcej na moim winylowym blogu: http://winylowetrzaski.wordpress.com/2014/01/24/41/) oraz Giorgio Moroder. To właśnie Moroder napisał dla zespołu Berlin piosenkę „Take My Breath Away”, która otrzymała Oscara i nagrodę Złoty Glob. Numer, zresztą jak cały film to kwintesencja kina lat 80.

Top Gun Logo

Moje teksty ukazały się w „Kulturze” DGP z dnia 25.04.14

Otagowane , , , , , , , , , , , , ,

Rurki z niespodzianką

Jeżeli nie wiecie jeszcze co wyjątkowego, szybkiego przygotować na święta mamy rozwiązanie. Oto pyszne rurki.

Aby je przygotować wystarczy taki zestaw foremek.

rurki3

rurki1

Wyprodukowany przez białostocką Spółdzielnię Niewidomych zestaw pochodzi z lat 80. i składa się z sześciu rożków. Co ważne, jest do tego dołożony przepis na ciasto.

rurki2

Całość banalnie prosta do zrobieni i szybka. A środek można wypełnić kremem, masą szpinakowo-serową itp.

Pozostaje nam życzyć smacznego! My przystępujemy do zajadania naszych rurek.

rurki4

 

Otagowane , , , ,

Od Arp Life do Franka Kimono

Brytyjska wytwórnia Finders Keepers specjalizująca się w odnajdywaniu muzycznych perełek sprzed lat wydaje kolejny zestaw płyt (także na winylach) jednego z najciekawszych polskich kompozytorów Andrzeja Korzyńskiego. To on stoi za elektroniczną sensacją lat 70. grupą Arp Life, Frankiem Kimono, przebojami Maryli Rodowicz i kilkudziesięcioma kultowymi soundtrackami. Postanowiliśmy przybliżyć jego sylwetkę.
Aha, ważna wiadomość, płyty Korzyńskiego w Polsce sprzedaje Gad Records, szczegóły na ich stronie.

korzynski2

Tygodnik filmowo-telewizyjny „Ekran”, numer ze stycznia 1984 roku informował: „Bestsellerem ostatnich dni stała się pięknie wydana przez firmę polonijno-zagraniczną Polton płyta długogrająca „Akademia Pana Kleksa” zawierająca melodie z wchodzącego niedługo na ekrany filmu Krzysztofa Grabowskiego. Na longplayu zarejestrowano siedemnaście utworów skomponowanych przez Andrzeja Korzyńskiego, wśród wykonawców Piotr Fronczewski”.

Z tego samego roku, z kwietnia, „Magazyn Muzyczny” w artykule o polskiej fonografii pisze już nie tylko o sukcesie „Akademii…”, lecz także Franka Kimono. „Kaseta, mimo ceny 750 zł, rozeszła się błyskawicznie” -€“ informuje, dodając słowa wydawcy -€“ „poważnie myślimy o eksporcie naszych wyrobów, a Franek Kimono po angielsku bardzo się spodobał fachowcom w pewnej dużej firmie w Stanach Zjednoczonych”. Zagraniczna kariera Franka zakończyła się co prawda, jak wtedy często bywało z polską muzyką, na szumnych zapowiedziach, ale faktem jestem, że na naszym rynku zrobił furorę. Album „Franek Kimono” otrzymał tytuł Płyty Roku ’84 w kategorii muzyka rozrywkowa w plebiscycie II Programu Polskiego Radia. W tym samym roku powstał też musical „Drugie Wejście Smoka – Franek Kimono Story” wyreżyserowany przez Jerzego Gruzę w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Mimo że Fronczewski nie wziął w nim udziału, i tak cieszył się ogromną popularnością.

korzynski1

Głównym „twórcą” Franka, autorem muzyki i tekstów (pisał je pod pseudonimem Andrzej Spol) był wspomniany już Andrzej Korzyński. Sukces pierwszej połowy lat 80. wcale nie był jedynym bardzo jasnym punktem kariery Korzyńskiego. Już w 1970 roku miesięcznik „Jazz” (wydawany od 1956 roku, był pierwszym poświęconym temu gatunkowi w bloku wschodnim) pisał o Korzyńskim: „Znany kompozytor udał się do Paryża i Włoch, aby pisać muzykę m.in. do filmu Jacopettiego (reżyser „Mondo Cane”). Jak wiemy, Korzyński jest twórcą ilustracji muzycznych do filmów „Wszystko na sprzedaż” i „Polowanie na muchy” Wajdy”. „Jazz” dodaje też interesującą ciekawostkę: „Korzyński prócz tego jest autorem utworu kameralnego wykonanego jako balet na dworze szefa państwa Kambodży, księcia Sihanuka”.

possession
Muzyka do filmów dla dzieci, soundtracki dla Wajdy, prześmiewczy Franek Kimono -€“ to tylko część bogatych muzycznych horyzontów Korzyńskiego. Wyjątkową okazją do odkrycia szerokiego wachlarza jego twórczości są wydawnictwa wspomnianej już wytwórni Finders Keepers. Jednym z nich jest ścieżka dźwiękowa do filmu „Człowiek z marmuru”, wydana po raz pierwszy na płycie winylowej i wzbogacona o cztery utwory z powstałego pięć lat później „Człowieka z żelaza”. Dźwięki napisane przez Korzyńskiego wykonuje tu jego zespół Arp Life.

korzynski3

O tym projekcie trafnie opisując jego nowatorstwo Korzyński w wywiadzie dla Soundtracks.pl mówił tak: „W latach 70, gdy pojawiły się syntezatory, założyłem z Mateuszem Święcickim zespół, który się nazywał: Arp Life. Był to pierwszy w Polsce zespół wykonujący muzykę elektroniczną. Wtedy się pojawił syntezator MOOG’a – myśmy mieli ten syntezator, bo kolega przywiózł z zagranicy (…) nazwaliśmy się ARP; i zrobiliśmy z 60 utworów (…) używano bardzo często tej muzyki jako backgroundu: np. w windzie, w hotelu Kempiński. Nagrywaliśmy też znane melodie, różne tanga; sporo tej muzyki było. Bardzo dobrze się to sprzedawało, wszędzie było tego, że tak powiem, pełno; a ludzie nawet nie wiedzieli… bo w telewizji jak grali to pod mundial czy pod obrazki z lepszego świata, to myśleli, że to jest zagraniczna muzyka”.

korzynski4
Kolejnym wydawnictwem jest muzyka do serialu kryminalnego Janusza Morgensterna sprzed 40 lat „S.O.S.”. Ciekawostką jest, że na drugiej stronie krążka znalazły się kompozycje wygrzebanego przez Finders Keepers azjatyckiego kolektywu Awkward Corners.
Jakby tego było mało, wydana została również muzyka Korzyńskiego z horroru „Opętanie” („Possession”) Andrzeja Żuławskiego. Poza tym ścieżka dźwiękowa z długometrażowego debiutu Żuławskiego „Trzecia część nocy” z 1971 roku. A na deser kompilacja „Tajemnica Enigmy”, zbierająca nagrania Korzyńskiego z lat 1968-1981. Są tu kawałki nagrane z Arp Life, tematy z filmów „Polowanie na muchy” czy „W pustyni i w puszczy”.
Niemal pełne spektrum jednego z najbardziej płodnych i różnorodnych kompozytorów, nie tylko na naszym rynku.

Tekst o Andrzeju Korzyńskim napisałem do dodatku „Kultura” DGP z dnia 18.04.14

My w swojej kolekcji również mamy kilka płyt z muzyką Korzyńskiego. Dwie części przygód Pana Kleksa, Franka Kimono i Arp Life.

arplife1

akademia kleksa         franek kimono

Otagowane , , , , , , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij