Category Archives: AGD

Radomskie sprawy

zas na przedmioty, które otrzymaliśmy od kolejnego przyjaciela bloga. Pochodzą z pewnego pięknego sklepu w Radomiu sprzed lat. To przedmioty, które pasują do pasmanterii oraz na przykład do kiosku.
Najpierw zestaw 12 grzebieni, zapakowanych, opieczętowanych. Pewnie trochę za dużych by nosić je klasycznie w tylnej kieszeni spodni, ale na pewno stylowych.

grzebien1

Następnie mamy grzebyki do włosów.

grzebien3

Tu ciekawostka. Znajdują się w pudełku przeznaczonym do czego innego. Pudełko jest od kordonek do szydełkowania i pochodzi z 1949 roku. Wyprodukowały je Państwowe Zakłady Przemysłu Bawełnianego Nr. 16 w Łodzi. Pod koniec XIX wieku na łódzkim Widzewie powstała fabryka, którą do II wojny światowej zarządzało Towarzystwo Akcyjne Łódzkiej Fabryki Nici. Podczas wojny przejęli ją Niemcy. W 1946 roku zyskała nazwę Państwowe Zakłady Przemysłu Bawełnianego Nr. 16, którą po trzech latach rozwinięto na Zakłady Przemysłu Bawełnianego im. Hanki Sawickiej. Dzisiaj nazywają się Ariadna.

grzebien4

I jeszcze jedno pudełeczko, tym razem z nićmi w środku. Niestety nie wiem z jakiego pochodzą zakładu, niespecjalnie orientuję się też co do oznaczeń, ale CMS to prawdopodobnie rodzaj nici. Może w tym przypadku pomożecie w rozszyfrowaniu symboli na pudełku.

nici2

nici1

Otagowane , , , , , , ,

Maestro, czas grać!

Gramofonów ci u nas pod dostatkiem. W kolekcji mamy Bambino, o którym TUTAJ, a do tego chociażby Artura, o którym TUTAJ.

Po ostatniej wyjątkowej uroczystości od przyjaciela Marka otrzymaliśmy takie cudo.

maestro1

Ładne, niebieskie pudełko kryje w sobie piękny gramofon Maestro Fonica.

Sprzęt najprawdopodobniej z lat 60. minionego wieku operował jeszcze trzema prędkościami. Oprócz popularnych 45 i 33, także 16. Ta ostatnia, wprowadzona w latach 50. nie odniosła sukcesu.

maestro4

Gramofon ma też inne ciekawe rozwiązanie. Gumową rączkę można bowiem w bardzo prosty rozciągnąć, co pokazuje poniższe zdjęcie przed i po rozciągnięciu.

maestro6   maestro3

Różne były wersje i kolory tego walizkowego gramofonu. Nasz ma jeszcze wtyczkę i końcówki do głośników z bakelitu.

maestro2

Nie był to sprzęt specjalnie lekki, ani zbyt dobrze grający, ale design miał wyjątkowy.

maestro5

Otagowane , , , , ,

Okno na świat w kieliszku

Czas na kolejny prezent jaki w ostatnim czasie otrzymaliśmy do naszej kolekcji. Związany jest z zasłużonym Polskim Biurem Podróży założonym w latach 20. zeszłego wieku. To Orbis. O instytucji pisaliśmy już tutaj:

Nie tylko turystyką żył Orbis w PRLu

Teraz przedstawiamy dwa piękne kieliszki z logo Orbisu.

orbis2

Kieliszki mogą być przydatne do wina, koniaku, kompotu, ale pewnie też uda się z nich napić herbaty. W swoim barku chciałby je mieć pewnie każdy inżynier.

orbis3

Te kieliszki były zapewne używane w Polsce, ale Orbis miał swoje przedstawicielstwa również na świecie. Do zagranicznego turysty były skierowane m.in. takie piękne plakaty, jak ten z aukcji w Desie.

orbis1

Myślę, że do Orbisu jeszcze wrócimy, a już za momencik kolejny prezent dla Bufetu.

Otagowane , , ,

Niebieski Wałbrzych

Dzięki naszym przyjaciołom z warszawskiej klubokawiarni KiciaKocia wzbogaciliśmy się o wyjątkowe dwa przykłady pięknego wałbrzyskiego szkła. Oto wazony Społem Wałbrzych.

spolem walbrzych1

O produktach szklanych firmowanych marką Społem pisaliśmy już na blogu kilkukrotnie. Wystarczy zajrzeć tu:

Samy, supersamy, megasamy – słowem Społem

Wypoczynek na 1000 sposobów

spolem walbrzych2

Wiemy, że przez lata Społem słynęło z wielu wyjątkowych szklanych produktów i tu mamy kolejne przykłady. Z drugiej strony Wałbrzych słynął z ceramiki, także…

spolem walbrzych3

Produkty prawdopodobnie pochodzą z lat 80. Zachowały się w świetnym stanie i na pewno będą nam służyć nie tylko na goździki.

 

Otagowane , ,

Materiały biurowe i nie tylko

Czas na garść kolejnych gadżetów przekazanych do naszej kolekcji przez przyjaciela Mateusza, do którego chodziłem w czasach szkoły podstawowej na jajecznicę i cukierki ze słupskiej Pomorzanki. Trochę rzeczy biurowych i coś na poprawę kondycji rąk.

biurowe1

Zacznijmy od kremu do rąk. Firma Annex z Reguł koło Warszawy wypuściła krem ochronny do rąk jak sama pisze „posiadający miły zapach i kolor”. Nie sprawdziliśmy tego, bo krem ma kilkadziesiąt lat, ale wierzymy na słowo. Co ważne „krem usuwa podrażnienia wywołane pracą zawodową i w gospodarstwie domowym”. Prawdopodobnie pochodzi z lat 80. Kosztował 95zł.

biurowe6

A teraz piękne ołóweczki, a właściwie ołówki „do podpisu”, barwne, kopiowe. 10 sztuk w cenie 0.90zł za jedną. Wyprodukowane przez niezwykle zasłużone Pruszkowskie Zakłady Materiałów Biurowych. Historia firmy sięga roku 1889. Założył ja inżynier Stanisław Jan Majewski. Była pierwszą fabryką ołówków w Królestwie Polskim. O jakości wyrobów dobrze świadczy fakt, że jej ołówki zostały nagrodzone na Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku.

biurowe2

Po wojnie, w 1948 roku, firma została upaństwowiona i przyjęła nazwę Pruszkowskie Zakłady Materiałów Biurowych. W latach 90. na szczęście powrócono do dawnej nazwa i firma działa do dziś. Zmienił się tylko adres firmy, z ulicy Ołówkowej przeniosła się na Kredkową.

biurowe3

I ciekawostka. Pinezki czy pineski – jak się prawidłowo pisze? Mamy zagwozdkę, bo znam wiele opakowań, na których widnieje napis „pinezki”, ale my mamy „pineski”. Pineski łączone, gatunek 1, w cenie 9zł, wykonane według normy z 1967 roku.

biurowe7

Wykonała je Krakowska Spółdzielnia Inwalidów Niewidomych, której znak firmowy prezentował się tak:

biurowe8

Mamy pineski, mamy też Gwoździe ozdobne. 100 sztuk w cenie 15zł. Wykonała je firma Ślusarstwo Usługowo-Produkcyjne W.Wróbel i St. Kędzierski z Częstochowy-Kiedrzyna.
Opakowanie ujawnia jedną ciekawą rzecz, jak wyglądały ówczesne numery telefonów. To zaledwie 5 liczb.

biurowe4    biurowe5

A na deser ochronny plastik, w który na przykład wkładało się kartę rowerową – coś o czym dzisiaj wielu rowerzystów pewnie nie ma pojęcia. To ten niebieski przedmiot po prawej jakby co.

biurowe1

Otagowane , , , , , , , , , , ,

Sprawa mydła

Czas na porządne mycie. Do tego najlepsze jest dobre mydło, a zestaw takich otrzymaliśmy niedawno od przyjaciela Mateusza. Oto one:

mydlo2

Zestaw sześciu wyjątkowych sztuk to kawał historii mydła w PRLu.

Dwa pierwsze nie posiadają opakowania. Mydło toaletowe popularne „7 kwiatów” oryginalnie było w opakowaniu.

Drugie to przykład węgierskiej myśli toaletowej. Mydło Flora pochodzi bowiem od naszych przyjaciół z okolic Budapesztu. Kosztowało wtedy 5 forintów, a wszystkie dane ma wyryte na mydle.

mydlo4

Najbardziej znane jest na pewno Bambino. Wyprodukowane przez poznański zakład Pollena Lechia było przeznaczone dla dzieci i niemowląt.

mydlo6

Mamy też bardzo ładne mydło wyprodukowane przez Pollenę w Stargardzie. To mydło Wiosenne.

mydlo1

Wreszcie mydła Laguna (produkt Polleny Wrocław) i Lawendowe również z Poznania. To okazy pochodzące z końca la70. i z lat 80.

mydlo5

Przy okazji opowieści o mydle postanowiliśmy powrócić do naszego pierwszego rocznika „Przyjaciółki” z 1948 roku (pisaliśmy już o niej wielokrotnie, chociażby tu https://bufetprl.com/2013/12/16/swieta-a-la-1948/), bo tam znalazło się kilka ciekawych reklam. Oto przykłady:

mydlo8

mydlo7

mydlo9

A na koniec filmowa opowieść o kradzieży mydła. Oto filmik z cyklu „Obrazki z życia” z 1975 roku oparty na felietonach Jerzego Urbana ze Zdzisławem Maklakiewiczem i Bożeną Dykiel:

http://www.youtube.com/watch?v=N5cNjrM0R7s

 

Otagowane , , , , , , , ,

Spłukać gorącą wodą

Ten eksponat zdobyliśmy podczas naszej niedawnej imprezy w Stacji Muranów. Był tam pewien Pan, który miał kilkanaście przeróżnych detergentów. Wszystkie oryginalne i w ogóle nieużywane. My nabyliśmy płyn do mycia Lavosan.

lavosan1

Najpopularniejsze w PRLu były Ludwiki, ale nie tylko nimi myto naczynia. Lavosan wyprodukowała Chemiczna Spółdzielnia Pracy Septoma w Ząbkach. Jej początki sięgają 1939 roku. Od 1977 roku nazywa się Septoma i zajmuje się przeróżnymi środkami do dezynfekcji.

lavosan3

Nasz płyn kosztował 64zł. Wszystkie napisy zostały odlane na butelce z tworzywa. Aby łatwiej było dozować płyn wystarczyło uciąć koniuszek szyjki.

To płyn do mycia naczyń stołowych, kuchennych i lodówek. Producenci polecają: „Stosować 3 łyżeczki na 5 litrów wody. Spłukać gorącą wodą”.

lavosan2

Wciąż się dobrze pieni…

Otagowane , , ,

Idealna waga na święta

Idą święta. Czas choinki, prezentów, a także duuużego jedzenia. Warto się przed nimi zważyć by wiedzieć jak wyglądaliśmy wcześniej. Najlepsza do tego będzie tego typu piękna waga.

waga1

Mamy w kolekcji dwie wyjątkowe wagi łazienkowe. Obie wyprodukowane przez specjalizującą się w takich produktach Spółdzielnię Inwalidów Nowe Życie w Częstochowie.

waga2

Pierwsza z nich ma piękny znacznik, na którym można zaznaczyć swoją wagę.

Klasa dokładności obu z nich to III, obie też mają obciążenie maksymalne do 115kg.

waga3

waga4

A może lepiej się przed świętami nie ważyć…

Otagowane , ,

Palce nie odrastają!

Bez przesady można powiedzieć, że ten przedmiot był obecny w każdym domu w epoce PRLu. Sam zresztą uwielbiałem go używać jako dziecko. Oto piękna maszynka do mielenia mięsa.

maszynka1

Oczywiście takich maszynek były przeróżne typy. Naszą przymocowuje się do blatu na zasadzie przyssawki. Pięknie można w niej mielić chociażby mięso na tatara.

Takie maszynki produkowały m.in. zakłady Domgos, których było w PRLu kilka, w Krakowie, Częstochowie czy Katowicach.

maszynka2

Z maszynkami był tylko jeden problem. Bardzo często nie było po prostu co w niej mielić. O tym jak wyglądały przez wiele lat w PRLu sklepy mięsne dobrze świadczy to zdjęcie zaczerpnięte z książki „PRL czas nonsensu”.

miesny

Bywały jednak wyjątki. Mówi o nich „Dziennik telewizyjny” z 1988 roku pokazujący w pełni zaopatrzony sklep mięsny w Kielcach.

Maszynek do mielenia używano na potęgę co wiązało się z wieloma wypadkami. Nie wszyscy bowiem potrafili nie wpychać w nie swoich palców. Przestrzegał przed tym taki oto plakat.

plakat

Pamiętajcie: „Palce nie odrastają!”.

Otagowane , , , ,

I stała się światłość

Kto nie widział tego przedmiotu żyjąc w epoce PRLu to prawdopodobnie nie chodził do szkoły. Niemal w każdej placówce wisiały bowiem takie piękne lampy zwane żyrandolami.

lampa3

Na tym zdjęciu widać akurat egzemplarz, który aktualnie daje światło w sympatycznej klubokawiarni KiciaKocia na warszawskim Grochowie.

Plastikowe lampy (mamy ich kilka) były jednymi z pierwszych przedmiotów jakie trafiły do naszej kolekcji. W pełni sprawne, z uchwytami podtrzymującymi klosz oraz okablowaniem. Doskonale sprawdzały się w miejscach użyteczności publicznej, nie tylko szkołach. Mamy na to zresztą namacalny dowód. Oto recepcja pięknego ośrodka wypoczynkowego Siedem Wysp w Łupawsku nad jeziorem Jasień, na Pomorzu (zdjęcie zrobione w tym roku). Puchary sportowe oświetlają właśnie takie lampy.

lampa4

Oświetlały one zresztą również szpitale, urzędy, hotele robotnicze. Ba, świeciły także w warszawskim salonie Empik przy ulicy Marszałkowskiej.

W szkołach w tą piękną geometryczną formę wrzucaliśmy papierki traktując ją jak kosz.

Przyznajemy się, że niestety nie znamy producenta tych lamp. Liczymy na waszą pomoc.

Wpis z maja 2015:

I udało się! Dzięki Wam wiemy, że lampy produkowane były przez Zakład Sprzętu Oświetleniowego „Polam-Wilkasy” koło Giżycka. Więcej o nich w komentarzach pod wpisem. Pięknie dziękujemy!

Nasz egzemplarz jeszcze czeka na miejsce godne powieszenia.

lampa2

Otagowane , , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij