Yearly Archives: 2013

Data na 4 lub 2 kółkach

Pięknych wiecznych kalendarzy opisywaliśmy już kilka. Czas na kolejny.

Od przyjaciółki Magdy otrzymaliśmy takie cacko.

pzm

Kalendarz to gadżet Polskiego Związku Motorowego. Nastawia się go czarnymi gałkami po bokach. Pytanie czy to jakaś część samochodu?

To dobry pretekst by opowiedzieć trochę o PZM i przemyśle motoryzacyjnym PRLu.

Jak wyglądały wtedy ulice miast, jakie jeździły po nich samochody dobrze pokazuje zdjęcie wykorzystane w książce „Samochody w PRLu”.

Przed dworcem w Bydgoszczy w połowie lat 80. stoją ówczesne krążowniki szos: Maluchy, Duże Fiaty, Żuk, Nysa, Trabant, Polonez, Syrena, Dacia…

miasto

Sam Polski Związek Motorowy powstał w 1950 roku po połączeniu Automobilklubu Polskiego oraz Polskiego Związku Motocyklowego. We wszystkich województwach powołano zarządy okręgowe.

W pierwszych latach życie związku było ciężkie. Problemy finansowe, odczuwalne jeszcze zniszczenia wojenne powodowały, że organizowano mało imprez. Przede wszystkim motocyklowe, ale zdarzały się też chociażby takie jak Międzynarodowy Rajd Doświadczalno-Techniczny Samochodów Ciężarowych.

W latach 50. na jakiś czas PZM włączono do kuriozalnej organizacji Ligi Przyjaciół Żołnierza. Na szczęście, nie na długo.

Warto pamiętać, że działały też wtedy inne ważne instytucje. Powstały w 1952 roku Instytut Transportu Samochodowego prowadził badania nad pojazdami. Istniało też coś takiego jak Zjednoczenie Przemysłu Motoryzacyjnego. Już w 1947 roku w miesięczniku technicznym „Mechanik” ZPM dawało takie ogłoszenia:

mechanik1

mechanik2

Najbardziej znaną gazetą był oczywiście „Motor”. Mamy w swojej kolekcji 3 egzemplarze z lat 80. Wbrew nazwie zajmował się nie tylko motorami. Wiele mówią o nim okładki.

motor4   motor1

Najciekawsza była w nich ostatnia strona. A na niej m.in. rubryka „Dziewczyna i samochód”.

motor3

I jeszcze dwie wyjątkowe reklamy z tamtych lat.

reklama

reklama1

Jak widać motoryzacja miała w PRLu przeróżne odcienie.

Otagowane , , , , , , , , ,

Giewont i Jubilat nadają!

Ponieważ jutro (22.11), po godz. 16.00, będziemy gościć w audycji „Pop-południe” na antenie Programu 2 Polskiego Radia postanowiliśmy tym razem przedstawić dwa radioodbiorniki.

Oba wyprodukowane przez zakłady Diora Unitra, o których opowiadaliśmy wcześniej tutaj:

Warszawa, Moskwa, Praga, Wiedeń, Paryż – wszystko w jednym radiu

Pierwsze radio nazywa się tak samo jak słynne papierosy z PRLu – Giewont.

giewont

Produkowały go zakłady w Dzierżoniowie stąd nazwa „klocek dzierżoniowski”. To radio tranzystorowe, umożliwiające odbiór stacji na falach długich, średnich i krótkich. Dobrze nadaje się do pracy z magnetofonem czy gramofonem.

Niemal identyczne było radio Beskid (różniły się zewnętrznie). Produkowano je w latach 70. oraz 80. Waży około 3 kg i posiada obudowę z drewna, a tylna ścianka jest pilśniowa. Ma głośnik i podświetlaną skalę.

Drugi radioodbiornik z naszej kolekcji to piękny Jubilat.

jubilat

Ta nazwa może się z kolei kojarzyć z rowerem Jubilat.

Takie radia produkowano w tym samym co Giewont zakładzie Unitra Diora w latach 70. Posiada ono podobne parametry jak Giewont.

Dzięki stronie http://www.oldradio.pl dotarliśmy do ulotki reklamowej Jubilata, który był wysyłany na eksport.

unitra reklama1

Jak informuje jej tył: „Odbiornik radiowy Jubilat odznacza się doskonałym odbiorem na wszystkich zakresach i wiernością odtwarzania odbieranych audycji” oraz „Estetyczny wygląd, nowoczesna sylwetka, niewielkie wymiary i walory użytkowe odbiornika Jubilat sprawiają że może on służyć do wyposażenia i być ozdobą każdego nowoczesnego mieszkania”.

unitra reklama2

Dzięki naklejce wewnątrz radia możemy dowiedzieć się, że obudowę przygotował Świdnicki Ośrodek Przemysłu Meblarskiego, gdzie produkowano w PRLu wiele pięknych mebli.

A oto zdjęcie wciąż używanego przez jednego z fanów naszego bloga radia Beskid.

beskid

Radyjko działa w mieszkaniu w leżącym między Bydgoszczą, a Poznaniem, miasteczku Szubin. Oby grało jak najdłużej!

Otagowane , , , , , , , ,

Przyjaciółka – pierwszy rocznik

Numer 25 z 5 września 1948 roku:

przyj1

Początek roku szkolnego. Stąd na okładce dziewczyna w eleganckim, szkolnym stroju.

W tym numerze zwróciliśmy uwagę m.in. na tekst z cyklu „Jak się zachować?”. Tematem: podarunki imieninowe i weselne. Wśród proponowanych podarunków dla dalszych znajomych chociażby zakładka do książki czy wazonik albo broszka z metalu. Uwaga: „nigdy nie powinno się dawać przedmiotów używanych albo zniszczonych”.

Oczywiście uwagę przykuwają także piękne reklamy dookoła:

przyj2

Końcówka „Przyjaciółki” to tradycyjnie Dział zagadek oraz przeróżne listy.

Gazeta daje m.in. radę co zrobić, gdy żona zarabia więcej od męża.

Ciekawa jest zagadka. Kto odpowiednio przestawi litery?

przyj3

Otagowane ,

Mistrzowskie koperty z MŚ 1974 roku

Czas na nasz kolejny zupełnie wyjątkowy nabytek sportowy. Pierwszym były oryginalne bilety na Igrzyska Olimpijskie w Moskwie z 198o roku: https://bufetprl.com/2013/07/11/niewykorzystane-bilety-do-raju/

Przedstawiamy drugą, arcy ciekawą rzecz podarowaną nam przez przyjaciela bloga, Kubę. Oto oryginalne, oficjalne koperty z mistrzostw świata w piłce nożnej w RFN 1974:

ms74

Koperty są wyjątkowe, bo też mistrzostwa były wyjątkowe. Polacy zdobyli w nich przecież brązowy medal, byli wtedy bez wątpienia najlepszą drużyną w historii.

Koperty mają piękne oryginalne znaczki, stemple oraz nadruki. Jedna ma nadruk złoty z wymienionymi miastami, w których odbywały się mistrzostwa. Druga, ze srebrnym nadrukiem pokazuje stadion we Frankfurcie.

Podobne znaczki ja te widoczne na kopertach wypuściła również polska poczta. Oto przykład:

ms74a

Same mistrzostwa były niepowtarzalne dla nas. Polska grała doskonale pokonując w grupie Argentynę, Haiti i Włochy. W drugiej fazie nasi wygrali ze Szwecją i Jugosławią. Grali pięknie. Aż wreszcie przyszedł słynny mecz „na wodzie”. RFN wygrało z Polską w półfinale na stadionie we Frankfurcie (tym samym z powyższej koperty), na którym murawa przypominała bajoro.

W spotkaniu o 3 miejsce Polska pokonała samą Brazylię. Królem strzelców turnieju został Grzegorz Lato, a w drużynie Kazimierza Górskiego grali jeszcze chociażby legendarni: Gadocha, Szarmach, Deyna, Tomaszewski.

Takich mistrzostw już pewnie nie doczekamy, a nasi trenerzy nie będą tak skupieni na grze wybitnych piłkarzy jak trener Górski…

ms74b

Na koniec piękny teledysk o polskiej reprezentacji przygotowany specjalnie na MŚ74:

Otagowane , , , , , , ,

Wagoniki na linie (Zrób to sam)

Rozpoczynamy nowy cykl na naszym blogu.

Bohaterami będą konstrukcje zabawek przedstawione w książkach dla majsterkowiczów z epoki PRLu. Co ważne, w pewnej części sami będziemy korzystać z propozycji przedstawionych w tych książkach. Oczywiście nasze konstrukcje będą umowne i prostsze od oryginałów. Was zachęcamy do korzystania z nich w pełni.

Na początek: Samobieżne wagoniki na linie.

Pomysł zaczerpnęliśmy z książki „Vademecum Zrób Sam” wydanej w 1984 roku. To zabawka dość skomplikowana, jej budowa została pokazana aż na 4 stronach.

zrob1  zrob2

zrob4  zrob3

Najtrudniejsze jest skonstruowanie silnika. Dlatego my zrobiliśmy wersję „ręczną”.

Oto zestaw z jakiego korzystaliśmy w naszej konstrukcji. Użyliśmy rzeczy dostępnych w tym czasie w mieszkaniu.

zrob5

Zaczęliśmy od narysowania i wycięcia wagonika.

zrob6

zrob7

Następnie skleiliśmy wagonik. Kołowrotek zaczepiliśmy na sznurku przywiązanym do nici. Te przymocowaliśmy do krzesła i fragmentu stolika. I oto jest!

zrob9

Pierwsi klienci naszej kolejki byli bardzo zadowoleni.

zrob10

A jak wygląda Twoja kolejka?

Otagowane , , , ,

Palce nie odrastają!

Bez przesady można powiedzieć, że ten przedmiot był obecny w każdym domu w epoce PRLu. Sam zresztą uwielbiałem go używać jako dziecko. Oto piękna maszynka do mielenia mięsa.

maszynka1

Oczywiście takich maszynek były przeróżne typy. Naszą przymocowuje się do blatu na zasadzie przyssawki. Pięknie można w niej mielić chociażby mięso na tatara.

Takie maszynki produkowały m.in. zakłady Domgos, których było w PRLu kilka, w Krakowie, Częstochowie czy Katowicach.

maszynka2

Z maszynkami był tylko jeden problem. Bardzo często nie było po prostu co w niej mielić. O tym jak wyglądały przez wiele lat w PRLu sklepy mięsne dobrze świadczy to zdjęcie zaczerpnięte z książki „PRL czas nonsensu”.

miesny

Bywały jednak wyjątki. Mówi o nich „Dziennik telewizyjny” z 1988 roku pokazujący w pełni zaopatrzony sklep mięsny w Kielcach.

Maszynek do mielenia używano na potęgę co wiązało się z wieloma wypadkami. Nie wszyscy bowiem potrafili nie wpychać w nie swoich palców. Przestrzegał przed tym taki oto plakat.

plakat

Pamiętajcie: „Palce nie odrastają!”.

Otagowane , , , ,

Sex-Man i erotyczne gwiazdy

Dzisiejszy wpis będzie jednym z najbardziej obszernych w historii naszego bloga, ale też wpisem wyjątkowym. Dotyczy bowiem tematu tabu przez wiele lat PRLu. Chodzi oczywiście o erotykę. Z tego też powodu kilka zdjęć jest przez nas ocenzurowanych.

Pretekstem dla tego wpisu jest dar jaki otrzymaliśmy od naszego przyjaciela Miłosza z Gdańska. To o wyjątkowe czasopisma erotyczne i karty do gry.

fantasy1

„Sexual Fantasy” już z okładki bije ostrymi zdjęciami. W gazecie rządzą baaardzo odważne zdjęcia, na których są baaardzo bujnie owłosieni panowie i niemniej owłosione panie (wszędzie owłosione dodajmy).

Gazety pochodzą z 1977 roku i wychodzą 6 razy do roku, jak informuje napis na okładce – w kolorze.  Historie zaczynają się delikatnie, ale rozkręcają do naprawdę ostrych akcji. To jeden z początków, a na dole, po prawej informacje o gazetce:

fantasy2

Wydawała je słynna duńska firma Color Climax. W ich produkcjach występowały takie gwiazdy sex biznesu jak Ron Jeremy czy Rocco Siffredi.

Kolejny początek „pewnej” sytuacji daje przykład wielu przedmiotów, które mogły być przez nas bardzo pożądane. Butelka piwa Carlsberg, Coca-Cola, dywan na ścianie, a nawet magnetofon szpulowy…

fantasy3

Więcej zdjęć tego magazynu tu nie opublikujemy, ale wierzcie, że są naprawdę ostre i dla wielu na pewno niesmaczne.

Wraz z gazetkami dostaliśmy talię kart, z której całych zdjęć też nie będziemy pokazywać. Zaznaczamy tylko ciekawy fakt, że występujące w nich pary czy trójkąty pojawiają się na kilku kartach. Oto dowód:

karty1    karty1b

Ten zestaw sprowokował nas do kilku uwag na temat erotyki w PRLu.

Przez wiele lat było to temat w zasadzie nieistniejący. W latach 50. miesięcznik „Zdrowie” potrafił umieścic zdanie typu: „Narządy płciowe są różne u mężczyzn i kobiet”.

Pod koniec lat 60. wypuszczono co prawda książkę „Życie płciowe człowieka”, ale była przeznaczona tylko dla „światłej inteligencji”. Pierwszy poradnik seksuologii napisała Michalina Wisłocka. Wydana w 1976 roku „Sztuka kochania” okazała się ogromnym hitem.

Zdjęcia dziewczyn, które jednak dzisiaj na pewno nie zostałyby uznane za erotyczne, publikowały gazety typu „ITD”, „Razem” czy „Żołnierz Wolności”. W październiku 1987 roku ukazał się pierwszy numer „Magazynu Poradniczo-Hobbystycznego Pan”. Przetrwał do 1992 roku, kiedy pojawił się pierwszy polski „Playboy”.

Golizny nie brakowało w kinie. Na początku lat 70. w obrazie „Kardiogram” można było podziwiać biust Anny Seniuk. Erotyka gościła także na plakatach filmowych i teatralnych. Album „Ach! Plakat filmowy w Polsce” daje doskonały przykład plakatów do filmów „Wirujący seks” (chodzi oczywiście o „Dirty Dancing”) oraz „Casanova” Felliniego.

plakat1

W latach 70. czynna też była plaża nudystów nad Bałtykiem w miejscowości Chałupy.  W książce „Urok tamtych lat” znalazło się kilka świetnych zdjęć Zenona Zyburtowicza z plaży nudystów. Wśród nich taka perełka:

nudysci1

W dziwny, zawoalowany sposób erotykę traktowali satyrycy. Oto przykład z albumu „Smaczki i zapachy PRLu” autorstwa Zbigniewa Lengrena:

satyra1

Wracając do książek mamy w naszych zbiorach wyjątkową pozycję Zbigniewa Lwa-Starowicza z lat 80. To „Seks partnerski”.

lewstarowicz1

W niej wiele odważnych tematów dotyczących erotycznych mitów, orgazmów, dewiacji, a nawet typy pozycji z takimi rysunkami:

lewstarowicz3

Co ważne, znalazł się również w książce wykaz poradni przedmałżeńskich, a całość wydana została w wiele mówiącym, ogromnym nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy. Naszą szczególną uwagę zwrócił w książce opis Sexy-Mana i jego zdjęcia. Nam pan z wąsem przypomina trochę Andrzeja Zauchę…

lewstarowicz4

To na pewno nie koniec tematu erotyki w PRLu na naszym blogu…

Otagowane , , , , , , , ,

No to siup!

Pisaliśmy już na naszym blogu o pięknym sprzęcie wykonywanym przez Zakłady Radiowe im. Kasprzaka: https://bufetprl.com/2013/01/21/grundigi-do-wszystkiego/

Wspominaliśmy również o gadżetach reklamowych z PRLu: https://bufetprl.com/2013/03/25/zgrabny-gadzet-reklamowy/

Czas połączyć te dwie historie. Oto kieliszki turystyczne:

kieliszek1

Jedne z nich to zapewne gadżet reklamowy. Zapinane w czarnym etui, mają na górze reklamę ZRK Unitra.

Na drugich, zapakowanych w plastikowy pojemnik, widnieje logo zakładu, nazwa (Zakłady Wytwórcze Zjednoczenie Kraków) oraz cena – dlatego najpewniej można je było zwyczajnie kupić.

kieliszek3   kieliszek2

To oczywiście gadżet typowo męski. Chętnie używany na wszelkiego rodzaju wyjazdach pracowniczych, wczasach, ogniskach itp.

Mały, zgrabny i praktyczny – oto jego cechy.

kieliszek4

Takie kieliszki turystyczne wyrabiały zresztą przeróżne firmy, a nawet miasta ze swoim logo. Różne były również opakowania i same kieliszki. Jest na przykład model, w którym kieliszki się nawzajem w siebie wkręcają.

U nas to na pewno nie ostatni wpis dotyczący tego jakże istotnego przedmiotu w życiu mężczyzny w PRLu…

Otagowane , , , , , ,

Non Stop – „inny” miesięcznik muzyczny

Mamy w naszych zbiorach gazetę zupełnie wyjątkową. Jeden z najważniejszych periodyków muzycznych w historii naszego kraju i jednocześnie… jeden z najbrzydszych. Oto „Non Stop”.

nonstop1

Nasz numer pochodzi ze stycznia 1988 roku, ale „Non Stop” był już na rynku dobrych kilkanaście lat.

Pojawił się w 1972 roku  jako dodatek do „Tygodnika Demokratycznego”, czyli prasowego organu Stronnictwa Demokratycznego. Stronnictwo Ludowe miało swoją „Nową wieś”, w której wspominali o zespołach muzycznych, dlatego SD nie chciało być gorsze.

Pierwszym szefem był autor wielu znanych tekstów (m.in. dla Piotra Szczepanika) Andrzej Tulczyński. Mimo bardzo ubogiej szaty graficznej i marnej jakości papieru gazeta szybko osiągnęła ponad 100 tysięczny nakład.

Na początku lat 80., kiedy władzę w gazecie przejął Wojciech Mann profil ewidentnie zmienił się z popowego na rockowy. Pisali wtedy do „Non Stopu” m.in. Jan Chojnacki, Filip Łobodziński oraz Roman Rogowiecki. W 1988 roku kierownictwo w gazecie objął Zbigniew Hołdys z Perfectu. Rok później kilku dziennikarzy odeszło i założyło inną muzyczną gazetę „Rock’n’roll”. „Non Stop” przetrwał zaledwie jeszcze rok. Ostatni numer ukazał się w lipcu 1990.

Co ciekawe, był to chyba jedyny na świecie miesięcznik bez winiety i logo. Zmieniały się one niemal co każdy numer.

Bardzo popularne były plebiscyty organizowane przez gazetę. Nasz egzemplarz jest właśnie w dużej mierze wypełniony takim plebiscytem. Jak widać na okładce przedstawia najpopularniejszych artystów 1987 roku.

nonstop6

nonstop5

Szefowanie „Non Stop” nie przeszkadzało Hołdysowi znaleźć się wśród „najpopularniejszych”.

nonstop2

Najlepiej zawartość gazety oddaje powyższy spis treści.

Gazeta czarowała również reklamami, np szukających chętnych do pracy kopalni węgla, albo sprzętu muzycznego. Zwracam uwagę na cenę poniższego klawisza Yamaha, podaną w niemieckich Markach,

Oczywiście nie brakowało w „Non Stopie” również ogłoszeń. A wśród nich rodzynków  w stylu:

„Znana fotomodelka oczekuje atrakcyjnych propozycji…”

nonstop4

Na koniec strona ze wiele mówiącą o gazecie stopką, lista przebojów z Wielkiej Brytanii i USA oraz listy do redakcji. Zacna lektura…

nonstop3

Otagowane , , , , , ,

Przyjaciółka – pierwszy rocznik

Numer 24 z 29 sierpnia 1948 roku:

przyj1

Ta tym skanie tego nie widać, ale na samym dole okładki widnieje wiele mówiący napis: „Ostatnie dni wakacji”.

W tym numerze „Przyjaciółki” naszą uwagę przyciągnęła m.in. rubryka „Kobieta w świecie”. To przykłady wybitnych osiągnięć kobiet. Wśród nich chociażby opowieść o Irenie Kempównej, wybitnej polskiej szybowniczce, która zmarła w 2002 roku w Bazylei. Ta uczestniczka Powstania Warszawskiego na przełomie lat 40. i 50. ustanowiła kilkanaście rekordów Polski w lotnictwie. W roku 1951 z powodów politycznych odsuniętą ją od pasji. Wyjechała do Szwajcarii i tam pracowała jako instruktorka w symulatorze. „Przyjaciółka” poświęciła jej małą notkę:

„Irena Kempówna – znana pilotka szybowca ustaliła ostatnio rekord lotu z pasażerem na szybowcu „Żuraw”, przebywając w powietrzu 10 godzin i 31 minut z osiągnięciem 1.200 metrów wysokości”.

Bardzo ciekawa jest również inna notka z tej rubryki:

„Skok w dal, skok wzwyż smukłe ciało, pięknie naprężone mięśnie, zdrowie, tężyzna fizyczna – to rozgrywka spotkań lekkoatletycznych Kraków – Śląsk w Katowicach. Legotkówna ustaliła 5,20 mtr. w skoku w dal. Pankówna – 1,42 mtr. w skoku wzwyż”.

Warto przypomnieć, że podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1948 roku złoty medal w skoku w dal Węgierce Oldze Gyarmati dał wynik 5,69 m, a w skoku wzwyż Amerykance Alice Coachman 1,68 m.

przyj2

Tym razem pominiemy przepisy kulinarne i odpowiedzi na listy od czytelniczek, a zaprezentujemy piękne wykroje/propozycje dla dzieci: praktyczny płaszczyk, miła sukienka, dwurzędowa marynarka, jesienny płaszczyk oraz ciepły płaszczyk.

Z boku piękna reklama wody kwiatowej Anida:

przyj3

Otagowane , , , , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij