Author Archives: przyj

Komiks na papierze z odzysku

„Wywiadowca XX wieku”, „Przygody Artura i Gemmy”, „Olbrzym z Cardiff” – nasz dzisiejszy bohater zawierał te trzy wyjątkowe opowieści rysunkowe.

wywiadowca1

Wydawnictwo wzięło swoją nazwę od pierwszego komiksu „Wywiadowca XX wieku”. Za druk tej pozycji odpowiada Krajowa Agencja Wydawnicza. Komiks ukazał się w 1982 i 83 roku. Cena 35zł. Nakład 100 tysięcy egzemplarzy – II wydania.

Pozycje wydrukowano na strasznym żółtym papierze, a przecież wcześniej „Wywiadowca XX wieku” ukazał się już w kultowym „Relaksie” i to w kolorze. Faktem pozostaje, że to wyjątkowo propagandowa opowieść.

wywiadowca4

Bohaterem jest superszpieg radzieckiego wywiadu Richard Sorge vel Ramsey. To prawdziwa postać. Oficer GRU, który jako dziennikarz niemiecki szpiegował w Niemczech, Japonii. Przekazał Moskwie m.in. arcyważne informacje o planach wojennych Japonii, czy operacji Barbarossa. Swoją drogą ci w wiele z nich nie wierzyli.

Przy całej ciekawej opowieści komiks razi propagandą i sloganami w stylu „Umrę, jak wierny żołnierz Armii Czerwonej”. Scenarzyści Barbara Sokalówna i Jerzy Uśpieński musieli bardzo przypodobać się władzy, ale przez to komiks naprawdę ciężko się czyta. Przyznać jednak trzeba, że imponująco opowiada losy superszpiega.

Druga pozycja w tym zestawie to: „Przygody Artura i Gemmy”. Autorem scenariusza jest dobrze nam już znany, przytaczany tu wielokrotnie Tibor Cs. Horvath. Rysunki opracował Attila Fazekas.

wywiadowca3
To epopeja pozbawiona propagandy, bo dziejąca się jeszcze przed powstaniem ZSRR. Zaczyna się we Włoszech i wiedzie m.in. przez Amerykę Południową. Miłosna historia, ale z elementami walki.

I ostatnia opowieśc „Olbrzym z Cardiff”. Scenariusz: Stefan Weinfeld. Rysunki: Marek Szyszko. Akcja dzieje się w mieścinie w amerykańskim stanie Nowy Jork w 1869 roku. Historia oparta jest zresztą na faktach. Mierzący 3 metry człowiek okazał się jedną z największych mistyfikacji w historii…

Otagowane , , , , ,

Jesteś zarazą, a ja lekarstwem

Dawno nie poświęcaliśmy miejsca kinu lat 80. Czas to naprawić i to w wielkim stylu. W dodatku „Kultura” DGP ukazał się ostatnio mój tekst o kultowym filmie „Cobra”. Przytaczam go tutaj dla wszystkich fanów Sly’a Stallone i jego Cobry Cobrettiego. Ja sam przebrałem się za Cobrę podczas jednej z zabaw w podstawówce. Z kolegą mieliśmy zapałki w ustach, rękawiczki, ciemne okulary i pistolety. Wszyscy od razy wiedzieli kim jesteśmy…

zdjecie cobraok

Wyobrażacie sobie Sly’a w roli nieustannie żartującego „Gliniarza z Beverly Hills”? Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale to właśnie Stallone był początkowo brany pod uwagę jako aktor, który ma zagrać postać później świetnie wykreowaną przez Eddiego Murphy’ego. Sylvester pracował nawet nad scenariuszem do „Gliniarza z Beverly Hills”. Axel Foley był jeszcze wtedy Axlem Cobrettim, a film był mroczny i brutalny, zupełnie inny niż jego finalny efekt. Z czasem producenci i scenarzyści zaczęli z niego robić komedię i właśnie wtedy Sly postanowił przenieść swoje brutalne pomysły do innego filmu. Do „Cobry”. W filmie „Gliniarz z Beverly Hills II” wesoły detektyw William „Billy” Rosewood (gra go Judge Reinhold) na ścianie swojego pokoju ma nawet powieszony plakat z filmu „Cobra”.
Scenariusz został oparty na opowieści spisanej w książce „Fair Game” przez Paula Goslinga. Zresztą w 1995 r. powstał kolejny film oparty na niej: „Czysta gra” z Williamem Baldwinem i Cindy Crawford. Przed kultową
„Cobrą” też powstało kilka obrazów wykorzystujących tytuł z filmu ze Slyem. W niemej „Cobrze” z 1925 r. grał sam Rudolf Valentino. Postać Cobry pojawia się w hiszpańsko-włoskim filmie szpiegowskim „Il Cobra” z 1968 r., ale oczywiście z późniejszym Cobrettim nie mają one nic wspólnego.
W Polsce epoki PRL „Cobra” ze Stallone królowała na kasetach VHS. Ukazała się w tym samym roku co „Top Gun” z Tomem Cruise’em i oba filmy szybko stały się kultowe. Teksty, muzyka i wygląd bohaterów – to
wyznaczniki tych produkcji.

stallone-cobra
To właśnie od Cobrettiego i „Top Gun” zaczęła się kariera okularów lustrzanek. Choć można je już zobaczyć u Marty’ego Mc Fly’a we wcześniejszym o rok „Powrocie do przyszłości”. Łzawy kształt oprawek został co prawda
opracowany przez Ray-Ban w 1937 r., ale na początku używali go wyłącznie piloci, stąd nazwa: Aviator. Do popkultury przedostały się właśnie w latach 80. Cobra nosił je nawet po zmroku. Charakterystycznym elementem
wyglądu Cobrettiego jest też zapałeczka w kąciku ust. Poza tym czarne rękawiczki i pistolet z rękojeścią pokrytą białą kością słoniową z wizerunkiem kobry. W rękawiczkach jadł nawet pizzę, krojąc ją wcześniej nożyczkami. Tej sceny nie było w scenariuszu, została wymyślona przez samego Stallone’a. Cobra ma też wyjątkowy wóz z kolekcji samego Slya. To tuningowany ford mercury monterey z 1950 r.

Całej tej otoczce wizualnej towarzyszą teksty na miarę „Szklanej pułapki” czy „Brudnego Harry’ego”. Kilka przykładów:
„Nie pertraktuję z psychopatami, ja ich eliminuję”, „Jesteś zarazą, a ja lekarstwem”, a na pytanie grającej u jego boku Brigitte Nielsen: „Czy ty się kiedykolwiek angażujesz?”, odpowiada: „Z kobietą?”.

Zresztą z Nielsen spotkał się już rok wcześniej na planie „Rocky’ego IV”, a na kilka miesięcy przed premierą „Cobry” wzięli ślub. W filmie gra dwójka aktorów, którzy pojawili się we wspomnianym „Brudnym Harrym”. To Reni Santori, który grał tam partnera Clinta Eastwooda. Tu też gra gliniarza. Andrew Robinson w „Brudnym Harrym” wcielił się z kolei w samego Skorpiona, a w „Cobrze” został detektywem.
Film był swego czasu bardzo nowoczesny, jeśli chodzi o technologie. Pojawiają się w nim roboty – w scenie sesji modowej Brigitte Nielsen. Poza tym w roku premiery na komputery Commodore 64, ZX Spectrum i
Amstrad CPC ukazała się gra komputerowa pod tym samym tytułem.

Ciekawe, że mimo krytycznych recenzji obraz zarobił w kinach więcej niż pierwszy „Rambo”. A ginie w nim przecież jedynie 50 osób. Lustrzanki, zapałeczka i teksty zrobiły jednak swoje.

A na deser making of „Cobry”: http://www.youtube.com/watch?v=VjA7jVy6z44

Otagowane , , , , , , , ,

Bambi, James Cook, Kajko i Kokosz oraz Sci Fi w jednym

Kolejny komiks z naszej kolekcji to rzecz wyjątkowa. Wydawnictwo to zbiera bowiem cztery zupełnie różne historie komiksowe. Pod względem scenariusza, sposobu rysowania i grupy docelowej. Oto zbiór komiksowy Bambi.

bambi1

Okładka daje dobry obraz tego, z czym mamy tutaj do czynienia. Zbiór wydała Krajowa Agencja Wydawnicza RSW Prasa-Książka-Ruch w 1987 roku. I wydanie miało nakład 250 tysięcy egzemplarzy.

Zaczyna się od historycznej opowieści „Podróże Jamesa Cooka” z rysunkami Zbigniewa Kasprzaka, a według scenariusza Stefana Weinfelda. Weinfeld, z wykształcenia radiotechnik, pisał powieści i scenariusze współpracując m.in. z „Młodym Technikiem”. Jego teksty wykorzystywali chociażby Janusz Wróblewski i Grzegorz Rosiński. Napisał także historię innej opowieści z tego zestawu, o której jeszcze poniżej. Póki co „Podróże Jamesa Cooka” – opowieść dla dorosłych, brutalna i z dużą ilością chmurek do przeczytania.

bambi2

Następnie mamy część dziecięcą. „Bambi” napisał Tibor CS. Horvath na podstawie powieści Felixa Saltena. Przypomnijmy, że jeden z komiksów Węgra już tutaj opisywaliśmy. To „Miasto milczących rewolwerów”: https://bufetprl.com/2013/03/28/komiks-i-wegier-dwa-bratanki/

Urodzony w Budapeszcie Salten powieść „Bambi, opowieść leśna” opublikował w 1923 roku. Ponieważ był żydowskiego pochodzenia Adolf Hitler zabronił drukowania jego książek, kiedy doszedł do władzy. Oczywiście „Bambi” jest najbardziej znane z animacji Walta Disneya z 1942 roku. W naszym zestawie „Bambi” jest uroczo rysowane i z ograniczoną ilością tekstu, dzięki temu idealnie nadaje się dla małych dzieci.

bambi3

Jest tu jeszcze klasyk, o którym na pewno będziemy jeszcze mówić, więc teraz trochę odpuścimy. To jeden z szortów Janusza Christy „Koncert Kaprala” z Kajko i Kokoszem w rolach głównych.

bambi4

I wreszcie, moim zdaniem, największe cudo tego wydawnictwa. Kolejna historia napisana przez wspomnianego Stefana Weinfelda, tym razem z rysunkami Waldemara Andrzejewskiego „Tam, gdzie słońce zachodzi na seledynowo”. Rysownik jest m.in. autorem słynnej już dzisiaj okładki pierwszego wydania „Malowanego ptaka” Jerzego Kosińskiego. Prezentujemy tu całą opowieść z tego wydawnictwa, bo jest absolutnie ponad czasowa i z dość gorzką puentą. Zdaje się, że ten komiks był wcześniej drukowany w kultowym magazynie opowieści rysunkowych „Relax”. Warto poświęcić chwilę na jej przeczytanie:

bambia

bambib

bambic

bambid

bambie

bambif

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,

Pebe – enerdowska odpowiedź na Lego

Oczywiście można marudzić, że to tylko podróba klocków Lego. Firma Pebe powstała bowiem niemal 10 lat po tym jak Lego ruszyło z produkcją zabawek z tworzywa sztucznego. W Polsce minionej epoki klocki z DDR były jednak łatwiej dostępne i tańsze. Ostatnio udało nam się nabyć cztery wyjątkowe maszyny złożone z klocków Pebe. Oto one:

pebe2

Najśmieszniejsze jest to, że udawało się połączyć Lego z Pebe. Różniły się one tym, że na wypustkach w Lego było ich logo i charakterystyczna rurka od spodu. Ale i tak trudno odmówić Pebe czaru.

pebe1

W Polsce można było je kupić w Składnicach Harcerskich. Klocki były wytwarzane od lat 50 w zakładach Plastica Bad Kosen. W połowie lat 80. zmieniło się logo firmy. W NRD Pebe miało zresztą konkurenta w postaci klocków Formo.

pebe3

W Pebe produkowano nie tylko auta, ale też rakiety, pojazdy wojskowe, dźwigi, budynki i mini gry.

Nam udało się zdobyć dwa autobusy niebieskie, które wyglądają trochę jak autobusy naprawcze. Do tego dwa, a la strażackie drabiniaste. Mają charakterystyczne namalowane przody.

pebe4

Tutaj można zobaczy więcej historycznych zestawów: http://www.pebe-archiv.de/sets/original.htm

 

Otagowane , , , , , , , ,

Kult wodza kontra przepis na kurki duszone

Pierwszy rocznik Przyjaciółki, numer 18 z 18 lipca 1948 roku:

przyj1

Ten numer Przyjaciółki (nakład 654 tysiące) zdobi zdjęcie pierwszego okładkowego mężczyzny w historii gazety. Mógł nim być tylko jeden osobnik, oczywiście wódz narodu – prezydent Bolesław Bierut. Był wodzem już od roku, ale pojawił się dopiero w 18 numerze. Towarzyszy mu, jakże urocze, zwierzątko. Idealny sposób na złagodzenie wizerunku brutalnego władcy.

W numerze postanowiliśmy zwrócić uwagę na tylko dwa fragmenty, ale za to jakże inspirujące. Pierwszy to kolejny odcinek serii „Dbajmy o zdrowie”. Praktycznym ćwiczeniom towarzyszy poniżej wezwanie do plebiscytu. Sondaż kończy się już 20 lipca, a pytanie jest fundamentalne:

Czy pijacy mają być leczeni przymusowo?

przyj3

I jeszcze tradycyjnie pasjonująca część kulinarna. Przepisom towarzyszy wykaz propozycji obiadowych na cały tydzień. Dość awangardowo prezentuje się zwłaszcza środa. Oto propozycja na ten dzień: Zsiadłe mleko z kaszą gryczaną, jaja sadzone, ziemniaki, szpinak. Albo równie skromny czwartek: Zupa szczawiowa z kartoflami, kalafior z masłem.

przyj2

Otagowane , , , ,

Kura znosząca pyszne jaja

Jajeczko na miękko albo na twardo najlepiej smakowało (i wciąż smakuje) w takich oto pięknych, kolorowych pojemniczkach z naszej kolekcji.

kury2

Figurki kur gotowe na pyszne jajka znajdowały się w wielu domach. Ich piękne kolory rozświetlały szare kuchnie i na pewno dodawały dodatkowego smaku rozlanym żółtkom i puchowym białkom. W naszej kolekcji znajdują się dwie sztuki wyprodukowane przez legendarną DDR-0wską firmę Sonja Plastic.

kury1

Fabryka zlokalizowana w Wolkenstein niedaleko Czeskiej granicy powstała w 1925 roku. Produkowała i wciąż to robi nie tylko te wyjątkowe pojemniczki, ale też m.in. plastikowe kubeczki i tarki.

My wciąż używamy tych wygodnych kuchennych skarbów i absolutnie nie wyobrażamy sobie jedzenia jajek z czegokolwiek innego. Smacznego!

kury3

Otagowane , , ,

Samy, supersamy, megasamy – słowem Społem

Pretekstem do opowieści o Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem są takie oto szklanki z logo Społem, które niedawno trafiły do naszej kolekcji.

spolem2

Logo Społem znany z setek neonów na sklepach, ale też z zastaw, kubków i szklanek właśnie.

Początki firmy sięgają aż 1869 roku, kiedy to w podzielonej zaborami Polsce, w Warszawie, powstało Stowarzyszenie Spożywcze Merkury. Wtedy powstało też zresztą Stowarzyszenie Spożywcze Oszczędnośc w Radomiu.

W 1906 roku powstał z kolei dwutygodnik Społem, a pomysłodawcą tej nazwy był sam Stefan Żeromski.

Historia logo Społem zaczęła się od Warszawskiego Związku Stowarzyszeń Spożywczych, ktory w 1911 r., za znak firmowy przyjął kulę ziemską nawiązując tym samym do słów z „Ody do młodości” Adama Mickiewicza: „Dalej z posad bryło świata, Nowymi cię pchniemy tory!„. Osiem lat później związek zmienił nazwę na Związek Polskich Stowarzyszeń Spożywców. Uzyskał też członkostwo w Międzynarodowym Związku Spółdzielczym.

spolem1

Samo słowo Społem dodano do nazwy w 1935 roku. Po wojnie, która wyniszczyła majątek związku do nazwy powrócono dopiero w 1957. W latach 70. majątek został upaństwowiony, ale mimo wielu perturbacji Społem istnieje do dzisiaj.

A oto jak kiedyś wyglądał znak tego wyjątkowego związku:

spolema spolemb

Otagowane , , , , ,

Godny następca Druha

Druh – prosty aparat fotograficzny produkowany przez Warszawskie Zakłady Fotooptyczne wiele lat czekał na właściwego następce. I się doczekał! Stał się nim aparat Ami i jego następcy Ami 2 i Ami66.

ami

Ami to piękny prosty aparat w formacie 6x6cm, z błoną 120, produkowany oczywiście przez Warszawskie Zakłady Fotooptyczne. Nazwę dał mu piesek, którego można dojrzeć w dolnym rogu, na zielonkawym emblemacie. Kolor znaczka jest taki jak spust migawki. Były różne wersje, m.in. czerwona i żółta.

ami2

Ami 2 posiadał już lepszy obiektyw, a z kolei Ami 66 miał charakterystyczną kratkę namalowaną na obudowie obiektywu.

Ami był w latach 60. hitem. Wyprodukowany z polistyrenu, łatwy w obsłudze, jak widać, mamy do niego brązowy pokrowiec. Do tych modeli produkowano lampę błyskową Amilux. Tymi aparatami uwieczniono nie jeden wypad nad jezioro, wczasy, obozy wędrowne czy kolonie…

Otagowane , , , , , ,

Romans wszech czasów w Przyjaciółce

Pierwszy rocznik Przyjaciółki, numer z 11 lipca 1948 roku:

przyj1

To jedno z mocniejszych otwarć Przyjaciółki. W Filmowej Opowieści czas na romans wszech czasów, czyli „Casablankę”. Ciekawe, że w tej historii zaczerpniętej z filmu Michaela Curtiza z 1942 roku, ani razu nie pojawiają się nazwiska aktorów, czyli Humphreya Bogarta i Ingrid Bergman. Oczywiście sama opowieść na tym nie traci…

przyj2

Dalej zwracamy uwagę na tekst z dołączonym pięknym rysunkiem. Oto jak się zachować w kinie, kawiarni, poczekalni…

przyj3

Wreszcie wyjątkowe porady jak przerobić stare meble. Obok porady odnośnie suszenia owoców. A na deser czy wiecie, że„korkować butelki wilgotnymi”.

Polecamy też piękną reklamę, na dole w rogu.

przyj4

A już w następnym numerze na okładce sam prezydent Bolesław Bierut!

 

Otagowane , , , , , ,

Środek transportu dla wyjątkowych towarów

Dżinsy, zagraniczne piwo i koniaki, kosmetyki, elektronika, matchboksy, Lego – te wszystkie przedmioty marzeń w PRLu można było dostać w jednym miejscu. Chodzi oczywiście o Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, czyli Pewex. Produkt z marką Peweksu został naszym bohaterem po niedawnych pierwszych urodzinach naszego bloga. Siatki Peweksu otrzymaliśmy od klubokawiarni Kicia Kocia. Dziękujemy!

IMG_3209

Tam, gdzie był inny świat pakowano towar w takie piękne reklamóweczki. Oczywiście miały różne wzory i materiał (także papier). My mamy dwa różne egzemplarze.

IMG_3216

Historia Peweksu sięga początku lat 70. XX wieku. Sklepy dewizowe PEKAO przekształcono wtedy w siec sklepów Pewex. To był sposób państwa na ściąganie od obywateli walut wymienialnych. To zresztą niejedyna sieć bazująca na wymienianiu walut na towary, podobnie działały też Pol-Mot, Agromet i od połowy lat 80. Baltona. Kwoty uzyskiwane przez państwo dzięki Peweksom nie były małe. To nawet 350 milionów dolarów rocznie (lata 80.). Oczywiście po zmianach przełomu lat 80. i 90. sprzedaż załamała się. Pewex przekształcono w 1997 roku w firmę zajmującą się nieruchomościami.

Warto pamiętać, że w okolicach Peweksów można było często spotkać handlarzy walutami, czyli cinkciarzy. Podobne sklepy dewizowe działały też w innych krajach uzależnionych od ZSRR, jak Czechosłowacja (Tuzex), NRD (Intershop), czy Bułgarii (Corecom).

Dyrektorami Peweksu bywały przeróżne osoby. Wśród nich, w latach 80., nie brakuje oficera wywiadu, szpiegującego dla PRLu w USA, Mariana Zacharskiego.

IMG_3214

To na pewno nie ostatnia opowieść o Peweksie na naszym blogu…

A na koniec zdjęcia jakie znaleźliśmy w naszych książkach z Peweksem w roli głównej.

Na pierwszym widać fragment bonów jakimi w nich płacono:

pewex1

pewex4

I jeszcze hasło dla konkurencyjnej Baltony:

pewex2

Taka prawdziwa reklama Pewexu z lat 80., na przykład z tygodnika „Motor” wyglądała tak:

pewexreklama

A na koniec wyjątkowa rzecz, bo reklama na kamienicy, którą wciąż można zobaczyć! Oto Pewex na ścianie budynku koło Motławy w Gdańsku. Zdjęcie zrobiliśmy w czerwcu 2013:

IMG_0021

Niestety przykra wiadomość. Od lipca 2013 została zmieniona elewacja tej kamienicy i wyjątkowa reklama Peweksu znikła. Podobno nowy właściciel ma ją namalować na nowo. Ale to już nie będzie to samo…

Otagowane , , , , , , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij