Category Archives: design

Prace trwają

Pracę nad naszą makietą H0 trwają…

Efekty zobaczycie w poniedziałek, sam się cieszę jak dziecko przygotowując te małe scenki. A więcej o naszej makiecie w specjalnej zakładce.

Otagowane , ,

Powieść milicyjna

Podobno damami polskiego kryminału sensacyjnego, zwanego też milicyjnym, są Joanna Chmielewska, Hanna Sekuła i Barbara Gordon. Ja trochę o historiach milicyjnych już tu opowiadałem. Chodzi o kryminalny cykl „Ewa wzywa 07…”, o którym pisałem TUTAJ.

Teraz czas na kolejną serię kryminałów. Tym razem od Wydawnictwa Prawniczego i autorki Zofii Kaczorowskiej. Mam trzy jej kryminalnej opowieści. Dwa pochodzą z 1988 roku. Pierwszy to „Strzał na Mokotowskiej”. Genialny tytuł i genialna okładka.

Jej akcja dzieje się w latach 30., 60. i 80. Niestety lata 80. zajmują tylko kilka stron. Ale i tak pojawia się tu Sala Kongresowa w PKiN i nazwanie pewnej piosenkarki Madonną. Zobaczcie sami początek rozdziału…

Autorka przenosi nas też pod Hotelu Victoria, gdzie jeden ze słynnych polskich aktorów zajeżdża białą Toyotą! Jest też Bazyliszek na Rynku Starego Miasta. A żeby nie było niedomówień książka zaczyna się od standardowego: „Żadna z postaci w niej występujących nie jest autentyczna, a ewentualne zbieżności i podobieństwa mogą być przypadkowe”.

Można tu również dostrzec kto przygotował okładkę. To pojawiająca się we wszystkich wspomnianych tu książkach Zofii Kaczorowskiej Bożena Korulska. To także malarka i uznana scenografka. Więcej o niej przeczytacie TUTAJ.

I jeszcze fragment:

Druga książka, z tego samego 1988 roku, to „Szalona noc w Paryżu”. Okładka jak z żurnala…

Jednym z bohaterów jest tu paryski multimilioner. Nie trudno się domyślić co go spotka…

Książkę otwiera motto ze słowami z „Hamleta”, ale ciekawsze są nazwy rozdziałów: „Serenada Szatanów”, „Bogowie podziemia” albo „Toast morderców”.

Z kolei na tytułowej stronie widać ciekawe logo Wydawnictwa Prawniczego. Aha, jeszcze ważna rzecz. Zobaczcie u góry nakład. Niemal 140 tysięcy egzemplarzy!

I jeszcze tradycyjnie tylna okładka z fragmentem książki.

No i kolejna światowa historia, „Przesyłka do Lizbony” z 1989 roku.

Tutaj znalazłem dowód na to, że kiedyś w Hali Gwardii (ta obok Mirowskiej) odbywały się koncerty! Jest też restauracja „Pod Złotym Bażantem”, Fiat 125p, zespół Pelikany („nieomal polska Abba”), znowu Sala Kongresowa, no i duuuużo krwi. Polecam!

Otagowane , , , , , , , ,

Lot do 100 dolarów

Kilka razy wspominałem tu o Polskich Liniach Lotniczych. Na przykład za sprawą biletu wstępu na taras widokowy TUTAJ albo pięknej torby LOT-u TUTAJ.

Opowiadałem również o charakterystycznym logo LOT-u TUTAJ.

Teraz czas na kolejną pamiątkę związaną z LOT-em. Bardzo wyjątkową, bo z rodzinnych archiwów. Oto bilet lotniczy mojego dziadka. Został wydany w 1951 roku i dotyczył lotu z Gdańska (wtedy z lotniska we Wrzeszczu) do Łodzi.

Jak widać na zdjęciu, bilet wydało biuro Orbisu. Ważna jest również informacja z drugiej pieczątki: „Ostatni termin zgłaszania pasażerów na lotnisku 15 minut przed odlotem”.
Oznacza to, że w latach 50. nie trzeba było być na lotnisku tak wcześnie jak dziś…

Zwróćcie również uwagę na piękne liternictwo na tym bilecie, czy właściwie książeczce.

W środku był cały plik karteczek na bilety i kwity bagażowe. Jak widać bilet został wydany na akademię lekarską w Gdańsku. Bilet kosztował 72zł.

Na tylnej okładce można znaleźć kupony na autobusy. Bardzo ciekawa jest jednak część z „warunkami umowy”. Zawiera wiele interesujących informacji.

Jest, na przykład, informacja o tym, że „godziny odlotu i przylotu, uwidocznione w rozkładach lub gdzie indziej, podają jedynie czas przybliżony”.

Albo bardzo ciekawa wiadomość o tym, że bez dodatkowych opłat można było wywieźć gotówkę wartości do 100 dolarów amerykańskich. Dzisiaj to niewiele. Wtedy też nie było majątkiem.

I jeszcze kilka zdań o lotnisku Gdańsk-Wrzeszcz.

Powstało w 1910 roku w miejscu dawnego poligonu. Działało do 1974 roku. Po wojnie i modernizacji otwarto je w 1947 roku. Wówczas posiadało dwie drogi lądowania. Nie był to łatwy obiekt dla pilotów. Z jednej strony, wzgórze i stacja kolejki SKM, z drugiej Zatoka Gdańska. Ale do połowy lat 70. lotnisko działało obsługując m.in. połączenia krajowe do Łodzi czy Krakowa, ale też międzynarodowe (Kopenhaga, Berlin czy Sztokholm). Lądowało na nim wiele gwiazd goszczących na Pomorzu, m.in. Marlena Dietrich i Karel Gott.

Kiedy zamykano lotnisko we Wrzeszczu, które raziło „paździerzową” zabudową, rozwijał się już port w Rębiechowie. Ja jeszcze jeździłem na rowerze na byłym lotnisku, na terenach chyba już dzielnicy Zaspa, a w hangarze obok pamiętam dom handlowy. Teraz chyba jednak już nic nie przypomina tam o tym, że kiedyś lądowały Antonowy i inne podniebne potwory. Więcej o ciekawej historii tego lotniska przeczytacie TUTAJ.

Otagowane , , , , , ,

Seria sportowa 2

Zgodnie z obietnicą czas na drugą mini serię znaczków sportowych z mojego klasera sprzed lat, tym razem lata 70.

Na początek to, co interesuje mnie najbardziej, czyli żużel. A konkretnie Finał Indywidualnych Mistrzostw Świata na żużlu, który odbył się w Chorzowie w 1973 roku. A tytuł mistrza świata zdobył wtedy Polak, Jerzy Szczakiel (w biegu dodatkowym), a trzeci był Zenon Plech. A oto jak było:

W zestawie widzicie też znaczek z XXX Wyścigu Pokoju z 1977 roku. W pierwszej 10-tce było wtedy dwóch Polaków. Trzeci Tadeusz Mytnik, a dziewiąty Czesław Lang.

Widać też dwa znaczki hokejowe. To z Mistrzostw Świata i Europy w Hokeju Na Lodzie. Odbyły się w Katowicach 1976 roku. Polska nie zagrała wybitnie. Poza jednym meczem, historycznym. W grupie wygraliśmy z ZSRR 6:4.

Dwa piłkarskie dotyczą z kolei Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w Argentynie w 1978 roku. Tam odpadliśmy po meczu z Brazylią…

Dużo lepiej było cztery lata wcześniej…

Tutaj Polska zajęła 3 miejsce, a Grzegorz Lato został królem strzelców.

I jeszcze lekkoatletyka na koniec. Cztery znaczki wydano z okazji VI Halowych Mistrzostw Europy, które odbyły się w Katowicach w 1975 roku. Zdobyliśmy tu 10 medali, w tym 2 złote (oba w biegach przez płotki).

Szczerze mówiąc, nie wiem, czy teraz też wychodzą znaczki z okazji takich sukcesów Polaków?

Otagowane ,

Sport na znaczku

A może trochę o znaczkach? W latach 80 i 90 zbierałem je baaardzo namiętnie. Z jednej strony, kolekcja powiększała się poprzez abonament na poczcie, który można było wykupić, a z drugiej, sam szukałem perełek. Dzisiaj mam jeszcze kilka starych albumów. Krótko wspominałem o kilku znaczkach „kosmicznych” TUTAJ. A teraz, przeglądając stare albumy wpadłem na kilka ciekawych sportowych okazów. Podzieliłem je na dekady. Najpierw lata 60, a jutro 70.

Najpierw seria olimpijska z Tokio z 1964 roku. Polska reprezentacja zdobyła na nich, aż 23 medale, w tym 7 złotych. Na pierwszych igrzyskach na kontynencie azjatyckim byliśmy znakomici w boksie i lekkoatletyce. Powyżej znaczki z czterema polskimi medalami: złotymi Waldemara Baszanowskiego w podnoszeniu ciężarów i Egona Franka w szermierce. Z kolei srebrne to: Teresa Ciepły w biegu przez płotki oraz sztafeta 4×100 mężczyzn.

Tu małe wspomnienie:

Tokio 1964 poświęcony jest też znaczek z zestawu niżej. Ale pierwszy z lewej jest znaczek z kolejnych igrzysk, z Meksyku 1968. Polska zdobyła tym razem 18 medali, w tym 5 złotych. Przedstawia sztafetę, ale akurat w sztafecie medali tam nie zdobyliśmy. Inaczej było na Lekkoatletycznych Mistrzostwach Europy w Belgradzie w 1962 roku. Zdobyliśmy 13 medali, w tym 3 złote.

Jest też akcent zimowy. To znaczek z imprezy o ładnej nazwie, Spartakiada Armii Zaprzyjaźnionych. Znaczek pochodzi z pierwszej edycji, z 1961 roku. Gospodarzem była Polska. Zawody odbywały się w Zakopanem, Bydgoszczy i Toruniu.

Teraz seria zimowa + szermierka. Ten zielony upamiętnia Mistrzostwa Świata w Szermierce, które odbyły się w Gdańsku w 1963 roku. Polacy zajęli drugie miejsce w klasyfikacji medalowej, wiadomo, za ZSRR.

Najstarszy z zimowych, pierwszy z lewej, pochodzi z Narciarskich Mistrzostw Świata z 1962 roku, które odbyły się w Zakopanem. Konkursy skoków narciarskich oglądało wtedy nawet sto tysięcy widzów!

Tutaj filmowe wspomnienie:

Pozostałe dwa pochodzą z igrzysk zimowych, kolejno z Innsbrucku 1964 i Grenoble 1968.

I jeszcze dwa. Pierwszy to ponownie Tokio 1964 i wspomnienie naszych genialnych pięściarzy: Kuleja, Grudnia, Kasprzyka, Olecha, Pietrzykowskiego, Grzesiaka i Walaska.

A na finał bardzo udana dla nas impreza, czyli Mistrzostwa Europy w Koszykówce Mężczyzn, które odbyły się w 1963 roku we wrocławskiej Hali Ludowej. Polacy zdobyli srebrny medal, przegrywając w finale z ZSRR.

Jutro kilka ciekawostek z lat 70.

Otagowane , ,

Już jutro!

W niedzielę, 12 sierpnia, w godzinach 14-18 zapraszamy nad Wisłę do klubu Hocki Klocki. Ustawimy tam Salon Gier PRL.

To będzie druga edycja tej imprezy. Tym razem z podtytułem „Pojedynek”. Postawimy na gry dla dwóch i więcej osób. Wystawimy aż dwie oryginalne konsole Atari 2600 z grami, m.in. tenisem.

Do tego kultowy Commodore 64. Na nim odbędą się mistrzostwa w karatecką grę „Fist Fighter”. Do wygrania super nagrody, nie tylko z PRL-u. Zgłoszenia przyjmuję na miejscu w trakcie trwania imprezy. Mistrzostwa odbędą się około 16.

Dla wszystkich dostępne będą również inne klasyki sprzed lat, chociażby takie:

    

Wystawimy również stragan z komiksami i gazetami do czytania.

Mało tego, ustawimy specjalny stragan. Będzie można kupić różne, oryginalne przedmioty z epoki PRL-u. W tym wyjątkowe lampy, które wykonuję sam przerabiając stare przedmioty!

I jeszcze mało! W tym samym czasie odbędzie się Vintage Market z ciuchami vintage i winyl market z czarnymi płytami w roli głównej.

A na wszystko wstęp za darmo!

Więcej info TUTAJ. Wpadajcie!

Otagowane ,

Nie tylko z Goplany

Pamiętam, że kakao, które w latach 80. królowało w domu było gorzkie i żeby je zjeść potrzebowało spooooro cukru. Dodawaliśmy je do kogla-mogla albo do czekolady własnej roboty. Najzwyklejsze było kakao w zwykłym pojemniku z kartonu. Rarytasem były te w puszkach, szczególnie zagraniczne. Ostatnio nasze zbiory powiększyły się o trzy puszkowe okazy.

Kakao w puszcze w paski pochodzi z poznańskiej Goplany. Zakładu z wielką cukierniczą tradycją. Powstał jeszcze przed I wojną światową, jako Poznańska Fabryka Czekolady Luna. W Goplanę zmienił się w 1913 roku.

Po zniszczeniach po II wojnie zakład szybko wrócił do produkcji słodyczy. W latach 70. Goplana produkowała aż 170 rodzajów słodyczy, w tym słynne „Goplanki”, „Koreanki”, „Maczki”, no i „Be-Be”.

Puszka poza masą 250g informuje nas, że kakao składa się m.in. ziarn kakao i tłuszczy. Okres gwarancji przydatności do spożycia wynosił 12 miesięcy od daty produkcji.

Kolejna puszka zawierała kakao jakby specjalnie przeznaczone do picia, co pokazuje zdjęcie zadowolonego dziecka. To Choco Expres ze Śląskich Zakładów Przemysłu Cukierniczego w Siemianowicach Śląskich o wdzięcznej nazwie Hanka.

Historia zakładu Hanka sięga 1923 roku. Najsłynniejszym produkowanym wówczas słodyczem były praliny grylażowe. Największy rozkwit firma przeżywała w latach 60., to między innymi za sprawą produkcji popularnych Michałków.

Jak informuje instrukcja na tej ładnej puszcze wystarczyło kilka łyżek kakao zalać zimnym albo gorącym mlekiem i napój był gotowy. Ale kakao nadawało się również do kremów deserowych, mas tortowych oraz jako dodatek do ciast.

I jeszcze jedna puszka po kakao, od razu widać, że zagraniczna. Pochodzi z holenderskiej firmy Bensdorp, której historia sięga XIX wieku.

Takie kakao musiało nie tylko wyjątkowo pachnieć, ale też smakować.

Instrukcja informowała, że przed zalaniem warto dodać trochę cukru.

Oczywiście jak kakao z danej puszki zostało wykorzystane to używało się ją do przechowywania innych rzeczy, nie tylko spożywczych. A wy co trzymaliście w takich puszkach?

Otagowane , , , , , , , ,

Oj się działo…

Tak jak obiecaliśmy wracamy na moment do wyjątkowej imprezy, którą zorganizowaliśmy w warszawskim klubie Hocki Klocki nad Wisłą. 7 lipca stanął tam Salon Gier PRL.

Oj się działo! Przynieśliśmy kilkadziesiąt gier z naszych zbiorów. Były warcaby, piłkarzyki, gra Fokus, Mastermind, statki, wyścigi konne…

Wystawiliśmy również komiksy, puzzle i inne dodatkowe atrakcje

Pojawiło się sporo fanów starych gier, rodzice pokazywali dzieciom w co bawiliśmy się, jak byli w ich wieku, panowie rywalizowali w piłkarzyki, pary przeprowadzały bitwy w statki i inne gry…

Oj było widać emocje. Ale największe dostarczyły gry na dwóch komputerowych klasykach sprzed lat. Oryginalnej konsoli Atari 2600 oraz Commodore 64

Na Commodore można było pograć w grę „Rick Dangerous„, której fabuła przypomina cykl filmów z Indiana Jonesem w roli głównej. Z kolei na Atari 2600 można było przypomnieć sobie kultowe gry „Pole Position”, „Pac-Man” oraz „River Raid”.

Głównym daniem dnia były Mistrzostwa w „River Raid”. Co tam się działo! Kilkunastu uczestników, w różnym wieku, dzieci, panowie, no i panie. Walka była zacięta. Gracze mieli zebrać jak najwięcej punktów w ciągu dwóch minut gry. Oto trójka zwycięzców oraz jeden honorowy, najmłodszy uczestnik. Zwycięzca zebrał ponad 8 tysięcy punktów!

Mistrzowie otrzymali nagrody rzeczowe oraz pamiątkowe dyplomy i oryginalne proporczyki sprzed lat. Potem wszyscy powrócili do regularnych, relaksujących rozgrywek…

Były też wywiady, które przeprowadzała reporterka radiowej czwórki.

Wspominaliście z nami wasze ulubione gry sprzed lat, a my zachwycaliśmy się waszymi strojami…

Pozostaje nam baaaaardzo podziękować za to, że byliście z nami. Dziękujemy Hockom Klockom za gościnę, nieocenionemu miłośnikowi skarbów sprzed lat ze strony nostalgia.pl, radiowej Czwórce, wszystkim, którzy nas wsparli! A za zdjęcia dziękujemy Stanisławowi Loba.

I uwaga, uwaga, niespodzianka! Rezerwujcie datę 12 sierpnia!

Do zobaczenia!

Otagowane , , ,

Mundial na makiecie

No może trochę przesadziłem, ale jednak porządne boicho już jest. Zobaczcie sami.

Jest już nawet publika, choć piłkarzy wciąż brak. Ale udało mi się zrobić linie, bramki (siatki będą), no i chorągiewki na rogach.

Najważniejsze by jednak była toaleta i bar, a te już są.

Kilka innych elementów na makiecie też nabrało już fajnego kształtu. Jak w każdym miasteczku oczywiście jest kościółek…

Jak znaleźliście na powyższym zdjęciu fotografa to brawa za czujność 🙂

Kształtu nabiera także rynek. Do domu handlowego dowożone jest mleko, postawiłem też własnoręcznie wykonany słup ogłoszeniowy.

Jeden z naszych mieszkańców ma wyjątkowe szczęście, bo mieszka nad wodą…

Jest też zagroda, która odwzorowuje prawdziwy rodzinny dom. Jest nawet przyczepa campingowa, która stoi przy prawdziwym domu będącym inspiracją dla tego…

I tu dochodzimy do bardzo ważnej historii. Otóż budowana przeze mnie makieta H0 powstaje, jak już pewnie wiecie, z elementów z lat 70 i 80 albo jeszcze wcześniejszych – na ile to oczywiście możliwe. Chciałem jednak uzyskać nie tylko klimat, powiedzmy z lat 70, ale też określonego miejsca. A jest nim Dolny Śląsk, a dokładniej okolice Lwówka Śląskiego i wioski Pławna, położonej 8 kilometrów od Lwówka. W mieście od wieeeelu lat działa browar lwówecki. Miałem okazję go zwiedzić i wtedy wpadłem na pomysł, że przecież taki trzeba zrobić na makiecie. Browar jeszcze czeka na budowę, ale dostawy piwa już są. Na samochodzie oryginalne etykiety sprzed lat.

W takich okolicznościach przyrody nie dziwne, że zakochanej parze zachciało się amorów 🙂

Wkrótce pokażę kolejne rozbudowy mojej makiety. Więcej o niej przeczytacie w specjalnej zakładce: Makieta H0.

Otagowane , , , , , , ,

Akcja proporczyk

Wspominaliśmy już na naszej stronie o kilku proporczykach z naszej kolekcji.

Nadszedł czas na kolejny wpis poświęcony tym charakterystycznym przedmiotom z minionej epoki, bo nasza kolekcja powiększyła się o kilkadziesiąt wyjątkowych egzemplarzy. Oto kilka z nich.

 

Jak jasno widać wybraliśmy kolekcję proporczyków związanych z jakimiś zawodami, turniejami, zlotami itp. Niektóre przyciągają bardzo ciekawą grafiką. Na przykład Akcja Zima z 1977 roku. Inne tym, co reklamowały czy czego był proporczyk gadżetem. Chociażby Młodzieżowy Turniej Złota Kielnia, który odbywał się w Koszalinie w 1973 roku.
Niektórym proporczykom przyjrzyjmy się z obu stron. Wśród nich wyróżniliśmy takie.

Ten zachwycił graficznie. Od razu widać czym zajmował się Zakład Usług Socjalnych Budownictwa w Koszalinie: teatr, muzyka, wypoczynek nad wodą, no i kopanie rowów. Przecież ten jacht składa się z łopaty 🙂

A ten zachwyca praktycznie wszystkim. Rajd samochodowy Monte-Karlino – tak, tak, nie Monte Carlo 🙂 A z drugiej strony sponsorzy, m.in. Stomil, PZU i TTT, czyli Towarzystwo Trzeźwości Transportowców. To rajd, którego idea pojawiła się w latach 70 i uwaga rajdy odbywają się do dziś!

Następny poniekąd związany z Igrzyskami Olimpijskimi w Moskwie w 1980. Dotyczy Biegu Zwycięstwa Czestochowa’77.

Kolejny sportowy proporczyk nawiązujący do tych samych igrzysk. Oto Ogólnopolskie Zawody Narciarskie o puchar zarządu głównego ZSMP. Bardzo ładny narciarz, trzeba przyznać. Nie wiem tylko kto je wygrał niestety.

Następny z ciekawym hasłem: Ojczyźnie, Wsi, Sobie. Sobie na końcu oczywiście. No i bardzo ważna informacja: Każdy kłos na wagę złota. Tak się zachęcało do zbiorów w 1971 roku. Zapewne nie tylko w tym.

Aha, obraz tego proporczyka jest lekko zamazany, bo jest w specjalnej zabezpieczającej folii. Było to dość częste w proporczykach. W ostatnim też taka była, ale już cała się podarła.

Już grafika przypominająca taśmę filmową zdradza czemu może być poświęcony. I tu pytanie. Czy to nie były czasami początki koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych Młodzi i Film? Choć na proporczyku jest informacja, że chodzi  o „Z filmem na ty”. Zdaje się, że była to wspólna inicjatywa ZMS-ów i DKF-ów propagująca kino wśród młodzieży. A może się mylę? W każdym razie proporczyk ładny. I to nie ostatni w naszej kolekcji. Jeszcze do nich wrócimy!

Otagowane , , , , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij