Author Archives: przyj

Resoraki za dolary

Matchbox – brytyjska klasyka z Peweksu

1947 – to rok, w którym rozpoczęła się historia resoraków, jednego z marzeń dzieciaków w PRLu. Leslie i Rodney Smith (zbieżność nazwisk przypadkowa) założyli wtedy firmę Lesney Products. Pierwszą zabawkę wykonano rok później, bo najpierw firma produkowała m.in. przecinarki do sznurków.

Ruff Trek 1977:

GMC Wrecker 1987:

W 1953 roku wyprodukowano pierwsze miniaturowe samochodziki, takie żeby mieściły się w pudełku od zapałek, czyli match box. Pod koniec lat 60. rozpoczął się szturm amerykańskiej firmy zabawkarskiej Mattel (tej od Barbie) i od tego momentu zaczęły się problemu Matchboksa. Firma w 1982 roku zbankrutowała. W latach 90. Prawa wykupiło do nich… Mattel. Oczywiście obok brytyjskich Matchboksów można było dostać również modele niemieckiej firmy Siku czy francuskiego Majorette, ale według nas słuszne są tylko resoraki Matchboksa.

Porsche 928 1979:

Seafire 1975:

Matchbox produkował nie tylko resoraki, ale też helikoptery tych rozmiarów. Poza tym na przykład modele samolotów, motorówki itp. W Polsce matchboksy królowały w Peweksach. W swoich zbiorach mamy resoraki, które sam dostałem na gwiazdkę w latach 80. Wśród nich m.ni. czarny Datsun 260 z 1978 roku z popularnej serii Superfast. Ten model wyprodukowano jeszcze w Anglii. Potem fabryki Matchboksa powstały jeszcze w Tajlandii, Makao i w połowie lat 80. w Chinach. My zbieramy tylko te od trzech pierwszych producentów, Chiny pozostawiamy następnym pokoleniom.

Datsun 260 1978:

Chevy Van 1979:

A pamiętacie jak się sprawdzało czy Matchbox jest fajny? Trzeba było sprawdzić amortyzatory. Jak dobrze podskakiwał to był szacunek na podwórku.

Reklama serii Superfast z 1971 roku:

Otagowane , , , , ,

Gadżety BufetuPrl w teledysku!

Miło nam poinformować, że przedmioty z naszej kolekcji pojawiły się w najnowszym teledysku jednej z legend lat 80. grupy Lady Pank. W numerze Chłopak z mokrą głową dołączonym do płyty symfonicznej wydanej z okazji 30. lecia zespołu jako rekwizyty pojawiają się m.in. pieniądze (50 i 100 zł) oraz magnetofon Grundig. Klip zrealizował twórca teledysków m.in. Das Moon, Ani Teliczan, Blindead, Maryli Rodowicz, Beneficjnetów Splendoru i Artura Andrusa Roman Przylipiak. Polecamy!

Otagowane , ,

Wyroby czekoladopodobne

Niby czekolada w opakowaniach zastępczych królowała w latach 80. Wtedy też, przynajmniej raz w tygodniu, robiliśmy w domu sami czekoladę. Postanowiłem do niej powrócić. Udało mi się zdobyć mleko w proszku – takie jak w latach 80. – do tego herbatniki, kilka prostych sztuczek i po 10 minutach roboty i 2 godzinach w lodówce proszę. Jest dokładnie taka jaką pamiętam.

Produkty:

 

Do lodówki na blaszce:

Smacznego:

 

Otagowane , , ,

Gapiszon, Hipopopo i zwariowana reszta

Miś – ponad pół wieku wyjątkowej zabawy

Czerwiec 2010 roku to jeden z najsmutniejszych miesięcy XXI wieku. Wtedy bowiem zamknięto działające ponad 50 lat czasopismo dla najmłodszych Miś.

Opowiadania Czesława Janczarskiego, przygody Gapiszona autorstwa Bohdana Butenki, piosenki Wandy Chotomskiej, dialogi Jacka i Agatki, Kasia i Azor, Pan Hipopopo i nieśmiertelne wycinanki. Zbiór wyjątkowych autorów i ich pomysłów – tym od zawsze był Miś. Różne formy graficzne, zagadki, wiersze, piosenki, opowiadania, rebusy, relacje – dwutygodnik pęczniał od wyjątkowej zawartości.

Pierwsze po wojnie czasopismo dla dzieci ukazało się w lutym 1957 roku. Aż do 2008 było dwutygodnikiem. Później, przez dwa lata, miesięcznikiem. Za graficzną stronę Misia odpowiada Zbigniew Rychlicki, ten sam, który narysował Misia Uszatka i jego animowanych przyjaciół.

W naszych zbiorach (dzięki Patryk) znalazł się cały rocznik 1968. Miś kosztował wtedy 1.50zł. Rocznik jest opieczętowany przez P.K.P. Ośrodek Socjalno-Bytowy w Warszawie. Znajdują się w nim jeszcze liście włożone przez dzieci do wyschnięcia.

Największe wrażenie zrobiły na nas wycinanki, które były przecież dla wielu początkami modelarstwa. Samemu można było zrobić nie tylko banalne kwiatki, ale też wagonik kolejki górskiej czy piórnik.

Otagowane , , , , , , , , , ,

Kolorowy świat małych gospodyń

Odkurzacze PIKO – zabawa w pozbywanie się kurzu

Nie mogła to być wybitna tenisistka Steffi Graf, ani aktorka Steffi Kuhnert (m.in. „Biała wstążka”). Obie panie są za młode by to od nich właśnie imię wziął jeden z dwóch bohaterów bloga. Odkurzacz Steffi firmy PIKO wziął zapewne swoją nazwę od imienia żony jednego z enerdowskich konstruktorów. Inżynier musiał kochać swoją żonę, bo stworzył arcydzieło.

Zabawkowy odkurzacz Steffi składa się w kilka sekund. Jest banalnie prosty w obsłudze, poręczny i do tego działa jak prawdziwe, większe odpowiedniki. To zresztą cecha charakterystyczna produktów firmy PIKO. Firmy większości kojarzącej się zapewne z kolejkami HO. Otóż PIKO konstruowało również wiele innych zabawek, w tym sprzęt domowy właśnie. I to taki, który działał jak prawdziwe modele dla dorosłych. Taki, a raczej taka jest Steffi i taki jest też Favorit.

To bardziej zaawansowana wersja odkurzacza. Oba modele są prawdopodobnie z lat 70. Favorit różni się jednak od Steffi bardziej przyjazną, dziewczęcą konstrukcją. Ma nowoczesny wlot rury od góry, więcej końcówek, bardziej kolorowe opakowanie.

Oba odkurzacze są oczywiście sprawne, w oryginalnych kartonach. Na Steffi jest nawet metka z ceną: 21 Marek. To jeszcze nie koniec naszych opowieści o odkurzaczach…

Otagowane , , ,

A co to SKO?

Puszka PKO – sposób na oszczędzanie

Każdy oszczędza w PKO, Dziś oszczędzam w SKO – jutro w PKO, wreszcie Oszczędzaj i ucz oszczędzać. Te hasła znają wszyscy, którzy „liznęli” minionej epoki. Jedyny słuszny bank ostro zachęcał do oszczędzania i to od małego.

Najpierw, jako dziecko, powinno się oszczędzać w SKO – zresztą niedawno na rynku znowu pojawiły zrewitalizowane Szkolne Kasy Oszczędności. Nie był to jednak wcale pomysł prlowskich bankierów. Szkolne kasy powstawały już w XIX wieku m.in. w Anglii, Niemczech i Francji. W Polsce pierwsze takie kasy pojawiły się w 1927 roku. Po II wojnie SKO przeżyło bum. Powodem były m.in. Olimpiady Oszczędnych dla tych, którzy korzystali z SKO. Można było w nich wygrać tak pożądane wtedy produkty jak rowery, zegarki czy sprzęt fotograficzny. Grupowo można było za to wygrać wycieczki.

Pod koniec lat 60. PKO zorganizowało konkurs, którego hasłem było słynne „Dziś oszczędzam w SKO – jutro w PKO”. Z SKO wiążą się „Wiadomości SKO”, czyli biuletyn zachęcający do oszczędzania oraz książeczka SKO.

Do oszczędzania idealnie nadawały się nie tylko SKO i skarbonki „świnki”, ale też takie cudeńka jak nasza skarbonka. Udało nam się ją zdobyć na gdańskim Jarmarku Dominikańskim. Grawerowana, z orzełkiem (oczywiście bez korony), z dodatkową dziurką na łańcuszek na przykład. W takiej puszce oszczędzanie jest git!

Otagowane , , , ,

Football dla każdego

Piłkarzyki na sprężynach – gole przy nietypowych dźwiękach

Specyficzny brzdęk przy odbijaniu i kulki wyciągane z łożysk – to pierwsze wspomnienia jakie pojawiają się, gdy patrzę na piłkarzyki na sprężynach. 22 zawodników, drewniane boisko z zagłębieniami przy piłkarzach, metalowe brameczki i gra całymi nocami.

Nasz egzemplarz wyprodukowały Krakowskie Zakłady Przemysłu Maszynowego Leśnictwa Krakpol. Co ciekawe, firma Krakpol nadal działa i produkuje zabawki. Oczywiście piłkarzyki pojawiały się w różnych wersjach. Jak nasze – z napisem Piłka Nożna na kartonie – albo z napisem Football. Sami piłkarze też się zmieniali. W naszej wersji to pomalowane tyczki, ale były też takie z sylwetkami bardzo przypominającymi prawdziwych piłkarzy.

Oczywiście bardzo szybko gubiło się piłki do gry, ale wyjście z tego było banalnie proste. Używaliśmy bowiem kuleczek z łożysk rowerowych. Czasami piłki wylatywały za boisko, ale jak się strzela jak Tarasiewicz to nie dziwne. Nasz egzemplarz jest trochę zużyty, ale nie znaczy to, że nie da się grać. Co widać zresztą na filmie. Co prawda, piłka jest większa niż przystało, ale za to komentarz jaki:

Otagowane , , ,

Zagadka pewnych klocków

Qubo – namiastka Lego

W PRLu wszystkie dzieciaki marzyły o klockach Lego. Pamiętam jak dostaliśmy z bratem statek kosmiczny na dzień dziecka w latach 80. Połowa maluchów z podwórka przychodziła do nas bawić się tym prostym, na dzisiejsze czasy, zestawem. Rodzice musieli po nie udać się do Pewexu.

Oczywiście, jak to w PRLu, istniały zamienniki Lego. NRD-owskie klocki Pebe czy też klocki Qubo. Nam udało się zdobyć egzemplarz tych ostatnich i to w oryginalnym opakowaniu. Są bardzo podobne do Lego, nawet ludzik ma malowaną twarz. Nasz samochód nazywa się Macchina da Corsa.

Ciekawe: znalazłem informację, że w 1995 roku firma Lego wystąpiła do sądu i wygrała sprawę z producentami Linex z Warszawy i Ferr z Poznania o wprowadzanie na rynek klocków Qubo w tym samochodów o nazwie… Macchina da Corsa.

Już się pogubiłem. Czy to znaczy, że Lego dopiero tak późno wytropiło podobieństwo tych klocków do swojego produktu czy dopiero w latach 90. były w Polsce sprzyjające do tego prawne warunki? Przyznam, że jestem w kropce i proszę Was o pomoc. Co wy wiecie o klockach Qubo?

 

Otagowane , ,

Awangarda polskiego komiksu

Janosik – przygody zbójnika na papierze

Wszyscy, a ściślej ci którzy latali po podwórkach w latach 70. i 80., na pewno kojarzą Janosika przede wszystkim z twarzą Marka Perepeczki. Legendarny zbójnik to bohater 13-odcinkowego serialu Jerzego Passendorfera z 1974 roku. Warto jednak pamiętać, że w tym samym roku miał premierę również komiks o Janosiku.

Autorem scenariusza komiksu, podobnie jak w filmu, jest Tadeusz Kwiatkowski. Na pewno widział już materiał filmowy zanim rozpoczął rysowanie, bo bohaterowie przypominają filmowych odtwórców. Pierwsze wydanie przygotowało wydawnictwo Sport i Turystyka. Wyszło w pojedynczych 6 tomach i zbiorczo, po 3. Autorem rysunków jest Jerzy Skarżyński – malarz, scenograf, ilustrator. Panowie pracowali już wcześniej przy filmie „Rękopis znaleziony w Saragossie”: Kwiatkowski jako scenarzysta, a Skarżyński scenograf.

Pierwsze wydanie było częściowo kolorowe, a częściowo czarno-białe. Dopiero wznowienie z 2002 roku jest w całości w kolorach. Komiks w ówczesnych czasach wyróżniał się awangardową, ekspresjonistyczną kreskę. Wydaje się, że był również bardziej brutalny niż jego filmowy odpowiednik. Same historie z grubsza odpowiadają tym z serialu.

Może w papierowej wersji brakuje tylko humoru jaki potrafili na ekranie wykreować Witold Pyrkosz (Jędruś Pyzdra) i Bogusz Bilewski (Waluś Kwiczoł)…

Za przekazanie komiksów dziękujemy jednemu z naszych przyjaciół – szacun Kuba!

Otagowane , , , ,

Panie jak malowane

Kilka tygodni temu pokazaliśmy na blogu karty z nie do końca ubranymi paniami. Teraz przyszedł czas na kontynuację tej historii tylko w innym wymiarze. Udało nam się bowiem zdobyć kolejną wyjątkową talię kart. To zestaw malowanych dziewcząt. Każda karta jest tu inna. Od pani, której towarzyszy gramofon Bambino, przez piratkę, po panią a la Marilyn Monroe. Mało tego, wszystko w opakowaniu z orzełkiem Ludowego Wojska Polskiego i datą 1979.

Dzięki pomocy przyjaciela udało nam się dowiedzieć,  że karty pochodzą prawdopodobnie z drugiej połowy lat 60. z Węgier. Zawsze wiedziałem, że Węgrzy mają ciekawy język i smykałkę do umilania sobie czasu.

Pozostaje tylko w ciszy delektować się Damami, Królami, Dziewiątkami, Dwójkami, Jokerem…

Otagowane ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij