Karateckie prasowanki

Jutro wieczorem kanał TCM przypomni kultowy film z końca lat 70., który u nas, w PRLu, wywołał szał na wschodnie sztuki walka. To „Wejście smoka”.

wejsciesmoka2

Dla Bruce’a Lee film miał być przepustką do wielkiej kariery w Hollywood. Tak się stało, ale sławy Lee nie doczekał. Zmarł trzy tygodnie przed premierą filmu. Tym samym nie doczekał ogromnego sukcesu „Wejścia smoka”. Obraz, który kosztował niecały milion dolarów, zarobił na całym świecie niemal sto milionów. Niespotykany sukces odniósł też u nas, choć dopiero dekadę po premierze.

wejsciesmoka1

W 1982 roku, kiedy wszedł do kin w Polsce Ludowej, w ciągu sześciu miesięcy obejrzało go siedem milionów widzów! Dla przykładu „Vabank” Juliusza Machulskiego miał „tylko” około półtora miliona widzów (dane pochodzą z magazynu „Ekran” z 1984 roku). Zresztą dobrze skalę masowej histerii pokazuje fakt z 1978 rok, kiedy to podczas pokazu w ramach przeglądu Filmoteki Narodowej w warszawskim kinie Iluzjon widzowie chcący dostać się seans „Wejścia smoka” wybili szyby.

W latach 80. Polskę ogarnął szał karate. Na treningi sztuk walki zgłaszały się setki fanów Bruce’a (sam zapisałem się wtedy na judo). Jego plakaty można było znaleźć w gazetach, na koszulkach królowały prasowanki z jego podobizną, a filmy z wypożyczalni VHS oglądało się po kilkanaście razy. W kinach zaczęły się pojawiać inne „karateckie” dzieła, jak chociażby „Klasztor Shaolin” z Jetem Li. Na fali popularności karate powołano też do życia muzyczny projekt Franek Kimono z Piotrem Fronczewskim – wspominaliśmy o nim tutaj: https://bufetprl.com/2014/04/18/od-arp-life-do-franka-kimono/.

franek kimono
Sam film „Wejście smoka” był tour de force Bruce’a Lee. Walka wręcz na kije czy nunchaku, a przede wszystkim finałowa potyczka w gabinecie luster (użyto ich osiem tysięcy) weszły do kanonu filmowych walk. Obok Lee w filmie pojawili się chociażby John Saxon (znany z „Gliniarza z Beverly Hills” czy „Koszmaru z ulicy Wiązów”), Bolo Yeung i Jackie Chan, którego Lee niechcący uderzył w twarz podczas jednej ze scen.

wejsciesmoka3     wejsciesmoka4
Po lewej zadowolony z poniżania innych Bolo, po prawej poniżany przez Bruce’a Jackie Chan

Fabuła filmu toczy się wokół turnieju dla zawodników wschodnich sztuk walki. Wyszkolony w świątyni Shaolin bohater grany przez Bruce’a Lee stara się przy okazji zawodów znaleźć dowody, które pozwolą zdemaskować międzynarodowego handlarza narkotyków.
Bez wątpienia „Wejście smoka” otworzyło Azjatom drogę do Hollywood. Był to bowiem pierwszy film o wschodnich sztukach walki wyprodukowany przez kinematografie chińską i amerykańską. Znakomitą muzykę napisał do niego Lalo Schifrin, autor ścieżek dźwiękowych do „Bullitta”, „Brudnego Harry’ego” czy „Złota dla zuchwałych”. 10 lat temu film trafił na listę National Film Registry, zbierających obrazy tworzące dziedzictwo kulturalne Stanów Zjednoczonych i przechowywanych w Bibliotece Kongresu USA. Podobno Bruce Lee został pochowany w ubraniu, które nosił w „Wejściu smoka”.

Tekst napisałem dla dodatku Kultura DGP. Zdjęcia nie są naszą własnością.

Otagowane , , , , , , , , ,

Sajens fikszyn po polsku

W związku z tym, że w warszawskiej galerii Zachęta została otwarta wystawa „Kosmos wzywa! Sztuka i nauka w długich latach sześćdziesiątych” pokazująca jak nauka i technika zwrócona ku kosmosowi zmieniła myślenie po wschodniej części Muru Berlińskiego, postanowiliśmy napisać trochę o kosmosie epoki PRLu z naszych zbiorów.

kosmos1

Tytuł wystawy zaczerpnięto z ciekawego radzieckiego filmu science-fiction z końca lat 50. „Kosmos wzywa”, znanego też jako „Niego wzywa”. To propagandowy obraz o wyścigu dwóch nacji o podbój kosmosu. Ciekawostką jest fakt, że na początku lat 60. prawa do filmu zakupili Amerykanie. Przemontowali go tworząc bardziej uniwersalną opowieść i nadali jej tytuł „Battle Beyond The Sun”. Na wystawie w Zachęcie można te dwa filmy zobaczyć symultanicznie.
Znalazło się na niej też wiele innych interesujących obiektów, czasopism, komiksów (chociażby Tytus), projekcji wideo (także z filmem „Przekładaniec”, o którym pisaliśmy już na naszym blogu – https://bufetprl.com/2012/06/19/rajdowiec-kobiela-i-jego-nowe-narzady/).

Jest na ekspozycji również model wyjątkowego urządzenia wyprodukowanego w Polsce Ludowej Akat-1. O nim też już pisaliśmy – https://bufetprl.com/2014/03/22/byc-geniuszem-w-prl-u/

Postanowiliśmy przejrzeć nasze zbiory trochę pod kontem kosmosu. Oto wyniki:

Wschodnia część Europy zainteresowała się na poważnie kosmosem, science-fiction w momencie odwilży gomułkowskiej w połowie lat 50. Wtedy też rozpoczęła się na dobre amerykańsko-radziecka wojna o podbój kosmosu.
O dokonaniach na tym polu opowiadały na przykład znaczki pocztowe. Mamy kilka w naszej kolekcji (dzięki przyjacielowi Kubie). Oto przykłady z serii z 1979 roku.

kosmos7

kosmos5

O kosmosie nie zapomnieli też twórcy komiksów. Chyba najjaśniejszym przykładem tej fascynacji jest seria Janusza Christy „Kajtek i Koko w kosmosie”. Cykl ten był wydawany na przełomie lat 60. i 70. codziennie przez cztery lata! Christa chciał swoją serię zakończyć wielokrotnie, ale czytelnicy mu na to nie pozwalali. Kajtek i Koko prezentowali się tak:

kajtekikoko

O kosmosie myśleli również twórcy przeróżnych gier. W naszej kolekcji znalazł się taki oto Kosmolotek. Coś na wzór ruletki, ale z planetami dookoła Ziemi.

kosmolotek

Mistrz majsterkowania, Adam Słodowy, też spoglądał w niebo. W swoim poradniku „Lubię majsterkować” pokazuje jak zbudować Zdalnie sterowany pojazd księżycowy.

slodowy2

slodowy2a

Ważna rzecz: moda. Okładka tygodnika „Kobieta i życie” z 1967 roku świadczy o futuryzmie, szczególnie świadczą o tym czapki modeli.

kosmos8

Kino też nie zapomniało o kosmosie, także polskie. W 1962 roku nakręcono film „O dwóch takich, co ukradli księżyc” na podstawie książki Kornela Makuszyńskiego, co ciekawe wydanej… w 1928 roku.

odwochtakich

W książkach wykorzystywano też kosmitów w celach propagandowych. W „Dwaj z Galaktyk Gryfa” zasad ruchu uczą zielone ludki z innej planety.

dwaj z galaktyki

I na koniec prasa. W genialnym tygodniku „Świat” (pisaliśmy o nim już tutaj: https://bufetprl.com/2012/05/21/wyjatkowa-jakosc-papieru-z-lat-50-i-60/) znalazła się na przykład taka „fotografia dla potomnych” autorstwa Jana Lenicy.

kosmos2     kosmos10

W innym numerze gazety z 1956 roku znalazła się z kolei taka rozkładówka o Marsie.

kosmos4

Inna ciekawa gazeta, „Panorama” z 1966 roku z pokazuje z kolei amerykańskie prototypy wehikułu kosmicznego.

kosmos6

panorama1

Jak widać kosmos i futuryzm zawładnął każdą dziedziną życia. To na pewno nie ostatni nasz wpis dotyczący Marsa itp…

Otagowane , , , , , , , , ,

Spryt i logika to wygrana

„Ta gra wciąga”, „Nie zapomnij o codzienny obowiązkach” – takie napisy ostrzegały na opakowaniu tej wyjątkowej gry. Zakochaliśmy się w niej w ostatniej dekadzie PRLu i kochamy wciąż. Tym bardziej, że niedawno powiększyła naszą kolekcję. Oto gra Master Mind:

mastermind4

To gra dla dwóch osób polegająca na odszyfrowaniu kodu. Jedna z nich umieszcza cztery kolorowe pionki za zasłonką, tak by nie widział ich przeciwnik. Ten w kolejnych rzędach układa kombinacje kolorowych pionków, tak by odgadnąć jak zrobił to przeciwnik. Po każdym ustawieniu „kodujący” oznacza małymi szpilkami (białe i czarne), który z kolorów jest w jego układzie i który jest na prawidłowym miejscu. Wbrew pozorom to naprawdę dość proste zasady, ale podczas gry trzeba się trochę nagłówkować.

mastermind1

Naszą grę wydała Krajowa Agencja Wydawnicza, która wypuszczała też jej inne wersje: Mini Master Mind i Super Master Mind. Nasza gra kosztowała 150zł i zawierała instrukcję również w innych językach. Z tego co pamiętam, w telewizji puszczano nawet próbne rozgrywki w Master Mind.
W PRLu można było kupić też czechosłowacką wersję tej gry, nazywała się Logik.
Ciekawe, że na opakowaniu zostało odbite zdjęcie zamyślonych pani i pana, to takie jakby odwzorowanie układu na planszy do wstawiania pionków.

mastermind5

Dodatkowe zdjęcie grającej pary mamy też z tyłu opakowania.

mastermind3

Pierwsza wersja gry, wydana w na początku lat 70. miała inną parę pozującą do zdjęcia. Nie związani z firmą Invicta z brytyjskiego Leicester były żołnierz RAFu Bill Woodward oraz studentka tamtejszego uniwersytetu Cecilia Fung, dzięki temu zdjęciu stali się sławni na całym świecie.

mastermind8

Grę wymyślił Izraelski naczelnik poczty i specjalista od telekomunikacji Mordechaj Meirowitz. Wcześniej ta gra była znana w formie zapisywania na karteczce cyferek. Na początku lat 70. gra Master Mind okazała się gigantycznym sukcesem, sprzedano ponad 50 milionów sztuk na całym świecie. BBC zaczęło nawet nadawać telewizyjny show o tej nazwie. Gra otrzymała też tytuł „Gry roku” – taką informację podawano też później na jej opakowaniach. Master Mind doczekał się wielu wersji: Royale Mastermind, Grand, Super, Walt Disney czy Electronic.
Najlepszą jednak pozostanie ta pierwsza…

mastermind7

Otagowane , , , , , , , ,

Kilkadziesiąt metrów nad ziemią

Akcji jest nie mniej niż w filmie „Speed”, a gadżety powalają prawie jak w „Matriksie”. Oto ikona kina akcji lat 80., czyli „Błękitny grom”, który we czwartek pokaże kanał Tv4.
Co prawda polski plakat tego filmu nie powala, ale „Błękitny grom” rządził na kasetach VHS, że ho ho.

grom1

„Czytając po raz pierwszy scenariusz filmu, musiałem się przebić przez kilka stron opisu specyfikacji helikopterów. Kilka lat wcześniej kręcąc >Cenę strachu<, pokonywałem na planie w helikopterze kilkadziesiąt kilometrów dziennie i powiedziałem sobie, że nigdy nie wezmę żadnej propozycji związanej z tymi maszynami. Kiedy jednak czytałem scenariusz dalej, przekonałem się, że może być z tego wyjątkowy film akcji, a do tego z ważnym politycznym przesłaniem. Musiałem zmienić zdanie i znowu wsiąść do helikoptera” -€“ powiedział w wywiadzie w 1983 roku, zaraz po powstaniu filmu „Błękitny grom”, Roy Scheider. Amerykański aktor miał już za sobą świetne role w „Całym tym zgiełku”, „Szczękach” czy „Francuskim łączniku”. Postaci, którą zagrał w „Błękitnym gromie” Johna Badhama (reżyser m.in. „Gorączki sobotniej nocy”, „Krótkiego spięcia”), też nie musi się wstydzić.

grom2
Scheider gra tu weterana wojny wietnamskiej, obecnie pilota policyjnej jednostki powietrznej. Zostaje wybrany do przetestowania najnowocześniejszego typu śmigłowca nazwanego „Błękitnym Gromem”. Początkowo jest zachwycony jego możliwościami, m.in. pozwala podsłuchiwać osoby znajdujące się w budynkach. Przypadkowo nagrywa spotkanie urzędników i wojskowych, w którym uczestniczy jego dawny wróg pułkownik Cochrane (jak zwykle przerażający Malcolm McDowell). Tym samym wpada na trop spisku na najwyższych szczytach władzy.

Na uwagę w filmie zasługują aktorzy, ale też wyjątkowe efekty specjalne. Trzeba bowiem pamiętać, że nie wykorzystywano w nich komputerów. Pościgi helikopterów i ich walka w mieście, loty pod mostami -€“ to wszystko zostało nakręcone za pomocą prawdziwych maszyn albo zdalnie sterowanych ogromnych replik. Mało tego, w walkach nad miastem biorą też udział samoloty F16. Te ewolucje i ich natężenie robią wrażenie nawet dzisiaj. Tak jak gadżety, które pojawiają się w filmie – pokazane są z pietyzmem godnym „Matriksa” braci Wachowskich. Jest tu zegarek Casio z ekranem LCD, niezwykle modne wtedy okulary pilotki, pagery, a do tego specjalna wersja Pontiaca Turbo Trans Am, którą jeździ Scheider. Te gadżety, liczba doskonale zmontowanych widowiskowych scen akcji (nominacja do Oscara za montaż) i znakomici aktorzy spowodowali, że film w samych tylko Stanach zarobił ponad 40 mln dol. i był jednym z większych hitów początku lat 80.

grom3

Wpis powstał na podstawie mojego tekstu do „Kultury”. Zdjęcia nie pochodzą z naszej kolekcji.

Otagowane , , , ,

Dzień dobry, jestem z Kobry

Pięć spektakli kultowej „Kobry”, opartych na tekstach polskich autorów, przypomni w lipcu TVP Kultura. Z tej okazji postanowiliśmy przyjrzeć się temu fenomenowi poprzedniej epoki.

kobra1

Pierwszy spektaklem będzie „Czwarty manekin” Janusza Weycherta w reżyserii Stefana Szlachtycza z 1971 roku. W tym teatrze telewizji autorzy posłużyli się ciekawym zabiegiem pokazującym kryminalną historię w nietypowy sposób. Opowiada ją swojemu przełożonemu kapitan milicji Drozd i czujemy, jakby opowiadał ją nam. Puszcza bowiem szefowi filmowy i dźwiękowy materiał ze śledztwa, tłumacząc jego przebieg, a my odgadujemy kolejne kroki razem z szefem Drozda. Dzięki temu zabiegowi przesłuchiwani patrzą na materiałach filmowych prosto w kamerę, co jeszcze bardziej wciąga nas w historię. A ta jest mocno zagmatwana.

Śledztwo o kryptonimie Manekin dotyczy włamania do sejfu w Instytucie Metali. Okazuje się, że złodziei interesowały blankiety delegacji do obiektów wojskowych. Przez to zwykła sprawa kryminalna zamienia się w akcję wytropienia szpiegów. Jak w przypadku każdej „Kobry”, tak „Czwarty manekin” czaruje przede wszystkim aktorstwem. Możemy tutaj zobaczyć m.in. późniejszego Janosika, czyli Marka Perepeczkę, oraz znakomitego Romana Wilhelmiego, który wystąpił w kilku spektaklach „Kobry”. „Czwarty manekin” to również wyjątkowa skarbnica wiedzy o ówczesnych czasach. Sprzęt jakiego używają milicjanci (radiotelefony, kamery, szpulowce), do tego szklane syfony na stołach i ulice z zaparkowanymi na poboczach garbusami oraz prywatka z muzyką bigbitową w roli głównej. Nie mówiąc już o strojach z Mody Polskiej. Mieszkańcy Warszawy rozpoznają z kolei chociażby okolice placu Bankowego. Oczywiście nie było na nim stacji metra, ale za to stał bar, w tym samym miejscu, w którym wciąż funkcjonuje kultowy Bar Kawowy.
Syfony są na przykład takie:

IMG_2995
Aktorstwem i klimatem wciągają również pozostałe ze spektakli, które przypomni w lipcu TVP Kultura. Z tego samego roku pochodzi „Brydż” Zbigniewa Kubikowskiego w reżyserii Henryka Drygalskiego. W kryminalnej historii o morderstwie po partyjce brydża grają znany z roli kapitana statku w „Rejsie” Ryszard Pietruski i Mariusz Dmochowski, czyli generał z „C.K. Dezerterzy” oraz szef gabinetu premiera z „Kariery Nikodema Dyzmy”.
Kolejny czwartek to już „Śmierć w samochodzie” Zygmunta Zeydler-Zborowskiego. Tu z kolei główną rolę gra zmarły tragicznie w Smoleńsku aktor Janusz Zakrzeński. 24 lipca będzie można zobaczyć „Amerykańską gumę do żucia Pinky” Jerzego Janickiego w reżyserii Józefa Słotwińskiego. Jak podpowiada tytuł, śledczy natrafiają na trop zabójcy dzięki… gumie do żucia. Na planie spotkali się m.in. Emil Karewicz i Krzysztof Kowalewski. Wakacyjne spotkanie z teatrem sensacji zakończy „Szafir jak diament” w reżyserii Marii Kaniewskiej. Akcja związana jest tu z wyścigami konnymi.

Wszystkie te spektakle oparte są na polskich tekstach, ale warto pamiętać, że w początkowym okresie „Kobra” opierała się głównie na klasykach zagranicznych opowieści kryminalnych, czyli tekstach Chandlera, Conan Doyle’a czy Chestertona. Kiedy spektakle zaczęły pustoszyć ulice, twórcy postanowili spolonizować „Kobrę” i wtedy pojawiły się rodzime, oryginalne scenariusze. Żeby widz nie doznał wstrząsu w wyniku nagłego przeniesienia akcji z zachodnich metropolii do polskich miast, pierwsze widowiska nawiązywały do angielskich pierwowzorów, czasami nawet akcja toczyła się w Anglii. Nawet autorzy brzmieli nie po naszemu. Przykładowo Maciej Słomczyński przyjął pseudonim Joe Alex. Nie zmieniło to jednak magii „Kobry”. Bo jak przyznał Leonard Pietraszak, który występował w teatrze sensacji: „Nigdy już w telewizji nic nie miało dla mnie takiej magicznej aury. Kobra to był normalny teatr, w którym odbywały się próby, a wszystko szło na żywo. Do tego grywali w nim najlepsi aktorzy”. Aktor Andrzej Łapicki dodał z kolei trafnie: „to była nasza specjalność”.

kobra2

Warto pamiętać, że logo Kobry, charakterystycznego węża zaprojektował genialny rysownik Eryk Lipiński.

Pierwsza Kobra została wyemitowana w w 1956 roku, były to „Zatrute litery” Agaty Christie. Szybko z teatru sensacji wyrosła „Stawka większa niż życie”. Autorzy spektakli chętnie przenosili akcję do Ameryki Południowej czy Europy. W przedstawieniach pito whisky i Coca-Colę, palono zagraniczne papierosy. To na pewno jeden z powodów fenomenalnej popularności. Najbardziej przyciągali jednak wspaniali autorzy, reżyserzy i aktorzy. Cykl wygasł w latach 70. – do telewizji wchodziło co raz więcej zachodnich produkcji, Kobrę zniszczył też zapewne po części kolor. Jeden z twórców słusznie zauważył: „Kolor nie pozwalał udawać angielskich miasteczek w Ursusie”.
Pojedyncze sztuki pojawiały się jednak ró€”wnież w latach 80. Pozostaje tylko żałować, że w dzisiejszej telewizji nie ma miejsca na kryminalną sensację teatralną.

 Wpis został oparty na moich tekstach do tygodnika „Kultura” DGP. Zdjęcie ze spektaklu nie jest naszą własnością.

Otagowane , , , , ,

Zmniejszający się kineskop

Telewizory, telewizorki… Czas zająć się tym tematem. Okazja ku temu jest wyjątkowa, bo przyjaciel naszego bloga Piotrek podarował nam piękny radziecki przenośny telewizorek.

telewizor3

Mamy z nim pewien problem. Niestety nie jesteśmy w stanie rozszyfrować jego producenta ani nazwy. Wiemy za to, że pochodzi z 1983 roku, bo mamy do niego oryginalną kartę gwarancyjną oraz zasilacz.

telewizor1

Telewizorek ma poręczną rączkę do przenoszenia oraz odpowiedniego ustawienia w samochodzie, na kocyku podczas pikniku czy w zakładzie pracy. Oczywiście ma antenę, do tego pokrętła do ustawiania głośności i jasności.

telewizor2

Być może ktoś rozpozna producenta tego sprzętu i nam podpowie. Póki co postanowiliśmy na zdjęciach przypomnieć historię radzieckiej myśli telewizyjnej od czasu przed II wojną światową do lat 80., która dobrze pokazuje m.in. jak zmieniały się gabaryty odbiorników.

Zdjęcia telewizorów poniżej pochodzą ze strony bigpicture.ru. W skrócie wygląda to tak:

TVsets01

TVsets03

TVsets06

TVsets07

TVsets15

TVsets17

TVsets19

Do tematu telewizorów, nie tylko radzieckich, jeszcze powrócimy.

Otagowane , , ,

Mają zaszczyt zaprosić…

Ostatnio w nasze ręce wpadło wyjątkowe zaproszenie. Otóż jest to dokument pochodzący z 1959 roku, a związany jest z wizytą Nikity Chruszczowa w naszym kraju.

chruszcz1
Taką i wiele innych fotografii z tej wizyty można obejrzeć na stronie ośrodka Karta.

Nasze zaproszenie dotyczy występu Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk.

zaproszenie1

Gościem występu i zapewne główną atrakcją miał być właśnie Chruszczow. Gala miała odbyć się w Katowicach, w teatrze imienia Stanisława Wyspiańskiego. Wystawione jest na nazwisko nieznanej nam osoby „Grudziński”.

zaproszenie3

Na drugiej stronie zaproszenia wydrukowany został numer miejsca.

zaproszenie2

Ciekawy fakt wiąże się z tą wizytą Chruszczowa. Odbyła się ona z okazji 15-lecia Polski Ludowej. W czasie wizyty nieudany zamach na radzieckiego przywódcę przeprowadził w Sosnowcu Stanisław Jaros. Umieszczona przez niego bomba na trasie przejazdu Chruszczowa oraz Gomułki i Gierka wybuchła, ale nie wyrządziła nikomu krzywdy. Sprawcę wykryto dopiero jak Jaros przeprowadził kolejny zamach w 1961 roku, tym razem na Gomułkę.

Oto ciekawy fragment amerykańskiej kroniki filmowej z wizyty Chruszczowa: http://www.xxwiek.pl/dzien/1959-07-17/Nikita_Chruszczow_w_Polsce/m20067

Otagowane , , , ,

Z kosmitą na rowerze

U nas trwał stan wojenny, a świat już zachwycał się tym filmem. Do Polski dotarł później na kasetach VHS. Ponieważ jutro kanał TV Puls przypomni „E.T.”, my przypominamy ten magiczny świat z filmu, który pochłonął nas jeszcze w PRLu.

et3

Obraz Stevena Spielberga był najbardziej dochodowym nie tylko w 1982 r., w którym pojawił się na ekranie, ale w ogóle w historii kina. Do czasu, kiedy w 1993 r. w kinach pojawił się „Jurassic Park” w reżyserii… Stevena Spielberga. O popularności filmu dobrze świadczy to, że w USA kasety wideo z nim były zielone, by utrudnić nielegalne kopie. Sprzedało się ich kilkanaście milionów.

vhs-et
Realizując „E.T.”, Spielberg miał już na koncie „Szczęki” i „Poszukiwaczy zaginionej Arki”. Zresztą w filmie o przybyszu z kosmosu występuje też sam Indiana Jones, czyli Harrison Ford. Zagrał dyrektora szkoły głównego bohatera, ale sceny z nim wycięto z ostatecznej wersji filmu.

Bohaterem jest tu kilkuletni chłopiec Elliott, który niespecjalnie potrafi poradzić sobie z rozstaniem rodziców. Jego życie zmienia się, gdy poznaje przybysza z kosmosu, który gubi się podczas misji badawczej i zostaje opuszczony na Ziemi przez swoich kosmicznych towarzyszy. Bardzo chce wrócić do domu, w czym chcą mu pomóc Elliott i jego rodzeństwo. Niestety o przybyszu dowiadują się naukowcy i agenci rządowi, którzy planują przeprowadzić na nim badania.

et1
Elliotta zagrał w filmie Henry Thomas, którego później mogliśmy oglądać m.in. w „Wichrach namiętności” i „Świadku oskarżenia”. Grają tu również kilkuletnia Drew Barrymore, Erika Eleniak, a do tego Peter Coyote. Specyficzny głos E.T. to już sprawka Pat Welsh oraz momentami Debry Winger, a nawet samego Spielberga.

W 2002 r. z okazji 20-lecia powstania filmu wypuszczono jego udoskonaloną wizualnie i dźwiękowo wersję. Jedną z najważniejszych zmian było zastąpienie pistoletów w rękach rządowych agentów krótkofalówkami. Spielberg nie chciał bowiem, by pistolety były orężem dorosłych do walki z dziećmi i obcymi.

et2
Ciekawostką jest to, że w „E.T” Spielberg nawiązał do „Gwiezdnych wojen” swojego przyjaciela George’a Lucasa. Elliott bawi się figurkami bohaterów z sagi Lucasa, poza tym w jednej ze scen pojawia się… Yoda. Ale najsłynniejszą pozostaje i tak ta, kiedy Elliott wznosi się na rowerze z E.T. w koszyku i leci na tle księżyca.

et4

Zdjęcia nie pochodzą z własnej kolekcji. Tekst napisałem dla dodatku Kultura DGP.

Otagowane , , , ,

Halo, tu mundial

Dzisiaj startują brazylijskie mistrzostwa świata. Mecze rejestrowane będą na ponad 30 kamerach w jakości HD, łącznie odbędzie się kilkaset godzin transmisji. Mistrzostwa świata w piłce nożnej to od lat dla telewizji wydarzenie ogromnej skali. Oto jak zmieniały się mistrzostwa na małym ekranie, co o komentatorach sądził Bohdan Tuszyński i jaka transmisja sportowa była pierwszą w historii polskiej telewizji.

Bezcenna w zbieraniu informacji okazała się ta książka Bohdana Tuszyńskiego „Tytani mikrofonu”:

tytani mikrofonu

Najpierw, czyli w 1934 roku, mistrzostwa świata w piłce nożnej można było śledzić dzięki radioodbiornikom. Na swoim terenie tryumfowali wtedy Włosi. Futbol wszedł jednak relatywnie późno do kanonu transmisji. Już w 1921 roku dziennikarz Andrew White przeprowadził pierwszą na świecie sportową transmisję radiową – z walki bokserskiej o mistrzostwo wszechwag w Jersey City w USA. W Polsce pierwszą transmisję nadano sześć lat później, z narciarskich mistrzostw polski w skokach na Dużej Krokwi.
Kamery weszły do sportu z wielką pompą podczas igrzysk olimpijskich w Berlinie w 1936 roku. Najpierw nagrywano materiał podczas zmagań, a później prezentowano na publicznych pokazach. W tym samym roku w Anglii w publicznych salach puszczono zapis walki bokserskiej amatorów z Anglii i Irlandii. W Polsce sport w telewizji pojawił się według jednych w 1953 roku, za sprawą walk zapaśniczych („To była bardzo dobra telewizja” Dariusza Michalskiego).

Ta książka też się bardzo przydała:

telewizja1

Z kolei legendarny komentator Bogdan Tuszyński w swojej książce „Tytani mikrofonu” jako pierwszą transmisję wskazuje tę z 1957 roku, z meczu bokserskiego w warszawskiej hali Gwardii.
Pierwsze mistrzostwa świata w piłce nożnej, na których pojawiła się telewizja, to te w Szwajcarii w 1954 roku (mistrzem zostało RFN). Na dobre kamery zadomowiły się jednak podczas mistrzostw w Anglii 12 lat później. Imprezę transmitowano do 75 krajów na całym świecie. Po raz pierwszy pojawiły się powtórki spornych sytuacji w zwolnionym tempie. Ale i tak nie pomogły one rozstrzygnąć kontrowersji związanych z bramką Geoffa Hursta w finale z RFN. Sędziowie uznali, że po jego strzale piłka przekroczyła linię bramkową i Anglicy wygrali po dogrywce 4-2. Widzowie mogli na małym ekranie zobaczyć też pierwszą oficjalną maskotkę mistrzostw -€“ Lwa.

Polecam również taką piękną pozycję:

espana'82

Kiedy cztery lata później odbywał się pierwszy mundial poza Europą i Ameryką Południową, tv pokazywała go po raz pierwszy w kolorze. Na całym świecie oglądano tryumf Brazylii z Pele na czele. W finale w Meksyku pokonali Włochy 4-1.
Kolejny przełom nastąpił w 1990 roku. We Włoszech przeprowadzono pierwszą transmisję w jakości HD. Niestety w tej technologii oglądaliśmy jeden z najgorszych finałów w historii. Niemcy wygrali z Włochami po rzucie karnym w 85. minucie.

Mamy też skarby z mistrzostw w 1974 roku:

znaczek wm74     znaczek wm741
Startujące dzisiaj mistrzostwa w Brazylii będą pod wieloma względami wyjątkowe. Są najbardziej kosztowne dla organizatora, ale też dochodowe (jeśli chodzi o FIFA). Nadawcy telewizyjni, a także sponsorzy zapłacili organizacji 4 miliardy dolarów. Ogromne sumy pochodzą z biletów, które sprzedają się wyjątkowo dobrze. Imprezę filmować będzie kilkadziesiąt kamer, w tym z powietrza oraz ultra-motion, czyli pozwalające zarejestrować nawet ponad dwa tysiące klatek na sekundę. Mistrzostwa będzie można obejrzeć m.in. w takich miejscach jak Afganistan, Burkina Faso, Timor, Seszele czy na Grenlandii.

W Polsce podczas meczów usłyszymy głosy Jacka Laskowskiego, Macieja Iwańskiego, Tomasza Jasiny i przede wszystkim Dariusza Szpakowskiego, dla którego będzie to już 10. mundial. Jego doświadczenia dobrze pokazują, jak zmieniała się obsługa medialna sportowych imprez na przestrzeni lat. W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Szpakowski wspomina: „Kiedyś można było swobodnie wejść do piłkarskiego ośrodka, w Meksyku kąpałem się z zawodnikami w jednym basenie. Teraz wszystko jest limitowane, konferencja i do widzenia. Drużyny są niedostępne”.
A jaki powinien być dobry komentator tv? We wspomnianej już książce Bogdana Tuszyńskiego można znaleźć przykazania dobrego komentatora tv według BBC. Są wśród nich m.in.: „komentator musi podporządkować się obrazowi, nie może przeszkadzać telewidzom, musi uczynić obraz bardziej zrozumiałym, umieć zrezygnować z ambicji osobistych, musi być ekspertem w danej dyscyplinie i zachować takt”.

Z kolei słynny komentator angielski lat 50. i 60. Henry Longhurst mówił: „Prowadzenie komentarza w telewizji jest moim zdaniem bułką z masłem w porównaniu ze sprawozdaniami radiowymi. W telewizji każdy ma obrazek do patrzenia i jeśli nie masz nic godnego uwagi do powiedzenia, to najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, to nie mówić nic”.

Jest kilka przykładów wypowiedzi komentatorów, które potwierdzają tę regułę. Szpakowski podczas mundialu 2010: „Walter Samuel jest już w objęciach Maradony, to naprawdę niepokojące”. Szpakowski na Euro 2012: „Włosi wiedzą, że najlepszą metodą jest być przy piłce”. Maciej Iwański: „Anglicy grają o być albo nie być -€“ o to drugie trochę mniej”. Jacek Gmoch: „To jest taki piłkarz -€“ jak mu wyjdzie, to mu wyjdzie, a jak nie, to nie”. Trudno jednak ukryć, że na takie perełki czekamy również w Brazylii.

Tekst napisałem dla dodatku Kultura DGP.

Wcześniej o mundialach pisaliśmy już tu:

Kruszący się PRL i futbolowa euforia

A o mistrzostwach z 1974 roku w RFN tu:

Mistrzowskie koperty z MŚ 1974 roku

Otagowane , , , , , , , ,

Artur i supraphon

W ostatnim tygodniu dzięki przyjacielowi bloga nasza kolekcja wzbogaciła się o dwa wyjątkowe gramofony. Jeden to wynik polskiej myśli technicznej, drugi pochodzi od naszych południowych sąsiadów. Zacznijmy od niego.

supraphon1

To piękny Supraphon GZC110. Model był produkowany na przełomie lat 60. i 70. Co ciekawe, obsługuje aż cztery prędkości: 16, 33, 45, 78. Supraphon ma obrotowy włącznik, potencjometry regulujące głośność, balans i tony. Ma dwa głośniki czechosłowackiej Tesli o mocy 4ohm. Całość składa się w sprytną skrzyneczkę.

supraphon4     IMG_4493

Rączka pomaga w transporcie. Niestety sprzęt sporo waży, jakieś 10 kilogramów.
Ciekawa jest firma produkująca ten sprzęt. Otóż początki Supraphonu sięgają 1932 roku. Firma na początku zajmowała się przede wszystkim wydawaniem płyt gramofonowych, później także sprzętu. Zresztą firma działa dalej – http://www.supraphon.com/.

supraphon2     supraphon3

Drugim wyjątkowym okazem gramofonu jest już polska produkcja Unitry. To Artur Sterero WG-900.

unitra artur1

Egzemplarz pochodzi z 1978 roku. Były takie w całkowicie czarnym kolorze i też zdaje się białym. Nasz ma czerwone elementy obudowy. Sprzęt wyprodukowało Zjednoczenie Przemysłu Elektronicznego i Teletechnicznego Unitra.

unitra artur2

Artur (były też gramofony o imionach Adam albo Daniel) obsługuje tylko dwie prędkości: 33 i 45, posiada regulację balansu, głośności i tonów. W zestawie ma też dwa głośniki.

artur stereo3

O innym polskim, skrzyneczkowym, gramofonie Bambino pisaliśmy już tutaj:

Winyle do ataku!

 

Otagowane , , , , , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij